Tegoroczni zwycięzcy Festiwalu zostali już ogłoszeni. Nie znaczy to jednak, że sam Festiwal dobiegł końca. Wczorajszy dzień obfitował w dobre kino, np. "Ścieżki" Johna Currana oparte na bestsellerowej książce pod tym samym tytułem. Widzowie mogli również uczestniczyć w spotkaniu z Nadine Mundo, reżyserką filmu Amerykańska komuna.

Złoto pustyni

"Ścieżki" Johna Currana oparte są na bestsellerowej książce pod tym samym tytułem. Jej autorka, Robyn Davidson wyruszyła samotnie na wyprawę przez australijską pustynię, liczącą 2,7 tys. kilometrów. Robyn towarzyszyły cztery wielbłądy i wierny pies. Jej marzenie o wędrówce całkowicie pozbawionej kontaktu z drugim człowiekiem nie spełniło się jednak do końca, ponieważ w umówionych miejscach spotykał się z nią fotograf z "National Geographic". Na swojej drodze Robyn miała szczęście natknąć się też na Aborygenów, którzy pomogli jej ominąć święte dla nich miejsca.

Mimo jednostajnego, pięknie sfotografowanego krajobrazu wyprawa Robyn ani na chwilę nie staje się dla widza monotonna. Dziewczyna musi się bowiem konfrontować z własnymi słabościami, niebezpieczeństwami i bezwzględnością natury, ale również ze wspomnieniami. Możemy się domyślać, że to właśnie one - rozczarowanie i poczucie straty - były jedną z przyczyn podjęcia się przez nią wyprawy. Robyn czuje także niechęć do dopasowywania się do ciasnych dla niej norm społecznych. Ta długa wędrówka okaże się jednak dla niej przeżyciem duchowym i lekcją wiedzy o samej sobie - o tym, jak bardzo potrzebujemy obecności drugiego człowieka.

Amerykańska komuna

Wolna amerykanka

Na spotkaniu z widzami po projekcji "Amerykańskiej komuny" Nadine Mundo, reżyserka filmu i zarazem osoba, która się urodziła w portretowanej społeczności, zwróciła uwagę na fakt, do jakiego stopnia to, co się tam działo, nie zgadza się z powszechnymi wyobrażeniami o hipisach. Na Farmie, bo tak została nazwana ta największa i najdłużej działająca w historii komuna, założona w stanie Tennessee, panowały dość restrykcyjne zasady, którym należało się podporządkować: należało ślubować ubóstwo, nie wolno było się rozwodzić, pić alkoholu, malować się, jeść mięsa, korzystać z nowoczesnych technologii czy nawet okazywać gniewu. "Wolna miłość" została ograniczona przez typowo amerykański purytanizm (choć pokazano przykład rodziny, składającej się z czterech tradycyjnie pojmowanych małżeństw, których partnerzy się wymieniali). Farma była komuną o silnie religijnym zabarwieniu.

Była też samowystarczalna: była tam szkoła, pralnia czy sala porodowa. Utopia jednak musiała się skończyć: komunę dopadła bieda, a FBI zaczęło ją nękać za hodowanie marihuany. Kryzys w Farmie zbiegł się z kryzysem małżeństwa rodziców reżyserki, którzy się rozwiedli. Nadine Mundo po tym, jak w wieku 13 lat opuściła Farmę, wraca po latach na spotkanie jej byłych mieszkańców. Jej konfrontacja z przeszłością nie jest zabarwiona nostalgią, Nadine dostrzega bowiem wiele negatywnych aspektów życia w komunie. Jednak mimo rozpadu Farmy reżyserka podkreśla, jak silna więź do tej pory łączy jej byłych członków, mimo że wszyscy wiodą dziś osobne życie.

Pieskie życie

Bartosz Sadulski widział "Białego boga": Film węgierskiego reżysera Kornéla Mundruczó to jedno z większych odkryć tegorocznego festiwalu: słyszane były liczne głosy osób twierdzących, że ten film zmienił ich życie. Niewątpliwie po historii psa Hagena, który z troskliwych rąk trzynastoletniej Lili trafia na budapesztańską ulicę, niejeden widz miał ochotę udać się od razu do schroniska i na złość kociarzom adoptować wszystkie psiaki. Głównym bohaterem jest jednak nie dziewczynka, ale pies odkrywający, że nie każdy człowiek jest jego przyjacielem – zmiana, jak się w nim dokonuje, wyznacza jednocześnie granicę między konwencjonalnym kinem familijnym, jakim przez większość czasu jest "Biały bóg", a przerysowanym horrorem.

Gdyby nie ta zaskakująca zmiana konwencji, byłby węgierski film jedynie znakomicie nakręconą, wzruszającą historią psa mierzącego się z ludzką chciwością i podłością; warto podkreślić jednak wątek polityczny: Hagen jest niechciany przez ojca dziewczynki przede wszystkim dlatego, że nie jest rasowy. Nagła zmiana estetyki przysłuża się filmowi w taki sam sposób, jak naturalistyczne pokazanie przemocy wobec zwierząt, będącej w kinie tematem tabu. Niewątpliwe sprawia to, że "Biały bóg" nie jest filmem dla dzieci, a i niejeden dorosły będzie się czuł na nim niekomfortowo. Tym większe brawa dla Mundruczó za poruszenie niezwykle ważnego tematu, jakim jest traktowanie czworonogów, w bezpretensjonalny i oryginalny sposób.

Blue

Jeden kolor: niebieski

Bartek obejrzał też "Blue": Okazją do wyświetlenia ostatniego filmu brytyjskiego artysty Dereka Jarmana była dwudziesta rocznica jego śmierci. "Blue" to obraz bez precedensu: raczej filmowy testament w eksperymentalnej formie, niż pożegnanie; bardziej list miłosny do życia, niż lament. Przez ponad godzinę oglądamy jednostajnie niebieski ekran, a wszelkie bodźce, jakie odbieramy, są słuchowe. "Blue" to głównie interpretacje i dywagacje na temat koloru niebieskiego, który był ostatnim, jaki Jarman, umierający na AIDS, widział. Teksty na podstawie jego scenariusza, momentami irytująco bełkotliwego, chwilami poetyckiego, momentami niespodziewanie dowcipne, wygłaszają jego ulubieni aktorzy: Tilda Swinton, Nigel Terry i John Quentin, ale także on sam. "Blue" jest z jednej strony dokumentem człowieka żegnającego się ze światem i świadectwem jego cierpień, z drugiej zaś portretem pokolenia straconego przez chorobę, pozwalającego na sobie eksperymentować w nadziei na wyleczenie, lub szukającego rozwiązania w samobójstwie. Ton filmu Jarmana nie jest jednak ani przez moment rozpaczliwy. Angielski reżyser potrafi najpierw wyliczyć skutki uboczne zażywanych leków, żeby chwilę później pogrążyć się w romantycznych frazach. "Blue" to wyjątkowa okazja doświadczenia perspektywy śmiertelnie chorego człowieka świadomego swojej sytuacji, ale niepogrążonego w rozpaczy. Poszukującego ulgi w miłości i sztuce, bowiem równie ważne w tym obrazie jak to, co się mówi jest to, co słychać: dzieła Erika Satie i Briana Eno są równie doniosłe, jak przaśne przyśpiewki o gejach i heteronormatywnym społeczeństwie. Niebieski kolor ekranu staje się portalem, przenoszącym widza w głąb umysłu wybitnego artysty, jakim był Derek Jarman.

Laureaci festiwalu

Nagroda dla "Białego cienia" nie budziła niczyich wątpliwości. Tomasz Wasilewski, jeden z jurorów Międzynarodowego KonkursuNowe Horyzonty, ogłaszając werdykt, powiedział, że decyzja gremium była jednogłośna. Mam wrażenie, że widzowie również niespecjalnie się podzielili, bo "Biały cień" był zdecydowanie najlepszym filmem konkursu. Trudno także dziwić się wygranej "Zjazdu absolwentów" w Międzynarodowym Konkursie Filmy o Sztuce, bowiem film podejmuje temat nośny, dla wielu być może znany z własnego doświadczenia.

Anna Odell, której intencje można kwestionować, zwraca jednak uwagę na istniejący problem i w imieniu wszystkich prześladowanych w dzieciństwie czyni sztukę narzędziem swoistej kary wymierzonej oprawcom. Niezrozumiała jest jednak dla mnie decyzja jury FIPRESCI, które nagrodziło konkursową "Historię strachu". Film w zamierzeniu ambitny, o społecznym zacięciu, mimo wielu zabiegów ze strony reżysera był kompletnie pozbawiony dramaturgii i, co najgorsze, treści. Na szczęście zwycięstwo "Białego cienia" pozwala zapomnieć o tym nietrafionym wyborze.

Cud miód

Warto jeszcze wspomnieć o pokazie "Cudów" Alice Rohrwacher, który był filmem zamknięcia (choć festiwal trwa jeszcze w niedzielę). Nagrodzony nagrodą jury w Cannes obraz inspirowany jest historią reżyserki, która w dzieciństwie wraz z rodziną zajmowała się produkcją miodu. W filmie ojciec tworzy z gospodarstwa swoisty azyl przed całym złem tego świata. Kłopot w tym, że jego córka bardzo pragnie wziąć udział w programie, nagradzającym najlepszych producentów lokalnych wyrobów, tytułowych cudów. Rzeczywistość burzy harmonię tego dziwnego, magicznego świata.

Źródło: Onet.pl

T-Mobile Nowe Horyzonty 2014: Ścieżki i Biały Bóg - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Ci, którym czas na to pozwolił, zjawili się we Wrocławiu już w czwartek, kiedy miała miejsce gala otwarcia. Zobaczcie, jak się bawili.

Weekend to moment, kiedy do Wrocławia zawita więcej osób. Gala otwarcia za nami i w filmie poniżej możecie zobaczyć, jakie wrażenie zrobił pokazany podczas niej film prosto z Cannes.

Uczestnicy Festiwalu korzystają nie tylko z papierowych programów, ale także z aplikacji, która jest kompendium wiedzy na temat wydarzeń TNH, a także umożliwia rezerwację miejsc na poszczególne seanse. Zobaczcie film:

T-Mobile Nowe Horyzonty 2014 – gala otwarcia - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Za nami półmetek Festiwalu. Przyszedł czas na pierwsze oceny publiczności i wybór faworytów w Konkursie Głównym Nowych Horyzontów.

Bohaterem naszej relacji jest publiczność - pytamy o konkurs główny, najlepsze filmy, największe zaskoczenia, typujemy faworytów. Przecież bez nich Festiwal przestał by istnieć. To publiczność reagująca żywiołowo, oceniająca i dyskutująca jest jego obok filmów największą siłą Festiwalu.

Nowe Horyzonty 2014 - faworyci publiczności - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Oddajemy głos publiczności. Pytamy jak udała się tegoroczna edycja T-Mobile Nowe Horyzonty, co było hitem, a co rozczarowaniem, kto zyskał popularność i kto jest odkryciem tegorocznej edycji.

Rozmawiamy z publicznością o tym jak spędzili te festiwalowych 10 dni, czy planują przyjechać do Wrocławia za rok i o tym co wyróżnia T-Mobile Nowe Horyzonty spośród innych festiwali.

T-Mobile Nowe Horyzonty 2014: Podsumowanie Festiwalu - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się