Legii Warszawa wystarczy zaledwie jeden punkt do obrony tytułu mistrzowskiego. Na Łazienkowskiej szykują się na niedzielną fetę, a Lech trzyma kciuki za wygraną Ruchu. Po wczorajszej porażce z Podbeskidziem z T-Mobile Ekstraklasą pożegnał się Widzew Łódź…

Przed wznowieniem ligi Widzew był murowanym kandydatem do spadku z najwyższego szczebla rozgrywek, jednak wielu ciężko było sobie wyobrazić degradację jednego z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce z T-Mobile Ekstraklasy. Niestety. We wczorajszym spotkaniu piłkarze z Łodzi polegli w Bielsku-Białej aż 0:3. Podbeskidzie okazało się bezlitosne.

Legia - Ruch, niedziela, 25 maja, 15:30.

W zupełnie innych nastrojach w niedzielę mogą być piłkarze Legii Warszawa. Wojskowym wystarczy zaledwie remis z Ruchem, by obronić wywalczone przed rokiem mistrzostwo. Kibice Legii nie wyobrażają sobie porażki swojego zespołu i szykują się na fetę. Trener Berg będzie miał do dyspozycji prawie wszystkich swoich kluczowych piłkarzy. Zagrać może nawet Miroslav Radović, którego występ nie był do końca pewny. Swój setny mecz w barach Legii rozegra Michał Żyro, a Marek Saganowski polować będzie na trafienia numer 99. i 100.
Jedynie naiwni twierdziliby jednak, że Ruch odda niedzielny mecz bez walki. Piłkarze Niebieskich mają obecnie 3 punkty przewagi nad Wisłą i Lechią i walczyć będą o utrzymanie tej różnicy punktowej. Miejsce na podium zagwarantuje im oczywiście start w eliminacjach do europejskich pucharów.

Kciuki z Ruch ściskać będą piłkarze Lecha. Kolejorz przegrał przed tygodniem w Gdańsku, dzięki czemu skutecznie skomplikował sobie walkę o tytuł mistrzowski. W sobotę Lech podejmie u siebie Pogoń Szczecin.

Piast - Zagłębie, piątek, 23 maja, 20:30

Interesująco będzie również w grupie spadkowej. Wiemy co z Widzewem. A co z drugą drużyną, która pożegna się z T-Mobile Ekstraklasą.

Z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć możemy, że rozstrzygnie się to w Gliwicach już dzisiaj. O 20:30 Piast podejmie i siebie Zagłębie. Gliwiczanom wystarczy remis do utrzymanie, dla Zagłębia inny wynik niż wygrana oznacza degradację.

Mistrza poznamy już w niedzielę? Gra T-Mobile Ekstraklasa! - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Piękne bramki w Kielcach, świetny mecz w Poznaniu, festiwal niewykorzystanych sytuacji w Warszawie. Debiut Macieja Korzyma w Podbeskidziu, niesamowita skuteczność Roberta Picha. Dzieje się w T-Mobile Ekstraklasie i bardzo dobrze, bo nasza liga gwarantuje emocje. Przed poniedziałkowym spotkaniem beniaminów, GKS-u Bełchatów i Górnika Łęczna, tylko ten pierwszy zespół ma szansę kończyć 3. kolejkę z kompletem punktów.

FRANEK SMUDA CZYNI CUDA
Franciszek Smuda w niedalekiej przeszłości wprowadzał Lecha Poznań do fazy grupowej Ligi Europy, w niedzielę przyjechał na stadion przy Bułgarskiej w roli szkoleniowca Wisły Kraków. Białej Gwiazdy, o której wszystko można powiedzieć, ale nie to, że jest bogata i ma szeroką kadrę. To, co drużyna spod Wawelu robiła z wicemistrzami Polski do przerwy, to była miazga. Dwa strzelone gole były nie tylko najniższym, ale najniższym z najniższych wymiarów kary. Nic dziwnego, że Mariusz Rumak mówił, że do przerwy powinno być właściwie po meczu. Łukasz Garguła dwukrotnie pokonał Jasmina Buricia, to samo powinien zrobić Paweł Brożek. Pierwsze skrzypce grał Rafał Boguski, a zawodnicy Kolejorza tylko stali i podziwiali, co robią z nimi rywale.
Stare siatkarskie powiedzenie mówi, że jak prowadzisz 2:0, a nie wygrasz 3:0, to przegrasz 2:3. I długo wszystko wskazywało na to, że będzie pasować do T-Mobile Ekstraklasy. Na 1:2 trafił Hubert Wołąkiewicz z rzutu karnego, wyrównał Barry Douglas z rzutu wolego, a kamień z serca spadł miejscowym kibicom. Czekali na trzeciego gola, dającego wygraną, a zamiast tego wychodzili z Inea Stadionu załamani. Wilde-Donald Guerrier pochodzi z Haiti, tam w siatkówkę się nie gra, więc strzelił gola dla Wisły. Sprawił, że drużyna Smudy przywiozła z Poznania komplet punktów, a Rumak siedział załamany na ławce rezerwowych.


SAGANOWSKI PO RAZ 99
Mistrzowie Polski po fantastycznym meczu z Celtikiem Glasgow (4:1), musieli zmierzyć się z polską rzeczywistością. Henning Berg wymienił praktycznie całą jedenastkę, do boju na mecz z Górnikiem posłał w większości zmienników. Ryzyko utraty punktów było wkalkulowane, przecież najważniejsza jest batalia o fazę grupową Ligi Mistrzów. Może to zabrzmi dziwnie, będzie trudne do uwierzenia, ale Legia grała już piąty mecz u siebie w tym sezonie. Wygrała tylko raz, właśnie z Celtikiem. Mierząc się w sobotę z Górnikiem Zabrze, znowu nie zdobyła trzech punktów. Choć tym razem tylko na własne życzenie. Bo Marek Saganowski, który strzelił swojego 99 gola w ekstraklasie, zmarnował jeszcze dwie wyborne okazje do podreperowania bilansu. Bo Arkadiusz Piech tylko po tym jednym meczu mógł być w czołówce ligowych snajperów.
Górnik przy Łazienkowskiej zagrał dobry futbol, zdyscyplinowany, poparty Pavelsem Steinborsem w bramce i zasłużenie wywiózł jeden punkt.

SURMA SAMODZIELNYM REKORDZISTĄ, PODBESKIDZIE PUNKTUJE
453 - to liczba występów Łukasza Surmy w ekstraklasie. Właśnie został rekordzistą, najlepszym zawodnikiem ligi pod tym względem. Kiedy już skończy biegać za piłką, na pewno będzie z tego dumny. W przeciwieństwie do wyników Ruchu w tym sezonie. Niebiescy zajmują ostatnie miejsce, przegrali wszystkie spotkania, walczą w eliminacjach Ligi Europy, ale tam radzą sobie lepiej, niż w T-Mobile Ekstraklasie.
Dla obu drużyn, Ruchu i Podbeskidzia, miał to być mecz prawdy. Górale z dużą siłą rażenia, czyli Maciejem Korzymem i Robertem Demjanem. Z obowiązków wywiązał się tylko ten pierwszy, strzelając gola. Drugi, czyli słowacki król strzelców T-Mobile Ekstraklasy z sezonu 2012/13, został zdjęty z boiska już po pierwszej połowie.
Bielszczanie rozstrzygnęli losy spotkania w ciągu niespełna kwadransa. Pomiędzy 49., a 62. minutą do bramki Krzysztofa Kamińskiego trafiali Maciej Korzym, Tomasz Górkiewicz i Damian Chmiel. Okazałe zwycięstwo stało się faktem, po dwóch porażkach, Leszek Ojrzyński i jego drużyna, w końcu sięgnęli po punkty.

TWIERDZA WROCŁAW NIE PADŁA
Po laniu przed tygodniem (1:4 z Pogonią w Szczecinie), piłkarze Śląska Wrocław mieli coś do udowodnienia. Na ich szczęście, z Zawiszą przyszło im się zmierzyć na własnym boisku, gdzie od momentu zatrudnienia Tadeusza Pawłowskiego, są niepokonani (9 meczów, 6 wygranych, 3 remisy). Podobnie było i tym razem. Robert Pich, który imponuje formą strzelecką (4 gole w 3 meczach), dwukrotnie pokonał Andrzeja Witana, szczególnie drugi jego gol był wyjątkowej urody. Goście, za sprawą Kamila Drygasa, próbowali jeszcze walczyć, ale nieodpowiedzialne zachowanie Luisa Carlosa (dwie żółte kartki) sprawiło, że goście nie mieli argumentów i przegrali drugi mecz z kolei.

BRAZUCA FRUWAŁA W KIELCACH, STADIONY ŚWIATA
Korona zdobyła pierwszy punkt i strzeliła pierwsze gole w tym sezonie. Po dwóch bezbarwnych, przegranych meczach, jakby odżyła, a Ryszard Tarasiewicz mógł się uśmiechnąć. Piękną bramkę zdobył Jacek Kiełb, ale odpowiedział na nią Hernani. Po przerwie na szalony strzał zdecydował się Paweł Golański. Kopnął bardzo mocno, z 40 metrów, w normalnych warunkach takie uderzenie nie miałoby szans powodzenia. I piłka leciała prosto w ręce Radosława Janukiewicza. Problem w tym, że bramkarz Portowców nie wiedzieć czemu, nie złapał brazuki, przeleciała mu między dłoniami i wpadła do bramki. Pogoń nie złożyła broni i wyrównała z rzutu wolnego. Maksymilian Rogalski strzelił kolejnego ładnego gola w tym spotkaniu. Meczu, po którym obie strony mogły być zadowolone. Korona, bo się przełamała, Pogoń, bo wciąż jest niepokonana.

W GLIWICACH BIJĄ NA ALARM
Przed tygodniem Piast zremisował z Wisłą w Krakowie (1:1) i wydawało się, że to symptom poprawy gry. Nic z tego. U siebie tylko momentami dotrzymywał kroku Lechii Gdańsk, zasłużenie przegrał (1:3). Zajmuje trzecie miejsce od końca, może "pochwalić się" najgorszą defensywą w T-Mobile Ekstraklasie (8 straconych bramek).
W Lechii bohaterem był Piotr Wiśniewski. W poprzednim sezonie po spotkaniu z Piastem, został karnie przesunięty do rezerw. Teraz strzelił dwa gole, był najlepszym zawodnikiem na boisku. Biało-zieloni regularnie punktują, ale z oceną nowej Lechii, kompletnie przebudowanej, z kilkunastoma nowymi zawodnikami, na razie trzeba się wstrzymać. Tę drużynę stać na o wiele lepszą grę. Dobrze wprowadził się Ariel Borysiuk, ale zawodzi Bartłomiej Pawłowski. Maciej Makuszewski gra nieodpowiedzialnie, w Gliwicach wyleciał z boiska.

CRACOVIA WCIĄŻ BEZ PUNKTU
Ciężko się będzie grało drużynom T-Mobile Ekstraklasy na stadionie w Białymstoku. Tam Jagiellonia prezentuje się przynajmniej dobrze i znowu to potwierdziła. Wprawdzie zaczęło się źle, bo po zderzeniu dwóch stoperów gospodarzy, goście wyszli na prowadzenie, Deniss Rakels strzelił swojego pierwsze gola w lidze. Jaga cisnęła, cisnęła, aż wcisnęła. Najpierw Maciej Gajos, w końcówce Michał Pazdan i druga wygrana w tym sezonie stała się faktem.
Cracovia przegrała trzecie spotkanie. Na pewno nie tak wyobrażał sobie start rozgrywek nowy trener Robert Podoliński. Problemem Pasów jest gra w defensywie, rywale za łatwo dochodzą do sytuacji strzeleckich. A jeśli połączyć to z nonszalancją w ataku, to efekt widać w tabeli. Zero punktów.

Wielka gra w Poznaniu - podsumowanie 3. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Chociaż za oknem szaro, chłodno i nieprzyjemnie, to rundę wiosenną zaczynamy już w ten weekend! Żarty się skończyły, a rozpoczęły się spotkania rewanżowe. Zawodnicy T-Mobile Ekstraklasy wiedzą, że największe skupienie i determinacji musi przyjść teraz, kiedy decydować będzie się podział drużyn na grupy mistrzowskie i spadkowej.

Lider i wicelider zagrają swoje mecze już pierwszego dnia. W Chorzowie o 18:00 Ruch podejmie Śląsk Wrocław. Kibice drużyny z Dolnego Śląska żyją chyba teraz bardziej rewelacjami na temat potencjalnego transferu Sebastiana Mili do Lechii Gdańsk, aczkolwiek trzy punkty zdobyty w Chorzowie są koniecznością. Piłkarze Niebieskich są jednymi z głównych kandydatów do spadku z ligi, ale światełko w tuneli zobaczyli w ostatniej kolejce rundy jesiennej, kiedy w dobrym stylu pokonali Jagiellonię. Ewentualna wygrana ze Śląskiem z pewnością dałaby piłkarzom Fornalika jeszcze większego kopa. 

-> Startuje Fantasy T-Mobile Ekstraklasa 

Kilka godzin później na boisko w Bełchatowie wyjdą piłkarze GKS i Legii. To najmocniejsza para 16. kolejki T-Mobile Ekstraklasy i chyba właśnie ten pojedynek możemy nazwać "meczem weekendu". Smaczku nadaje fakt, że w pierwszym pojedynku tych zespołów lepszy okazał się GKS. Na Łazienkowskiej upokorzył mistrza Polski wygrywając 1:0. Legioniści z pewnością o tym nie zapomnieli i będą chcieli się zrewanżować. Łatwo nie będzie, bo kontuzje i kartki spowodowały (Broź i Jodłowiec), że trener Berg będzie musiał niemal na nowo zmontować defensywę. Chociaż to nie ona będzie dla Legii kluczowa. GKS strzela mało bramek, ale jeszcze mniej traci. Świetna postawa Arkadiusza Malarza i bloku defensywnego sprawiła, że Bełchatowianie stracili zaledwie 12 bramek. Duda, Sa czy Saganowski będą więc musieli się postarać. 

Sobotnie mecze rozpoczną się w Szczecinie. I również będzie ciekawie. Zagrają ze sobą Pogoń i Podbeskidzie, a więc dwa zespoły ze środka tabeli. Portowcy zajmują obecnie ósme miejsce w tabeli, a więc ostatnie, które gwarantowałoby bezpieczne miejsce w grupie mistrzowskiej. Górale tracą do Pogoni 5 punktów i jeżeli chcą zatroszczyć się o bezpieczną wiosnę, to w Szczecinie muszą wygrać. 

-> Podsumowanie rundy jesienniej. Zobacz, co było najciekawsze! 

Nie mniejsze emocje zobaczymy w wieczornym meczu. Korona Kielce podejmie u siebie Zawiszę. Drużyna z Bydgoszczy ma małe szanse na pozostanie w T-Mobile Ekstraklasie, ale jeżeli u zeszłorocznego zdobywcy Pucharu Polski ma nastąpić jakiś zryw, to musi to mieć miejsce teraz. Lepszego przeciwnika na to nie będzie. Korona również prezentuje w tym roku mizerny poziom, które zepchnął ją na 14. miejsce w tabeli. 

W niedzielę warto z kolei zainteresować się spotkaniem w w Gliwicach, gdzie zawalczą ze sobą Piast i Lech Poznań. Gospodarze są w podobnej sytuacji co Podbeskidzie. Muszą walczyć do ostatniej chwili o awans do grupy mistrzowskiej. Lech z kolei w tym sezonie o najwyższe miejsca już chyba nie zawalczy, ale Kolejorz nie może sobie pozwolić na moment zadyszki, gdyż to w ostatniej chwili mogłoby zrzucić go do grupy spadkowej. 

16. kolejka zakończy się w poniedziałek. O 18.00 zobaczymy mecz pomiędzy Cracovią i Górnikiem Zabrze. 

Wiosnę zaczynamy w listopadzie! Liderzy grają już w piątek! - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Pięć lat. Tyle musieli czekać kibice Kolejorza na zdobycie przez ich ukochany klub kolejnego tytułu Mistrza Polski. Zobaczcie jak mistrzostwo fetowali piłkarze i fani Lecha Poznań.

W Warszawie Legia pokonała Górnika 2:0, ale na swoim stadionie Lech bezbramkowo zremisował z Wisłą Kraków. I ten punkt dał Lechowi upragnione mistrzostwo kraju. Poniżej znajdziecie film, który pokazuje fetę z okazji siódmego tytułu Mistrza Polski. 

Lech mistrzem! Zobacz zabawę w Poznaniu! - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się