Świetna wiosna w wykonaniu Zawiszy Bydgoszcz nie dała utrzymania. Drużyna prowadzona przez Mariusza Rumaka w 2015 roku zdobyła 29 punktów, ale opuszcza szeregi T-Mobile Ekstraklasy. W ostatniej kolejce przegrała (2:3) z Ruchem Chorzów, choć wyniki innych meczów ułożyły się tak, że nawet wygrana Zawiszy oznaczałaby spadek. Kilka dni wcześniej z ekstraklasą pożegnał się PGE GKS Bełchatów.

REWELACYJNA CRACOVIA
Jacek Zieliński, który zastąpił Roberta Podolińskiego na dwie kolejki przed końcem rundy zasadniczej, odmienił Cracovię. Pasy były bezsprzecznie najlepszym zespołem w grupie spadkowej. Zieliński poprowadził zespół w 9 meczach, 7 wygrał, dwa zremisował. Zdobył 23 punkty, Cracovia strzeliła 21 goli, straciła zaledwie 4 bramki, jako jedyna w dolnej ósemce tabeli ma dodatni bilans bramkowy (+6). Poziom optymizmu przy Kałuży przed kolejnym sezonem wzrósł i to znacznie. Janusz Filipiak zapewne wzmocni zespół, kto wie, może Pasy zagrają w końcu o coś więcej, niż utrzymanie.

Najpiękniejsze bramki oglądaj na smartfonie! 
Zobacz najładniejsze gole z boisk T-Mobile Ekstraklasy na telefonie. Polecamy Wam:


BEZPIECZNY RUCH, BĘDĄ ZMIANY W SKŁADZIE
Ruch wykonał wyrok na Zawiszy Bydgoszcz, pokonując go 3:2. Niebiescy zajęli 2. miejsce w grupie spadkowej. - Mieliśmy już pewne utrzymanie, ale chcieliśmy zagrać dla kibiców i wygrać. Tak się stało, przyjemnie zakończyć sezon zwycięstwem. Co dalej? Będą zmiany, to naturalne - stwierdził Waldemar Fornalik. Wciąż niepewne jest pozostanie przy Cichej lidera drużyny, Filipa Starzyńskiego. - Rozmawiamy o nowym kontrakcie, ale jeszcze nie wiem, czy zostanę w Ruchu - stwierdził Starzyński. Niebiescy zaliczyli niezłą wiosnę, w 2015 roku zdobyli 29 punktów, choć o ligowy byt drżeli do przedostatniej kolejki.

NIEPEWNOŚĆ PO KIELCKU
Ogromny kamień spadł z serc kibiców Korony, która pokonując Podbeskidzie (3:1) zapewniła sobie ligowy byt. Kielczanie szybko muszą jednak wrócić do rzeczywistości, która na razie rysuje się w szarych barwach. Z klubem pożegnał się już Jacek Kiełb, którego umowa wygasła i nie zostanie przedłużona. Kończy się także kontrakt Ryszarda Tarasiewicza. Trener Korony po zakończeniu spotkania z Góralami, nie owijał w bawełnę. - Korona potrzebuje pomocy kadrowej. Oczywiście każdy chce grać i można zrobić to 14-15 zawodnikami. My tak ograliśmy cały sezon, ale to zła droga. Piłkarze zaakceptują wzmocnienia. To konieczne, bo my niewiele już możemy im pomóc w rozwoju drużyny. I nie mówię, że muszę mieć 20 milionów na transfery. Ja chcę mieć chociaż pieniądze na regularne pensje - powiedział.

PIAST TRACI WILCZKA
Piast Gliwice nieco wstydliwie zakończył rozgrywki, przegrywając u siebie z Cracovią aż 0:3. Mecz był jednak w cieniu pożegnania najlepszego strzelca T-Mobile Ekstraklasy, Kamila Wilczka. Zdobywca 20 bramek nie wystąpił w nim z powodu kontuzji, zapowiedział także już oficjalnie, że nie przedłuży kontraktu i odejdzie do klubu zagranicznego. Piast może stracić przed kolejnym sezonem swoich dwóch kluczowych zawodników. Oprócz Wilczka, umowa wygasa także Konstantinowi Vassiljevowi. - Rozmawialiśmy z nim, chcemy, by został, bo bez niego i Wilczka nie wyglądamy zbyt dobrze - stwierdził trener Radoslav Latal. Czech podpisał z Piastem umowę do końca czerwca z opcją przedłużenia. Jego też czekają rozmowy z pracodawcami na temat przyszłości.

NOWE ROZDANIE W PODBESKIDZIU?
Kielce to ziemia przeklęta dla Podbeskidzie. Szósty raz gościli na obiekcie Korony, szósty raz tam przegrali. Grali tylko o prestiż i ewentualnie wyższe miejsce w tabeli, bo utrzymanie zapewnili sobie we wtorek. Korona grała o życie, zdeterminowana i zasłużenie wygrała. Teraz w Bielsku Białej zapewne rozpocznie się przebudowa drużyny. Ambicją sponsorów w władz klubu jest granie o coś więcej, niż tylko utrzymanie (dlatego pracę stracił Leszek Ojrzyński). Kilku piłkarzom, w tym najbardziej efektywnemu w drużynie Maciejowi Iwańskiemu, kończą się kontrakty. Zespół Górali prawdopodobnie znowu czeka przebudowa.

SEZON NAUKI DLA GÓRNIKA ŁĘCZNA
Jesienią - rewelacja. Wiosną - walka ze swoimi słabościami. Górnik Łęczna po powrocie do T-Mobile Ekstraklasy zadziwiał. Długo jego stadion był twierdzą nie do zdobycia, postrachem faworytów, przegrywała tam Legia, remisował Lech. Rok 2015 był zdecydowanie gorszy. Przy własnej publiczności udało się wygrać tylko dwukrotnie. Najpierw 2:1 z Cracovią (23. kolejka) i w ostatnie serii gier, skromnie (1:0) z PGE GKS Bełchatów, po golu Shpetima Hasaniego. Wystarczyło to do utrzymania, ale jak to bywa w przypadku beniaminków, kolejny sezon będzie jeszcze większym wyzwaniem. 

RUMAK DUMNY Z DRUŻYNY
- Dla mnie to był duży zaszczyt prowadzić taką grupę piłkarzy, jaką mam w szatni, zdeterminowanych, ambitnych, z wielkim bagażem presji. Każdemu życzę, aby mógł kiedyś prowadzić taką drużynę - stwierdził po porażce w Chorzowie z Ruchem trener Zawiszy, Mariusz Rumak. On i prowadzeni przez niego zawodnicy wykonali wiosną ogromną pracę. Jak się okazało, syzyfową. 29 punktów ugranych w tym roku nie wystarczyło do utrzymania. Zadecydowała fatalna jesień, kiedy w 19 spotkaniach Zawisza zdobył zaledwie 9 punktów. Teraz w bydgoskim klubie czas podejmowania trudnych decyzji. - Wrócimy za rok. Prezes Osuch, cały sztab szkoleniowy i zawodnicy to bardzo ambitni ludzie - zapowiedział dyrektor sportowy, Jakub Skrzyński.

BEŁCHATÓW OD EUFORII DO PŁACZU
Po 4. kolejkach mijającego sezonu T-Mobile Ekstraklasy, PGE GKS Bełchatów był liderem. Po 37. serii gier jest zdecydowanie najsłabszym zespołem i jak najbardziej zasłużenie jesienią zagra w pierwszej lidze.

O spadku bełchatowian zadecydowała fatalna wiosna, kiedy to zespół zdobył zaledwie 9 punktów. Strach pomyśleć, co by było, gdyby nie zdecydowano się wypożyczyć Arkadiusza Piecha z Legii Warszawa. Napastnik strzelił 11 goli w 15 spotkaniach, a cała drużyna w 2015 roku zdobyła zaledwie 19 bramek.

Popełniano błędy. Największym było oddanie lekką ręką Arkadiusza Malarza do Legii. Doświadczony bramkarz był niekwestionowanym liderem drużyny, kiedy go zabrakło, szatnia nie potrafiła się zdyscyplinować. Znowu żonglowano trenerami, zatrudnienie Marka Zuba okazało się pomyłką.

Fot. PAWEL SKRABA / SE / EAST NEWS

Podsumowanie sezonu T-Mobile Ekstraklasy: Zawisza i GKS spadają z ligi - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Lider nie ucieka, grupa pościgowa nie goni. Legia przegrała w Gdańsku z Lechią, Górnik poległ w derbach Górnego Śląska z Ruchem, Wisła Kraków musiała uznać wyższość Lecha Poznań. W 20. kolejce piłkarze T-Mobile Ekstraklasy nie rozpieszczali kibiców. W 8 spotkaniach strzelono zaledwie 13 goli, połowę meczów wygrali gospodarze, reszta zakończyła się remisami. Do rozegrania została jeszcze tylko jedna seria gier, w najbliższy weekend, a następnie zawodnicy rozjadą się na urlopy.

MATSUI JAK KSAWERY, ZMIÓTŁ LEGIĘ
Anormalne warunki, zimno, wiatr, śnieg, garstka kibiców na trybunach. Zawodnicy najpierw walczyli sami ze sobą, znaczy z warunkami do gry, uczyli się, jak utrzymać się na nogach. Jak już opanowali tę sztukę, to następnie starali się podawać. Potem na szczęście zaczęli strzelać. Lechia po 4 miesiącach bez wygranej na PGE Arenie w końcu zdobyła trzy punkty. I to z mistrzem Polski, Legią. Do wygranej poprowadził ją Japończyk Daisuke Matsui, który pewnie wykorzystał dwa rzuty karne. Zrehabilitował się tym samym, bo przed pierwszą "jedenastką" zmarnował dwie bardzo dobre okazje do zdobycia bramki. Legia zawiodła, zagrała katastrofalnie w pierwszej połowie. Przez większość spotkania grała w dziesiątkę, po czerwonej kartce Jakuba Wawrzyniaka. Kończyła mecz w dziewięciu, bo wyleciał jeszcze Bartosz Bereszyński. - W pierwszej połowie wyglądaliśmy jak drużyna z Ameryki Południowej, która przyjechała i po raz pierwszy widziała śnieg - podsumował trener Jan Urban.

Piłkarze Lechii: To był nasz mecz o życie! - zobacz film!



LECH LEPSZY NA ŚNIEGU
Murawa w Poznaniu od tygodni jest w bardzo złym stanie. Opady śniegu przyjęto tam z zadowoleniem. Jak mówili złośliwi, śnieg zakryje dziury i w końcu będzie można grać. Te słowa się sprawdziły, bo Wisła Kraków na tle Lecha wyglądała mizernie. Kolejorz szybko dostosował się do warunków i przejął inicjatywę. Gole strzelał w 2. połowie, najpierw Luis Henriquez, a następnie Gergo Lovrencsics. Biała Gwiazda pokazała po raz kolejny, że poza Krakowem radzi sobie słabo. W dwóch ostatnich spotkaniach wyjazdowych straciła 7 bramek (2:5 z Jagiellonią i 0:2 z Lechem).

STARZYŃSKI SHOW W DERBACH
Kiedy Radosław Sobolewski pokonał Michała Buchalika i Górnik prowadził przy Cichej wydawało się, że to zabrzanie wyjdą zwycięsko z derbowej rywalizacji. Do czasu, kiedy dowodzenie przejął Filip Starzyński, nazywany przez kolegów "Figo". Zagrał świetne spotkanie. Każda centra, każde uderzenie, każde zagranie: wszystko było przemyślane, w tempo, miał chłopak wizję. Strzelił wyrównującego gola, pięknym uderzeniem z rzutu wolnego. W końcówce jedno z jego dośrodkowań spadło na głowę Piotra Stawarczyka, który dał Niebieskim panowanie na Górnym Śląsku.

Piłkarze Ruchu: To wreszcie były derby godne naszej Ekstraklasy! - zobacz film!

ŚLĄSK CHCIAŁ GRAĆ W PIŁKĘ
Przynajmniej tak mówił po meczu z Widzewem (0:0) trener Stanislav Levy. Że jego drużyna chciała, próbowała, stwarzała okazje do strzelenia gola, ale nic nie chciało wpaść. To normalne, że jak jedzie się do jednego z najsłabszych zespołów T-Mobile Ekstraklasy, w roli faworyta, to przeciwnik będzie czekał na kontry. Tak robił Widzew. Ciężko oglądało się ten mecz, łodzianie sprawiali wrażenie takich, którzy czekają na ten jeden punkt. Miał być pojedynek snajperów, Marco Paixao (10 bramek) i Eduardsa Visnakovsa (8 bramek), ale z dużej chmury mały deszcz. Portugalczyk oddał jeden celny strzał, Łotysz żadnego. Visnakovs nie strzelił gola już w pięciu kolejnych meczach, Paixao w czterech.

ZAGŁĘBIE ZNOWU PRZEGRANE
Wygrana z Podbeskidziem (3:2) miała natchnąć Zagłębie Lubin przed wyjazdem do Krakowa. Nie natchnęła. Gole strzelane w poprzedniej kolejce przez Arkadiusza Piecha i Miłosza Przybeckiego okazały się jednorazowym wyskokiem. Wprawdzie przy Kałuży przeprowadzili akcję, po której ten pierwszy pokonał Krzysztofa Pilarza, ale był na spalonym. W Lubinie zanosi się zimą na ostre wietrzenie szatni. Cracovia, tak chwalona przez wszystkich, zagrała niezłe spotkanie. Długo nie mogła pokonać Michała Gliwy, dopiero po rzucie rożnym uczynił to Adam Marciniak. Tym razem goli nie strzelał Milosz Kosanović, a wynik meczu na 2:0 ustalił 20-letni Przemysław Kita. Pasy z podniesioną głową mogą szykować się do meczu z Legią przy Łazienkowskiej.

POD KLIMCZOKIEM CIĘŻKO O BRAMKI
Po 6:0 z Piastem w poprzedniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy, od piłkarzy Zawiszy z Michałem Masłowskim na czele, zaczęliśmy wymagać więcej. Tym większe rozczarowanie ich postawą w Bielsku-Białej. To Podbeskidzie było bliższe wygranej, Błażej Telichowski po dośrodkowaniu Aleksandra Jagiełło trafił w słupek. Po drugiej stronie Richard Zajac obronną ręką wyszedł z pojedynku z Luisem Carlosem i właściwie to by było na tyle. Jeden z piłkarzy Podbeskidzia powiedział ostatnio, że najlepszy sposób na jego drużynę, to oddać jej piłkę, żeby prowadziła grę, bo nie umie tego robić. Racja. A kibicom chodzącym na stadion pod Klimczokiem można tylko współczuć. 11 meczów, tylko 11 goli, 6 dla gospodarzy, 5 dla gości. Na żadnym innym boisku w lidze tak mało nie strzelają.

Piłkarze Zawiszy: Przyjechaliśmy po trzy punkty, a straciliśmy dwa. Liczymy na miejsce w ósemce - zobacz film!

SZYBKIE CIOSY W SZCZECINIE
Często właśnie tak jest. Dobry mecz od początku. Gol na 1:0, zaraz wyrównanie, człowiek zaciera ręce, że drużyny będą ścigać się na bramki, a tu klops, więcej ich nie ma. W Szczecinie Pogoń podzieliła się punkami z Jagiellonią. Najpierw Mateusz Lewandowski wykorzystał dobrą centrę Takafumiego Akahoshiego, a dwie minuty później Ugo Ukah wyrównał po dośrodkowaniu Daniego Quintany. 1:1 to wynik zasłużony, choć wolelibyśmy, aby było na przykład 3:3. Dariusz Wdowczyk, trener Portowców przyznał nawet, że jego drużyna zagrała jeden z lepszych meczów w tym sezonie.

STRZELAŁ TYLKO SYLWESTRZAK
Kamil Sylwestrzak nieźle wprowadził się do drużyny z Kielc. Gra regularnie, strzela gole, asystuje. Tym razem przyszło mu grać przeciwko Piastowi, rozbitemu w Bydgoszczy (0:6). 25-latkowi zrobiło się nieco żal rywali, bo niechcący pomógł im w strzeleniu gola. Kuriozalnego. Centrował Pavol Cicman, Sylwestrzak chciał zablokować, rykoszet, a piłka idealnie wpadła do bramki zdezorientowanego Zbigniewa Małkowskiego. Sylwestrzak wziął się do roboty i wyrównał. Włączył się do akcji ofensywnej, dostał kapitalną piłkę od Macieja Korzyma i pokonał Jakuba Szumskiego.

Zima po japońsku - podsumowanie 20. kolejki ekstraklasy - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Choć przy pustych trybunach, to w Warszawie emocji nie zabrakło. Mecz kolejki dwóch odwiecznych rywali, Legii z Wisłą, tym razem na remis. Tyle, że te niedzielne 2:2 jest dla gości jak wygrana, a dla mistrzów Polski powód do wstydu. Legioniści prowadzili 2:0, grali z przewagą jednego zawodnika, a mimo tego dali sobie wydrzeć dwa punkty. W Chorzowie dobiegła świetna passa Ruchu, który po 6 kolejnych wygranych, przegrał u siebie z Piastem (0:2).

WISŁA ZNACZY STILIĆ, A LEGIA ZNACZY KOMPROMITACJA
Gdyby w przerwie meczu Legia - Wisła ktoś publicznie powiedział, że mistrzowie Polski nie wygrają tego meczu, zostałby uznany za niepoczytalnego. Legioniści świetnie dowodzeni przez Miroslava Radovicia i Ondreja Dudę prowadzili 2:0, mogli wyżej, a Biała Gwiazda od 27. minuty grała w „10” po czerwonej kartce Arkadiusza Głowackiego. W drugiej części gry sprawę w swoje ręce (a właściwie nogi) wziął Semir Stilić. Bośniak zaczął rządzić na murawie. Najpierw kapitalnie ograł Tomasza Jodłowca, wyłożył piłkę Donaldowi Guerrierowi, a ten pokonał Duszana Kuciaka. Następnie fantastycznie uderzył z rzutu wolnego (30 metrów od bramki Legii), piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. - Pokazaliśmy charakter - cieszył się Stilić. - Brak zwycięstwa to skandal - nie miał wątpliwości Radović.

URODZINOWY PREZENT MOŻDŻENIA
Lech w meczu z Podbeskidziem szedł drogą: niebo, piekło, niebo. Prowadził po rzucie karnym wykorzystanym przez Huberta Wołąkiewicza. Kiedy fantastycznym uderzeniem z ponad 30 metrów wyrównał Przemysław Pietruszka, a Górale stwarzali kolejne okazje do zdobycia bramki, wszystko wskazywało na to, że przy Bułgarskiej dojdzie do sensacji. I wtedy sędzia podyktował rzut wolny tuż przed polem karnym Podbeskidzia. Mateusz Możdżeń sprytnie odsunął piłkę dwa metry, żeby było łatwiej, uderzył idealnie, nad murem. Była 6. minuta doliczonego czasu gry, obchodzący tego dnia 23. urodziny dał Kolejorzowi trzy punkty. Załamany na ławce rezerwowych Mariusz Rumak wyskoczył jak z procy. Pędził do jubilata z taką szybkością, że Usain Bolt miałby problem z wyprzedzeniem go.

MISTRZ I UCZEŃ NA REMIS
Przed laty Orest Lenczyk i Tadeusz Pawłowski stanowili o sile Śląska Wocław. Pawłowski przez 12 lat grał w tym klubie, jest jego legendą i najlepszym strzelcem w historii. W latach 1979-80 prowadził go Lenczyk, uczynił z Pawłowskiego kapitana drużyny. W niedzielę spotkali się jako trenerzy w derbach Dolnego Śląska. Stawka była wysoka. Śląsk musiał wygrać jeśli jeszcze marzył o walce o miejsce w grupie mistrzowskiej. Zagłębie tak samo, ale cel ma inny, wywalczyć sobie jak największą przewagę nad Widzewem i Podbeskidziem. Skończyło się, jak w takich przypadkach najczęściej bywa, remisem, który nikogo nie urządza. Śląsk ma 7 punktów straty do 8. miejsca na 12 możliwych do zdobycia. Zagłębie zaledwie dwa "oczka" przewagi nad Góralami.

KONIEC SERII KOCIANA, PRZEŁAMANIE PIASTA
To właśnie piękno T-Mobile Ekstraklasy. Niby wszystko powinno być proste. Gra Ruch z Piastem, u siebie. Niebiescy - 6 kolejnych wygranych. Piastunki - 7 meczów bez zwycięstwa, na wiosnę tylko dwa punkty. Wynik 2:0 dla gości. Co więcej, w pełni zasłużony. Bohaterem został Wojciech Kędziora, który strzelił gola i asystował przy bramce zdobytej przez Łukasza Hanzela. Zakończył fantastyczną serię Jana Kociana i jego drużyny. Wylał wiadro zimnej wody na rozgrzane głowy kibiców ze stadionu przy ulicy Cichej. Z kolei Marcin Brosz i jego drużyna złapali głębszy oddech. W najbliższy poniedziałek kolejne wyzwanie: przy Okrzei zamelduje się mistrz Polski, Legia Warszawa.

PIERWSZE GOLE VRANJESA, WIDZEW MKNIE DO 1. LIGI
Lechia wygrała pierwszy mecz na swoim stadionie w rundzie wiosennej T-Mobile Ekstraklasy. Zadanie nie było trudne, bo przyjechał fatalny na wyjazdach Widzew. Swoje pierwsze bramki dla Lechii zdobył pozyskany zimą Stojan Vranjes. Bośniak już w pierwszych kolejkach pokazał, że powinien być wzmocnieniem zespołu Michała Probierza.
Natomiast Widzew jest fenomenem na skalę Europy. Nie ma drugiej innej drużyny na Starym Kontynencie, która przegrałaby WSZYSTKIE mecze wyjazdowe w sezonie. Co więcej, widzewiacy po raz ostatni przywieźli wygraną z obcego boiska już półtora roku temu, 20 października 2012 roku (2:1 z Piastem Gliwice). Ostatni punkt zdobyli 30 maja ubiegłego roku, remisując 0:0 w Kielcach. Teraz tylko cud może uratować zasłużony klub przed spadkiem.

DEBIUT WARZYCHY, ROBAK SIĘ ZACIĄŁ
Czy Górnik zobaczył światełko w tunelu? W pewnym sensie tak, choć świeci ono jeszcze niezbyt mocno. W spotkaniu z Pogonią były już przebłyski przyzwoitej gry, przede wszystkim drugi wiosenny punkt, który wprawdzie sytuacji w tabeli nie ratuje, ale pozwala myśleć w miarę pozytywnie. Robert Warzycha, który debiutował w roli trenera Górnika, mógł być umiarkowanie zadowolony.
W przeciwieństwie do Dariusza Wdowczyka. Pogoń zremisowała trzeci mecz z rzędu, odkąd rozbiła u siebie Lecha Poznań (5:1), nie potrafi wygrać meczu, zdobyła jedną bramkę, a Marcin Robak po strzeleniu pięciu goli Kolejorzowi, przez 180 minut nie trafił do siatki rywali.

MINIMALIŚCI Z KIELC
Oglądanie Korony Kielce w rundzie wiosennej jest sporym wyzwaniem. Pięć spotkań, trzy 3 bramki zdobyte, 2 stracone, wygrana, trzy remisy i porażka. Scyzoryki niby walczą o miejsce w grupie mistrzowskiej, ale robią to bez przekonania. Wygrana z Zawiszą pozwoliłaby zbliżyć się do 8. miejsca na jeden punkt. Do 81. minuty wiele wskazywało, że plan się powiedzie. Wziął w łeb po ładnym strzale Sebastiana Ziajki, który uratował remis dla Zawiszy i pozwolił zachować bezpieczną przewagę w tabeli. Choć Lechia pokonując Widzew (2:0) zmniejszyła dystans do dwóch punktów.

Wiślacki charakter - podsumowanie 26. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Wygrana Lecha Poznań z Lechią (2:1) dała obchodzącemu 92. urodziny Kolejorzowi awans na pozycję wicelidera T-Mobile Ekstraklasy, a w sobotę hit nad hity, Legia - Lech przy Łazienkowskiej. Remis Śląska z Górnikiem (1:1) ogranicza do minimum szanse drużyny Tadeusza Pawłowskiego na awans do grupy mistrzowskiej. Na zakończenie 27. kolejki Legia w doliczonym czasie wyszarpała wygraną na stadionie w Gliwicach i ma 7 punktów przewagi nad Kolejorzem.

DWALISZWILI - REAKTYWACJA A'LA KOZAKIEWICZ
W Gliwicach Piast grał słabo, momentami bardzo słabo. Tym bardziej dziwne, że mistrzowie Polski aż do 5. minuty doliczonego czasu gry nie byli pewni wygranej. Wtedy na indywidualną akcję zdecydował się Jakub Kosecki, ograł Mateusza Matrasa i wyłożył piłkę Wladimerowi Dwaliszwilemu. Gruzin miał metr do pustej bramki, nie miał prawa spudłować. Strzelił pierwszego gola od listopada poprzedniego roku, nie udało mu się to w ostatnich 9 spotkaniach. Postanowił też odpowiedzieć krytykom, bo po kopnięciu piłki do siatki pokazał dobrze znany w Polsce "gest Kozakiewicza". - Nie boję się krytyki, każdy ma do niej prawo. Gest był skierowany do tych, którzy źle życzą Legii - wyjaśnił. Po 4 miesiącach na boisko wrócił wspomniany Kosecki. Zagrał kilka minut, zaliczył pierwszą ligową asystę w tym sezonie.

TEODORCZYK JAK PAŁKA W SOCZI
Kolejorz wygrał piąte spotkanie z rzędu na własnym boisku, wykorzystuje potknięcia rywali i systematycznie pnie się w górę tabeli T-Mobile Ekstraklasy. W piątek Lech pokonał Lechię Gdańsk (2:1), jedynego gola stracił już w doliczonym czasie gry. Kolejorz powinien wcześniej rozstrzygnąć ten mecz, ale Łukasz Teodorczyk miał tak wyregulowany celownik, jak Krysyna Pałka na niedawnych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi. Gdyby Teodorczyk wykorzystał połowę okazji do zdobycia bramki, wyprzedziłby Marcina Robaka w klasyfikacji snajperów.

ŚLĄSK PRAKTYCZNIE BEZ SZANS
Śląsk grając u siebie z Górnikiem musiał wygrać, jeśli myślał jeszcze o zajęciu 8. miejsca, dającego grę w grupie mistrzowskiej. Po golu strzelonym przez Marco Paixao wydawało się, że pójdzie zgodnie z planem. Ten runął za sprawą rezerwowego Bartosza Iwana, który wyrównał. Drużyna z Dolnego Śląska ma 7 punktów straty do Jagiellonii, a w rundzie zasadniczej zostało ich do zdobycia zaledwie 9.
Górnik powoli zdaje się podnosić z kolan, choć jego wiosenny bilans ma tragiczny: 3 porażki i 3 remisy. Zabrzanie nie wygrali żadnego z 9 ostatnich meczów ligowych.

ZADYSZKA RUCHU KOCIANA
Jana Kociana okrzyknięto cudotwórcą. Wyciągnął Ruch z dna tabeli, seryjnie wygrywał, ale ostatnio w tryby Niebieskich dostał się piasek. Po 6 wygranych z rzędu przyszły dwie porażki. W poprzedniej kolejce u siebie z Piastem Gliwice (0:2), a w 27. serii gier w Szczecinie z Pogonią (1:3).
Portowcy po trzech remisach z rzędu, w końcu zagrali na miarę oczekiwań. Drużyną dowodził Takafumi Akahoshi (gol i asysta), swojego 16. gola w T-Mobile Ekstraklasie strzelił Marcin Robak.

PODBESKIDZIE I WIDZEW W DRODZE DO I LIGI
Remisami nie uda się uratować ligowego bytu, a piłkarze Widzewa i Podbeskidzia zdają się tego nie rozumieć. W ich sytuacji wprawdzie każdy punkt jest na wagę złota, ale podział punktami na własnych boiskach (0:0 Widzewa z Zagłębiem i 1:1 Podbeskidzia z Cracovią), to w rzeczywistości strata dwóch punktów, a nie zyskanie jednego. Gdyby nie reforma i podział, Widzew już mógłby szykować się do 1-ligowych zmagań, do bezpiecznego miejsca w tabeli T-Mobile Ekstraklasy ma 8 punktów straty. Sytuacja Górali jest lepsza, tracą do Zagłębia 2 punkty.

TWIERDZA KRAKÓW PADA
Wisła przegrała drugi mecz z rzędu na własnym stadionie. Tym razem z Zawiszą (0:1). Bramkę zdobył debiutujący w T-Mobile Ekstraklasie Jorge Kadu, 23-latek z Republiki Zielonego Przylądka. Kadu trafił do drużyny Ryszarda Tarasiewicza zimą, z portugalskiego CDR Quarteirense. Biała Gwiazda miała być podbudowana remisem wywalczonym na Legii, kiedy grając w dziesiątkę zdołała strzelić mistrzom Polski dwa gole. Tym razem Semir Stilić i spółka zdecydowanie zawiedli. Wiślacy spadli na 3. miejsce w tabeli, w trzech ostatnich spotkaniach zdobyli zaledwie punkt.

KORONA REMISUJE W MECZU O WSZYSTKO
- Musimy sprawić niespodziankę i wygrać. To mecz o wszystko, jak przegramy, będzie po awansie do grupy mistrzowskiej - mówił jeden z trenerów Korony Kielce, Aleksandar Vuković. Koroniarze byli bardzo blisko zrealizowania celu. Prowadzili po golu strzelonym przez Przemysława Trytkę, byli drużyną lepszą, ale dwa punkty jednak stracili. W doliczonym czasie meczu z Jagiellonią, za sprawą Adama Dźwigały, który wykorzystał centrę Daniego Quintany z rzutu rożnego. Remis nie przekreśla szans Korony na dogonienie Jagiellonii, ale je redukuje.

Lech wiceliderem - podsumowanie 27. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się