Twitter kojarzy nam się głównie z portalem społecznościowym wypełnionym krótkimi wiadomościami. Być może niedługo zacznie nam się również kojarzyć ze streamingiem wideo prosto z telefonu dzięki aplikacji Periscope.

0

Ocena autora

Tuż po uruchomieniu przywita nas czteroekranowy przewodnik, dzięki któremu poznamy przeznaczenie aplikacji - „Periscope pozwoli Ci odkrywać świat przez oglądanie i nagrywanie broadcastów”, czyli filmów wideo w czasie rzeczywistym. Co ciekawe, widzowie mogą na bieżąco komentować oglądany obraz, korzystając z wiadomości tekstowych i serduszek. I oczywiście, możemy też śledzić wybrane osoby i być powiadamiani o ich aktywności.

W tym wszystkim nie mogło zabraknąć samego Twittera – użytkownicy mogą oglądać filmy z linków umieszczonych przez broadcasterów w ich postach. Po tym krótkim wstępie zostaniemy poproszeni o zalogowanie do swojego konta Twitter i utworzenie loginu w Periscope – to przedostatni krok, który musimy wykonać przed przystąpieniem do zabawy z aplikacją. Ostatniego wcale nie musimy wykonywać, ale warto zacząć śledzić wybranych użytkowników. Zostaną nam więc polecone konta naszych znajomych i popularnych wystawców treści.

Zobacz smartfony z rewelacyjnymi kamerami:

Po wstępnej konfiguracji zobaczymy właściwe okno aplikacji. To podzielone zostało na trzy części. W pierwszej możemy szybko dostać się do broadcastów udostępnianych przez obserwowane osoby, jednak jeśli nikt nie udostępnia w tej chwili żadnej treści, okno będzie świeciło pustkami. Warto więc swoją przygodę zacząć od drugiej zakładki, w której możemy przeglądać najpopularniejsze materiały w danej chwili.

Kliknięciem możemy uruchomić podgląd obrazu, który zostanie wyświetlony na pełnym ekranie. Po lewej stronie, aż do połowy ekranu będą pojawiać się wiadomości tekstowe widzów broadcasta, a po prawej zaczną migać serduszka. W czacie może brać udział ograniczona ilość osób, więc jeśli zaczęliśmy oglądać popularny materiał, może być problem z dojściem do głosu. Bez przeszkód możemy jednak wysyłać serduszka – wystarczy kliknąć w ekran. Przy prawym, dolnym rogu ekranu wyświetlana jest również liczba widzów, a po kliknięciu nań możemy poznać lokalizację nadawcy (jeśli ją udostępnia), sprawdzić kto ogląda broadcast i udostępnić go naszym znajomym.

W trzeciej zakładce można wyszukiwać nowe konta do śledzenia ich aktywności. W pierwszej kolejności zobaczymy kontakty obserwowane na „ćwierkającym” portalu, ale możemy też wyszukiwać poszczególne konta, korzystając z pływającej ikony oznaczonej symbolem lupy. Obok zakładek, skrajnie przy prawej stronie umieszczono również odnośnik do naszego konta, w którym możemy przejrzeć szczegóły naszej aktywności – dowiemy się, ilu mamy obserwatorów i ilu sami obserwujemy. Z tego miejsca można również dostać się do ustawień, w których udostępniono funkcje odpowiedzialne za zarządzanie powiadomieniami czy automatyczny zapis broadcastu.

Choć Periscope dopiero raczkuje i napotyka wiele problemów związanych z „młodym wiekiem” (wielu użytkowników narzeka na brak możliwości udostępniania wideo z poziomu ich telefonów), to jest to zdecydowanie ciekawa propozycja dla osób lubiących dzielić się z innymi materiałami wideo. Z pewnością warto obserwować rozwój tej aplikacji.

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Periscope - streaming wideo od Twittera - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Chociaż to od tablecie od Google’a słyszymy już od jakiegoś czasu, pierwszy tego typu urządzenie zaprezentował koncern z Redmond. Jest naprawdę obiecująco!

Dziś w nocy na konferencji w Los Angeles Microsoft zaprezentował tablety Surface. To była swego rodzaju niespodzianka, bo jeszcze kilka dni temu nikt nie przypuszczał, że producent oprogramowania planuje wypuścić na rynek takie urządzenie. Fani koncernu opłakiwali jedynie porzucony projekt wyposażonego w dwa ekrany tabletu Courier.

Jeden z zaprezentowanych tabletów pracuje pod kontrolą Windows RT (procesory ARM), a drugi – Windows 8 (procesory Intela). Obydwa zostały wyposażone w 10-6 calowe ekrany - jeden o rozdzielczości HD, a drugi - Full HD.

Sercem Microsoft Surface z Windows RT jest procesor Nvidia Tegra 3. Obudowa ma grubość 9,3 mm, a Surface mają także 32 lub 64 GB pamięci wewnętrznej, port USB 2.0, czytnik kart pamięci microSD oraz baterię o pojemności 31,5 Wh. Urządzenie waży 676 gramów.

Klawiatury do Surface o grubości 3 mm będą dostępne w różnych kolorach.

Surface z Windows 8 to urządzenie, które z powodzeniem może zastąpić laptopa. Posiada procesor Intela i obudowę o grubości 13,5 mm i waży 903 gramy. Bateria ma pojemność 42 Wh, a użytkownik otrzyma do dyspozycji 64 lub 128 GB pamięci wewnętrznej. Tablet wyposażono w porty USB 3.0, czytnik kart microSDXC oraz mini DisplayPort.

Do obydwu tabletów można będzie dokupić etui dostępne w kilku wariantach kolorystycznych. Pełni ono jednocześnie funkcję klawiatury z touchpadem i ma grubość zaledwie 3 mm.

Trzeba przyznać, że Microsoft trochę namieszał. Surface mogą stanowić konkurencję nie tylko dla tabletów, ale także dla ultrabooków. O tym, czy tablety z Redmond będą stanowiły godną konkurencję dla iPada, zadecyduje w dużym stopniu ich cena i odpowiedni marketing.

Microsoft liczy, że sprzedaż jego tabletów w 2013 roku sięgnie 180 mln sztuk i będzie znacznie wyższa niż tradycyjnych komputerów.

<p><em>Zobacz jak wygląda Surface!</em></p>

Surface, czyli tablety od Microsoftu (wideo) - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Polska policja stawia na nowoczesność. Stworzyła prostą grę w formie aplikacji mobilnej, która ma pomóc w schwytaniu przestępców poszukiwanych listem gończym.

Nazywa się The Most Wanted i jest aplikacją mobilną stworzoną przez polską policję, przygotowaną w formie prostej, obrazkowej gry. Jej celem jest utrwalenie wśród użytkowników smartfonów wizerunków osób poszukiwanych listem gończym. Na chwilę obecną jest dostępna tylko w Google Play, ale niedługo trafi również do App Store.

Istota zabawy polega na dopasowywaniu w pary obrazków z twarzami groźnych przestępców, głównie morderców i uczestników rozbojów z wykorzystaniem groźnego narzędzia. To mechanizm dobrze znany na przykład z popularnej gry planszowej "Memory".

Polska policja liczy, że taka forma zabawy, polegająca na zapamiętywaniu i ćwiczeniu pamięci, przyczyni się do rozpowszechnienia wśród społeczeństwa wizerunków tych poszukiwanych osób. Baza aplikacji zawiera dane na temat 150 przestępców. Można dowiedzieć się jak wyglądają i jakie grzechy posiadają na swoim koncie.

Ideą aplikacji The Most Wanted jest oczywiście, by przeciętny obywatel miał okazję rozpoznać na ulicy groźnych przestępców. W tym celu została wyposażona w specjalną zakładkę, z poziomu której można szybko połączyć się z policją lub wysłać jej maila. Służby jednak ostrzegają, byśmy nigdy nie starali się łapać tych osób na własną rękę.

Pobieraj aplikacje i gry bez obaw o koszty! Twój smartfon działa online i często do odpowiedniej pracy potrzebuje dostępu do sieci? Możesz uniknąć dodatkowych kosztów! Skorzystaj z naszej taryfy multimedialnej lub zamów najlepszy pakiet internetowy na telefon! Aktywacja pakietu: Wyślij SMS pod bezpłatny nr 8010 o treści:
BC9 - jeśli korzystasz z abonamentu,
MAX - jeśli korzystasz z MIXa lub T-Mobile na kartę. Myślisz, że Internet w komórce jest drogi? Przemyśl to jeszcze! Nasze pakiety są już od 9,08 zł! 

Aplikacja od polskiej policji (wideo) - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Nie tylko Twitter próbuje swoich sił w streamingu wideo. Riff Facebooka, choć pojawił się bez większego rozgłosu, może stanowić interesującą propozycję dla osób nagrywających krótkie materiały. A jeśli dodatkowo, lubią oni łączyć je z materiałami innych użytkowników, tytułowa aplikacja może być dla nich strzałem w dziesiątkę. Riff umożliwia bowiem – przynajmniej teoretycznie - współtworzenie filmów przez użytkowników.

0

Ocena autora

Interfejs aplikacji nieco zaskakuje – w czasach płaskich grafik i topowego „Material Design” otrzymujemy pstrokatą oprawę graficzną, która nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli jedna pominiemy pierwsze - być może mylne – wrażenie, aplikacja odsłoni swój potencjał. Zasada działania jest bowiem całkiem interesująca, a alternatyw do niej próżno szukać w jakimkolwiek sklepie z aplikacjami. Jeden film może być tworzony przez wielu użytkowników, a każdy może dodać do niego jakąś swoją cząstkę.

Po pierwszym uruchomieniu aplikacji zostaniemy poproszeni o zalogowanie do usługi – a jakże – swoim kontem z Facebooka. Później zobaczymy listę polecanych filmów, których na ten moment jest… sześć. Co gorsza, po kilku tygodniach ich lista wcale nie powiększyła się, choć pojawiło się w obrębie tych filmów kilka nowych materiałów. To dziwi, tym bardziej, że odsłony udostępnionych wideo można mierzyć w tysiącach. Na ten moment najwięcej odsłon ma film „ninja” – ponad 40 tys. osób obejrzało wyskakujące „znikąd” osoby.

Na drugim miejscu są przygody miniona, który grilluje, czeka na metro, wsiada do samolotu i trafia na imprezę, a wszystko to skomponowane przez użytkowników, którzy dali wciągnąć się w ideę. Jest też podróż dookoła świata w 80 sekund, gdzie każdy prezentuje co właśnie widzi. Warto przy tym dodać, że nie trzeba oglądać całego materiału – wystarczy gestem przeskakiwać między poszczególnymi fragmentami. Przy każdym materiale widnieje informacja z ilu faktycznie urywków został złożony i ile razy został wyświetlony. Jest też przycisk udostępniania treści i zgłaszania tych nieodpowiednich.

Wydaje się, że pomysłów na wykorzystanie takiego medium jest całe mnóstwo, jednak zawodzi gdzieś… Nie wiem… Promocja? Funkcjonalność? Czegoś tu brakuje. Teoretycznie, aby utworzyć nowy „łańcuszek” wystarczy kliknąć w przycisk „Nowy film” i wskazać jego tytuł. Riff podpowie przy tym kilka ciekawych pomysłów, wyświetlając jaskrawe dymki. Po kliknięciu w przycisk „dalej” rozpocznie się nagrywanie z przedniej kamery, ale w razie potrzeby możemy zmienić kamerę na tylną w ciągu trzech sekund od uruchomienia funkcji.

Niestety, program na wielu urządzeniach w chwili obecnej sprawia problemy funkcjonalne i nie umożliwia udostępniania filmów. Poza tym „oczy bolą”, gdy w tym barwnym interfejsie oglądamy polskie znaki diakrytyczne, których forma odbiega od typowej czcionki programowej.

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Riff, czyli społecznościowe wideo od Facebooka - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się