Google Play oferuje bardzo szeroki wachlarz aplikacji do odtwarzania muzyki, co udowadnialiśmy już niejednokrotnie. Do ich grona stale dołączają nowe, wśród których są również polskie produkty i te kopiujące rozwiązania największych producentów mobilnego sprzętu.

HTC – tajwański producent urządzeń przenośnych – przebojem wszedł na rynek smartfonów, publikując autorską nakładkę graficzną, która niemal w całości przykryła autorskie rozwiązania Google.

Z Sense UI, bo o niej tu mowa, nie mogą niestety korzystać użytkownicy innych urządzeń, choć często by tego chcieli, czego dowodem są liczne modyfikacje i programy dla smartfonów innych producentów. Jedną z takich aplikacji jest iSense Music 3D, która pozwala posmakować tej dopracowanej stylistyki bez konieczności zmiany telefonu.

Po uruchomieniu zobaczymy typową, ciemną oprawę graficzną z przyciskami kontrolnymi umieszczonymi przy górnej krawędzi ekranu i trójwymiarowymi okładkami albumów w centrum. Można je przewijać poziomo, a ich podgląd rozszerzyć lub pomniejszyć przy użyciu gestów. Lista wszystkich utworów zostanie wyświetlona po kliknięciu w daną pozycję, a ponowny klik w dany utwór uruchomi jego odtwarzanie.

Aby skomponować własną listę odtwarzania wystarczy oznaczać charakterystyczną nutką wybrane pliki. Osoby dysponujące pokaźnym zbiorem albumów mogą skorzystać z trybu szybkiego przewijania, który pozwala dotrzeć do płyt rozpoczynających się na daną literę – należy w tym celu przesunąć palcem po liczbie dostępnych płyt, by aktywować podgląd liter, a następnie zwolnić uścisk na tej właściwej.

Przy dolnej krawędzi ulokowano belkę, która daje dostęp do motywów graficznych i equalizera, czyli korektora graficznego pasm dźwięku. Program dostępny jest w dwóch wersjach, przy czym ta darmowa jest bardzo ograniczona funkcjonalnie, bowiem uniemożliwia przeglądanie folderów lub dodawanie całych albumów do listy jednym kliknięciem. Aby to zrobić, konieczny jest zakup pełnej wersji, co wiąże się z wydatkiem rzędu ok. 6,75 zł. W podobnych cenach znajdziemy również motywy umożliwiające dostosowanie efektu przewijania okładek i kolorystykę tła.

Mega Player to program, który trafił na wirtualne półki sklepu Google Play końcem lipca, więc nie zdążył jeszcze zdobyć dużej popularności, choć ma predyspozycje, by ją osiągnąć. Jego autorem jest programista o polskobrzmiącym nazwisku – Paweł Ławiński.

Z ciemną kolorystyką programu kontrastuje jasny panel boczny, który startuje wraz z uruchomieniem aplikacji. To właśnie za jego pośrednictwem decydujemy, czy chcemy przeglądać swoją kolekcję według artystów, albumów, gatunków, a nawet folderów.

Po kliknięciu w tę ostatnią opcję zostaniemy przeniesieni do prostej przeglądarki, w której należy zlokalizować katalogi z muzyką. Zadanie jest dodatkowo ułatwione, bowiem program filtruje zawartość folderów pod kątem obecności utworów, więc wyświetli tylko te, w których natrafi na ślad obsługiwanych formatów. W prawym, dolnym rogu każdej pozycji będzie widnieć strzałka, która pozwoli na szybkie odtworzenie wszystkich plików zgromadzonych w danej lokalizacji lub dodanie ich do kolejki. Klik w dany utwór przeniesie nas do właściwego okna odtwarzania, a z głośników popłyną dźwięki.

Autor nie pokusił się tu o żadne innowacje – w centralnej części okna ulokował okładkę albumu, poniżej której znajdziemy typowe kontrolki sterujące (poprzedni, play/pauza, następny), a także suwak postępu, którym można dowolnie manewrować. Duży plus należy się za equalizer, w którym można dostosować pasma dźwięku lub podbić niskie tony, jeśli nie chcemy skorzystać z gotowych zestawów ustawień. Niestety, Mega Player dostępny jest na razie tylko w wersji beta, co objawia się dużymi zaburzeniami stabilności pracy. 

Fot. Google Play

Muzyka w Google Play cz. 4 - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Mobilni melomani mają szerokie pole do popisu. Sklep Google Play pęka w szwach od multimedialnych aplikacji, a ich producenci prześcigają się w pomysłach na innowacyjność, intuicyjność, oprawę graficzną i dostosowanie jej elementów. Jest w czym wybierać.

Mamy już programy do wszystkiego, mamy też te… do niczego. Ale aplikacje trafiające bezpośrednio w gust użytkownika i spełniające wszystkie jego wymagania stanowią nie lada wyzwanie dla ich twórców. Songbird jest wypośrodkowanym programem - oferuje funkcje, których próżno szukać w standardowej aplikacji do odtwarzania muzyki, a przy tym nie jest przeładowany funkcjami. Listy, wykonawcy, albumy, gatunki, utwory – ten standardowy zestaw kategorii znajdziemy również w tej aplikacji. Aby rozpocząć odtwarzanie wystarczą dwa kliknięcia – przycisk „Play”, ulokowany przy pojedynczych utworach i albumach, umożliwia szybki start wybranych utworów. W trakcie odtwarzania można swobodnie przenosić się między opcjami i kartami dzięki „szufladzie” (w dolnej części ekranu), która po wysunięciu zaprezentuje informacje o aktualnie granym utworze. Aspekt społecznościowy zapewnia integracja z Last.fm, Facebookiem i Flickr – można włączyć „scrobbling”, dzielić się ciekawymi tytułami ze znajomymi, pobierać zdjęcia powiązane z danym utworem. „Widżet blokady ekranu” umożliwia sterowanie odtwarzaczem bez potrzeby odblokowywania urządzenia – znajdziemy tu wszystkie niezbędne kontrolki, natomiast by dostać się do wszystkich funkcji urządzenia wystarczy przesunąć ów „widżet” w dół. Songbird można pobrać za darmo.

Wydawać by się mogło, że equalizer, czyli korektor graficzny umożliwiający dostosowanie brzmienia poszczególnych pasm, został zastrzeżony tylko dla płatnych aplikacji. Xplay udowadnia, że tak nie jest. Twórcy aplikacji dużo uwagi poświęcili na przygotowanie interfejsu graficznego, a jego uzupełnieniem jest bogaty zestaw funkcji. Zaimplementowany equalizer serwuje kilka predefiniowanych ustawień (Rock, Pop, Jazz itd.), ale układ suwaków, odpowiadających poszczególnym pasmom, można dostosować samodzielnie. Manualnie można też podkręcić poziom wirtualizacji i podbicia basów. Xplay został wyposażony w ekran blokady, który uaktywnia się po wybudzeniu urządzenia w przypadku uruchomionego wcześniej odtwarzania. Zobaczymy wówczas okładkę albumu na tle graficznej wizualizacji oraz kontrolki odtwarzania. Tak wygląda widok rozszerzony, ale do dyspozycji użytkownika oddano również ten kompaktowy, który przypomina zwykły widżet. Niepozorny program wyróżnia się zaawansowanymi opcjami konfiguracyjnymi, dzięki którym można włączyć automatyczne odtwarzanie po podłączeniu słuchawek, ukryć przyciski, zmienić sposób wyświetlania list, a nawet ustawić przeźroczystość niektórych elementów. Dopełnieniem całości są efektowne widżety dostępne w kilku rozmiarach. Niestety, Polak może czuć się zawiedziony brakiem tłumaczenia z prawdziwego zdarzenia – to zostało wygenerowane przy pomocy wirtualnego translatora. POBIERZ

Muzyka w Android Market cz. 3 - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Google odświeżył oprawę graficzną swojego sklepu z aplikacjami dla Androida. I to zarówno tę mobilną, jak i stacjonarną. Jak odnaleźć się w nowych realiach?

Google Play przyjął stylistykę coraz szerzej implementowaną w innych rozwiązaniach internetowego giganta. Ta metamorfoza nie może być więc niespodzianką, a płynne przejście na nowy interfejs nie powinno nastręczać wielkich trudności. Jednak ktoś, kto nie ma styczności ze sklepem Play na co dzień może być mocno zaskoczony wprowadzonymi zmianami, bo mogą one wymagać nauki poruszania po „wirtualnych półkach” niemal od podstaw.

Internetowy sklep z aplikacjami dla Androida znajdziemy pod tym adresem. Ten kto szuka znanej mu listy kategorii po lewej stronie i siatki skrótów wewnątrz, może poczuć się zawiedziony, bowiem teraz będzie musiał pogodzić się z nowym układem, który został zbudowany na bazie poziomych pasków skrótów przenoszących do dynamicznie ładowanych list aplikacji (po kliknięciu w przycisk „Zobacz więcej”).

Nowy interfejs został przygotowany z myślą o ekranach o różnych rozdzielczościach – wygląd dostosowuje się dynamicznie do rozmiaru okna, co pozwala swobodnie poruszać się po zasobach Google Play zarówno na tym małym, jak i tym całkiem dużym ekranie.

Wybrane dla Ciebie, Komunikacja, Aplikacje foto, Aplikacje dla firm – to tytuły tylko niektórych kategorii dostępnych z poziomu strony głównej. Listę wszystkich można jednak podejrzeć, klikając w „Kategorie” na pasku poniżej wyszukiwarki. Z tego miejsca można też szybko dostać się do najpopularniejszych i najnowszych tytułów.

Jeśli dana pozycja przykuje naszą uwagę, wystarczy nań kliknąć, by zapoznać się ze zrzutami ekranów, opisem, opiniami innych użytkowników, a także zmianami wprowadzonymi przez producenta, statystykami i podobnymi programami. Nie ma tu więc nic, czego już byśmy nie znali, jednak układ jest zupełnie inny – najpierw ikona i tytuł, potem zrzuty, opis i opinie, a dopiero później zmiany, dodatkowe informacje itd. Wszystko na bazie poziomych pasów.

Co ciekawe, zrzuty ekranowe nie są już programowo pomniejszane – możemy je podziwiać w pełnej krasie. Stale widoczny jest również pływający panel boczny, który oferuje szybki dostęp do aplikacji zainstalowanych na swoich urządzeniach. 

Mobilna wersja Google Play to niemal kalka internetowego rozwiązania. Skróty do aplikacji również są ułożone w formie kafelków, a obszar roboczy dostosowuje się do wielkości wyświetlacza. Okno szczegółów aplikacji praktycznie się nie zmieniło. Tego samego nie można jednak powiedzieć o podglądzie kategorii i strony głównej. Dwukolumnowy układ z poprzedniej wersji ustąpił miejsca przewijanej pionowo liście pozycji – wszystkie ułożone zostały w formie pasków. Pojawił się jednak nowy, trzykropkowy przycisk, dzięki któremu od razu można zainstalować program lub dodać go do listy życzeń.

Choć na pierwszy rzut oka wprowadzone zmiany mogą zaburzać wyuczony styl poruszania się po sklepie, to już po kilku minutach zaczniemy równie szybko korzystać z jego zasobów. Tak samo zlecamy zdalną instalację aplikacji na smartfonie lub tablecie (należy w tym celu być zalogowanym na tym samym koncie Google), podobnie oceniamy i przeglądamy dostępne pozycje. 

Google Play w nowych szatach - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

piotr
02-08-2013 - 20:28:34
Wolałbym info że za aplikacje i gry można płacić przez T-mobile dopisanie do rachunku czy planujecie coś takiego wprowadzić
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Google w końcu dogoniło pod tym względem Apple i wprowadziło do Sklepu Play cyfrowe karty podarunkowe, które można wysyłać znajomym poprzez e-mail. Niestety, funkcja nie jest dostępna w Polsce.

W App Store już od lat można wysyłać cyfrowe karty podarunkowe iTunes na określoną kwotę z użyciem adresu e-mail. Na podobne rozwiązanie w Google Play musieliśmy czekać do dziś.

Pobieraj najlepsze gry i aplikacje. Opłaty dodaj do rachunku T-Mobile!

Google wprowadziło w amerykańskim Google Play możliwość wysyłania cyfrowych kart podarunkowych. Zasada działania jest podobna do tego, co znamy z App Store. Wybieramy kwotę (10, 15, 20, 25, 50 lub 100 dolarów) i następnie wpisujemy adres e-mail odbiorcy (powiązany z kontem w Google Play). Przed wysłaniem prezentu możemy dodać krótką wiadomość. Voila, po chwili znajomy otrzymuje zasilenie konta, a nasze jest obciążane na kwotę prezentu.

Funkcja wymaga konta w Google Play z podpiętą metodą płatności i na razie dostępna jest wyłącznie w Stanach Zjednoczonych. Nie wiemy nic na temat dostępności na terenie innych państw. Znając szczęście, w Polsce trochę sobie poczekamy.

Źródło: Android Police

 

 

 

Google wprowadza cyfrowe karty podarunkowe w Google Play - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Zobacz smartfony z Androidem w e-sklepie
Podziel się