Prosto z Cannes do Wrocławia trafia nowy film Nanniego Morettiego - jednego z najwybitniejszych europejskich włoskich reżyserów średniego pokolenia. „Habemus Papam – mamy papieża” to przewrotna historia człowieka, który nie chce stanąć na czele kościoła, chociaż właśnie na niego padł wybór konklawe.

Dlatego w chwili, kiedy nowo wybrany ojciec święty ma wyjść na balkon pobłogosławić wiernych, z komnaty dobiega krzyk przerażenia. Świetnie zagrany przez Michela Piccoli kardynał Melville nie jest pewien własnych wyborów życiowych, więc nie czuje się gotowy, by przewodzić cudzej wierze. Cały artykuł znajdziesz tutaj.

 

Fot. Maciej Świerczyński

<p><em>O filmie „Habemus Papam - mamy papieża" rozmawiamy z Jerzym Stuhrem.</em></p>

Z Jerzym Stuhrem rozmawiamy o "Habemus Papam" - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
18.05.2010

Ania movie o sobie

Wywiad z Anią Dąbrowską

Przerwa od własnej twórczości nie musi oznaczać zaprzestania wydawania płyt. Udowodniła to ostatnio Ania Dąbrowska, która na najnowszej płycie zaśpiewała po prostu swoje ulubione piosenki. Jak powstawał jej album z coverami? Wokalistka opowiedziała nam o kulisach nagrywania „Ania movie” swoich planach na przyszłość i stosunku do muzyki w Polsce. Jak to się stało, że Ania Dąbrowska osiągnęła sukces? Przeczytajcie sami.

 

Jak się zmieniło Twoje życie po tak filmowej płycie jak „Ania Movie”?


Ania: Zmieniło się bardzo, nie tylko ze względu na ten album. Generalnie poczułam, że powinnam zrobić sobie przerwę od własnej twórczości i dlatego nagrałam covery filmowe. Staram się na tej płycie nie napinać i niczego nie udowadniać. Śpiewam po prostu moje ulubione piosenki.

 

A z jakich filmów najbardziej lubisz ścieżkę dźwiękową? Wymienisz całą płytę czy może masz dwóch, trzech faworytów?


Ania: Numer jeden to muzyka z „Twin Peaks”, a numer dwa to soundtrack z „Dirty Dancing”. Był nawet taki moment w moim życiu, że wstydziłam się tego i doszłam do wniosku, że to straszny kicz…

 

Dlaczego kicz?


Ania: Dorastałam na przełomie lat 80. i 90. Wtedy była to pozycja obowiązkowa! Jak każda nastolatka marzyłam żeby tańczyć z Patrickiem Swayze. Później zaczęłam słuchać „lepszej” muzyki i od razu zrobiło mi się wstyd mojej młodzieńczej fascynacji. Pojawiło się tzw. poczucie obciachu. To straszna rzecz, przez którą chyba wszyscy kiedyś przechodzili. Dziś jestem już od tego wolna i nie mam problemu, że by głośno powiedzieć, że lubię piosenki z „Dirty Dancing”.

 

Opowiedz nam jak doszłaś do punktu, w którym jesteś dzisiaj.


Ania: Najpierw znalazłam się u mamy w brzuszku – mój tata był tego prowodyrem. Dzieciństwo upływało mi w małomiasteczkowej atmosferze przy trzepaku. Rodzice pracowali w fabrykach, a ja się wychowywałam razem z siostrą bez tzw. ekstra dodatków. Ale było fajnie, to był szczęśliwy okres w moim życiu. Skończyłam liceum i postanowiłam studiować w Warszawie psychologię. Gdy byłam na pierwszym roku, odbywały się castingi do „Idola”. Postanowiłam, że spróbuję, i udało się.

 

I tu mamy start całej akcji...


Ania: Na szczęście w Idolu zauważyli mnie ludzie z BMG i zaproponowali kontrakt fonograficzny. Poprosiłam ich tylko o to, żebym mogła sama napisać piosenki na debiutancką płytę. Firma zostawiła mi
wolną rękę i tak się to zaczęło.

 

Czym jest dla Ciebie ostatnia płyta?


Ania: Trochę odpoczynkiem od mojej twórczości, trochę spełnieniem marzeń o nagraniu albumu
z ludźmi, z którymi się koleguję i koncertuję od kilku lat. Do tego śpiewam po angielsku, a zawsze chciałam tego spróbować. Przy tej płycie nie napinałam się, by dać wytwórni płytowej klasycznego singla do radia, czy też ograniczać się tymi wszystkimi bzdurnymi wymaganiami antenowymi. Po prostu mogłam sobie pośpiewać na dużym relaksie zaje..... piosenki.

Czyj głos – oprócz własnego – lubisz najbardziej?


Ania: Moi faworyci już nie żyją. Najbardziej lubiłam Otisa Reddinga. Nie tylko świetnie śpiewał, ale przede wszystkim wyjątkowo wyrażał emocje. Na drugim miejscu jest Marvin Gaye. Ze względu na bardzo podobny poziom smutku w głosie i świetne utwory. Kiedy byłam mała, najchętniej śpiewałam piosenki Mariah Carrey i Michaela Jacksona.

 

Czy muzykę traktujesz jak tło uzupełniające ludzki ton, czy też te elementy powinny wymiksować się na równi, tworząc spójną kompozycję utworu?


Ania: Jako wokalistka nie potrafię nie zwracać uwagi na głos, słysząc muzykę. Głos jest dla mnie najważniejszy. Nawet najlepsza kompozycja pozostanie niezauważona, jeżeli nie zaśpiewa jej ktoś wyjątkowy. Ludzie podświadomie zwracają na to uwagę. Na to, jak ktoś śpiewa, o czym i w jaki sposób. Reszta jest mniej ważna.

 

Skąd czerpiesz inspiracje do tekstów piosenek?


Ania: Z życia, ze wszystkiego, co mnie otacza. Bardzo męczę się przy pisaniu tekstów i dużo czasu zajmuje mi zwerbalizowanie myśli. Połączenie się z własną wrażliwością w tekstach jest bardzo trudne.

 

Wszystkie Twoje teledyski i opakowania płyt są bardzo konsekwentne i świetnie zaplanowane. Czy jest ktoś, kto czuwa nad Twoim wizerunkiem promocyjnym?


Ania: Nie ma takiej osoby, zajmuje się tym mój management, firma Jazz boy. To jest bardzo rodzinna firma, w której wszyscy sobie ufamy i mamy jasno podzielony zakres obowiązków. Oczywiście, zwracam uwagę na moje sesje zdjęciowe i czasami nie zgadzam się na pomysły, które mnie nie przekonują. Uważam, że ważna jest spójność w postrzeganiu danej osoby.

 

Jakie masz odczucia w kwestii tendencji muzycznych w Polsce?


Ania: To dosyć trudne pytanie, bo muzyka w coraz większym stopniu przekształca się teraz w rozrywkę. Wielu wykonawców powędrowało do telewizji, do różnych ekscytujących programów. Brakuje mi trochę poczucia, że ludziom chodzi przede wszystkim o muzykę, a nie o spłatę kredytu i utrzymanie się jeszcze kolejny sezon na rynku.

 

Jak na tym tle postrzegasz Zachód, Wielką Brytanię?


Ania: Wielka Brytania jest od zawsze kolebką oryginalności. Tam ludzie mają zupełnie inne myślenie o muzyce, mają manię odkrywania ciągle czegoś nowego. Są nadkreatywni i chyba bardziej tolerancyjni niż my.

 

Czym jest dla Ciebie komórka? Bawisz się dzwonkami, ściągasz utwory, wykorzystujesz jakoś muzykę, kamerę?


Ania: Jeśli wykorzystuję telefon do czegoś innego niż dzwonienie i pisanie wiadomości, to tylko do gierek typu wąż (śmiech). Dużo telefonów zgubiłam w życiu. Nie jestem gadżeciarą.

 

Jak widzisz przyszłość takich nośników muzyki jak płyty CD?


Ania: Wszystko wcześniej czy później trafi do Internetu. Aktualnie jesteśmy świadkami swoistej zmiany warty. Za kilka lat CD będzie prawdopodobnie uznane za najbardziej obciachowy nośnik w historii ludzkości. Patrząc na to z perspektywy czasu, to właśnie CD zmieniło nastawienie ludzi do muzyki. Płytę kompaktową reklamowano kiedyś jako niezniszczalną. To spowodowało, że ludzie przestali o nią dbać. W większości domów kompakty walają się tu i tam. Leżą bez pudełek, są porysowane i oblepione dżemem. Przestaliśmy pasjonować się muzyką i o nią dbać, mamy wiele innych ciekawszych rozrywek, na które nie starcza nam czasu. Siłą rzeczy muzyka trafi do Internetu jako jedna z najtańszych form rozrywki. Nośnik nikomu nie jest do niczego potrzebny. Może jedynie winylowi fetyszyści nadal będą oglądać pod lupą kolejne ryski na swoich ulubionych płytach. Póki co, trzeba jednak uporządkować kwestię muzyki w Internecie. Ludzie nie mają nawyku płacenia za jej ściąganie i to jest problem, bo niewiele rzeczy w naszym życiu jest za darmo…

 

Rozmawiał: Eryk Smólski

<p><strong>Ania Dąbrowska - Bang Bang</strong></p>

Ania movie o sobie - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Już 8 mln Polaków korzysta z Facebooka, a mimo to społecznościowy gigant dość długo ociągał się z uruchomieniem biznesowej działalności nad Wisłą. Ostatecznie jednak powstał polski oddział. Nazywa się Facebook Sp. z o.o.

Sprawa dość głośna od ubiegłego tygodnia. Kulisy polskiego debiutu Facebooka odkrył Artur Małek – bloger z nafejsie.pl. Debiut jest na razie głównie papierowy (Facebook Sp. z o.o. został wpisany do KRS 27 kwietnia), a mimo to już narobił sporo zamierzania. Nic dziwnego, w końcu chodzi o TEN internetowy biznes, TEGO właśnie Facebooka.

Media są zresztą nieco zafascynowane tym, iż to nie „poważni” dziennikarze odkryli Facebooka Sp. z o.o., ale przedstawiciel blogosfery - zwykle traktowanej nieco po macoszemu.

Co będzie Facebook robił w Polsce? Wszystko wskazuje na to, że głównie sprzedawał reklamy i zajmował się drobnymi lokalnymi projektami. Raczej nie ma co liczyć na wiele prestiżowych miejsc pracy. Profil działalności polskiego Facebooka, to według Polskiej Komisji Działalności: agencja reklamowa, badania rynku, oraz reprezentacja mediów. Mówiąc wprost - sprzedaż i PR.

Polscy lubią Facebooka. Może Facebook polubi Polaków?

Raczej nie powstanie nad Wisłą „fejsbukowe” centrum know-how. Jak na razie polski oddział istnieje w formie wirtualnej. Nie ma biura, nie ma pracowników - wszystko dopiero się organizuje. W takiej sytuacji warto zadać modne ostatnio pytanie. Czy zdążą przed EURO?

Fot. Facebook

Źródło: nafejsie.pl

Facebook Sp. z o.o. - oficjalnie i na serio - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

O dotychczasowym przebiegu modernizacji sieci w T-Mobile i planach związanych z LTE opowiada Milan Zika, Członek Zarządu i dyrektor ds. Technologii i Innowacji w T-Mobile.

Jak ocenia Pan przebieg modernizacji w 2013 roku?

Możemy być zadowoleni z postępów. Udało się w pełni zrealizować plan, jaki założyliśmy sobie na ten rok. Mamy już prawie 8200 zmodernizowanych stacji. Do zakończenia całego projektu zostało jeszcze niecałe 2000, które zrobimy do września 2014 roku.

A co z UMTS 900? Po szybkim uruchomieniu technologii w części kraju teraz nastąpiła przerwa.

Staramy się działać systematycznie i dostarczać tylko w pełni sprawny produkt. UMTS 900 uruchamiamy w poszczególnych regionach odpowiadających staremu podziałowi na województwa. Żeby jednak to zrobić, najpierw w całym regionie musi zakończyć się modernizacja. Dopiero wtedy uruchamiamy technologię UMTS 900, przeprowadzamy jej testy i gdy osiągamy oczekiwane wyniki komunikujemy kolejne regiony. Do końca roku 2014 planujemy uruchomić UMTS 900 w całej naszej sieci. To będzie oznaczało, że praktycznie wszędzie, gdzie będzie nasz zasięg, będzie można korzystać z szybkiego mobilnego Internetu.

Czy modernizacja spełnia pokładane w niej oczekiwania?

Nie wszystkie parametry można oceniać już teraz. Chociażby efekt sprzedażowy wymaga więcej czasu, gdyż dla wielu klientów rytmem wyboru operatora jest przede wszystkim koniec obowiązywania umowy. Z punktu widzenia sieci jest bardzo dobrze. Mamy większy zasięg, znacznie szybszy Internet. Inne wskaźniki jakościowe również się znacząco poprawiły. Mamy taki cel, żeby nasi klienci korzystali z najlepszej sieci.

Macie współdzielone stacje bazowe razem z Orange, więc czy i wasze sieci są takie same?

Stacje są współdzielone, ale nasze sieci się różnią. Różnice wynikają m.in. z ilości częstotliwości, jaką dysponujemy, różnej parametryzacji sieci GSM i UMTS pracujących w modelu MORAN oraz ze struktury i parametrów sieci CORE. Badania porównawcze, które wykonujemy podczas drive testów wskazują spore różnice między obiema sieciami.

Czy zakończenie modernizacji zamknie, przynajmniej na jakiś czas, prace nad siecią?

To jest niekończący się projekt. Najlepsza sieć to nie ma być frazes, to takie nasze przyrzeczenie. Modernizacja w tej formie się kończy, ale jednocześnie trwają dwa inne bardzo duże projekty. Pierwszy, jest uzupełnieniem czy może kontynuacją modernizacji. Zadaniem grupy stworzonej pod ten projekt jest wyszukiwanie miejsc, w których można coś poprawić. Nie zbieramy zgłoszeń, na której ulicy jest słaby zasięg, choć oczywiście i takie informacje są dla nas ważne. W tym konkretnym projekcie podchodzimy do sieci całościowo, to mogą być zmiany na pojedynczych stacjach, w kontrolerach stacji bazowych, w transmisji, w urządzeniach sieci CORE, w platformach IT, jednym słowem wszędzie. Cel jest prosty. Zdefiniowaliśmy 6 wskaźników dla usług głosowych i 9 dla usług transmisji danych. W najbliższym badaniu, które będzie przeprowadzone w okresie styczeń-luty 2014 we wszystkich mamy być najlepsi lub nie gorsi od konkurencji.

A jak jest w tej chwili?

Jesteśmy blisko tego celu i jestem przekonany, że nam się uda.

A drugi projekt?

To głośne, szczególnie ostatnio, LTE.

A jak wygląda ten projekt? Kiedy klienci będą mogli korzystać z LTE w T-Mobile?

Nasza koncepcja pozostaje niezmienna. Chcemy zaoferować usługę w tej technologii w momencie, gdy nie będzie to zasięg punktowy, tylko osiągniemy pewien założony poziom, kiedy będziemy mogli zaoferować technologię od razu odpowiednio dużej liczbie klientów i w odpowiedniej jakości. Obecnie mamy kilkaset działających stacji i stale uruchamiamy kolejne.

Skoro konkurencja już tę technologię ma, to może nie warto zwlekać dłużej i ją udostępnić?

My widzimy to inaczej. Zależy nam na jakości. W ten sposób okazujemy szacunek dla klientów. Patrząc na temat z innej perspektywy, np. P4 uruchomiło LTE, które przez ograniczenie prędkości jest znacznie wolniejsze od naszej sieci 3G. Dostrzegają to sami użytkownicy. Warto też spojrzeć na potrzeby klientów. Z naszych wyliczeń wynika, że nawet 50% telefonów używanych w Polsce obsługuje tylko technologię 2G. Z drugiej strony w technologii LTE może działać mniej niż 2% posiadanych przez Polaków telefonów. Oczywiście te udziały będą się zmieniać, ale nie można lekceważyć potrzeb 98% klientów tylko dla batalii o 3 literki. Dlatego tak mocno skupiamy się na jakości naszej sieci 2G i 3G, nie zapominając o inwestowaniu również w nowe technologie.

<p>Najlepsza sieć - największe możliwości</p>

O modernizacji sieci z Milanem Ziką z T-Mobile - opinie i komentarze (7)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Aravil
27-04-2014 - 20:43:20
Dobry wieczór, Posiadam iPada czwartej generacji (model A160) oraz kartę blueconnect. Czy iPad będzie poprawnie działał z Państwa siecią LTE w momencie uruchomienia usługi ? Z Poważaniem, Tomasz Worońko
  (0)
Odpowiedz
Konsultant T-Mobile
28-04-2014 - 11:35:23
Do działania LTE w iPadzie 4 potrzebna będzie karta w usim lte oraz oprogramowanie minimum 7.1. Pozdrawiam!
  (0)
Odpowiedz
Grzes
28-12-2013 - 01:35:26
Tak zgadza się, że Play ma ograniczoną prędkość do 15Mbps w LTE, co większości klientów wystarcza w zupełności w telefonie i nie tylko ( w domu posiadam Neo 6Mbps ) . A przynajmniej jest stabilne. I większości użytkowników to odpowiada(tym którzy są oczywiście w zasięgu) .To dobrze, że Play udostępnił LTE i to bez limitów . Teraz może korzystać i w międzyczasie czekać na rozwijanie się infrastruktury w czym problem ? .A T-Mobile się spóźnia z uruchomieniem, bo wcześniej zabrał się za modernizację sieci 3G i dlatego moim zdaniem zostaje w tyle z LTE. Tłumaczyć tak się można w nieskończoność prawda ? że niby z szacunku dla klientów. Żadnej konkretnej daty, więc ja z tego szacunku przenoszę numer do Play niestety. Pozdrawiam
  (5)
Odpowiedz
Joe black
16-04-2014 - 20:31:41
@Grzes - ja w tmobile mam abonament za 159zl na 3lata i to w ofercie internetowej i nie rozumiem dlaczego u mnie w domu nie ma nawet 3G tylko 2G a mieszkam w centrum Łodzi. .. winę zgania się na budynki ale mam drugi numer na kartę w red bull mobile który korzysta z nadajników play. ..i tam mam w tle 35mb s skoro mam lte w domu to oznacza że być może u mnie by też był zasięg lte w tmobile ale oczywiście mam abonament za 159zl i internet w 2G to jest żenada. .. To karta za 5zl i mam 200gb transferu za free ( warunek mieć minimum 30zl na koncie i urządzenie obslugujece lte) A w tmobile bulisz 159zl masz 10gb transferu i to w 3G Powinni mocno się zastanowić nad sobą i swoimi ofertami bo ja umowy nie przedłuże. .. może to nie będzie dla nikogo strata ale przekażę opinie swoim znajomym a ze mam dobre umiejętności wpływania do znajomych to nie będzie problem, a oni innym będą przekazywać i im więcej takich osób jak ja tym tmobile będzie miał mniejsze zyski... Play jest najlepsze bo przynajmniej ma red bull w ofercie
  (3)
Odpowiedz
maderer
24-12-2013 - 10:46:13
T-Mobile i Orange mają w tej chwili najlepszą sieć, a cały Play i Plus to dwie przereklamowane sieci. Co to za szybki internet w Plusie kiedy transfer ledwo dochodzi do 1Mbit, a jest wiele miejsc gdzie Plus ma tylko GPRS nawet nie EDGE.
  (1)
Odpowiedz
lukas2
09-01-2014 - 01:54:33
@maderer - U mnie (okolice Przedborza woj. łódzkie) T-Mobile i Orange - są wciąż w poprzedniej epoce... Czyli GPRS. Plus ma 3G od ponad roku - prędkość nie jest imponująca 3-4Mbit/s, ale LTE to już 30/15 - a więc moim zdaniem nieźle! Czekam na "konkurencję"!
  (0)
Odpowiedz
gregor
24-12-2013 - 00:18:40
to prawda LTE w Play jest wolniejsze od UMTS w T-Moblie. Po modernizacji na UMTS mam transfery w ok. 20Mbit/s.
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się