Jeśli jesteś świeżo upieczonym rodzicem, z pewnością chcesz stale wiedzieć, czy Twoje dziecko dobrze śpi. Owszem, możesz kupić profesjonalne urządzenie monitorujące, ale możesz kupić też… aplikację.

0

Ocena autora

Dormi – Baby Monitor to elektroniczna niania, której nie musisz zasilać dodatkowymi bateriami – ta czerpie bowiem z tej zamontowanej w smartfonie lub tablecie, bo jest zwykłą - czy raczej „niezwykłą” - aplikacją. Zasada działania jest prosta: w razie wykrycia dźwięku w otoczeniu dziecka, zostaniemy o tym fakcie natychmiast poinformowani.

Odwołanie do „elektronicznej niani” we wstępie jest tu więc całkowicie uzasadnione, ponieważ telefon może zastąpić krótkofalówkę, a dzięki Dormi zaoferuje znacznie więcej. Nie ogranicza bowiem użytkownika przestrzennie, a do swojej mini-sieci można podłączyć nawet kilka smartfonów, podczas gdy wiekowa alternatywa wymusza stosunkowo niewielkie, bo „domowe” odległości, a w dodatku zwykle połączone ze sobą mogą być dwa urządzenia – odbiornik i nadajnik. Tu konfiguracja jest dowolna.

Z ustawieniem aplikacji nikt nie powinien mieć problemu za sprawą czytelnych ikon graficznych i instrukcji. By sparować urządzenia wymagane jest podłączenie ich do tej samej lokalnej sieci bezprzewodowej. Jeśli jednak nie dysponujemy routerem, możemy również skorzystać z autoryzacji przez Internet. W tym celu należy wygenerować hasło na pierwszym urządzeniu, a następnie wpisać wskazaną sekwencję na drugim. W kolejnym kroku należy określić status obu urządzeń – decydujemy czy urządzenie należy do rodzica, czy dziecka. Teraz wystarczy już tylko przesunąć wyświetloną ikonę z miejsca po lewej na symbol „play” na obu urządzeniach, by rozpocząć monitorowanie. Nic prostszego.

Dormi stale nasłuchuje otoczenia w pobliżu urządzenia przeznaczonego dla dziecka, a w razie wykrycia głośniejszych dźwięków rozpocznie ich przekazywanie na smartfony rodziców. Co ciekawe, transmisja dźwięku może również odbywać się w drugą stronę – wystarczy przełączyć na chwilę aplikację w tryb nadajnika.

Można więc wysnuć – zresztą słuszny – wniosek, że dzięki tej aplikacji, możemy korzystać ze smartfonu jak krótkofalówki. Producent zabezpieczył się jednak przed nadmiernym wykorzystaniem swoich serwerów, wprowadzając cykliczne opłaty.

Na wstępie każdy dostaje 4 godziny darmowego monitoringu, jednak by móc korzystać z aplikacji przez całą noc konieczne będzie wykupienie subskrypcji. Wystarczy jednak tylko 7 dolarów (ok. 22 zł), by dożywotnio pozbyć się ograniczeń (dostępne są również okresowe, tańsze subskrypcje). Na plus należy również zaliczyć fakt, że raz kupiona licencja przenoszona jest między wszystkimi telefonami biorącymi udział w wirtualnym niańczeniu.

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Dormi – elektroniczna, androidowa niania - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Macie dylemat z wyborem? Nie jesteście przekonani czy ekran dotykowy będzie lepszy od staromodnego duetu mysz + klawiatura? Postaramy się odrobinę wam pomóc.

Tablety są bez wątpienia największą od lat rewolucją w świecie komputerów. Ich pojawienie się jest często porównywane z wprowadzeniem komputerów do naszych domów, czy upowszechnieniem się internetu. Atutem tych urządzeń jest mobilność, elastyczność i wyjątkowa intuicyjność. Jeśli więc wykorzystujecie dziś peceta głównie do surfowania po sieci, oglądania filmów i sporadycznego grania... Cóż, być może już czas na drugą komputerową rewolucję także pod waszym dachem.

Tablety to wciąż nieodkryte możliwości. Ilość dostępnych akcesoriów rośnie z dnia na dzień, tak samo jest z aplikacjami. Użytkując laptopa możecie kupić grę czy program w sieci, ale nie zainstalujecie ich jednym kliknięciem...

Błyskawiczny dostęp do internetu

W odróżnieniu od laptopów, w tabletach modem 3G jest zintegrowany w samym urządzeniu. Nie potrzebujecie więc zewnętrznego modemu pod USB. Aby móc korzystać z dostępu do sieci bez ograniczeń, wystarczy uzbroić tablet w kartę SIM lub microSIM. Na co warto zwrócić uwagę? Tablet oferuje wam niemal natychmiastowy dostęp do sieci. Jest w stanie długo pracować w trybie gotowości, tylko minimalnie korzystając w tym czasie z baterii. Pod tym względem nie różni się od smartfonu - do pracy gotowy jest w kilka sekund. Peceta musicie zwykle uruchamiać, co w najlepszym wypadku trwa przynajmniej minutę. Jeśli komputer będzie pracował w trybie ciągłym, na pewno odbije się to na waszym rachunku za prąd. Tymczasem tablet zużywa mniej energii niż energooszczędna żarówka.

Ekran dotykowy + aplikacje. Bo wygoda jest najważniejsza!

Największym atutem tabletu jest bez wątpienia ekran dotykowy. Obecnie praktycznie wszystkie urządzenia obsługują tzw. multidotyk (multitouch) oraz posiadają bardzo czułe ekrany pojemnościowe. Pozwala to na precyzyjne korzystanie z systemowego interfejsu, który w tabletach zaprojektowano z myślą o dotyku i upraszczających nawigację gestach. Jeśli cenicie ponad wszystko intuicyjność, bardzo szybko docenicie zalety przeglądarki obsługiwanej palcem a nie kursorem. W odróżnieniu od pecetów z Windows, tablety oferują wam ogromną ilość dedykowanych aplikacji i widżetów. Często są one znacznie bardziej funkcjonalne niż dostęp do serwisów internetowych z poziomu przeglądarki. Jeśli chodzi o korzystanie z sieci, laptop ma tak naprawdę tylko jedną zaletę – umożliwia szybkie wpisywanie dużej ilości tekstu. Edytujecie dokumenty online lub programujecie? Wybierzcie peceta. Szukacie informacji, bawicie się, siedzicie na YouTube lub po prostu przeglądacie stronki? Tablet okaże się dużo lepszy, mniej kłopotliwy i bezpieczniejszy.

Oglądanie filmów na tablecie

Niewielki ekran tabletu być może nie jest marzeniem kinomana, ale warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, praktycznie wszystkie modele obsługują zewnętrzne ekrany poprzez kabel HDMI, ewentualnie HDMI z dedykowaną przejściówką (można ją dokupić zarówno dla iPada 2, Samsunga Galaxy Tab 10.1 jak i Motoroli XOOM). Po drugie, część urządzeń oferuje bezprzewodowy streaming multimediów. W przypadku tabletów z Androidem popularna jest technologia DLNA, w przypadku iPada funkcja AirPlay (dla urządzeń Apple). Wystarczy kompatybilny z DLNA zestaw kina domowego lub po prostu obsługujący ten standard telewizor (obecnie to większość modeli). W Android Market bez problemu znajdziecie darmowe odtwarzacze, które poradzą sobie także z polskimi napisami do filmów. Jeśli lubicie oglądać wideo w podróży, zaletą tabletu która równoważy nieco mniejszą przekątną ekranu jest dłuższy czas pracy na baterii. Laptop da wam przewagę tylko w jednym przypadku. Kiedy? Gdy zajmujecie się obróbka materiałów wideo i potrzebujecie w tym celu profesjonalnego oprogramowania.

E-booki i e-prasa

Choć do czytania e-booków stworzono specjalne e-czytniki, tablety potrafią być równie funkcjonalne. Coraz popularniejsze książki w formacie elektronicznym bez problemu otworzycie na zarówno na iPadzie jak i urządzeniach z Androidem. Zarówno w Apple App Store jak i w Android Market bez problemu znajdziecie aplikacje pozwalające otworzyć e-booki w dedykowanym formacie ePub. Programy oferują przerzucanie stron za pomocą gestów, jest znacznie wygodniejsze niż korzystanie z touchpada czy scrolla. Obsługa dokumentów takich jak RTF czy PDF, to obecnie już standard – nie są nawet wymagane dodatkowe aplikacje. Jeśli chodzi o prasę w formacie elektronicznym, użytkownicy iPada mogą korzystać z szerokiej oferty subskrypcji, również polskich wydawnictw.

Gaming na poważnie

W tym przypadku tablety wciąż nie oferują tak potężnej dawki elektronicznej rozrywki jak pecety, ale sytuacja zmienia się niemalże z dnia na dzień. Ilość gier (również darmowych) dostępnych w App Store i Android Market jest ogromna, ale rzadko są to tytuły znane pecetowym lub konsolowym graczom. Nie brakuje jednak gier kultowych, które choć graficznie odstają od pecetowej czołówki i tak mają swoich wiernych fanów. Świetnym przykładem jest seria Angry Birds w którą grają miliony. Co ciekawe, pojawiła się ostatnio tendencja na portowanie (czyli przenoszenie) klasyki gamingu na tablety. Od grudnia na tabletach można pograć w słynne GTA 3, a wydawcy zapowiadają kolejne pecetowe i konsolowe porty.

Niestety fani najnowszych tytułów dla Windows muszą obejść się smakiem, ponieważ ani Android ani iOS nie wspierają bibliotek DirectX. W efekcie gry oferujące graficzne wodotryski wciąż wymagają pecetów – najczęściej maszyn stacjonarnych lub laptopów z tzw. dedykowaną grafiką (takich jak choćby dostępny w naszej ofercie Acer Aspire 5755G). Tablety można porównać do notebooków ze zintegrowaną kartą graficzną. Ich możliwości są mniej więcej zbliżone.

Gdzie jest haczyk i dlaczego w takim razie granie na tabletach staje się modne? Odpowiedź jest prosta – nawet proste gry stają się ciekawe, gdy do dyspozycji macie zupełnie inny system kontrolowania zabawy. Dotykowy ekran i żyroskop to zupełnie inna jakość niż mysz i klawiatura. Jeśli chcecie spróbować jak smakuje granie na tablecie, warto wybrać model z większym 10,1-calowym wyświetlaczem i dwurdzeniowym procesorem (dobry wybór to wspomniany już Samsung Galaxy Tab 10.1). Platformą powinien być w takiej sytuacji Android ze względu na większy wybór darmowych gier.

Laptop kontra tablet

Laptop gdy:

Tablet gdy:

dużo pracujesz bez dostępu do sieci

dużo serfujesz i potrzebujesz internetu zawsze
i wszędzie

jesteś aktywnym graczem o dużych wymaganiach

chcesz spróbować czegoś nowego a zwykłe gry już cię nudzą

korzystasz z zaawansowanych programów graficznych,
obrabiasz filmy wideo i pracujesz w programach biurowych

organizujesz swoją pracę, a najważniejsza jest
dla ciebie komunikacja

potrzebujesz fizycznej klawiatury i nie wyobrażasz
sobie innego sposobu pisania

od wygodnej klawiatury ważniejsza jest intuicyjna
obsługa oraz szybka odpowiedź na maile

stać cię na zakup gier i oprogramowania, a koszty
oprogramowania nie mają większego znaczenia

chciałbyś płacić mniej za aplikacje, a jeśli możesz
wolisz pograć za darmo i nie przeszkadzają
ci reklamy

znasz się dobrze na sprzęcie komputerowym i
umiesz utrzymać porządek w systemie

chciałbyś aby wszystko działało bezobsługowo,
a instalowanie oprogramowania jest dla Ciebie męczące

wydajność jest dla ciebie bardziej istotna niż mobilność

nie lubisz nosić ze sobą dodatkowego bagażu,
a funkcjonalność cenisz bardziej niż moc
obliczeniową

Granie na tablecie to bardzo ciekawe doświadczenie. Niestety grafika wciąż odstaje od tej znanej z konsol i pecetów, ale samo sterowanie jest zdecydowanie bardziej innowacyjne...

Online vs offline

Jeśli nadal wahacie się pomiędzy laptopem a tabletem, warto na koniec zastanowić się nad jedną kwestią. Zadajcie sobie pytanie, czy więcej korzystacie z komputera podłączonego do sieci, czy też raczej użytkujecie swoje maszyny w trybie offline (bez dostępu do internetu)?

Tablet może zastąpić laptopa w komunikacji i funkcjach społecznościowych. Będzie bardzo użyteczny dla osób intensywnie korzystających z internetu, ceniących wygodny i nieograniczony dostęp do zasobów multimedialnych – muzyki i wideo. Może być także świetnym asystentem biurowym o ile potrzebujecie urządzenia do organizowania sobie pracy i prowadzenia prezentacji.

Kiedy lepiej wybrać notebooka? Gdy wasza praca wymaga korzystania z profesjonalnego oprogramowania (programy graficzne, edycja dokumentów czy fakturowanie). Pecet będzie lepszy także wtedy, gdy jesteście zapalonym graczem i nie wyobrażacie sobie rozstania z myszą, oraz klawiaturą. Tego typu akcesoria podłączycie co prawda do tabletu, ale swojej ulubionej pecetowej gry nie uruchomicie ani Androidzie, ani na iOS-ie.

Fot. Ariwasabi | Dreamstime.com

Tablet zamiast laptopa. Czy warto i kiedy warto? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Sprawdziliśmy jak pewien poczytny polski dziennik wypada w wersji elektronicznej na iPada. Oficjalna aplikacja Gazety Wyborczej ma kilka niezaprzeczalnych plusów, ale nie brakuje jej również kilku rażących wad.

0

Ocena autora

Świat idzie do przodu, a wraz z nim wyraźnie zmieniają się trendy na rynku prasy. Ostatnio również Gazeta Wyborcza postanowiła spróbować swoich sił jako dziennik w formie elektronicznej i dorobiła się własnej aplikacji na iPada. Inwestowanie w tego rodzaju wydanie to oszczędność czasu, pieniędzy i papieru, ale w parze z tą oszczędnością idzie niestety kilka ograniczeń, na które trudno przymknąć oko.

Wykupienie miesięcznej prenumeraty kosztuje 7 euro bez jednego centa, ale nowi użytkownicy mogą skorzystać z 7-dniowego darmowego okresu próbnego. Trzeba jednak pamiętać, by przed upływem tego czasu prenumeratę anulować, bo jeśli tego nie zrobimy, automatyczny mechanizm odnawiania subskrypcji obciąży nasze konto bez pytania o zgodę. Szkoda też, że aplikacja nie oferuje możliwości zakupu pojedynczego numeru, a zamiast tego pozostawia nam tylko jedną opcję: opłacenie miesięcznego abonamentu z góry.

Pierwsze wrażenie wizualne jest pozytywne. Aplikację cechuje stylowy minimalizm - w przejrzystym menu głównym znalazło się miejsce na graficzną zajawkę aktualnego numeru, a także zakładkę zawierającą wykaz już pobranych numerów pisma. Wszystko jest na swoim miejscu i w zasięgu ręki. Wszystko oprócz dodatków regionalnych. Bo choć w poniedziałek razem z Gazetą pobierzemy jeszcze dodatek Sport.pl, a w czwartek Duży Format, to lokalnych wydań aplikacja niestety nie obejmuje. Jest tylko Gazeta Stołeczna.

Brak obsługi Retiny w nowym iPadzie to poważne niedopatrzenie. Po przybliżeniu tekst robi się wyraźnie rozmazany.

Po przejściu do trybu czytania w oczy rzuca się bardzo rażąca wada aplikacji - brak wsparcia dla Retiny w nowym iPadzie. W trybie pełnoekranowym tekst jest zbyt mały, a po przybliżeniu rozmazany na tyle, by nie można było mówić o komfortowym czytaniu. Nowy iPad jest na rynku już od kilku dobrych miesięcy, dziwi więc brak wsparcia dla jego rozdzielczości.

Na szczęście jest jeszcze alternatywa, czyli możliwość otwarcia tekstu w osobnym oknie, co skutecznie eliminuje problem. Nie zmienia to jednak faktu, że w elektronicznym wydaniu tak prestiżowego dziennika nie powinno być problemów z czytelnością tekstu. W każdym razie konkurencja radzi sobie z tym całkiem nieźle.

Przechodzenie pomiędzy artykułami jest wygodne i miłe dla oka. Wystarczy we właściwym kierunku przeciągnąć palcem po ekranie, a naszym oczom ukaże się animacja imitująca przerzucanie prawdziwych kartek. Zabrakło mi jednak opcji szybkiego przechodzenia do konkretnej strony. Zamiast tego mamy mozolne przewijanie artykułu po artykule, co do najwygodniejszych rozwiązań nie należy. 

Wizualny efekt towarzyszący przechodzeniu do kolejnej strony jest przyjemny dla oka.

Dla kogo?

Dla wszystkich czytelników, którzy idą z duchem czasu i chcą spróbować czegoś nowego. Pod warunkiem, że będą w stanie zaakceptować pewne braki.

Czy warto?

Aplikacja Gazety Wyborczej pozwala zaoszczędzić czas (nie trzeba chodzić do kiosku) i pieniądze (elektroniczne wydanie jest tańsze od papierowego), ale pod względem poziomu wykonania wypada gorzej niż wiele konkurencyjnych e-gazet. Tylko dla zagorzałych czytelników.

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Gazeta Wyborcza na iPada - nowoczesna forma, wybiórcza funkcjonalność - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Microsoft kontynuuje swoją ekspansję na 'zielonym rynku' Androida, publikując aplikacje umożliwiające obsługę formatów pakietu Office.

0

Ocena autora

W zależności od tego czy korzystamy z tabletu czy smartfonu, interfejs aplikacji zostanie dostosowany do rozmiaru ekranu, ale w razie potrzeby możemy się przełączyć do widoku dla dużych ekranów. Dowiemy się o tym z krótkiego przewodnika wyświetlanego tuż po pierwszym uruchomieniu aplikacji. Z niego dowiemy się również o możliwości szybkiego dostępu do najważniejszych funkcji z poziomu górnego paska funkcyjnego. Na koniec zostaniemy poproszeni o zalogowanie do swojego konta Office, ale możemy także pominąć ten krok (czego nie zalecamy z uwagi na ograniczenia edycji). Ostatnią decyzją, jaką będziemy musieli podjąć, to czy połączyć się ze swoim kontem Dropbox – tak aplikacja umożliwia dostęp do plików zapisanych w chmurze. I to wszystko, aplikacja jest gotowa do pracy.

W górnej części okna uzyskamy dostęp do jedynie dwóch funkcji – otworzenia zapisanego wcześniej pliku lub utworzenia nowego. Na cele ćwiczenia, spróbujmy utworzyć dokument z… recenzją aplikacji. Nie korzystamy więc, choć jest to możliwe, z dostępnych szablonów, które umożliwiają szybkie stworzenie listy, notatek, dziennika, biuletynu czy konspektu. Do dyspozycji użytkownika oddano cały szereg przydatnych szablonów, dzięki którym nawet napisanie życiorysu czy przejrzystego menu nie będzie stanowiło wyzwania. Wróćmy jednak do naszej recenzji. Klikamy w pusty dokument, a po chwili zobaczymy… pustą stronę. Niestety, edycja dokumentu jest zablokowana, bo pominęliśmy krok logowania. Po nadrobieniu tej zaległości, ustawiamy kursor na początku dokumentu i rozpoczynamy pisanie przy użyciu domyślnej klawiatury. 

Wszelkie funkcje formatowania ukryte zostały pod funkcją górnego paska oznaczoną symbolem A i podzielono je na 5 kategorii. Najpierw mamy więc Narzędzia główne, w których możemy pogrubić, pochylić i podkreślić tekst, a także zmienić jego kolor czy styl czcionki. Dalej można dodać punkty i numerowanie, a także ustawić rozmieszczenie tekstu (justowanie, wyśrodkowanie itd.). Można również zmienić formatowanie akapity, zmieniając rozmiar wcięcia i interlinii.

W kategorii Wstawianie można dodawać tabele, obrazy, kształty, pola tekstowe, nagłówki i przypisy. W grupie Układ można dostosować marginesy i orientację dokumentu, a także skonfigurować kolumny. W Recenzji możemy zarządzać trybem śledzenia zmian i sprawdzić statystykę wyrazów czy włączyć sprawdzanie pisowni. Niestety, bardzo dużym minusem mobilnego Worda jest brak polskiego słownika.  W ostatniej grupie Widok możemy zmienić układ strony i jej powiększenie.

Pisząc recenzję aplikacji przy pomocy tego narzędzia nie mogłem narzekać, bo sprowadza się to do korzystania z kilku podstawowych funkcji, do których nie musiałem co chwilę sięgać. Zaawansowane formatowanie tekstu na smartfonie może stanowić jednak nie lada wyzwanie, biorąc pod uwagę liczbę opcji przez które trzeba przebrnąć. Zdecydowanie efektowniej interfejs aplikacji prezentuje się na tablecie, bo nie odbiega znacząco od tego, co znamy już z komputerowej wersji programu. Warto również wspomnieć, że sama aplikacja jest dość 'zasobożerna', bo zajmuje ponad 100 MB w pamięci urządzenia.

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Microsoft Word w pełnej, androidowej krasie - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się