Dostępna jest już aplikacja pozwalająca rodzicom kontrolować aktywność dzieci korzystających z internetu za pomocą smartfonów z Androidem.

Firma Symantec, producent oprogramowania Norton, wprowadziła na rynek bezpłatną aplikację Norton Safety Minder: Mobile Edition. Zapewnia ona rodzicom dostęp do narzędzi ułatwiających nauczenie dzieci odpowiednich zachowań podczas korzystania z internetu w telefonie.

Aplikacja zawiera funkcje zdalnego monitorowania i blokowania dostępu do internetu na urządzeniach przenośnych, umożliwiając rodzicom sprawowanie nadzoru nad stronami, jakie odwiedzają ich dzieci oraz blokowanie nieodpowiednich dla nich treści.

Blokady na smartfonie mogą być takie same, jak wcześniej ustawiliśmy na komputerze.

Norton Safety Minder wchodzi w skład bezpłatnej usługi Norton Online Family, dedykowanej komputerom PC i Mac. Korzystając z utworzonego tam konta, rodzice mogą zastosować w telefonie dziecka, wyposażony w system Android, taki sam zestaw ustawień do filtrowania internetu, jak zdefiniowali dla domowego komputera.

Aby zacząć korzystać z tych funkcji, rodzice muszą pobrać aplikację na telefon dziecka i zalogować się na swoje konto w usłudze Norton Online Family (lub utworzyć je z poziomu aplikacji). Pozwoli to na uzyskanie zdalnego dostępu do opcji zarządzania zasadami korzystania z internetu na smartfonie i komputerze dziecka z poziomu witryny onlinefamily.norton.com.

Do jednego konta można łatwo i bezpłatnie przypisać nawet dziesięć telefonów i dla każdego zdefiniować odrębne ustawienia.

Aplikację można pobrać z Android Marketu.

Fot.: Cappi Thompson | Dreamstime.com

Aplikacja chroniąca dziecko - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Mężczyźni zazwyczaj nie przepadają za zakupami. Jednak, kiedy następnym razem partnerka zaproponuje wam maraton po sklepach, a nie umiecie jej odmówić, weźcie ze sobą swojego smartfona.

Wprawdzie pisma lifestylowe starają się przekonać mężczyzn, że powinni od czasu do czasu wydać swoje pieniądze na ubrania (naprawdę czasami się je wymienia na nowe), buty (dwie pary to nie wystarczająca ilość, żeby obskoczyć wszystkie okazje), gadżety technologiczne (tutaj panów zdecydowanie łatwiej jest przekonać, że wciąż potrzebują nowych), nowy samochód (zazwyczaj problemem jest nie brak chęci, lecz pieniędzy).

Jednak nawet najbardziej przekonujące artykuły nie są w stanie wyleczyć większości mężczyzn z alergii na zakupy z partnerką. Nie dość, że zazwyczaj trwają zbyt długo (czasem całymi godzinami), to jeszcze nie jest to nigdy wyprawa po coś konkretnego, a jeżeli nawet jest, to i tak przy okazji kupuje się masę niezaplanowanych rzeczy albo chociaż je mierzy, co na jedno wychodzi. Wszak chyba największą traumą faceta na zakupach są pytania o to, czy dobrze się w czymś wygląda. Szczególnie dla takiego, który nie odróżnia sukienki od spódnicy i nie wie, że fuksja i śliwka to odcienie kolorów, a nie tylko okazy flory.

Jest jeszcze coś. Zawsze można na takich zakupach dostać rykoszetem. Mężczyzna z towarzysza w jednej chwili staje się potencjalnym kupującym. Sam musi przymierzać, oceniać, decydować.

Jednak niektóre partnerki są litościwe. No może nie całkiem, bo biorą partnera na zakupy, ale zostawiają go pod sklepem. Świadczyć mogą o tym niemałe ilości mężczyzn, którzy obstawiają wszelkie miejsca siedzące na korytarzach galerii handlowych. W dobie smartfonów wierni męscy towarzysze nie muszą się już nudzić na zakupach.

Jeżeli potrzebujecie doposażyć się na następny maraton zakupowy, zajrzyjcie do salonu lub na stronę internetową T-Mobile. Jeżeli zdecydujecie się na abonament, możecie mieć internet w telefonie za darmo. Do tego smartfony Samsung Galaxy mini (S5570), T-Mobile Move lub HTC Wildfire S możecie mieć za symboliczną złotówkę. Dzięki ofercie Wszędzie w sieci możecie się cieszyć internetem w telefonie także na zagranicznych wypadach zakupowych. Wiadomo, że światowe stolice mody to Paryż i Mediolan.

Siedząc na kanapie w galerii handlowej można rozmawiać bez obaw o koszty. Dzięki usłudze Zawsze rozmawiaj skorzystacie z nielimitowanych rozmów do milionów numerów T-Mobile nie tylko w kraju, ale także na świecie. Może warto namówić kolegów i rodzinę na przeniesienie numeru do T-Mobile?

Gdy już załatwicie wszystkie telefoniczne zaległości, zajrzyjcie do sieci. Zakupy nie przeszkadzają w buszowaniu po stronach internetowych, sprawdzaniu poczty, uzupełnieniu profili na portalach społecznościowych czy... w wirtualnych zakupach.

Niezależnie od tego, na jaki smartfon i z jakim systemem operacyjnym się zdecydujecie, producenci przygotowali dla was sklepy pełne darmowych i płatnych aplikacji, które dostarczą niezapomnianej rozrywki. Nawet nie zauważycie, jak szybko zakupy dobiegły końca. Szczególnie, gdy zdecydujecie się jeszcze na obejrzenie jakiegoś filmu czy serialu na ekranie swojego telefonu.

Gdy już poznacie wszystkie możliwości, jakie daje wam wasz telefon, może zaczniecie sami wyciągać drugą połowę na zakupy? W końcu gdzie mielibyście tyle czasu na beztroską zabawę i rozmowy z przyjaciółmi, którzy są daleko, jeśli nie czekając aż skończy się przymierzanie?

Fot. Dmitriy Shironosov | Dreamstime.com, Fotolia

Facet na zakupach - tylko ze smartfonem - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Moda jest dziedziną w jakiś sposób bliską każdemu z nas. Okazuje się, że internet i aplikacje mobilne mogą być lekarstwem na nasze modowe rozterki.

Kiedyś odwieczny problem pod hasłem „w co się ubrać?” dotyczył głównie kobiet. Dziś to dylemat obydwu płci. Jak skompletować szafę, która pozwoli się nietuzinkowo ubrać na każdą okazję? Co jest modne w danym sezonie, a co ponadczasowe? Czego nosić już nie wypada? Na te pytania bez problemu znajdziemy dziś odpowiedź w sieci. Rozwój technologii sprawił także, że możemy się dowiedzieć, czy wyglądamy w danym ciuchu oszałamiająco czy koszmarnie.

Jeżeli szukaliście kiedyś w sieci informacji o trendach w modzie, to nie mogliście nie trafić na tak liczne w polskiej i ogólnoświatowej sieci blogi modowe. Zdarza się, że prowadzą je osoby związane z branżą – projektanci, modelki lub stylistki. Jednak chyba bardziej interesujące, bo bliższe polskiej ulicy, są blogi prowadzone przez amatorów, dla których moda to hobby.

Wśród szafiarek wytworzyła się pewna grupa w rodzaju celebrytek. To te blogerki, które swoimi stylizacjami przekonały do siebie największe rzesze użytkowników sieci. Dla części z nich prowadzenie bloga stanowi źródło utrzymania.

Duża liczba unikalnych użytkowników gwarantuje blogerce nie tylko zainteresowanie firm zamieszczających reklamy. Producenci odzieży, butów czy kosmetyków organizują na najpopularniejszych blogach konkursy dla użytkowników. Szafiarki otrzymują także akcesoria potrzebne do stylizacji, które stają się ich własnością. Zdarza się, że firmy oferują także pieniądze za zarekomendowanie ich produktu we wpisie na blogu. Tutaj jednak sytuacja jest bardzo delikatna.

Stałe czytelniczki doskonale znają gust i preferencje autorki bloga, więc, gdy rekomendowana rzecz będzie całkowicie z nimi sprzeczna czy niezgodna ze światopoglądem szafiarki, od razu wyłapią reklamę. Firma, która zapłaciła, nie zyska przychylności klientek, a szafiarka straci wiarygodność – jeden z jej największych atutów w przedsięwzięciu jakim jest przynoszący dochody blog modowy.

Dlatego też znane blogerki starannie dobierają odzież i z rozmysłem polecają produkty. Ponieważ we wpisach, oprócz mody, można znaleźć wiele faktów w ich życia prywatnego, mogą także polecić książkę czy film – niekoniecznie bezinteresownie.

Zaletą blogów modowych jest to, że najczęściej przy stylizacjach widnieją nazwy firm, których ubrania widoczne są na zdjęciach. Wiemy także, gdzie kupić prezentowane dodatki. Czy jednak będziemy tak samo dobrze wyglądały w czymś, w czym do twarzy naszej mistrzyni? Możemy to od razu sprawdzić.

Go Try It On w akcji

Jeżeli użyte w stylizacjach ciuchy pochodzą z najnowszej kolekcji, to sprawa jest prosta. Udajemy się do sklepu i zabieramy się za przymierzanie. Ale skąd mamy wiedzieć, czy dobrze wyglądamy? Asystująca nam przyjaciółka nie zawsze zdobędzie się na odwagę, żeby powiedzieć prawdę. Co innego obcy ludzie...

Ktoś pomyślał o dylemacie przed lustrem lub w sklepowej przymierzalni i tak powstała aplikacja na iPhone’a Go Try It On. Po jej zainstalowaniu możemy nie tylko oceniać stylizacje ludzi z całego świata, doradzać im w kwestii elementów garderoby, ale także wrzucić własne zdjęcie i czekać na obiektywne oceny osób, którzy nas nie znają, więc nie mają powodów, aby kłamać na temat naszego wyglądu.

Jeżeli nie macie iPhone’a, to także nic straconego, bo aplikacja działa także przez stronę www. Warto dodać, że możecie także zawęzić grupę oceniających do znajomych.

Co innego, gdy zdecydujemy się na zakupy ubrań przez internet. Wówczas nie tylko nasi znajomi nie zobaczą, czy dobrze na nas leżą, ale także my będziemy musieli wytężyć wyobraźnię, żeby wiedzieć, czy warto kupić upatrzony ciuszek. Dzięki pewnemu wynalazkowi bostońskich matematyków przynajmniej rozmiar powinno nam się udać dobrać trafnie.

Napisali oni program komputerowy, który nazwali True Fit. Potrafi on, po części na podstawie danych o odzieży będącej w posiadaniu klientów e-sklepów odzieżowych, dobrać odpowiedni rozmiar kupowanej garderoby.

Zastosowane w True Fit algorytmy wyliczają rozmiar dzięki podanym przez klienta informacjom, takim jak: wiek, wzrost czy typ sylwetki. Przy rejestracji w programie wymienia on także najlepiej dopasowane, jego zdaniem, ubrania konkretnych marek wraz z rozmiarami. Na podstawie tych informacji system rekomenduje rozmiar. Warto dodać, że im więcej się z niego korzysta, tym trafniej potrafi dopasować dla nas ubranie, bo się uczy (oczywiście pod warunkiem, że nie przybyło nam tu i ówdzie w ostatnim czasie).

Obecnie program pozwala na dopasowanie odpowiedniego rozmiaru ubrań prawie 400 marek odzieżowych, a do końca roku ma ich być dwa razy więcej. Może to rozwiązanie przekona niezdecydowanych, że zakupy w sieci to żadne ryzyko.

Fot.: Nyul | Dreamstime.com

Moda w internecie i w aplikacjach - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Gdy dziecko dostaje swój pierwszy smartfon, korzysta z niego nie tylko do rozmów czy wysyłania SMS-ów, ale gra i korzysta z internetu. Jak kontrolować, jakie strony odwiedza, z jakich aplikacji korzysta oraz ile czasu spędza przed małym ekranem?

T-Mobile oferuje swoim klientom interesujące usługę, która mogą okazać się przydatna rodzicom - Dzieci w sieci. To proste w obsłudze narzędzie do zdalnego zarządzania treściami, które przegląda dziecko w Internecie na swoim smartfonie.

Pozwala ona na kontrolowanie tego, z jakimi treściami dziecko ma styczność, bowiem rodzic bądź opiekun decyduje o tym, które strony będą dla dziecka dostępne, a których nie zobaczy. Wystarczy zablokować strony, na które mały użytkownik sieci ma nie wchodzić, a także określić zakres dostępu do sieci na portalach społecznościowych, takich jak Facebook, YouTube czy Google+. Dodatkowo można zadecydować, z jakich aplikacji mobilnych dziecko może korzystać.

To jednak nie wszystko, bo z usługą Dzieci w sieci, milusińscy nie będą także mieli możliwości korzystania z Internetu dłużej niż pozwoli im na to opiekun. Należy określić, w jakich godzinach dziecko może mieć na swoim smartfonie dostęp do Internetu, czyli np. zablokować dostęp w godzinach lekcyjnych czy też nocnych.

Zarządzanie telefonem dziecka odbywa się poprzez zainstalowaną na nim aplikację, przeznaczoną na urządzenia z systemem Android, iOS i Windows Phone. Wszelkie modyfikacje dostępu odbywają się zdalnie, z dowolnego miejsca na świecie. Obejmują także sytuacje, gdy dziecko korzysta z jakiejkowiek sieci Wi-Fi, a nie tylko z transferu danych od T-Mobile.

Miesięczny koszt usługi Dzieci w sieci to 4,99 zł i jest ona aktywna przez cały czas trwania umowy. Więcej na temat usługi można przeczytać na stronie T-Mobile.

Fot. Fotolia

Dzieci w sieci – coś dla rodziców od T-Mobile - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się