Wakacje… Wkrótce zostanie po nich już tylko wspomnienie, bo wielkimi krokami zbliża się nowy rok szkolny. Książki kupione, zeszyty, ołówek, długopis – wszystko jest. Brakuje tylko jednego – planu lekcji. Jednak ten, zamiast nosić w wersji papierowej, lepiej trzymać w pamięci telefonu. Pomogą w tym wygodne aplikacje dla Androida.

School Assistant to kompleksowe narzędzie organizacyjne nie tylko dla uczniów, ale także dla studentów. Po pierwszym uruchomieniu, po funkcjach aplikacji oprowadzi nas mini-przewodnik. Już na tym etapie można zapisać wszystkie zajęcia, by później uzyskać ich podgląd z głównego ekranu aplikacji lub pulpitu telefonu (widżety są dostępne dopiero po wykupieniu wersji „+”, która kosztuje ok. 4,89 zł). Wszystkie zajęcia wyświetlane są w postaci listy, a kolejne dni tygodnia można przewijać poziomo przy pomocy gestów. Przy każdej pozycji znajdziemy informację o czasie trwania, typie przedmiotu oraz sali, w której odbędą się zajęcia. Wszystkie można podejrzeć na przejrzystym grafiku miesięcznym lub tygodniowym po kliknięciu w ikonę zegara (w prawym górnym rogu). Tu z kolei można przełączać się między podglądem ogólnym a szczegółowym (agenda). Plusem dodajemy nowe zajęcia, z czego każde może być oznaczone innym kolorem, o czym przypomina nawet gradientowe tło nowych pozycji. Wykłady, ćwieczenia – dwa podstawowe typy zajęć można uzupełnić o inne, oznaczające je dowolną grafiką i kolorem, a później przypisać do planu. Określamy jeszcze datę i czas trwania, częstotliwość powtarzania, salę oraz nazwisko nauczyciela. OK i gotowe – nowe zajęcia trafiają na plan. W ustawieniach można skonfigurować semestry, domyślny czas trwania zajęć i przerwy oraz okresy wakacyjne. Na deser – School Assistant przypomina o wszystkich zajęciach generując komunikaty w obszarze powiadomień. 

Znacznie mniej rozbudowanym, ale również spełniającym swoje zadanie, jest mobilna tablica szkolna – Quick TimeTable. Ekran główny programu to właśnie tablica z wykazem nadchodzących zajęć, których czcionka przypomina pismo ręczne. Jej kolor można zmienić (czarny/zielony/niebieski) w ustawieniach wysuwanych z prawej strony ekranu. Kliknięcie w centralną część ekranu wywoła natomiast podgląd całego rozkładu zajęć, gdzie wiersze stanowią dni tygodnia, a kolumny czas trwania. Dodanie nowych zajęć ogranicza się do kliknięcia w puste pola, wybrania przedmiotu (jednego z predefiniowanych lub własnoręcznie skonfigurowanych) i kliknięcia „Zapisz”. Bardzo szybko i wygodnie. Domyślnie każda lekcja trwa 45 minut, ale jej długość można zmienić po kliknięciu w ikonę kolumny. Podobnie można edytować ilość dni i ich oznaczenie. Gotowym rozkładem lekcji można podzielić się ze znajomymi, wybierając z Menu opcję „Obraz planu zajęć”, a następnie klikając w ikonę koperty. Można też zapisać kopię planu na kartę pamięci tak „na wszelki wypadek”.

Fani interfejsu Metro UI, znanego z Windows Phone, powinni zainteresować się aplikacją Yasp! Dni tygodnia przewijane są gestami, a w dolnej części ekranu umieszczono tylko dwa przyciski odpowiedzialne za dodawanie i edycję – oba oznaczone charakterystycznymi ikonami. Co, gdzie, kiedy, z kim i o której – po uzupełnieniu tych danych (i oznaczeniu kolorem zajęć) nowa pozycja trafi na rozkład dnia. Program automatycznie zapisuje wszystkie wprowadzone zajęcia, więc później nie trzeba wpisywać ich nazwy, a jedynie wybrać z listy. Ustawienia Yasp! również zostały ograniczone do minimum – można jedynie ustawić widoczność weekendów, zmienić typ zegara (12/24h) i ustawić plan dwutygodniowy. Później, do gotowych pozycji, można wpisywać zadania i określać termin ich wykonania – wystarczy kliknąć w dany przedmiot. Warto zwrócić również uwagę na automatyczne dostosowanie widoku planu do położenia telefonu - w trybie pionowym wyświetlany jest podgląd tylko jednego dnia, natomiast w poziomym - tygodnia.

Smartfon w szkole, czyli plan lekcji na smartfonie z Androidem - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Dzięki efektownej wygranej nad Pogonią, Wisła Kraków ponownie włączyła się do walki o europejskie puchary. Dziś czeka ją jednak bardzo trudne zadanie. W hicie 33. kolejki Biała Gwiazda zmierzy się z Legią.

Na Warszawę z wielkimi nadziejami spoglądać będą piłkarze Lecha Poznań. Ewentualna przegrana Wojskowych (przy wygranej Kolejorza), zmniejsza stratę Lecha do pierwszego miejsca zaledwie do dwóch punktów.

Jeszcze niedawno Wiśle nikt nie dawałby w spotkaniu z Legią większych szans. Jednakże przed tygodniem chyba na wszystkich wrażenie zrobiło zwycięstwo Białej Gwiazdy nad Pogonią. Wisła wygrała wtedy 5:0, a odblokował się Paweł Brożek. I to jak! Napastnik zdobył trzy bramki i wszedł do elitarnego "Klubu 100". Jeżeli Brożek utrzyma formę, to obrońcy Legii mają się czego bać.

Zespół z Warszawy z kolei konsekwentnie robi swoje. Wygrywa kolejne mecze, ale nie robi tego w sposób spektakularny. Przed tygodniem Legia wygrała na trudnym dla niej terenie w Gdańsku, dzięki trafieniu Dudy. Teraz czeka ją jeszcze trudniejsze zadanie. Pytanie, czy Legioniści odrobili lekcje i nie popełnią błędów z poprzedniego meczu z Wisłą, który odbył się na Łazienkowskiej w marcu. Wtedy Legia po pierwszej połowie pewnie wygrywała 2:0, ale ostatecznie dała sobie strzelić dwie bramki i musiała podzielić się z zespołem z Krakowa punktami.

Wielki hit na Łazienkowskiej już w piątek o 20:30.

W 33. kolejce ciekawie będzie także w Poznaniu. W sobotę Lech podejmie u siebie Górnika Zabrze. Kolejorz musi wygrać, chcąc dalej walczyć o mistrzostwo. Dla zabrzan z kolei poprzednia kolejka była tak samo ważna jak dla Wisły. Górnicy przełamali się i wygrali w T-Mobile Ekstraklasie pierwszy raz od grudnia! I to w jakim meczu! Górnik wygrał w Wielkich Derbach Śląska z Ruchem 2:0 i na pewno to zwycięstwo było jak zastrzyk potrzebnej energii dla piłkarzy. Lech jest więc faworytem, ale o wygraną łatwo nie będzie.

W niedzielę dużo emocji czeka kibiców w Kielcach. W przerwie meczu pomiędzy Koroną a Podbeskidziem rozegrany zostanie konkurs "Strzel bramkę z T-Mobile". Fani mogą już zacierać ręce. Będzie się działo! Więcej o naszej akcji tutaj.

Klasyk na Łazienkowskiej. Czy Legia odrobiła lekcje z marca? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

The Cleaner – popularny „czyściciel” zbędnych plików dla komputerów PC trafił pod strzechy sklepu Google Play. Czy dla mobilnych użytkowników jest równie użyteczny?

0

Ocena autora

Jeśli na swoim smartfonie instalujesz dużo aplikacji, narażasz się na ryzyko „zaśmiecenia” pamięci wewnętrznej lub zewnętrznej przez pliki towarzyszące konkretnym tytułom. Te niekoniecznie bowiem znikną, nawet po odinstalowaniu zbędnych programów. Jak więc poradzić sobie ze tym „balastem”?

The Cleaner powstał po to, by zaprowadzić porządek zarówno w pamięci wewnętrznej, jak i tej operacyjnej – wykorzystywanej na bieżąco przez aplikacje działające w tle. Płaski interfejs utrzymany w jasnej kolorystyce, którego nie zakłócają kanciaste kształty, wręcz zachęca do korzystania – aplikacja jest więc żywym dowodem na to, że proste rozwiązania są najlepsze. Do dyspozycji użytkownika oddano tylko trzy zakładki, pomiędzy którymi można przełączać się gestami – z lewej strony mamy pamięć operacyjną, w środku – wewnętrzną, natomiast całkiem po prawej – menedżer zainstalowanych aplikacji.

Nim przystąpimy do operacji czyszczenia, niezależnie od wybranej opcji, należy najpierw poddać analizie pamięć urządzenia. W pierwszym trybie, po kliknięciu w przycisk „Analyze” The Cleaner wyszuka aplikacje, które wykorzystują najwięcej pamięci RAM. Zostanie to zobrazowane na prostych wykresach graficznych prezentujących liczbę możliwych do odzyskania megabajtów. W razie potrzeby można odznaczyć wybrane programy, unikając ich przypadkowego zamknięcia. Przyciskiem „Clean” potwierdzamy zamknięcie aplikacji pracujących w tle. Ale uwaga, program nie rozpoznaje kluczowych aplikacji, sugerując ich wyłączenie, bazując wyłącznie na „suchych danych”. Innymi słowy, jeśli nie odznaczymy ważnych aplikacji, program „zabije” launcher (czyli pulpit główny), budzik i inne „koronne” programy.

W drugiej zakładce analizie poddawana jest pamięć urządzenia pod względem obecności pobranych plików i pamięci „cache”, czyli plikami tymczasowymi stworzonymi przez zainstalowane programy. Tak jak poprzednio, tutaj również można odznaczyć pozycje, które mają zostać usunięte – tę operację potwierdzamy przyciskiem „Delete”. Tutaj również należy zachować pewną dozę ostrożności, bowiem jeśli usuniemy miniaturki zapisanych zdjęć, galeria może wczytywać się nieco dłużej.

Ostatnią, najświeższą funkcją jest możliwość analizy zainstalowanych aplikacji. Można je posortować według daty instalacji, alfabetycznie, rozmiarem czy z uwagi na wykorzystywane uprawnienia. Szybko dowiemy się więc, które aplikacje są najstarsze, które zajmują najwięcej miejsca, a także które mogą wysyłać SMS-y lub sprawdzać naszą lokalizację.  

Na koniec warto również wspomnieć, że The Cleaner może co kilka godzin, codziennie, co drugi dzień lub co tydzień zachęcać użytkownika do wyczyszczenia pamięci. Aplikacja jest bardzo funkcjonalna, ale warto używać jej rozsądnie, by nie osiągną efektu odwrotnego do zamierzonego.

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

Mobilny czyściciel szybko posprząta w Twoim smartfonie! - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

stokrotka 28811
24-08-2014 - 11:33:08
miałam ją rewelacyjna
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Już śpieszę z wyjaśnieniem. Jeden z duńskich serwisów technologicznych sprawdza, które smartfony mają największy stosunek powierzchni ekranu do gabarytów urządzenia.

Być może niewiele osób zwraca na to uwagę, ale smartfony o niemal identycznej przekątnej ekranu mogą się dość znacznie różnić rozmiarami. To z kolei przekłada się na wygodę ich użytkowania. Skąd takie różnice? Chodzi o stosunek powierzchni ekranu do całkowitej powierzchni przedniego panelu (screen-to-body). Zazwyczaj na górze i na dole pod ekranem jest jeszcze trochę miejsca, nie wspominając o ramce na bokach.

Duński serwis technologiczny Mobilsiden opublikował zestawienie 30 smartfonów z Androidem, Windows Phone oraz iOS, prezentując procentowy stosunek ekranu do powierzchni całkowitej. Możecie się zdziwić, jakie miejsca zajmują dobrze znane marki. Jeszcze większe zdziwienie czeka na czele zestawienia.

Dwa pierwsze miejsca zajmują smartfony marki Sharp - Aquos Crystal oraz Aquos Crystal 2. Są one praktycznie bezramkowe. Ekrany w obu telefonach zajmują odpowiednio 78,5 oraz 77,2% całkowitej powierzchni przedniego panelu. Tuż za nimi plasują się Chińczycy z Oppo R7 Plus (76,6%) oraz Huawei P8 Max (74,6%).

Całe zestawienie poniżej.

Ile smartfonu w smartfonie - czyli pojedynek na powierzchnie ekranu - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się