Idealny system nie istnieje
System idealny - a cóż to takiego? Czy taki, który oferuje minimum możliwości konfiguracyjnych, ale urzeka prostotą? A może taki, w którym możemy zmienić każdy element systemu, jednak ilość opcji może być przytłaczająca? Czy wreszcie taki – zdawałoby się – wypośrodkowany, w którym piękno idzie w parze z funkcjonalnością. Odpowiedź brzmi: żaden z powyższych.
Przyjrzyjmy się popularnym systemom mobilnym dostępnym na rynku.

iOS oferuje wiele ciekawych funkcji, a sklep z moderowaną zawartością serwuje pół miliona aplikacji, z których każdy może wybrać coś dla siebie. Niestety, jest systemem zamkniętym, który ogranicza możliwości konfiguracyjne, zmusza do korzystania z iTunes jednocześnie uniemożliwiając skorzystanie z telefonu, jak z przenośnej pamięci masowej. Paradoksalnie te ograniczenia wpływają na komfort użytkowania, bowiem kopiowanie nowych materiałów jest prostsze, zawsze dysponujemy kopią zapasową, a zjawisko złośliwego oprogramowania nie występuje. Jest tylko kilka konfiguracji sprzętowych (iPhone, iPad i iPod) w różnych generacjach, co pomaga deweloperom aplikacji, ale ogranicza wybór konsumentów. Nowe produkty spod znaku Apple są też stosunkowo drogie nawet pomimo braku wyraźnych różnic sprzętowych wobec obecnych liderów rynku.

Android, po nieśmiałej premierze i kiepskich prognozach, okazał się być najbardziej rozchwytywanym systemem operacyjnym w smartfonach. Każdy producent może go zainstalować w dowolnym urządzeniu, a także zmodyfikować według upodobania. Sam użytkownik ma także duże pole do popisu, a możliwości personalizacji są wręcz nieskończone. To jednak wpływa na ograniczenie intuicyjności, bowiem interfejs może tak bardzo różnić się od tego, co już znamy, że trzeba będzie uczyć się go na nowo. Otwarty system niesie ze sobą także ryzyko infekcji złośliwym oprogramowaniem, którego w Markecie przybywa z racji braku jakiejkolwiek kontroli nad publikowanymi aplikacjami. Fragmentacja, która w oczach byłego prezesa Google nie istnieje, a do czynienia mamy z „różnorodnością”, niesie ze sobą wiele zagrożeń i ogranicza pole manewru programistom, którzy muszą tworzyć aplikacje pod różne konfiguracje sprzętowe. Dużą zaletą jest możliwość używania telefonu jak pendrive – wystarczy podłączyć telefon do portu USB. Jednak zaawansowani użytkownicy mogą mieć po pewnym czasie problem z poruszaniem po folderach, które pojawiają się „znikąd” (a tak naprawdę tworzone są przez zainstalowane przez nas programy). Różne specyfikacje i błędy programistów wpływają niekiedy na utratę płynności systemu, zwłaszcza w tańszych urządzeniach.

Windows Phone to najnowszy gracz na rynku zdominowanym przez iOS i Androida, który - głównie za pośrednictwem Nokii - ma zmienić reguły gry. System Microsoftu pod wieloma względami przypomina iOS, ale i z Androida zaczerpnął kilka funkcji. Jest systemem zamkniętym, wymaga oprogramowania Zune do kopiowania multimediów, a do momentu odblokowania systemu jedynym źródłem aplikacji jest Marketplace. Wręcz ascetyczny interfejs nie każdemu przypadnie do gustu, bo zrywa z koncepcją typowych ikonek. Jest lista aplikacji, ale obok niej ulokowano ekran wypełniony interaktywnymi kafelkami, których działanie przypomina widżety znane użytkownikom Androida. Jednak z całej trójki jest zdecydowanie najszybszy, a zawdzięcza to restrykcyjnej polityce Microsoftu, w której określane są minimalne wymagania sprzętowe do poprawnej pracy.
iPhone nie spełni oczekiwań prawdziwych geeków, którzy lubią godzinami przesiadywać przed monitorami w poszukiwaniu coraz ciekawszych ulepszeń. Android może być zbyt skomplikowany dla przeciętnego użytkownika, który oczekuje od telefonu głównie funkcji wykonywania połączeń. Natomiast Windows Phone w pewnym stopniu godzi te dwa różne światy, ale jego ograniczenia i interfejs mogą być odpychające dla potencjalnego klienta.
Zamknięty system – źle, otwarty – też źle. No więc jaki? Taki, który dopasowywałby się do charakteru użytkownika, wiedziałby czego oczekuje i jak korzysta ze smartfonu. Taki, który przewidywałby nasze działania. Choć trwają już prace nad podobnym rozwiązaniem, to dopóki sztuczna inteligencja wystarczająco się nie rozwinie, nie będzie to system idealny. Tylko czym jest ideał? Chyba każdy ma swoją definicję tego słowa, bo jak wiele jest ludzi, tyle gustów i poglądów, którym nie sprosta żaden system.
Fot. Apple, Samsung, Microsoft










































