Pamiętacie jeszcze przewijanie kasety, kultowych polskich lektorów i słabą jakość obrazu? W czasach popularności kaset VHS piractwo kwitło w najlepsze. Jak wspomina to Piotr Kletowski, filmoznawca?

Podczas trwającego we Wrocławiu festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty w sekcji Nocne Szaleństwo obejrzeć można kultowe filmy ery VHS. Czy czasy te mają szanse wrócić? Czy kaseta VHS osiągnie (a może już osiągnęła?) status, jakim dziś cieszy się płyta winylowa? Jakie filmy najchętniej oglądano w złotych latach VHS w Polsce? Jaki miały wpływ na kształtowanie się poglądów i politycznych sympatii? O tym wszystkim rozmawiamy z dr. Piotrem Kletowskim, krakowskim filmoznawcą, historykiem filmu i krytykiem. - Dla rozbicia komuny w Polsce i zmiany świadomości młodych ludzi więcej zrobiły VHS-y, niż wszystko to, co się działo wówczas na ulicach. Myślę, że to zjawisko jest nie do powtórzenia. Ktoś, kto tak jak ja doświadczył tego cudu VHS-ów, zupełnie inaczej podchodzi też do kina - opowiada Kletowski. A na deser: "Lody na patyku", czyli film będący dla pokolenia ery VHS tym, czym dla współczesnej młodzieży jest seria "American Pie".

Krzysztof Czapiga: Pamiętasz pierwszy film, jaki obejrzałeś na VHS-ie?
Piotr Kletowski: Oczywiście! "Komando" i "Rambo: Pierwsza krew". Dwa filmy, ponieważ dawniej na kasetach tak właśnie nagrywano. Zacząłem więc od mocnego uderzenia. Było to na pokazach VHS-owych nad morzem, gdzie byłem z rodzicami na wczasach. Dawniej na VHS-ach nagrywane były po dwa filmy. Później, jak wszedł tryb LP (Long play - przyp.), to nawet cztery lub sześć. I takie kasety krążyły między, nazwijmy to, "miłośnikami kina". Rzadko się zdarzało, żeby na kasecie był jeden film - musiał być wówczas 3-godzinny. Często było też tak, że najpierw był film pełnometrażowy, a później odcinek serialu. Stąd wzięła się popularność w Polsce takich serii, jak "Miami Vice", "Beverly Hills 90210" czy "21 Jump Street". Seriale te były zwykle tłumaczone z niemieckiej telewizji i wraz z filmami tworzyły taki właśnie pakiet.

Magisterka

Jak się takie pakiety oglądało?
Na początku nie każdy miał magnetowid czy odtwarzacz VHS. Te drugie robiły furorę. Były to podróby markowych odtwarzaczy: zamiast Sony było na przykład Onkyo. Ten sprzęt przywoziły do Polski osoby pracujące za granicą i był on bardzo drogi. W Polsce też produkowano odtwarzacze, na przykład całkiem przyzwoity był Kasprzak. Na początku magnetowidy i odtwarzacze posiadały więc tylko osoby zamożniejsze lub takie, które miały odpowiednie dojścia.

Początkowo seanse miały wymiar grupowy. Ludzie przychodzili, gromadzili się i oglądali filmy wspólnie. W jakimś sensie zastępowało to kino. W latach 80. bowiem, kiedy w Polsce pojawiły się kasety VHS, w kinach, co tu dużo mówić, była raczej bryndza. Ciągle można było oglądać Kino Nowej Przygody, czyli filmy Spielberga i Lucasa, ale w drugiej połowie lat 80. jakoś to przygasało, repertuar kin był mocno opóźniony. Na VHS-ach natomiast pojawiały się filmy nowe. Nastąpiło więc odejście ludzi od kin w stronę domowych projekcji.

Powszechną formą oglądania filmów były wówczas nocne maratony. Filmy oglądało się dosłownie przez całą noc, po pięć czy sześć tytułów. Miało to wymiar doświadczenia kolektywnego. I sądzę, że pierwsze doświadczenia VHS-owe większości Polaków były właśnie takie. Zjawisko to trwało do połowy lat 90., kiedy kina zaczęły wprowadzać filmy mniej więcej w tym samym czasie, w jakim wspomniani już "miłośnicy kina" wydawali je na kasetach. Poza tym społeczeństwo zamożniało i wybierało projekcje na wielkim ekranie. Kres zjawisku położyła płyta DVD.

Oglądanie filmów z VHS-ów dalekie było od dzisiejszych standardów: skaczący obraz, słaby dźwięk, konieczność przewijania kasety…
Pozwolę sobie przytoczyć tekst sławnego badacza kultury ze szkoły frankfurckiej, Theodora Adorno, który napisał tekst o aurze. Chodzi o to, że dzieło sztuki, jeśli jest oryginalne, wytwarza pewną aurę. Jak się owo dzieło sztuki powiela, to wówczas tę aurę traci. Tak sytuacja wyglądała z kasetą VHS, tylko trochę w innym wymiarze. Oglądanie filmu na VHS, nawet a zwłaszcza "przegrywki" miało swoją aurę. Często kopie nie były dobre, ponieważ najczęściej były właśnie wielokrotnie przegrywane. Obraz był tłusty, czyli bardzo intensywny, jeśli chodzi o kolor, natomiast jeśli chodzi o ostrość - tutaj można by polemizować. Do tego dochodził lektor. Każdy miłośnik VHS, który oglądał "Amerykańskiego Ninję", z łezką w oku wspomina jedno słynne tłumaczenie. W finale dochodziło do starcia głównego bohatera z ninja i gdy jeden z nich, w finale filmu, niespodziewanie strzelił promieniem świetlnym, wówczas lektor wyskoczył z komentarzem: "lasery, bajery" (śmiech). Na tej samej kopii lektor pokusił się o dodanie audioreklam na napisach końcowych, jak na przykład "papierosy Zefir lepsze są niż kefir". Te tłumaczenia były kultowe.

Źródło: Onet

T-Mobile Nowe Horyzonty 2014: VHS czar - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Ci, którym czas na to pozwolił, zjawili się we Wrocławiu już w czwartek, kiedy miała miejsce gala otwarcia. Zobaczcie, jak się bawili.

Weekend to moment, kiedy do Wrocławia zawita więcej osób. Gala otwarcia za nami i w filmie poniżej możecie zobaczyć, jakie wrażenie zrobił pokazany podczas niej film prosto z Cannes.

Uczestnicy Festiwalu korzystają nie tylko z papierowych programów, ale także z aplikacji, która jest kompendium wiedzy na temat wydarzeń TNH, a także umożliwia rezerwację miejsc na poszczególne seanse. Zobaczcie film:

T-Mobile Nowe Horyzonty 2014 – gala otwarcia - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Za nami półmetek Festiwalu. Przyszedł czas na pierwsze oceny publiczności i wybór faworytów w Konkursie Głównym Nowych Horyzontów.

Bohaterem naszej relacji jest publiczność - pytamy o konkurs główny, najlepsze filmy, największe zaskoczenia, typujemy faworytów. Przecież bez nich Festiwal przestał by istnieć. To publiczność reagująca żywiołowo, oceniająca i dyskutująca jest jego obok filmów największą siłą Festiwalu.

Nowe Horyzonty 2014 - faworyci publiczności - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Pokazy filmów Mistrzów Kina stały się nieodzownym elementem festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty. W tym roku w repertuarze znalazły się filmy m.in. Kena Russela i Dereka Jarmana.

Bohaterem retrospektywy tegorocznej edycji T-Mobile Nowe Horyzonty jest legendarny brytyjski twórca Ken Russell. W programie znalazły się rzadkie dokumenty kręcone dla BBC, kultowe filmy muzyczne (Mahler, Lisztomania, Tommy) oraz najsłynniejsze dzieła reżysera – Diabły, Zakochane kobiety i Odmienne stany świadomości.
W 20. rocznicę śmierci Dereka Jarmana – jednej z najwybitniejszych postaci brytyjskiego kina niezależnego – Festiwal przypomina trzy ważne filmy reżysera w nowych, cyfrowej jakości kopiach (Jubileusz, Carravagio, Blue).

O nowohoryzontowych mistrzach rozmawiamy z Romanem Gutkiem oraz młodymi krytykami Kają Klimek, Piotrem Czerkawskim, Błażejem Hrapkowiczem i Janem Topolskim.

T-Mobile Nowe Horyzonty 2014: Mistrzowie kina - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się