Bardzo szybko po starcie rozgrywek kibice T-Mobile Ekstraklasy otrzymują prawdziwą bombę! Wicelider z Wrocławia zagra z Jagiellonią, która zajmuje obecnie trzecie miejsce w tabeli.

Sobotnie starcie Śląska z Jagiellonią z wielką uwagą śledzić będą piłkarze Legii Warszawa. Mistrzowie Polski najchętniej wzięliby remis, aby każda z drużyn straciła punkty i nie zbliżyła się do Wojskowych. Piłkarze Śląska i Jagielloni doskonale zdają sobie z tego sprawę, że taki rezultat nie wchodzi w grę.  
Śląsk jest faworytem, ale chyba nie do końca poradził sobie jeszcze ze stratą Sebastiana Mili. Remisy z Legią w Pucharze Polski i z Cracovią nie są w stanie do końca pokazać w jakiej formie jest drużyna z Dolnego Śląska. Kibice z pewnością liczyć mogą na braci Paixao. To oni będą siać największe spustoszenie pod bramką Jagiellonii. 
Drużyna Michała Probierza do meczu ze Śląskiem podchodzi niezwykle pdobudowana. Popularna "Jaga" świetnie zaprezentowała się tydzień temu na Łazienkowskiej i wywiozła ze stadionu Legii komplet punktów. W pamięci kibiców z pewnością pozostał Maciej Gajos, który atomowym strzałem pokonał Arkadiusza Malarza. Gajos dorzucił do tego jeszcze jedno trafienie, a świetnej oceny jego występu nie zepsuł nawet zmarnowany rzut karny. 

-> Porażka Legii, Mila debiutuje w Lechii - podsumowanie 20. kolejki 

-> Bezpiecznie na stadionach T-Mobile Ekstraklasy. 

Już dzisiaj Wisła podejmie Pogoń. Zespół Franciszka Smudy walczy o europejskie puchary, ale chyba większą motywację na osiągnięcie dobrego wyniku będą mieli Portowcy. Zespół ze Szczecina zajmuje obecnie ósme miejsce w lidze, a jego piłkarze nerwowo powinni spoglądać na konkurencję. Jeżeli Pogoń chce grać w tzw. grupie mistrzowskiej, to z Krakowa musi wywieźć chociaż punkt. 

W sobotę zobaczymy starcie dwóch Górników. Ten z Zabrza dobrze sezon rozpoczął, ale teraz jest troszkę gorzej. Siódme miejsce w tabeli sprawia, że widmo znalezienia się w grupie spadkowej jest realne. Beniaminek z Łęcznej raczej może spać spokojnie. Grupa mistrzowska im nie grozi, spadek również. 

-> Transfery klubów T-Mobile Ekstraklasy 

Warto będzie obejrzeć również w akcji Lechię. Zespół z Gdańska zmierzy się z Zawiszą. Jest zdecydowanym faworytem tego spotkania, zwłaszcza, że przed tygodniem "nowa" Lechia zdała egzamin i pokonała krakowską Wisłę. Z dobrej strony pokazali się m.in nowi piłkarze, tacy jak Sebastian Mila, Jakub Wawrzyniak czy Grzegorz Wojtkowiak

W niedziele zagra Mistrz Polski. Legię podejmie u siebie Korona Kielce. Zobaczymy, jaki skład tym razem wybierze Henning Berg. Rotacja składem nie opłaciła się w poprzedniej kolejce (1:3 z Jagiellonią). Przewaga Legii stopniała, więc teraz nie ma miejsca na kolejne potknięcie. 

Hitem Śląsk - Jagiellonia. Ciekawie w Krakowie, Gdańsku i Kielcach - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Mistrz Polski przyjeżdża na boisko odradzającej się Wisły, zaś w Szczecinie zmierzą się dwie rewelacje obecnego sezonu.

W ostatnim dziesięcioleciu piłkarską Polskę elektryzowały pojedynki Wisły z Legią Warszawa. Oba zespoły walczyły co roku o mistrzostwo kraju i nieraz zdarzało się, że walka o tytuł była przesądzona podczas bezpośredniego meczu.

Potem Białą Gwiazdę dotknął kryzys. Na gaszenie pożaru wezwano Franciszka Smudę, który odpowiada za największe sukcesy Wisły w ciągu ostatnich lat. Popularny "Franz" sprawił, że piłkarze z Krakowa zaczęli grać duże skuteczniej i co najważniejsze, efektywniej. W 10 spotkaniach Wisła zdobyła 18. punktów i zajmuje 4. lokatę w lidze. Drużynie dobrze zrobił powrót Pawła Brożka, który wydaje się wracać do wysokiej formy. Zawodnik jednak nie postraszy Legii, a wszystko to przez kontuzję.

Jan Urban jednak wcale nie ma lepiej. Miroslav Radović, który ponownie jest liderem zespołu, został mocno poobijany podczas poprzedniego meczu Wojskowych w Lidze Europy i również nie zagra. Jeżeli dodamy do tego brak tak kluczowych zawodników jak Kuciak czy Saganowski to zobaczymy, że przy ustalaniu wyjściowego składu na mecz z Wisłą Urban nie będzie miał wcale łatwego zadania.

T-Mobile FanZone w 11. kolejce T-Mobile Ekstraklasie

Podczas najbliższej kolejki T-Mobile Ekstraklasy strefa kibica T-Mobile FanZone działać będzie w Szczecinie!

  • Szczecin - sobota, 05.10.2013 - Pogoń - Górnik Zabrze. Strefa czynna od 16:00.

Do Waszej dyspozycji przygotowaliśmy konsole PlayStation 3, stoły do piłkarzyków, symulator rzutów karnych oraz takie atrakcje jak siłomierze i kopacze. Kibicowanie jest dla wszystkich. Zapraszamy Was serdecznie!

Przed szlagierem w Krakowie przyjdzie nam zobaczyć bardzo interesujące spotkanie w Szczecinie. Portowcy podejmują zabrzańskiego Górnika. Drużyny Wdowczyka i Nawałki to bezsprzeczne rewelacje tej rundy. 

Ciekawie zapowiada się także mecz Śląska z Zagłębiem Lubin. Sentymentalny powrót do Wrocławia zaliczy bowiem Orest Lenczyk, który ze Śląskiem sięgał po mistrzostwo Polski.

Szlagiery w Krakowie i Szczecinie! - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Przed nami kolejny już weekend z polską piłką. Piłkarze rozkręcają się z meczu na mecz. W klasyku polskiej piłki Legia podejmie Górnika. W Poznaniu Lech postara się pokonać Wisłę Franciszka Smudy.

3. kolejka rozpocznie się w piątek w Białymstoku. O godz. 18.00 Jagiellonia podejmie Cracovię. Popularna "Jaga" sezon rozpoczęła przyzwoicie. Wygrana i remis dały cztery punkty i wysoką pozycję w lidze. Piłkarze z Białegostoku z pewnością nabrali więcej pewności siebie od zawodników Cracovii. Ci przegrali dwa pierwsze spotkania. Bilans bramek (1:5) również wiele mówi. Dlatego zawodnicy z dawnej stolicy Polski zrobią wszystko, by z Białegostoku nie wyjechać z pustymi rękami. Inaczej zacznie się o nich mówić jak o poważnych kandydatach do spadku.

W sobotni wieczór warto skierować swoją uwagę na Łazienkowską. W klasyku zmierzą się ze sobą Legia i Górnik. Mistrzowie Polski w swoich dwóch ostatnich meczach pokonali Cracovię (3:0) i Celtic Glasgow w eliminacjach do Ligii Mistrzów (4:1). Czy zespół trenera Berga złapał wiatr w żagle? Jeżeli tak, to Górnikowi trudno będzie o wygraną na Legii. Szansę daje im rotacja w składzie, którą trener Wojskowych zapewne zastosuje. Część piłkarzy usiądzie na ławce, by czekać na rewanżowy mecz w Glasgow. W składzie Legii powinniśmy więc spodziewać się m.in Lewczuka, Piecha, Pinto czy Ryczkowskiego. To oczywiście nie są słabi zawodnicy, ale być może będzie to szansa da piłkarzy Józefa Danowskeigo.
W czasie meczu na stadionie zasiądą bardzo ważni goście. Władze klubu zaprosiły na spotkanie Powstańców Warszawskich. Więcej o tej akcji przeczytacie tutaj.

W niedzielę ciekawie będzie w Poznaniu. Na Bułgarską wraca Franciszek Smuda. Jego Wisła  w poprzednim sezonie miała wzloty i upadki. W obecnych rozgrywkach "Biała Gwiazda" nie jest w stanie "odpalić". Dwa remisy i dwa punkty na koncie z pewnością nie napawają fanów optymizmem przed wyjazdem do Poznania. Kolejorz jednak też nie jest obecnie w najwyższej formie. Efektownie zaczął. Rozgromił Piasta 4:0, ale następnie zremisował 1:1 z Górnikiem, a wczoraj uległ mistrzowi Islandii (0:1) w eliminacjach do Ligii Europy. Nie zmienia to jednak faktu, że w niedzielę to Lechici będą faworytem. Mariusz Rumak ma lepszą kadrę od Smudy i piłkarzy chyba nieco bardziej zmotywowanych od zawodników Białej Gwiazdy.

Pojedynek beniaminków T-Mobile Ekstraklasy (Łęczna i Bełchatów) zakończy w poniedziałek 3. kolejkę. 

3. kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Ciekawie w Warszawie i Poznaniu - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Legia traci pierwsze punkty w tym sezonie, remisuje po emocjonującym spotkaniu z Wisłą (1:1). Kryzys wciąż trawi Lecha Poznań, który podzielił się punktami z Koroną Kielce (0:0). Cracovia nie zdołała poprawić klubowego rekordu z 1949 roku, kiedy nie przegrała 12 kolejnych meczów. Teraz go wyrównała, a świetną passę przerwał Piast. Lechia cudem wywiozła punkt z Wrocławia.

UPALNY HIT ROZGRZAŁ KIBICÓW

W końcu ktoś postawił się Legii, która po trzech kolejkach miała komplet punktów, 11 zdobytych bramek i ledwie jedną straconą. Hit, klasyk, czy jak inaczej mówiono, na pewno nie zawiódł. 34 stopnie Celsjusza nie wpłynęły na jakość widowiska. Były zmarnowane okazje do strzelenia gola, głównie przez gospodarzy. Michał Kucharczyk z dwóch metrów trafił w słupek, dwa razy przestrzelił Nemanja Nikolić. Rafał Boguski nie wykorzystał rzutu karnego, ale na jego szczęście Donald Guerrier przechytrzył Łukasza Brozia i strzelił wyrównującego gola. Obie drużyny do końca walczyły o wygraną. Obaj trenerzy w pomeczowych wypowiedziach twierdzili, że ich zespoły powinny wygrać. I świetnie, bo to znaczy, że mają ambicję, nie kalkulują. Legia mogła wygrać dwiema bramkami, podobnie Wisła, a skończyło się sprawiedliwym, oddającym przebieg meczu remisem.

PIAST KOŃCZY SERIĘ CRACOVII

Jerzy Pilch, świetny pisarz, kibic Pasów, zwykł mawiać: jeśli Cracovia ma pobić jakiś rekord, to przegra. Cytat ten idealnie pasuje do tego, co stało się w minionej kolejce. Cracovia miała szansę poprawić rekord meczów bez porażki. Miała ich 12, podobnie jak w 1949 roku. Wystarczyło ograć u siebie Piasta.

I wszystko zaczęło się zgodnie z planem. Gol strzelony przez Boubacara Dialibę pozwalał zejść na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. Tyle, że gracze Jacka Zielińskiego spóźnili się na drugą połowę. Znaczy wyszli, ale tak jakby ich nie było. W trzy minuty, po fantastycznych akcjach, Piast prowadził. Najpierw po kilku podaniach z pierwszej piłki, do bramki trafił Patrik Mraz. Następnie dobrą centrę Heberta idealnie wykończył Martin Nespor. Bez przypadku, bo Piast był w tym spotkaniu drużyną lepszą. I jakby to dziwnie nie brzmiało, w sobotę zagra u siebie z Legią o pozycję lidera.

HISTORYCZNY GOL NIECIECZY W MIELCU

Pavol Stano. Słowacja. Lat 38, obrońca, pomocnik, napastnik - jak kto woli. Piłkarz z last minute, który gdzie nie trafi, tam staje się ważnym zawodnikiem. Tym razem wybór padł na Termalikę Bruk-Bet Nieciecza. Beniaminek ekstraklasy wystartował słabo. Trzy mecze, trzy porażki, w każdym o wiele słabszy od rywala. Te spotkania grał na wyjeździe, w końcu przyszedł czas na mecz 'u siebie'. Znaczy w Mielcu, gdzie do czasu zakończenia przebudowy stadionu w Niecieczy będzie grać jako gospodarz.

I beniaminek pokazał pazurki. Wprawdzie strzelił tylko jednego gola, a jakże za sprawą Stano, ale na trzy punkty zasłużył w pełni. Szczególnie w pierwszej połowie, kiedy zdominował Zagłębie Lubin, z którym walczył w poprzednim sezonie o awans. - Będę strzelał do czterdziestki - żartował Stano po meczu. Zakontraktowano go cztery dni przed meczem, nawet nie zdążył zbrać swoich rzeczy, dopiero po ograniu Zagłębia po nie pojechał. Z myślą, że to on strzelił tego historycznego gola w przygodzie Termaliki z ekstraklasą.

TRAGEDIA PO POZNAŃSKU

W Lechu biją na alarm i to ze zdwojoną siłą. Tego, co dzieje się tam w ostatnich tygodniach, nie można inaczej nazwać, jak tragedią. Z dwóch powodów. Pierwszy, ten sportowy, to postawa drużyny. Kolejorz w niczym nie przypomina drużyny, która ledwie dwa miesiące wcześniej kroczyła po mistrzostwo Polski. Za nami cztery kolejki, Lech trzykrotnie grał u siebie, a zgromadził jedynie 4 punkty. Drugi wymiar tragedii, to sytuacja kadrowa. Lech pokazuje, że na razie nie umie pogodzić grania w europejskich pucharach i w lidze. Kontuzje eliminują kolejnych podstawowych piłkarzy: ostatnio Barryego Douglasa, Kaspera Hamalainena i Darko Jevitcia. Pierwszy złamał rękę, drugi ma problem z kolanem, trzeciemu staw skokowy pokiereszował Piotr Malarczyk. Na dodatek czerwoną kartkę dostał Dariusz Duda. Na dziś Lech traci do Legii już 6 punktów, za bardzo nie ma kim grać, a przed nim kluczowe spotkania z Videotonem o fazę grupową Ligi Europy.
Korona? Jechała do Poznania jak na ścięcie, a wywiozła cenny punkt. Nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się tak dobrego startu złocisto-krwistych.

GRZELCZAK SHOW, DRUGA WYGRANA JAGIELLONII

W Zabrzu robi się nieciekawie. Cztery mecze, jeden remis, trzy porażki, zero punktów, bo Górnik zaczynał sezon z ujemnym punktem za niespełnienie wymogów licencyjnych. W starciu z Jagiellonią niewiele miał do powiedzenia. Drużyna z Podlasia szybko ustawiła sobie mecz. Najpierw huknął Konstantin Vassiljev, potem poprawił Piotr Grzelczak. Ta dwójka dobrze współpracowała, bo jeden asystował drugiemu. Wprawdzie Łukasz Madej, wykorzystując niezdecydowanie Bartłomieja Drągowskiego, dał nadzieję miejscowym, ale szybko zareagował Maciej Gajos. Zdobył bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego, którą dziś ciężko zobaczyć. Awaria łącz spowodowała, że gol nie został zarejestrowany. Można jedynie obejrzeć amatorskie nagranie z telefonu komórkowego.

OSZUST MURAYAMA I SŁUPKI PORTOWCÓW

Działo się w Szczecinie i to dużo. Pogoń, od początku meczu z Górnikiem Łęczna, dyktowała warunki. Była lepsza, atakowała, ale nie umiała znaleźć sposobu na Sergiusza Prusaka. Znaczy raz znalazła, ale skończyło się małym skandalem.

Takuya Murayama postanowił przypomnieć Diego Maradonę i jego rękę Boga, zamiast zgrać sobie piłkę głową, a miał taką możliwość, postanowił zabawić się w kłamczuszka. Sprytnie zagrał ręką, minął bramkarza i strzelił gola. Sędzia Mariusz Złotek go uznał, Japończyk biegał szczęśliwy, ale po konsultacjach, zmienił decyzję. Ukarał zawodnika gospodarzy żółtą kartką.

Murayama swoim zachowaniem raczej nie zyskał sympatyków. Kłócił się, protestował, przekonywał, że zdobył prawidłową bramkę, co telewizyjne powtórki obnażyły. Wściekł się trener Czesław Michniewicz, który obiecał, że "porozmawia z zawodnikiem by takie sytuacje nie miały miejsca". Murayama wydał nawet specjalne oświadczenie, w którym przeprosił za swoje zachowanie, ale brzydki zapach po nim pozostanie jeszcze długo. Pogoń bez jego ręki powinna wygrać, ale Łukasz Zwoliński i Takafumi Akahosi obijali słupek bramki Prusaka. - Nie narzekam na skuteczność, ale wciąż zdarzają mi się słupki i poprzeczki. Brakuje trochę szczęścia - powiedział snajper Portowców, którego kusi Bursaspor z Turcji. W grę wchodzi kwota odstępnego 2 mln euro i 10-krotnie wyższe zarobki. Najbliższe dni rozstrzygną, czy Zwoliński zdecyduje się na wyjazd.

BEZRADNA LECHIA, PECHOWY ŚLĄSK

Za nami kolejka zmarnowanych sytuacji do zdobycia gola i spektakularnych pudeł. Na świeczniku znalazł się Michał Kucharczyk z Legii, który z dwóch metrów trafił w słupek, zamiast do bramki. Podobnej sztuki dokonał Robert Pich, także obijając aluminiowy słupek z bliska w sytuacji, której wydawało się, nie można zmarnować. W meczu Śląska z Lechią gospodarze nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie broniącego Marko Maricia. Nie przesadzając, Chorwat wypożyczony z Hoffenheim, będzie śnił się ofensywnym graczom Śląska do następnej kolejki. Naprawiał błędy kolegów z defensywy, bronił w sytuacjach, w których nie miał prawa sięgnąć piłki. Posada Jerzego Brzęczka jest coraz bardziej niepewna, dzięki Mariciowi jeszcze nie stracił pracy. Za to we Wrocławiu ogromny niedosyt. Drużyna, w przypadku wygranej, mogłaby dołączyć do ligowej czołówki, ale nie potrafiła być skuteczna. Na razie wrocławianie są na 10. miejscu.

MŁODZIEŻ Z RUCHU I PODBESKIDZIA ROZDAJE KARTY

Górale od początku sezonu walczą ze swoimi słabościami, a Dariusz Kubicki szuka optymalnego ustawienia składu. Niebiescy, choć znowu skazywani na spadek, bronią się swoją grą. Ruch i Podbeskidzie kończyły 4. kolejkę ekstraklasy. Cieszy to, że skutecznością błysnęli młodzi piłkarze. Patryk Lipski, który przebojem wdarł się do ligi, na dobrą sprawę mógł kończyć mecz z hat-trickiem. W dwóch sytuacjach przestrzelił, jedną wykorzystał. 21-latek rodem ze Szczecina ma coraz większy wpływ na grę drużyny Waldemara Fornalika.

Chwalimy Lipskiego, ale jego starszy kolega, 24-letni Mateusz Szczepaniak też zasługuje na dobre słowo. Szczególnie za akcję, dzięki której jego drużyna uratowała remis, a on ograł rutyniarza Rafała Grodzickiego. Znakomicie wykorzystał to, że obrońca Ruchu go przytrzymuje, idealnie obrócił się uniemożliwiając rywalowi interwencję i pokonał Matusa Putnockiego. Szczepaniak już kilka lat temu był sporym talentem. Jako 17-latek wyjechał do Auxerre, tam grywał jedynie w rezerwach (16 meczów, 2 gole), po powrocie do Polski próbował sił w Zagłębiu, Polkowicach i Miedzi Legnica. Teraz zakotwiczył pod Klimczokiem.

fot. Darek Nowak/REPORTER

Hit na remis, kryzys Lecha trwa ­- podsumowanie 4. kolejki Ekstraklasy - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się