Opera słynie ze swoich mobilnych przeglądarek internetowych kompresujących dane. W końcu opublikowała program, który umożliwia minimalizację całego ruchu sieciowego, niezależnie od aplikacji, z której właśnie korzystamy.

0

Ocena autora

Kiedyś Opera stanowiła synonim mobilnej przeglądarki internetowej, bo przed laty nie było dla niej żadnej sensownej alternatywy, a „Mini” gości po dziś dzień nawet na leciwych telefonach obsługujących Javę. Czemu zawdzięcza swój sukces?

Dzięki niej możemy serfować po Sieci, nawet jeśli znajdujemy się w strefie niskiego zasięgu, czy wręcz na granicy wykrywalności, a przy tym koszt takiej transmisji jest znacznie niższy. Strony internetowe przetwarzane są bowiem na serwerach Opery, co pozwala skompresować – głównie - multimedialne elementy stron, nim dotrą na urządzenie. Użytkownik nie odczuwa przy tym żadnego dyskomfortu i najczęściej nawet nie wie, z czego wynika prędkość mobilnej przeglądarki.

Tą samą zasadę działania wykorzystano w nowej Operze Max, ale na znacznie szerszą skalę. Użytkownik nie jest już bowiem ograniczony do konieczności używania Opery Mobile czy Mini, by ograniczyć transmisję danych czy przyspieszyć ich transfer do telefonu. Opera Max umożliwia bowiem kompresję całego ruchu sieciowego, dostarczając na urządzenie już przetworzone zdjęcia, filmy i inne elementy, niezależnie od aplikacji, z której właśnie korzystamy. Innymi słowy, można używać dowolnej przeglądarki internetowej lub jakiejkolwiek aplikacji sieciowej, a my nie odczujemy żadnych zmian poza zmniejszonym zapotrzebowaniem na cenne kilobajty. 

Uczciwie trzeba jednak wspomnieć o jednej, drobnej niedogodności, którą jest stale widoczna ikona na pasku powiadomień informująca o połączeniu VPN, bo to właśnie na podstawie połączenia tunelowego transmitowane są dane. Program zapyta więc już na starcie o możliwość skorzystania z sieci VPN, a udzielenie odpowiedzi twierdzącej będzie oznaczać również zgodę na przechwytywanie całego ruchu sieciowego. Od teraz każda transmisja będzie odbywać się za pośrednictwem serwerów Opery, ale też każda zostanie zarejestrowana przez aplikację. Dzięki temu na bieżąco można śledzić ilość kilobajtów pobranych i tych zaoszczędzonych w podziale na poszczególne aplikacje. Wszystko na czytelnej osi czasu. Warto również wspomnieć, że Opera Max działa tylko w razie wykrycia transmisji przez sieć komórkową. Jeśli więc przełączymy się do sieci Wi-Fi, działanie połączenia tunelowego zostanie automatycznie wstrzymane do czasu wyłączenia modułu łączności bezprzewodowej.

W czasie testów nie zaobserwowano żadnych spowolnień w pobieraniu zdjęć i filmów. Niestety, nie zauważono także znaczącego przyspieszenia transmisji, za co „winą” należy obarczać coraz lepszy stan sieci. Udało się jednak zaoszczędzić ok. 1/4 pakietu internetowego, za co przyznaję zasłużoną piątkę. 

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Opera Max - tanie i szybkie serfowanie dla każdego - opinie i komentarze (2)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Seba 22222
17-09-2014 - 01:52:01
Dlaczego podczas włączonego trybu oszczędności transferu i połączona aplikacja z siecią nie mam wogole dostępu do internetu, po wylaczeniu aplikacji i rozlaczeniu internet znów działa?
  (0)
Odpowiedz
Konsultant T-Mobile
17-09-2014 - 12:43:58
Witam. Skoro przy włączonym trybie oszczędności przestaje działać internet, sugeruję odinstalowanie i zainstalowanie na nowo aplikacji. Pozdrawiam
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Za nami rozpoczęcie roku akademickiego. Najwyższy czas pomyśleć o tym, jak tanio kontaktować się z bliskimi, którzy nie przenieśli się wraz z nami do akademika.

Po cóż właściwie studentowi komórka? To zdecydowanie źle postawione pytanie. Już za samo bycie studentem i klientem T-Mobile należy mu się nowoczesny smartfon. A co do smartfonu? Najlepiej dużo darmowych minut do wszystkich sieci i mobilny internet, pozwalający na kontrolę kosztów.

Jeżeli potrzebujecie argumentów za, przyjrzyjmy się przez chwilę życiu studenta. Bardzo często, wraz z rozpoczęciem studiów, musi się on przeprowadzić do innego miasta i zostawić rodzinne gniazdo, gdzie mama prała i gotowała, a pies przynosił kapcie. Zostaje rzucony na głęboką wodę – nowe miejsce zamieszkania, nowi ludzie, nowe sytuacje. Załatwianie akademika czy poszukiwanie pokoju w mieszkaniu studenckim (mieszkanie na wyłączność to już perwersja finansowa). Samodzielne zapewnianie sobie zdobyczy na talerzu, sprzątanie, organizowanie wolnego czasu w mieście, w którym nikogo się nie zna, poszukiwanie pracy (kasa się przyda no i warto udowodnić rodzicom, że jest się dorosłym i odpowiedzialnym człowiekiem).

No i w zasadzie nie ma tu sytuacji, w której nie przydałby się telefon. Ileż ogłoszeń trzeba obdzwonić, żeby znaleźć godny kąt, a na ile dziwnych pytań dotyczących własnej osoby trzeba przy okazji odpowiedzieć – wszak w mieszkaniach studenckich na nowych lokatorów robi sie nierzadko castingi. Lepiej już w rozmowie telefonicznej zaprezentować się jako świr, z którym mieszkanie jest ekscytujące i jednocześnie zrównoważony człowiek, który zapłaci rachunki na czas i czasami po sobie posprząta.

Wyzwaniem dla wielu świeżo upieczonych studentów jest zdobycie pożywienia. Pewnie niejeden zastanawia się, jak to możliwe, że w rodzinnym domu rodzicielka potrafiła codziennie wyczarować dwudaniowy obiad, mając jeszcze inne obowiązki na głowie. Pierwszy rok studiów to dla wielu przedstawicieli płci brzydkiej obiady w fastfoodzie. Gdy się już nie chce kompletnie do niego pofatygować, trzeba zadzwonić po pizzę czy 'chińczyka'. Studenci starszych lat, którzy zdążyli się już jako tak ustawić w nowym życiu, częstokroć są w stanie namówić przedstawicielki płci pięknej, aby te im gotowały i sprzątały. W zamian za co, to już kwestia indywidualnych ustaleń...

Pozostaje jeszcze czas wolny. I tu warto zdobywać kolejne numery telefonów koleżanek i kolegów i znajomych owych koleżanek i kolegów. Im rozleglejsza sieć kontaktów, tym większe szanse na to, że w piątkowy, sobotni oraz wszystkie inne wieczory, kiedy student się nie uczy (hehe,) będzie on miał z kim iść do kina czy na piwo.

No a praca... CV wysyła się wprawdzie wysłać przez internet, jednak pod jakimś numerem warto czekać na klasyczne „oddzwonimy do pana/pani”.

Pozostaje więc podjąć pierwszą ważną decyzję w studenckim życiu i nie chodzi o wybór: iść na zajęcia czy rozkoszować się na trawie ostatnimi promieniami słońca. Abonament, mix czy karta?

Abonament to wiele zalet. Spróbujcie, drodzy żacy, pomyśleć, która opcja będzie dla was najkorzystniejsza. Kupując na T-Mobile.pl, dostaniecie 50 proc. zniżki na abonament przez pół roku. Internet non stop w telefonie otrzymacie gratis, a nowoczesnego smartfona musicie sobie wybrać sami.To powinna być trafna decyzja, bo, jeżeli zdecydujecie się jeszcze na usługę Zawsze rozmawiaj, pewnie długo nie będziecie wypuszczać go z dłoni.

Jeżeli zastanawiacie się nad Mixem, to mamy do wyboru Mix na liczbę doładowań oraz Mix na czas. W pierwszej opcji im częściej będziecie doładowywać swój telefon, tym szybciej możecie liczyć na nowy aparat, a doładowania są już od 25 zł miesięcznie. W przypadku Mixa mamy specjalną ofertę dla studentów. W prezencie doładujemy wasze konto kwotą nawet 200 zł do wykorzystania na dowolne usługi.

A może Tak Tak T-Mobile na kartę? To dobry wybór dla tych, którzy mają kogoś bliskiego, z kim mogliby rozmawiać bez końca. Dzięki aktywacji usługi Między Nami, mogą to robić przez okrągły rok zupełnie za darmo.

Jak myślicie? Który wariant sprawdzi się lepiej w waszym studenckim życiu? Jedno jest pewne - każdy jest na studencką kieszeń.

Fot. Igor Mojzes | Dreamstime.com

Tanie rozmowy dla studentów - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Bezpieczna, szybka, mała – taka ma być przeglądarka internetowa twórców Clean Master. Czy rzeczywiście taka jest? Sprawdziliśmy.

0

Ocena autora

Clean Master to aplikacja służąca do czyszczenia pamięci urządzenia ze zbędnych plików, jednak nie ona będzie głównym bohaterem niniejszej recenzji. Firma stojąca za nią cieszy się jednak zaufaniem odbiorców, a produkty prezentowane przez nią są najwyższej próby. Nie inaczej jest i tym razem. CM Browser to nowa przeglądarka internetowa, którą firma reklamuje sloganami „bezpieczna, szybka i mała”. I rzeczywiście taka jest.

Plik instalacyjny zajmuje ok. 1,7 MB, ale po zainstalowaniu w urządzeniu rozrasta się do ok. 4 MB. Trzeba też liczyć się z tym, że każda przeglądarka zapisuje w pamięci urządzenia dodatkowe dane w trakcie serfowania, więc już po kilku minutach słowo „mała” przestanie pasować do charakterystyki aplikacji. Niemniej, osiągnięcie rozmiaru 1,7 MB, a później 4 MB, jest imponującym osiągnięciem – dla porównania Chrome zajmuje ponad 60 MB pamięci wewnętrznej! CM Browser jest

więc rzeczywiście mały, ale czy jest szybki?

CM Browser

Szybkość przetwarzania stron jest porównywalna do innych przeglądarek bazujących na silniku WebKit (np. Chrome, Dolphin itd.), więc trudno oczekiwać rewolucji na miarę Opery Mini. Producent zaimplementował tu jednak funkcję „wstępnego wczytywania stron”, które ma dodatkowo przyspieszyć ładowanie witryny, ale w trakcie testów nie zaobserwowano wyraźnego przyrostu „mocy”. Program został świetnie zoptymalizowany - błyskawicznie uruchamia się i reaguje na polecenia. Nie trzeba więc długo czekać na uruchomienie aplikacji czy jej wznowienie, a sam program nie zalega w pamięci operacyjnej. Jest więc świetnym rozwiązaniem dla smartfonów o słabszych parametrach.

-> AVG Privacy FIX - zachowaj prywatność w Sieci

-> AppLock - zabezpiecz swój smartfon z Androidem

Firma chwali się również bezpieczeństwem swojej przeglądarki. Zaimplementowano w niej bowiem silnik antywirusowy, który ma filtrować podejrzaną zawartość witryn sieci web. Niestety, nie udało nam się natrafić na takie w trakcie testów, więc trudno ocenić rzeczywistą wartość tego rozwiązania, ale już sama świadomość jego obecności pozytywnie wpływa na końcowy odbiór przez użytkownika.

CM Browser

Interfejs aplikacji został bardzo dobrze dopracowany zarówno pod względem funkcjonalnym, jak i estetycznym. W dolnej części ekranu wyświetlane są przyciski nawigacyjne wraz z przełącznikiem otwartych kart, natomiast z prawej krawędzi można wysunąć panel umożliwiający przełączenie na widok komputerowy, udostępnienie witryny, przetłumaczenie strony czy aktywację trybu prywatnego przeglądania. CM Browser to bez wątpienia jedna z lepszych przeglądarek internetowych dostępnych w Google Play, a dla słabszych urządzeń może okazać się wręcz niezastąpiona.

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

CM Browser - szybka i bezpieczna przeglądarka dla Androida - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Marcin
31-08-2016 - 09:21:28
Po ostatniej aktualizacji zniknela strona domowa google i po ponownym jej ustawieniu nic. nie ma paska wyszukiwarki. Nawet ponowne zainstalowanie przegladarki nic nie dalo. Totalna porazka.
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Piktures to „darmowa, szybka i piękna” galeria zdjęć dla Androida. Sprawdźmy czy zapewnienia producenta pokrywają się z rzeczywistością.

0

Ocena autora

W Sklepie Google Play można znaleźć wiele różnych galerii zdjęć i filmów. Jedne umożliwiają zaawansowane zarządzanie zdjęciami, a inne po prostu ładnie prezentują wykonane przez nas fotografie. Piktures łączy w sobie obie te cechy. Twórcy aplikacji nie przebierają w słowach, dumnie opisując swój program w Google Play zdaniem: „Co sprawia, że nasza aplikacja jest tak świetna? Jest darmowa, szybka i piękna (…)”. Sprawdzamy!

Jest szybko. Program uruchamia się błyskawicznie. Tuż po starcie zobaczymy – posegregowaną po dacie utworzenia - siatkę miniatur ze wszystkich plików graficznych zapisanych w pamięci urządzenia. Te generowane są automatycznie po pierwszym uruchomieniu aplikacji, ale przy dużej liczbie zdjęć może zdarzyć się także, że będą doładowywane w trakcie używania. Nie stanowi to jednak przeszkody w wygodnym używaniu galerii – nowe pliki doładowywane są w ułamku sekundy.

Aby uruchomić pełnoekranowy podgląd obrazu należy dotknąć zdjęcie. W nowym oknie, poza typowymi funkcjami nawigacyjnymi (powiększanie gestami, przesuwanie itd.), uzyskamy dodatkowo możliwość szybkiego udostępnienia, skasowania lub skatalogowania fotografii. Możemy także wyświetlić mapę lokalizacji, o ile zapisano wcześniej etykietę GPS. 

Jest pięknie. Oprawa graficzna galerii Piktures stoi na bardzo wysokim poziomie. Jest przejrzyście, ale przede wszystkim - intuicyjnie. Program oferuje kilka trybów przeglądania zdjęć. Domyślną - chronologiczną - już znamy, ale możemy też skorzystać z albumów, filtrów i kalendarza. Wykonując więc gest przesunięcia od lewej krawędzi w stronę centrum, uzyskamy dostęp do panelu bocznego z podglądem albumów, czyli folderów. Ich okładki stanowić będą najnowsze zdjęcia, na tle których wyświetlono informacje o liczbie zdjęć i filmów.

W razie potrzeby można wskazać albumy, których wcale nie chcemy oglądać – należy w tym celu „ołówkiem” aktywować tryb edycji. Za prawą krawędzią schowały się z kolei filtry lokalizacyjne – jednym klikiem można wskazać zdjęcia i filmy zarejestrowane w danym miejscu. Ponadto możemy wybrać czy interesują nas wszystkie pliki, czy może tylko filmy lub zdjęcia. Nie można też zapomnieć o kalendarzu, który to pozwala przeglądać materiały zapisane w konkretnych dniach – zobaczymy wówczas siatkę miesięcy wraz z miniaturkami tworzącymi tło dla danych dat (o ile pstrykaliśmy wtedy zdjęcia).

Jest darmowo. Piktures dostępny jest za darmo, a producent zapewnia, że nigdy nie trafią do niego nawet reklamy. Pozostaje nam trzymać za słowo! 

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Piktures - darmowa, szybka i piękna galeria dla Androida - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Vito
02-10-2018 - 11:54:59
Jest super.
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się