Prawie 60 dni! Tyle musieli czekać kibice T-Mobile Ekstraklasy na powrót piłkarzy na boiska. Na szczęście odliczanie dobiega końca! Na dzień dobry m.in potyczki Lechii ze Śląskiem, Legii z Jagiellonią czy Pogoni z Lechem.

Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak miało to miejsce przed rokiem, walka o miejsce w pierwszej ósemce potrwa do ostatniej kolejki rundy zasadniczej. Tym bardziej, że różnica pomiędzy 14. w tabeli Koroną Kielce a zajmującym 6. miejsce Górnikiem Zabrze wynosi zaledwie 7 punktów.  W sezonie 2013/2014 przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej o miejsce premiowane grą w górnej ósemce rywalizowały 4 drużyny, a ósma w tabeli po 30. kolejce Lechia Gdańsk miała na koncie 40 punktów.

Przypomnijmy, że obecny sezon jest drugim z rzędu, w którym Ekstraklasa rozgrywa aż 296 meczów w sezonie. Po 30 kolejkach w systemie mecz i rewanż, 16 drużyn dzielonych jest na Grupę A (zespoły z miejsc 1-8) i Grupę B (zespoły z miejsc 9-16). Pierwsze cztery miejsca w każdej z grup premiowane są rozgrywaniem większej liczby meczów u siebie (4) niż na wyjeździe (3) w rundzie finałowej. Do rundy finałowej wszystkie zespoły przystępują z połową zdobytych w rundzie zasadniczej punktów.

 
Ostatnia kolejka rundy zasadniczej zostanie rozegrana w formie multiligi - wszystkie mecze o tej samej porze (29 kwietnia, godz. 20.30). Runda finałowa rozpocznie się 8 maja.

Warto zwrócić uwagę, że układ par w rundzie finałowej będzie zależny od miejsc w tabeli po rundzie zasadniczej. Już w pierwszej z dodatkowych siedmiu kolejek Grupy A lider tabeli zmierzy się z drugim zespołem po rundzie zasadniczej. Do meczu pomiędzy 15. a 16. zespołem dojdzie w 35. kolejce.

Dwie ostatnie kolejki rundy finałowej również rozegrane zostaną w formie multiligi. W 36. kolejce Grupa B zagra 2 czerwca o godz. 20.30, natomiast grupa A dzień później o tej samej porze. W ostatniej, 37. kolejce, mecze Grupy B odbędą się 5 czerwca o godz. 20.30. Mecze Ekstraklasy nie będą rozgrywane 6 czerwca, ze względu na wyznaczony przez UEFA "okres ochronny" wobec odbywającego się w tym dniu finału Ligi Mistrzów. Sezon zakończy się w niedzielę, 7 czerwca - początek wszystkich meczów o godz. 18.00.

źródło: ekstraklasa.org

Koniec laby. Piłkarze wracają na boiska! - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Piotr Reiss zostaje najstarszym zawodnikiem w historii, który strzelił bramkę w ekstraklasie, Tomasz Frankowski zalicza swoje 168. trafienie, a Marek Saganowski pokonuje problemy z sercem. Doświadczeni zawodnicy T-Mobile Ekstraklasy nie przestają zadziwiać.

Piotr Reiss

Popularny „Reksio” podczas niedawnego meczu pomiędzy Lechem Poznań i Zagłębiem Lubin (zakończonego wynikiem 3:1 dla Kolejorza) strzelił swoją 109. ligową bramkę w karierze. W momencie pokonywania Michała Gliwy Reiss miał 40 lat i 306 dni! W ten sposób stał się najstarszym piłkarzem, który zdobył bramkę w spotkaniu ekstraklasy. Wyprzedził Mariana Janoszkę, który swojego ostatniego gola strzelił, licząc 40 lat i 154 dni (w sezonie 2000/01). Swoim trafieniem Reiss dołożył kolejną cegiełkę do budowy wizerunku legendy Lecha Poznań. Przy Bułgarskiej napastnik rozegrał 13 sezonów.

Tomasz Frankowski

„Franek, łowca bramek” – określenie to jest na czasie także i w tym sezonie. Tomasz Frankowski nie zawodzi kibiców Jagiellonii i w klasyfikacji najlepszych strzelców w historii ekstraklasy pnie się coraz wyżej. Napastnik strzelił swojego 168. gola na najwyższym szczeblu rozgrywek podczas spotkania Jagiellonii z Pogonią Szczecin. Po zdobytej bramce zawodnik zdjął klubowy trykot i zaprezentował specjalną koszulkę z napisem „Dziękuję za asysty” i nazwiskami piłkarzy, którzy w ciągu wszystkich sezonów pomagali mu w trafianiu do siatki. Obecnie napastnik Jagiellonii zajmuje trzecie miejsce w tabeli najlepszych strzelców. Do najlepszego, legendarnego Ernesta Pola, traci 18 bramek.

Marek Saganowski w dalszym ciągu jest prawdziwym koszmarem bramkarzy T-Mobile Ekstraklasy!

Marek Saganowski

Wraz ze spadkiem ŁKS Łódź z T-Mobile Ekstraklasy wydawało się, że kończy się także kariera Marka Saganowskiego. Pomocną dłoń 35-latkowi podał Jan Urban, który powrócił na ławkę trenerską Legii Warszawa. Szkoleniowiec Wojskowych zapragnął powrotu „Sagana” na Łazienkowską. Saganowski zaimponował chyba wszystkim kibicom swoim startem rozgrywek. Strzelał bramki jak na zawołanie we wszystkich rozgrywkach. Selekcjoner reprezentacji Polski, Waldemar Fornalik, powołał go nawet do reprezentacji. Potem jednak przyszedł kryzys. U zawodnika wykryto problemy z sercem, przez co piłkarz stracił pozostałą część rundy jesiennej. Jednak problemy zdrowotne udało się pokonać i Marek Saganowski na wiosnę znów jest postrachem bramkarzy T-Mobile Ekstraklasy.

Łukasz Surma to bardzo ważny gracz środka pola w zespole Lechii Gdańsk.

Łukasz Surma

Trudno sobie wyobrazić grę Lechii Gdańsk bez Łukasza Surmy. Wychowanek Wisły Kraków zadebiutował w Lechii 28 lutego 2009 r. Obecnie pełni funkcję kapitana drużyny, co doskonale widać na boisku. Zawodnicy Lechii w Surmie widzą swojego lidera i przywódcę. 35-letni piłkarz jest obecny przy każdej akcji  konstruowanej przez swój zespół. Surmę cechuje wyjątkowe przywiązanie do klubów, których barw broni. Jest chyba jedynym zawodnikiem w historii polskiej ekstraklasy, który rozegrał przynajmniej 100 meczów ligowych w trzech różnych klubach. W Ruchu Chorzów zagrał 117 razy, koszulkę Legii przywdziewał 123-krotnie. W Lechii rozegrał już ponad 150 spotkań.

Radosław Sobolewski

Piłkarska kariera „Sobola” trwa już prawie 20 lat. Zaczynał w Jagiellonii Białystok, z której w 1997 r. przeniósł się do Wisły Płock. W polskiej ekstraklasie zadebiutował 7 marca 1998 roku w spotkaniu przeciwko Rakowowi Częstochowa. Pomocnik nie chciał przedłużyć kontraktu z Wisłą i przeniósł się do Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Przygoda z tym zespołem otworzyła mu drzwi do wielkiej kariery, co zaowocowało transferem do Wisły Kraków. Zawodnik przeszedł do Białej Gwiazdy w 2005 r. i broni jej barw do dzisiaj. Odgrywa podobną rolę w zespole co Surma w Lechii. Jest prawdziwym generałem środka pola i przywdziewa opaskę kapitańską Wisły. Z klubem z Krakowa czterokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski.

Mimo upływu lat wciąż zachwycają formą. Weterani T-Mobile Ekstraklasy - zobacz film!

Nestorzy polskich boisk (wideo) - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Serwis społecznościowy Twitter zyskuje na popularności. Intensywnie korzystają z niego nie tylko politycy czy ludzie mediów, ale również polscy piłkarze. Zobaczcie co sami piszą na Twitterze i… co o nich się pisze.

Piłkarze Ekstraklasy przyjrzeli się, co na Twitterze piszą o nich kibice, a towarzyszyła im przy tym kamera Ekstraklasa.org. Co z tego wynikło? 

- „Rzeźniczak znowu się obciął. Najbardziej przereklamowany obrońca w Polsce”. Obrońca mistrzów Polski zastanawiał się z uśmiechem, cze chodzi o fryzjera czy o o boisko. Jego koledze z drużyny, Michałowi Kucharczykowi, przypadło do gustu porównanie go do Freddy'ego Krueger'a,  bohatera serii „Koszmar z ulicy Wiązów”.

-> Soccer Showdown - strzelaj i broń 

-> Twitter bardzo nietypowo. Ostrzeże przed rekinami i wystawi mandat

Trener Czesław Michniewicz napisał o Arkadiuszu Malarzu, że ten wygląda dzięki tatuażom, jakby bronił… w długim rękawie. Ten jednocześnie zaprzecza plotkom, jakoby na przedramieniu miał podobiznę Jarosława Kaczyńskiego. Nie zgadza się też z opinią, że mówi podobnie do Artura Boruca.

-> T-Mobile Ekstraklasa się podoba 

Kamil Wilczek z Piasta Gliwice zapowiada, że po zrzuceniu maski zainwestuje w „dwa kły i będzie prawdziwym wilkiem”. Jego trener w gliwickim klubie, Angel Perez Garcia, z nieukrywaną radością przyjął prośbę jednego z kibiców, by trener „został w Polsce na zawsze” i obiecał… retweet.

Więcej obejrzycie w poniższym filmie! 

Polscy piłkarze coraz aktywniejsi na Twitterze - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

W naszym dziale o piłkarskich aplikacjach już dość długo nie pojawiało się nic nowego, dziś jednak nadrobimy te zaległości z nawiązką. Wszystko dzięki Stickman Soccer, grze piłkarskiej, która jest tak samo udana, jak i… niepoważna.

Stickman Soccer to gra, która w idealny wręcz sposób dostosowuje się rodzajem rozgrywki do specyfiki urządzeń mobilnych wyposażonych w ekrany dotykowe. Bo o ile granie w taką na przykład FIFĘ na smartfonie szczytem wygody z pewnością nie jest, tak już taka piłkarska zręcznościówka, oparta na ciekawym pomyśle i prostych założeniach, jest już w stanie dostarczyć sporo frajdy. Taki jest, i tak też czyni Stickman Soccer.

Jedenastu patyczaków

W Stickman Soccer po boisku nie biegają prawdziwi piłkarze, lecz tytułowe patyczaki, znane również z wielu innych gier studia Djinnworks. Wygląda to całkiem zabawnie, ale akurat ta produkcja nie ma ambicji do bycia poważną grą piłkarską, choć emocji dostarcza sporo.

Zasady zabawy w Stickman Soccer są jednak siłą rzeczy do piłki nożnej bardzo zbliżone. Nasze patyczaki biegają sobie po boisku (do wyboru są dwa systemy sterowania, o czym za moment), odbierają i podają sobie piłkę, wykonują wślizgi i przechwyty, a także, co najbardziej oczywiste, strzelają na bramkę w celu strzelenia gola.

Strzelenie bramki wcale nie jest łatwe, bowiem sztuczna inteligencja bramkarzy stoi na wysokim poziomie, gracz musi więc popisać się sprytem i przeprowadzić naprawdę kombinacyjną i koronkową akcję. Dzięki temu mecze rozgrywane w Stickman Soccer są miłe dla oka, a rozgrywka sama w sobie jest wciągająca i potrafi dać dużo satysfakcji.

Zanim jednak festiwal strzelecki w Stickman Soccer rozpocznie się na dobre, gracz musi najpierw poświęcić trochę czasu na opanowanie systemu sterowania. A raczej – na opanowanie jednego z dwóch dostępnych systemów sterowania.

Pierwszy z nich bazuje na wirtualnym joysticku i dwóch przyciskach widocznych na ekranie, zaś drugi jest nieco bardziej automatyczny, bowiem wymaga od grającego jedynie wskazywania palcem kierunku, w którym zagrana ma zostać piłka (tyczy się to również oddawania strzałów). Na początku sterowanie może wydać się chaotyczne, a rozgrywka pełna przypadkowości, jednak po kilku rozegranych meczach dochodzi się do wprawy.

Drużyny patyków

Pomimo że w Stickman Soccer po boisku biegają wspomniane już patyczaki, gra oddaje nam do dyspozycji 32 drużyny narodowe. Oczywiście o obecności prawdziwych piłkarzy nie może być mowy. Rozgrywka toczy się w kilku różnych trybach: oprócz klasycznego meczu możemy rozegrać na przykład spotkanie 4 vs. 4, albo w modelu „street”. Przy czym należy mieć na uwadze fakt, iż większość trybów i innych dodatkowych atrakcji dostępna jest w pełnej, płatnej wersji gry; darmowa oferuje jedynie najbardziej podstawowy pakiet zawartości.

Pomimo całej swojej prostoty i naiwności – co tyczy się również warstwy technicznej gry, z oprawą wizualną na czele – Stickman Soccer to naprawdę wciągająca i efektowna gra piłkarska, wymagająca myślenia podczas konstruowania akcji. Najpierw trzeba tylko trochę się jej nauczyć, ale koniec końców – wynagradza to z nawiązką. Na konsolach i komputerach rządzi FIFA. Na smartfonach i tabletach – produkcje w stylu Stickman Soccer.

Stickman Soccer w Google Play (Android) – pobierz

Stickman Soccer w App Store (iOS) – pobierz

Stickman Soccer – patyki na boisku - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się