CES 2012 w Las Vegas. Podsumowanie targów
Consumer Electronics Show, to bez wątpienia najważniejsze elektroniczne targi roku. W Las Vegas ujrzeliśmy przyszłość – duża część zaprezentowanych tam produktów jeszcze w tym roku trafi na sklepowe półki. Mamy jednak pewien niedosyt. Na CES 2012 zabrakło czegoś naprawdę przełomowego. Wśród 20 tysięcy gadżetów, nie było drugiego Commodore 64, zabrakło płyty CD. Nie mieliśmy żadnej technologii na miarę HDTV. A to tylko kilka objawień, które przez ostatnie 30 lat debiutowały właśnie na CES.
W tym roku nie zaprezentowano w Las Vegas niczego, co w sposób nieodwracalny zmieni nasze życie. Zamiast innowacji, mieliśmy raczej paradę coraz lepszych i coraz fajniejszych, ale w sumie dość dobrze znanych produktów. Rewolucji niestety nie było.
ASUS Memo. 7-calowy tablet z Androidem i 4-rdzeniowym procesorem. Według producenta, ma być jednym z najtańszych urządzeń na rynku. Czy będzie? To się okaże...
Ostatnie targi peceta?
Jeśli chodzi o duże i ważne wydarzenia, tegoroczne targi CES przejdą do historii głównie z jednego powodu. Microsoft zadecydował o wycofaniu się z imprezy. Nie zabrakło komentarzy mówiących o tym, że gigant się obraził. Rzeczywistość jest bardziej prozaiczna. Drogi Microsoftu i profil CES coraz bardziej się rozchodzą.
Efekt? CES po raz ostatni otwierał Steve Ballmer. Szef Microsoftu w przyszłym roku w Las Vegas nie pojawi się w ogóle. Microsoft argumentuje, że większość swoich nowych produktów już od lat prezentuje w drugim i trzecim kwartale roku. Obecność na CES dla samej tylko obecności ma po prostu coraz mniej sensu.
Krytycznie na to patrząc... Consumer Electronics Show, to coraz mniej peceta, a coraz więcej gadżetów mobilnych i technologii „z salonu”. Gdyby nie akcent związany z amerykańską premierą Nokii z Windows Phone oraz pilotowanym przez Intela programem ultrabooków, lider rynku PC byłby na CES 2012 swoistym dinozaurem.
W 2013 roku na targach pojawią się wyłącznie „szpiedzy” Microsoftu, jak mówi się w tej branży o pracownikach niższego szczebla. Podobną strategię od lat stosuje Apple. Uważnie obserwuje konkurencję, ale nie wystawia swoich produktów w Las Vegas.
Nowe tablety i sprytne telewizory
CES 2012 zdominowały właśnie te dwa produkty. Tablety i kolejna generacja TV.
W pierwszym przypadku było jeszcze bardziej tłoczno niż rok temu. Wtedy Motorola zaprezentowała swojego XOOM’a z Androidem 3.0. Tym razem każdy niemal producent miał jakiś tablet, którym chciał się pochwalić. Ostatecznie najlepiej chyba wypadł ASUS. Jego tip-top – Transformer Prime jest już w sprzedaży. Na targach zapowiedziano wersję z ekranem Full HD. Toshiba pokazała model Excite X10, najcieńsze do tej pory urządzenie na rynku. Ciekawostką, ale tylko ciekawostką stał się koncepcyjny Razer Project Fiona. Tablet dla graczy bazujący na Windows 8. Niestety, udostępniono jedynie wirtualną prezentację produktu.
O ile w ubiegłym roku na CES mówiono głównie o Androidzie, tak tym razem tłem tabletowego WOOW była zbliżająca się premiera Windows 8. Temat na czasie to mix dwóch światów. Procesory ARM będą napędzać urządzenia z Windows i dotykowym interfejsem LiveTiles. Oba do tej pory różne (jak ogień i woda) ekosystemy, mają zostać ze sobą zintegrowane. Co z tego wyjdzie? Przekonamy się pod koniec roku.
Jeśli chodzi o telewizję mamy ewolucję, ale nie rewolucję. Rozdęta do granic absurdu technologia 3D została chwilowo zepchnięta na margines. Powrócił natomiast OLED TV i odświeżona została się koncepcja SmartTV (inteligentnego telewizora). Samsung oraz LG zdominowały imprezę prezentując urządzenia o grubości 4-5 mm. Tym razem nie są to prototypy. 55 cali w technologii OLED, sterowane komendami głosowymi i z dostępem do sieci – rynkowy debiut takich telewizorów, to kwestia najbliższych miesięcy. Początkowa cena zapewne przerazi Kowalskiego. Prędzej czy później przekonamy się jednak, że LCD skazane jest na powolną śmierć.
Ultrabook bastionem peceta
Ultrabooki, to tak naprawdę jedyny akcent PC na targach zdominowanych przez produkty z zupełnie innej beczki. Za tą nazwą kryją się nowoczesne laptopy bazujące na ostatniej generacji intelowskich procesorów Core (Sandy Bridge). Są ultralekkie i bez sentymentów kopiują pomysł Apple na zgrabnego, małego laptopa. Uczucie déjà vu powali was na kolana, szczególnie jeśli mieliście kiedyś do czynienia z MacBookiem Air. Różnica jest prosta – Windows na pokładzie. Ultrabooki są już dostępne na rynku, ale CES jest zapowiedzią ich prawdziwej inwazji. Kilkadziesiąt modeli, kilkanaście marek. Obecnych jeszcze rok temu na CES netbooków nie było. Zniknęły ze stoisk. Stały się passé.
Intel za wszelką cenę chce zrobić z nowej generacji laptopa produkt dla rynku masowego, zapowiadając między innymi szybkie upowszechnienie ekranu dotykowego. Po co? Aby ultrabook stał się przeciwwagą dla tabletu. Modele z dotykowym ekranem raczej nie pojawią się wcześniej, niż przed premierą Windows 8. Obecna generacja okienek ma po prostu zbyt toporny interfejs.
Co ciekawe – w samym królestwie pecetów szykuje się także rokosz. AMD zaprezentowało w Las Vegas nowe procesory Trinity, będące rozwinięciem obecnej generacji układów AMD Fusion. Pojawią się w połowie roku. Mają być tańsze i dysponować dużo mocniejszą zintegrowaną grafiką niż procesory Intela. Trafią do notebooków, ale nie ultrabooków. Nie jest to kwestia wagi czy designu. Intel opatentował nazwę „ultrabook”. Konkurencja nie może jej wykorzystać. Jeśli zaoferuje produkt o niemal identycznych parametrach i tak będzie musiał on nazywać się bardziej „tradycyjnie”.
Smartfony. Żegnamy Sony Ericssona
Tak mniej więcej można podsumować CES 2012 z tej perspektywy. W Las Vegas smartfonów nie mieliśmy zbyt wiele, ponieważ branżowe targi telekomunikacyjne wystartują już za miesiąc w Barcelonie. Aktywny był tak naprawdę tylko koncern Sony, który na tegorocznym CES oficjalnie ogłosił swoje rozstanie z Ericssonem.
Marka Sony Ericsson zniknęła, ale pozostała seria smartfonów Xperia. Na CES zaprezentowano „pierwszą Sony Xperię”, czyli model S. Ciekawostką był także zegarek z Androidem, który z założenia ma być przedłużeniem smartfonu. O cyfrówkach z Androidem także warto wspomnieć. Widać zresztą wyraźnie, że zaciera się granica pomiędzy aparatem a smartfonem. Mamy ten sam system operacyjny, a na dodatek podobną funkcjonalność. Na targach prezentowano zarówno aparaty z których można dzwonić, jak i smartfony z 12 Mpx matrycą Exmor-R.
Więcej niż samych smartfonów, mieliśmy akcesoriów i technologii z nimi związanych. Okazuje się, że bez problemu można uszczelnić co popularniejsze modele nowoczesnych komórek. Nie potrzeba do tego niewygodnego etui. Wystarczy zaawansowany polimer, którego wodoodporna warstwa nałożona w próżniowej komorze zamieni iPhone’a w super-iPhone’a. Rozrywkowym hitem była prezentacja kolejnej generacji drona sterowanego smartfonem, czyli Parrot AR.Drone 2.
CES 2012 to telewizory OLED. Cienkie i oferujące znakomitą jakość obrazu. O ich cenie producenci mówili znacznie mniej chętnie...
Lenovo K800 - pierwszy smartfon z procesorem Intel Atom (Medfield). Pojawi się jeszcze w tym roku. Pracować będzie pod kontrolą Androida, choć bazuje na pecetowej architekturze x86.
Wielkim nieobecnym CES 2012 było Apple. Warto jednak na końcu dodać, że atmosferze targów wyczuwało się Applefobię. Konkurencja zdaje sobie sprawę choćby ze zbliżającej się premiery nowego iPada (roboczo nazywanego iPadem 3), więc stara się reagować. Stąd tablety z ekranem Full HD, stąd wyścig szczurów o miano laur najcieńszego i najlżejszego urządzenia. Nawet producenci telewizorów musieli mieć się na baczności, bo tajemnicą poliszynela jest to, iż Apple szykuje swoje wejście na ten rynek. O telewizorze z jabłkiem mówi się całkiem poważnie.
Generalnie, tegoroczny CES był raczej przewidywalny i mamy wrażenie, że lutowy Mobile World Congress 2012 w Barcelonie będzie imprezą dużo ciekawszą. Może nie tak spektakularnie dużą, ale bardziej dynamiczną i przetykaną premierami. Wszyscy fani Androida czekają na Samsunga Galaxy S III i pierwszy 4-rdzeniowy smartfon od HTC. Takich smaczków w Las Vegas po prostu zabrakło.
Fot.













































