Michał Probierz i jego drużyna przechodzą w Białymstoku do historii. Jagiellonia, wygrywając z Górnikiem Zabrze (3:2), zapewniła sobie nie tylko grę o europejskie puchary w przyszłym sezonie, ale także miejsce na podium, co do tej pory nigdy jej się nie udało. Nad przepaścią jest natomiast PGE GKS Bełchatów, który przegrał u siebie z Zawiszą (1:4) i może szykować się do występów w I lidze.

PUCHARY JAK POCAŁUNEK ŚMIERCI

Emocji w Białymstoku było co niemiara. Jeśli ktoś się nudził, to zawodnicy Jagiellonii i Górnika szybko ten stan zmienili. W cztery minuty, pomiędzy 27., a 31, strzelili trzy gole, w tym dwa samobójcze. Najpierw do własnej bramki trafił Erik Grendel, na 2:0 dla gospodarzy podwyższył Patryk Tuszyński, a następnie swojego bramkarza pokonał Michał Pazdan.

To Górnik miał optyczną przewagę, częściej był przy piłce, ale zwyciężyła Jagiellonia. Gole strzelili jeszcze Taras Romańczuk i Szymon Skrzypczak. Gospodarze oddali tylko dwa celne strzały na bramkę Grzegorza Kasprzika, a zdobyli trzy bramki.

Tym samym Jagiellonia zapewniła sobie przynajmniej trzecie miejsce i możliwość gry o fazę grupową Ligi Europy. - Dla mniejszych klubów, jak my, puchary są jak pocałunek śmierci - powiedział Michał Probierz.

LEGIA I LECH IDĄ ŁEB W ŁEB

W tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy nie zdarzyło się jeszcze, aby Legia i Lech wygrały trzy spotkania z rzędu. Do 35. kolejki, bo tak właśnie się stało. Skromnie, po 1:0, ale dwaj główni kandydaci do zdobycia mistrzostwa Polski zainkasowali po trzy punkty. Zapewnili je im zawodnicy przede wszystkim odpowiadający za defensywę. W Poznaniu trafił Karol Linetty, a w Warszawie gola strzelił Jakub Rzeźniczak. Na dwie kolejki przed końcem Kolejorz ma punkt przewagi nad legionistami. W środę lechici jadą do Zabrza, a stołeczna drużyna zagra w Gdańsku.

Po raz pierwszy odkąd jestem trenerem, chciałem poprosić sędziego, aby skończył mecz w 70. minucie - opowiadał Maciej Skorża po spotkaniu z Pogonią Szczecin. Rzeczywiście, jego drużyna na 20 minut przed końcem meczu jakby stanęła. Przy odrobinie szczęścia Portowcy mogli zremisować ten mecz.

Z kolei Legia zamęczyła Wisłę Kraków. Nie wychodziło jej z akcji, to wykorzystała swój największy atut - stały fragment gry. Z rzutu wolnego dośrodkował Tomasz Brzyski, do siatki trafił Rzeźniczak. Był to już 21. gol w tym sezonie strzelony przez legionistów po rozegraniu stałego fragmentu gry.

LECHIA MÓWI PAS?

Śląsk Wrocław przerwał swoją niemoc i w końcu wygrał mecz w grupie mistrzowskiej. Gola na wagę trzech punktów w spotkaniu z Lechią (1:0) strzelił Flavio Paixao, dla którego było to 16. trawienie w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy. Wrocławianie wyprzedzili Lechię i Wisłę, to oni na dwie kolejki przed końcem zajmują czwartą pozycję, dającą możliwość gry o europejskie puchary.

Właśnie czwarta lokata była celem gdańskiej drużyny, a on się oddala. Lechia przegrała drugi mecz z rzędu. - Zostały nam dwa spotkania do końca sezonu i na pewno będziemy w nich walczyć o pełną pulę. Cel, jakim jest minimum 4. miejsce, oddalił się. Wierzę, że nasza dobra gra w końcu zostanie poparta też skutecznością w najbliższych meczach - powiedział trener Jerzy Brzęczek.

CZARY MARY ZIELIŃSKIEGO

To było wejście rezerwowych z ogromnym przytupem. To, że Jacek Zieliński odmienił Cracovię, wiemy już od kilku tygodni. W 35. kolejce T-Mobile Ekstraklasy zaskoczył też samego siebie. Pasy grały w Bielsku Białej mając już utrzymanie w kieszeni. Na 20 minut przed końcem był wynik bezbramkowy, wtedy Zieliński wpuścił na boisko Diabanga Boubacara. I goście zaczęli strzelać jak z armaty. Dwie minuty po wejściu Senegalczyk strzelił pierwszego gola, za chwilę drugiego (asysty zaliczył inny rezerwowy, Dariusz Zjawiński), a w doliczonym czasie dobił załamanych Górali. - To mój najlepszy mecz w karierze - triumfował bohater spotkania.

W Bielsku nastroje zupełnie inne. Podbeskidzie w końcówce sezonu zasadniczego walczyło o grupę mistrzowską, a teraz grozi mi spadek. Ma tylko punkt przewagi nad Zawiszą Bydgoszcz.

BEŁCHATÓW KROK OD PIERWSZEJ LIGI

To był mecz o wszystko. W przypadku remisu szansa na utrzymanie PGE GKS-u i Zawiszy byłaby już tylko teoretyczna. Przegrany praktycznie skazywał się na spadek. Zawisza wytrzymał ciśnienie, zagrał dobry mecz. Bełchatowianie zawiedli, przegrali wysoko i zasłużenie (1:4). Mogą rozpocząć budowę drużyny na pierwszą ligę, bo żeby się utrzymać w T-Mobile Ekstraklasie, musiałby zdarzyć się cud. - Dopóki istnieje matematyczna szansa, trzeba wierzyć, że się uda. Woda jest na pokładzie, ale jeszcze nie utonęliśmy. Będziemy bić się do końca - stwierdził trener Kamil Kiereś.

Drużyna Mariusza Rumaka ustawiła sobie to spotkanie lepiej, niż by się tego spodziewała. Już po 11 minutach prowadziła 2:0 i kontrolowała spotkanie. Po przerwie dołożyła jeszcze dwie bramki, choć przed nimi do siatki trafił Maciej Małkowski. - Mimo wygranej pozostajemy w strefie spadkowej, ale najważniejsze, że wciąż jesteśmy w grze o ekstraklasę. W drużynie jest dużo wiary, ale czeka ją też wielkie wyzwanie - stwierdził Mariusz Rumak.

KUŚWIK SIĘ ODBLOKOWAŁ

Po sześciu kolejnych meczach bez strzelonego gola Grzegorz Kuświk w końcu przerwał złą passę (652 minuty). Napastnik Niebieskich trafił na stadionie w Łęcznej, gwarantując przy tym swojej drużynie trzy punkty mocno przybliżające do utrzymania w T-Mobile Ekstraklasie..

- Jesteśmy w dobrej formie,więc nie będziemy kalkulować. We wtorek zrobimy wszystko, by wygrać z Cracovią w Krakowie. Wtedy na pewno się utrzymamy - stwierdził piłkarz, który w tym sezonie strzelił już 14 goli.

Górnik Łęczna natomiast jest w coraz gorszej sytuacji. Ma już tylko punkt przewagi nad strefą spadkową i czeka go heroiczna walka o ligowy byt.

BEZCENNE PUNKTY KORONY

Korona wygrała pierwszy mecz w rundzie finałowej sezonu T-Mobile Ekstraklasy, w najlepszym dla siebie momencie. Kielczanom szło do tej pory jak po grudzie (3 porażki i remis). Gościli u siebie Piasta Gliwice. Na 10 minut przed końcem pierwszej połowy, po dobrej akcji Oliviera Kapo, do bramki gości trafił Przemysław Trytko. Po przerwie wyrównał Paweł Moskwik, Piast stracił też swojego najlepszego strzelca i lidera klasyfikacji ligowych snajperów, Kamila Wilczka (kontuzja). Remis, który gospodarzom nic nie dawał, powodował, że znajdą się w strefie spadkowej, utrzymywał się do pierwszej minuty doliczonego czasu. Wtedy najlepszy na murawie, Vlastimir Jovanović, pokonał Jakuba Szmatułę.

Fot.: Kosc/AGENCJA WSCHOD/REPORTER/East News

Historyczna Jagiellonia, GKS nad przepaścią - podsumowanie 35. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Lech - 4:0 u siebie. Legia - 3:0 na wyjeździe. Na tydzień przed hitem nad hitami T-Mobile Ekstraklasy, grą o tron, drużyny z Warszawy i Poznania zaprezentowały bardzo dobrą formę. Od połowy lat 90-tych, kiedy o tytuł mistrzowski biły się Legia z Widzewem, nie mieliśmy tylu emocji. Dwa zespoły, od tygodni idące praktycznie łeb w łeb, w końcu zmierzą się w bezpośrednim starciu. Lekką przewagę ma Legia, 2 punkty w tabeli, swoich kibiców i wynik 3:1 z jesieni, kiedy ograła Lecha w Poznaniu. Tyle, że Kolejorz fantastycznie spisuje się na wyjazdach (12 wygranych w 13 meczach).

WALKA NA DOLE
W cieniu walki o mistrzostwo jest nie mniej emocjonujący wyścig o utrzymanie. Wygrana GKS-u Bełchatów (1:0 z Pogonią) sprawiła, że drużyna Kamila Kieresia zrównała się punktami z Podbeskidziem, a do Portowców traci trzy punkty. Niepewny swojego losu jest też Ruch Chorzów, choć ma bezpieczną, 6-punktową przewagę. Pozostali, od Widzewa przez Koronę i Lechię, mogą być pewni utrzymania. Bo w bezpośrednich meczach zagrają ze sobą Pogoń, Podbeskidzie i Bełchatów, czyli ktoś musi stracić punkty.

WALKA O EUROPĘ
Ścisk także w rywalizacji o miejsca 3-4. Jeśli Legia zdobędzie mistrzostwo, a Śląsk zajmie 3. miejsce, wtedy zakwalifikuje się do eliminacji Ligi Europy jako finalista rozgrywek Pucharu Polski, a prawo reprezentowania Polski w europejskich pucharach otrzyma czwarty zespół. Na razie wrocławianie dali sobie w 4.minucie doliczonego czasu gry wydrzeć remis w Gliwicach (2:3 z Piastem) i wobec wygranej Górnika (2:1 z Zagłębiem), spadli na 5. pozycję. Sensacyjnie miejsce na podium zajmuje beniaminek z Gliwic.

Marcin Brosz (Piast): Cieszą trzy strzelone gole, martwią dwa stracone - zobacz film!

WALKA O KRÓLA STRZELCÓW
Gorąco jest nie tylko na górze, na dole i w środku. Kilku piłarzy rywalizuje o miano najlepszego strzelca T-Mobile Ekstraklasy. W poprzednim tygodniu z wyścigu na własne życzenie wypadł Danijel Ljuboja (12 goli), odsunięty od zespołu dyscyplinarnie za spędzanie nocy nie we własnym łóżku, a na dyskotece. Do niego i współlidera klasyfikacji, Roberta Demjana, dołączył Wladimer Dwaliszwili. Gruzin mógł wspomnianą dwójkę wyprzedzić, ale zmarnował jeden z dwóch rzutów karnych w spotkaniu Legii z Jagiellonią. Swoje 11. trafienie zaliczył Bartosz Ślusarski (Lech Poznań), a 10. bramkę w tym sezonie zdobył Michal Papadopulos z Zagłębia.

WYJĄTKOWA KOLEJKA
Na taką skuteczność naszych ligowców czekaliśmy od 1. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Wtedy w ośmiu meczach zdobyto 28 bramek. Teraz ten wynik został poprawiony o dwa strzelone gole, co daje średnią 3,75 na mecz. Rekord pod względem liczby zdobytych bramek został ustanowiony na PGE Arenie w Gdańsku. Lechia zremisowała z Ruchem 4:4, choć w 90. minucie przegrywała jeszcze 2:4. Dotychczas najwięcej goli w jednym spotkaniu strzelono w meczach Śląska z Jagiellonią (3:3) i Lecha z Lechią (4:2)

JUBILEUSZOWY GOL
W 26. serii gier T-Mobile Ekstraklasy piłkarze zdobyli bramkę numer 500 w obecnych rozgrywkach. Jej autorem był Michał Chrapek, piłkarz Wisły Kraków. Było to jego drugie trafienie w meczu z Koroną Kielce (3:0), w 90. minucie tego spotkania, czyli w okolicy godz. 17.35 w sobotę. Szóstą setkę niespełna pół godziny później otworzył Tomasz Jodłowiec. Obrońca Legii strzelił swojego pierwszego gola dla lidera ekstraklasy (trafił tam zimą ze Śląska Wrocław) już w 2. minucie spotkania. Do tej pory, w 26 kolejkach, nasi ligowwcy zdobyli 519 bramek, co daje średnią 2,5 gola na mecz.

TRENERSKIE NOSY
Byli tacy, jak Franciszek Smuda, którzy mówili, że wszystkie decyzje podejmują "na nos", czyli tak, jak im intuicja podpowiada. W ostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy kilku szkoleniowców trafiło ze swoimi decyzjami. Mariusz Rumak odważnie postąpił już w przerwie meczu z Widzewem (przy stanie 0:0). Zdjął z boiska Karola Linettiego i Łukasza Teodorczyka. Wprowadził Łukasza Teodorczyka i Kaspera Hamalainena. Obaj zdobyli po jednej bramce.
Jan Urban nie ryzykował występu Miroslava Radovicia, a postawił na Michała Kucharczyka, który strzelił swojego pierwszego gola w T-Mobile Ekstraklasie od 14 kwietnia 2012 roku, czyli czekał prawie 13 miesięcy. Mimo słabego meczu w finale Pucharu Polski ze Śląskiem, trener Legii dał szansę Januszowi Golowi. 27-latek pokazał, że skreślono go zbyt wcześnie, zagrał najlepszy swój mecz w tym sezonie.
Cieszyć się może również Bogusław Kaczmarek. Próbując ratować choćby punkt, wpuścił na boisko Adama Dudę i Grzegorza Rasiaka. Lechia przegrywała z Ruchem 2:4 od 90. minuty. I wtedy najpierw Rasiak, a potem Duda dokonali niemożliwego. Każdy zdobył po bramce i punkt został w Gdańsku.

MECZ(E) KOLEJKI
Jednego nie było, właściwie wszystkie 8 spotkań warto było zobaczyć. Pogoń Polonii za Podbeskidziem (2:1), świetną 2. połowę Lecha z Widzewem (4:0), niesamowite emocje w Szczecinie, gdzie Pogoń przegrała z Bełchatowem (0:1), a w ostatnich 10 minutach goście mogli strzelić 3-4 gole, ale zatrzymywał ich świetny Radosław Janukiewicz. Skuteczność Wisły z Koroną (3:0), ogromną dominację Legii z Jagiellonią w Białymstoku (3:0), festiwal strzelecki Lechii i Ruchu (4:4), fantastyczną walkę Piasta ze Śląskiem (3:2) i pierwsze na wiosnę wyjazdowe zwycięstwo Górnika (2:1 w Lubinie z Zagłębiem).

PRZYPOMNIELI O SOBIE
O Michale Kucharczyku już było, ale czas na kolejnych. Dalibor Stevanović do niedzieli nie strzelił nawet jednego gola w T-Mobile Ekstraklasie. W Gliwicach trafił dwukrotnie, choć nie dało to jego drużynie nawet jednego punktu. Grzegorz Rasiak po raz pierwszy od kilku tygodni znalazł się w kadrze meczowej. Walnie przyczynił się do uratowania punktu w spotkaniu z Ruchem (gol i asysta w doliczonym czasie). Dwa razy do bramki Lechii trafił Pavel Szultes, sprowadzany niegdyś do Polonii Warszawa jako potencjalna gwiazda ekstraklasy. I Grzegorz Bonin. Zdobył 2. gola w tym sezonie, a czekał na niego od 1. kolejki, kiedy grając jeszcze w Pogoni pokonał bramkarza Zagłębia Lubin.

REKORDZIŚCI Z BIAŁEGOSTOKU
Jagiellonia nie tylko jest mistrzem remisów (12 w tym sezonie), ale przewodzi też niechlubnej klasyfikacji czerwonych kartek. Ta, którą został ukarany Alexis Norambuena (mecz z Legią) była już 11. w obecnych rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy. Jagiellończycy mogli poprawić wynik, ale sędzia Paweł Pskit był wyjątkowo pobłażliwy. Nie ukarał Ugo Ukaha drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką, za faul w polu karnym na Januszu Golu.

Michał Pazdan (Jagiellonia): W szatni mówimy jedno, na boisku robimy co innego - zobacz film!

WYDARZENIE KOLEJKI
Wprawdzie nie związane bezpośrednio z którymś z meczów, ale warto odnotować fakt, że wicekapitan Legii Ivica Vrdoljak zgolił brodę. Hodował ją od początku rundy wiosennej. Stwierdził, że nie zgoli jej dopóki nie podpisze nowej umowy. Zrobił to w poniedziałek (przedłużył kontrakt o 2 lata). Przez zarost dorobił się w szatni kilku nowych przydomków, Marek Saganowski nazywał go "Mojżeszem", a inni "Rumcajsem".

PRZEŁAMANIE POLONII
Jesienią wydawało się, że Czarne Koszule mogą powalczyć nawet o mistrzostwo Polski, ale potem przyszły problemy finansowe i teraz mają szansę (i to niewielką) jedynie na najniższy stopień podium. W 26. kolejce T-Mobile Ekstraklasy drużyna Piotra Stokowca w końcu przezwyciężyła niemoc w meczach na swoim boisku. Wygrała (2:1 z Podbeskidziem) po raz pierwszy od 150 dni, czyli od pół roku. Poprzednie zwycięstwo miało miejsce 10 grudnia 2012 roku (2:0 z Pogonią).

Odliczamy czas do gry o tron - podsumowanie 26. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

7 lat. 2207 dni. Tyle czekała Legia Warszawa na zdobycie mistrzostwa Polski. Wszystko stało się jasne w sobotę, 25 maja, kilkanaście minut przed godziną 18. Lech Poznań przegrał z Podbeskidziem Bielsko - Biała (0:2). Przewaga drużyny Jana Urbana wzrosła do 6 punktów. Jako, że zespół z Łazienkowskiej ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań (3:1 i 1:0), mógł rozpocząć przyjmowanie gratulacji. Zasłużonych, bo legioniści byli najlepszą i najrówniej grającą ekipą T-Mobile Ekstraklasy. Zdominowali sezon 2012/13. Zdobyli mistrzostwo Polski, krajowy puchar, wygrali także rozgrywki Młodej Ekstraklasy. I zapewnili miejsce w europejskich pucharach Śląskowi Wrocław, który zagra w eliminacjach Ligi Europy jako finalista Pucharu Polski.

BOHATER KOLEJKI
Fabian Pawela. Dwa gole strzelone przez napastnika Podbeskidzia przy Bułgarskiej w Poznaniu, rozstrzygnęły sprawę mistrzostwa Polski. Pawelę pewnie to mało obchodziło, bo ważniejsze były trzy punkty dla Podbeskidzia. Gdyby nie one, poznalibyśmy już pierwszego spadkowicza, bo w przypadku porażki z Lechem, strata Górali do 14. w tabeli Ruchu Chorzów wynosiłaby już 7 punktów.

Mariusz Rumak: To nie było bardzo słabe spotkanie z naszej strony. Gratuluję Legii mistrzostwa - zobacz film!


NAJWAŻNIEJSZY GOL
Marek Saganowski. W końcówce meczu Legii z Widzewem (1:1) rodowity łodzianin nie trafił do pustej bramki. Oj, dostało mu się za to pudło po meczu. Wychowanek ŁKS-u uwielbia mecze z Widzewem, strzelił mu już 11 goli. Właśnie ta 11. bramka, zdobyta w 55. minucie piątkowego spotkania, dała legionistom mistrzostwo Polski. Saganowski w tym sezonie był tym rozstrzygającym losy w najważniejszych meczach. Dwa razy pokonał Rafała Gikiewicza w pierwszym spotkaniu finału Pucharu Polski, dzięki czemu Legia po raz 16. w swojej historii sięgnęła po to trofeum.

BRODA PROROKA
Michał Kucharczyk zmarnował większość kończącego się sezonu. W końcówce się obudził, zaczął grać regularnie, zdobył nawet bramkę w poprzedniej kolejce (3:0 z Jagiellonią). Zapuścił brodę i obiecał, że nie zgoli jej dopóki Legia nie zdobędzie mistrzostwa Polski. Na swoje szczęście, mógł zrobić to już w ostatnią sobotę. Tego dnia okazał się prorokiem. Legioniści mieli rano trening, a po jego zakończeniu, Kucharczyk ogłosił w szatni: Podbeskidzie wygra z Lechem 2:0. Sprawdziło się.

Piłkarze Legii po zdobyciu mistrzostwa - zobacz film!

TO NIE SĄ CZARY, GLIWICE MOGĄ MIEĆ PUCHARY
W sezonie 1988/89 Ruch Chorzów jako beniaminek zdobył mistrzostwo Polski. Piast Gliwice nie powtórzy tego jedynego w historii przypadku, ale już dziś można przyznać mu tytuł rewelacji rozgrywek. Bo wszystko wskazuje na to, że drużyna Marcina Brosza będzie reprezentowała Polskę w europejskich pucharach. Piast zgromadził 45 punktów, cztery mniej ma Polonia (wątpliwe, by otrzymała licencję), 5 traci Górnik Zabrze (i ma lepszy blilans meczów bezpośrednich, 1:0 i 1:1). To sprawia, że Gliwiczanom wystarczą dwa remisy, by zapewnić sobie udział w eliminacjach Ligi Europy. Dzięki mistrzostwu Legii, Śląsk ma zapewnione miejsce w europejskich pucharach jako finalista Pucharu Polski. To oznacza, że jeśli znajdzie się na najniższym stopniu podium (ma punkt przewagi nad Piastem i gorszy bilans meczów bezspośrednich, 1:3 i 2:3), prawo gry w pucharach przypadnie kolejnemu zespołowi z T-Mobile Ekstraklasy.

ZACIĘTA WALKA O UTRZYMANIE
Mistrza znamy, wicemistrza też, ale do ostatniej kolejki T-Mobile Ekstraklasy będziemy emocjonować się walką o utrzymanie. Wygrywając z Górnikiem (1:0), ogromny krok w kierunku zapewnienia sobie ligowego bytu, zrobiła Pogoń. Po remisie z Legią, w niebezpieczne rejony dostał się Widzew, ale ma 5 punktów przewagi nad GKS-em Bełchatów. W trudnej sytuacji znalazł się Ruch Chorzów, który ma 3 punkty więcej od Bełchatowa i lepszy bilans meczów bezpośrednich. W najbliższej kolejce Niebiescy podejmują świeżo upieczonych mistrzów Polski. Broni nie składa Podbeskidzie, które było ostatnio zdecydowanie lepsze od Lecha (2:0), ale jest w bardzo trudnej sytuacji.

12.     Pogoń Szczecin     32
13.     Widzew Łódź         32
14.     Ruch Chorzów         30
15.     GKS Bełchatów     27
16.     Podbeskidzie        26

0:15 ZGŁOŚ SIĘ
3 bramki na mecz - tyle w ostatnich pięciu kolejkach średnio traci Jagiellonia. Tylko Ruch ma gorsza defensywę w T-Mobile Ekstraklasie. 0:1 z Lechem, 0:3 z Widzewem, Legią i Śląskiem, 0:5 z Koroną. To bilans ostatnich spotkań drużyny prowadzonej przez Tomasza Hajto. W pięciu spotkaniach Jaga straciła 15 bramek, nie zdobyła żadnej. W poprzednich 23 kolejkach dała sobie strzelić 29 goli.

Tomasz Kupisz: Nie można w taki sposób tracić bramek - zobacz film!

LIDERÓW CZTERECH
Po zdobyciu mistrzostwa Polski przez Legię już wiadomo, że tylko 4 drużyny będą mogły pochwalić się, iż w tym sezonie przewodziły T-Mobile Ekstraklasie. Po 1. kolejce były to Legia, Lech i Pogoń, które swoje mecze wygrały po 4:0. w kolejkach 2-3 liderowała ekipa ze stolicy. Od 4., do 6. kolejki, tabeli przewodził Widzew Łódź. Po 7. serii gier i wygranej 2:1 z Wisłą Kraków, liderem została Legia. I nie oddała prowadzenia do końca sezonu.

GOŚCINNA KOLEJKA
5 remisów, 2 wygrane gości i zaledwie jedno zwycięstwo gospodarzy. Tylko Pogoń Szczecin pokonując 1:0 Górnika Zabrze uratowała honor drużyn, które rozgrywały mecze 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy na własnym stadionie. Generalnie w sezonie 2012/13 pojecie "atutu własnego boiska" traci znaczenie. Do tej pory na 216 rozegranych spotkań, tylko 91 wygrali gospodarze (42 procent), 72 zakończyło się zwycięstwami gości (33 procent), a co czwarte (25 procent) kończy się remisem.

NAJSZCZEŚLIWSZY PIŁKARZ
Miroslav Radović. W sobotę zdobył swoje pierwsze mistrzostwo Polski, choć Legia kupiła go z Partizana Belgrad już 7 lat temu. W niedzielę, świętował. W poniedziałek jego żona urodziła w Serbii bliźniaki. Dwóch synów (jednego już ma). - W ciągu dwóch dni ustrzeliłem podwójny dublet - śmiał się najlepszy asystent spośród piłkarzy mistrza Polski.

HISTORYCZNY WYCZYN KOLEJORZA
Lech Poznań 6 razy zdobywał mistrzostwo Polski, ale nigdy nie był wicemistrzem kraju. Sobotnia porażka z Podbeskidziem (0:2) sprawiła, że po raz pierwszy w swojej historii gracze Kolejorza założą srebrne medale.

Mistrzem Polski jest Legia - podsumowanie 28. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Jeszcze w doliczonym czasie spotkania Bełchatowa z Jagiellonią niepewne ligowego bytu były Ruch Chorzów i Pogoń Szczecin. Wtedy, na minutę przed końcem, Euzebiusz Smolarek sprawił, że można otwierać szampany. Jeden błąd Emilijusa Zubasa zepchnął Brunatnych na ostatnie miejsce w tabeli, a Ruch i Pogoń po kolejnych słabych meczach, mogą się cieszyć i planować budżet na poziomie ekstraklasy. Przed 30. kolejką zostało nam równanie z jedną niewiadomą: spadnie Bełchatów czy Podbeskidzie. Od zeszłego tygodnia drugiego spadkowicza znamy, 5. w tabeli Polonię Warszawa, która nie otrzyma licencji na kolejny sezon.

SCENARIUSZ W GRZE O UTRZYMANIE

W tej chwili zagrożone spadkiem są Podbeskidzie i PGE GKS. W 30. serii gier T-Mobile Ekstraklasy czekają ich mecze wyjazdowe, drużyna Czesława Michniewicza powalczy na Widzewie, a zespół Kamila Kieresia jedzie do Gliwic. Teoretycznie dużo łatwiejsze zadanie ma Podbeskidzie. GKS musi osiągnąć lepszy wynik od bezpośredniego rywala (ma punkt straty, ale lepszy bilans meczów bezpośrednich). Drużyna z Bełchatowa może jeszcze dogonić Ruch Chorzów, ale nie wyprzedzi Niebieskich, właśnie przez gorszy bilans dwumeczu (3:0 i 2:0 dla Ruchu).

Podbeskidzie pokonuje Pogoń i opuszcza ostatnie miejsce w tabeli

TO NIE SĄ CZARY, PIAST MA PUCHARY

Beniaminek z Gliwic będzie w przyszłym sezonie reprezentował Polskę w eliminacjach Ligi Europy. To ogromny sukces Marcina Brosza i jego asystenta Dariusza Dudka. Gliwiczanie zremisowali w 29. kolejce przy Konwiktorskiej w Warszawie, a wobec porażki Górnika z Wisłą (0:1), zapewnili sobie co najmniej 4. pozycję w T-Mobile Ekstraklasie. Dzięki temu, że mistrzostwo i Puchar Polski zdobyła Legia, Śląsk zagra w el. Ligi Europy jako finalista krajowego pucharu i zwolni tym samym miejsce w ekstraklasie (o ile znajdzie się nad Piastem, na razie ma 1 punkt przewagi).

WALKA O NAJNIŻSZY STOPIEŃ PODIUM

Piast może jeszcze odebrać brązowe medale mistrzostw Polski. W ostatniej kolejce gra u siebie z PGE GKS, a ustępujący mistrzowie Polski, czyli Śląsk Wrocław, jedzie na Łazienkowską w Warszawie, czyli do nowego mistrza. W tabeli Piast maa 46, a Śląsk 47 punktów. Lepszy bilans spotkań bezpośrednich ma zespół z Górnego Śląska (3:2 i 3:1 dla Piasta). Czyli w przypadku porażki wrocławian, Piastowi wystarczy remis. Jeśli Śląsk zremisuje na Legii, Piast musi wygrać. W przypadku wygranej zespołu Stanislava Levy'ego, to jego zespół znajdzie się na najniższym stopniu podium.

POLONIA SIĘ ŻEGNA

Ponad 6 tys. kibiców stawiło się na stadionie Czarnych Koszul by pożegnać Polonię. Warszawska drużyna żegna się z T-Mobile Ekstraklasą i to na długo. Po decyzji Komisji Licencyjnej, zespół z Konwiktorskiej, o ile przystąpi do rozgrywek, będzie musiał zacząć zacząć od co najwyżej 3. ligi, a być może dopiero od czwartej. Wszystko przez ogromne problemy finansowe stołecznej drużyny, kilkumilionowe zaległości wobec piłkarzy, ZUS-u i Urzędu Skarbowego.

Remis Polonii z Piastem. Beniaminek w europejskich pucharach

CHORZOWSKI SZPALER

Od obecnego sezonu w regulaminie rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy zawarty jest artykuł 29.5:

"W sytuacji, gdy przed zakończeniem rozgrywek zespół uczestniczący w zawodach zapewnił już sobie tytuł mistrza Polski, zespół przeciwny przed rozpoczęciem procedury ustawiania zespołów wychodzi na boisko pierwszy i ustawia się w szpaler, witając zespół mistrza Polski".

Zawodnicy Ruchu Chorzów dostosowali się do regulaminu i w ten sposób uhonorowali nowego mistrza Polski, Legię Warszawa. W ostatniej kolejce ligowej dojdzie do symbolicznego przekazania berła i korony. Przy Łazienkowskiej w szpaler ustawią się gracze i trenerzy Śląska Wrocław, ustępującego mistrza Polski.

Od lat taka tradycja obowiązuje w Hiszpanii, ale tam nie jest wpisana w regulamin. W Polsce zapoczątkował ją obecny trener Legii, Jan Urban, który w sezonie 2010/11, prowadząc Zagłębie Lubin, nakazał swoim piłkarzom ustawienie się w szpaler przed meczem z ówczesnym mistrzem, Wisłą Kraków. W poprzednich rozgrywkach nie mieliśmy takich zachowań, bo losy tytułu rozstrzygnęły się w ostatniej kolejce ligowej.

PIERWSZY WYJAZDOWY REMIS LECHA

Dopiero w ostatnim spotkaniu wyjazdowym zespół Mariusza Rumaka podzielił się punktami z przeciwnikiem (1:1 we Wrocławiu ze Śląskiem). W dotychczasowych 14, aż 12 razy wygrywał Lech, zanotował jedynie 2 porażki (0:2 z Lechią i 0:1 z Legią). Lechici byli bliscy 13. wygranej i wyrównania ligowego rekordu. Prowadził od 39. minuty po golu Rafała Murawskiego. Wyrównał na 7 minut przed końcem Eric Mouloungui. Dla Kolejorza był to trzeci z rzędu mecz bez wygranej (0:1 z Legią, 0:2 z Podbeskidziem, 1:1 ze Śląskiem).

Waldemar Sobota: Szkoda, że nie wygraliśmy, bo mielibyśmy już pewne 3. miejsce

DESZCZ PRÓBOWAŁ PRZESZKODZIĆ

Wszystkie mecze 29. kolejki T-Mobile Ekstraklasy miały rozpocząć się o tej samej porze (godz. 18). Niestety, w dwóch przypadkach zawiodła ... pogoda. Nad dwoma stadionami przeszły ulewy i przez długi czas istniało realne zagrożenie, że mecze się nie odbędą. W Bełchatowie (GKS-Jagiellonia 1:1) rozpoczęto z 50-minutowym opóźnieniem, w Kielcach (Korona-Widzew 0:0), z 45-minutowym. Boiska były w bardzo złym stanie, co nie pozostało bez wpływu na jakość widowisk.

Jedna niewiadoma - podsumowanie 29. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się