Recenzje

VEVO - centrum melomanów

VEVO - Najlepsze teledyski

Przedstawiamy Wam Vevo, a więc popularny serwis internetowy oferujący bezpłatny dostęp do setek tysięcy teledysków. Zobaczcie jak Vevo działać będzie na smartfonie z systemem Android!

0

Ocena autora

Choć niemal wszystkie opublikowane przez VEVO teledyski można oglądać bez dostępu do tego amerykańskiego serwisu, bo można je odtwarzać w YouTube, to znacznie wygodniej jest wyszukiwać je w dedykowanym serwisie i mobilnej aplikacji. Do obu można się zalogować za pośrednictwem konta Facebook. I choć nie jest ono wymagane do poprawnej pracy programu, to umożliwia skorzystanie ze społecznościowych aspektów usługi. Pozwala na stworzenie własnego profilu, dzielenie się playlistami ze znajomymi, a także zakup utworu za pośrednictwem iTunes. Wszystkie dane będą później synchronizowane pomiędzy urządzeniami, na których zostaliśmy zalogowani.

Internetowa strona Vevo nie zwraca już błędu lokalizacji dla polskich użytkowników, a prezentuje przejrzyste grafiki promujące wybrane teledyski. Po kliknięciu w ten wybrany zostanie uruchomione odtwarzanie. Poniżej centralnie położonego odtwarzacza znajdziemy siatkę miniatur z podobnymi artystami, a także rozwijaną liste odtwarzania na półprzeźroczystym tle. Z tego miejsca można podzielić się plikiem ze znajomymi, dodać do wybranej listy odtwarzania (po zalogowaniu), kupić w iTunes, a nawet poznać szczegółowe informacje o filmie (artysta, reżyser, producent, kompozytor i wytwórnia).

Główne okno mobilnej aplikacji wypełniają niemal w całości grafiki reprezentujące zarówno najnowsze utwory, jak i te promowane. W górnej części okna ulokowano wyszukiwarkę oraz przycisk Menu, dzięki któremu można wyświetlić listę teledysków, wykonawców i programów, a także swoje playlisty, historię przeglądania czy znajomych. Tych ostatnich można zaprosić do korzystania z Vevo bezpośrednio z poziomu aplikacji, a ich lista budowana jest w oparciu o nasze dane z Facebooka.

Po kliknięciu w wybraną pozycje zostaniemy przeniesieni do nowego okna, w którym automatycznie uruchomione zostanie odtwarzanie. Na pierwszy rzut oka program przypomina odtwarzacz YouTube, bo – tak jak on – w górnej części okna wyświetla film, a w dolnej – zakładki z listą właśnie oglądanych teledysków, playlistami i ustawieniami. Te ostatnie nie zostały poprawnie przetłumaczone, bo widnieją pod etykietą „Napisy końcowe”. Tu dowiemy się, jak zablokować rotację ekranu, a także zmienimy jakość transmisji – do wyboru: niska, średnia i wysoka. Zresztą te same operacje można wykonać z poziomu okna odtwarzacza, gdzie widnieją dedykowane ikony po obu stronach suwaka postępu. Każdym materiałem można się podzielić za pośrednictwem poczty e-mail, Facebooka, Twittera oraz zwykłego SMS-a (odbiorca otrzyma tytuł piosenki wraz ze skróconym odnośnikiem vevo.ly).

Niestety, zarówno strona internetowa, jak i aplikacja sprawiają wrażenie przygotowanej naprędce, bowiem polskie znaki nie są prawidłowo generowane przez serwis www, a aplikacja w niektórych miejscach prezentuje etykiety przetłumaczone - zdawałoby się - przez sztuczny translator. Nie zmienia to jednak faktu, że VEVO to bardzo ciekawe miejsce dla każdego melomana, które na pewno warto mieć w swoich zakładkach.

Pobierz Vevo z Google Play

Fot. Google Play

Pobierz z:Aplikacje dostępne w:

VEVO - centrum melomanów - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Mobilni melomani mają szerokie pole do popisu. Sklep Google Play pęka w szwach od multimedialnych aplikacji, a ich producenci prześcigają się w pomysłach na innowacyjność, intuicyjność, oprawę graficzną i dostosowanie jej elementów. Jest w czym wybierać.

Mamy już programy do wszystkiego, mamy też te… do niczego. Ale aplikacje trafiające bezpośrednio w gust użytkownika i spełniające wszystkie jego wymagania stanowią nie lada wyzwanie dla ich twórców. Songbird jest wypośrodkowanym programem - oferuje funkcje, których próżno szukać w standardowej aplikacji do odtwarzania muzyki, a przy tym nie jest przeładowany funkcjami. Listy, wykonawcy, albumy, gatunki, utwory – ten standardowy zestaw kategorii znajdziemy również w tej aplikacji. Aby rozpocząć odtwarzanie wystarczą dwa kliknięcia – przycisk „Play”, ulokowany przy pojedynczych utworach i albumach, umożliwia szybki start wybranych utworów. W trakcie odtwarzania można swobodnie przenosić się między opcjami i kartami dzięki „szufladzie” (w dolnej części ekranu), która po wysunięciu zaprezentuje informacje o aktualnie granym utworze. Aspekt społecznościowy zapewnia integracja z Last.fm, Facebookiem i Flickr – można włączyć „scrobbling”, dzielić się ciekawymi tytułami ze znajomymi, pobierać zdjęcia powiązane z danym utworem. „Widżet blokady ekranu” umożliwia sterowanie odtwarzaczem bez potrzeby odblokowywania urządzenia – znajdziemy tu wszystkie niezbędne kontrolki, natomiast by dostać się do wszystkich funkcji urządzenia wystarczy przesunąć ów „widżet” w dół. Songbird można pobrać za darmo.

Wydawać by się mogło, że equalizer, czyli korektor graficzny umożliwiający dostosowanie brzmienia poszczególnych pasm, został zastrzeżony tylko dla płatnych aplikacji. Xplay udowadnia, że tak nie jest. Twórcy aplikacji dużo uwagi poświęcili na przygotowanie interfejsu graficznego, a jego uzupełnieniem jest bogaty zestaw funkcji. Zaimplementowany equalizer serwuje kilka predefiniowanych ustawień (Rock, Pop, Jazz itd.), ale układ suwaków, odpowiadających poszczególnym pasmom, można dostosować samodzielnie. Manualnie można też podkręcić poziom wirtualizacji i podbicia basów. Xplay został wyposażony w ekran blokady, który uaktywnia się po wybudzeniu urządzenia w przypadku uruchomionego wcześniej odtwarzania. Zobaczymy wówczas okładkę albumu na tle graficznej wizualizacji oraz kontrolki odtwarzania. Tak wygląda widok rozszerzony, ale do dyspozycji użytkownika oddano również ten kompaktowy, który przypomina zwykły widżet. Niepozorny program wyróżnia się zaawansowanymi opcjami konfiguracyjnymi, dzięki którym można włączyć automatyczne odtwarzanie po podłączeniu słuchawek, ukryć przyciski, zmienić sposób wyświetlania list, a nawet ustawić przeźroczystość niektórych elementów. Dopełnieniem całości są efektowne widżety dostępne w kilku rozmiarach. Niestety, Polak może czuć się zawiedziony brakiem tłumaczenia z prawdziwego zdarzenia – to zostało wygenerowane przy pomocy wirtualnego translatora. POBIERZ

Muzyka w Android Market cz. 3 - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Każdy kto weźmie udział w kampanii, otrzyma darmowy, miesięczny dostęp do muzyki w bezstratnej jakości.

Już dziś startuje kampania HiFi Week, w ramach której muzyczny serwis streamingowy WiMP udostępnia za darmo 30-dniowe abonamenty WiMP HiFi. Z oferty może skorzystać każdy, kto od dziś do 29 czerwca zarejestruje się pod adresem www.wimp.pl/hifiweek. W tych dniach redakcja serwisu udostępni liczne playlisty z muzyką, która najlepiej zabrzmi na sprzęcie o najwyższych parametrach.

- Chcemy umożliwić jak największej liczbie odbiorców korzystanie z muzyki w najwyższej udostępnianej w tym momencie jakości na rynku - mówi Adrian Ciepichał, dyrektor generalny polskiego biura WiMP. - Od dziś w naszym serwisie będzie można znaleźć playlisty opracowane lub pieczołowicie wybrane przez redakcję WiMP a także szereg rekomendowanych albumów w ramach serii Album Dnia.

WiMP jest jedną z Nowości w T-Mobile MyBox. Nasi klienci mogą bez ograniczeń słuchać muzyki, wybierając spośród ponad 23 milionów polskich i zagranicznych utworów. Ci, którzy zdecydują się na taryfę JUMP!, mają zapewniony darmowy transfer danych przy korzystaniu z WiMP.




Seria Album Dnia obejmie następujące wydawnictwa m.in.: Damon Albarn „Everyday Robots”, Jack White „Lazaretto” czy Michael Jackson „XScape”. W WiMP pojawią się także albumy muzyki jazzowej, wydane przez wytwórnię Blue Note, co będzie wiązało się z kampanią, która w tej chwili trwa w WiMP jak również sporo muzyki klasycznej np. Sommernachtskonzert 2014.

- Te albumy zostały wybrane, bo chcieliśmy pokazać różnorodne produkcje z ostatnich tygodni, które prezentują zarówno świetną jakość dźwięku, jak i wysoki poziom artystyczny – mówi Katarzyna Rogalska, odpowiedzialna za redakcję w WiMP. - Jest tu pop, rock, alternatywa, elektronika, jazz i klasyka, które swobodnie można polecić każdemu miłośnikowi świetnej muzyki.

Źródło: WiMP

WiMP z kampanią HiFi Week - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Shazam i Soundhound to dwie najpopularniejsze aplikacje służące do rozpoznawania piosenek. Obie są świetne, ale pod pewnymi względami się od siebie różnią. Która z nich jest lepsza?

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Siedzicie w restauracji lub jedziecie samochodem, a w tym samym momencie z głośników wydobywają się dźwięki piosenki, która ewidentnie wpada wam w ucho. Jest tylko jeden problem - nie znacie tytułu ani wykonawcy, a chętnie posłuchalibyście jej jeszcze raz. Ten problem można jednak rozwiązać! Współczesne smartfony i dedykowane im aplikacje, takie jak Shazam i Soundhound, potrafią poradzić sobie nawet w takich sytuacjach.

Jak to działa? Po uruchomieniu programu wystarczy tapnąć w ikonę znajdującą się w centrum ekranu, a następnie umieścić smartfon w pobliżu źródła dźwięku. Oczywiście im mniej hałasu i zakłóceń, tym lepiej. Jeśli utwór, który wpadł nam w ucho, znajduje się w bazie aplikacji, to już po kilku lub kilkunastu sekundach na ekranie wyświetlą się wszystkie informacje na jego temat. Na czele z tymi, które najbardziej nas interesują, czyli nazwą wykonawcy i dokładnym tytułem utworu. Magia!

Zasady działania obu programów są bardzo podobne, posiadają też dość podobne interfejsy, czytelne i proste w obsłudze. Oba mają także bardzo podobny zakres funkcji. Umożliwiają udostępnianie utworów w serwisach społecznościowych i oglądanie teledysków na YouTube, są zintegrowane z popularnymi serwisami streamingującymi muzykę, potrafią wyświetlać teksty piosenek, udostępniają rekomendacje i recenzje innych użytkowników itp.

Podstawową różnicą pomiędzy Shazamem i Sounhoundem jest jakość technologii służącej do rozpoznawania utworów. To powoduje, że skuteczność aplikacji jest uzależniona od warunków i rodzajów pomieszczeń, w jakich przychodzi im pracować. Shazam jest dokładniejszy, bo znacznie lepiej od Soundhounda radzi sobie z rozpoznawaniem utworów w galeriach handlowych i kawiarniach. Oba programy bardzo podobnie i w zasadzie bezbłędnie działają we wnętrzu samochodu, wtedy gdy muzyka płynie z samochodowych głośników. Z kolei niezaprzeczalną przewagą Soundhounda jest jego zdolność do rozpoznawania tytułów piosenek, które są nucone przy pomocy ludzkiego głosu. Pod tym względem po prostu deklasuje swojego konkurenta.

Shazam

Aspekty opisane w powyższym akapicie to główne różnice pomiędzy tymi dwiema aplikacjami i właśnie nimi powinniście się kierować, jeśli zastanawiacie się, którą z nich warto zainstalować na swoim smartfonie. Zarówno Shazam jak i Sounhound to świetne programy, oferujące możliwości na miarę XXI wieku.

Shazam vs. Soundhound. Która aplikacja zna więcej piosenek? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się