W dniach 20-22 lutego w warszawskim Kinie Muranów odbędzie się druga edycja przeglądu Nowego Czeskiego Filmu Dokumentalnego.

Czeskie kino dokumentalne to doskonała wizytówka tego, co obecnie najlepszego dzieje się w kinematografii. Podczas gdy czeskie kino fabularne nieco w ostatnim czasie zwolniło tempa, dokument ma się świetnie i ciągle ma do zaoferowania świeże, aktualne i odważne spojrzenie na rzeczywistość.

Druga edycja Przeglądu to najnowsze i najciekawsze dokonania czeskich dokumentalistów: nagradzane na wielu festiwalach lub po prostu żywo dyskutowane na forach społecznych. W programie znajdzie się „adaptacja" głośnego bestsellera książkowego Mariusza Szczygła „Gottland" oraz oryginalne, dotąd niespotykane spojrzenie na pierwszą żonę Václava Havla („Olga"). Obraz show-biznesu wyłoni się na podstawie opowieści o czeskim girls bandzie i o pożądaniu sukcesu za wszelką cenę ("Show!"). Autorzy słynnego „Czeskiego snu“ przedstawią obraz funkcjonowania prasy bulwarowej w Czechach („Wyrobnicy tabloidów"). Pojawi się również problem mniejszości romskiej („Gadzio") czy dewastacji przestrzeni publicznej, bezprawnych zmian w planach zagospodarowania przestrzennego Pragi i miejskiego aktywizmu („Plan”). Spojrzenie na czeską architekturę umożliwi artystyczny, intymny i szczery do bólu obraz o rewelacyjnym acz niespełnionym czeskim architekcie Davidzie Kopeckim nakręcony tuż po jego śmierci przez jego żonę – "DK".

Źródło: Gutek Film

Czeskie kino w Muranowie - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Staszek Soyka opowiada nam, jak na chwilę porzucił pianino, by zagrać policjanta w filmie „Jutro będzie lepiej” Doroty Kędzierzawskiej.

Jak się czuje 50-letni debiutant?

S.S.: Świetnie. Ale muszę przyznać, że jak oglądałem film po raz pierwszy, na festiwalu w Gdyni, byłem bardzo stremowany. Nie wiedziałem, jak zniosę swój widok na dużym ekranie. Dorota mnie uspokajała – mówiła, że zrobiłem swoje i wszystko jest OK.

Propozycja zagrania w filmie musiała bardzo Pana zaskoczyć. Dotychczas – poza etiudą w łódzkiej w filmówce, gdzie grał Pan pianistę nie wymienionego w czołówce – z tą branżą wspólnego Pan nic nie miał.

S.S.: Propozycja zaskoczyła mnie tak bardzo, że za pierwszym razem odmówiłem.

Nie korciło Pana, żeby zmienić zdanie?

S.S.:
Nie, bo zdaję sobie sprawę, że talentu nie mam. Jestem za to smakoszem aktorstwa – wiem, że to niezwykle wymagający zawód i żeby coś w nim osiągnąć potrzeba i daru, i pracowitości, i charyzmy.

Niech Pan nie będzie taki skromny!

S.S.:
Nie jestem. Moje beztalencie wyszłoby na jaw, gdybym wystąpił na deskach teatru. A w filmie praca wygląda przecież inaczej. Na planie Dorota objaśniała mi każdy kolejny krok, a ja jej pokornie słuchałem. I wychodziło kilkusekundowe ujęcie zrobione z kilkunastu minut materiału. Było mi o tyle łatwiej, że w przeszłości, podczas nagrywania koncertów czy teledysków, bywałem „podmiotem filmowanym” i praca z kamerą nie była mi zupełnie obca.

Długo dał się Pan prosić, żeby na ten plan w ogóle wyjść?

S.S.:
Zgodziłem się na drugim spotkaniu, kiedy Dorota wyjaśniła mi, że nic złego ani mi, ani jej filmowi nie grozi. Wiedziałem, że umie świetnie prowadzić niezawodowych aktorów i to mnie ostatecznie przekonało. Poza tym bardzo szanuję ją za typ wrażliwości, jaki prezentuje i za to, że nigdy w swych filmach nie mówi o rzeczach obojętnych.

Staszek Soyka zagrał w filmie Jutro będzie lepiej biorącym udział w Konkursie Nowych Filmów Polskich na 10. Festiwalu Nowe Horyzonty

I co, spodobał się Panu flirt z X muzą?

S.S.:
Spodobać spodobał, ale do dziś dziękuję Bogu, że robię w innej dyscyplinie. Praca na planie „Jutro będzie lepiej” utwierdziła mnie w przekonaniu, że film to niebywale kompleksowa sztuka. Żeby się nim parać, trzeba wykazać się niezwykłym heroizmem. A przebywanie na planie jest niezwykle żmudne – wymaga opanowania i jednocześnie trwania w stanie „al dente”. No i te koszty! Wyprodukowanie płyty to nic w porównaniu z wyprodukowaniem filmu, nawet bardzo skromnego.

Na co dzień jest pan kinomanem?

S.S.:
Owszem, ale podobnie jak w przypadku literatury skłaniam się ostatnimi laty ku dokumentom, albo filmom pokroju „Mikrokosmos”. Tę produkcję widziałem kilkakrotnie w kinie i bardzo na mnie wpłynęła. Do dziś jak jest pełnia lata i dobra, nieskoszona łąka, potrafię się położyć i godzinami oglądać własny film pod tytułem „życie stworzonek bożych poniżej kolana”.

Ale zmiana zawodu Panu nie grozi?

S.S.:
Moi fani mogą spać spokojnie – jesienią wydaję świetną płytę. Znajdzie się na niej dziewięć piosenek z moją muzyką do nieznanych wierszy Agnieszki Osieckiej.

Skąd je Pan wytrzasnął?

S.S.:
Agata Passent pozwoliła mi pogrzebać w rzeczach matki. Piękne rzeczy tam poznajdywałem, ale o tym już innym razem.


Rozmawiała: Maja Mazur

Na szczęście robię w innej dyscyplinie - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
13.05.2011

„Mama” w kinie

W piątek 13 maja do kin w całej Polsce trafi odkrycie zeszłorocznego MFF Era Nowe Horyzonty - rosyjski film „Mama”, zdobywca nagrody krytyków FIPRESCI.

Obraz jest dziełem filmowego małżeństwa Yeleny i Nikolaya Renard. Paradokument pokazuje historię dwustukilowego mężczyzny i jego matki. Ujęcia są długie i naturalistyczne – w ten sposób możemy przyglądać się codzienności bohaterów. To właśnie środki wyrazu sprawiły, że film został tak dobrze przyjęty. Statyczność obrazu, tak niepopularna w masowych produkcjach kinowych, potrafi skłonić do refleksji nad danym wycinkiem rzeczywistości. Tutaj mamy do czynienia z problemem bezwarunkowej nadopiekuńczej miłości, ale też wykluczenia. Czy wydarzy się coś co odmieni los tej dwójki? Żeby to sprawdzić, koniecznie wybierzcie się na film „Mama”, który już w najbliższy weekend będzie można obejrzeć w sieci kin studyjnych w całej Polsce.

To właśnie środki wyrazu sprawiły, że film został tak dobrze przyjęty. Statyczność obrazu, tak niepopularna w masowych produkcjach kinowych, potrafi skłonić do refleksji nad danym wycinkiem rzeczywistości.

Nadchodzi 11. odsłona NH


Jeśli brakuje Ci tego typu filmów w repertuarze kin w Twoim mieście, mamy dobrą wiadomość. Ruszyła już sprzedaż karnetów na 11. MFF Nowe Horyzonty. Możesz je kupić na m.in. stronie festiwalu. Do nabycia są też wejściówki na imprezy towarzyszące – koncert Nicka Cave z zespołem Grinderman oraz premierowe pokazy specjalne filmu „Pina” Wima Wendersa. Do zobaczenia 21 lipca we Wrocławiu!

„Mama” w kinie - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

21 października na ekrany kin wchodzi pełnometrażowy film tańca o Pinie Bausch. Zrealizowany został w technice 3D.

"Pina" to film poświęcony unikalnej twórczości zmarłej latem 2009 r. Pinie Bausch, wspaniałej choreografce. Wyreżyserował go Wim Wenders, zaś udział w nim wziął zespół Tanztheater Wuppertal Pina Bausch. Wenders zaprasza widzów na deski legendarnego teatru oraz na ulice i w okolice Wuppertalu, który przez ponad 35 lat był dla Piny Bausch domem i miejscem pracy twórczej.

Wytężone przygotowania Wendersa i Bausch do stworzenia wspólnego projektu filmowego przerwała nagła śmierć Piny. Reżyser musiał więc stworzyć zupełnie nowy projekt. Tak więc powstał film dla Piny Bausch. Tworzą go wybrane choreografie ze spektakli Café Müller, Święto wiosny (Le sacre du printemps), Pełnia księżyca (Vollmond) i Miejsce schadzek (Kontakthof), wplecione w tkankę dzieła materiały zdjęciowe i dźwiękowe z życia artystki, a także zarejestrowane wiosną 2010 roku w technice 3D występy solowe oraz osobiste wspomnienia członków zespołu Tanztheater Wuppertal, którzy tańcem opowiadają o precyzyjnym, krytycznym, a zarazem kochającym spojrzeniu mentorki.

Technologia 3D umożliwiła reżyserowi "Piny" przeniesienie na ekran sugestywności obrazu oraz siłę ekspresji innowacyjnego teatru tańca.

Dla reżysera szczególnie ważna była możliwość wykorzystania w swoim filmie technologii 3D. Pozwoliła ona Wendersowi przenieść na ekran sugestywność obrazu oraz siłę ekspresji innowacyjnego teatru tańca Piny Bausch. Wraz z nowoczesną techniką kinematograficzną do filmowego uniwersum przeniknął bowiem dotychczas niedostępny wymiar przestrzenności świata. Wymiar, w którym ruch i taniec wzajemnie się warunkują, wymiar, który widz może eksplorować za pomocą własnych zmysłów.

"Pina" okazała się być wielkim wydarzeniem na tegorocznych festiwalach w Berlinie o Nowych Horyzontach we Wrocławiu. 21 października film wejdzie do regularnej dystrybucji w Polsce. Więcej informacji o filmie znajdziecie tutaj.

"Pina" w kinach już od piątku! - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się