Tradycyjne serwisy randkowe stały się zbyt mało nowoczesne, skomplikowane? Część ich użytkowników odkryła dla siebie aplikację będącą skrzyżowaniem Instagrama i czatu. Działa? Jak najbardziej!

0

Ocena autora

Słyszeliście już o aplikacji Tinder, na której swoje profile ma ponad 1,6 mld internautów z całego świata? Jest ona dostępna w 30 językach, a od jej uruchomienia w 2012 roku do chwili obecnej doszło do ponad 6 miliardów wirtualnych spotkań między użytkownikami Tindera. Obecnie standardem jest ponad 26 mln spotkań każdego dnia. Skąd ta popularność i na czym polega unikatowość tego rozwiązania?

Wspomniana aplikacja to jeden ze sposobów na zawarcie nowych znajomości z osobami, które znajdują się w tej samej okolicy, a zatem można bez problemu wirtualną znajomość przenieść do reala. A jak dochodzi do spotkania?

Użytkownicy, zakładając profil, spinają go ze swoim kontem na Facebooku, aby zassały się podstawowe informacje, takie jak zalajkowane profile, obejrzane filmy itd. oraz zdjęcie (o anonimowości nie ma zatem mowy). Aplikacja pokaże nam fotki osób: mieszkających w niedalekiej odległości i mających z nami wspólnych znajomych, będących w podobnym wieku, mających zbliżone zainteresowania, bywających w podobnych miejscach. Będziemy mogli je ocenić, jednak nasze zdjęcie także poddane zostanie bezlitosnej ocenie innych. Odbywa się to poprzez muśnięcie ekranu – w prawo oznacza akceptację dla danej osoby, a w lewo – brak akceptacji. Brutalne? Cóż, w realu też w ułamkach sekund oceniamy kogoś jedynie na podstawie wyglądu.

Akceptacja zdjęć nawzajem przez dwoje użytkowników oznacza możliwość porozmawiania na czacie

Gdy osoba, której zdjęcie nam się spodobało, także pozytywnie oceni nasze – tworzymy z nią parę. Pary dostają przywilej prowadzenia między sobą rozmów na czacie i dzielenia się ze „sparowanymi” ze sobą osobami tzw. „momentami”, czyli zdjęciami i filmami (które mogą zostać wzbogacone o filtry, rysunki, napisy), które są widoczne dla spiętych z nią użytkowników przez 24 godziny od opublikowania. Ci, którzy zobaczą „momenty”, mogą je polubić lub pominąć, muskając ekran smartfona.

Z Tindera można korzystać za darmo i jest on dostępny na Androida, iOS i Windows Phone, jednak jego twórcy postanowili zarobić na popularności aplikacji. Tinder Plus zakłada miesięczne opłaty uzależnione od wieku użytkownika. Osoby przed 28. rokiem życia zapłacą 9,99 dolara, a starsi - 19,99 dolara. Płatna wersja aplikacji pozwala powracać do odrzuconych osób i bez ograniczeń lajkować i odrzucać zdjęcia, podczas gdy w darmowej zostały narzucone dobowe limity.

Popularność ludzi i zjawisk nieubłaganie niesie ze sobą także wiele negatywnych opinii. Głównym zarzutem wobec Tindera jest promowanie powierzchownych kontaktów międzyludzkich, które zaczynają się od oceny wyglądu. A może właśnie taki szybki i mobilny sposób komunikacji jest odpowiedzią na potrzeby zagonionych użytkowników sieci. A jak poszczególne osoby skorzystają z możliwości aplikacji, zależy od nich samych. Może ona służyć do znalezienia osoby na jedną noc, przyjaciela, a nawet drugiej połówki. Wszak mamy już pierwsze małżeństwa, które poznały się za pośrednictwem Tindera.

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Tinder: szybkie randki na smartfonie - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Codziennie konsumujemy w sieci tyle informacji, ile zmieściłoby się na 168 milionach płyt DVD.

Każdego dnia wysyłamy 294 miliardy maili i wrzucamy 2 miliony nowych wpisów na blogach, co wystarczyłoby, aby wypełnić Time Magazine podczas 770 lat jego wydawania.

Codziennie 172 miliony użytkowników sieci odwiedza Facebooka, 40 milionów – Twittera, 20 milionów – Google+. Użytkownicy społecznościówki Zuckerberga spędzają na jej stronach 4,7 miliarda minut, zmieniając w tym czasie 532 miliony statusów i wgrywając 250 milionów zdjęć. Gdyby je wydrukować i ułożyć w stos to byłby równy 80 Wieżom Eiffel’a.

Umieszczamy także 864 tysiące godzin wideo na YouTube i prawie kwadrans oglądamy filmy porno. Pojawia się także 1288 nowych aplikacji do ściągnięcia, a ściąganych jest ponad 35 milionów.

Ilość sprzedawanych iPhone’ów przewyższa tempo wzrostu populacji ludzkiej – 378 tys. iPhone’ów kontra 371 tys. urodzonych dzieci.

Fot.:Danilo De Moura Corrêa | Dreamstime.com, MBAonline.com

Co robimy w sieci każdego dnia? (infografika) - opinie i komentarze (6)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Dostarczają nam informacji o znajomych, pomagają być na bieżąco z doniesieniami mediów, dzięki nim możemy dostać rabaty na zakupy, a nawet pracę. Social media mają różne oblicza.

Technologia jest nieodłączną częścią naszego życia. Czasami jednak nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo ma bardzo ludzkie oblicze. Dzięki smartfonom i laptopom z dostępem do internetu możemy komunikować się z osobami, które są  dla nas ważne. Zawsze i wszędzie. Usługi T-Mobile pozwalają wam być w kilku miejscach na raz, kreować rzeczywistość,  dzielić się na bieżąco wrażeniami ze znajomymi. 

Jest to możliwe chociażby dzięki serwisom społecznościowym. Większość użytkowników korzysta z nich na komputerach, jednak lawinowo rośnie także liczba osób, które społecznościówki mają zawsze w swojej torebce lub kieszeni – naturalnie na komórce. Klienci T-Mobile mogą korzystać z internetu w telefonie dzięki taryfom multimedialnym – T-Mobile frii, Mix. Mają także możliwość kupienia pakietów internetowych dla posiadaczy telefonów w abonamencie, Mixie i na kartę.

MySpace, LinkedIn, Goldenline, Twitter, NK, Google+, YouTube, Orkut, Pinterest, Grono, Blip, Fotka no i oczywiście obecny król serwisów społecznościowych, czyli Facebook - istnieją duże szanse, że macie lub mieliście profil przynajmniej na jednym z wymienionych serwisów. Może należycie do społeczności bardziej niszowego projektu, którego nazwa tu nie padła. A co sprawia, że takie portale zdobywają rzesze entuzjastów, z których część po jakimś czasie nie wyobraża sobie już bez nich życia?

Serwisy społecznościowe służą internautom w różny sposób. Oprócz tych, w których szeregi wstępuje każdy, niezależnie od kraju, płci, wieku, wyznania czy zainteresowań, są także wyspecjalizowane portale spod znaku social media. Przykładem może tu być LinkedIn i jego polskie odpowiedniki – Goldenline i Profeo. To miejsca dla tych, którzy szczególnie dbają o rozwój swojej kariery zawodowej i chcą zostać odnalezieni przez potencjalnych pracodawców.

YouTube czy MySpace stawiają na muzykę, użytkownicy Twittera i Blipa powinni umieć ująć swoje myśli w jak najbardziej lapidarny sposób, a posiadacze profilu na Pinterest – komunikować się przy pomocy obrazów. W sieci nie brakuje serwisów zrzeszających ludzi z różnymi zainteresowaniami, czasami bardzo unikalnymi. Są także społecznościówki dedykowane pracownikom jednej firmy.

Obecnie niekwestionowanym liderem serwisów społecznościowych jest Facebook, na którym konta ma już ponad 900 milionów ludzi z całego świata. Od czego zaczęła się historia serwisu, pokazano w filmie Social Network. Facebook miał początkowo zrzeszać studentów jednej uczelni, potem kolejnych. Okazał się jednak interesujący także dla internautów nie należących do amerykańskiej studenckiej braci. Na Facebooku profile ma już ponad 8,3 miliona użytkowników z Polski. Co sprawia, że je zakładamy?

W czasach, gdy tempo życia niebezpiecznie przyspiesza, a kontakty osobiste zastępują często telefony, komunikatory internetowe, SMS-y i poczta elektroniczna, z pewnością może przydać się miejsce, gdzie niemal wszystkich znajomych, członków rodziny czy współpracowników mamy na wyciągnięcie ręki i możemy wygodnie porozmawiać z nimi dzięki komunikatorowi czy wysyłając wiadomość.

Wiemy, co dzieje się u znajomych, czego słuchają i co jest dla nich źródłem inspiracji, z czego się śmieją, jak spędzili miniony weekend, czy ich życie prywatne kwitnie, a rodzina się powiększa... A to wszystko podane w tak pożądanej przez pokolenie internetu telegraficznej formie, okraszonej zdjęciami i filmami wideo. Kwestię, czy to dobrze, że pielęgnujemy znajomości właśnie na serwisach społecznościowych, zostawmy socjologom.

Dzięki aplikacjom mobilnym serwisy społecznościowe mogą nam towarzyszyć dosłownie zawsze i wszędzie...

T-Mobile pamięta o entuzjastach serwisów społecznościowych. By rozwijać własne pasje i dzielić się chwilą, nasi Klienci mogą korzystać z internetu w telefonie dzięki taryfom multimedialnym lub pakietom internetowym.

Oprócz zaspokajania zwykłej ludzkiej ciekawości, użytkownicy Facebooka mogą stać się także fanami profili wydarzeń, firm, marek, sklepów, restauracji, mediów, klubów zainteresowań i wszystkiego, co tylko innym przyjdzie do głowy stworzyć w ramach oferowanych narzędzi. Firmy chętnie korzystają z serwisu jako pośrednika w kontaktach z klientami.

Także T-Mobile nie zapomniało o entuzjastach serwisów społecznościowych. Użytkownicy Facebooka, którzy są klientami naszej sieci, z pewnością doskonale znają profile T-MobilePL i Heyah. Znajdziecie nas także na NK i w Google+. Zdając sobie sprawę z tego, jak wiele osób szuka treści wideo, prowadzimy także kilka kanałów na YouTube.

Na kanale TMobilePL znajdziecie wszystkie spoty telewizyjne T-Mobile – łącznie z ostatnimi, pokazującymi zaskoczenie z powodu podwójnej korzyści. Kanał T-MobileTrendy to np. Akademia Filmowa – cykl dedykowany wszystkim tym, którzy interesują się tworzeniem filmów. Amatorzy dowiedzą się, jakie są rodzaje kadrów filmowych, jak skomponować obraz, jak przygotować się do produkcji filmu... Oprócz tego na kanale znajdują się m.in. wideotesty telefonów, tabletów, notebooków, netbooków, gadżerów różnych producentów oraz krótkie klipy związane z Festiwalem Nowe Horyzonty. Na TMobileMusicPL wrzuciliśmy przesłuchania do konkursu Zrób Głośniej!, a na szalonym graficznie kanale HeyahTube – aktualności, spoty, relacje z wydarzeń, w których Heyah bierze udział.

Wróćmy jednak do Facebooka. Jego użytkownik otrzymuje w jednym miejscu serwowane mu przez ulubione strony zrzeszające fanów artykuły, zdjęcia, klipy wideo, informacje o ciekawych wydarzeniach, konkursy, kupony rabatowe, A to wszystko przemieszane naturalnie z treściami od jego znajomych. Dzięki temu powstaje coś na kształt medium idealnie dopasowanego do zainteresowań konkretnej osoby. Coraz więcej jest także serwisów, z których mogą korzystać jedynie użytkownicy Facebooka – to także sprzyja dołączaniu do tej społeczności.

Możemy zaczynać dzień od wizyt na serwisach społecznościowych i zaglądać na nie tuż przed zaśnięciem, bo prawda jest taka, że dla wielu użytkowników to ważne miejsce. Istotne jednak, aby używać ich także, aby umówić się na spotkanie w realu, skrzyknąć znajomych na imprezę czy wyszukiwać wydarzenia i kursy, dzięki którym nasze życie będzie bogatsze i ciekawsze. To uchroni nas przed samotnością w sieci.

Fot.: Alexander Kirch, Thomaspajot | Dreamstime.com

Facebook i spółka, czyli po co nam społecznościówki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

To rodzimy serwis, wokół którego zrobiło się ostatnio trochę szumu. Bo to wyjątkowe miejsce, które tworzą wyjątkowi użytkownicy.

Wymiennik to serwis społecznościowy, którego użytkownicy oferują innym przedmioty i usługi. To budzi skojarzenia z serwisem aukcyjnym lub sklepem internetowym? Może słusznie, z tą różnicą, że aby skorzystać ze znalezionych ofert nie trzeba ani złotówki. Wystarczą alterki.

Każdy może dołączyć do społeczności Wymiennika i wziąć udział w bezpieniężnej wymianie dóbr i talentów. Ponieważ owa wymiana opiera się na osobistych spotkaniach dwóch stron w realu, sporą rolę odgrywa miejsce zamieszkania. Większość użytkowników serwisu mieszka w Warszawie, jednak w niektórych przypadkach można wziąć udział w wymianie korzystając z poczty czy internetu. No i zapewne zacznie przybywać użytkowników z innych miejsc w kraju.

W serwisach ogłoszeniowych często można natrafić na ogłoszenia, informujące, że ktoś coś odda w zamian za coś innego. Ich wadą jest to, że niewielka jest szansa na to, aby spotkały się dwie osoby, z których jedna potrzebuje rzeczy z ogłoszenia i ma dokładnie tę, której potrzebuje ogłoszeniodawca. Wymiennik rozwiązał ten problem.

Tutaj użytkownik nie płaci przedmiotami czy usługami za inne przedmioty lub usługi. Za to, co oferuje w serwisie otrzymuje jego wirtualną walutę, czyli wspomniane już alterki. I może je przeznaczyć na to, co oferują inni korzystający z Wymiennika – zgodnie z aktualną potrzebą. Jeśli coś warte jest np. 20 alterków, po przekazaniu przedmiotu lub wykonaniu usługi transakcja zostaje przez obydwie strony odnotowana w serwisie – jedna jest 20 alterków na plusie, a inna na minusie i ten dług zaciąga u społeczności Wymiennika, a nie u konkretnej osoby.

Jeśli pomysł wam się podoba i myślicie, że nie macie nic do zaoferowania, jesteście w błędzie. Wystarczy przyjrzeć się pierwszym z brzegu ogłoszeniom na Wymienniku, aby przekonać się, że często za alterki można kupić rzeczy prozaiczne, za które w normalnej sytuacji zapłacilibyśmy określoną sumę pieniędzy.

Wspólne gotowanie to też usługa, za którą można poprosić o alterki

Znajdziemy wśród nich oferty dotyczące nauki języków obcych i innych przedmiotów, nauki obsługi programów komputerowych, gry na instrumentach, opieki nad dziećmi, zwierzętami, porad stylistki, namalowania obrazów, sesji fotograficznych, redakcji CV, tłumaczeń, przyrządzenia domowych potraw, zrobienia szalika na drutach. Nie brakuje także przedmiotów, których ktoś chce się pozbyć w zamian za alterki, takich jak: książki, ubrania, zabawki…

Są ogłoszenia, które mogą zainteresować osoby prowadzące biznes, jak oferty stworzenia identyfikacji wizualnej, strony internetowej, bannerów reklamowych. Z bardziej oryginalnych ogłoszeń jest także budowa ziemianki, obcinanie kocich pazurów czy wprowadzenie w meandry muzyki klasycznej. Przy ogłoszeniach podana jest ilość alterków, które trzeba przyznać, jeśli skorzystamy z usługi lub zdecydujemy się na przygarnięcie przedmiotu lub domowej roboty smakołyków.

Wiecie już o co chodzi? Sami macie pomysły na to, co możecie zaoferować innym? Dołączenie do społeczności Wymiennika to okazja do porządków w swoich czterech kątach i okolicach, poznania interesujących ludzi mieszkających w tym samym mieście czy w okolicy. Może się okazać, że to początek obiecującej znajomości, która zaczęła się od domowego ciasta czy lekcji serbskiego.

Wymiana dóbr bez potrzeby posiadania pieniędzy to idea, stanowiąca świetną odpowiedź na kryzys. Nie potrzebujemy gotówki, aby nauczyć się języka obcego czy gry na gitarze, możemy dostać za darmo ubranka czy zabawki dla dziecka, a nawet znaleźć mu opiekunkę. Należy jednak przy tym pamiętać, że, będąc użytkownikiem serwisu, nie można jedynie brać – trzeba coś dawać od siebie. Swoim talentem, przedmiotami czy czasem płacimy za to, czego nam potrzeba.

To także okazja do startu w nowym dla nas zawodzie. Na Wymienniku nie brakuje ofert coachów, stylistek, które podejmą się przejrzenia garderoby czy wspólnych zakupów z poradami, ofert urządzenia wnętrz, stworzenia filmu z jakiegoś wydarzenia, zrobienia zdjęć, grafiki, usług copywriterskich. Oferujący te usługi mogą skompletować swoje portfolio czy też zdobyć niezbędną praktykę, nie biorąc od nikogo pieniędzy za usługę, a jednocześnie z łatwością znajdując osoby zainteresowane oferowanymi przezeń usługami.

Wymiennik – sposób na oszczędności i cenne znajomości - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się