Niedawna informacja o tym, że najbliższa aktualizacja systemu iOS wprowadzi przydatną funkcję ograniczającą wyświetlanie światła niebieskiego przez urządzenia Apple wywołała spore zamieszanie. Trzeba przyznać, że pomysł na wbudowanie tej opcji w system może okazać się strzałem w dziesiątkę. Szczególnie, że bardzo często korzystamy z urządzeń z wyświetlaczami wieczorami, nierzadko zupełnie po ciemku.

Czy na Androidzie też tak można? Można i to już teraz.

1. CF.lumen

CF.Lumen to bardziej dodatek - wtyczka, niż cała aplikacja. Znajdziemy w niej jednak mnóstwo ustawień filtrów, opcji automatyzacji i suwaki do prostej zmiany wyświetlanej barwy. CF.lumen może na początku wyświetlić komunikat, że wymaga roota na na urządzeniu, ale aplikacja powinna działać nawet jeżeli go nie posiadamy.

CF.lumen

2. Twilight

Twilight to chyba najbardziej przyjazna, prosta i dobrze wyglądająca aplikacja tego typu. Twilight wyjaśnia dlaczego światło niebieskie jest niezdrowe dla naszych oczu, dlaczego warto je eliminować po zmroku i przede wszystkim to umożliwia. W dodatku możemy ustawić czas filtrowania ekranu na konkretne godziny lub automatycznie po zachodzie słońca (na podstawie naszej lokalizacji). Wady? Niestety aplikacja swoim działaniem obejmuje wszystko prócz przycisków systemowych, które występują w niektórych urządzeniach, a te właśnie emitują światło niebieskie.

Gorąca wyprzedaż w T-Mobile!

Twilight

3. EasyEyes

EasyEyes to bardzo prosta aplikacja, która robi to co pozostałe - przyciemnia ekran i blokuje niebieskie światło, tyle że jednym dotknięciem. Użytkownik nie jest atakowany setką różnych ustawień - chyba że chce. Wtedy to oczywiście może do nich przejść, wybrać poziom filtra ocieplającego i zmienić poziom jasności wyświetlania. Aplikacja nie ma niestety praktycznie żadnych opcji automatyzujących. Ma za to skrót do szybkich ustawień filtru po rozwinięciu górnej belki powiadomień. Dodatkową wadą EasyEyes jest przeładowanie reklamami, które jednak nie przeszkadzają w podstawowym korzystaniu z aplikacji.

EasyEyes

Zaśnij łatwiej z Androidem. Te aplikacje wyłączą niebieskie światło - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Jeśli zdarza wam się nie mieć pod ręką ciekawej gry właśnie wtedy, gdy najbardziej by się przydała, zerknijcie na nasze zestawienie. Znalazły się w nim najciekawsze darmowe gry mobilne, które z pewnością zajmą gracza na dłużej.

Dead Effect 2

To typowa gra akcji - shooter sci-fi z elementami RPG. Fabuła, o dziwo, nie jest wcale taka najgorsza i według zapewnień twórców starcza na ponad dwadzieścia godzin ciągłej rozrywki (nie licząc zadań pobocznych). Trzeba przyznać, że jak na darmową produkcję, Dead Effect 2 daje sobie radę całkiem nieźle. Tym większym atutem jest grafika, która stoi na bardzo przyzwoitym poziomie. W tym miejscu wkrada się jednak pewien mankament - ciężko będzie grać w Dead Effect 2 na smartfonach, ponadto jest ona dość "zasobożerna".

Większość tabletów poradzi sobie z wymaganiami gry i będzie można cieszyć się naprawdę kozacką rozgrywką - tym bardziej, że mroczny klimat potrafi dać niezłego kopa. Koniecznie wypada grać z włączonymi dźwiękami lub założyć słuchawki, bo wyciszenie audio to nie najlepszy pomysł - omija się wtedy sporą część całej frajdy.

Graj na smartfonach z oferty T-Mobile!

Heroes of SoulCraft

Co tu dużo mówić - bardzo interesująca MOBA na urządzenia mobilne. Niesamowita prostota obsługi sprawia, że każdy może zacząć swoją przygodę praktycznie od razu - nawet nie mając wcześniejszego doświadczenia w podobnych produkcjach. Wystarczy jedynie wybrać swojego bohatera i... wbiec na arenę!

Mecze rozgrywają się oczywiście między drużynami - 3v3 (pięciominutowy mecz) lub 5v5 (piętnastominutowy mecz). Ale można mieć pomoc, ponieważ przed grą istnieje możliwość wybrania swojego własnego tytana, czyli choćby smoka lub golema. To jest dopiero akcja!

 

Plants vs Zombies 2

Tak, to nie jest najnowsza gra. Ale nie zmienia to w żaden sposób faktu, że oferuje świetny gameplay, a do tego wciąż utrzymuje się na listach przebojów. Nazwa mówi właściwie wszystko, co potrzebne, by zrozumieć charakter tej produkcji. To swoista wariacja gier z gatunku tower defence - należy bronić się przed hordami zombie przy pomocy własnej armii, tyle że nieco innej, bo składającej się z roślin.

Co najlepsze, to fakt, że developerzy znacznie ulepszyli swój tytuł względem poprzedniej części (też darmowej, więc można porównać samemu). Dodali bowiem masę nowych przeciwników i roślin, ale również i kolejne tryby, między innymi Vasebreaker, w którym zombie toczą się nieskończonymi falami i przegrana jest tylko kwestią czasu.

Rozwijaj swoich obrońców, zarzucaj im potężne power-upy i staraj się jak najlepiej odeprzeć atak. Przyznaj, coś dziwnie interesującego jest w pomyśle o całkowitym wykluczeniu ludzi z teoretycznie "naturalnej" wojny pod tytułem "zombie vs reszta świata". I za to twórcom należą się wyrazy uznania.

Lara Croft GO - recenzja najlepszej gry roku 2015 wg Apple'a

Star Wars: Uprising

Oto kolejna perełka - RPG w świecie Star Wars, do tego przyzwoicie wykonany i całkowicie darmowy. Porównanie nad wyrost, ale momentami mocno przypomina mi stare, dobre Knights of the Old Republic. Prawdopodobnie to efekt zastosowania częściowo izometrycznego rzutu kamery. Tak czy inaczej, to naprawdę porządna produkcja, w której sporą uwagę poświęcono fabule. Nie jest może ona wybitna, ale na pewno wciąga i pozwala zżyć się z prezentowanym światem.

Jak w każdym RPG-u, konieczne jest stworzenie swojego bohatera, dobierając dla niego między innymi odpowiednie umiejętności (tych jest całkiem sporo, więc nikt nie powinien narzekać). Co równie fajne, można dołączać do innych graczy w ogromnych bitwach (Sector Battles) i w ten sam sposób wpływać na uniwersum przedstawione w tytule. Dosłownie, bo wygrane czy przegrane będą stanowiły także o tym, co spotkają gracze na swojej drodze.

Pozostaje tylko krzyknąć: bring me Solo and the wookie!

 

Surfingers

Oto świeżynka w tym zestawieniu: wydana 7 stycznia produkcja, która wyszła spod skrzydeł polskich twórców. Prezentuje bardzo ciekawą koncepcję - gracz wciela się w surfera, który musi omijać wszelkie przeszkody i zdobywać bonusowe punkty, jednak nie steruje bezpośrednio nim, a falami. Oczywiście łatwiej z czasem nie będzie, więc pojawia się coraz więcej problemów na drodze do zostania mistrzem surfingu.

Bonusowe punkty można wydawać na odblokowanie dodatkowych postaci, które wpisują się w lekko groteskowy charakter gry. Dodatkowo zmianom wraz z postępami ulegną mapy, na których toczyć się będzie rozgrywka - wcale nie na prostsze! Dlatego też zaimplementowany został system globalnej tablicy wyników. Pora więc oszlifować swoje umiejętności i wzbić się na samą jej górę!

 

AnGROid: TOP 5, czyli najlepsze gry mobilne stycznia #1 - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się