Okazuje się, że Mark Zuckerberg przewidział znacznie więcej niż aprobatę i jej brak. Jest cała skala emocji. Zobaczcie.

Na razie możemy na Facebooku przejść wobec wyświetlanej treści obojętnie lub też ją polubić. Jednak chyba każdy zgodzi się z tym, że nie wszystkie treści nadają się do lajkowania. Jakiś czas temu Mark Zuckerberg potwierdził, że zamierza wprowadzić przycisk „Nie lubię”, jednak okazuje się, że będzie to bardziej skomplikowana funkcja niż mogłoby się wydawać.

Zobacz smartfony z mobilnym internetem w e-sklepie

Użytkownicy Facebooka otrzymają przyciski do wyrażenia całej gamy uczuć. Oprócz lubię to, będzie także „Kocham”, „Wow”, „Super”, „Haha”, „Smutny”, „Zły”.

 

Chris Cox, dyrektor odpowiedzialny w Facebooku za produkty, zdradził, że stworzenie tych sześciu przycisków to efekt starannej analizy treści z komentarzy użytkowników serwisu. To okazały się być najczęściej wyrażane przez nich emocje.

Pierwszą grupę testerów stanowią użytkownicy z Hiszpanii i Irlandii. Nie wiadomo, kiedy i czy w niezmienionej wersji, funkcjonalność trafi także na inne rynki.

 

Tak wygląda przycisk „Nie lubię” na Facebooku (wideo) - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

jestemzaanawetprzeciw
10-10-2015 - 06:43:37
A co z Homo Sapiens Sapiens, którzy nie używają takich słów, jak "wow", "ku..a", "kocham", "super", gdyż uważają, że jak język francuski, nie nadają się one "dla zdrowego na umyśle faceta". Czyżby te zmiany tylko dla kobiet, homo i obcych, a faceci mają przejść do twittera?
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Są takie rzeczy, bez których współczesny świat wyglądałby inaczej. Bez wątpienia należą do nich Big Mac z frytkami w McDrivie, zabawny głos zdenerwowanego Kaczora Donalda i zgrabna dziewczyna ubrana w ciasne jeansy Levi'sa. Wszystko to zawdzięczamy jednak temu samemu – rodzinie.

O tym, że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu, każdy słyszał. Jak historia pokazuje, z rodziną jednak dobrze działać w biznesie. Bardzo wiele spośród obecnie doskonale prosperujących światowych korporacji startowało bowiem jako małe rodzinne biznesy, aby z czasem urosnąć do rozmiarów wielkich koncernów, których produkty nierzadko stawały się symbolami dwudziestego wieku.

Podwójny zestaw rodzinny

Logo z frytek powyginanych w kształt litery „M” i sympatycznego klauna o imieniu Ronald – chyba nikomu nie trzeba ich przedstawiać. Pojawiają się na całym świecie, w tym w Pekinie, na placu Puszkina w Moskwie, a nawet w Rovaniemi w Finlandii za kołem podbiegunowym. A wszystko zaczęło się w 1940 r. od małej budki z hot dogami w San Bernardino w Kalifornii. Bracia Richard „Dick” i Maurice „Mac” McDonald wpadli na pomysł genialny w swojej prostocie. W zabieganym społeczeństwie dwudziestego wieku w gastronomii czas podania liczy się tak samo, jak smak. Ideę baru szybkiej obsługi wnet podchwycili nie tylko klienci, ale i inwestorzy, a dokładniej sprzedawca mikserów do koktajli mlecznych Ray Kroc, dzięki któremu franczyzowa sieć restauracji McDonald’s opanowała cały świat. Obecnie firma jest właścicielem 31 tys. barów w 119 krajach i po Coca-Coli jest drugą najlepiej rozpoznawalną marką na świecie. Kształt i zasady korporacji McDonald's wpłynęły nie tylko na branżę gastronomiczną, ale także na całą kulturę, skąd wzięło się określenie makdonaldyzacji, czyli związanego m.in. z globalizacją procesu ujednolicania i upraszczania różnych sfer życia codziennego.

O koniu imieniem Bob i Clincie Eastwoodzie

Kto z nas nie kojarzy kultowych filmów „Bullitt”, „Egzorcysta”, „Wejście smoka” czy „Matrix”? Bardziej dociekliwi stwierdzą, że na początku każdego z nich pojawiało się charakterystyczne logo z inicjałami „WB”. To oczywiście wizytówka Warner Bros, jednej z największych wytwórni filmowych wszechczasów. Początki były jednak skromniejsze, kiedy w 1923 r. bracia Aaron, Szmul, Hirsz i Jacek Eichelbaum, żydowscy emigranci z... Polski, założyli wytwórnię filmową w Kalifornii. Środki do finansowania pozyskali ze sprzedaży konia o imieniu Bob i rodzinnej pamiątki po ojcu – zegarka – dzięki czemu zarobili na swój wymarzony projektor filmowy. Niemy film z udziałem słynnego owczarka niemieckiego Rin Tin Tina był jedną z pierwszych produkcji Warner Bros. W dalszej kolejności powstał pierwszy w historii film dźwiękowy „Śpiewak jazzbandu”, za który otrzymali Oscara i był to przełomowy moment w karierze polskich braci. Sukcesy wytwórni trwają po dziś dzień, a związane z nią były i są takie gwiazdy Hollywoodu, jak Clint Eastwood, Mel Gibson czy Stanley Kubrick.

Coś więcej niż spodnie

Wytarte, sprane, potargane, czyste i brudne – bez względu na stan, zawsze najmodniejsze i wzbudzające pożądanie wśród młodszych i starszych. Takie właśnie są popularne jeansy, których produkcję rozpoczął w 1853 r. w San Francisco Levi Strauss. Firmę Levi Strauss & Co. założył ze swoimi braćmi i po dziś dzień jest ona zarządzana przez krewnych założyciela. Trudno wymienić subkulturę, która nie identyfikowałaby się w przeszłości ze spodniami z denimu – hipisi, skinheadzi, skejci i wiele innych. Popularne 501-ki są do dzisiaj jednym z najczęściej kupowanych modeli spodni wszech czasów. W reklamach telewizyjnych Levi'sa występowali już m.in. Brad Pitt, Luke Perry a nawet Flat Eric, czyli muppet stworzony przez Jim Henson's Creature Shop, spopularyzowany przez Mr Oizo w teledysku do piosenki „Flat Beat”.

Przez lody po autobusy

Polskie rodziny także potrafią być przedsiębiorcze i wychodzić na współpracy ze sobą równie dobrze, jak na przysłowiowym zdjęciu. Wystarczy przypomnieć, że za popularnymi markami spożywczymi Grycan, Koral, Duda, Mokate i Blikle, a także producentem autobusów Solaris, kryją się rodziny rozwijające swój biznes od zarodka. I nie są one osamotnione. Według Rzeczpospolitej, firmy rodzinne stanowią 36 proc. wszystkich małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce i przyczyniają się znacznie do walki z bezrobociem. Być może jednej z nich uda się zrewolucjonizować XXI wiek na miarę McDonalda lub Walta Disneya?


Czy wiesz, że...

* Poza spodniami firma Levi's produkuje także... telefony komórkowe.

* 36 proc. małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce stanowią firmy rodzinne.

Z rodziną dobrze nie tylko na zdjęciu - opinie i komentarze (5)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

pomyslowy_wedrowiec
12-10-2010 - 18:34:20
Co do levisów to warto jeszcze wspomnieć, że wtedy były jeszcze robione z konopi. Generalnie fajny artykuł, bo wyjaśnił mi w końcu skąd się ten McDonald wziął i że Solaris nie jest niemiecki.. skąd to pochodzi duża część autobusów w Polsce. Tak czy siak, zrewolucjonizują dopiero, gdy jako pierwsze wprowadzą do komunikacji miejskiej autobusy poruszające się bez użycia kół :) ale to takie moje sci-fi marzenia :D
  (0)
Odpowiedz
hohoho
23-09-2010 - 15:47:55
Nie koniecznie interesujący MonaLiza, ale w zdecydowanej większości przypadków jest gwarancją wysokich dochodów, a w tym kraju o konkretną kasę bardzo trudno, niestety.
  (0)
Odpowiedz
MonaSerida
22-09-2010 - 17:48:34
Coż, prawda też taka, że rodzinne biznesy rosną w siłę. Członkowie rodziny wiedząc, że pracują na swoje na pewno więcej serca i umiejętności wkladają we wszystko niż osoby zatrudniate postronnie. Szkoda tylko, ze często zmusza się potomstwo do obierania drogi kariery, która może niespecjalnie im odpowiada :) nie każdy biznes rodzinny jest interesujący dla potomków.
  (0)
Odpowiedz
karola
20-09-2010 - 23:27:28
Sama mam doświadczenie we wchodzeniu z przyjaciółmi w większe relacje finansowe i niestety jest jak pisze koleżanka wyżej. Może nie zawsze, w końcu same moje doświadczenia nie muszą jeszcze o niczym świadczyć, ale chyba niestety podejmując tego typu relacje trzeba się liczyć ze stratą dobrych znajomych.
  (0)
Odpowiedz
elwirek
20-09-2010 - 13:37:53
Każdy biznes zaczyna się przecież od rodziny, od własnego domu czy tam mieszkania. Tylko nie licznym udaje się osiągnąć takie sukcesy o jakich piszecie, ale z własnego doświadczenia wiem, że rodzinę i pieniądze powinno się rozdzielać, a szczególnie przyjaźń i pieniądze, bo w tym wypadku katastrofa jest gwarantowana.
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Są takie treści na Facebooku, których polubić nie sposób. Będziemy mogli pokazać swoją dezaprobatę dzięki nowemu przyciskowi.

O tym, że na Facebooku przydałby się także przycisk „Nie lubię” mówi się od dłuższego czasu. W końcu nie każda rzecz nadaje się do zalajkowania. Tymczasem w końcu pojawienie się takiego przycisku zapowiedział założyciel serwisu.

Mark Zuckerberg poinformował dziennikarzy, że trwają prace nad przyciskiem „Dislike”, który w polskiej wersji serwisu powinien nazywać się po prostu „Nie lubię”. Miałby on jednak służyć nie tyle do krytykowania cudzych postów, ale do wyrażania emocji, które one wywołują. Przydałby się wówczas, gdy ktoś pisze o swoim smutku lub gdy mamy np. do czynienia z artykułem o tragicznych wydarzeniach.

Przycisk „Nie lubię” pojawi się niebawem, dokładnej daty jednak nie ujawniono. Czy sprawi, że Facebook stanie się mniej przyjaznym miejscem, przekonamy się zapewne niebawem po jego wprowadzeniu.

Fot. Fotolia

Przycisk „Nie lubię” na Facebooku - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Bartek
16-09-2015 - 19:03:14
Świetny pomysł
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Ogromne zainteresowanie nowym przyciskiem “Nie lubię”, który ma się wkrótce pojawić na Facebooku wykorzystują już teraz cyberprzestępcy. Lepiej na nich uważać.

Post na Facebooku zachęcający do testowania nowego przycisku "Nie lubię" może się również pojawić na Waszych ścianach. Propozycja dotyczy udziału w zamkniętych testach i zawiera link, którego kliknięcie przenosi na stronę z niebezpiecznym oprogramowaniem. Przy okazji użytkownik jest zachęcany do podzielenia się informacją ze znajomymi.

Następny etap agresywnej akcji skierowanej do nieświadomych zagrożenia internautów polega na wypełnieniu ankiety, gdzie podajemy dane dotyczące naszego konta na Facebooku. Scam w tym czasie jest nawet w stanie pobrać na komputer użytkownika szkodliwe oprogramowanie.

Post zachęcający do testowania nowego przycisku na Facebooku

Zalecamy szczególną ostrożność podczas klikania w posty na Facebooku pochodzące z nieznanych źródeł. Wystarczy odrobina rozsądku i opanowania, żeby ochronić siebie i swoich znajomych przed kłopotami.

Źródło: hackread
Fot. Fotolia

Przycisku “Nie lubię” jeszcze nie ma. Nie klikajcie w ten scam! - opinie i komentarze (2)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

FFlynn
24-09-2015 - 18:56:32
Dlatego ja idiotą nie jestem. Dumnie poczekam, aż ten przycisk zostanie wprowadzony.
  (0)
Odpowiedz
gucio
23-09-2015 - 07:08:17
To będzie często wykorzystywany przycisk. Facebook jest pełny idiotów. Jest szansa im to pokazać.
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się