Jeszcze w doliczonym czasie spotkania Bełchatowa z Jagiellonią niepewne ligowego bytu były Ruch Chorzów i Pogoń Szczecin. Wtedy, na minutę przed końcem, Euzebiusz Smolarek sprawił, że można otwierać szampany. Jeden błąd Emilijusa Zubasa zepchnął Brunatnych na ostatnie miejsce w tabeli, a Ruch i Pogoń po kolejnych słabych meczach, mogą się cieszyć i planować budżet na poziomie ekstraklasy. Przed 30. kolejką zostało nam równanie z jedną niewiadomą: spadnie Bełchatów czy Podbeskidzie. Od zeszłego tygodnia drugiego spadkowicza znamy, 5. w tabeli Polonię Warszawa, która nie otrzyma licencji na kolejny sezon.

SCENARIUSZ W GRZE O UTRZYMANIE

W tej chwili zagrożone spadkiem są Podbeskidzie i PGE GKS. W 30. serii gier T-Mobile Ekstraklasy czekają ich mecze wyjazdowe, drużyna Czesława Michniewicza powalczy na Widzewie, a zespół Kamila Kieresia jedzie do Gliwic. Teoretycznie dużo łatwiejsze zadanie ma Podbeskidzie. GKS musi osiągnąć lepszy wynik od bezpośredniego rywala (ma punkt straty, ale lepszy bilans meczów bezpośrednich). Drużyna z Bełchatowa może jeszcze dogonić Ruch Chorzów, ale nie wyprzedzi Niebieskich, właśnie przez gorszy bilans dwumeczu (3:0 i 2:0 dla Ruchu).

Podbeskidzie pokonuje Pogoń i opuszcza ostatnie miejsce w tabeli

TO NIE SĄ CZARY, PIAST MA PUCHARY

Beniaminek z Gliwic będzie w przyszłym sezonie reprezentował Polskę w eliminacjach Ligi Europy. To ogromny sukces Marcina Brosza i jego asystenta Dariusza Dudka. Gliwiczanie zremisowali w 29. kolejce przy Konwiktorskiej w Warszawie, a wobec porażki Górnika z Wisłą (0:1), zapewnili sobie co najmniej 4. pozycję w T-Mobile Ekstraklasie. Dzięki temu, że mistrzostwo i Puchar Polski zdobyła Legia, Śląsk zagra w el. Ligi Europy jako finalista krajowego pucharu i zwolni tym samym miejsce w ekstraklasie (o ile znajdzie się nad Piastem, na razie ma 1 punkt przewagi).

WALKA O NAJNIŻSZY STOPIEŃ PODIUM

Piast może jeszcze odebrać brązowe medale mistrzostw Polski. W ostatniej kolejce gra u siebie z PGE GKS, a ustępujący mistrzowie Polski, czyli Śląsk Wrocław, jedzie na Łazienkowską w Warszawie, czyli do nowego mistrza. W tabeli Piast maa 46, a Śląsk 47 punktów. Lepszy bilans spotkań bezpośrednich ma zespół z Górnego Śląska (3:2 i 3:1 dla Piasta). Czyli w przypadku porażki wrocławian, Piastowi wystarczy remis. Jeśli Śląsk zremisuje na Legii, Piast musi wygrać. W przypadku wygranej zespołu Stanislava Levy'ego, to jego zespół znajdzie się na najniższym stopniu podium.

POLONIA SIĘ ŻEGNA

Ponad 6 tys. kibiców stawiło się na stadionie Czarnych Koszul by pożegnać Polonię. Warszawska drużyna żegna się z T-Mobile Ekstraklasą i to na długo. Po decyzji Komisji Licencyjnej, zespół z Konwiktorskiej, o ile przystąpi do rozgrywek, będzie musiał zacząć zacząć od co najwyżej 3. ligi, a być może dopiero od czwartej. Wszystko przez ogromne problemy finansowe stołecznej drużyny, kilkumilionowe zaległości wobec piłkarzy, ZUS-u i Urzędu Skarbowego.

Remis Polonii z Piastem. Beniaminek w europejskich pucharach

CHORZOWSKI SZPALER

Od obecnego sezonu w regulaminie rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy zawarty jest artykuł 29.5:

"W sytuacji, gdy przed zakończeniem rozgrywek zespół uczestniczący w zawodach zapewnił już sobie tytuł mistrza Polski, zespół przeciwny przed rozpoczęciem procedury ustawiania zespołów wychodzi na boisko pierwszy i ustawia się w szpaler, witając zespół mistrza Polski".

Zawodnicy Ruchu Chorzów dostosowali się do regulaminu i w ten sposób uhonorowali nowego mistrza Polski, Legię Warszawa. W ostatniej kolejce ligowej dojdzie do symbolicznego przekazania berła i korony. Przy Łazienkowskiej w szpaler ustawią się gracze i trenerzy Śląska Wrocław, ustępującego mistrza Polski.

Od lat taka tradycja obowiązuje w Hiszpanii, ale tam nie jest wpisana w regulamin. W Polsce zapoczątkował ją obecny trener Legii, Jan Urban, który w sezonie 2010/11, prowadząc Zagłębie Lubin, nakazał swoim piłkarzom ustawienie się w szpaler przed meczem z ówczesnym mistrzem, Wisłą Kraków. W poprzednich rozgrywkach nie mieliśmy takich zachowań, bo losy tytułu rozstrzygnęły się w ostatniej kolejce ligowej.

PIERWSZY WYJAZDOWY REMIS LECHA

Dopiero w ostatnim spotkaniu wyjazdowym zespół Mariusza Rumaka podzielił się punktami z przeciwnikiem (1:1 we Wrocławiu ze Śląskiem). W dotychczasowych 14, aż 12 razy wygrywał Lech, zanotował jedynie 2 porażki (0:2 z Lechią i 0:1 z Legią). Lechici byli bliscy 13. wygranej i wyrównania ligowego rekordu. Prowadził od 39. minuty po golu Rafała Murawskiego. Wyrównał na 7 minut przed końcem Eric Mouloungui. Dla Kolejorza był to trzeci z rzędu mecz bez wygranej (0:1 z Legią, 0:2 z Podbeskidziem, 1:1 ze Śląskiem).

Waldemar Sobota: Szkoda, że nie wygraliśmy, bo mielibyśmy już pewne 3. miejsce

DESZCZ PRÓBOWAŁ PRZESZKODZIĆ

Wszystkie mecze 29. kolejki T-Mobile Ekstraklasy miały rozpocząć się o tej samej porze (godz. 18). Niestety, w dwóch przypadkach zawiodła ... pogoda. Nad dwoma stadionami przeszły ulewy i przez długi czas istniało realne zagrożenie, że mecze się nie odbędą. W Bełchatowie (GKS-Jagiellonia 1:1) rozpoczęto z 50-minutowym opóźnieniem, w Kielcach (Korona-Widzew 0:0), z 45-minutowym. Boiska były w bardzo złym stanie, co nie pozostało bez wpływu na jakość widowisk.

Jedna niewiadoma - podsumowanie 29. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

W hicie T-Mobile Ekstraklasy lepsza (a właściwie skuteczniejsza) była Wisła. Biała Gwiazda dzięki bramce zdobytej przez Pawła Brożka pokonała Legię Warszawa i odrobiła 3 punkty do mistrzów Polski. Górnik Zabrze udzielił lekcji futbolu Pogoni Szczecin na jej terenie bijąc ją aż 4:1. Złośliwi już zaczynają mówić, że wraz ze spadkiem temperatur w Polsce, marnieje jakość japońskich gwiazd Portowców. Na podkreślenie zasługuje też pierwsza od 524 dni wyjazdowa wygrana Korony Kielce.

NIEZAWODNY PAWEŁ BROŻEK
30-letni napastnik Wisły walczył z czasem i kontuzją mięśnia dwugłowego uda. Dopiero w niedzielę, w dniu meczu z Legią, podjął decyzję, że da rady wystąpić. Uraz nie końca został wyleczony, ale perspektywa, że będzie pełny stadion, że przyjeżdża mistrz Polski zrobiła swoja. - Nie mogło mnie zabraknąć w tym spotkaniu. Zdecydowaliśmy się, że zagram. Oczywiście na środkach przeciwbólowych - powiedział bohater Białej Gwiazdy. - Legia stwarzała więcej sytuacji, grała po prostu lepiej. My skupieni na swojej połowie czekaliśmy na tę jedną akcję, którą wykorzystaliśmy - dodał.

Paweł Brożek: To Legia dominowała w tym spotkaniu - zobaczcie film!



PIĘKNY STRZAŁ BRZYSKIEGO
Wprawdzie Legia przegrała z Wisłą w Krakowie (0:1), ale na wyróżnienie zasłużył jeden z jej piłkarzy: Tomasz Brzyski. Ponad 30 tys. widzów przy Reymonta aż złapało się za głowę, kiedy lewy obrońca mistrzów Polski po dośrodkowaniu Dominika Furmana z rzutu rożnego, z 19 metrów, tzw. nożycami uderzył na bramkę Michała Miśkiewicza. Bramkarz Wisły z trudem obronił strzał legionisty. Gdyby nie dał rady, gol sezonu murowany.

ŚLĄSK LEPSZY W DERBACH
To był mecz podtekstów. Śląsk - Zagłębie, derby, na ławce miedziowych Orest Lenczyk, który półtora roku temu doprowadził wrocławski zespół do mistrzostwa Polski. Nestor polskiej myśli szkoleniowej z reguły w swoich debiutach remisował. Teraz przegrał, głównie przez Djordje Cotrę, który najpierw sprowokował rzut karny zagrywając ręką, a następnie za drugą żółtą kartkę wyleciał z boiska.

ZADYSZKI PROBIERZA I STOKOWCA
Gorąco będzie w Gdańsku i w Białymstoku w czasie przerwy na mecze reprezentacji. Lechia pod kierunkiem Michała Probierza wystartowała bardzo dobrze, długo była niepokonana, a ostatnio przestała punktować. Kolejno remis w Szczecinie (1:1), kolejny remis, tym razem u siebie z Zawiszą (1:1), 0:3 w Krakowie z Wisłą, znowu podział punktów na własnym boisku (2:2 z Koroną), aż w 11. kolejce T-Mobile Ekstraklasy aż 1:4 z Widzewem w Łodzi. Widzewem, który do czołówki ligowej nie należy.
Jagiellonia prezentuje się niewiele lepiej, w trzech ostatnich meczach zdobyła jeden punkt. Zawodzi szczególnie na własnym, w części nowym stadionie, gdzie rozegrała 4 spotkania, tylko raz zwyciężyła, a resztę meczów przegrała.

WIELKIE WEJŚCIE PAWLAKA
Rafał Pawlak, dotychczas trener rezerw Widzewa, ponoć w ostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy grał o swoją przyszłość. W debiucie (26 września zastąpił Radosława Mroczkowskiego) przegrał w Poznaniu z Lechem (0:1), o co nikt nie miał do niego pretensji. Dobry wynik u siebie z Lechią miał być dla niego przepustką do stałej posady. - Rozmawialiśmy w szatni o wielu aspektach, ale nie o zaangażowaniu. Zawodnicy sami muszą wiedzieć, co to oznacza widzewski charakter - mówił już po spotkaniu z Lechią. Widzew zagrał dobrze, z sercem, strzelił 4 gole, z czego dwa Kevin Lafrance, wracający po pauzie za czerwoną kartkę. I od razu w Łodzi zrobiło się weselej.

PRZERWANE FATUM KORONY
Fatum trwało, trwało i trwało, aż w końcu złocisto-krwistym udało się jej przerwać. Po 524 dniach, 21 kolejnych wyjazdowych meczach bez zwycięstwa, wygrali na obcym boisku. Ostatni raz taka sztuka udała się im 28 kwietnia 2012 roku, w Bełchatowie, gdzie ograli miejscowy GKS (2:0) po golach strzelonych prez Pavola Stano. Tym razem szczęśliwcem został 25-letni obrońca Kamil Sylwestrzak, który wykorzystał dośrodkowanie Michała Janoty z rzutu rożnego.

KRAKOWSKA TIKI TAKA DAWIDA NOWAKA
Od początku sezonu Cracovia była chwalona za styl. Wyników nie było, Pasy płaciły wysoką cenę za próbę grania w piłkę nożną, a nie tylko kopania futbolów. Teraz sytuacja wydaje się zmieniać. Cracovia małymi krokami idzie w górę tabeli, zainkasowała trzy punkty w Białymstoku (2:1) dzięki dwóm golom Dawida Nowaka. - Powoli przekonujemy ludzi do naszego stylu, który polega na grze w piłkę, a nie tylko jej kopaniu. Stać nas na awans do pierwszej ósemki - powiedział napastnik Pasów.

KOCIAN ODMIENIŁ RUCH
Słowacki trener zaliczył bardzo dobre wejście do polskiej ekstraklasy. Po raz czwarty poprowadził Ruch Chorzów i jeszcze nie przegrał. Jego bilans to dwa zwycięstwa i dwa remisy. Tym razem ofiarą Jana Kociana był Piast Gliwice. Derby Górnego Śląska wygrali Niebiescy po dwóch bramkach Łukaszów, Janoszki i Surmy. Imponowała szczególnie gra chorzowskiej młodzieży w ofensywie, bardzo dobre podania Filipa Starzyńskiego, wszędobylski Mateusz Kwiatkowski. To w połączeniu z doświadczeniem Surmy czy Marcina Malinowskiego pozwoliło chorzowianom na wygraną. A przecież niedawno przywieźli 0:6 z Białegostoku.

Jan Kocian: Zwycięstwo zawdzięczamy perfekcyjnie zrealizowanej taktyce - zobacz film!

WDOWCZYK DOSTAŁ TORPEDĄ
- Nie jesteśmy niezatapialni. Dziś Górnik nas czterema torpedami przytopił, ale się podniesiemy - tymi słowami skomentował porażkę z Górnikiem Zabrze (1:4) trener Pogoni, Dariusz Wdowczyk. Kluczowym momentem meczu była zmiana dokonana przez szkoleniowca gospodarzy. W 58. minucie zdjął z boiska Bartosza Ławę, a wpuścił na nie 39-letniego Ediego Andradinę. Brazylijczyk wytrzymał trzy minuty. Stracił piłkę na własnej połowie na rzecz Mariusza Zachary, więc sfaulował napastnika Górnika, któremu do pokonania został tylko Radosław Janukiewicz. Sędzia nie miał wyboru: musiał ukarać piłkarza Pogoni czerwoną kartką. I cały plan odrabiania strat runął, a Górnik odpalił jeszcze dwie torpedy.

KONSEKWENCJA DAJE EFEKTY
Ile to razy mówiło się, że Górnik nie ma napastnika. Adam Nawałka obrywał a notoryczne stawanie na Mariusza Zacharę. Nie było tak, że 23-latek kompletnie zawodził, brakowało mu takiego meczu na potwierdzenie słuszności teorii trenera Nawałki. Rozegrał go w 11. kolejce T-Mobile Ekstraklasy, w Szczecinie, gdzie strzelił dwa gole i zaliczył asystę przy bramce zdobytej przez Łukasza Madeja, a następnie był faulowany przez Ediego, który obejrzał czerwoną kartkę.

POMNIK BOLKA I LOLKA
Na Czesława Michniewicza zawsze można liczyć. Wprawdzie jego Podbeskidzie nadal zajmuje ostatnie miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, ale szkoleniowca nie opuszcza dobry humor. - Nie graliśmy z Lechem Rypin czy Kolajarzem Stróże, ale z wicemistrzem Polski. Remis był szczytem naszych marzeń. Mojego zwolnienia chcą ci sami ludzie, którzy wiosną szukali mi miejsca na pomniku między Bolkiem i Lolkiem - obrazowo opowiedział o meczu, a także spekulacjach na temat ewentualnej utraty pracy. Przypomnijmy, że to Bielsku-Białej powstała kultowa polska kreskówka.

Niepokonana Wisła - podsumowanie 11. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Lider nie ucieka, grupa pościgowa nie goni. Legia przegrała w Gdańsku z Lechią, Górnik poległ w derbach Górnego Śląska z Ruchem, Wisła Kraków musiała uznać wyższość Lecha Poznań. W 20. kolejce piłkarze T-Mobile Ekstraklasy nie rozpieszczali kibiców. W 8 spotkaniach strzelono zaledwie 13 goli, połowę meczów wygrali gospodarze, reszta zakończyła się remisami. Do rozegrania została jeszcze tylko jedna seria gier, w najbliższy weekend, a następnie zawodnicy rozjadą się na urlopy.

MATSUI JAK KSAWERY, ZMIÓTŁ LEGIĘ
Anormalne warunki, zimno, wiatr, śnieg, garstka kibiców na trybunach. Zawodnicy najpierw walczyli sami ze sobą, znaczy z warunkami do gry, uczyli się, jak utrzymać się na nogach. Jak już opanowali tę sztukę, to następnie starali się podawać. Potem na szczęście zaczęli strzelać. Lechia po 4 miesiącach bez wygranej na PGE Arenie w końcu zdobyła trzy punkty. I to z mistrzem Polski, Legią. Do wygranej poprowadził ją Japończyk Daisuke Matsui, który pewnie wykorzystał dwa rzuty karne. Zrehabilitował się tym samym, bo przed pierwszą "jedenastką" zmarnował dwie bardzo dobre okazje do zdobycia bramki. Legia zawiodła, zagrała katastrofalnie w pierwszej połowie. Przez większość spotkania grała w dziesiątkę, po czerwonej kartce Jakuba Wawrzyniaka. Kończyła mecz w dziewięciu, bo wyleciał jeszcze Bartosz Bereszyński. - W pierwszej połowie wyglądaliśmy jak drużyna z Ameryki Południowej, która przyjechała i po raz pierwszy widziała śnieg - podsumował trener Jan Urban.

Piłkarze Lechii: To był nasz mecz o życie! - zobacz film!



LECH LEPSZY NA ŚNIEGU
Murawa w Poznaniu od tygodni jest w bardzo złym stanie. Opady śniegu przyjęto tam z zadowoleniem. Jak mówili złośliwi, śnieg zakryje dziury i w końcu będzie można grać. Te słowa się sprawdziły, bo Wisła Kraków na tle Lecha wyglądała mizernie. Kolejorz szybko dostosował się do warunków i przejął inicjatywę. Gole strzelał w 2. połowie, najpierw Luis Henriquez, a następnie Gergo Lovrencsics. Biała Gwiazda pokazała po raz kolejny, że poza Krakowem radzi sobie słabo. W dwóch ostatnich spotkaniach wyjazdowych straciła 7 bramek (2:5 z Jagiellonią i 0:2 z Lechem).

STARZYŃSKI SHOW W DERBACH
Kiedy Radosław Sobolewski pokonał Michała Buchalika i Górnik prowadził przy Cichej wydawało się, że to zabrzanie wyjdą zwycięsko z derbowej rywalizacji. Do czasu, kiedy dowodzenie przejął Filip Starzyński, nazywany przez kolegów "Figo". Zagrał świetne spotkanie. Każda centra, każde uderzenie, każde zagranie: wszystko było przemyślane, w tempo, miał chłopak wizję. Strzelił wyrównującego gola, pięknym uderzeniem z rzutu wolnego. W końcówce jedno z jego dośrodkowań spadło na głowę Piotra Stawarczyka, który dał Niebieskim panowanie na Górnym Śląsku.

Piłkarze Ruchu: To wreszcie były derby godne naszej Ekstraklasy! - zobacz film!

ŚLĄSK CHCIAŁ GRAĆ W PIŁKĘ
Przynajmniej tak mówił po meczu z Widzewem (0:0) trener Stanislav Levy. Że jego drużyna chciała, próbowała, stwarzała okazje do strzelenia gola, ale nic nie chciało wpaść. To normalne, że jak jedzie się do jednego z najsłabszych zespołów T-Mobile Ekstraklasy, w roli faworyta, to przeciwnik będzie czekał na kontry. Tak robił Widzew. Ciężko oglądało się ten mecz, łodzianie sprawiali wrażenie takich, którzy czekają na ten jeden punkt. Miał być pojedynek snajperów, Marco Paixao (10 bramek) i Eduardsa Visnakovsa (8 bramek), ale z dużej chmury mały deszcz. Portugalczyk oddał jeden celny strzał, Łotysz żadnego. Visnakovs nie strzelił gola już w pięciu kolejnych meczach, Paixao w czterech.

ZAGŁĘBIE ZNOWU PRZEGRANE
Wygrana z Podbeskidziem (3:2) miała natchnąć Zagłębie Lubin przed wyjazdem do Krakowa. Nie natchnęła. Gole strzelane w poprzedniej kolejce przez Arkadiusza Piecha i Miłosza Przybeckiego okazały się jednorazowym wyskokiem. Wprawdzie przy Kałuży przeprowadzili akcję, po której ten pierwszy pokonał Krzysztofa Pilarza, ale był na spalonym. W Lubinie zanosi się zimą na ostre wietrzenie szatni. Cracovia, tak chwalona przez wszystkich, zagrała niezłe spotkanie. Długo nie mogła pokonać Michała Gliwy, dopiero po rzucie rożnym uczynił to Adam Marciniak. Tym razem goli nie strzelał Milosz Kosanović, a wynik meczu na 2:0 ustalił 20-letni Przemysław Kita. Pasy z podniesioną głową mogą szykować się do meczu z Legią przy Łazienkowskiej.

POD KLIMCZOKIEM CIĘŻKO O BRAMKI
Po 6:0 z Piastem w poprzedniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy, od piłkarzy Zawiszy z Michałem Masłowskim na czele, zaczęliśmy wymagać więcej. Tym większe rozczarowanie ich postawą w Bielsku-Białej. To Podbeskidzie było bliższe wygranej, Błażej Telichowski po dośrodkowaniu Aleksandra Jagiełło trafił w słupek. Po drugiej stronie Richard Zajac obronną ręką wyszedł z pojedynku z Luisem Carlosem i właściwie to by było na tyle. Jeden z piłkarzy Podbeskidzia powiedział ostatnio, że najlepszy sposób na jego drużynę, to oddać jej piłkę, żeby prowadziła grę, bo nie umie tego robić. Racja. A kibicom chodzącym na stadion pod Klimczokiem można tylko współczuć. 11 meczów, tylko 11 goli, 6 dla gospodarzy, 5 dla gości. Na żadnym innym boisku w lidze tak mało nie strzelają.

Piłkarze Zawiszy: Przyjechaliśmy po trzy punkty, a straciliśmy dwa. Liczymy na miejsce w ósemce - zobacz film!

SZYBKIE CIOSY W SZCZECINIE
Często właśnie tak jest. Dobry mecz od początku. Gol na 1:0, zaraz wyrównanie, człowiek zaciera ręce, że drużyny będą ścigać się na bramki, a tu klops, więcej ich nie ma. W Szczecinie Pogoń podzieliła się punkami z Jagiellonią. Najpierw Mateusz Lewandowski wykorzystał dobrą centrę Takafumiego Akahoshiego, a dwie minuty później Ugo Ukah wyrównał po dośrodkowaniu Daniego Quintany. 1:1 to wynik zasłużony, choć wolelibyśmy, aby było na przykład 3:3. Dariusz Wdowczyk, trener Portowców przyznał nawet, że jego drużyna zagrała jeden z lepszych meczów w tym sezonie.

STRZELAŁ TYLKO SYLWESTRZAK
Kamil Sylwestrzak nieźle wprowadził się do drużyny z Kielc. Gra regularnie, strzela gole, asystuje. Tym razem przyszło mu grać przeciwko Piastowi, rozbitemu w Bydgoszczy (0:6). 25-latkowi zrobiło się nieco żal rywali, bo niechcący pomógł im w strzeleniu gola. Kuriozalnego. Centrował Pavol Cicman, Sylwestrzak chciał zablokować, rykoszet, a piłka idealnie wpadła do bramki zdezorientowanego Zbigniewa Małkowskiego. Sylwestrzak wziął się do roboty i wyrównał. Włączył się do akcji ofensywnej, dostał kapitalną piłkę od Macieja Korzyma i pokonał Jakuba Szumskiego.

Zima po japońsku - podsumowanie 20. kolejki ekstraklasy - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Choć przy pustych trybunach, to w Warszawie emocji nie zabrakło. Mecz kolejki dwóch odwiecznych rywali, Legii z Wisłą, tym razem na remis. Tyle, że te niedzielne 2:2 jest dla gości jak wygrana, a dla mistrzów Polski powód do wstydu. Legioniści prowadzili 2:0, grali z przewagą jednego zawodnika, a mimo tego dali sobie wydrzeć dwa punkty. W Chorzowie dobiegła świetna passa Ruchu, który po 6 kolejnych wygranych, przegrał u siebie z Piastem (0:2).

WISŁA ZNACZY STILIĆ, A LEGIA ZNACZY KOMPROMITACJA
Gdyby w przerwie meczu Legia - Wisła ktoś publicznie powiedział, że mistrzowie Polski nie wygrają tego meczu, zostałby uznany za niepoczytalnego. Legioniści świetnie dowodzeni przez Miroslava Radovicia i Ondreja Dudę prowadzili 2:0, mogli wyżej, a Biała Gwiazda od 27. minuty grała w „10” po czerwonej kartce Arkadiusza Głowackiego. W drugiej części gry sprawę w swoje ręce (a właściwie nogi) wziął Semir Stilić. Bośniak zaczął rządzić na murawie. Najpierw kapitalnie ograł Tomasza Jodłowca, wyłożył piłkę Donaldowi Guerrierowi, a ten pokonał Duszana Kuciaka. Następnie fantastycznie uderzył z rzutu wolnego (30 metrów od bramki Legii), piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. - Pokazaliśmy charakter - cieszył się Stilić. - Brak zwycięstwa to skandal - nie miał wątpliwości Radović.

URODZINOWY PREZENT MOŻDŻENIA
Lech w meczu z Podbeskidziem szedł drogą: niebo, piekło, niebo. Prowadził po rzucie karnym wykorzystanym przez Huberta Wołąkiewicza. Kiedy fantastycznym uderzeniem z ponad 30 metrów wyrównał Przemysław Pietruszka, a Górale stwarzali kolejne okazje do zdobycia bramki, wszystko wskazywało na to, że przy Bułgarskiej dojdzie do sensacji. I wtedy sędzia podyktował rzut wolny tuż przed polem karnym Podbeskidzia. Mateusz Możdżeń sprytnie odsunął piłkę dwa metry, żeby było łatwiej, uderzył idealnie, nad murem. Była 6. minuta doliczonego czasu gry, obchodzący tego dnia 23. urodziny dał Kolejorzowi trzy punkty. Załamany na ławce rezerwowych Mariusz Rumak wyskoczył jak z procy. Pędził do jubilata z taką szybkością, że Usain Bolt miałby problem z wyprzedzeniem go.

MISTRZ I UCZEŃ NA REMIS
Przed laty Orest Lenczyk i Tadeusz Pawłowski stanowili o sile Śląska Wocław. Pawłowski przez 12 lat grał w tym klubie, jest jego legendą i najlepszym strzelcem w historii. W latach 1979-80 prowadził go Lenczyk, uczynił z Pawłowskiego kapitana drużyny. W niedzielę spotkali się jako trenerzy w derbach Dolnego Śląska. Stawka była wysoka. Śląsk musiał wygrać jeśli jeszcze marzył o walce o miejsce w grupie mistrzowskiej. Zagłębie tak samo, ale cel ma inny, wywalczyć sobie jak największą przewagę nad Widzewem i Podbeskidziem. Skończyło się, jak w takich przypadkach najczęściej bywa, remisem, który nikogo nie urządza. Śląsk ma 7 punktów straty do 8. miejsca na 12 możliwych do zdobycia. Zagłębie zaledwie dwa "oczka" przewagi nad Góralami.

KONIEC SERII KOCIANA, PRZEŁAMANIE PIASTA
To właśnie piękno T-Mobile Ekstraklasy. Niby wszystko powinno być proste. Gra Ruch z Piastem, u siebie. Niebiescy - 6 kolejnych wygranych. Piastunki - 7 meczów bez zwycięstwa, na wiosnę tylko dwa punkty. Wynik 2:0 dla gości. Co więcej, w pełni zasłużony. Bohaterem został Wojciech Kędziora, który strzelił gola i asystował przy bramce zdobytej przez Łukasza Hanzela. Zakończył fantastyczną serię Jana Kociana i jego drużyny. Wylał wiadro zimnej wody na rozgrzane głowy kibiców ze stadionu przy ulicy Cichej. Z kolei Marcin Brosz i jego drużyna złapali głębszy oddech. W najbliższy poniedziałek kolejne wyzwanie: przy Okrzei zamelduje się mistrz Polski, Legia Warszawa.

PIERWSZE GOLE VRANJESA, WIDZEW MKNIE DO 1. LIGI
Lechia wygrała pierwszy mecz na swoim stadionie w rundzie wiosennej T-Mobile Ekstraklasy. Zadanie nie było trudne, bo przyjechał fatalny na wyjazdach Widzew. Swoje pierwsze bramki dla Lechii zdobył pozyskany zimą Stojan Vranjes. Bośniak już w pierwszych kolejkach pokazał, że powinien być wzmocnieniem zespołu Michała Probierza.
Natomiast Widzew jest fenomenem na skalę Europy. Nie ma drugiej innej drużyny na Starym Kontynencie, która przegrałaby WSZYSTKIE mecze wyjazdowe w sezonie. Co więcej, widzewiacy po raz ostatni przywieźli wygraną z obcego boiska już półtora roku temu, 20 października 2012 roku (2:1 z Piastem Gliwice). Ostatni punkt zdobyli 30 maja ubiegłego roku, remisując 0:0 w Kielcach. Teraz tylko cud może uratować zasłużony klub przed spadkiem.

DEBIUT WARZYCHY, ROBAK SIĘ ZACIĄŁ
Czy Górnik zobaczył światełko w tunelu? W pewnym sensie tak, choć świeci ono jeszcze niezbyt mocno. W spotkaniu z Pogonią były już przebłyski przyzwoitej gry, przede wszystkim drugi wiosenny punkt, który wprawdzie sytuacji w tabeli nie ratuje, ale pozwala myśleć w miarę pozytywnie. Robert Warzycha, który debiutował w roli trenera Górnika, mógł być umiarkowanie zadowolony.
W przeciwieństwie do Dariusza Wdowczyka. Pogoń zremisowała trzeci mecz z rzędu, odkąd rozbiła u siebie Lecha Poznań (5:1), nie potrafi wygrać meczu, zdobyła jedną bramkę, a Marcin Robak po strzeleniu pięciu goli Kolejorzowi, przez 180 minut nie trafił do siatki rywali.

MINIMALIŚCI Z KIELC
Oglądanie Korony Kielce w rundzie wiosennej jest sporym wyzwaniem. Pięć spotkań, trzy 3 bramki zdobyte, 2 stracone, wygrana, trzy remisy i porażka. Scyzoryki niby walczą o miejsce w grupie mistrzowskiej, ale robią to bez przekonania. Wygrana z Zawiszą pozwoliłaby zbliżyć się do 8. miejsca na jeden punkt. Do 81. minuty wiele wskazywało, że plan się powiedzie. Wziął w łeb po ładnym strzale Sebastiana Ziajki, który uratował remis dla Zawiszy i pozwolił zachować bezpieczną przewagę w tabeli. Choć Lechia pokonując Widzew (2:0) zmniejszyła dystans do dwóch punktów.

Wiślacki charakter - podsumowanie 26. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się