Legia przełamała 7-letnie fatum stadionu lokalnego rywala i pokonała w Polonię w derbach stolicy. Lech bez najmniejszych problemów ograł Pogoń w Szczecinie psując debiut Dariuszowi Wdowczykowi. Na 10 kolejek przed końcem sezonu w grze o mistrzostwo zostały już tylko drużyny z Warszawy i Poznania. Obrońca tytułu przegrał w Bełchatowie i ma już 11 punktów straty do lidera. Obudził się Górnik (3:1) z Widzewem, trzeci mecz z rzędu bez punktów zaliczyły Czarne Koszule.

BŁYSK KOLEJKI
Dwójka 21-latków, Marcin Kamiński i Dominik Furman. Stoper Lecha strzelił pierwszego gola w meczu z Pogonią, kapitalnie włączając się do akcji ofensywnej swojej drużyny. Zachował się jak rasowy napastnik. Pomocnik Legii dostał od Jana Urbana 30-minutową szansę w derbach stolicy. Trener lidera zdarł gardło wytykając Furmanowi błędy w ustawianiu się. Zawodnik grał słabo, ale to on zdobył bramkę na wagę trzech punktów wykańczając świetne dośrodkowanie Ivicy Vrdoljaka.

Obaj znają się bardzo dobrze, choćby z mistrzostw Polski juniorów młodszych, kiedy w turnieju finałowym w 2009 roku Kolejorz minimalnie wyprzedził legionistów (przy równej liczbie punktów decydował wynik bezpośredniego meczu, 1:0). Furman był wówczas kapitanem drużyny.

BOHATER KOLEJKI
Adrian Błąd. Wszyscy zastanawiali się jak Pavel Hapal zastąpi pauzującego za kartki Michala Papadopulosa. Udało się. Błysnął 22-letni Adrian Błąd, który z bardzo dobrej strony pokazywał się już w będący wypożyczonym do Zawiszy Bydgoszcz (18 goli w ciągu 1,5 roku w pierwszej lidze). Wychowanek Zagłębia dwukrotnie pokonał Michala Peskovicia. W 20. meczu w ekstraklasie strzelił swoje pierwsze gole. Liczba dwa bardzo mu w drugi dzień świąt wielkanocnych pasowała, bo tyle też obejrzał żółtych kartek i musiał wcześniej udać się pod prysznic. Po chwili Ruch zdobył zwycięską bramkę.

NAJLEPSZY MECZ
Jeśli brać pod uwagę emocje, to ten w Lubinie, gdzie strzelono pięć goli, były zwroty akcji, bramka samobójcza, czerwona kartka. Djordje Czotra najpierw skierował piłkę do własnej bramki, by minutę później wyłożył piłkę jak na tacy Adrianowi Błądowi. Zobaczcie skrót z tego emocjonującego spotkania.

Arkadiusz Woźniak: Nie zasłużyliśmy na tą porażkę.

NAJWAŻNIEJSZY GOL
Jakub Smektała. Tym razem goli wyjątkowej urody nie było, ale strzelono jednego, wyjątkowo cennego. Smektała w doliczonym czasie spotkania Zagłębie - Ruch (2:3) na raty pokonał Michała Gliwę, dzięki czemu Niebiescy przywieźli do Chorzowa trzy punkty. Istotniejsze jest to, że dzięki temu dogonił Pogoń Szczecin, utrzymał przewagę nad GKS-em Bełchatów (9 pkt) i powiększył nad Podbeskidziem (do 10). Autsajderzy T-Mobile Ekstraklasy to najbliżsi rywale Ruchu.

WSZECHSTRONNY LJUBOJA
Serb mógł w sobotnich derbach Warszawy strzelić trzy gole. Poprzestał na jednym, bo zawiodła skuteczność. Zdarza się, choć trzeba zwrócić uwagę na inny aspekt. Gdyby Ljuboi to się udało, skompletowałby najdziwniejszego hat tricka. Najpierw próbował pokonać Sebastiana Przyrowskiego (trafił w niego) klatką piersiową, potem już normalnie, strzelił gola nogą, a następnie ... pośladkami trafił w słupek bramki Czarnych Koszul.

Tomasz Jodłowiec: Dla mnie zwycięstwo w derbach to nic nowego.

POWRÓT KOLEJKI
Dawid Nowak. W tym sezonie wystąpił tylko raz, w 11. kolejce T-ME (GKS - Pogoń 0:1). Potem wylądował w Młodej Ekstraklasie, bo nie zgodził się na obniżenie kontraktu. Dwa tygodnie temu Nowak dogadał się z klubem. Słusznie uznał, że lepiej mniej zarabiać, ale grać, niż nie robić nic. W spotkaniu ze Śląskiem pojawił się na murawie po przerwie. Potrzebował 6 minut, by wywalczyć rzut karny, a faulujący go Marian Kelemen został ukarany czerwoną kartką. Filigranowy napastnik znowu pokazał pazurki. Kiedyś, jak grał w SMS-ie Łódź, koledzy ochrzcili go "kalesoniarzem". Mikra budowa sprawiała, że Nowak ciągle marzł. Zimą wkładał więc kalesony pod dres.

SERIA ZUBASA
Emilijus Zubas zagrał pięć meczów w T-Mobile Ekstraklasie i wciąż jest niepokonany. Dziwi to tym bardziej, że jest bramkarzem zespołu, który desperacko walczy o utrzymanie, dopiero po wielkanocnej serii gier awansował z 16. na 15. lokatę. Litwin do wysokich umiejętności bramkarskich dokłada furę szczęścia. Ratują go słupki, poprzeczki albo złe rozwiązania wybierane przez przeciwników. 22-letni bramkarz solidnie  pracuje na kontrakt w lepszym klubie, bo jeśli dalej tak będzie grał, to niezależnie od utrzymania się Bełchatowa, on tam nie zostanie.

PRZEGRANY KOLEJKI
Stanislav Levy. Sympatyczny trener Śląska w dwóch ostatnich kolejkach mierzył się GKS-em Bełchatów i Podbeskidziem, drużynami, które prawdopodobnie opuszczą ekstraklasę. Żegnający się z tytułem mistrzowie Polski (już 11 punktów straty do Legii) ugrali jeden punkt, szczęśliwie uratowany w doliczonym czasie gry spotkania z Podbeskidziem (1:1). W Bełchatowie ponownie zagrali bardzo słabo, ale najbardziej dziwiły decyzje podejmowane przez czeskiego szkoleniowca. Po czerwonej kartce dla Mariana Kelemena ściągnął z boiska Sebastiana Milę, lidera i kapitana wrocławskiego zespołu, który nawet będąc w mizernej formie, jednym zagraniem potrafi odmienić losy meczu.

Stanislav Levy: To nie przypadek, że Bełchatów cztery razy z rzędu zremisował 0:0

LICZBA KOLEJKI
2456 - tyle dni minęło od ostatniej bramki zdobytej przez Ireneusza Jelenia w polskiej ekstraklasie. W Wielki Czwartek pokonał Macieja Krakowiaka w spotkaniu Górnika z Widzewem (3:1). Poprzedni gol miał miejsce 8 kwietnia 2006 roku. Jeleń grał w Wiśle Płock, a bramkę zdobył w meczu z ... Górnikiem Zabrze (1:0).

CYTATY KOLEJKI
"Brakuje nam instynktu zabójcy. Pójścia za ciosem i dobicia rywala" - Jan Urban po wygranej w derbach Warszawy.

"Teraz musimy zacząć zdobywać punkty u siebie" - Mariusz Rumak po 10. wygranej (w 11. spotkaniu) w tym sezonie na wyjeździe. Przy Bułgarskiej Lech zdobył w obecnych rozgrywkach 9 punktów.

"Wyglądamy tak, jakbyśmy nie chcieli grać w piłkę" - Kamil Kosowski o postawie Wisły Kraków w meczu z Lechią (0:0).

"Nie mam do zawodników pretensji o tę porażkę" - Pavel Hapal, trener Zagłębia Lubin po przegranej z Ruchem Chorzów (2:3).

Dwójka w grze o mistrza - podsumowanie 20. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Lech - 4:0 u siebie. Legia - 3:0 na wyjeździe. Na tydzień przed hitem nad hitami T-Mobile Ekstraklasy, grą o tron, drużyny z Warszawy i Poznania zaprezentowały bardzo dobrą formę. Od połowy lat 90-tych, kiedy o tytuł mistrzowski biły się Legia z Widzewem, nie mieliśmy tylu emocji. Dwa zespoły, od tygodni idące praktycznie łeb w łeb, w końcu zmierzą się w bezpośrednim starciu. Lekką przewagę ma Legia, 2 punkty w tabeli, swoich kibiców i wynik 3:1 z jesieni, kiedy ograła Lecha w Poznaniu. Tyle, że Kolejorz fantastycznie spisuje się na wyjazdach (12 wygranych w 13 meczach).

WALKA NA DOLE
W cieniu walki o mistrzostwo jest nie mniej emocjonujący wyścig o utrzymanie. Wygrana GKS-u Bełchatów (1:0 z Pogonią) sprawiła, że drużyna Kamila Kieresia zrównała się punktami z Podbeskidziem, a do Portowców traci trzy punkty. Niepewny swojego losu jest też Ruch Chorzów, choć ma bezpieczną, 6-punktową przewagę. Pozostali, od Widzewa przez Koronę i Lechię, mogą być pewni utrzymania. Bo w bezpośrednich meczach zagrają ze sobą Pogoń, Podbeskidzie i Bełchatów, czyli ktoś musi stracić punkty.

WALKA O EUROPĘ
Ścisk także w rywalizacji o miejsca 3-4. Jeśli Legia zdobędzie mistrzostwo, a Śląsk zajmie 3. miejsce, wtedy zakwalifikuje się do eliminacji Ligi Europy jako finalista rozgrywek Pucharu Polski, a prawo reprezentowania Polski w europejskich pucharach otrzyma czwarty zespół. Na razie wrocławianie dali sobie w 4.minucie doliczonego czasu gry wydrzeć remis w Gliwicach (2:3 z Piastem) i wobec wygranej Górnika (2:1 z Zagłębiem), spadli na 5. pozycję. Sensacyjnie miejsce na podium zajmuje beniaminek z Gliwic.

Marcin Brosz (Piast): Cieszą trzy strzelone gole, martwią dwa stracone - zobacz film!

WALKA O KRÓLA STRZELCÓW
Gorąco jest nie tylko na górze, na dole i w środku. Kilku piłarzy rywalizuje o miano najlepszego strzelca T-Mobile Ekstraklasy. W poprzednim tygodniu z wyścigu na własne życzenie wypadł Danijel Ljuboja (12 goli), odsunięty od zespołu dyscyplinarnie za spędzanie nocy nie we własnym łóżku, a na dyskotece. Do niego i współlidera klasyfikacji, Roberta Demjana, dołączył Wladimer Dwaliszwili. Gruzin mógł wspomnianą dwójkę wyprzedzić, ale zmarnował jeden z dwóch rzutów karnych w spotkaniu Legii z Jagiellonią. Swoje 11. trafienie zaliczył Bartosz Ślusarski (Lech Poznań), a 10. bramkę w tym sezonie zdobył Michal Papadopulos z Zagłębia.

WYJĄTKOWA KOLEJKA
Na taką skuteczność naszych ligowców czekaliśmy od 1. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Wtedy w ośmiu meczach zdobyto 28 bramek. Teraz ten wynik został poprawiony o dwa strzelone gole, co daje średnią 3,75 na mecz. Rekord pod względem liczby zdobytych bramek został ustanowiony na PGE Arenie w Gdańsku. Lechia zremisowała z Ruchem 4:4, choć w 90. minucie przegrywała jeszcze 2:4. Dotychczas najwięcej goli w jednym spotkaniu strzelono w meczach Śląska z Jagiellonią (3:3) i Lecha z Lechią (4:2)

JUBILEUSZOWY GOL
W 26. serii gier T-Mobile Ekstraklasy piłkarze zdobyli bramkę numer 500 w obecnych rozgrywkach. Jej autorem był Michał Chrapek, piłkarz Wisły Kraków. Było to jego drugie trafienie w meczu z Koroną Kielce (3:0), w 90. minucie tego spotkania, czyli w okolicy godz. 17.35 w sobotę. Szóstą setkę niespełna pół godziny później otworzył Tomasz Jodłowiec. Obrońca Legii strzelił swojego pierwszego gola dla lidera ekstraklasy (trafił tam zimą ze Śląska Wrocław) już w 2. minucie spotkania. Do tej pory, w 26 kolejkach, nasi ligowwcy zdobyli 519 bramek, co daje średnią 2,5 gola na mecz.

TRENERSKIE NOSY
Byli tacy, jak Franciszek Smuda, którzy mówili, że wszystkie decyzje podejmują "na nos", czyli tak, jak im intuicja podpowiada. W ostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy kilku szkoleniowców trafiło ze swoimi decyzjami. Mariusz Rumak odważnie postąpił już w przerwie meczu z Widzewem (przy stanie 0:0). Zdjął z boiska Karola Linettiego i Łukasza Teodorczyka. Wprowadził Łukasza Teodorczyka i Kaspera Hamalainena. Obaj zdobyli po jednej bramce.
Jan Urban nie ryzykował występu Miroslava Radovicia, a postawił na Michała Kucharczyka, który strzelił swojego pierwszego gola w T-Mobile Ekstraklasie od 14 kwietnia 2012 roku, czyli czekał prawie 13 miesięcy. Mimo słabego meczu w finale Pucharu Polski ze Śląskiem, trener Legii dał szansę Januszowi Golowi. 27-latek pokazał, że skreślono go zbyt wcześnie, zagrał najlepszy swój mecz w tym sezonie.
Cieszyć się może również Bogusław Kaczmarek. Próbując ratować choćby punkt, wpuścił na boisko Adama Dudę i Grzegorza Rasiaka. Lechia przegrywała z Ruchem 2:4 od 90. minuty. I wtedy najpierw Rasiak, a potem Duda dokonali niemożliwego. Każdy zdobył po bramce i punkt został w Gdańsku.

MECZ(E) KOLEJKI
Jednego nie było, właściwie wszystkie 8 spotkań warto było zobaczyć. Pogoń Polonii za Podbeskidziem (2:1), świetną 2. połowę Lecha z Widzewem (4:0), niesamowite emocje w Szczecinie, gdzie Pogoń przegrała z Bełchatowem (0:1), a w ostatnich 10 minutach goście mogli strzelić 3-4 gole, ale zatrzymywał ich świetny Radosław Janukiewicz. Skuteczność Wisły z Koroną (3:0), ogromną dominację Legii z Jagiellonią w Białymstoku (3:0), festiwal strzelecki Lechii i Ruchu (4:4), fantastyczną walkę Piasta ze Śląskiem (3:2) i pierwsze na wiosnę wyjazdowe zwycięstwo Górnika (2:1 w Lubinie z Zagłębiem).

PRZYPOMNIELI O SOBIE
O Michale Kucharczyku już było, ale czas na kolejnych. Dalibor Stevanović do niedzieli nie strzelił nawet jednego gola w T-Mobile Ekstraklasie. W Gliwicach trafił dwukrotnie, choć nie dało to jego drużynie nawet jednego punktu. Grzegorz Rasiak po raz pierwszy od kilku tygodni znalazł się w kadrze meczowej. Walnie przyczynił się do uratowania punktu w spotkaniu z Ruchem (gol i asysta w doliczonym czasie). Dwa razy do bramki Lechii trafił Pavel Szultes, sprowadzany niegdyś do Polonii Warszawa jako potencjalna gwiazda ekstraklasy. I Grzegorz Bonin. Zdobył 2. gola w tym sezonie, a czekał na niego od 1. kolejki, kiedy grając jeszcze w Pogoni pokonał bramkarza Zagłębia Lubin.

REKORDZIŚCI Z BIAŁEGOSTOKU
Jagiellonia nie tylko jest mistrzem remisów (12 w tym sezonie), ale przewodzi też niechlubnej klasyfikacji czerwonych kartek. Ta, którą został ukarany Alexis Norambuena (mecz z Legią) była już 11. w obecnych rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy. Jagiellończycy mogli poprawić wynik, ale sędzia Paweł Pskit był wyjątkowo pobłażliwy. Nie ukarał Ugo Ukaha drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką, za faul w polu karnym na Januszu Golu.

Michał Pazdan (Jagiellonia): W szatni mówimy jedno, na boisku robimy co innego - zobacz film!

WYDARZENIE KOLEJKI
Wprawdzie nie związane bezpośrednio z którymś z meczów, ale warto odnotować fakt, że wicekapitan Legii Ivica Vrdoljak zgolił brodę. Hodował ją od początku rundy wiosennej. Stwierdził, że nie zgoli jej dopóki nie podpisze nowej umowy. Zrobił to w poniedziałek (przedłużył kontrakt o 2 lata). Przez zarost dorobił się w szatni kilku nowych przydomków, Marek Saganowski nazywał go "Mojżeszem", a inni "Rumcajsem".

PRZEŁAMANIE POLONII
Jesienią wydawało się, że Czarne Koszule mogą powalczyć nawet o mistrzostwo Polski, ale potem przyszły problemy finansowe i teraz mają szansę (i to niewielką) jedynie na najniższy stopień podium. W 26. kolejce T-Mobile Ekstraklasy drużyna Piotra Stokowca w końcu przezwyciężyła niemoc w meczach na swoim boisku. Wygrała (2:1 z Podbeskidziem) po raz pierwszy od 150 dni, czyli od pół roku. Poprzednie zwycięstwo miało miejsce 10 grudnia 2012 roku (2:0 z Pogonią).

Odliczamy czas do gry o tron - podsumowanie 26. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Po pięciu porażkach z rzędu drużyna Franciszka Smudy przypomniała sobie, jak smakują trzy punkty. Zrobiła to z przytupem, bo rozbiła Pogoń Szczecin (5:0). Wobec porażki Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze (0:2) zrównała się punkami z zajmującymi 3. miejsce Niebieskimi. Swoje mecze wygrały Legia i Lech, choć poziomem nie zachwyciły.

SETKA PAWŁA BROŻKA
Nie tylko Wisła przerwała fatalną serię, ale i jej najlepszy napastnik Paweł Brożek. 31-latek nie strzelił gola w 10 kolejnych spotkaniach ligowych, ale w końcu się przełamał. I od razu zdobył trzy bramki, z 14 trafieniami na koncie zajmuje 4. pozycję wśród najlepszych strzelców T-Mobile Ekstraklasy. Co najistotniejsze, trzeci gol strzelony Pogoni Szczecin był jego 100. w polskiej lidze, dzięki temu znalazł się w elitarnym "klubie 100".
Pogoń poniosła najwyższą porażkę od 2004 roku. Wówczas również przegrała 0:5 z ... Wisłą Kraków. - Kubeł zimnej wody na nasze głowy - trafnie podsumował trener Portowców Dariusz Wdowczyk.

WIDZEW WALCZY I WYGRYWA
Skazany już przez wszystkich na spadek do 1. ligi Widzew wcale nie złożył broni. W dwóch meczach rundy finałowej zdobył już 4 punkty. Do bezpiecznego, czyli 14. miejsca, traci już tylko trzy oczka. Łodzianie szczególnie groźni są na własnym boisku (na wyjeździe jeszcze nie wygrali, jako jedyny zespół). Potwierdzili to w spotkaniu z Cracovią. Gdyby nie ogromna nieskuteczność Eduardsa Visnakovsa, to właściwie po 1. połowie wynik powinien być już ustalony. Łotysz pudłował jednak w wyśmienitych sytuacjach do strzelenia gola.
Z kolei Cracovia na własną prośbę włączyła się do walki o utrzymanie. Tydzień temu przegrała z Podbeskidziem (0:1), teraz z Widzewem (0:2) i ma tylko 4 punkty przewagi nad 15. Zagłębiem Lubin. Jeszcze jedna porażka i może zrobić się gorąco.

Na boisku w Gdańsku odbył się nasz konkurs "Strzel bramkę z T-Mobile!"  

FAWORYCI WYGRALI, ALE ZAWIEDLI
Legia i Lech zgodnie wygrały w 32. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Warszawski zespół utrzymał więc 5-punktową przewagę nad Kolejorzem. Jednak drużyna Henninga Berga mocno zawiodła oczekiwania swoich kibiców. W Gdańsku grała słabo, momentami bardzo słabo, pozwoliła Lechii na oddanie aż 17 strzałów na bramkę Dusana Kuciaka. Inna sprawa, że gospodarze mieli poważnie rozregulowane celowniki, bo tylko dwa uderzenia były celne. Mimo słabej postawy legioniści przywieźli trzy punkty. Pierwszą wiosenną asystę zaliczył Tomasz Brzyski, a Ondrej Duda zdobył swojego pierwszego gola głową w krótkiej karierze.
Lech wypadł nieco lepiej. Pojechał do Bydgoszczy na mecz ze zdobywcą Pucharu Polski. Kolejorz kontrolował to, co dzieje się na boisku, strzelił dwa gole, ale w końcówce zrobiło się gorąco. Wszystko za sprawą nieodpowiedzialnego faulu Huberta Wołąkiewicza a Jakubie Wójcickim. Kapitan Lecha dostał czerwoną kartkę, Wahan Geworgian wykorzystał rzut karny, ale na więcej Zawiszy nie było stać.

POŻAR W LUBINIE
Zagłębie zremisowało z Koroną (0:0) i sytuacja zespołu Oresta Lenczyka staje się coraz trudniejsza. Na jego szczęście taki sam wynik osiągnął Piast Gliwice w meczu ze Śląskiem (0:0), co sprawia, że Miedziowi wciąż mają dwa punkty straty, co można zniwelować w bezpośrednim spotkaniu (w 35. kolejce). Zagłębie w spotkaniu z Koroną walczyło do końca, starało się, oddało na bramkę Wojciecha Małeckiego aż 21 strzałów. Bramkarz złocisto-krwistych spisywał się jednak bardzo dobrze, godnie zastępuje kontuzjowanego Zbigniewa Małkowskiego.

PODBESKIDZIE CORAZ PEWNIEJSZE UTRZYMANIA
Przez cały sezon Górale byli w strefie spadkowej, wydostali się z niej dopiero po 30. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Dwie wygrane w rundzie finałowej i gracze Leszka Ojrzyńskiego awansowali już na 10. pozycję, powiększyli przewagę nad strefą spadkową do 6 punktów. Jeszcze kilka tygodni temu mało kto tego się spodziewał. Podbeskidzie jednak walczy w każdym spotkaniu, stara się wykorzystać swoje atuty, bazuje na stałych fragmentach Macieja Iwańskiego. Wiosną przegrało tylko raz, z Lechem w Poznaniu (1:2) tracąc bramkę w 4. minucie doliczonego czasu.

GÓRNIK PANUJE NA ŚLĄSKU
Robert Warzycha wygrał swój pierwszy mecz jako trener Górnika. Uczynił to w najbardziej prestiżowym z możliwych spotkań, czyli Wielkich Derbach Śląska z Ruchem (2:0). Zabrzanie świetnie zaczęli to spotkanie. Szybko wyprowadzili dwa ciosy. Najpierw Prejuce Nakoulma wykorzystał zagranie Pawła Olkowskiego (5.minuta), a siedem minut później piękną bramkę zdobył Dzikamai Gwaze. Pomocnik rodem z Zimbabwe wykorzystał, że Michał Buchalik jest wysunięty przed bramkę i technicznym uderzeniem z 20 metrów nie dał szans bramkarzowi Niebieskich.
Potem za robotę wziął się Ruch, stworzył wiele groźnych sytuacji pod bramką Górnika, ale świetnie grał Pavels Steinbors. Łotysz nie dał się zaskoczyć nawet z rzutu karnego, kiedy przechytrzył Filipa Starzyńskiego i obronił uderzenie rozgrywającego zespołu z Chorzowa. Ruch mimo porażki utrzymał 3. miejsce w tabeli, ale dogoniła go Wisła, a tylko jeden punkt tracą Pogoń i Górnik.

Wisła wraca do gry o puchary - podsumowanie 32. kolejki - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

MarysiaE
14-12-2015 - 20:45:24
Kto chce zarobic w sieci parenascie $$ dziennie?? Sposob jest prosty i dziala, wpiszcie sobie w google: room23a adfly
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Szaleństwo w T-Mobile Ekstraklasie trwa w najlepsze. Jagiellonia Białystok wygrała w Poznaniu z Lechem (3:1) i zbliżyła się do lidera na jeden punkt. Szansy odzyskania prowadzenia nie wykorzystała Legia, która tylko zremisowała we Wrocławiu ze Śląskiem (1:1). Od dna odbił się Zawisza, który awansował na 15. miejsce.

JAGIELLONIA, CZYLI KARTA WYCIĄGNIĘTA SPOD STOŁU
- Wszyscy uznali, że karty są już rozdane. Kto wie, może jednak jedna została jeszcze pod stołem i zostanie dla nas - stwierdził po meczu w Poznaniu trener Jagiellonii, Michał Probierz. Jego drużyna zdecydowanie pokonała Lecha na jego boisku (3:1) i włączyła się tym samym do walki o mistrzostwo Polski. Swój akces może potwierdzić już w środę, kiedy przyjeżdża do Warszawy i zmierzy się z Legią. Wiosną pokonała mistrzów Polski 3:1. - Gramy o mistrzostwo! - zadeklarował szczęśliwy Bartłomiej Drągowski. Zawodnicy Kolejorza znaleźli na niego sposób tylko raz, choć bramka nie powinna zostać uznana, bo jej zdobywca, Dawid Kownacki, był na wyraźnej pozycji spalonej. Jagiellonia się jednak otrząsnęła i na gola strzelonego przez Lecha, odpowiedziała trzema. Dwukrotnie trafił Patryk Tuszyński, a wisienką na torcie było uderzenie Macieja Gajosa z rzutu wolnego. 

CZERWONA LEGIA, NIEMOC ŚLĄSKA TRWA
Mistrzowie Polski dostali od losu (i Jagiellonii) szansę na powrót na pozycję lidera. Warunek był jeden - wygrana we Wrocławiu. Nie udało się jednak przywieźć do Warszawy trzech punktów, na które Legia po prostu nie zasłużyła. W ciągu 90 minut oddała jeden celny strzał, po którym Tomasz Jodłowiec pokonał Mariusza Pawełka. Była to 100. bramka zdobyta przez legionistów w tym sezonie, licząc wszystkie rozgrywki. Gol strzelony nieprawidłowo, bo Orlando Sa faulował próbującego interweniować Piotra Celebana, dzięki nieczystemu zagraniu obrońca Śląska nie dotknął piłki, a ta trafiła do Jodłowca.

Wyniki na żywo i najładniejsze bramki z T-Mobile Ekstraklasy!
Chcecie śledzić na żywo wyniki meczów z T-Mobile Ekstraklasy i oglądać najładniejsze bramki? Na tych smartfonach możecie to zrobić:

Bliżsi wygranej byli gospodarze. Gola strzelili już w 6. minucie, kiedy Flavio Paixao pokonał Duszana Kuciaka. Po czerwonej kartce dla Tomasza Brzyskiego powinni jednak zaatakować odważniej. Nie zrobili tego, a Kuciakowi zagrozili dopiero w końcówce. Słowak pewnie obronił trzy strzały z dystansu.

Remis oznacza, że Tadeusz Pawłowski wciąż nie pokonał Henninga Berga, a w tym sezonie próbował już pięć razy, trzykrotnie w lidze, dwukrotnie w Pucharze Polski. Bilans: trzy remisy (wszystkie 1:1) i dwie przegrane (3:4 i 1:3).

WIELKI POWRÓT CENTARSKIEGO
Z kontuzją walczył od początku sezonu, stracił pół roku, ale w końcu wrócił na boisko, od razu z przytupem. Trener Jacek Zieliński odważnie postawił na Mateusza Cetnarskiego w meczu z Górnikiem Łęczna (3:0). Pomocnik wystąpił w podstawowym składzie po raz pierwszy od ośmiu miesięcy. Odpłacił się szkoleniowcowi w najlepszy z możliwych sposobów - strzelił dwa gole. Pasy oddaliły się od strefy spadkowej, odzyskały spokój. Cetnarski mógł triumfować.

Bilans Zielińskiego na ławce trenerskiej Cracovii jest imponujący: cztery mecze, trzy wygrane i remis, 10 zdobytych bramek, dwie stracone. - Coś w nas się zapaliło wraz z przyjściem nowego trenera - stwierdził Cetnarski. - Niech nadal płonie - dodał zawodnik. Krakowska drużyna totalnie zdominowała Górnika. Gracze Jurija Szatałowa byli bezradni, dostali najmniejszy wymiar kary z możliwych, bo Cracovia powinna wygrać to spotkanie dużo wyżej. Górnik Łęczna coraz poważniej musi obawiać się o swój ligowy byt.

BARRIENTOS, CZYLI STADIONY ŚWIATA
Warto było poczekać na drugą połowę meczu Lechia - Wisła, bo to była naprawdę wielka gra, a bramki zdobywane przez Wiślaków, przedniej urody. Strzelanie zaczęli jednak gospodarze, a konkretnie Maciej Makuszewski, który pokonał Michała Buchalika. Potem do roboty wziął się Rafał Boguski, przeżywający ostatnio drugą młodość. Napastnik Białej Gwiazdy wykorzystał dobre dośrodkowanie Bobana Jovicia, główkował, a piłka idealnie wpadła do bramki, Łukasz Budziłek był bez szans na skuteczną interwencję. 30-letni zawodnik Wisły miał też udział przy fantastycznym trafieniu Jeana Barrientosa. Urugwajczyk dostał podanie od Boguskiego, zrobił zwód i piętą posłał piłkę do bramki Lechii. Zaskoczył tym siebie, rywali, a trener Kazimierz Moskal aż złapał się za głowę.

Lechia nie odpuściła i zdołała wyrównać (Kevin Friesenbichler), ale w końcówce bliżej wygranej byli goście. Biała Gwiazda utrzymała 4. pozycję w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, która przy obecnym układzie, daje prawo gry o europejskie puchary.

ZAWISZA WRACA DO GRY
Była świetna seria 8 meczów bez porażki, potem Zawisza się zaciął i nie wygrał czterech kolejnych gier. W 32. kolejce T-Mobile Ekstraklasy przyszło przełamanie. Bydgoszczanie pokonali Koronę Kielce (3:1) i po 242 dniach przebywania na ostatnim miejscu w tabeli, w końcu je opuścili. Do Korony i Górnika Łęczna tracą tylko jeden punkt.

Zawisza rozprawił się z kielczanami bardzo szybko. Błysnął Alvarinho, który w ciągu 10 minut strzelił dwa gole. Drugiego z rzutu karnego, co było epokowym wydarzeniem, bo była to pierwsza "jedenastka" podyktowana na korzyść Zawiszy w tym sezonie. Jeszcze przed przerwą trzecią bramkę dołożył Josip Barisić i było po meczu. W drugiej połowie Korona zaatakowała, ale tylko raz pokonała Grzegorza Sandomierskiego. 

BEŁCHATÓW TONIE
Trudno dziś znaleźć jeden racjonalny argument, który pozwoliłby wierzyć, że PGE GKS Bełchatów utrzyma się w T-Mobile Ekstraklasie. Brunatni czekają na wygraną od 10 meczów, jedyne trzy punkty na wiosnę zgarnęli w 22. kolejce, wygrywając z Wisłą Kraków (3:1). W 32. kolejce po raz kolejny zawiedli. Podbeskidzie nie miało problemów z wygraniem spotkania. Już na początku do bramki Dariusza Treli trafił Bartosz Śpiączka, a na niespełna kwadrans przed końcem wynik spotkania ustalił Dariusz Kołodziej. Górale po raz pierwszy w tym sezonie nie stracili bramki w meczu wyjazdowym. - Zrobiliśmy drugi krok w walce o utrzymanie, w końcu zagraliśmy na zero z tyłu. Szybko się pozbieraliśmy po niepowodzeniu, jakim był brak miejsca w grupie mistrzowskiej. Nasza drużyna ma charakter - podsumował Bartłomiej Konieczny.

GÓRNIK ZNOWU SILNY U SIEBIE
Górnik Zabrze znowu punktuje na własnym boisku. Wciąż w pamięci jest niechlubna seria graczy z Górnego Śląska, którzy przez pół roku nie potrafili wygrać przy własnej publiczności. Powoli jednak odchodzi w zapomnienie, bo ostatnie trzy spotkania przy Roosevelta zakończyły się zwycięstwami Górnika. To ostatnie, z Pogonią (2:0), będzie zapamiętane głównie dzięki urodzie goli strzelanych przez Romana Gergela i Łukasza Madeja.

Słowak swoją bramkę zdobył po 60-metrowym rajdzie, choć trzeba przyznać, że nikt specjalnie mu nie przeszkadzał. - Miałem przed sobą tylko jednego obrońcę Pogoni, a więc ruszyłem na bramkę. Będąc w polu  karnym szukałem kolegów, ale nikogo nie było, to strzeliłem. Wpadło. To chyba mój najładniejszy gol w karierze - powiedział zawodnik.

Pogoń po świetnym początku pracy Czesława Michniewicza (3 wygrane), przegrała trzeci kolejny mecz.

EFIR RATUJE RUCH
Futbol często nie jest sprawiedliwy, o czym na własnej skórze przekonali się piłkarze Ruchu Chorzów. W meczu z Piastem Gliwice byli drużyną lepszą, a zaledwie zremisowali (1:1). Gola, który uratował Niebieskich przed porażką, strzelił Michał Efir. Wcześniej sposób na Matusa Putnockiego znalazł Konstantin Vassiljev, pokonując Słowaka bezpośrednio z rzutu wolnego.

Drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika oddała w tym spotkaniu aż 18 strzałów (przy 5 ze strony Piasta). Dwukrotnie piłka trafiała w poprzeczkę. Raz, po uderzeniu Marka Zieńczuka i fantastycznej interwencji Jakuba Szmatuły, który musnął futbolówkę na tyle, by zbić ją na poprzeczkę. Drugi raz w ostatniej minucie doliczonego czasu, po uderzeniu Michała Helika. 

- Nie możemy biadolić, że nie wygraliśmy tylko musimy zakasać rękawy i grać dalej, bo wyniki są zaskakujące. Tabela naszej grupy przewraca się z kolejki na kolejkę - zauważył kapitan Ruchu, Łukasz Surma.

MICHAL KOSC/REPORTER/East News

Podsumowanie 32. kolejki: Jagiellonia wchodzi do gry o mistrza - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się