W Krakowie derby, a Mistrz Polski podejmuje w Poznaniu Lechię Gdańsk.

Ekstraklasa wróciła na dobre. Po pierwszej kolejce, podczas której Legia udowodniła swoją siłę, mistrz zaskoczył porażką, a z dobrej strony pokazali się m.in. Łęczna, Korona czy Cracovia, przychodzi druga kolejka spotkań. 

Najciekawiej będzie w Krakowie. Wiadomo, derby. Takie mecze podnoszą ciśnienie nie tylko kibicom z danego miasta, ale w zasadzie z całej Polski. I chyba pierwszy raz od bardzo dawna, faworytem tego pojedynku będzie Cracovia. Nie tylko dlatego, że mecz odbędzie się na stadionie przy ul. Kałuży. „Pasy” po prostu lepiej rozpoczęły ten sezon Ekstraklasy. Piłkarze Jacka Zielińskiego dosyć niespodziewanie wygrali tydzień temu z Lechią w Gdańsku, podczas gdy Biała Gwiazda tylko zremisowała z zabrzańskim Górnikiem.
Derbowy pojedynek już dziś o 20:30. 

Drugim niezwykle interesującym meczem 2. kolejki będzie pojedynek w Poznaniu. Lech podejmie Lechię. Mistrz Polski dosyć niespodziewanie przegrał tydzień temu ze szczecińską Pogonią. Maciej Skorża powiedział wtedy, że ciężko jest łączyć mecze ligowe z rozgrywkami w europejskich pucharach. I to niewątpliwie prawda, ale ważne, by Skorża poprzez lekceważenie ligi nie popełnił błędów Henninga Berga sprzed roku. Wtedy trener Legii również skupił się na rozgrywkach na arenie międzynarodowej, a liczne potknięcie na krajowym podwórku sprawiły, że Wojskowi stracili tytuł. 

Z pewnością Lech przystąpi do meczu z Lechią wyjątkowo zmobilizowany. Nikt z kibiców w Poznaniu nie wierzy w możliwość straty kolejnych punktów. Inna sprawa, że zespół z Gdańska nie jedzie do Wielkopolski na ścięcie. Wspominaliśmy już, że drużyna Jerzego Brzęczka przegrała pierwszy mecz z Cracovią, w związku z tym kolejna strata trzech punktów nie jest brana pod uwagę. 

Fot. Jan Graczynski / East News

2. kolejka Ekstraklasy: Cracovia - Wisła i Lech - Lechia - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Zeszłotygodniowe spotkania były jedynie rozgrzewką do tego, co czeka nas teraz. Kibice T-Mobile Ekstraklasy otrzymają aż trzy szlagiery! Już dzisiaj w Szczecinie Pogoń podejmuje Lecha. W sobotę Górnik zmierzy się z Legią, zaś dzień później obejrzymy derby Krakowa!

W najbardziej zaciekłym meczu poprzedniej kolejki Portowcy okazali się lepsi od ekipy Lechii Gdańsk. Cenne zwycięstwo pozwoliło umocnić się Pogoni w grupie ośmiu najlepszych zespołów ligi. Teraz drużynę prowadzoną przez Dariusza Wdowczyka czeka kolejny trudny mecz. Do Szczecina przyjeżdża Kolejorz.

Mariusz Rumak zapowiadał walkę swojego zespołu o jak najwyższą lokatę w lidze. Drużyna z Poznania bardzo źle rozpoczął rozgrywki i teraz niemal każdy mecz jest dla niej niczym walka o sześć punktów. Nie inaczej będzie na gorącym terenie w Szczecinie.
Mecz zostanie rozegrany już dzisiaj o godzinie 20:30.

Niecałe dwadzieścia cztery godziny później przyjdzie nam obejrzeć jeden z piłkarskich klasyków. Górnik podejmie na swoim stadionie Legię Warszawa. Kibice są ciekawi formy obu zespołów, gdyż ta na razie pozostaje niewiadomą.

Zabrzanie w ostatniej kolejce doznali kompromitacji w Lubinie. Przegrali z miejscowym Zagłębiem aż 0:3. Jeżeli Ryszard Wieczorek ma ambitne palny walki o europejskie puchary, to do podobnych blamażów nie może już dochodzić.

Jednak na przełamanie będzie w sobotę niewątpliwie ciężko. Legia to przecież aktualny mistrz Polski i lider tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Zabrzanie swoich szans mogą wypatrywać w kiepskiej formie Legionistów oraz w tym, że trener Berg nie zdążył jeszcze dobrze poznać swojej drużyny. W poprzedniej kolejce Wojskowi wygrali po męczarniach z Koroną 1:0. Stracili w tym meczu Dwaliszwilego, który otrzymał czerwoną kartę. Jest więc niemal pewne, że na boisku Górnika zadebiutuje Orlando Sa, a więc najgłośniejszy ostatnio transfer w T-Mobile Ekstraklasie.

W niedzielne popołudnie warto zwrócić swój wzrok na Kraków. Pomiędzy Wisłą i Craacovią zostaną rozegrane 187. Derby Krakowa. Tego typu spotkania zawsze dostarczają podwójną dawkę emocji, zarówno wśród zawodników jak i kibiców na trybunach. Oba zespoły mają o co walczyć. Wisła nie chce tracić dystansu do prowadzącej Legii, zaś Cracovia, zajmujące obecnie ósme miejsce w lidze, chce pozostać w górnej części tabeli.
Będzie się działo!

Przypominamy, że EA Sports i Ekstraklasa przygotowały symulację tego spotkania. Możecie ją zobaczyć tutaj.

Kolejka pełna wrażeń! Lech w Szczecinie, Górnik vs Legia i derby! - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Przed nami kolejny już weekend z polską piłką. Piłkarze rozkręcają się z meczu na mecz. W klasyku polskiej piłki Legia podejmie Górnika. W Poznaniu Lech postara się pokonać Wisłę Franciszka Smudy.

3. kolejka rozpocznie się w piątek w Białymstoku. O godz. 18.00 Jagiellonia podejmie Cracovię. Popularna "Jaga" sezon rozpoczęła przyzwoicie. Wygrana i remis dały cztery punkty i wysoką pozycję w lidze. Piłkarze z Białegostoku z pewnością nabrali więcej pewności siebie od zawodników Cracovii. Ci przegrali dwa pierwsze spotkania. Bilans bramek (1:5) również wiele mówi. Dlatego zawodnicy z dawnej stolicy Polski zrobią wszystko, by z Białegostoku nie wyjechać z pustymi rękami. Inaczej zacznie się o nich mówić jak o poważnych kandydatach do spadku.

W sobotni wieczór warto skierować swoją uwagę na Łazienkowską. W klasyku zmierzą się ze sobą Legia i Górnik. Mistrzowie Polski w swoich dwóch ostatnich meczach pokonali Cracovię (3:0) i Celtic Glasgow w eliminacjach do Ligii Mistrzów (4:1). Czy zespół trenera Berga złapał wiatr w żagle? Jeżeli tak, to Górnikowi trudno będzie o wygraną na Legii. Szansę daje im rotacja w składzie, którą trener Wojskowych zapewne zastosuje. Część piłkarzy usiądzie na ławce, by czekać na rewanżowy mecz w Glasgow. W składzie Legii powinniśmy więc spodziewać się m.in Lewczuka, Piecha, Pinto czy Ryczkowskiego. To oczywiście nie są słabi zawodnicy, ale być może będzie to szansa da piłkarzy Józefa Danowskeigo.
W czasie meczu na stadionie zasiądą bardzo ważni goście. Władze klubu zaprosiły na spotkanie Powstańców Warszawskich. Więcej o tej akcji przeczytacie tutaj.

W niedzielę ciekawie będzie w Poznaniu. Na Bułgarską wraca Franciszek Smuda. Jego Wisła  w poprzednim sezonie miała wzloty i upadki. W obecnych rozgrywkach "Biała Gwiazda" nie jest w stanie "odpalić". Dwa remisy i dwa punkty na koncie z pewnością nie napawają fanów optymizmem przed wyjazdem do Poznania. Kolejorz jednak też nie jest obecnie w najwyższej formie. Efektownie zaczął. Rozgromił Piasta 4:0, ale następnie zremisował 1:1 z Górnikiem, a wczoraj uległ mistrzowi Islandii (0:1) w eliminacjach do Ligii Europy. Nie zmienia to jednak faktu, że w niedzielę to Lechici będą faworytem. Mariusz Rumak ma lepszą kadrę od Smudy i piłkarzy chyba nieco bardziej zmotywowanych od zawodników Białej Gwiazdy.

Pojedynek beniaminków T-Mobile Ekstraklasy (Łęczna i Bełchatów) zakończy w poniedziałek 3. kolejkę. 

3. kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Ciekawie w Warszawie i Poznaniu - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Sypnęło niespodziankami na inaugurację sezonu 2015/16. Falstart zaliczył mistrz kraju, Lech Poznań, przegrywając z Pogonią (1:2). Niemiłosiernie krytykowana Legia rozbiła Śląsk we Wrocławiu (4:1). Zimny prysznic w Gdańsku, gdzie Lechia uległa Cracovii (0:1). Skazywana na spadek Korona uporała się z Jagiellonią (3:2). Przebudowany Górnik Łęczna rozprawił się z Ruchem na jego terenie (2:0). Już widać, że czekają nas ciekawe rozgrywki.

POLICZEK DLA MISTRZA

Urazy kilku podstawowych zawodników sprawiły, że Maciej Skorża musiał dokonać zmian w podstawowym składzie Lecha. I w inauguracyjnej kolejce oddał całą pulę Czesławowi Michniewiczowi i jego Pogoni. W wygranej Portowców przy Bułgarskiej nie było przypadku. - Jedziemy po pełną pulę - zapowiadali. I ją przywieźli.

Dobra forma Kolejorza chyba uśpiła graczy z Poznania. Zagrali słabo, nie mieli pomysłu na Pogoń. Świetnie do zespołu ze Szczecina wprowadził się Jarosław Fojut - szefował defensywie. Marcina Robaka, który przeniósł się z Pogoni do Lecha, zawstydził Łukasz Zwoliński, strzelec pierwszego gola. Wprawdzie Kolejorz wyrównał za sprawą Darko Jevticia (asysta Robaka), to Pogoń szybko odpowiedziała i nie wypuściła z rąk trzech punktów. - Wspaniałe chwile rodzą się ze wspaniałych okazji: to powiedziałem zawodnikom - triumfował Michniewicz. Jednym z bohaterów spotkania został nieco zapomniany Patryk Małecki, który pojawił się na murawie zmieniając kontuzjowanego Takafumiego Akahoshiego. - To los robi najlepsze zmiany, a Patryk miał udział przy obu bramkach - dodał trener Pogoni.

LEGIA POD BATUTĄ FURMANA

Nikt tak ostatnio nie obrywał po głowie, jak Legia Warszawa. Krytyka była ogromna, zasłużona, bo legioniści zawodzili od pół roku. We Wrocławiu przyszło przełamanie. W rolę dowódcy wcielił się Dominik Furman, który zdobył bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego i zaliczył dwie asysty. Legia wygrała efektownie, aż 4:1, będąc drużyną wyraźnie lepszą. Stołeczny zespół strzelił 4 gole po raz pierwszy od grudnia 2014 roku, kiedy wygrał w Zabrzu z Górnikiem 4:0. Henning Berg i jego zawodnicy zyskali trochę spokoju, choć wciąż są pod presją. Legioniści zostali pierwszym liderem ekstraklasy w sezonie 2015/16. W końcu przełamał się Nemanja Nikolić. Trzykrotny król strzelców węgierskiej ekstraklasy zdobył dwie bramki.

Oglądaj bramki z T-Mobile Ekstraklasy na telefonie!
Najładniesze bramki z boisk T-Mobile Ekstraklasy na Twoim telefonie!
Śląsk zawiódł. Trener Tadeusz Pawłowski cieszył się, że w końcu ma możliwość rotacji składem, ale ci, którzy zagrali przeciwko Legii, nie sprostali zadaniu. Wrocławianie nie radzili sobie przede wszystkim w defensywie. Goście oddali 9 celnych strzałów na bramkę Mariusza Pawełka, gospodarze zaledwie dwa.

OD PRZYPADKU DO PRZYPADKU, CZYLI KORONA GRA Z JAGĄ

Trener Michał Probierz zaskoczył: w porównaniu z pucharowym spotkaniem z IFK Goteborg (0:0) wymienił całą jedenastkę. - Gdybym tego nie zrobił, nie mielibyśmy po co jechać na rewanż - tłumaczył się. Średnia wieku piłkarzy Jagiellonii wynosiła zaledwie 22 lata. Do przerwy goście kontrolowali boiskowe wydarzenia. Jednak w drugiej połowie coś się załamało i stracili dwie bramki, przegrali spotkanie.

To był mecz kuriozalnych goli. Najpierw pomylił się Krzysztof Baran. Bramkarz Jagiellonii wybijając piłkę trafił w Michała Przybyłę, tak niefortunnie, że futbolówka wpadła do siatki. Jagiellonia szybko wyrównała za sprawą Łukasza Sekulskiego. Pecha miał wracający do bramki Korony Zbigniew Małkowski, który próbując interweniować poślizgnął się. Jakby mało było kuriozalnych bramek, po raz drugi trafił Przybyła. Vlastimirowi Jovanoviciowi z mocnego strzału wyszło niezłe podanie, napastnik gospodarzy skiksował na tyle skutecznie, że źle kopnięta przez niego piłka wpadła do siatki. Wynik meczu ustalił Kamil Sylwestrzak, wykorzystując dośrodkowanie Marcina Cebuli. Skazywana na pożarcie Korona, którą opuściło latem 6 podstawowych piłkarzy, zgarnęła całą pulę.

PASY Z NIE ZWALNIAJĄ TEMPA

Przypadek czy nowa siła w ekstraklasie - zastanawiano się nad Cracovią przed rozpoczęciem nowego sezonu. Pasy, odkąd drużynę przejął Jacek Zieliński, nie znalazły jeszcze pogromcy w lidze. Pierwsza kolejna nowych rozgrywek miała być weryfikacją, bo zespół z Krakowa czekała ciężka przeprawa w Gdańsku z Lechią, gdzie po cichu mówi się o włączeniu do walki o mistrzostwo Polski. I Cracovia zdała egzamin na piątkę, przywiozła trzy punkty, które zapewnił Piotr Polczak. - Wysoko zawiesiliśmy sobie poprzeczkę po końcówce rundy wiosennej poprzedniego sezonu. Nasze zwycięstwo jest zasłużone, choć na pewno nie było w naszym wykonaniu jakiejś wielkiej gry - trzeźwo ocenił mecz Zieliński, pod wodzą którego Cracovia zdobyła 26 z 30 możliwych punktów. Fantastyczny rezultat.

Natomiast Lechia dostała zimny prysznic na rozgrzane głowy. - Nie ma dla nas wytłumaczenia - powtarzali wszyscy, od trenera Jerzego Brzęczka, przez zawodników. Gospodarze grali wolno i bez pomysłu, przegrali zasłużenie. Lekiem na ofensywną niemoc ma być Grzegorz Kuświk, który podpisał z Lechią trzyletni kontrakt.

KARNY RATUJE ZAGŁĘBIE

Powrót Zagłębia do ekstraklasy wypadł przeciętnie. Lubinianie zremisowali z Podbeskidziem Bielsko Biała (1:1), ratując jeden punkt w końcówce spotkania. Przypomniał się Robert Demjan, były król strzelców naszej ligi, zdobywając bramkę już w drugiej minucie meczu. Zagłębie walczyło do końca, dopinając swego na pięć minut przed końcem. Michal Papadopoulos wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Macieju Dąbrowskim. - Potrafimy wszystko robić lepiej. Nawet w ataku pozycyjnym, bo rywal po naszym błędzie zdobył prowadzenie i zmusił nas do gonienia wyniku. Było za dużo błędów technicznych. Nic nie ujmując drużynie gości, ale nie jesteśmy zadowoleni z remisu - skomentował trener gospodarzy Piotr Stokowiec. - Spotkały się drużyny o zbliżonym potencjale, a wynik odzwierciedla przebieg wydarzeń. Mecz mógł się podobać. Obfitował w ciekawe akcje i trzymał w napięciu - powiedział szkoleniowiec gości, Dariusz Kubicki.

WISŁA I GÓRNIK NA ZERO

Oba kluby przed rozpoczęciem sezonu zostały ukarane minusowym punktem za niespełnienie wymogów licencyjnych. Przed meczem więcej szans dawano Wiśle, która dokonała rozsądnych wzmocnień, pozyskując choćby Radosława Cierzniaka czy reprezentanta Polski Krzysztofa Mączyńskiego. Na murawie było gorzej niż w teorii. Bliższy wygranej był Górnik, choć mecz generalnie nie zachwycił. Biała Gwiazda uderzała na bramkę gości sporadycznie, zaledwie raz celnie. Gola strzelił Rafael Crivellaro, wykorzystując złe ustawienie Sebastiana Przyrowskiego. Wyrównał Roman Gergel, spektakularne pudło zaliczył Adam Danch. Obrońca Górnika z dwóch metrów trafił w słupek bramki Wisły po centrze Roberta Jeża.

DZIWNA NIEMOC RUCHU

Jeśli ktoś zawiódł na całej linii w pierwszej kolejce ekstraklasy, zrobił to Ruch Chorzów. Bicie głową w mur, dwa kontrataki i Górnik Łęczna wrócił na lubelszczyznę z kompletem punktów. Niebiescy nie otrząsnęli się jeszcze po stracie Filipa Starzyńskiego i Grzegorza Kuświka. Maciej Iwański, który miał zastąpić tego pierwszego, zaliczył falstart, został zdjęty z boiska po pierwszej połowie. Ruch nie funkcjonował jako drużyna, za to Górnik zaskoczył na plus. Rozsądna taktyka, umiejętne wykorzystanie swoich atutów, z niezłej strony pokazali się nowi zawodnicy. Wzmocniono ofensywę sprowadzając Bartosza Śpiączkę i Jakuba Świerczoka, ten pierwszy już zaczął się spłacać, strzelając drugiego gola w spotkaniu z Ruchem.

TERMALICA NA MINUS

Przed inauguracją sezonu zapewne każdy kibic ekstraklasy zadawał sobie pytanie: jak spisze się Termalica Bruk Bet Nieciecza. Drużyna z wioski pod Tarnowem, położonej w dolinie Dunajca, rozczarowała. Pojechała do Gliwic, przegrała wprawdzie tylko 0:1, ale był to najniższy wymiar kary. - Byliśmy zbyt wystraszeni - komentowali gracze Termaliki i była to prawda. Piast Gliwice też nie zagrał jakiegoś wybitnego spotkania, mimo wszystko kontrolował mecz od początku do końca. Strzelił tylko jednego gola, po mądrym rozegraniu rzutu rożnego do siatki beniaminka trafił Patrik Mraz, pozyskany przed sezonem z Górnika Łęczna.

Fot. Jarosław Mazalon/East News

Legia pokazała pazury -­ podsumowanie 1. kolejki Ekstraklasy - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się