Mecz kolejki w Gdańsku, a wielkie bitwy w dole dole tabeli. Tak krótko można scharakteryzować nadchodzącą serię spotkań.

27. kolejka rozpocznie się w Chorzowie. Zagrają ze sobą dwie drużyny bezpośrednio zagrożone spadkiem: Ruch i Cracovia. Niebiescy mają w tym momencie 28 punktów i zajmują przedostatnie miejsce w lidze. Kibice w Chorzowie musieli przeżyć spory wstrząs, kiedy ich piłkarze przegrali na swoim boisku z Zawiszą, który jest przecież w tym momencie głównym przeciwnikiem w walce o utrzymanie. 

Humory musiały polepszyć Wielkie Derby Śląska, kiedy udało się wywieźć remis z Zabrza. W lepszej sytuacji jest z pewnością Cracovia. Goście odpadli co prawda z Pucharu Polski i przegrali prestiżowe derby Krakowa z Wisłą, ale tydzień temu dosyć niespodziewanie pokonali u siebie Lechię Gdańsk. Cracovia ma w tym momencie przewagę trzech punktów nad Ruchem i wygrana pozwoli jej złapać drugi oddech. 

Sprawdzaj wyniki meczów na Twoim smartfonie!

Nie masz jak iść na mecz albo obejrzeć go w telewizji? Śledź wyniki  na jednej z wielu piłkarskich aplikacji na swoim smartfonie! A jakie telefony Wam proponujemy? 

W sobotnie popołudniu w Gdańsku rozegrany zostanie mecz kolejki. Lechia podejmie u siebie Legię Warszawa. Oba zespoły walczą co prawda o inne cele, ale każda z drużyn będzie chciała zgarnąć trzy punkty. Lechia  prezentuje się ostatnimi czasy bardzo przyzwoicie. Transfery poczynione w przerwie rozgrywkowej przyniosły korzyści. Co prawda mówi się o tym że w starciu z Wojskowymi nie zagrać mieliby Jakub Wawrzyniak i Sebastian Mila, ale trener Jerzy Brzęczek miałby kim ich zastąpić. Dodatkowo Lechia może liczyć na wsparcie swoich kibiców. Klub od jakiegoś czasu prowadzi akcję "Bijemy rekord frekwencji", chcąc sprowadzić na spotkanie z drużyną z Warszawy rekordową liczbę fanów. 
Legii Gdańsk nie kojarzy się najlepiej. To tam trzy lata temu przegrali mistrzostwo Polski i kilku piłkarzy (m.in Astiz, Żyro, Kucharczyk) dobrze o tym pamięta. Start spotkania w sobotę o 15:30. 

W sobotni wieczór na nową jakoś oczekiwać będą kibice Pogoni. Zarząd zwolnił Jana Kociana, a na jego miejsce przyjęto Czesława Michniewicza, który na ławkę trenerską w T-Mobile Ekstraklasie powraca po 534 dniach. 

Nie przestaje zadziwiać Zawisza Bydgoszcz. Murowany spadkowicz wygrał pięć ostatnich spotkań! To pozwoliło mu wrócić na właściwy tor i nawiązać walkę z innymi zespołami o pozostanie w T-Mobile Ekstraklasie. W niedzielę Zawisza zagra w Bełchatowie, gdzie zmierzy się z PGE GKS Bełchatów, który z kolei przegrał ostatnie swoje cztery mecze. Faworyt? Stawiamy na Bydgoszcz, ale z drugiej strony aż wierzyć się nie chce, że piłkarze z Bełchatowa chcąc pozostać w najwyższej strefie rozgrywek pozwolą sobie po raz kolejny wydrzeć trzy punkty. 

27 kolejka T-Mobile Ekstraklasy: Lechia Gdańsk kontra Legia Warszawa - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Lider nie ucieka, grupa pościgowa nie goni. Legia przegrała w Gdańsku z Lechią, Górnik poległ w derbach Górnego Śląska z Ruchem, Wisła Kraków musiała uznać wyższość Lecha Poznań. W 20. kolejce piłkarze T-Mobile Ekstraklasy nie rozpieszczali kibiców. W 8 spotkaniach strzelono zaledwie 13 goli, połowę meczów wygrali gospodarze, reszta zakończyła się remisami. Do rozegrania została jeszcze tylko jedna seria gier, w najbliższy weekend, a następnie zawodnicy rozjadą się na urlopy.

MATSUI JAK KSAWERY, ZMIÓTŁ LEGIĘ
Anormalne warunki, zimno, wiatr, śnieg, garstka kibiców na trybunach. Zawodnicy najpierw walczyli sami ze sobą, znaczy z warunkami do gry, uczyli się, jak utrzymać się na nogach. Jak już opanowali tę sztukę, to następnie starali się podawać. Potem na szczęście zaczęli strzelać. Lechia po 4 miesiącach bez wygranej na PGE Arenie w końcu zdobyła trzy punkty. I to z mistrzem Polski, Legią. Do wygranej poprowadził ją Japończyk Daisuke Matsui, który pewnie wykorzystał dwa rzuty karne. Zrehabilitował się tym samym, bo przed pierwszą "jedenastką" zmarnował dwie bardzo dobre okazje do zdobycia bramki. Legia zawiodła, zagrała katastrofalnie w pierwszej połowie. Przez większość spotkania grała w dziesiątkę, po czerwonej kartce Jakuba Wawrzyniaka. Kończyła mecz w dziewięciu, bo wyleciał jeszcze Bartosz Bereszyński. - W pierwszej połowie wyglądaliśmy jak drużyna z Ameryki Południowej, która przyjechała i po raz pierwszy widziała śnieg - podsumował trener Jan Urban.

Piłkarze Lechii: To był nasz mecz o życie! - zobacz film!



LECH LEPSZY NA ŚNIEGU
Murawa w Poznaniu od tygodni jest w bardzo złym stanie. Opady śniegu przyjęto tam z zadowoleniem. Jak mówili złośliwi, śnieg zakryje dziury i w końcu będzie można grać. Te słowa się sprawdziły, bo Wisła Kraków na tle Lecha wyglądała mizernie. Kolejorz szybko dostosował się do warunków i przejął inicjatywę. Gole strzelał w 2. połowie, najpierw Luis Henriquez, a następnie Gergo Lovrencsics. Biała Gwiazda pokazała po raz kolejny, że poza Krakowem radzi sobie słabo. W dwóch ostatnich spotkaniach wyjazdowych straciła 7 bramek (2:5 z Jagiellonią i 0:2 z Lechem).

STARZYŃSKI SHOW W DERBACH
Kiedy Radosław Sobolewski pokonał Michała Buchalika i Górnik prowadził przy Cichej wydawało się, że to zabrzanie wyjdą zwycięsko z derbowej rywalizacji. Do czasu, kiedy dowodzenie przejął Filip Starzyński, nazywany przez kolegów "Figo". Zagrał świetne spotkanie. Każda centra, każde uderzenie, każde zagranie: wszystko było przemyślane, w tempo, miał chłopak wizję. Strzelił wyrównującego gola, pięknym uderzeniem z rzutu wolnego. W końcówce jedno z jego dośrodkowań spadło na głowę Piotra Stawarczyka, który dał Niebieskim panowanie na Górnym Śląsku.

Piłkarze Ruchu: To wreszcie były derby godne naszej Ekstraklasy! - zobacz film!

ŚLĄSK CHCIAŁ GRAĆ W PIŁKĘ
Przynajmniej tak mówił po meczu z Widzewem (0:0) trener Stanislav Levy. Że jego drużyna chciała, próbowała, stwarzała okazje do strzelenia gola, ale nic nie chciało wpaść. To normalne, że jak jedzie się do jednego z najsłabszych zespołów T-Mobile Ekstraklasy, w roli faworyta, to przeciwnik będzie czekał na kontry. Tak robił Widzew. Ciężko oglądało się ten mecz, łodzianie sprawiali wrażenie takich, którzy czekają na ten jeden punkt. Miał być pojedynek snajperów, Marco Paixao (10 bramek) i Eduardsa Visnakovsa (8 bramek), ale z dużej chmury mały deszcz. Portugalczyk oddał jeden celny strzał, Łotysz żadnego. Visnakovs nie strzelił gola już w pięciu kolejnych meczach, Paixao w czterech.

ZAGŁĘBIE ZNOWU PRZEGRANE
Wygrana z Podbeskidziem (3:2) miała natchnąć Zagłębie Lubin przed wyjazdem do Krakowa. Nie natchnęła. Gole strzelane w poprzedniej kolejce przez Arkadiusza Piecha i Miłosza Przybeckiego okazały się jednorazowym wyskokiem. Wprawdzie przy Kałuży przeprowadzili akcję, po której ten pierwszy pokonał Krzysztofa Pilarza, ale był na spalonym. W Lubinie zanosi się zimą na ostre wietrzenie szatni. Cracovia, tak chwalona przez wszystkich, zagrała niezłe spotkanie. Długo nie mogła pokonać Michała Gliwy, dopiero po rzucie rożnym uczynił to Adam Marciniak. Tym razem goli nie strzelał Milosz Kosanović, a wynik meczu na 2:0 ustalił 20-letni Przemysław Kita. Pasy z podniesioną głową mogą szykować się do meczu z Legią przy Łazienkowskiej.

POD KLIMCZOKIEM CIĘŻKO O BRAMKI
Po 6:0 z Piastem w poprzedniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy, od piłkarzy Zawiszy z Michałem Masłowskim na czele, zaczęliśmy wymagać więcej. Tym większe rozczarowanie ich postawą w Bielsku-Białej. To Podbeskidzie było bliższe wygranej, Błażej Telichowski po dośrodkowaniu Aleksandra Jagiełło trafił w słupek. Po drugiej stronie Richard Zajac obronną ręką wyszedł z pojedynku z Luisem Carlosem i właściwie to by było na tyle. Jeden z piłkarzy Podbeskidzia powiedział ostatnio, że najlepszy sposób na jego drużynę, to oddać jej piłkę, żeby prowadziła grę, bo nie umie tego robić. Racja. A kibicom chodzącym na stadion pod Klimczokiem można tylko współczuć. 11 meczów, tylko 11 goli, 6 dla gospodarzy, 5 dla gości. Na żadnym innym boisku w lidze tak mało nie strzelają.

Piłkarze Zawiszy: Przyjechaliśmy po trzy punkty, a straciliśmy dwa. Liczymy na miejsce w ósemce - zobacz film!

SZYBKIE CIOSY W SZCZECINIE
Często właśnie tak jest. Dobry mecz od początku. Gol na 1:0, zaraz wyrównanie, człowiek zaciera ręce, że drużyny będą ścigać się na bramki, a tu klops, więcej ich nie ma. W Szczecinie Pogoń podzieliła się punkami z Jagiellonią. Najpierw Mateusz Lewandowski wykorzystał dobrą centrę Takafumiego Akahoshiego, a dwie minuty później Ugo Ukah wyrównał po dośrodkowaniu Daniego Quintany. 1:1 to wynik zasłużony, choć wolelibyśmy, aby było na przykład 3:3. Dariusz Wdowczyk, trener Portowców przyznał nawet, że jego drużyna zagrała jeden z lepszych meczów w tym sezonie.

STRZELAŁ TYLKO SYLWESTRZAK
Kamil Sylwestrzak nieźle wprowadził się do drużyny z Kielc. Gra regularnie, strzela gole, asystuje. Tym razem przyszło mu grać przeciwko Piastowi, rozbitemu w Bydgoszczy (0:6). 25-latkowi zrobiło się nieco żal rywali, bo niechcący pomógł im w strzeleniu gola. Kuriozalnego. Centrował Pavol Cicman, Sylwestrzak chciał zablokować, rykoszet, a piłka idealnie wpadła do bramki zdezorientowanego Zbigniewa Małkowskiego. Sylwestrzak wziął się do roboty i wyrównał. Włączył się do akcji ofensywnej, dostał kapitalną piłkę od Macieja Korzyma i pokonał Jakuba Szumskiego.

Zima po japońsku - podsumowanie 20. kolejki ekstraklasy - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Kibice T-Mobile Ekstraklasy powinni być już przyzwyczajeni do meczów wywołujących wielkie emocje. Nie zabraknie ich także i w nadchodzącej kolejce. Co nas czeka?

25. kolejkę rozpoczną piłkarze Korony i Lechii. W meczu rozegranym w Kielcach zmierzą się zespoły aspirujące do miejsca w pierwszej ósemce najlepszych drużyn ligi. Bliżej osiągnięcia tego rezultatu są zawodnicy Michała Probierza i to oni powinni być faworytem piątkowego spotkania.

Meczem kolejki będzie z pewnością spotkanie Wisła - Ruch. Oba zespoły prezentują się w obecnym sezonie nadzwyczaj dobrze. Co prawda kibice w Krakowie mieli nadzieję, że powrót na ławkę trenerską Franciszka Smudy spowoduje powrót lepszych czasów, ale chyba nikt nie spodziewał się, że Biała Gwiazda powróci na właściwe tory tak szybko.
Jeszcze większą sensacją są Niebiescy, którzy z drużyny zajmującej miejsca w dolnych rejonach tabeli zaczęli walczyć o europejskie puchary. Ogromna w tym zasługa trenera Kociana, który z pewnością jest poważnym kandydatem do miana najlepszego trenera w T-Mobile Ekstraklasie.

W sobotni wieczór oba zespoły będą musiały rozegrać partię szachów. Po piętach depczą im bowiem Lech i Górnik, drużyny niezwykle ostatnio chimeryczne, ale jednak groźne. Wisła i Ruch będą musiały przede wszystkim nie stracić punktów. Remis w tym pojedynku nie byłby ani dla Smudy ani dla Kociana katastrofą. Z drugiej jednak strony wygrana w pojedynku z bezpośrednim rywalem o europejskie puchary pozwoli odskoczyć od reszty graczy.

W niedzielny wieczór we Wrocławiu Śląsk podejmie Legię. Drużynę z Dolnego Śląska objął niedawno Tadeusz Pawłowski. Ma on naprawić grę i formę drużyny. Zaczął w zeszłym tygodniu. Śląsk zwyciężył Cracovię 1:0, a bramkę zdobył niezawodny Marco Paixao, który przez Pawłowskiego mianowany został kapitanem zespołu. I głównie na tego napastnik uważać będzie musiała defensywa warszawskiej Legii. Wojskowi przyjeżdżają do Wrocławia jako zdecydowany lider. Sytuacji nie skomplikował nawet walkower przyznany Jagiellonii Białystok za mecz z poprzedniej kolejki.
Bezpośrednie starcia Śląska i Legii zawsze podnoszą ciśnienie kibicom obu drużyn i wielkich emocji możemy spodziewać się także w niedzielnym meczu. Poniżej znajdziecie wideo symulacji tego spotkania, które przygotowała Ekstraklasa i EA Sports.

25. kolejka zakończona zostanie 10 marca w Łodzi. O 18.00 zagrają ze sobą Widzew i Lech. Zdecydowanym faworytem tego meczu jest Kolejorz. Zajmujący ostatnie miejsce w lidze Widzew musiałby wznieść się na wyżyny, aby w spotkaniu z Lechem zdobyć chociaż punkt. Ale nie takie rzeczy kibice w krajowych rozgrywkach już widzieli...

Startuje 25. kolejka T-Mobile Ekstraklasy! - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Lekko odgrzewany klasyk i mecz przyjaźni w Gdańsku, mecz o wszystko w Bełchatowie? 35. kolejka T-Mobile Ekstraklasy przed nami, a w niej Legia vs Wisła, Lechia vs Śląsk i PGE GKS vs Zawisza.

W sobotni wieczór być może poznamy już jedną z drużyn, która spadnie z T-Mobile Ekstraklasy. Przed nami bezpośrednie starcie PGE GKS Bełchatów z Zawiszą Bydgoszcz. Obie drużyny znajdują się w strefie spadkowej i mają tyle samo punktów - 20. Do znajdującej się na 14. miejscu Korony tracą zaledwie "oczko". Można więc spodziewać się istnej walki na noże. 
Patrząc na ostatnie cztery mecze, lepszy bilans ma Zawisza: dwa remisy, jedna wygrana i jedna porażka. Bełchatów z kolei wygrał raz, raz zremisował i przegrał dwa spotkania. Jednakże w bezpośrednim starciu z drużyną Mariusza Rumaka wydają się mieć dwie przewagi: atut własnego boiska i kibiców na trybunach, a przede wszystkim Arkadiusza Piecha, który w ostatniej kolejce wbił chorzowskiemu Ruchowi cztery bramki! Jeżeli forma Piecha utrzyma się do sobotniego pojedynku, to obrońcy Zawiszy będą mieli bardzo dużo problemów. 

Również w sobotę we Wrocławiu Śląsk podejmie Lechię. Drużyna z Dolnego Śląska chyba zupełnie odpuściła rundę finałową T-Mobile Ekstraklasy i popadła w przeciętność. Po piłkarzach nie widać w ogóle, że nadal mają teoretyczne szanse na zajęcie czwartego miejsca w tabeli, które pozwoli zagrać w eliminacjach do Ligii Europy. Dużo większą motywację wydaje się mieć Lechia, która wspomnianego miejsca będzie bronić. 

W niedzielę najciekawiej będzie w Warszawie. Na Legię przyjeżdża Wisła, która również ostrzy sobie zęby na "pucharowe" miejsce. Biała Gwiazda traci do Lechii jeden punkt. Musi więc liczyć na potknięcie drużyny z Gdańska, oraz sama wygrywać kolejne spotkanie. To najbliższe będzie ciężko, bo przecież przeciwnikiem będzie Legia, goniąca prowadzącego Lecha. Wojskowi wygrali ostatnie dwa spotkania, ale nie robili tego w sposób przekonywujący. Orlando Sa i spółka muszą więc zagrać znacznie lepiej niż w Szczecinie, jeżeli chcą wygrać to spotkanie w spokojniejszy dla siebie sposób. 

Pojedynkowi Legii, oraz Jagiellonii która w niedzielę podejmie Górnika Zabrze, spokojnie przyglądać się będzie lider. Lech dopiero w poniedziałek zagra u siebie z Pogonią, najsłabszą drużyną Grupy A. Trzy punkty muszą pozostać w Poznaniu, a wtedy mistrzostwo będzie na wyciągnięcie ręki. 

Fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER/East News

35. kolejka T-Mobile Ekstraklasy: Legia kontra Wisła, GKS vs Zawisza - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się