Branża gier wideo, której wartość szacowana jest na ponad sto miliardów dolarów amerykańskich, to biznes nie tylko dla twórców gier, ale także dla cyberprzestępców.

Kaspersky Lab przeprowadził badanie poświęcone zagrożeniu Steam Stealer – stale ewoluującemu rodzajowi szkodliwego oprogramowania, które jest odpowiedzialne za przechwytywanie kont użytkowników popularnej platformy gier – Steam, posiadającej ponad 100 mln zarejestrowanych użytkowników. Mają oni do swojej dyspozycji kilka tysięcy gier.

Z powodu swej popularności serwis ten stanowi atrakcyjny cel dla grup oszustów, którzy mogą sprzedać na czarnym rynku dane uwierzytelniające jednego użytkownika nawet za 15 dolarów. Według niedawno opublikowanych oficjalnych danych platformy Steam, każdego miesiąca ofiarą porwania konta lub kradzieży pada 77 000 użytkowników tej platformy.

Według Santiago Pontiroliego, badacza ds. bezpieczeństwa IT z Kaspersky Lab, i jego kolegi prowadzącego niezależne badania, Barta P, głównym podejrzanym o kradzież wielu kont użytkowników tej flagowej platformy Valve jest nowy rodzaj szkodliwego oprogramowania określany jako Steam Stealer. Obaj badacze uważają, że szkodnik ten został pierwotnie rozwinięty przez rosyjskojęzycznych cyberprzestępców — tezę tę potwierdza wiele tropów językowych na kilku cyberprzestępczych forach związanych ze szkodliwym oprogramowaniem.

Steam Stealer działa według modelu biznesowego „szkodliwe oprogramowanie jako usługa”: jest dostępny w sprzedaży w różnych wersjach, z różnymi funkcjami, darmowymi aktualizacjami do nowszej wersji, podręcznikami dla użytkowników, indywidualnymi radami dotyczącymi dystrybucji i nie tylko. Jeśli chodzi o tego rodzaju kampanie wykorzystujące szkodliwe oprogramowanie, zwyczajowa cena początkowa za „rozwiązania” oscyluje w granicach 500 dolarów amerykańskich. Jednak cena programów Steam Stealer jest śmiesznie niska, ponieważ wynosi nie więcej niż 30 dolarów. To właśnie sprawia, że omawiany szkodnik jest niezwykle atrakcyjny dla cyberprzestępców na całym świecie.

Internet LTE za połowę ceny. Sprawdź!

Steam Stealer jest rozprzestrzeniany głównie, ale nie wyłącznie, za pośrednictwem fałszywych sklonowanych stron internetowych dystrybuujących szkodliwe oprogramowanie lub za pomocą socjotechniki, w której ofiara jest atakowana wiadomościami e-mail.

Gdy szkodliwe oprogramowanie znajdzie się w systemie użytkownika, kradnie cały zestaw plików konfiguracyjnych platformy Steam. Następnie lokalizuje plik Steam KeyValue, który zawiera dane uwierzytelniające użytkownika, jak również informacje pozwalające utrzymać sesję gracza. Po otrzymaniu tych informacji cyberprzestępcy mogą kontrolować konto ofiary.

Kradzież kont graczy stanowiła kiedyś niewymagający wielu zasobów sposób szybkiego zarobienia pieniędzy, stosowany przez tzw. dzieciaki skryptowe, które sprzedawały je na forach cyberprzestępczych. Jednak przestępcy zdali sobie sprawę, jaka jest prawdziwa wartość rynkowa tych kont. Szansę na zarobek stanowi teraz kradzież i sprzedaż przedmiotów z gier, których wartość może sięgać tysięcy dolarów. Zorganizowani cyberprzestępcy po prostu nie chcą, aby tak duże pieniądze przeszły im koło nosa.

Eksperci z Kaspersky Lab wykryli niemal 1 200 próbek różnych programów Steam Stealer, które atakowały dziesiątki tysięcy użytkowników na całym świecie, zwłaszcza w Rosji oraz innych państwach Europy Wschodniej, w których platforma Steam jest niezwykle popularna.

Kaspersky Lab wykrywa grupy trojanów Steam Stealer między innymi jako: Trojan.Downloader.Msil.Steamilik; Trojan.Msil.Steamilik; Trojan-psw.Msil.Steam. Cele tych trojanów zlokalizowane są na całym świecie, głównie w Rosji, Stanach Zjednoczonych, Europie (Francji i Niemczech), Indiach oraz Brazylii.

Źródło: Kaspersky Lab

Steam: trojany okradają konta - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Intel Extreme Masters, w skrócie IEM, to największa impreza e-sportowa na świecie, która po raz kolejny zawitała do Polski. Katowice przez kilka ostatnich dni były dla fanów e-sportu centrum wszechświata, a rozgrywki toczyły się w bardzo popularnych grach: Counter-Strike: Global Offensive, Starcraft II, League of Legends oraz Heroes of the Storm.

E-sporcie, czym jesteś?!

Co sprawia, że uważani niegdyś za nerdów gracze, nagle stali się idolami milionów osób z całego świata, a często gwiazdami, którym popularności piłkarze czy muzycy mogą tylko pozazdrościć?

Po pierwsze, to kwestia zainteresowania daną grą. Przez serwery Valve, twórcy platformy Steam, miesięcznie przewija się około 8 milionów graczy - i mówię tylko o CS:GO. To trochę tak, jak z innymi dziedzinami życia, bo jeżeli lubimy na przykład grać w piłkę, będziemy interesować się tym zagadnieniem. Skoro ktoś codziennie naparza w CS:GO, to naturalnym jest, że będzie dostrzegał kunszt profesjonalnych graczy i doceniał ich umiejętności.

 

Po drugie, to sprawa charakteru gier. Abstrachując od wszelkich "za" i "przeciw" siedzenia przed komputerem, prawdą jest, że osiągnięcie mistrzowskiego poziomu na przykład w lekkoatletyce wymaga niezwykłej sprawności fizycznej. Natomiast gry komputerowe stawiają na inny zestaw cech - szybkość reakcji, doskonałe zgranie drużyny, koordynację oko-ręka. Tenisista będzie szkolił się inaczej niż koszykarz - i podobnie jest w tym przypadku. Nagle okazuje się, że nawet osoby, które mają problemy zdrowotne, czy zwyczajnie nie mają fizycznych predyspozycji do innych sportów, mogą wymiatać w Starcrafcie i niszczyć po kolei każdego przeciwnika.

 

Po trzecie: popularność e-sport zawdzięcza samym e-sportowcom. Wyobraźcie sobie, że interesujecie się piłką nożną i spotykacie Lewandowskiego tuż po meczu. Fajnie, prawda? Otóż w e-sporcie to normalne, że gracze krążą wśród publiczności, bo najczęściej są obecni przez cały event. Fani czują mniejszy dystans między sobą, a swoimi idolami. Tym bardziej, że technologia pozwala na aktywną rozmowę nawet poprzez streamy, czyli (w bardzo uproszczonym ujęciu) granie przez kogoś na żywo.

 

Po czwarte, z czego sporo osób dopiero zaczyna sobie zdawać sprawę, e-sport to ogromne pieniądze. Nie tylko dla graczy, chociaż nawet ci, którzy przegrali nie będą narzekać, ale również i dla firm. W 2015 roku League of Legends, gra w ścisłej trójce najpopularniejszych gier wszech czasów, zarobiła 1,6 miliarda dolarów. Okej, są "lepsze" dyscypliny. Ale która niemal potroiła zyski w ciągu dwóch lat? Tak, jeszcze w 2013 roku wynosiły one 624 miliony dolarów. Nic dziwnego, skoro dziennie (!) może w rozgrywkach uczestniczyć 7,5 miliona graczy...

 

IEM - czy warto wybrać się na Intel Extreme Masters?

Moim skromnym zdaniem - jak najbardziej. Ale tylko wtedy, kiedy interesują Was gry. O dziwo, nawet niekoniecznie musicie śledzić rozgrywki e-sportowe. Pewnie zostanę upieczony żywcem przez zagorzałych fanów e-sportu, ale naprawdę wydaje mi się, że charakter IEM-u czy atmosfera, jaka tam panuje, sprawiają, że każdy gracz się tam odnajdzie. Intel Extreme Masters to nie tylko e-sport (choć głównie). To także całe expo, na którym nowości pokazują firmy zajmujące się produkcją części komputerowych czy peryferiów. To również stoiska z gadżetami, to konkursy z nagrodami, to okazja by spotkać się z YouTuberami, czy zrobić sobie zdjęcie z Pashą Bicepsem!

IEM to genialne wydarzenie dla każdego gracza, chociaż oczywiście najbardziej skorzystają na nim ci, którzy interesują się rozgrywkami w LoL-u, CS:GO, SC II czy HotS-ach.

 

 

Czym się różni RTS od MOBA i FPS?

Krótki słowniczek pojęć, z którymi możecie się spotkać, a których najprawdopodobniej nie znacie, jeżeli nie jesteście graczami lub nie interesujecie się rozgrywkami e-sportowymi.

RTS (real time strategy) – strategia czasu rzeczywistego; gracze kierują wirtualnymi państwami bądź rasami, rozbudowują swoje imperia czy też bazy, zbierają surowce potrzebne do tworzenia armii oraz rozwoju technologicznego. Wygrywa ten, który wyeliminuje wrogie siły. Przykładowe gry to: StarCraft, Warcraft, Age of Empires.

MOBA (multiplayer online battle arena) – odmiana RTS; gracze podzieleni na dwie wrogie drużyny sterują postaciami umieszczonymi na arenie. Ich celem jest zniszczenie przeciwnej bazy. Termin stworzony przez Riot Games – twórców gry League of Legends – najpopularniejszej gry e-sportowej.

FPS (first person shooter) – z perspektywy pierwszej osoby, gracz steruje postacią uzbrojoną w różnego rodzaju broń (przede wszystkim palną), jego zadaniem jest szybkie i skuteczne wyeliminowanie przeciwnika, uniemożliwienie ataku terrorystycznego czy przetrwanie oblężenia. Przykładowe gry to: Counter Strike, Quake, Call of Duty, Medal of Honor, Half Life.

Fighting game – bijatyka; gracze, zazwyczaj w rozgrywce jeden na jeden, prowadzą walkę sterowanymi postaciami przy użyciu kopnięć, uderzeń, chwytów, rzadziej broni białej czy magicznych umiejętności. Przykładowe gry to: Tekken, Mortal Kombat, Street Fighter.

Gry sportowe – gracze wcielają się w rolę sportowców (piłkarze, koszykarze, hokeiści itp.) Gry sportowe dążą do jak najwierniejszego odtworzenia realiów rzeczywistej rozgrywki. Najpopularniejsza w tej grupie jest FIFA.

Kolekcjonerskie gry karciane (CCG) – gra, w której każdy z graczy korzysta ze spersonalizowanej talii kart, przeznaczonych do danej gry. Gra może być dwu- lub wieloosobowa.

 

 

IEM - czy warto wybrać się na Intel Extreme Masters? (galeria) - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Wczoraj Google zrobił wielką niespodziankę użytkownikom, udostępniając to, co wyciekło chwilę później. Jest dobrze.

Naturalnie nowego Androida N, na razie w wersji Preview, otrzymali użytkownicy takich urządzeń, jak Nexus 5X, Nexus 6P, Nexus 6, Nexus 9 (LTE), Nexus Player oraz Pixel C. Pozostałe urządzenia z portfolio Google'a są już zbyt stare, aby otrzymać najnowszą wersję systemu.

Największą zmianą jest wprowadzenie możliwości pracy w kilku oknach jednocześnie. Poza tym – oglądanie wideo w trybie Picture-In-Picture, co także ucieszy użytkowników z podzielnością uwagi.

Zobacz smartfony z Androidem w ofercie

Zmieniły się także powiadomienia – będzie można na nie odpowiedzieć bezpośrednio z belki powiadomień, bez potrzeby otwierania aplikacji, której dotyczą. Naturalnie jeśli aplikacje zostaną dostosowane do nowego API, o co w przypadku serwisów społecznościowych nie musimy się martwić. Powiadomienia będą także podawane w grupach, co pozwoli szybciej zapoznać się z ich treścią.

Google postawił także na zmiany w zarządzaniu transmisją danych, dzięki czemu użytkownicy oszczędzą trochę transferu danych. Android N oszczędzi także baterię, ponieważ poprawiony został tryb Doze (jak to wygląda w praktyce, niebawem się przekonamy).

Finalna wersja Androida zawita latem, możemy się jej zatem spodziewać podczas Google I/O. A co do nazwy, to mówi się o N jak Nutella, czyli znów będzie słodko.

 

Fot.: Arstechnica

Android N – jakie zmiany wnosi? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się