ACTA - antypiracki sukces czy bubel prawny?
Anti-Counterfeiting Trade Agreement (ACTA) to międzynarodowe porozumienie, którego celem jest walka z naruszeniami własności intelektualnej. Innymi słowy, dzięki niemu państwo dostanie narzędzia do skuteczniejszej walki z piractwem. W naszym kraju jest to o tyle istotne, że wciąż znajdujemy się w czołówce państw o najwyższym wskaźniku piractwa, a sprzyja temu społeczna aprobata dla pobierania nielegalnych plików muzycznych, filmowych i innych treści chronionych prawem autorskim. Działania mające na celu ukrócenie tego procederu są więc godne pochwały i należy je wspierać. Polska podpisze umowę 26 stycznia w Tokio, co przedstawiciele Rządu określają mianem sukcesu polskiej prezydencji.
Dlaczego więc europejski Internet aż huczy od kolejnych sprzeciwów wobec antypirackiej ustawy? Czy dlatego, że nielegalne pobieranie plików tak bardzo weszło w krew Internautom? Nic z tych rzeczy. Niestety, atmosfera jaka towarzyszyła projektowaniu ustawy oraz piętrzące się wątpliwości, sprawiają, że ACTA może okazać się bublem prawnym, który przyniesie więcej szkody niż pożytku.
Ustawa nie jest niczym nowym, a prace nad nią trwały już od 2007 roku – wtedy to przystąpiły do niego USA, UE, Japonia i Szwajcaria. Z czasem zasięg terytorialny powiększył się o Australię, Kanadę, Koreę Południową, Meksyk i kilka innych krajów. Nic dziwnego, straty wynikające z piractwa i sprzedaży podrobionych towarów liczone są w miliardach dolarów. Jednak pomimo tak dużej liczby uczestników, proces twórczy ustawy został skutecznie „zamaskowany” przed opinią publiczną, która dopiero w listopadzie 2010 roku poznała jej treść. Redaktorzy RWB określili tę sytuację zdaniem: „jest godne pożałowania, że demokratyczna debata została usunięta z rozmów, które mogą mieć ogromny wpływ na prawa podstawowe i wolność wypowiedzi”.
Niewykluczone, że walka z piractwem zostanie przeniesiona na dostawców Internetu, którzy mogą być zmuszeni do śledzenia i analizy przesyłanych plików, a w przypadku potencjalnych „działań dla bezpośredniej lub pośredniej korzyści ekonomicznej lub komercyjnej” mogą blokować dostęp do określonych usług. Czarne scenariusze ekspertów branży przewidują nawet kryminalizację blogerów i dziennikarzy, którzy nie będą mogli dzielić się ważnymi informacjami, gdyż mogą zostać „zakneblowani”. Utrata prywatności spowodowana monitoringiem działań Internautów jest jednym z podstawowych zarzutów przeciwko ACTA. „Odpowiedzialność prawna dostawców internetu jest jak wprowadzanie odpowiedzialności dla poczty za to, co znajduje się w wysyłanych listach” – komentuje Alexander Alvaro, niemiecki europoseł.
Wątpliwości wokół ustawy ACTA narastają, a społeczny niepokój budzi sposób jej tworzenia oraz ogólna dezinformacja. Sytuację pogarszają lakoniczne wypowiedzi przedstawicieli organów rządowych oraz rychłe wprowadzenie nowego prawa z pominięciem społecznej debaty. Pozostaje mieć nadzieję, że ustawa w końcowej formie rzeczywiście przyczyni się do marginalizacji piractwa i pozytywnie wpłynie na branżę internetową.























