Zapisuj, organizuj, nadawaj priorytety, udostępniaj i publikuj wszystko, co ma znaczenie – tym zdaniem twórcy Centrallo krótko opisują swoje dzieło. I trzeba przyznać, że ten prosty opis precyzyjnie oddaje przeznaczenie aplikacji.

0

Ocena autora

Centrallo to program służący do zarządzania zadaniami. Już na wstępie trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest to zwykła lista „to-do” – to prawdziwy „kombajn” do zadań, któremu trudno znaleźć godnego rywala w sklepie Google Play.

Centrallo to więc aplikacja, która w kompleksowy sposób ułatwia zarządzanie czasem, ponieważ dzięki niej sprawniej zapanujesz nad wszystkimi prowadzonymi projektami, zadaniami i nie tylko. Program jest na tyle elastyczny, że jego zalety docenimy nie tylko w pracy, ale i w domu, choćby do komponowania wspólnej listy zakupów.

-> Test: HTC Desire 510 - przyjemny średniak 

Po pierwszym uruchomieniu Centrallo pojawi się krótki przewodnik, który daje wiedzę w pigułce o najważniejszych funkcjach aplikacji. Dowiemy się z niego, jak łatwe jest tworzenie zaawansowanych list zadań, nadawanie im priorytetów, udostępnianie i współdzielenie danych pozycji, a nawet zarządzenie nimi z poziomu dedykowanej strony internetowej. Najpierw trzeba się jednak zarejestrować lub zalogować przy pomocy konta Facebook, Google+ lub Twitter. Później, po wstępnej synchronizacji, zostaniemy przeniesieni do głównego okna aplikacji prezentującego prekonfigurowane listy zadań. Te służą jedynie do szerszego zapoznania użytkownika z możliwościami programu, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by je usunąć „zdecydowanym kliknięciem” (niestety, w praktyce jedno nie wystarczy, by wyczyścić zbędne elementy). 

Centrallo

Utworzenie nowego zadania wymaga wprowadzenia jego nazwy. I tyle. To, co jednak odróżnia Centrallo od notatnika, to możliwość komponowania w pełni multimedialnych dokumentów, które możemy współdzielić z innymi. Wszystko za sprawą załączników, którymi może być przypomnienie, zdjęcie, nagranie dźwiękowe lub wideo, a nawet dowolny plik. Jest tylko jeden warunek: rozmiar wszystkich udostępnionych materiałów nie może przekroczyć 100 MB na darmowym koncie.

-> Aplikacja Start - stylowa i praktyczna
-> Morning Kit - poranny przybornik dla Androida   

Jeśli to za mało, możemy wykupić konto premium o pojemności 1 GB, za które należy uiszczać opłatę abonamentową (4,99$ miesięcznie lub 49,99$ rocznie). Jeśli jednak zachowamy porządek w listach, stale usuwając zbędne elementy, a w naszych dokumentach będziemy unikać „ciężkich” multimediów, domyślne 100 MB powinno w zupełności wystarczyć. Poszczególne zadania można segregować i grupować, przenosząc do poszczególnych folderów, tworząc w ten sposób wielowarstwową strukturę. Co ciekawe, każde dodane przypomnienie pojawi się nie tylko na liście, ale i w kalendarzu (o ile w ustawieniach zostanie wskazany docelowy organizer). Całości dopełnia serwis internetowy, dzięki któremu można zarządzać swoimi zadaniami z dowolnego urządzenia.

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Centrallo – Twoje życie zorganizowane - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Coraz częściej wpadają nam w oko – w reklamach prasowych, na bilbordach, przy artykułach w gazetach czy na opakowaniach produktów. Czym są i co wnoszą fotokody?

Jest pewna, być może nie dla wszystkich oczywista, funkcjonalność telefonów komórkowych, o której z pewnością warto wspomnieć. Jeżeli są wyposażone w aparat (co teraz jest już standardem), sprawdzimy dzięki nim, co kryje się za kodem QR (zwanym także fotokodem). Nawet jeżeli nie spotkaliście się z tymi określeniami, to z pewnością widzieliście już niewielkie czarno-białe obrazki złożone z kwadratów. 

QR jest skrótem od angielskiego Quick Response, a kod QR to kwadratowy, dwuwymiarowy kod kreskowy wynaleziony przez pewną japońską firmę w 1994 roku. Umożliwia kodowanie znaków tamtejszego alfabetu, ale także alfabetu arabskiego, greckiego, hebrajskiego czy cyrylicy oraz innych symboli określonych przez użytkownika. Dlatego też doskonale nadaje się do zapisania różnorodnych tekstów, czy nawet bardzo skomplikowanych linków do stron internetowych.

Aby odczytać kod QR, wystarczy najechać na niego obiektywem aparatu w komórce, jednak wcześniej trzeba zainstalować i uruchomić odpowiednią aplikację. Dla każdego systemu znajdziecie przynajmniej kilka bezpłatnych. Dla Androida - np. Barcode Scanner, QR Droid, NeoReader; dla iOS-a - np. RedLaser, QR App, i-nigma 4, TapReader, QR Scanner; dla Windows Phone 7 – np. QuickMark, QR Code Reader, QR Coder; dla BadaBeeTagg QR Reader, Quick QR Reader; dla Symbiana – np. UpCode, BeeTagg QR Reader, ScanLife 2D Barcode Reader.

Gdy fotokod zostanie zeskanowany, na ekranie telefonu wyświetlą się nam informacje, które się pod nim kryły. Zapisywanie w ten sposób linków jest o tyle zasadne, że przepisanie ich ręcznie byłoby bardzo uciążliwe. Kody QR pojawiają się także na wizytówkach – po zeskanowaniu kodu możemy umieścić zaszyte w nim informacje w książce adresowej lub od razu z nich skorzystać i zadzwonić czy też wysłać e-mail.

Także T-Mobile korzysta z możliwości, jakie oferują kody QR. Na ulotkach reklamowych, prezentujących naszą ofertę, znajdziecie fotokody, które kierują do wideo recenzji prezentowanych w nich urządzeń.

Fotokody znaleźć możemy na opakowaniach leków. Przekierują nas one na stronę producenta, na której znajdziemy informacje z ulotki dla pacjenta. Te z opakowań produktów spożywczych umożliwią nam zapoznanie się z ich składem, a nawet przepisami, przy których można go wykorzystać. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby były to także przepisy w formie wideo.

Także T-Mobile korzysta z możliwości, jakie oferują kody QR. Na ulotkach reklamowych, prezentujących naszą ofertę, znajdziecie fotokody, które kierują do wideo recenzji prezentowanych w nich urządzeń.

Kody QR sprawiają, że artykuły w prasie papierowej mogą stać się niemal równie multimedialne jak te publikowane w internecie. Gdy mowa w nich o jakiejś aplikacji, dzięki kodowi można wskazać czytelnikowi miejsce, skąd może ją pobrać. Artykuł można wzbogacić wywiadem lub relacją w formie wideo, którą czytelnik obejrzy na ekranie swojego smartfonu. Naturalnie wydawcy wskazują także miejsce, gdzie można znaleźć cały artykuł w formie elektronicznej, fotokody pozwalają im także odnieść się do wcześniejszego tekstu, związanego z danym tematem.

Japoński wynalazek wykorzystywany jest z powodzeniem także w marketingu. Umieszczony w reklamie w gazecie czy na bilbordzie, może przekierować na stronę z prezentacją wideo czy zawierającą dodatkowe informacje o nim, a także do sklepu internetowego, gdzie ów produkt możemy od razu kupić. QR kod umieszczony na plakacie filmu pozwala przekierować do trailera, a na opakowaniu płyty – zaproponować potencjalnemu kupującemu próbkę zawartej na niej twórczości.

Warto dodać, że nie musimy być jedynie odbiorcami treści zawartych w fotokodach, ale także ich nadawcami. Podobnie jak nie brakuje aplikacji do odczytywania kodów QR, tak możemy wybierać także spośród bezpłatnych programów do ich tworzenia – ułatwić życie partnerom biznesowym, wysyłając namiary na siebie, zaskoczyć znajomych, udostępniając im w tej efektownej formie piosenkę z sieci czy artykuł.

Zresztą pomysłów na wykorzystanie nietypowej odmiany kodów kreskowych jest pewnie tyle, co użytkowników smartfonów...

Fot.: Pressureua | Dreamstime.com

<p><em>Zobaczcie naszą nową kampanię i przekonajcie się w jak wielu aspektach codziennego życia korzystacie z możliwości oferowanych przez T-Mobile. Na szkolnej wycieczce, podczas wspinaczki w Tatrach, w samym sercu piłkarskich zmagań czy na bałtyckiej plaży z T-Mobile możecie zawsze cieszyć się zaletami sieci największych możliwości i korzystać z usług przez nas oferowanych.</em></p>

Kody QR ułatwiają życie - opinie i komentarze (3)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Dk
19-12-2015 - 11:32:12
Witam, kiedy wpowadzicie kody do waszych faktur aby uprościć płacenie ? :-)
  (0)
Odpowiedz
Konsultant T-Mobile
20-12-2015 - 13:32:34
Witam. Pewnie, że byłoby prościej, jednakże obecnie nie planujemy takiej formy wykorzystania QR kodów. Pozdrawiam.
  (0)
Odpowiedz
acomitam
20-06-2012 - 14:21:47
ja utworzyłam sobie fotokod przekierowujący na moje blogi :)
  (2)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Komputer, asystent i konsola do gier, to typowe funkcjonalności współczesnych smartfonów. Mogą również służyć do zdalnego zarządzania całą elektroniką w naszym domu i stać się czymś więcej niż tylko uniwersalnym pilotem.

Ostatnio byliśmy świadkami sporej rewolucji na rynku sprzętu sieciowego do domu i małej firmy. CISCO zaprezentowało bardzo ciekawą usługę Connect Cloud dla routerów Linksys Smart Wi-Fi. Kluczem do niej są urządzenia mobilne – smartfony i tablety.

Jest to chmura innego rodzaju niż popularne ostatnio dyski internetowe takie jak Google Drive lub Dropbox. CISCO Connect Cloud nie oferuje wirtualnego miejsca na nasze dane. Pozwala natomiast zdalnie zarządzać siecią domową – poprzez dedykowane aplikacje mobilne. Nie ma znaczenia czy korzystamy z Wi-Fi, czy też łączymy się routerem poprzez 3G.

W obu przypadkach smartfon staje się centrum dowodzenia dla naszego inteligentnego domu. Służą do tego aplikacje producenta oraz partnerów dostępne w Apple App Store i Google Play Store. W tej chwili jest ich kilka, ale CISCO zamierza wokół swoich routerów budować platformę dla deweloperów. Niestety, co bardziej funkcjonalne aplikacje mobilne do sterowania różnymi urządzeniami (np.: kamerami bezprzewodowymi do monitoringu domu. Link – App Store) są i w przyszłości będą płatne. Darmowa jest jedynie aplikacja CISCO Connect Cloud (link – Google Play, link – App Store), pozwalająca na zarządzanie samym routerem.

Platforma Connect Cloud dedykowana jest dla urządzeń Linksys Smart Wi-Fi (EA2700, EA3500 oraz EA4500). W przyszłości dołączą do tej grupy kolejne modele routerów. Producent niestety zamknął swoje oprogramowanie, więc inni producenci sprzętu sieciowego nie mogą korzystać z Connect Cloud.

Platforma została natomiast otwarta dla zainteresowanych inteligentnym domem firm z branży AGD/RTV. CISCO już dziś współpracuje z markami Whirlpool i Onkyo.

Centrum dowodzenia w komórce? To nie science-fiction, to rzeczywistość!

Jak to działa?

Krótko mówiąc, dzięki dedykowanym aplikacjom, zarówno router jak i podpięte do niego urządzenia możemy w wygodny sposób kontrolować z poziomu smartfonu. Nie potrzeba do tego praktycznie żadnej wiedzy informatycznej.

Takie sterowanie poprzez chmurę, to tak naprawdę czysta łopatologia - jedno kliknięcie i gotowe. CISCO wzoruje się tu nieco na filozofii Apple, które od dawna automatyzuje praktycznie wszystko, pozostawiając użytkownikowi swobodę na podjęcie tylko najważniejszych nietechnicznych decyzji. W efekcie kojarzący się z czymś skomplikowanym router, staje się urządzeniem przyjaznym dla komputerowego laika.

Jeśli przykładowo chcemy, aby nasza pociecha nie mogła oglądać na swoim komputerze filmików z YouTube, wystarczy uruchomić filtr rodzicielski i wpisać adres www.youtube.com. Jeśli chcemy ten proces jeszcze bardziej zautomatyzować, wystarczy zewnętrzna aplikacja Netproofer (link – Google Play, link – App Store). Zamiast samemu uzupełniać adresy, wystarczy wtedy odhaczyć jedną z witryn z listy sugerowanych przez aplikację. Inne rozwiązanie to gotowy filtr rodzicielski dedykowany dla routerów Smart Wi-Fi (link – App Store). Mysz się przez to nie przeciśnie.

Identycznie sytuacja wygląda w przypadku ustawiania priorytetów dla urządzeń podpiętych do sieci domowej. Będąc na urlopie, za pomocą dedykowanej aplikacji połączymy się z kamerą zainstalowaną w naszym mieszkaniu. Można zażartować, że za kilka miesięcy do wszystkiego, co w naszym domu jest „inteligentne” będą dedykowane aplikacje. Niestety wadą tego rozwiązania jest odchudzanie naszego portfela. Za wygodę, a więc proste w obsłudze programiki do zarządzania elektroniką w domu, musimy płacić ekstra. Jeśli tego nie zrobimy, nie wykorzystamy w 100% potencjału naszego sprytnego routera.

Dziś z usługi CISCO Connect Cloud mogą korzystać trzy modele routerów Linksys Smart Wi-Fi. Wkrótce ma być ich więcej. Ciekawe, co na taką inteligentną inwazję powie konkurencja?

Hak na prywatność?

Jak to często bywa w takim przypadku, tak też usługa Cloud Connect ma dwa końce. Korzystamy z chmury, a więc ktoś kto tą chmurę kontroluje, może zbierać dane o naszych preferencjach i sposobie korzystania z usługi.

CISCO nie zajrzy nam do mieszkania okiem naszej własnej kamery, ale po „podłączeniu naszego życia” do chmury (slogan producenta), dowie się przykładowo, kiedy logujemy się do naszego routera, jak często to robimy i jakie aplikacje Smart Wi-Fi użytkujemy. Dla niektórych taki kompromis w kwestii prywatności może okazać się przysłowiowym jednym mostem za daleko. Dlatego warto rozważyć wszystkie za i przeciw, zanim zaczniemy budować nasz idealny, inteligentny dom.

Spodziewajmy się zresztą, że rynkowy sukces routerów Smart Wi-Fi i samej usługi zapewne da do myślenia konkurencji. Niewykluczone, że za jakiś czas na rynku pojawią się inne sieciowe platformy oparte o oprogramowanie zlokalizowane w internetowej chmurze, zarządzane z poziomu smartfonu. Konkurencja nie śpi.

Fot. CISCO, Redakcja

Twój smartfon, twoje centrum dowodzenia - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Kto by pomyślał, że dzielenie się krótkimi wiadomościami da początek jednemu z najpopularniejszych serwisów społecznościowych świata – Twitterowi? Twórcy Vine poszli o krok dalej, umożliwiając udostępnianie kilkusekundowych materiałów wideo.

0

Ocena autora

Kiedyś – tylko tekst, a dzisiaj? Dzisiaj możemy dzielić się z przyjaciółmi zdjęciami, nagraniami audio, wideo i innymi plikami. Producenci oprogramowania wykorzystują tym samym zdobycze nowoczesnych technologii, konkurując na polu multimediów. Wciąż jednak liczą się krótkie przekazy, niezależnie od formy. I to właśnie stanowiło podstawę serwisu Vine, który umożliwia dzielenie się krótkimi filmami wideo własnego autorstwa.

„Ale jak to? Tylko 6 sekund?” – to zapewne najczęściej padające pytanie z ust początkującego użytkownika Vine. Użytkownika, który przyzwyczajony jest do wstępu, rozwinięcia i zakończenia, fabuły i krótkometrażowych przekazów. Tymczasem okazuje się, że 6 sekund często wystarczy do przekazania swojego pomysłu, a nawet stworzenia prawdziwego mini-arcydzieła. 

Z Vine mogą korzystać wyłącznie posiadacze urządzeń pracujących na platformie iOS lub (od niedawna) Android. Brakuje więc możliwości zalogowania się do niego z poziomu typowej przeglądarki internetowej, jednak nie powinno to stanowić dużego problemu w dobie cyfryzacji. Potwierdzają to słupki popularności, które w samym Google Play przekroczyły granicę pięciu milionów pobrań.

Filmy poklatkowe stanowią najczęściej wybieraną formę przekazu artystycznego użytkowników Vine. Sprzyja temu specyfikacja aplikacji, która pozwala rejestrować nagrania tylko wtedy, gdy dotykamy ekran. Najpierw należy jednak kliknąć w ikonę kamery (w prawym, górnym rogu), a następnie uruchamiać nagrywanie w wybranych momentach poprzez przytrzymanie palca – program natychmiast wstrzyma rejestrację obrazu po zwolnieniu „uścisku”. Gotowym materiałem można później szybko podzielić się ze znajomymi.

Vine został zakupiony przez wspomnianego we wstępie Twittera, więc nie powinno nas dziwić, że do aplikacji można się zalogować za pośrednictwem swojego „ćwierkającego konta” lub własnego adresu e-mail. Od tego momentu możemy śledzić aktywność naszych znajomych i wyszukiwać interesujące materiały.

Te prezentowane będą na głównej karcie programu w formie przewijanej pionowo listy. Nie trzeba przy tym aktywować odtwarzania w kolejnych materiałach – wystarczy wyświetlić je w centralnej części okna, by te uruchomiły się automatycznie. Poniżej każdego nagrania umieszczona jest informacja o jego autorze i liczbie wyświetleń oraz 5 najświeższych komentarzy – ich listę można rozszerzyć, klikając w przycisk oznaczony „dymkiem”.

W sekcji „Explore” znajdziemy najciekawsze nagrania podzielone na te promowane, popularne i dopiero zdobywające widzów. Warto więc zajrzeć tam, jeśli dopiero zaczynamy przygodę z Vine, a lista naszych subskrypcji wieje pustką. 

Pobierz Vine za darmo z Google Play lub AppStore

Fot. Google Play

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Vine - 6 sekund z Twojego życia - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się