28.05.2015

Recenzja: "Plemię"

„Plemię” to enigmatyczny, minimalistyczny i bardzo niepokojący film.

Obok filmowej produkcji Mirosława Slaboszpickija trudno przejść obojętnie, choć niewykluczone, że wielu osobom wyda się zbyt hermetyczna i drastyczna. To jednak lektura obowiązkowa dla widzów pragnących poszerzać swoje horyzonty, którzy nie boją się odważnych i bezkompromisowych filmów.

Ukraiński reżyser postawił przed sobą bardzo trudne zadanie, wychodząc z niego obronną ręką. „Plemię” rozgrywa się w środowisku głuchoniemych osób i nie pada w tym filmie ani jedno słowo. Co prawda bohaterowie komunikują się ze sobą na migi, ale ich „rozmowy” nie są tłumaczone. To rewelacyjny zabieg, dzięki któremu film jest jeszcze bardziej intrygujący. W tej historii o banalności zła kryje się wiele wstrząsających niespodzianek, za sprawą których „Plemię” trzyma w napięciu do samego końca. Mało tego, jeśli chodzi o poziom szoku i zaskoczenia, przebija kultowego „Kła” Giorgosa Lanthimosa.

To antypsychologiczne kino, które pozostawia bardzo dużo pytań bez odpowiedzi i na długo zapada w pamięć. Z tym większym zainteresowaniem będę wyczekiwał kolejnych filmów Slaboszpickija. Jego film dowodzi, że kino wciąż potrafi zaskakiwać i wzbudzać niepokój. Po obejrzeniu końcówki „Plemienia” długo nie mogłem się otrząsnąć

Recenzja: "Plemię" - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Holenderski film „Boys” to ciepła opowieść o przyjaźni dwóch nastoletnich chłopców, między którymi zaczyna rodzić się uczucie.

Głównymi bohaterami filmu Mischy Kamp są dwaj piętnastoletni biegacze, których coraz bardziej zbliża do siebie wspólna pasja. Czy to uczucie przetrwa wbrew przeciwnościom losu? A może nie wyjdzie z tego nic dobrego?

„Boys” to kameralna opowieść o pierwszych miłościach zagubionych młodych ludzi i o ich dojrzewaniu. Tempo tego filmu jest niespieszne. Reżyserka przygląda się życiu nastolatków, ale nie zrzuca im pod nogi zbyt dramatycznych i przesadnych kłód, by fabuła stała się atrakcyjniejsza. Autem tej produkcji są ładne zdjęcia i świetnie dobrani aktorzy, naturalnie odgrywający swoje role. Bardziej od prowokacyjności i epatowania erotyką, Mischę Kamp interesuje portretowanie zwykłych dzieciaków, którzy chcą kochać i być kochani, choć czasem mają problemy z przełamaniem swojej nieśmiałości. Zwłaszcza, że są odmiennej orientacji seksualnej, niż ich rówieśnicy.

„Boys” to mały wielki film dla ludzi myślących sercem.

Recenzja: „Boys” - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
03.04.2015

Recenzja: "Violet"

„Violet” to przepięknie sfotografowana i przejmująca impresja filmowa.

Belgijski reżyser, Bas Devos, wykreował na ekranie intrygującą wizję. „Violet” to film hermetyczny i nie dla każdego. Jeśli jednak wczujesz się w jego rytm i dramaturgię, może cię wciągnąć bez reszty. Hipnotyzujące są zwłaszcza zdjęcia Nicolasa Karakatsanisa, w których teledyskowa forma spotyka się z nieśpieszną kontemplacją otoczenia. „Violet” to ciche arcydzieło, opowiadające o ciszy po burzy. To wizja piorunująca, a zarazem odważna i bezkompromisowa. Film składa się z ciągu luźnych obrazów, układających się w przejmującą całość, po której obejrzeniu autentycznie śniły mi się koszmary. Dawno żadna filmowa produkcja tak mnie nie zahipnotyzowała i nie wzbudziła we mnie równie wielkiego niepokoju.

„Violet” to enigmatyczna, pełna napięcia i niedopowiedzeń opowieść o wrażliwym piętnastolatku, zmagającym się z traumą po śmierci przyjaciela, który zginął na jego oczach. Film opiera się na zaskakujących kontrastach. W czasie jego oglądania przypomniały mi się słowa słynnej fotograf Diane Arbus o tym, że im więcej widzimy, tym mniej wiemy.

Recenzja: "Violet" - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
20.05.2015

Recenzja: "Dureń"

Tytułowy bohater „Durnia” to idealista o złotym sercu, który trafia na mur w postaci skorumpowanych i cynicznych rosyjskich urzędników.

Ostatnim sprawiedliwym w filmie Jurija Bukowa jest młody hydraulik studiujący budownictwo. Choć chce uratować kilkaset ludzkich istnień, okazuje się, że wcale nie jest to takie proste. „Dureń” to kafkowska postać, która nie potrafi zrozumieć, dlaczego chory system może doprowadzić do tragedii i nikt poza naszym bohaterem się tym nie interesuje. Zwłaszcza że przedstawiciele cynicznego i zbiurokratyzowanego świata wpadli w pułapkę własnych zależności i niezdrowych układów. Czy możliwe jest znalezienie wyjścia z tej sytuacji?

Film Bykowa nieprzypadkowo został zadedykowany zmarłemu reżyserowi Aleksiejowi Bałabanowi, który bywa nazywany rosyjskim Wojciechem Smarzowskim. To kolejna mroczna historia, przedstawiająca Rosję jako kraj pełen bałaganu i braku nadziei na lepszą przyszłość. Kraj, w którym urzędnicy i politycy bogacą się kosztem zwykłych obywateli. A durniem staje się ten, kto próbuje coś z tym zrobić.

Recenzja: "Dureń" - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się