Rewolucja w sposobie używania ekranu startowego? Tak szumnie zapowiadają swój nowy tytuł twórcy HomeUX.

8

Ocena autora

Prawdziwemu 'wyjadaczowi mobilnych aplikacji', gdy słyszy o rewolucji w ekranach startowych od razu zapala się lampka ostrzegawcza. W końcu tak naprawdę 90% launcherów ma być czymś nowym, czymś czego jeszcze nie widzieliśmy, a co wpłynie na naszą efektywność działania z nowym ekranem startowym. I cóż, w konsekwencji okazuje się, że albo już to gdzieś widzieliśmy, albo wcale nie poprawia naszej efektywności. W przypadku HomeUX nie możemy jednak tego powiedzieć. Efektywność zależy bowiem od wprawy i przyzwyczajenia, a co do zastosowanych rozwiązań - rzeczywiście są oryginalne. Tylko czy trafione?

Ekran jest dwuczęściowy - u góry zegarek z paskiem skrótów, który może także wyświetlać foldery lub odnośniki do ustawień, a u dołu - siatka zainstalowanych programów i/lub dodanych widżetów. Foldery to zwykle proste ikony grupujące skróty do wybranych aplikacji. Zwykle są też dostępne bezpośrednio z pulpitu, 'leżąc' obok pozostałych ikon. W HomeUX jest jednak inaczej, a obsługa katalogów została przeniesiona na zupełnie inny poziom. Proste grupy ikon przekształcone zostały na - przewijane gestami - panele. Każdy folder stanowi więc odrębną listę aplikacji, a przełączać się między nimi można przy pomocy pionowych gestów lub po wybraniu odpowiedniej ikony na liście folderów. Owe ikony również można dowolnie zmieniać, wybierając jedną z tych zaszytych w aplikacji (możemy je wykorzystać zarówno do oznaczenia folderu, jak i pojedynczego programu).

Gorąca wyprzedaż w T-Mobile!

Po raz pierwszy spotykamy się z możliwością grupowania nie tylko skrótów, ale także widżetów. Ekran startowy staje się dzięki temu wielowarstwowy, a zestaw ikon i widżetów możemy uzależnić od aktualnych potrzeb, tworząc na przykład foldery rozrywkowe (z YouTube czy odtwarzaczami muzyki) albo biurowe (z kalendarzem, notatnikiem itd.). To bardzo duża zaleta tego ekranu startowego, ale wymaga od użytkownika trochę pracy. Pytanie, czy przeciętny użytkownik zechce go poświęcić w dobie alternatyw automatycznie grupujących aplikacje tematycznie? Kwestia indywidualna.

Personalizacja to atut każdego profesjonalnego launchera. Rewolucji doszukiwać się można w wielowarstwowej strukturze katalogów stanowiących odrębne ekrany. Ale... czy to wszystko? Niestety, więcej zmian względem konkurencji nie widać, a już teraz brakuje przede wszystkim funkcji automatyzujących. Czy korzystać? Na pewno warto przekonać się o tym osobiście.

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

HomeUX - nowe podejście do ekranu startowego Androida - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Jeśli zdarza wam się nie mieć pod ręką ciekawej gry właśnie wtedy, gdy najbardziej by się przydała, zerknijcie na nasze zestawienie. Znalazły się w nim najciekawsze darmowe gry mobilne, które z pewnością zajmą gracza na dłużej.

Dead Effect 2

To typowa gra akcji - shooter sci-fi z elementami RPG. Fabuła, o dziwo, nie jest wcale taka najgorsza i według zapewnień twórców starcza na ponad dwadzieścia godzin ciągłej rozrywki (nie licząc zadań pobocznych). Trzeba przyznać, że jak na darmową produkcję, Dead Effect 2 daje sobie radę całkiem nieźle. Tym większym atutem jest grafika, która stoi na bardzo przyzwoitym poziomie. W tym miejscu wkrada się jednak pewien mankament - ciężko będzie grać w Dead Effect 2 na smartfonach, ponadto jest ona dość "zasobożerna".

Większość tabletów poradzi sobie z wymaganiami gry i będzie można cieszyć się naprawdę kozacką rozgrywką - tym bardziej, że mroczny klimat potrafi dać niezłego kopa. Koniecznie wypada grać z włączonymi dźwiękami lub założyć słuchawki, bo wyciszenie audio to nie najlepszy pomysł - omija się wtedy sporą część całej frajdy.

Graj na smartfonach z oferty T-Mobile!

Heroes of SoulCraft

Co tu dużo mówić - bardzo interesująca MOBA na urządzenia mobilne. Niesamowita prostota obsługi sprawia, że każdy może zacząć swoją przygodę praktycznie od razu - nawet nie mając wcześniejszego doświadczenia w podobnych produkcjach. Wystarczy jedynie wybrać swojego bohatera i... wbiec na arenę!

Mecze rozgrywają się oczywiście między drużynami - 3v3 (pięciominutowy mecz) lub 5v5 (piętnastominutowy mecz). Ale można mieć pomoc, ponieważ przed grą istnieje możliwość wybrania swojego własnego tytana, czyli choćby smoka lub golema. To jest dopiero akcja!

 

Plants vs Zombies 2

Tak, to nie jest najnowsza gra. Ale nie zmienia to w żaden sposób faktu, że oferuje świetny gameplay, a do tego wciąż utrzymuje się na listach przebojów. Nazwa mówi właściwie wszystko, co potrzebne, by zrozumieć charakter tej produkcji. To swoista wariacja gier z gatunku tower defence - należy bronić się przed hordami zombie przy pomocy własnej armii, tyle że nieco innej, bo składającej się z roślin.

Co najlepsze, to fakt, że developerzy znacznie ulepszyli swój tytuł względem poprzedniej części (też darmowej, więc można porównać samemu). Dodali bowiem masę nowych przeciwników i roślin, ale również i kolejne tryby, między innymi Vasebreaker, w którym zombie toczą się nieskończonymi falami i przegrana jest tylko kwestią czasu.

Rozwijaj swoich obrońców, zarzucaj im potężne power-upy i staraj się jak najlepiej odeprzeć atak. Przyznaj, coś dziwnie interesującego jest w pomyśle o całkowitym wykluczeniu ludzi z teoretycznie "naturalnej" wojny pod tytułem "zombie vs reszta świata". I za to twórcom należą się wyrazy uznania.

Lara Croft GO - recenzja najlepszej gry roku 2015 wg Apple'a

Star Wars: Uprising

Oto kolejna perełka - RPG w świecie Star Wars, do tego przyzwoicie wykonany i całkowicie darmowy. Porównanie nad wyrost, ale momentami mocno przypomina mi stare, dobre Knights of the Old Republic. Prawdopodobnie to efekt zastosowania częściowo izometrycznego rzutu kamery. Tak czy inaczej, to naprawdę porządna produkcja, w której sporą uwagę poświęcono fabule. Nie jest może ona wybitna, ale na pewno wciąga i pozwala zżyć się z prezentowanym światem.

Jak w każdym RPG-u, konieczne jest stworzenie swojego bohatera, dobierając dla niego między innymi odpowiednie umiejętności (tych jest całkiem sporo, więc nikt nie powinien narzekać). Co równie fajne, można dołączać do innych graczy w ogromnych bitwach (Sector Battles) i w ten sam sposób wpływać na uniwersum przedstawione w tytule. Dosłownie, bo wygrane czy przegrane będą stanowiły także o tym, co spotkają gracze na swojej drodze.

Pozostaje tylko krzyknąć: bring me Solo and the wookie!

 

Surfingers

Oto świeżynka w tym zestawieniu: wydana 7 stycznia produkcja, która wyszła spod skrzydeł polskich twórców. Prezentuje bardzo ciekawą koncepcję - gracz wciela się w surfera, który musi omijać wszelkie przeszkody i zdobywać bonusowe punkty, jednak nie steruje bezpośrednio nim, a falami. Oczywiście łatwiej z czasem nie będzie, więc pojawia się coraz więcej problemów na drodze do zostania mistrzem surfingu.

Bonusowe punkty można wydawać na odblokowanie dodatkowych postaci, które wpisują się w lekko groteskowy charakter gry. Dodatkowo zmianom wraz z postępami ulegną mapy, na których toczyć się będzie rozgrywka - wcale nie na prostsze! Dlatego też zaimplementowany został system globalnej tablicy wyników. Pora więc oszlifować swoje umiejętności i wzbić się na samą jej górę!

 

AnGROid: TOP 5, czyli najlepsze gry mobilne stycznia #1 - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się