W tym celu wprowadził specjalną funkcję, dzięki której informacje o zaginięciu trafią do osób, które potencjalnie mogą pomóc w poszukiwaniach.

Serwis Marka Zuckerberga uruchomił nową funkcję – Amber Alert. Ma ona pomóc w poszukiwaniu zaginionych dzieci. Z funkcji mogą korzystać jedynie mieszkańcy USA, a została ona wdrożona we współpracy z amerykańskim National Center for Missing and Exploited Children.

Do wprowadzenia funkcjonalności zainspirowały twórców Facebooka działania użytkowników serwisu. Zresztą sami możemy zauważyć jak wielu naszych znajomych poszukuje członków rodziny czy przyjaciół właśnie za pośrednictwem tej społecznościówki.

Amber Alert powstał jako następstwo porwania 9-letniej Amber. Wówczas utworzono America's Missing: Broadcast Emergency Response – system szybkiego informowania o zaginięciu dzieci, wykorzystujący różne dostępne media.

W nowej funkcji chodzi o to, aby informacja na temat poszukiwanych osób trafiała do tych użytkowników Facebooka, którzy mieszkają w pobliżu miejsca, gdzie zostało zgłoszone zaginięcie. Jest im ona wysyłana, a adresatami stają się także ci, którzy w momencie zaginięcia zameldowali się w danej okolicy.

Mechanizm jest taki, że Informacje o zaginięciach przekazywane są przez odpowiednie służby do administratorów Facebooka i to oni będą tworzyć powiadomienia. Na te ostatnie składa się zdjęcie zaginionego oraz opis okoliczności zaginięcia. Odbiorcy wiadomości mogą dopisać do niej swój komentarz, poprosić o więcej informacji bądź udostępnić ją swoim znajomym. Każda informacja się liczy, a pierwsze 24 godziny są decydujące.

Usługi Amber Alert nie trzeba aktywować, jest ona domyślnie włączona dla wszystkich użytkowników Facebooka. Miejmy nadzieję, że podobne inicjatywy wystartują także w innych krajach. W Polsce w poszukiwaniu zaginionych pomaga Itaka. 

Źródło: Onet, TVN24

Facebook pomoże w poszukiwaniu zaginionych dzieci - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Przepis na stworzenie własnego stylu – jedna otwarta głowa, sporo wyobraźni, szczypta odwagi, trochę fantazji, spora potrzeba przełamywania stereotypów. I nonszalancja.

Prawdopodobnie każda z nas potrafiłaby wskazać kobietę, która ma swój styl. To może być Kate Moss, ale też koleżanka z pracy. Kobieta, która się wyróżnia. Sprawia wrażenie, że cokolwiek by na siebie nie założyła, zawsze będzie wyglądać obłędnie. Czasami ją podziwiasz, czasami skręca cię z zazdrości. Zachodzisz w głowę, jak ona to robi, na czym to polega.

Ze sobą na Ty

Aby uczynić najważniejszy, milowy krok do bycia stylową kobietą należy... polubić siebie. Bez tego ani rusz. Jeżeli nie lubisz siebie takiej, jaką jesteś, jeżeli nie czujesz się swobodnie i dobrze we własnej skórze, bez względu na to jak fantastyczne ciuchy na siebie włożysz, efekt będzie marny. Kiedy lubimy siebie, to owszem, nadal widzimy fałdkę na brzuchu lub krzywe nogi (patrz Kate Moss – ikona stylu), ale akceptujemy swoje niedoskonałości, mamy do nich i do siebie dystans.

Indywidualizm przede wszystkim

Krok drugi – nie porównujemy się z innymi. Każda z nas jest indywidualnością. To, co dobrze wygląda na przyjaciółce, na tobie wcale nie musi. Aby ubranie było twoją drugą skórą (absolutnie nie dosłownie), byś czuła się w nim swobodnie, żebyś po prostu była w nim sobą, musi współgrać z twoją osobowością, charakterem, stylem życia, tym, jaką jesteś osobą, jaki masz stosunek do świata. Czerp inspirację od innych, obserwuj trendy, ale nie podążaj za nimi ślepo, wybieraj z nich to, co dla ciebie najlepsze.

Jak to robi Kate?

Od niechcenia. Wygląda świetnie, a jakby nie włożyła w to najmniejszego wysiłku. Jej włosy nigdy nie wyglądają jak „prosto od fryzjera”. Kupuje ciuchy i akcesoria vintage, które wyglądają na znoszone i miksuje je z nowymi ubraniami. Nigdy nie sprawia wrażenia, jakby się szczególnie starała i dlatego jest tak zabawna, młodzieńcza i seksowna. Nie podąża ślepo za modą. Ma odwagę nosić ciuchy, które wcale nie są akurat „na czasie” i w dodatku robi to tak, że to inni czują się, jakby coś ich ominęło.

Przyjmijmy dewizę Kate: "W ubieraniu się nie chodzi o najnowsze trendy, zawsze chodzi tylko o ciuchy. Piękna jedwabna bluzka jest piękną jedwabną bluzką. Trencz, który świetnie na tobie leży, zawsze będzie wyglądał wspaniale, więc co może pójść nie tak".

Lubisz oferty podporządkowane Twoim potrzebom? Znalazłaś swój styl, masz ulubione potrawy i ukochane miejsca? Z twoim abonamentem wcale nie musi być inaczej. Skomponuj swoją taryfę dostosowaną tylko do Twoich potrzeb, a dodatkowo wybierz dla siebie prezent oraz ulubiony telefon. Szczegóły na T-Mobile.

W poszukiwaniu stylu - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Wyprowadzka z miasta na wieś to nie przelotna moda ani widzimisię, lecz decyzja, która odmienia życie nasze, a nierzadko także kolejnych pokoleń. Chętnych jednak nie brakuje.

„Wsi spokojna, wsi wesoła. Który głos twej chwale zdoła? Kto twe wczasy, kto pożytki może wspomnieć za raz wszystki?”. Tyle poeta Jan Kochanowski. Nie był on pierwszym, ani ostatnim, który wychwalał uroki życia na wsi, zgodnie z rytmem natury. Mijały kolejne stulecia, zmieniały się epoki, wybuchały wojny, odkrywano wynalazki, które odwracały losy świata, a wieś... Wieś pozostawała wiecznie żywa, choć niewzruszona niczym głaz.

Wizja literacka...

Obraz wsi jako krainy wiecznej szczęśliwości (arkadii) pojawia się już w starożytności. Naturę kochał bóg Apollo, o rozwój roślin i warzyw dbała bogini Demeter – mitologia grecka pełna jest takich opisów. Nie stroniła także od nich grecka liryka – przykładem mogą być sielanki, przedstawiające sceny z życia rolników, pasterzy i rybaków. O wsi można również często przeczytać w Biblii, z jej przypowieściami o rolnikach i pasterzach. Po mrocznych wiekach średniowiecza, w Renesansie powrócił idylliczny obraz wsi – na rodzimym gruncie pielęgnował go chociażby Mikołaj Rej („Żywot człowieka poczciwego”), który twierdził, że człowiek powinien żyć w harmonii z naturą, dlatego, że jego życie, tak jak przyrodę, wyznaczają cztery pory (dzieciństwo, młodość, dojrzałość i starość). Kulturą wiejską, jak nigdy, interesowali się twórcy doby Romantyzmu. Według romantyków mieszkańcy wsi mieli dostęp do tajemnicy natury, gdyż lepiej rozumieli jej prawidła. Nieskażeni przez zdobycze cywilizacyjne, posiadali też głęboką wrażliwość umożliwiającą im kontakt ze światem przyrody i sferą duchową. Do tradycji ludowej nawiązywał Adam Mickiewicz w „Balladach i romansach”, „Dziadach” czy „Panu Tadeuszu” – opisy przyrody w narodowej epopei były tematem niejednego wypracowania maturalnego. Po nieco bardziej „pesymistycznym” w stosunku do chłopskiego losu Pozytywizmie, umiłowanie wsi powróciło z całą mocą w Młodej Polsce, dając początek tzw. chłopomanii. Inteligenci nie tylko z rozrzewnieniem pisali o wsi, ale także chętnie się tam przenosili, czego dobitnym przykładem był poeta Lucjan Rydel, którego wesele z chłopką Jadwigą Mikołajczykówną w podkrakowskich Bronowicach zainspirowało Stanisława Wyspiańskiego do napisania jednego z najlepszych dramatów w historii polskiej literatury. W tym czasie swoje dzieła tworzyli także Kazimierz Przerwa-Tetmajer i Jan Kasprowicz, wtedy też powstała „noblowska” epopeja chłopska Władysława Reymonta „Chłopi”.

Z danych GUS wynika, że liczba ludności wiejskiej wzrosła w 2008 roku o 0,9 proc w porównaniu do 2004. Jednocześnie liczba ludności miejskiej zmalała o 1,07 proc na przestrzeni tych lat.

... i nie do końca szara rzeczywistość

Co kieruje ludźmi, którzy dzisiaj zamieniają mieszkanie w peerelowskim bloku, przedwojennej kamienicy czy nowym apartamentowcu na całoroczny dom na wsi? Z pewnością nie chłopomania ani opisy przyrody w „Nad Niemnem”. Dzisiaj ludzie są przede wszystkim praktykami, nie romantykami. Życie na wsi bardziej im się kalkuluje, i to przynajmniej z kilku względów. Po pierwsze, życie jest tu dużo tańsze – ba, w wielu przypadkach niemal samowystarczalne. I dużo zdrowsze. Każdy, kto spróbował świeżo uwędzonej kiełbasy z ubitego przez sąsiada zza płotu świniaka, albo sałatki z pomidorami i świeżą bazylią z przydomowego ogródka, wie o czym mowa. Po drugie dzieci, które wychowują się w bardziej przyjaznym i naturalnym środowisku, z dala od zamkniętych i otoczonych murem kolczastym nowobogackich osiedli w centrum miasta, są bardziej otwarte i pewne siebie. Na prowincji, paradoksalnie, często łatwiej też o dostęp do lekarza czy miejsce w przedszkolu. Wszyscy się tu znają, jeden drugiemu zawsze pomoże, można zostawić otwarty dom i nikt się nie włamie. Życie też płynie wolniej – innym, bardziej harmonijnym rytmem. To się akurat nie zmieniło. Bo sama wieś zmienia się dynamicznie. Często nie do poznania. Czasy, w których po wyjściu z domu na drogę wpadało się po pas w błoto, a chleb dowożono Żukiem dwa razy w tygodniu, odeszły już do lamusa. Nowoczesna wieś i jej mieszkańcy potrafią zadbać o swoje, wykorzystując choćby unijne fundusze, których są największymi beneficjentami. I nie patrzą już spode łba na „miastowych”, którzy stają się ich sąsiadami. Zazwyczaj są to bowiem ludzie, którzy na wieś sprowadzili się z premedytacją – w poszukiwaniu oddechu, schronienia i świętego spokoju. I pomimo wielu przeciwności losu oraz niezliczonych, wydawałoby się, wyrzeczeń, najczęściej udaje im się tu odnaleźć nowe, piękniejsze, a przede wszystkim bardziej naturalne życie...

W poszukiwaniu świętego spokoju - opinie i komentarze (2)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

sting
29-07-2010 - 20:04:31
Wieś jest fajna, ale tylko raz na jakiś czas. Nie wyobrażam sobie mieszkania w oddali cywilizacji. Zresztą - przecież w naszym kraju tak się nie da, chyba, że nie ma się pieniędzy. W przeciwnym wypadku tak czy siak dana osoba na pewno z czasem będzie okradziona... Smutna polska rzeczywistość.
  (0)
Odpowiedz
Karina
28-07-2010 - 16:19:02
Cóż, dla osoby rozwijającej się, młodej, któa dopierdo wchodzi w życie zdecydowanie lepsze warunki daje miasto. Wynieść na peryferia można się jak się już chociażbym an ten samochód zapracuje, żeby można było spokojnie opłacić sobie codzienny dojazd autem do pracy i pozwolić na taką stratę czasu. Ja mieszkam w Poznaniu, ale i tak ciągnie mnie w miejsca większe, gęstsze... najchętniej mieszkałabym w Berlinie, ale niestety nie mam możliwości wyjazdu, przynajmniej nie na takich warunkach na jakich faktycznie chciałabym je mieć. Tutaj po prostu zrobię więcej.
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Pewnego festiwalowego dnia, zupełnie nieświadomie, wybrałem trzy następujące po sobie seanse, podczas których pojęcia czasu i przestrzeni traciły swój podstawowy sens. Wszystkie filmy, które obejrzałem podczas tych projekcji, zupełnie odrzucały liniowy sposób relacjonowania wydarzeń, a tylko jeden z nich nie igrał z logicznym rozumowaniem widza. Czy to znaczy, że wkrótce klasyczna narracja w kinie zupełnie utraci znaczenie?

Pierwsze z wymienionych dzieł, "Reality" ekstrawaganckiego artysty Quentina Dupieux, było jednocześnie najbardziej… nierzeczywiste. Tak, o przewrotności tytułu tego filmu byłem przekonany już przed seansem, znając poprzednie dokonania autora "Morderczej opony" i "Wrong". Francuz znany jest bowiem z surrealistycznych rozwiązań formalnych i narracyjnych, dlatego jego wersja rzeczywistości daleka jest od tego, co pod tym pojęciem rozumiemy. Dupieux kreśli absurdalną wizję świata, w którym mieszają się przestrzenie czasowe, sugerując możliwość swobodnego komunikowania się pomiędzy snem a jawą, przeszłością i teraźniejszością, a nawet pomiędzy dwiema emanacjami jednego bytu. "Reality" jest antytezą rzeczywistości, a wynikający z tych nierzeczywistych sytuacji humor z powodzeniem wynagradza nieobecność logiki w przedstawionej na ekranie historii.

Linearność czasu zostaje przełamana także w znakomitym "Płomieniu" Syllasa Tzoumerkasa, który poprzez różne perspektywy czasowe opowiada historię wybuchowej młodej kobiety, zmagającej się ze skomplikowaną sytuacją rodzinną. Mimo że trudno odnaleźć tu choćby dwie chronologicznie ułożone sceny, reżyser robi wiele, by odpowiednio zasygnalizować widzowi o który etap życia bohaterki chodzi. Targana skrajnymi emocjami Maria nie traci jednak kontaktu z rzeczywistością, wręcz przeciwnie – jej reakcje stają się ekstremalnie szczere, bezpośrednie i mechaniczne. Achronologiczność narracji ma w "Płomieniu" jasny cel – sposób w jaki opowiada o swojej bohaterce Tzoumerkas pozwala lepiej dostrzec przemiany jakie w niej zachodzą.

Reality

Kompletny narracyjny chaos panuje zaś w "Nieteraźniejszości" Mykolasa Vildžiūnasa, obraz będący częścią nowohoryzontowej retrospektywy kina litewskiego. Impresyjny debiut młodego twórcy jest jednym z tych dzieł, które odróżnienie snu od rzeczywistości czynią niemal niemożliwym. Główny bohater Tadas najprawdopodobniej tkwi w toksycznym małżeństwie, a na dodatek musi poddać się bliżej niesprecyzowanej operacji. Sceny, które widzimy na ekranie, mogą być zarówno rzeczywistymi wydarzeniami, wspomnieniami protagonisty, jak i jego snami bądź wyobrażeniami. Reżyser długo utrzymuje widza w stanie dezorientacji, podsuwając raz po raz fałszywe tropy. Nawet zbliżając się do finału "Nieteraźniejszości", gdy odkrywa tajemnicę z przeszłości Tadasa, nie daje pewności czy to, co widzimy na ekranie, jest prawdą czy fałszem.

Nieteraźniejszość

Coraz częściej filmowcy sięgają po nieoczywiste formy narracji, angażując publiczność w coś, co bardziej przypomina spektakl niż klasyczne opowiadanie. Filmy takie jak "Reality", "Nieteraźniejszość" czy jeszcze bardziej kreacyjny "Zakazany pokój" Guya Maddina przekraczają granice, w ramach których postrzegamy czas i przestrzeń, każąc patrzeć ponad horyzont rzeczywistości. I choć jeszcze stanowczo zbyt wcześnie, by głosić zmierzch tradycyjnej narracji, kino coraz częściej będzie w przyszłości korzystać z tych nowych, szalenie wymagających form opowiadania.

W poszukiwaniu straconego czasu - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się