Aplikacja myTaxi została całkowicie zmieniona. Na nowo stworzono jej koncepcję i zaprojektowano wszystko od podstaw.

Już teraz korzystać możecie z najnowszej wersji myTaxi. Autorzy przekonują, że stworzyli najlepiej dopracowaną wersja aplikacji do zamawiania taksówek.

Nowy User Experience (UX) sprawia, że aplikacja jest nie tylko bardziej intuicyjna, ale też daje dużo więcej radości z użytkowania. Dopracowano także interfejs (UI) w taki sposób, że jest nie tylko jasny i przejrzysty, ale też świetnie wygląda. Wszystko możecie zresztą zobaczyć na screenach.

Czym wyróżnia się mytaxi 5.0?

  • Intuicyjność – bardziej intuicyjna obsługa dzięki nowemu UX
  • Odchudzenie – rozmiar aplikacji został zmniejszony o ponad 60%
  • Szybkość – ulepszone oprogramowanie zwiększające szybkość aplikacji
  • Ujednolicenie – dzięki prostocie interfejsu aplikacja jest jeszcze bardziej przejrzysta

<p><em>mytaxi 5.0 - zobacz co nowego!</em></p>

Zmienione myTaxi! Co nowego? (wideo) - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Almodóvar po 20 latach przerwy wraca do jednego ze swoich ulubionych aktorów, Antonio Banderasa. Efekt tej współpracy jest szokujący. Natomiast drwiący z Nowego Testamentu film grupy Monty Python od ponad trzydziestu lat szokuje doskonałym, absurdalnym humorem.

Skóra, w której żyję (La piel que habito)

Najnowszy film Pedro Almodóvara. Po latach wierności konwencji melodramatu hiszpański mistrz eksperymentuje z gatunkami. Tym razem kinem noir. – Próbuję pójść nową drogą – mówi reżyser. – Poczułem, że muszę zrobić obraz formalnie odległy od mojej dotychczasowej twórczości. Odkryć siebie na nowo – mówi reżyser.

Opowieść uważana za miksturę obsesji Markiza de Sade i wszechobecnej pustki egzystencji Jeana-Paula Sartre'a. Wybitnego chirurga plastycznego, Roberta Ledgarda (Antonio Banderas), nawiedzają koszmary z przeszłości. Dwanaście lat temu w zapalonym wskutek wypadku samochodzie zginęła jego żona. Lekarz ma ambitny plan stworzenia nowej formy ludzkiej skóry, która mogłaby wytrzymać każdy rodzaj ataku, wypadku, czy urazu. Która mogłaby ratować ludziom życie. Praca nad formułą wreszcie staje się jego obsesją. W przedsięwzięciu pomaga mu jego wspólniczka Marilla (Marisa Parades) oraz królik doświadczalny, w osobie młodej i tajemniczej Very (Elena Anaya). Kiedy dowiemy się prawdy o tej kobiecie, okaże się ona dziwaczniejsza i bardziej szokująca, niż wszelkie najśmielsze przypuszczenia. „Skóra, w której żyję” ma szansę stać się jednym z najbardziej szokujących filmów w dorobku reżysera. Almodóvar gra z popkulturą, z toposem Frankensteina i motywem zemsty. Odwołuje się do starych dzieł Buñuela, Langa, Hitchcocka, ale też do horrorów Dario Argento. Tworzy traktat na temat tożsamości w czasach fascynacji chirurgią plastyczną.

Skóra, w której żyję

Po raz pierwszy w swojej karierze twórca sięgnął po materiał literacki i przygotował scenariusz na podstawie powieści „TarantulaThierry'ego Jonqueta, francuskiego pisarza z nurtu noir. O jego książce krytycy pisali, że jest a to krótka, ponura powieść, którą trzeba przeczytać jednym tchem. Połknąć jak gorzką pigułkę i za nic nie uwierzyć w przedstawiony tu odrażający obraz świata. Choć w mrocznej, zawiłej fabule, jest coś pociągającego...

Za nami już ostatni pokaz filmu "Żywot Briana". Dla wszytkich, którzy nie mieli okazji obejrzeć go podczas trwania festiwalu, przygotowaliśmy garść najważniejszych informacji, mających na celu, zachęcenie do obejrzenia filmu, już we własnym zakresie.

Żywot Briana (Monty Python’s Life of Brian)

Prawdziwa uczta dla fanów jedynego w swoim rodzaju, purnonsensowego humoru „Latającego Cyrku Monty Pythona”. Drugi pełnometrażowy film Pythonów jest parodią historii Chrystusa. Nakręcono go w 1979 roku w opustoszałej scenografii z innego filmu, „Jezus z Nazaretu”. Brian, to rówieśnik Jezusa, który urodził się pamiętnej nocy w Betlejem, w stajence, w sąsiedztwie wiadomej stajenki. Trzej Królowie składają Brianowi dary, jednakże szybko zauważają swój błąd i bezceremonialnie odbierają złoto, kadzidło i mirrę i czym prędzej udają się do sąsiedniego budynku. Próbując wieść zwyczajne życie Brian musi sobie radzić z apodyktyczną matką, przygłupawymi rzymskimi żołnierzami i członkami Judejskiego Frontu Ludowego, do którego chce się przyłączyć. Dostaje tam misję sabotażu, polegającego na wypisaniu na murze hasła Rzymianie idźcie do domu. Kiedy sabotażystę przyłapują na gorącym uczynku rzymscy legioniści, dopatrują się błędów gramatycznych i każą mu... przepisać na murze hasło 100 razy.

Żywot Briana

Gdy Brian kończy pracę zauważa go inny patrol i zaczyna się niekończący pościg, utrudniany przez to, że za Brianem ciągnie się fanatyczny tłum wyznawców, którzy przez pomyłkę obwołali go prorokiem... Za jedną z najlepszych uważana jest scena w której uciekający przed wyznawcami Brian wskakuje do nory, zamieszkałej przez pustelnika, który 18 lat wcześniej złożył śluby, że nie wyda z siebie dźwięku. Tymczasem Brian niefortunnie nadeptuje mu na odcisk... Bohater „Żywotu”, podobnie jak Chrystys, kończy na krzyżu. Finałowa piosenka, podczas której ukrzyżowani zgodnym chórem śpiewają „Always look on the bright side of life(Zawsze patrz na jasną stronę życia), jest mistrzostwem w konwencji absurdalnego humoru. Ze względu na luźne aluzje religijne film wzbudził wiele kontrowersji, co sprawiło, że w kilku miejscach na świecie nie został dopuszczony do dystrybucji, a w innych przyciągnął tym większe tłumy. Uznawany za szczytowe osiągnięcie grupy Monty Python, nieprzerwanie zajmuje najwyższe miejsca na różnych listach najbardziej zabawnych filmów wszech czasów. Po prostu perełka, podczas której nie można powstrzymać się od śmiechu, a kultowe, absurdalne cytaty, bawią do dziś.

 

Fot. Materiały prasowe

Nowe Horyzonty: co jeszcze przed, a co już za nami - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

13. Międzynarodowy Festiwal Filmowy T-Mobile Nowe Horyzonty odbędzie się we Wrocławiu dniach od 18 - 28 lipca 2013.

W programie oprócz stałych sekcji, takich jak: Międzynarodowy Konkurs Nowe Horyzonty, Międzynarodowy Konkurs Filmy o Sztuce, Konkurs Polskie Filmy Krótkometrażowe, Konkurs Europejskie Filmy Krótkometrażowe, Panorama, Dokumenty/eseje, Trzecie Oko, pokazy specjalne itd. podczas 13. edycji festiwalu zobaczymy:

Fot. Odgłosy robaków - zapiski mumii  

Neobarok francuski (Beineix - Besson - Carax) - wracamy do lat 80. i wczesnych 90. XX wieku, dekady erozji wielu doktryn i stylów życia, by przyjrzeć się jednemu z najciekawszych zjawisk we francuskim i światowym kinie. Na scenie pojawiają się wtedy nowi wonder boys: Jean-Jacques Beineix (Diva, Księżyc w rynsztoku, Betty), Luc Besson (Ostatnia walka, Subway, Wielki błękit) i Léos Carax (Boy Meets Girl, Zła krew), zrywający z naturalizmem francuskiej kinematografii. Nie zmierzają co prawda do identycznych celów, ale w pełnym sprzeczności, złożonym, otwartym na wizualne realia swojego czasu (wideo, klipy, komiks, reklama, moda) pomyśle na kino okazują się podobni. Charakterystyczna dla nich niedbała elegancja, wyrafinowana brzydota, heterogeniczność stylu czyni z dotychczasowych skaz nowy system estetyczny.

Nowe Kino Rosji - na program sekcji narodowej złoży się 15 nowych rosyjskich filmów, ilustrujących tendencje we współczesnej rosyjskiej kinematografii, dalekie od poetyki, jaką zbudował mit Tarkowskiego, czy od naturalizmu spod znaku Bałabanowa. Intrygujące debiuty, eksperymenty i niekonwencjonalne dokumenty pojawią się obok kina reprezentowanego przez Siergieja Łobana, Igora Wołoszyna i innych.   

Szwajcarskie dokumenty muzyczne - cykl, który powstał we współpracy ze Swiss Films, opowie o środowisku współczesnych szwajcarskich muzyków w obiektywie m.in. Stefana Schwieterta, czy gościa poprzednich edycji festiwalu Petera Liechti, reżysera filmu Odgłosy robaków – zapiski mumii.

Nowe Horyzonty Języka Filmowego: postać - cykl edukacyjny, odsłaniający kulisy formy filmowej, ujawniający tajniki warsztatu poprzez pokazy, prelekcje i spotkania z twórcami. Po montażu, zdjęciach, scenografii i dźwięku przyszła kolej na postać. Na przykładzie starannie dobranych, specjalnie na festiwal sprowadzanych filmów pokażemy kluczowe problemy klasycznego i współczesnego traktowania konstrukcji postaci i gry aktorskiej. W programie znajdzie się miejsce m.in. dla radykalnego podejścia do tematu, reprezentowanego przez Palindromy Todda Solondza, czy I'm Not There Todda Haynesa.

Nocne Szaleństwo: cyberpunk - cykl, prezentujący nurt w kinie science-fiction, charakterystyczny dla postmodernizmu i cyfrowej rewolucji, od kultowych klasyków z lat 80. i 90. do najnowszych filmów, które grają gatunkowymi konwencjami, otwierając nurt na bardziej eksperymentalne wpływy.

Fot. Wielki błękit

Retrospektywy:

Walerian Borowczyk - próba odświeżającego spojrzenia na dzieło tworzącego w Polsce i we Francji, zapomnianego wizjonera - plastyka, scenarzysty i scenografa, autora rysunków satyrycznych i rzeźb, reżysera filmów animowanych (m.in. współpracował z Janem Lenicą) i fabularnych, pisarza, jednego z głównych autorów polskiej szkoły plakatu, a przede wszystkim twórcy surrealistycznego, artystycznego kina erotycznego (m.in. Opowieści niemoralne, Bestia).

Hans-Jürgen Syberberg - wybór najważniejszych dokonań otoczonego aurą skandalu, niepokornego, niemieckiego reżysera, w programie znajdzie się m.in. słynny, wzbudzający kontrowersje, 442-minutowy Hitler - film z Niemiec (1977), a także wybór oper filmowych i filmów muzycznych. Projekt jest realizowany we współpracy z Instytutem Goethego w Polsce.

William Kentridge - mówią o nim "ostatni żyjący geniusz", J. M. Coetzee dodaje: "głęboka empatia, niespotykana inwencja", południowoafrykański grafik, rysownik, performer, autor filmów animowanych i instalacji, należy do trzeciego pokolenia w południowoafrykańskiej rodzinie o litewsko-żydowskich korzeniach, jego rodzice - prawnicy bronili w głośnych sprawach sądowych ofiar apartheidu. Prace artysty oscylowały zawsze wokół ważnych z tej perspektywy, aktualnych i często niewygodnych tematów - przemocy i niesprawiedliwości, uprzywilejowania białej i cierpienia czarnej ludności RPA. W swoich animacjach, które zaprezentujemy w programie retrospektywy, wykorzystuje technikę opartą na rysunku węglem.

Co nowego w programie 13. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Na tegorocznym Festiwalu nie brakuje filmów poruszających trudne tematy. Widzowie znajdą pozycje ukazujące zarówno zmaganie się z nieuleczalną chorobą (Co teraz? Przypomnij mi) jak i przemocą domową, której ofiarą jest tytułowa „Żona policjanta“. W „Lonely Man – Brad Pitt“ szerszej publiczności zaprezentował się jako zwykły człowiek.

Rok niebezpiecznego życia

Konkursowy "Co teraz? Przypomnij mi" to niemal trzygodzinny dokumentalny zapis przeżyć portugalskiego filmowca Joaquima Pinto z rocznej terapii eksperymentalnej, której się poddał w nadziei na wyleczenie. Pinto od dwudziestu lat żyje z żółtaczką typu C i wirusem HIV. Leki, które przyjmuje, osłabiają jego pamięć i koncentrację, powodują depresję i bezsenność oraz bóle mięśni i stawów, są przyczyną zmęczenia i osłabienia. Dla Pinto jest to czas na porządkowanie swoich spraw i powroty do przeszłości. Twórca wspomina m.in. swoje wcześniejsze terapie czy współpracę ze znanymi reżyserami. Stara się zrozumieć sens swojego położenia, ale za każdym razem wraca do punktu wyjścia. Jego mąż czyta mu Biblię, a on poszukuje książki o początkach czasu.

Pinto widzi, że przez terapię cierpi jego związek, bo bywa niezdatny do zwykłych życiowych czynności. Jednak dostrzega miłość, która go spotkała, bo dom, który zbudował z partnerem (i czterema psami), byłby spełnieniem marzeń o szczęściu niejednej osoby. Czasem dopada go poczucie beznadziei i stwierdza, że walka z wirusami jest skazana na przegraną; mówi, że "życie odetchnie z ulgą, jak zamienimy się w proch". W przypadku takich filmów jak "Co teraz? Przypomnij mi" zawsze towarzyszy mi lekki dyskomfort, bo zaglądam w najintymniejsze zakamarki życia bohatera - w filmie pojawia się nawet scena, w której Pinto uprawia seks ze swoim mężem. Zastanawiają mnie również przesłanki kierujące twórcą, który odsłania się w filmie całkowicie. "Co teraz? Przypomnij mi" ostatecznie jednak traktuję jako szczerą próbę zmierzenia się z cierpieniem i pogodzenia z tym, co od nas niezależne.

"Co teraz? Przypomnij mi"

Trywializując zbrodnię

Bartosz Sadulski obejrzał "Żonę policjanta", która bardzo mu się nie podobała: Nagrodzony w Wenecji nowy film reżysera "Wielkiej ciszy" jest oburzający. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek ze złości na seansie dostał dreszczy. Bynajmniej nie ze względu na żenującą jakoś rzemiosła filmowego, chociaż i co do umiejętności czysto filmowych reżysera można w przypadku Gröninga mieć poważne wątpliwości, skoro trzygodzinny film o przemocy domowej musiał podzielić na ponad pięćdziesiąt części, często niezbyt ze sobą związanych, opartych na jakiejś estetycznej zawiesinie. Każda część byłą starannie ponumerowana, informowano nas też o rozpoczęciu i zakończeniu rozdziału.

Zdaniem reżysera, który spotkał się z widzami po projekcji, może to służyć pewnej dowolności przy odbieraniu "Żony policjanta", lecz jako że narracja była jak najbardziej linearna, zamiast filmowej "Gry w klasy", powstała smutna opera mydlana, powielająca najgorsze społeczne i kulturowe schematy i stereotypy słabej kobiety i zakompleksionego mężczyzny. Uwe i Christine naturalnie początkowo wydają się zwykłą parą, lecz gdzieś w okolicach 28. rozdziału widzimy siniak na jej placach, nieco później nie ma wątpliwości, że Uwe, mimo bycia policjantem, jest zwykłym zwyrodnialcem. Motywację niemiecki reżyser podaje jak na talerzu: Uwe nie jest gościem, który rozpracowuje potrójne morderstwa i niemieckie kartele narkotykowe, lecz zamiata drogę po wypadku, więc w ramach odreagowania tłucze żonę. Proste.

Gröning twierdzi, że przez kilka lat zbierał materiały, jednak jego film jest płaski jak naleśnik i gdybyśmy żyli w czasach taśmy celuloidowej, powinien zostać rozstrzelany za jej zmarnotrawienie na trywializację trudnego tematu. Reżyser twierdzi też, że niektóre ze scen są odtworzeniem tego, co usłyszał w rozmowach z ludźmi, którzy byli w związkach, gdzie pojawiła się przemoc. Nie jest w takim razie twórcą, lecz co najwyżej odtwórcą, znajdującym przyjemność w estetyzacji i usprawiedliwieniu zbrodni, i nie zmienia tego nawet wybranie na głównego bohatera człowieka przytłaczająco normalnego. "Żona policjanta" nie szokuje, nie stawia pytań, chce zyskać akceptację jako nieco tajemnicze, humanistyczne dzieło, a jest pozbawionym scenariusza zlepkiem scenek, jakie często widujemy w serialach, amerykańskich filmach czy reportażach. Z "Żony policjanta" wychodzi się z niczym, jak po artykule z cyklu "mąż ją bije, a ona nie chce tego zgłosić". Nie ma alibi dla Gröninga.

"Lonely Mann - Brad Pitt"  

Walka klas

Kolejny konkursowy film, który tego dnia widziałam, wystawił cierpliwość widzów na ciężką próbę. Rozgrywająca się w Buenos Aires "Historia strachu", zaczyna się od nadawanego z helikoptera komunikatu o nakazie opuszczenia dzielnicy slumsów. Niedługo potem mieszkańcy pobliskiego zamkniętego osiedla zaczynają dostrzegać niepokojące znaki: dym na niebie, smród palonych śmieci i cykliczne przerwy w dostawie prądu. Do tej pory bezpieczni w swoich bogatych domach, przeczuwają zbliżające się zagrożenie dla ich komfortowego życia. Gdy podczas kolacji zgaśnie światło, paranoja osiągnie swój szczyt. Argentyński twórca Benjamín Naishtat buduje swój film z niedopowiedzeń, które w jego zamierzeniu mają wykreować atmosferę zagrożenia, a tymczasem ograbiają go z treści i skazują na oskarżenie o nudę. Niektóre sceny wypadają kuriozalnie, jak ta, gdy nagi mężczyzna ni z tego, ni z owego wyskakuje na ulicę i powoduje popłoch wśród pasażerów samochodu. Inne jednak celnie ukazują hipokryzję zamożnych obywateli, których marzeniem okazuje się praca w organizacji charytatywnej. "Historia strachu" nie przekonuje jednak ani jako obraz społecznych nierówności i zakłamania klas wyższych, ani jako thriller.

Ciekawy przypadek Brada Pitta

A gdyby tak Brad Pitt został jednym z nas? Zwykłym gościem, który zamiast zasiadać gdzieś wysoko na aktorskim Olimpie, zszedł na ziemię i problemy miał podobne do naszych? Trudno to sobie wyobrazić, wszak to chyba największy obecnie gwiazdor Hollywood. Jednak dzięki etiudzie "Lonely Man - Brad Pitt" Piotra Blajerskiego staje się to łatwiejsze. Blajerski wybrał sceny z kilkunastu filmów z aktorem - sceny, w których jest on zupełnie sam - i ułożył je we wciągającą historię. Mamy tu więc "Rzekę życia", "Kalifornię", "Wichry namiętności", "Joe Blacka", "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona", "Zabójstwo Jessego Jamesa...", "Zabić, jak to łatwo powiedzieć", "Drzewo życia" itd. Nie wszystkie jednak pasowały do koncepcji twórcy, więc nie ma np. "Siedem" czy "Podziemnego kręgu". Twórca połączył sceny w tak zgrabny sposób, że - jakby ku własnemu zaskoczeniu - otrzymujemy portret Brada Pitta jako człowieka samotnego, dla którego zmagania z codziennością są wyzwaniem. Fajnie przez chwilę pomyśleć, że Brad Pitt jest nam tak bliski.

Co z tą Polską?

Halina Jasonek obejrzała blok z polskimi krótkimi metrażami: Środowy zestaw filmów krótkometrażowych zainteresował mnie szczególnie ze względu na "Jestem Polakiem" Pawła Hejbudzkiego. Cyrk, który odbywa się na ulicach Warszawy z okazji Święta Niepodległości, z każdym rokiem coraz bardziej szokuje i zniesmacza. Wejście z kamerą w sam środek Marszu Niepodległości wydaje się ciekawym pomysłem i szansą na choć cień zrozumienia dla jego uczestników. Niestety, twórcy filmu traktują temat bardzo powierzchownie. Między narodowców wysyłają aktora i śledzą z kamerą. Taki trochę reportaż wcieleniowy, trochę dokument. Nasz przewodnik po świecie hardkorowych patriotów nie próbuje dowiedzieć się czegoś o ich motywach i marzeniach. Rozmawia z emerytami, nastolatkami, sprzedawcami flag. Pyta, gdzie można bić się z policją, ale już nie docieka, po co to robić. Zamiast tego sprzedaje komunały: "Polacy jak się nie napierdalają, to nie żyją." W efekcie z "Jestem Polakiem" dowiadujemy się o polskości w Święto Niepodległości mniej więcej tyle, co z materiału w wieczornym serwisie informacyjnym.

Ciekawiej wypadł "Telemarketing" Katarzyny Guzowskiej. Utrzymany w estetyce filmiku z YouTube, dokument bada relacje zawiązywane podczas rozmów z telemarketerami. Bo, jak stwierdza autorka filmu, rozmowa telefoniczna to jednak dość intymna sytuacja. Guzowska pyta pracowników call center, którzy do niej dzwonią, czym kierują się w życiu. O dziwo, dostaje odpowiedzi. Potem sama zaczyna zawodowo dzwonić. Film Guzowskiej przypomina dziecięcy eksperyment. Szczery i całkiem zabawny.

Źródło: Onet.pl

T-Mobile Nowe Horyzonty 2014: Co teraz? Przypomnij mi - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się