Jak zmotywować człowieka do odrobiny wysiłku fizycznego, kiedy straszenie chorobami już nie pomaga? Ideą aplikacji o nazwie Bitwalking jest zarabianie na chodzeniu.

Zasada działania aplikacji Bitwalking jest bardzo prosta. Za każde 10 000 kroków przebyte danego dnia użytkownik dostanie jednego ‘pieszodolara’ (Bitwalking dollar), czyli jednostkę kryptowaluty podobnej w działaniu do Bitcoina. Zarobione w ten sposób pieniądze posłużą do płatności za zakupy w internecie. Będzie można je również wymienić na tradycyjną walutę (1 BWD = 1 USD).

MyBox - multimedialne centrum dowodzenia od T-Mobile

Zanim zaczniecie nerwowo szukać aplikacji w App Store oraz Google Play, ostudzimy emocje. Na razie Bitwalking dostępny jest wyłącznie dla użytkowników, którzy otrzymają zaproszenia. Prowadzone są intensywne rozmowy z potencjalnymi partnerami biznesowymi. Nie ukrywają też, że ich zdaniem z takiej formy dodatkowego dochodu najchętniej skorzystają mieszkańcy krajów rozwijających się.

Fot. Fotolia

Bitwalking: czy na chodzeniu da się zarobić? - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lukasz
22-08-2016 - 22:35:17
Jak można zostać zaproszony?
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Wyobrażacie sobie współczesną muzykę bez internetu? Nie oszukujcie się - to niemożliwe. Do sieci sprowadzono kwestię promocji i dystrybucji. Druga strona medalu to możliwości, jakie internet daje tym, którzy chcą nie tylko słuchać, ale też sami tworzyć.

Już na wstępie warto zadać sobie pytanie - czy w ogóle da się nauczyć gry na instrumentach przez internet? Wyszliśmy z założenia, że oczywiście, że się da, bo dla chcącego nic trudnego. A skoro podobnie uważają muzycy, którzy coś już osiągnęli, to nie pozostaje nic innego, jak po prostu spróbować.

Producent, wokalista, basista Bartek Królik (połowa duetu Plan B, znany z zespołu Sistars, produkcji albumów Natalii Kukulskiej oraz Agnieszki Chylińskiej) powiedział krótko:

„Oczywiście, że można się nauczyć z netu grać od podstaw. Kwestia tylko, żeby znaleźć odpowiednie lekcje i prowadzone we właściwy sposób. Sam korzystałem z filmików instruktażowych z Youtube'a, żeby się nauczyć grać np. na harmonijce ustnej.




Wiele osób uczyło się mojego kawałka na bas przez internet, będąc na różnych poziomach zaawansowania. Jedni lepiej, inni gorzej, ale zawsze”.

(...) nawet najlepszy program do nauki chwytów na gitarę nie zastąpi godzin treningów i dumy, że do czegoś doszło się samemu na zasadzie prób i błędów.

Tak jak kiedyś ludzie uczyli się chwytów z przewodników książkowych, tak teraz po prostu sięgają do internetu. Szybciej, łatwiej, taniej, wygodniej. Sieć pełna jest zarówno polsko- jak i obcojęzycznych stron z odpowiednimi instrukcjami. Niektóre prowadzone są profesjonalnie (odsyłamy do forum magazynu "Estrada i Studio" - www.eis.com.pl), niektóre przez zwykłych amatorów chcących podzielić się swoimi dokonaniami (dla adeptów gitary np. www.chords.pl).

Nie można jednak przy tym zapominać o innej kwestii, na którą zwrócili uwagę dwaj inni muzycy zapytani przeze mnie o temat "nauka gry przez internet". Wokalista i basista Piotr Pacak rozróżnił kwestię nauki i zabawy, a próby robienia z tego sztuki wyższej:

"Dzisiaj przez internet można nauczyć grać każde "beztalencie". Ale również dzięki temu możemy poznać tysiące wspaniałych technik nauczania i ćwiczeń, które pomagają nawet profesjonalistom i realnie pozwalają rozwijać swoje umiejętności. Także oczywiście, jest to możliwe, ale aby miało to jakąkolwiek wartość artystyczną, potrzebny jest niewątpliwie talent i ta "iskra boża". A tego już się nie można, na szczęście!!!, nauczyć w internecie".

Filip Kalinowski jest dziennikarzem i didżejem, gra również w formacji kIRk. Zauważa on, że tak naprawdę internet powinien być podstawą do zgłębienia wiedzy, poszerzenia jej od strony teoretycznej. Nauka gry na "żywych" instrumentach musi zaś odbywać się metodą prób i błędów właśnie na żywca.

"Żywe instrumenty mają to do siebie, że nawet nie mając pojęcia jak się na nich gra, nawet najmniej bystry człowiek, potrafi wydać z większości z nich jakiś dźwięk (walić w bęben, szarpać za struny czy dmuchnąć w ustnik). Ludzkie uszy natomiast mają to do siebie, że owe dźwięki lubią tym bardziej, im bardziej są one poukładane. Metodą prób i błędów do mniej lub bardziej ciekawych rezultatów dojdzie każdy. Pojawia się w tym momencie kwestia talentu, muzykalności, itd. Nie każdy dojdzie do rezultatów takich jak Shoenberg, Bowie czy... Norbullo, ale też ludzi całkowicie amuzykalnych jest w społeczeństwie niecałe 5% (choć panie od muzyki w szkole, hasło "słoń nadepnął ci na ucho" stosują do 75%), więc próbować warto. Internet daje wiedzę, programy dają możliwości nagrywania i słuchania wte i wewte (dają też możliwości "naprawiania", jak choćby autotune, ale wtedy uczyć się niczego poza ich obsługą już nie trzeba). Pomagają w nauce, choć w to, że czegoś nauczą, szczerze wątpię. Nauczyć na pewno mogą schematów, tylko czy opanowując do perfekcji podpatrzone na youtube'owym tutorialu, gitarowe solo, kiedykolwiek wyjdzie się poza mechaniczne ruchy dające w efekcie miłą melodyjkę?".

Warto pamiętać jeszcze o jednej rzeczy. Muzyka tworzona na komputerze, muzyka której słuchamy przez MP3 jest często bardzo zubożona w kontekście jakości dźwięki do tego, co dają nam prawdziwe instrumenty. Nigdy coś, czego nauczymy się w programie komputerowym emulującym klawisze albo rhodesa, nie da takiego efektu, jak próby z prawdziwymi instrumentami. Warto więc potraktować sieć jako miejsce do podpatrywania, czasem jako zastępstwo do książkowego przewodnika, ale jest to tylko początek. Tak jak zwycięstwo w konkursie karaoke czy kapitalne popisy w „DJ Hero” nie dadzą gwarancji, że na scenie przy prawdziwej publiczności nie zabraknie wam głosu, tak samo nawet najlepszy program do nauki chwytów na gitarę nie zastąpi godzin treningów i dumy, że do czegoś doszło się samemu na zasadzie prób i błędów.

Nauka gry na instrumentach przez internet - da się? - opinie i komentarze (2)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

lew
02-12-2010 - 16:45:24
Na YouTube można znaleźć lekcje robienia makijażu :)
  (0)
Odpowiedz
system
01-12-2010 - 16:26:01
Jeśli da się przez internet przeprowadzić operację chirurgiczną na człowieku, to da się nauczyć gry na instrumencie. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

W dzisiejszych czasach cały nasz biznes mamy zawsze przy sobie. Smartfon czy tablet pełnią rolę naszego asystenta, który jest przy nas, nawet jeżeli oddalamy się od biura o setki kilometrów. Aby jednak wszystko działało sprawnie i bez zarzutów, musimy zaopatrzyć się w Internet mobilny. Dzięki temu będziemy mogli sprawdzić najnowsze notowania na giełdzie, rozkład pociągów czy szybko wyślemy mailem ważny dokument.

Poczta zawsze przy Tobie

Bardzo często nie nadążamy za wszystkimi ważnymi wiadomościami, które pojawiają się na naszych służbowych skrzynkach. Jak często słyszymy od kogoś zdanie: "Wysyłałem ci maila, czytałeś?". Dziennie możemy dostawać nawet kilkadziesiąt listów elektronicznych, które przeczytać musimy. Piszą do nas nasi szefowie, klienci czy współpracownicy. Wniosek jest jeden: czy tego chcemy czy nie, dostęp do skrzynki służbowej jest koniecznością, nie ważne gdzie w danym momencie jesteśmy. A bez Internetu mobilnego w telefonie czy tablecie nie mamy nawet co marzyć o odebraniu maila czy wysłaniu ważnej wiadomości. Bo przecież niejednokrotnie musimy korzystać z naszego mobilnego urządzenia by wysłać pliki czy dokumenty, które w danej chwili ktoś potrzebuje.
Internet w urządzeniach mobilnych pozwala również na stały kontakt z naszymi współpracownikami, dzięki możliwości korzystania z różnego rodzaju komunikatorów.

Aplikacja proAuto.

Aplikacje na wyciągnięcie ręki

Posiadanie smartfona i tabletu z Internetem mobilnym to również możliwość korzystania z setek tysięcy aplikacji mobilnych, które z pewnością ułatwić mogą prowadzenie interesów i usprawnią każdą służbową podróż. W przypadku biznesowego wyjazdu przy pomocy naszego urządzenia podłączonego do sieci jesteśmy w stanie zaplanować dosłownie wszystko i dopiąć konieczne szczegóły. Dzięki aplikacjom podróżniczym sprawdzimy rozkłady jazdy pociągów i kupimy bilety na nasz kurs. Inne aplikacje pozwolą nam wybrać odpowiedni hotel i zarezerwować w nim pokój. Jeszcze inne podpowiedzą do jakiej korporacji taksówkowej zadzwonić po samochód.

Zastanawiacie się jak dużo jest aplikacji mogących pomóc w Waszym biznesie? Zajrzyjcie tutaj! My polecamy Wam aplikację proAuto, służącą do monitoringu, lokalizacji i zarządzania flotą pojazdów w firmie, a także usługę T-MobileCloud. Więcej o niej tutaj.

Notowania na giełdzie i… Pudelek :)

Bardzo często prowadząc interesy czy będąc w podróży służbowej musimy być na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z kraju i ze świta. Notowania giełdowe, newsy ze świata gospodarki czy technologii bardzo często okazują się kluczowe w naszej branży. Dlatego tak ważna jest możliwość sprawdzenia w każdej chwili serwisów newsowych, co oczywiście umożliwia połączenie z Internetem w urządzeniu mobilnym.
Ale bądźmy szczerzy… Niejednokrotnie w pociągu chcemy odpocząć od interesów i rozerwać się trochę. Internet to przecież także możliwość obejrzenia filmów na YouTube, sprawdzenia wyników sportowych, zapowiedzi filmowych czy plotek z życia gwiazd.

Mobilny Internet dla firm w T-Mobile teraz bez limitów!

- Wystarczy mieć mobilny internet bez limitów od T-Mobile, a od razu wypływamy na szerokie wody biznesumówi Mateusz Kusznierewicz w radiowym spocie promującym nową ofertę internetu mobilnego w T-Mobile.
W ramach promocyjnej oferty klienci biznesowi T-Mobile otrzymują dostęp do nielimitowanej transmisji danych przez pierwsze miesiące trwania umowy. W zależności od wybranej taryfy blueconnect biznes – S, M, L oraz XL i 100XL – T-Mobile oferuje odpowiednio 3, 6, 9 a nawet 12 miesięcy dostępu do mobilnego Internetu bez żadnych limitów. Więcej o ofercie znajdziecie tutaj.

Internet w telefonie - czy da się bez niego prowadzić biznes? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Pewna Brytyjka zrzuciła prawie 60 kg, a na swoją przemianę przypadkiem znalazła dość nietypowy sposób. Pomocny okazał się Instagram.

Dieta z Instagramu? I tak i nie. Okazuje się, że kupiona przez Facebooka społecznościówka służąca do publikowania zdjęć, może przyczynić się do zmiany życia.

Dowodem na to jest historia 22-letniej Brytyjki Jessiki Semmens, która była tak otyła, że lekarz powiedział jej wprost, że umrze przed 35 rokiem życia. Postanowiła wziąć się za odchudzanie, a gdy spadła jej motywacja, zaczęła szukać inspiracji na Instagramie.

Aby zyskać wsparcie innych użytkowników aplikacji, najpierw publikowała zdjęcia, na których widać, jakie postępy robi w czasie odchudzania. Potem zaczęła także wstawiać zdjęcia swoich posiłków, aby obserwujący mogli wypowiedzieć się, czy są zdrowe czy też nie. Podpatrywała także zdjęcia posiłków wrzucane przez innych. W końcu zaczęła gotować, udostępniać swoje przepisy. Całkowicie zmieniła w tym czasie swój sposób odżywiania, rezygnując z chipsów na rzecz domowego zdrowego jedzenia.

Jessica w ciągu dwóch lat „instagramowej diety” schudła 57 kg, co przełożyło się na zmianę rozmiaru z 50 do 38. Jeśli chcecie zobaczyć, co składa się na jej dietę, zajrzyjcie na profil #healthyhappyjessie.

Źródło: Huffingtonpost

Instagramowa dieta? Czy to może się udać? - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się