Gdy już zobaczycie, jak to działa, będziecie w prawdziwym szoku. Poznajcie Shazam - aplikację, dla której żadna piosenka nie jest tajemnicą.

0

Ocena autora

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Siedzicie w restauracji lub jedziecie samochodem, a w tym samym momencie z głośników wydobywa się dźwięk piosenki, która ewidentnie wpada wam w ucho. Jest tylko jeden problem - kompletnie nie wiecie, kto jest jej autorem, a chętnie posłuchalibyście jej jeszcze raz. Nie ma jednak potrzeby załamywania rąk, bo współczesne smartfony i dedykowane im aplikacje potrafią poradzić sobie również i z takimi sytuacjami. A taką aplikacją, która w kilka krótkich chwila rozwikła tajemnicę nieznanego kawałka, jest właśnie Shazam.

Shazam to pierwszy program przeznaczony do rozpoznawania muzyki, który pojawił się na rynku, jest więc pod tym względem protoplastą. Metody jego działania potrafią jednak wprawić w zachwyt do dzisiaj, a dla osób nie do końca zaznajomionych z technologią wyglądają niczym magia.

Wystarczy tapnąć w ikonę znajdującą się w centrum ekranu, a następnie umieścić smartfon w pobliżu źródła dźwięku i zadbać o jak najmniejszą ilość zakłóceń. Jeśli utwór, który wpadł nam w ucho, znajduje się w bazie aplikacji, to już po kilku lub kilkunastu sekundach na ekranie wyświetlą się wszystkie informacje na jego temat. Na czele z tymi, które najbardziej nas interesują, czyli nazwą wykonawcy i dokładnym tytułem utworu. I zagadka rozwiązana!

Udane skanowanie muzyki owocuje jeszcze możliwością podzielenia się utworem w serwisach społecznościowych bezpośrednio z poziomu aplikacji. A to nie wszystko, bo Shazam podrzuca nam jeszcze odnośnik do teledysku utworu na YouTube (jeśli taki istnieje) oraz listę najbliższych koncertów danego wykonawcy. Dodatkowo wszystkie wyszukane przy pomocy aplikacji utwory są automatycznie dodawane do zakładki "My Tags", byśmy mieli je zebrane w jednym miejscu i mogli powrócić do nich nawet po dłuższym czasie. Nazwa zakładki wzięła się natomiast z tego, że w Shazam rozpoznawanie utworów określane jest mianem tagowania.

Trzeba przyznać, że w większości przypadków sprawdza się to świetnie i działa bez zarzutu. Zdarzają się jednak sytuacje, że aplikacja nie potrafi rozpoznać utworu, bo ten nie znajduje się w jej bazie. Dotyczy to jednak głównie świeżych w danym momencie nowości wydawniczych lub mało popularnych wykonawców z jeszcze mniej popularnych gatunków.

Poza możliwością rozpoznawania utworów, twórcy aplikacji przygotowali dla nas jeszcze szereg innych atrakcji. Shazam potrafi wyświetlać teksty piosenek, zapamiętuje wcześniejsze wyszukiwania i zawiera listy najpopularniejszych kawałków, które są często poszukiwane przez innych użytkowników. Aplikacja jest też w pełni zintegrowana z popularnymi serwisami społecznościowymi i kilkoma platformami multimedialnymi.

Podsumowując, Shazam to świetna aplikacja. Nie tylko dla tych najbardziej zagorzałych fanów muzyki, ale również tych, którzy raz na jakiś czas usłyszą w radiu ciekawą piosenkę i po prostu zechcą poznać jej tytuł. Polecamy!

Aplikację Shazam znajdziecie wgraną na smartfonach z naszej oferty!

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Shazam powie Ci, jaka to melodia - opinie i komentarze (2)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

stokrotka 28811
13-02-2014 - 10:54:58
ja do rozpoznawania muzyki używam programu TRACK ID i uważam że też jest dobry
  (0)
Odpowiedz
m.a.
11-02-2014 - 19:10:04
Używam już od bardzo dawna i jest niezawodny :)
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Zapewne nie raz przyczepiła się do Ciebie piosenka i za nic nie szło przypomnieć sobie jej tytułu ani wykonawcy. Męczące, prawda? Widocznie podobne doświadczenia mają pomysłodawcy mobilnych aplikacji, bo jedna z nich w kilka sekund identyfikuje muzykę.

Nic dziwnego, że Shazam (bo tak nazywa się program, który po podaniu mu próbki dźwięku informuje nas, czego właśnie słuchamy) bije rekordy popularności. Gdy nie możemy sobie czegoś przypomnieć, „chodzi” to za nami godzinami, a nawet dniami, i mocno irytuje. Tym gorzej, gdy mamy w głowie jakąś melodie, ale nie możemy jej nabyć, bo do tego potrzebujemy znać jej wykonawcę lub tytuł, aby potem odszukać płytę, z której pochodzi. Twórcy Shazam przybyli z pomocą, jednak ich rozwiązanie nie od początku miało obecny kształt.

Początkowo, by zdobyć potrzebne dane na temat utworu muzycznego, trzeba było zadzwonić i odtworzyć kawałek. Po chwili system oddzwaniał i informował, jaki jest tytuł i kto go wykonuje.

Muzyczna wiedza na telefon

Gdy zaczynali w 2002 r., bazowali na prostym pomyśle: słyszysz gdzieś kawałek, wpada Ci w ucho… tylko jak on się nazywa? Wyciągasz więc komórkę i po chwili wszystko wiesz. Taką właśnie usługę twórcy Shazam zaproponowali światu już dziewięć lat temu, gdy jeszcze nikt nie używał smartfonów. Początki ich działalności niewiele miały wspólnego z tak powszechnymi teraz aplikacjami mobilnymi. Choć wówczas dopiero raczkowały, twórcy serwisu już wiedzieli, że chcą dostarczać swój program ludziom dokładnie w miejscu, w którym się w danym momencie znajdują. Obecnego kształtu Shazam nabrał więc w drodze ewolucji. Początkowo, by zdobyć potrzebne dane na temat utworu muzycznego, trzeba było zadzwonić i odtworzyć kawałek. Po chwili system oddzwaniał i informował, jaki jest tytuł i kto go wykonuje. Jeśli się nie udało, nic nie płaciliśmy, za pozytywną weryfikację pobierano niewielką opłatę. System działał jedynie w Wielkiej Brytanii, jednak zyskał tam taką popularność, że ekspansja stała się naturalną kontynuacją tego przedsięwzięcia.

Zarządzanie muzyką z kieszeni

Obecnie tego rozwiązania używa ponad 50 milionów ludzi w 150 krajach. Do niedawna w bazie Shazam znajdowało się 10 milionów kawałków; począwszy od tych pochodzących z lat pięćdziesiątych. Jednak trudno oszacować ile dokładnie jest w niej w danej chwili – ta liczba cały czas rośnie. Usługa też rozwinęła się na tyle, że obecnie, obok identyfikacji, Shazam proponuje nam także teksty piosenek, polecanie sobie muzyki, oglądanie klipów, informacje o koncertach, a także bezpośredni dostęp do sklepu z mp3. Za jego pomocą możemy tworzyć sobie bazę ulubionej muzy w komórce, dzielić się nią ze znajomymi, szukać nowych kawałków pod nasz gust i planować kolejne zakupy w tym zakresie. Jednym słowem – zarządzać naszą muzyką gdziekolwiek jesteśmy na wszelkie możliwe sposoby. Oczywiście nie musimy w tym celu już nigdzie dzwonić, bo aplikacja działa w większości systemów operacyjnych, w które wyposażone są nasze komórki.

 

 

Zobacz, jak to działa na iPhonie

Puść muzę, a powiem Ci o niej wszystko - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Profile niektórych uczniów i studentów na Facebooku mogą zawierać informacje, którzy z nich mają problemy z alkoholem.

Badacze, pod przywództwem Megan Moreno z University of Wisconsin-Madison, doszli do wniosku, że studenci, którzy posiadają zdjęcia z alkoholem, bądź piszą na swojej "ścianie" wiadomości o byciu pod wpływem alkoholu, są zagrożeni popadnięciem w uzależnienie.
Moreno i jej zespół zaznaczają, że Facebook może pomóc szkołom i uniwersytetom w dowiedzeniu się, kto potrzebuje pomocy i posiada problemy z uzależnieniem alkoholowym. Badacze zgadzają się jednak, że utrudnieniem w tym przypadku może kwestia prywatności profili na największym serwisie społecznościowym.

Sceptyczny do pomysłów Moreno jest Jasmes Rosenquist, psychiatra z Massachusetts General Hospital. Zasadniczym pytaniem wg. niego jest to, czy to co znajdziemy na Facebooku jest zgodne ze stanem faktycznym. Przyznał jednak, że wiadomości znalezione na Facebook mogę być połączone z tym, co dzieje się w "prawdziwym świecie".

Badanie przeprowadzone przez Moreno polegało na przejrzeniu profili i zdjęć (publicznie dostępnych) 224 studentów Uniwersytetów Wisconsin-Madison i Waszyngton.

2/3 z "przebadanych" studentów nie posiadało w swoich profilach żadnych nawiązań do alkoholu. Jednakże na pozostałych stronach odnaleziono już takie wątki. Niektórzy ze studentów mieli tylko niegroźne zdjęcia z butelką piwa, czy drinkiem. Jednakże była też część młodych ludzi, którzy umieszczali swoje zdjęcia z alkoholem podczas prowadzenia samochodu, czy będąc w stanie nieprzytomności.

Zdaniem badaczy z University of Wisconsin-Madison przeglądanie facebookowych profili pozwala odnaleźć osoby posiadające problemy z alkoholem.

Wybranym studentom został również przedstawiony test, który wyłonić miał, który z młodych ludzi może mieć problem alkoholowy. Prawie sześciu na dziesięciu badanych, których profile Facebookowe mogły sugerować uzależnienie alkoholowe ma faktycznie takie problemy, bądź jest duże ryzyko, że takowe problemy się pojawią.

Moreno zaproponowała, że pracownicy uniwersytetów mogliby zostać przeszkoleni w używaniu Facebooka, do szukania, który ze studentów może mieć problemy alkoholowe. Następnie takich studentów można by poprosić by wypełnienie kwestionariusza testowego. Oczywiście monitorowani mogliby być jedynie ci, którzy udostępniają dostęp do swojego profilu wszystkim.

Facebook powie ci, kto ma problemy z alkoholem - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Tajemnicza postać staje się hitem Internetu. Kiedyś podwędził kamień węgielny z zalanej stacji Metro Powiśle, a dzisiaj spotkać go możecie na facebookowym profilu heyah.

Od kilku tygodni Epicur jest lubiany przez coraz większą ilość Internautów. Urzekł on swoich fanów poczuciem humoru i dystansem do wydarzeń w naszym codziennym życiu.

O Epicurze po raz pierwszy usłyszeliśmy pod koniec sierpnia 2012. Wtedy to w internecie ukazał się film pochodzący z kamery przemysłowej ustawionej na zalanej stacji Metra Powiśle. Mogliśmy zobaczyć dosyć nietypowo ubranego starszego mężczyznę, który wyniósł z terenu budowy kamień węgielny, ufundowany przez Prezydent Miasta Hannę Gronkiewicz-Waltz. O tajemniczym jegomościu natychmiast zrobiło się głośno. Pisały o nim znane portale internetowe: Pudelek, Wykop, Demotywatory, a nawet Onet.pl i Wirtualna Polska. W końcu kamień węgielny z zalanej stacji metra został odnaleziony, zaś starszego mężczyznę natychmiast okrzyknięto "Epicurem". Zaczęły powstawać memy z jego podobizną. Część z nich znajdziecie w naszej galerii.

Michał z pewnością by się z tym zgodził :-)

Wyszedłem ze źródła fail'u, jakim jest warszawskie metro i wyniosłem jego podwaliny - z porażki odrodziłem się zwycięski. Jak feniks z popiołów. I to są spekulacje, że byłem to ja. Nie ma na to dowodu - Epicur. Z tą interesującą postacią możecie spotkać się za pomocą Waszych smartfonów na facebookowym profilu heyah.

Okazało się, że Epicur fajnie się ubiera, jeździ miejskim rowerem, przesiaduje w modnych knajpkach. Czerpie też z życia na maksa – uprawia sporty ekstremalne, chodzi na imprezy, cieszy się każdą chwilą. Jest sympatycznym, luzackim gościem. I na każdym kroku szerzy swoją filozofię życia.

 

Korzystaj z internetu w telefonie bez obaw o koszty.

Z Epicurem spotkać się możesz na facebookowym profilu heyah. Chcecie nawiązać kontakt z Epicurem za pośrednictwem smartfona? Możesz uniknąć dodatkowych kosztów! Skorzystaj z naszej taryfy multimedialnej lub zamów najlepszy pakiet internetowy na telefon!

Aktywacja pakietu: Wyślij SMS pod bezpłatny nr 8010 o treści:
BC9 - jeśli korzystasz z abonamentu,
MAX - jeśli korzystasz z MIXa lub T-Mobile na kartę.


Kolejna trafna odpowiedź Epicura.

Chcecie wiedzieć o nim więcej? To świetnie! Tak się składa, że Epicurowi spodobał się facebookowy profil heyah. W wywiadzie udzielonemu temuż właśnie profilowi powiedział: "Widzę, że u was będę mógł cieszyć się wolnością słowa i nikt mnie za to nie zaknebluje. Poza tym obejrzałem fotki profilowe waszych fanów i jestem pod wrażeniem. Zwłaszcza fanek. No i te kolory też mi się podobają :)". W wywiadzie Epicur odniósł się także do kwestii wyniesienia kamienia węgielnego: "Wyszedłem ze źródła fail'u, jakim jest warszawskie metro i wyniosłem jego podwaliny - z porażki odrodziłem się zwycięski. Jak feniks z popiołów. I to są spekulacje, że byłem to ja. Nie ma na to dowodu". Epicur powiedział, że bardzo lubi komentować różne kwestie. Zastrzegł jednak, że nie jest haterem. Kocha życie i chce się nim cieszyć do oporu.

Jeżeli macie ochotę, by Epicur odpowiedział na Wasze pytanie, bądź skomentował Wasz problem, to możecie to śmiało zrobić poprzez fanpage heyah na Facebooku. "Rozmowy z Epicurem" znajdziecie tutaj. Zadawajcie pytanie i poznajcie ostateczną odpowiedź. Epicur na Was czeka!

<p><em>Obejrzyj Epicura w akcji!</em></p>

Epicur prawdę Ci powie! - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się