Już w najbliższej kolejce Lech Poznań może zostać mistrzem Polski. Wystarczy wygrać w Zabrzu z Górnikiem i liczyć na potknięcie Legii w Gdańsku. W dalszym ciągu ważą się losy potencjalnych spadkowiczów.

Legia Warszawa nie lubi grać w Gdańsku. Już raz straciła tam szansę na wygranie mistrzostwa. W tym sezonie również na PGE Arenia lepsi okazali się gospodarze, co miał duży wpływ na utratę przez Wojskowych pozycji lidera. Przed drużyną Henninga Berga kolejny mecz o "być albo nie być". Trzeba wygrać, jeżeli nadal marzy się o tytule. Na pomoc Legii przychodzi jej najlepszy strzelec, Orlando Sa. Portugalczyk pauzował w meczu z Wisłą za żółte kartki. Teraz wróci zapewne do pierwszego składu i postara się o kolejne trafienia, dzięki którym Legia pozostanie w grze o mistrzostwo. Wrócił Sa, ale zabraknie Rzeźniczaka. Strzelec jedynej bramki w poprzednim meczy Wojskowych z Pogonią ujrzał o jedną żółtą kartkę za dużo i teraz to on musi odpocząć od piłki. 

Jeszcze większe problemy kadrowe ma trener Jerzy Brzęczek. Kontuzjowani są Bougaidis, Friesenbichler, Garbacik, Gerson, Miranda, Wawrzyniak. To naprawdę długa lista, ale Lechia radzi sobie bez tych zawodników od dłuższego czasu. Sebastiana Mili i jego kolegów z pewnością nie trzeba będzie motywować do walki na 110 procent. Wszystko przez porażkę we Wrocławiu ze Śląskiem w poprzedniej kolejce. Dosyć niespodziewanie Lechia przegrała tam 0:1 i poprzez ten wynik to Śląsk awansował na 4. miejsce w tabeli i jest bliższy startu w eliminacjach do Ligii Europy. Lechia musi więc odrabiać straty i to nie wróży Legii najlepiej. 

Dokładnie o tej samej porze, kiedy w Gdańsku Lechia rozpocznie mecz z Legią, w Zabrzu Górnik podejmie Lecha. Piłkarze Górnika są na 7. miejscu w tabeli Grupy A i tracą 3 punkty do miejsca gwarantującego puchary. Niby nie dużo, ale chyba w Zabrzu nikt na to nie liczy. Teoretycznie rzecz biorąc, powinno to przemawiać na korzyść Lecha, który natrafi na mniejszy opór przeciwnika. A Lech wygrać musi. Mistrzostwo jest na wyciągnięcie ręki i piłkarze Macieja Skorży doskonale zdają sobie z tego sprawę. Z pewnością są świadomi również tego, że muszą zagrać lepiej niż w poprzednim meczu z Pogonią. Wygrana 1:0 nie była przekonywująca. By zaoszczędzić sobie nerwów, w Zabrzu trzeba zagrać lepiej. I liczyć na potknięcie Legii w Gdańsku. 

Pełno emocji będzie również w Grupie B. Tam dalej trwa zacięta walka o utrzymanie. Najciekawiej będzie w Bełchatowie. Przyjeżdża tam Korona, która zmierzy się z PGE GKS. Piłkarze z Kielc zrobią wszystko, by nie przegrać. To zagwarantuje im utrzymanie status quo i zachowanie bezpiecznego miejsca w tabeli. 

Swoją szansę powinien też wykorzystać Zawisza. Do Bydgoszczy przyjeżdża Piast, który przecież jest już niemal pewny pozostania na kolejny sezon w T-Mobile Ekstraklasie. 

Fot. Przemek Swiderski / East News

36. kolejka T-Mobile Ekstraklasy: Legia znowu potknie się w Gdańsku? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Lech rozbił Jagiellonię (6:1) i zapewnił sobie 2. miejsce w tabeli T­Mobile Ekstraklasy przed rundą finałową. Oddech złapał Widzew, który sensacyjnie ograł Wisłę Kraków (2:1). Wciąż trwa walka o 8. miejsce, gwarantujące w fazie finałowej grę w grupie mistrzowskiej. W grze pozostały Lechia, Cracovia i Jagiellonia Białystok.

TEO NAPRAWIŁ CELOWNIK

Kolejorz zagrał najlepsze spotkanie w tym sezonie, rozbił Jagiellonię, a 6:1 było najmniejszym wymiarem kary. Drużyna Mariusza Rumaka mocno zasygnalizowała, że nie składa broni i będzie naciskać Legię. Świetne spotkanie rozegrał Łukasz Teodorczyk, który trzykrotnie pokonał Krzysztofa Barana. Napastnik Lecha został wiceliderem klasyfikacji strzelców. Po wysokiej porażce doszło do trzęsienia ziemi w Białymstoku. Rozwiązano umowę z Piotrem Stokowcem, a nowym trenerem Jagiellonii został Michał Probierz, niedawno zwolniony z Lechii Gdańsk.

RADOVIĆ CIĄGLE SZALEJE

Miroslav Radović zalicza najlepszy sezon w swojej karierze. Strzelił dwa gole Zawiszy Bydgoszcz (3:0), zdobył 6. i 7. bramkę na wiosnę. Na dziś ciężko wyobrazić sobie stołeczny zespół bez Serba z polskim paszportem, choć Henning Berg będzie musiał to zrobić, bo Radović w najbliższym meczu nie zagra. Otrzymał 4. żółtą kartkę i musi pauzować. Legia zagrała niezłe spotkanie, choć przewagę udokumentowała dopiero po przerwie. Do formy wraca Michał Żyro, który strzelił swojego pierwszego gola od półtora roku. Zawisza był tylko tłem dla legionistów, ale mimo porażki w stolicy zapewnił sobie miejsce w grupie mistrzowskiej.

ŚWIETNY MECZ W GDAŃSKU

Są takie mecze, w których trakcie człowiek chce, aby trwały jak najdłużej. Tak było w sobotę w Gdańsku, gdzie gracze Lechii i Zagłębia stworzyli bardzo dobre widowisko. Gdyby nie dobra postawa bramkarzy, a w szczególności Mateusza Bąka, na trzech zdobytych bramkach by się nie skończyło. Lechia wygrała zasłużenie, dodatkowo po dwóch pięknych bramkach. Zagłębie ambitnie walczyło, ale gospodarzy ratował Bąk. Oby  więcej takich spotkań.

WISŁA PADŁA W ŁODZI

Czy to początek pościgu za peletonem – zastanawiają się kibice w Łodzi. Widzew był już praktycznie pogrzebany, ale w końcówce sezonu obudził się. Przed tygodniem zdobył pierwszy punkt na wyjeździe (1:1 z Cracovią), a w 29. kolejce T­Mobile Ekstraklasy wygrał pierwszy mecz od 2 listopada poprzedniego roku. Odrobił dwa punkty do Podbeskidzia, gdyby dzisiaj dzielić punkty, do bezpiecznego miejsca w tabeli miałby 4  punkty straty. Z kolei Wisła po bardzo dobrej jesieni, wiosną obniżyła loty. Po rundzie jesiennej miała 7 punktów straty do liderującej Legii, teraz jest ich 15. W słabszej formie jest Paweł Brożek, który w tej rundzie nie zdobył jeszcze bramki. W ośmiu kolejkach ligowych oddał zaledwie 8 strzałów na bramkę rywali, z których tylko jeden był celny.

STEVANOVIĆ CZARUJE

Kiedy środkowy pomocnik strzela trzy gole w jednym meczu, trzeba docenić ten wyczyn. Dzięki Daliborowi Stevanoviciowi Śląsk zachował jeszcze nadzieję na to, że zajmie 12. miejsce i w rundzie finałowej rozegra cztery mecze na własnym boisku. Słoweniec w poprzednich 26 spotkaniach tego sezonu zdobył zaledwie jedną bramkę. Teraz wykonał 300 procent normy. W ogóle na stadionie Podbeskidzia byliśmy świadkami cudu. W poprzednich 14 meczach piłkarze zdobyli tam łącznie zaledwie 14 bramek. Tylko w tym jednym aż 6. Wprawdzie nadal pada tam najmniej goli, ale progres jest widoczny. Górale mają już tylko punkt straty do Zagłębia Lubin.

WIELKI POWRÓT PIASTA

Kamil Wilczek uratował prawdopodobnie posadę Marcinowi Broszowi. W doliczonym czasie gry uratował Piastowi remis i punkt w spotkaniu z Pogonią Szczecin (2:2). Pomocnik śląskiego zespołu trafił do siatki w tym sezonie po raz 5. i 6. Remis z Pogonią i tak ma bardziej psychologiczne znaczenie, bo sytuacja Piasta i tak nie jest najciekawsza. Po podziale punktów będą bardzo blisko strefy spadkowej. W Pogoni z bardzo dobrej strony pokazał się 19-­letni Sebastian Rudol. Prawy obrońca strzelił gola, asystował także przy bramce zdobytej przez Marcina Robaka. Wyróżnia się już nie tylko długimi rękami, ale coraz więcej daje zespołowi Dariusza Wdowczyka. Portowcy są królami remisów w T­Mobile Ekstraklasie, podzielili się punktami już po raz 14 w tym sezonie.

WEGETACJA GÓRNIKA

Górnik Zabrze jest najsłabszą drużyną na wiosnę. Po wspaniałej jesieni, w drugiej rundzie jako jedyny zespół nie wygrał spotkania, zdobył zaledwie 4 punkty. Tym razem padł w Krakowie (0:2 z Cracovią), prawie przez godzinę musiał grać w osłabieniu po czerwonej kartce Przemysława Oziębały. Wydawało się, że po zatrudnieniu Roberta Warzychy coś drgnęło, ale jednak nie. Istnieje matematyczna szansa, że zabrzanie nie zakwalifikują się do grupy mistrzowskiej, a jesień kończył z przewagą 9 punktów nad 9. zespołem.

Strzelanina w Poznaniu ­- podsumowanie 29. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Znamy już wszystkie najważniejsze rozstrzygnięcia sezonu 2013/14 T-Mobile Ekstraklasy. Legia ze złotymi medalami, Lech ze srebrnymi, a Ruch zagra w europejskich pucharach. Ligę opuszczają Zagłębie i Widzew. Z pomocą przyszła Komisja Licencyjna, która uwzględniła odwołanie Niebieskich i zezwoliła na grę w europejskich pucharach. Jedyną niewyjaśnioną kwestią pozostają brązowe medale.

EKSPERYMENTALNA LEGIA, KUCHARCZYK I JAŁOCHA
W niedzielę legioniści popsuli sobie nieco świętowanie mistrzostwa kraju przegrywając z Ruchem (1:2). Dodatkowo Henning Berg w meczu z Pogonią Szczecin wystawił eksperymentalny skład, z debiutantem w bramce, Konradem Jałochą. Ten nie zawiódł, obronił kilka naprawdę groźnych strzałów, zebrał dobre recenzje. Legia wygrała 8. mecz z rzędu z Portowcami za sprawą Michała Kucharczyka. 23-letni skrzydłowy rozgrywa najlepszy sezon w swojej karierze. Pokonując Radosława Janukiewicza zdobył 9. bramkę w obecnych rozgrywkach. A w przerwie zimowej dostał wolną rękę w poszukiwaniu klubu. 1 czerwca przy Łazienkowskiej dojdzie do hitu T-Mobile Ekstraklasy, Legia zagra z Lechem Poznań.

KOLEJORZ ZNOWU DRUGI, ŁZY ARBOLEDY
Lech rozbił na własnym boisku Ruch Chorzów (4:0) i zapewnił sobie wicemistrzostwo Polski, drugie z rzędu. Swojego 20. gola w sezonie strzelił Łukasz Teodorczyk, dwie asysty zaliczył Luis Henriquez. Jednak głównym wydarzeniem było pożegnanie się z poznańską publicznością dwóch zawodników Lecha, Manuela Arboledy i Dmitrije Injaca. Kolumbijczyk, jak to ma w zwyczaju, popłakał się ze wzruszenia, Serb wszedł na murawę na kwadrans, dostał żółtą kartkę.
Ruch zagrał słabo. Może powodem był komunikat, który wydała Komisja Licencyjna kilka godzin przed spotkaniem. Uznała odwołanie Niebieskich, przyznała licencję na grę w europejskich pucharach i tym samym zapewniła Ruchowi miejsce w eliminacjach Ligi Europy. Czwarty w tabeli Górnik nie dostał licencji, a więc Niebiescy bez względu na wynik spotkania w Poznaniu byli pewni tego, że będą reprezentować Polskę. W ostatniej kolejce Lech jedzie do Warszawy na mecz z mistrzem kraju, a Ruch podejmuje Pogoń.

STRACONA SZANSA LECHII
To był mecz dwóch Bośniaków, Semira Stilicia i Stojana Vranjesa. Pomocnicy, odpowiednio Wisły i Lechii strzelili po dwa gole, a ich drużyny podzieliły się punkami.
Sędzia Szymon Marciniak podyktował w tym spotkaniu aż 3 rzuty karne, wszystkie wykorzystane (raz Stilić, dwa razy Vranjes). Jednak obu drużynom ten remis nic nie dał. Wisła pozostała na 6. miejscu w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, a Lechia na 5. Dodatkowo zespół z PGE Areny stracił szansę na grę w europejskich pucharach. Raz, że nie wygrał. Dwa, że Ruch otrzymał licencję. W Gdańsku wielkie plany, zarówno pucharowe, jak i transferowe, muszą odłożyć w czasie przynajmniej o rok.

GÓRNIK Z SZANSĄ NA MEDALE
Grający słabo na wiosnę Górnik Zabrze zachował szansę na sięgnięcie po brązowy medal mistrzostw Polski. Wygrał drugie spotkanie z rzędu, tym razem w Bydgoszczy (1:0), jest 4. w tabeli, ale potrzebuje dużo szczęścia, by zająć 3. lokatę. W ostatniej kolejce musi pokonać Lechię Gdańsk i liczyć na to, że Ruch przegra u siebie z Pogonią. Bo jeśli obie śląskie drużyny będą miały taką samą liczbę punktów (obecnie Ruch ma 33, a Górnik 31), to 3. miejsce zajmą chorzowianie, bo w sezonie zasadniczym uzbierali więcej punktów. Na pochwałę w drużynie z Zabrza zasłużył także Grzegorz Kasprzik, który zastępował Pavelsa Steinborsa.
O wygranej Górnika przesądziło samobójcze trafienie Łukasza Nawotczyńskiego, który zaskoczył Wojciecha Kaczmarka. Bramkarz drużyny z Bydgoszczy nie dokończył spotkania, musiał opuścić murawę ze skręconym kolanem. Wciąż nie wiadomo, czy w przyszłym sezonie Zawisze poprowadzi Ryszard Tarasiewicz. - Szanse na to wynoszą 50 na 50 - powiedział trener, który ma propozycje z Francji.

WIDZEW NIE JEST OSTATNI
Najdłużej w 36. kolejce trwał mecz Widzewa z Piastem. Rozpoczął się we wtorek o 20:30, zakończył w środę o 22. Wszystko przez ulewę, jaka przeszła nad Łodzią. Wtorkowy epizod boiskowy obu drużyn trwał tylko 12 minut. Spotkanie dokończono następnego dnia i Widzew z godnością pożegnał się ze swoją publicznością. Pokonał Piasta (2:1), który wygrał trzy ostatnie spotkania i wobec porażki Zagłębia Lubin (0:2 z Podbeskidziem) awansował na 15. miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Życia mu to nie uratuje, ale przynajmniej nie jest ostatni.

OSTATECZNA KOMPROMITACJA ZAGŁĘBIA
Inaczej nie można nazwać sezonu w wykonaniu miedziowych. W rundzie finałowej zdobyli zaledwie jeden punkt, są zdecydowanie najgorszą drużyną w lidze, choć pod względem budżetu zajmują trzecie miejsce. Tym razem przegrali na terenie Podbeskidzia (0:2). Górale świetnie zaprezentowali się w dodatkowej części sezonu. 4 wygrane, remis i porażka, pod względem liczby zdobytych punktów daje im to 4 pozycję. To się nazywa pokazać charakter.
Z kolei w Lubinie powoli zaczynają wszystko budować od nowa. Mają stawiać na młodzież, pozbyć się kilku doświadczonych zawodników, którzy zamiast pociągnąć drużynę, stali się jej hamulcowymi. Katastrofa.

KANONADA W BIAŁYMSTOKU
Tego meczu nie można pokazywać dzieciom, bo się wystraszą. Było tak. Jagiellonia prowadziła 3:0, potem 4:1, a tu nagle w ciągu 12 minut straciła trzy gole, dwa punkty, zawodnika (Mateusz Piątkowski). Jeden z najdziwniejszych meczów w sezonie, bo gospodarze, znaczy Jaga, byli zdecydowanie lepsi. Wspominaliśmy już debiut w bramce Legii Konrada Jałochy, jakże udany. Tego samego nie będzie mógł powiedzieć Bartłomiej Drągowski. Dostał szansę od Michała Probierza, jedną bramkę zawalił koncertowo, przy kolejnej mógł zachować się lepiej. Jego vis a vis, czyli Ołeksij Szlakotin wdrapał się na podobny poziom. Stąd aż osiem goli, wyrównanie rekordu z jesieni, kiedy to Korona przegrała u siebie z Legią (3:5). W ogóle bramkarze tego meczu muszą mieć nocne koszmary. W całym spotkaniu oddano 10 celnych strzałów, po 5 z każdej strony, po 4 z nich wpadły do bramki.

REGULARNOŚĆ ŚLĄSKA
Jakby nie liczyć, to w rundzie finałowej Śląsk jest drugą siłą w T-Mobile Ekstraklasie. Tym razem minimalnie pokonał Cracovię (1:0) po golu strzelonym przez Dudu Paraibę, po rykoszecie od obrońcy Pasów. 6 meczów, 4 wygrane, 2 remisy, bez porażki. Bez straconej bramki, 6 zdobytych, czyli dokładnie średnio jedna na mecz. Pod względem punktów ustępuje tylko Legii, która zdobyła o jeden więcej. Zespół Tadeusza Pawłowskiego poprawił grę defensywną, co okazało się kluczem do dobrych wyników. Sezon zakończy wyprawą do Kielc i ma szanse na podtrzymanie dobrej passy. Właśnie wyrównał swój rekord sprzed 32 lat, czyli siedem meczów bez straconej bramki. Na obiekcie Korony ma szansę go pobić.

Lech wicemistrzem, Ruch w pucharach - podsumowanie 36. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Bardzo szybko po starcie rozgrywek kibice T-Mobile Ekstraklasy otrzymują prawdziwą bombę! Wicelider z Wrocławia zagra z Jagiellonią, która zajmuje obecnie trzecie miejsce w tabeli.

Sobotnie starcie Śląska z Jagiellonią z wielką uwagą śledzić będą piłkarze Legii Warszawa. Mistrzowie Polski najchętniej wzięliby remis, aby każda z drużyn straciła punkty i nie zbliżyła się do Wojskowych. Piłkarze Śląska i Jagielloni doskonale zdają sobie z tego sprawę, że taki rezultat nie wchodzi w grę.  
Śląsk jest faworytem, ale chyba nie do końca poradził sobie jeszcze ze stratą Sebastiana Mili. Remisy z Legią w Pucharze Polski i z Cracovią nie są w stanie do końca pokazać w jakiej formie jest drużyna z Dolnego Śląska. Kibice z pewnością liczyć mogą na braci Paixao. To oni będą siać największe spustoszenie pod bramką Jagiellonii. 
Drużyna Michała Probierza do meczu ze Śląskiem podchodzi niezwykle pdobudowana. Popularna "Jaga" świetnie zaprezentowała się tydzień temu na Łazienkowskiej i wywiozła ze stadionu Legii komplet punktów. W pamięci kibiców z pewnością pozostał Maciej Gajos, który atomowym strzałem pokonał Arkadiusza Malarza. Gajos dorzucił do tego jeszcze jedno trafienie, a świetnej oceny jego występu nie zepsuł nawet zmarnowany rzut karny. 

-> Porażka Legii, Mila debiutuje w Lechii - podsumowanie 20. kolejki 

-> Bezpiecznie na stadionach T-Mobile Ekstraklasy. 

Już dzisiaj Wisła podejmie Pogoń. Zespół Franciszka Smudy walczy o europejskie puchary, ale chyba większą motywację na osiągnięcie dobrego wyniku będą mieli Portowcy. Zespół ze Szczecina zajmuje obecnie ósme miejsce w lidze, a jego piłkarze nerwowo powinni spoglądać na konkurencję. Jeżeli Pogoń chce grać w tzw. grupie mistrzowskiej, to z Krakowa musi wywieźć chociaż punkt. 

W sobotę zobaczymy starcie dwóch Górników. Ten z Zabrza dobrze sezon rozpoczął, ale teraz jest troszkę gorzej. Siódme miejsce w tabeli sprawia, że widmo znalezienia się w grupie spadkowej jest realne. Beniaminek z Łęcznej raczej może spać spokojnie. Grupa mistrzowska im nie grozi, spadek również. 

-> Transfery klubów T-Mobile Ekstraklasy 

Warto będzie obejrzeć również w akcji Lechię. Zespół z Gdańska zmierzy się z Zawiszą. Jest zdecydowanym faworytem tego spotkania, zwłaszcza, że przed tygodniem "nowa" Lechia zdała egzamin i pokonała krakowską Wisłę. Z dobrej strony pokazali się m.in nowi piłkarze, tacy jak Sebastian Mila, Jakub Wawrzyniak czy Grzegorz Wojtkowiak

W niedziele zagra Mistrz Polski. Legię podejmie u siebie Korona Kielce. Zobaczymy, jaki skład tym razem wybierze Henning Berg. Rotacja składem nie opłaciła się w poprzedniej kolejce (1:3 z Jagiellonią). Przewaga Legii stopniała, więc teraz nie ma miejsca na kolejne potknięcie. 

Hitem Śląsk - Jagiellonia. Ciekawie w Krakowie, Gdańsku i Kielcach - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się