W dniu dzisiejszym proponujemy wszystkim obecnym na Festiwalu miłośnikom kina dwie jakże odmienne pozycje. Pierwszą z nich jest "Koń turyński", węgierskiego reżysera Bela Tarra, a drugim Performance: „I Shot Jack Two”, czyli Kino na żywo w wykonaniu Eli Troyano i Uziego Parnesa.

Fryderyk Nietzsche wychodzi z budynku przy Via Carlo Alberty. Widzi, jak woźnica zaparkowanego w pobliżu powozu, stara się poruszyć z miejsca upartego konia. Nagle traci cierpliwość i zaczyna okładać zwierzę batem. Nietzsche podchodzi do powozu i szlochając zarzuca swoje ramiona na szyję konia. Gospodarz domu zabiera Nitzschego do domu, kładzie na kanapie. Cichy i obłąkany filozof spędza kolejne 10 lat swojego życia pod opieką swojej matki oraz sióstr. A co stało się z koniem, którego ciężki los spowodował upadek mentalny wielkiego myśliciela?

Tymi słowami Bela Tarr, węgierski reżyser, wprowadza do swojego najnowszego filmu, który opowiada o ciężarze ludzkiej egzystencji a którego akcja rozpoczyna się tuż po zakończeniu opisanych wcześniej zdarzeń, czyli 3 stycznia 1889 r. w Turynie. Życie woźnicy, jego córki oraz konia płynie nadal. Uwaga twórców skierowana została nie na moralność czy ocenę postępowania bohaterów, lecz na zwykłe codzienne życie. „Chcieliśmy pokazać jak trudne i straszne jest to, kiedy każdego dnia musisz iść i przynieść wodę ze studni. Niezależnie od tego czy jest lato, czy zima. Pokazywanie codziennych, rutynowych czynności pozwala na pokazanie tego, co w świecie przedstawionych ludzi jest złe”. „Konia turyńskiego”, Tarr określił także mianem „ostatniego kroku w karierze”.

"W moim pierwszym filmie poruszyłem temat wrażliwości społecznej, chciałem zmienić świat – mówi Tarr. Z czasem zrozumiałem, że problemy, które go dotyczą są bardziej skomplikowane. Teraz mogę powiedzieć tylko tyle, że życie jest ciężkie, i nie wiem co przyniesie w przyszłości. Mogę zobaczyć rzecz, która jest już blisko – koniec."

Pierwszy pomysł na zrealizowanie filmu pojawił się w połowie 1980 r. kiedy Tarr usłyszał historię załamania Nitzschego, kończącą się pytaniem: a co się stało z koniem?. Zarys filmu powstał w 1990 r., lecz sama produkcja został odłożona ze względu na wcześniejsze zobowiązania reżysera. Laszlo Krasznahorkai, węgierski pisarz, który opowiedział Tarrowi tę historię, przeniósł w tym czasie ją na papier i tekst ten posłużył w późniejszym czasie do znalezienia sponsorów przedsięwzięcia. „Koń turyński” nie opierał się na żadnym scenariuszu, w konwencjonalnym rozumieniu tego słowa. Po premierze filmu na Bernlinale tak napisał o nim Ray Bennt: Fani filmów Tarra dobrze wiedzą na czym polega jego twórczość. Spodziewając się kina ponurego a zarazem statycznego, dobrze spędzą czas na sali kinowej. Dla nieznających wcześniejszej twórczości reżysera, film może wydać się nużący, bowiem reżyser dużą wagę przykłada do pokazania do pokazania czynności codziennego życia. Widzimy zatem jak ubierają się w swoje łachmany, jak palcami jedzą gotowane ziemniaku, jak rąbią drzewo i jak karmią konia.

Jeżeli zatem nie mieliście nigdy wcześniej okazji do oglądania filmów Beli Tarra, zróbcie to koniecznie. Wysmakowana i poruszająca opowieść o życiu tak zwykłym i trudnym, a momentami beznadziejnym pozwala spojrzeć na bezpieczną i stabilną współczesność innymi oczami.

Dla wszystkich, którzy nie mają ochoty po całym dniu meandrowania między poszczególnymi salami kinowymi oraz gatunkami kina, proponujemy Performance: „I Shot Jack Two”, czyli Kino na żywo w wykonaniu Eli Troyano i Uziego Parnesa.

Tytułowym Jackiem jest sam Jack Smith, znany z tego, że każda z jego projekcji stanowiła dla widzów dużą niespodziankę – ustawicznie ciął i przemontowywał swoje filmy, stał się inspiracją dla Troyano i Parnes, które postanowiły kontynuować jego tradycję. Połączyły fragmenty filmu Buble People Troyano z Exotic Dreams oraz Stars of L.E.S – serią zdjęć Smitha, wykonanych przez Parnes na początku lat 80. W filmie Jack Smith i Phoebe Legere przebrani są za Bąbelkowe Boginie, a reszta performerów (łącznie z Parnesem) – za Marilyn Monroe. Improwizowany film miał miejsce w lofcie Uziego Parnesa w 1982 roku, w tle widać jego rzeźby i instalacje.

Ela Troyano zapoznała mnie ze Smithem w 1979 roku, kiedy przyprowadziła go na imprezę do mojego loftu w SoHo – opowiada Uzi Parnes. – Niedługo potem się wprowadziła, a Jack stał się stałym bywalcem. Pisałem wtedy doktorat na wydziale Performance Studies na NYU i Jack zgodził się, żeby zrobił dokumentację jego owianych legendą spektakli. W zamian miałem robić mu piękne i stylowe zdjęcia reklamowe, których mógł używać do promocji swojej nieskromnej osoby. Smith dostawał odbitki, mi zostały negatywy, których używam teraz do rekonstrukcji jego spektakli.

Niezależnie od tego, czy wolicie filmy w klasycznym znaczeniu tego słowa, czy też szalone i nieprzewidywalne Performance, podczas Nowych Horyzontów każdy znajdzie coś interesującego dla siebie.

 

Fot. Materiały prasowe

<p><em>Oficjalny trailer "Konia turyńskiego"</em></p>

Koń turyńki czy Performance: „I Shot Jack Two” nowohoryzontowe wybory - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Ładny, słoneczny dzień odbił się we Wrocławiu na repertuarowych wyborach widzów. Między bolesnymi wizjami problemów świata, chętnie wybierali lżejsze tytuły, będące śmiałą zabawą z kinem.

Po burzach, mżawkach i ulewach, jakie towarzyszyły pierwszym dniom festiwalu, aura nad Wrocławiem zaczyna się rozjaśniać. Powoli odżywa stworzona na Rynku Solnym plaża, a krople  deszczu przestają uderzać o dach i parasole klubu festiwalowego. Także wśród filmów wiele osób wybierało dzisiaj lżejsze, ale wciąż nowohoryzontowe propozycje.  Takie choćby jak Dharma GunsFrancois-Jacquesa Ossanga. Obraz jest rodzajem festiwalowego, intertekstualnego żartu dla wyrobionych widzów, spektakularnej drwiny z konwencji kina, dawnych dzieł i stylu cenionych reżyserów. Można tu odnaleźć cytaty z dziesiątków znanych tytułów, klisze gatunkowe, nawet odmienne typy montażu. Widzowie reagowali na ten film bardzo różnie, w zależności od tego czy traktowali go poważnie czy pozwalali by Ossange wciągnął ich w tę dziwną, hipnotyczną grę.

Dla tych, którzy pragnęli żonglować schematami i bawić się  klasycznymi, „kultowymi” filmami idealnymi seansami stały się z kolei projekcje „Lemoniadowego Joe” oraz „Nocy żywych trupów. Pierwszy film, Oldricha Lipsky’ego, obrósł legendą w bloku komunistycznym. W końcu Czechosłowacy wyprodukowali komediowy western , w którym przedstawiciel zachodniego koncernu pokonywał łotra. I to z piosenkami Karela Gotta i Waldemara Matuska.

Nocy…” chyba nie trzeba nikomu przestawać. Klasyczny horror o zombie George’a Romero to klasyka, której nie wypada nie znać w epoce, w której mistrzami kina są Tarantino i Rodriguez. Bo właśnie takimi obrazami obaj reżyserzy karmili się w dzieciństwie. A mnie przypomina się zdanie, które kiedyś twórca powiedział mi w wywiadzie: „Wbrew pozorom wymyślanie tylu sposobów ukatrupienia żywego trupa to trudne, pełnoetatowe zadanie”.

Słońce, plaża, „Lemoniadowy Joe” i zombie? Pewnie, w końcu wielu widzów Nowych Horyzontów, którzy zaczęli uczestniczyć w festiwalu w czasach liceum albo na studiach, teraz bierze urlop w pracy, żeby przyjechać do Wrocławia. I  należy im  się trochę relaksu.

 

Fot. Materiały prasowe

Nowohoryzontowe wybory widzów - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

W App Store jest już dostępna aplikacja dla iPhone i iPada o nazwie Wybory 2011, poświęcona zbliżającym się wyborom parlamentarnym.

Za jej pomocą można zabawić się w badanie opinii publicznej, a dokładnie właścicieli tych urządzeń. Program Wybory 2011 pozwala na tworzenie własnych ankiet oraz braniem udział w tych przygotowanych przez innych użytkowników oraz przeglądanie ich wyników. Każda z ankiet celuje w określoną liczbę respondentów, a do momentu jej zamknięcia jej wyniki widoczne są tylko dla tych, którzy odpowiedzieli na zawarte w niej pytania. Tworzenie własnych ankiet wymaga założenia konta z podaniem adresu e-mail.

Program pozwala na tworzenie własnych ankiet oraz braniem udział w tych przygotowanych przez innych użytkowników oraz przeglądanie ich wyników.

Wybory 2011 to program dostępny zarówno dla iPhone'a jak i iPada.

Wybory 2011 dla iPhone i iPada - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Wynik wyborów nie odzwierciedla tego, który z trzech kandydatów na prezydenta – Duda, Komorowski czy Kukiz – cieszył się największym zainteresowaniem użytkowników wyszukiwarki Google. Zobaczcie.

Wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich dla wielu były zaskoczeniem. Tymczasem, gdyby zobaczyć, jak przedstawiało się zainteresowanie trzema kandydatami, którzy otrzymali największą ilość głosów, nie powinny one tak bardzo dziwić. No może poza tym, że to Paweł Kukiz powinien zebrać najwięcej głosów.

Widać wyraźnie, że średnie zainteresowanie Bronisławem Komorowskim było w ciągu ostatniego miesiąca większe niż Andrzejem Dudą, jednak w ostatnich dniach to właśnie nazwisko Dudy było częściej wpisywanie w pole wyszukiwania. Tymczasem Kukiz Pobił ich obydwu, a zainteresowanie nim zaczęło błyskawicznie rosnąć po tym jak wystąpił w popularnym show Kuby Wojewódzkiego.

Zainteresowanie Dudą skoczyło natomiast w dniu telewizyjnej debaty prezydenckiej, w której Komorowski nie wziął udziału.

Czy Google podpowie wyniki drugiej tury wyborów prezydenckich?

Źródło/Fot.: Google Trends

Google Trends przewidział wynik wyborów? Niezupełnie - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się