Wychowani przez Romana Gutka widzowie słyną z krytycyzmu i wysokich wymagań wobec kina. Jak oceniają tegoroczny festiwal?

Nowe Horyzonty z każdą kolejną edycją bardziej fascynują różnorodnością prezentowanego przez organizatorów kina. Jest tu bezkompromisowy, odważny konkurs, złożona z dzieł mistrzów panorama, retrospektywy (w tym roku aż siedem!), cykle tematyczne, prezentacje kinematografii poszczególnych krajów. I chyba właśnie równowaga między poszczególnymi sekcjami decyduje o wydźwięku festiwalu.

Krytyka dobrze odebrała jedenastą edycję festiwalu. Dużym jej atutem było ściągnięcie do Wrocławia  najważniejszych premier tego roku: „Habemus papam – mamy papieża Nanniego Morettiego, „Człowieka z HawruAkiego Kaurismakiego, RozstaniaAsghara FarhadiegoRomanowi Gutkowi udało się także przedstawić widzom autorów, którzy tworzą mapę współczesnego kina artystycznego, ale których sztuka nie należy do najpopularniejszych w Polsce: z Brunonem Dumontem i Belą Tarrem na czele.

Bruno Dumont

- Mam wrażenie, że w tym roku właśnie takie kino triumfowało – mówi mi uczestniczka festiwalu, Maria Ibisz. - Intelektualne, misternie skonstruowane, utkane z symboli kluczowych dla kultury europejskiej.  Ale chętnie też chodziłam na proste i skromne historie, które pozwalały mi się po prostu wzruszyć.

Niektórym widzów brakowało w prezentowanych tytułach właśnie silnych emocji. Histerycznych krzyków sprzeciwu wobec współczesności, z których zawsze słynęła wrocławska impreza:

- Widziałam w tym roku dziesiątki naprawdę dobrych filmów i rzadko wychodziłam z sali rozczarowana - mówi mi Agata Kozłowska. – Czasami tylko chciałam, żeby jakiś film mnie wściekł, rozzłościł, rozgorączkował.

Jednak także tegoroczna impreza miała swoje kontrowersje. Jak wywołujący najsilniejsze emocje obraz „Terroryści”. Liczne sceny masturbacji połączone są tu z opisami ważnych wydarzeń historycznych. Ekscentryczne? Dziwne? Owszem. Ale na takie produkcje czekają tutejsi widzowie. Nawet jeśli mieliby potępić je w czambuł. Bo wierzą, że o kinie warto rozmawiać.

<p>Wczoraj czekaliśmy na występ zespołu Grindermann. Dzisiaj o festiwalu rozmawiamy z Januszem Wróblewskim, Mariuszem Trelińskim oraz gościem festiwalu, reżyserem Denisem Cote.</p>

Krytycyzm i wysokie wymagania horyzontowej publiczności - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Wartość sprzętu umożliwiającego nam kontakt z bliskimi i światem mierzy się wieloma kryteriami. A jedno z najważniejszych to nadążanie za rozwojem coraz to nowszych technologii. Warto więc wiedzieć, co aktualnie jest na topie. Warto zmieniać modele na lepsze.

Zaktualizuj swoje wymagania - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Nowohoryzontowi selekcjonerzy powoli typują najciekawsze filmy festiwalu w Cannes: Joanna Łapińska, dyrektorka artystyczna MFF T-Mobile Nowe Horyzonty zwraca szczególną uwagę na Paradise: Liebe Ulricha Seidla, Post tenebras lux Carlosa Reygadasa, Beyond the Hills Cristiana Mungiu, No Pablo Larraina, Mekong Hotel Apichatponga Weerasethakula.

Roman Gutek, dyrektor MFF T-Mobile Nowe Horyzonty stawia podobnie na Paradise: Liebe i Post tenebras lux, wymienia też Miłość Michaela Hanekego, Beasts Of The Southern Wild Behna Zeitlina i Holy MotorsLeosa Caraxa ("wizyjny, symboliczny, neosurrealistyczny, miejscami bardzo w stylu Lyncha, żywiący się kinem, enigmatyczny, wymykający się interpretacjom, bardzo podzielił publiczność").

Polscy krytycy na festiwalu w Cannes nadal komentują:

"W konkursie bomba: Holy Motors Leosa Caraxa, niegdyś wieszczącego zwycięstwa rozbuchanego neobaroku w Złej krwi (1986) i Kochankach z Pont-Neuf (1991), a potem milczącego od nakręconej w 1999 roku Poli X. Ostatnimi czasy Carax był obecny tylko w krótkometrażówkach, z których jedna - Pan Gówno z nowelowego Tokio! (2008) - stała się przyczynkiem do fabuły najnowszej. Tamten pomysł był co najwyżej szkicem; Holy Motors jest absolutnym tryumfem.

Jednocześnie konkretny w inscenizacji i surrealistyczny w treści, obłąkany wodewil Caraxa jest czymś w rodzaju teatru jednego aktora przepisanego w wielkie filmowe uniwersum z pogranicza eXistenZ i Borata. Sens fabuły wyłania się powoli (...), głównym bohaterem jest tu niejaki Oscar (Denis Lavant) - aktor przemieszczający się po Paryżu wielką limuzyną-garderobą, z której wyskakuje od czasu do czasu, by odegrać starannie przygotowaną rolę (która doskonale wkomponowuje się w otaczającą go "rzeczywistości")."

Michał Oleszczyk: Jasny gwint! ("Dwutygodnik")

"Najnowszy film Carlosa Reygadasa urywa głowę. Obok Holy Motors Caraxa to najbardziej nieoczywista i oszałamiająca propozycja konkursu głównego. Od pierwszej hipnotyzującej sceny wiadomo, że meksykański twórca tym filmem pewnie przebije poprzedni i w pewnym sensie tak się dzieje, bo Post Tenebras Lux porusza się w dużo bardziej złożonej, skomplikowanej strukturze niż Ciche światło. Oś fabuły jest minimalnych rozmiarów i opowiada o rodzinie, która z miasta przeniosła się w środek leśnej puszczy, w której – można byłoby powtórzyć za liskiem z Antychrysta von Triera – chaos rządzi. Nie wiadomo, czy to miejsce, czy przeszłość otwiera w bohaterach dostęp do ich strachów, pragnień i instynktów, zderzających się czasem w ramach jednej chwili. Związek z tym zdaje się mieć tajemniczy czerwony stwór ze skrzyneczką – taką a la puszka Pandory – po którego wizycie rodzinna sielanka niknąć pod wpływem narastającego napięcia w relacjach. Konflikt pcha filmową opowieść w niespodziewane zakamarki, a każdego z nich wysącza coraz bardziej mroczna siła."

Urszula Lipińska (stopklatka.pl)

"Ostatnie dni festiwalu przynoszą nieoczekiwane, czasami zdumiewające odkrycia. "Viva Bunuel!" - krzyczała skonsternowana publiczność po pokazie meksykańskiego dziwadła Post Tenebras Lux Carlosa Reygadasa.

To film, w którym spada krwawy deszcz, jedna z postaci ciągnąc się za włosy wyrywa sobie głowę, a inna (kto wie, czy nie ta sama) zjawia się we śnie w postaci świetlistego ducha z głową byka.

Holy Motors Francuza Leosa Caraxa rozmawiają ze sobą samochody, bohater mieszka w jednorodzinnym domku pod Paryżem z żoną-małpą, a utrzymana w konwencji kafkowsko-borgesowskiej historia układa się w przypowieść o tęsknocie za nieskończoną ilością przygód i wcieleń pozwalających ranić i umierać bezkarnie."

Janusz Wróblewski: Ameryka zdemitologizowana ("Polityka")

"Post tenebras lux zaskoczyło wszystkich, kiedy po przepięknym, ale melancholijnie smutnym preludium na ekran wkroczył świetlisty Faun. Warto zauważyć, że u Reygadasa takich niespodziewanych zmian konwencji jest więcej. Wydaje mi się, że to jego sposób na odbezpieczanie emocji skrajnych i niedających się zamknąć w słowach. Reżyser ubiera je w kostium absurdu czy baśni, bo uczucia tak podane są zdecydowanie bliższe prawdzie i bardziej otwarte na interpretacje. W swojej konkursowej propozycji Reygadas buduje opowieść utkaną z migawek przeszłości i przebłysków jutra, gdzie jedynym spoiwem jest relacja łącząca poszczególnych bohaterów. Czyni to z niezwykłą maestrią. Jego sposób budowania sytuacji, gdzie prostota przedstawienia spotyka się z ascetyczną finezją dialogu i jedynym w swoim rodzaju kluczem wizualnym, zapiera mi dech w piersiach. Nikt inny do tej pory tak bardzo nie czuł obrazu, nie wszył w niego tyle niewidzialnych dłoni i ust, które w trakcie seansu dotykają delikatnie skóry widza i szepczą mu do ucha magiczne zaklęcia. To chyba pierwszy film, w który po prostu weszłam - od początku do końca. Wciągnął mnie tak bardzo, że w pewnym momencie dostałam napadu histerycznego śmiechu, wywołanego pewną niespodziewaną, groteskowo okrutną sceną. Było ciemno, ale widziałam jak siedząca przede mną pani protekcjonalnie karci mnie spojrzeniem. Gdzieś w środku wydaje mi się jednak, że Reygadas nie obraziłby się na mnie za taką reakcję, bo zaraz potem straszliwie zachciało mi się płakać. I takich skrajnych, emocjonalnych amplitud pełne jest Post tenebras lux, dla mnie - jak dotąd - najpiękniejszy wizualnie film konkursu."

Ciche światło - Carlos Reygadas

Anna Tatarska (PortalFilmowy.pl)

"Behn Zeitlin jest na pewno jednym z faworytów do zwycięstwa w sekcji Un Certain Regard. Kilka miesięcy temu jego Beasts Of The Southern Wild triumfowało w Sundance, teraz ma szansę na laury w Cannes. Choć to dopiero początek festiwalu, trzeba przyznać, że ewentualne wyróżnienia byłyby jak najbardziej zasłużone. Młody debiutant wykreował wspaniały świat obskurnego marginesu, budowany na stertach cywilizacyjnych odpadów przez prostych, odrobinkę nawet dzikich ludzi. Mieszkańcy tego poprzecinanego wodami pustkowia żyją według własnych, prostych reguł, w zgodzie i w szacunku dla wszechpotężnej natury, najważniejszy cel ich egzystencji to przetrwanie i pielęgnowanie pamięci o wartościach, które pozwalają przeżyć. Ten świat oglądamy oczami małej dziewczynki, samotnie wychowywanej przez ojca na odludziu, chłonącej wszystko to, co ta dziwaczna rzeczywistość dorosłych stara się jej wpoić i interpretując swoje obserwacje według własnej, dziecięcej logiki. W momencie próby mała Hushpuppy, niczym bohaterka Jeźdźca Wielorybów Niki Caro, stanie przed koniecznością wzięcia odpowiedzialności za swoich bliskich. Piękne, symboliczne zakończenie filmu , ujmująca prostota w realizacji, cała finezja treści w gruncie bardzo prostej opowieści Behna Zeitlina składają się na fantastyczną, cudowną baśń - coś szalenie oryginalnego i tak ślicznie prostolinijnego. Realizmu magicznego najwyższej klasy w kinie nigdy za wiele."

ayya (filmaster.pl)

"Konkurs nabiera rozpędu, kontrastowo przerzuca gatunki kina. Nie nadążam z relacjami. Mam poczucie, że wiele z tegorocznych filmów znajduje się w pierwszej linii sztuki. To nie filmy "na temat" - one atakują problemy, na które nie mamy odpowiedzi. Takim filmem jest rumuńskie Za górami Cristiana Mungiu, przed pięciu laty zdobywcy Złotej Palmy za 4 miesiące, 3 tygodnie, 2 dni. (...)

Oglądając ten film, obawiałem się demaskowania pobożności jako obłudy. Ale Mungiu nie robi kolejnego filmu o skandalach życia klasztornego. Widz zostaje wpuszczony w sam środek mentalnego chaosu. W tym rumuńskim klasztorze za górami rozgrywa się współczesna tragedia. Zderzają się ze sobą niekompatybilne światopoglądy. Młodziutka postulantka nie jest w stanie zaprotestować przeciwko krzywdzie swojej przyjaciółki, bo musiałaby zakwestionować autorytet wiary, która ją ratuje. Nie umie pogodzić miłości do Boga (takiej, jakiej ją nauczono) i do Aliny. Obie okazują się dla niej niszczące. Śmiałością Mungiu jest bezceremonialne wkroczenie na teren religii, wywołanie pytań."

Tadeusz Sobolewski ("Gazeta Wyborcza")

 

Pobierz aplikację T-Mobile Nowe Horyzonty wprost do Twojego telefonu z Google Play, AppStore lub Windows Marketplace. Aplikacja pozwoli Ci śledzić wiadomości w trakcie i po festiwalu, czytać opisy i oglądać trailery filmów festiwalowych.

Urwana głowa canneńskiej publiczności - Reygadas i Carax - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Po tym jak czołowi producenci smartfonów zaczęli rezygnować z plastiku na obudowie na rzecz metalu, ten sam zabieg stosują także chińskie marki. Przykładem tego jest nowość od Meizu.

Meizu Metal posiada 5,5-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli, pokryty szkłem 2,5 D. Za wydajność smartfona odpowiada 64-bitowy procesor MediaTek Helio X10 (MT6795) (ARM Cortex-A53 o taktowaniu 2,0) z 6-rdzeniowym chipem graficznym PowerVR Rogue G6200. Jest także 2 GB pamięci RAM. Nad całością czuwa, oparty na Androidzie 5.1 Lollipop, Flyme OS 5.1.

Są dwa warianty urządzenia – z 16 i 32 GB pamięci wewnętrznej. Na wyposażeniu znalazł się 13-megapikselowy aparat główny z diodą LED, którego cechą charakterystyczną jest umiejętność błyskawicznego wyostrzania fotografowanych obiektów. Jest także 5-megapikselowy aparat główny.

Zobacz smartfony z Androidem w e-sklepie

Nie zabrakło wsparcia dla LTE (cat.4), Wi-Fi, GPS z A-GPS, GLONASS, Bluetooth 4.1. Jest także wsparcie dla dwóch kart SIM – nanoSIM i microSIM. Specyfikację dopełnia czytnik linii papilarnych w przycisku Home, będący w stanie rozpoznać do pięciu różnych odcisków linii papilarnych. Bateria ma pojemność 3140 mAh.

Wymiary obudowy wynoszą 150,7 x 75,3 x 8,2 mm, a waga to 162 gramy i jest to unibody zrobione z jednego kawałka metalu. Występuje w kolorach: białym, złotym, srebrnym, niebieskim oraz różowym.

 

 

 

Meizu Metal – średnia i wyższa półka w jednym - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się