Firmy zapraszają do wzięcia udziału w świątecznym konkursie, skierowanym do użytkowników Twittera.

Wiesz, jaki jest Twój wymarzony prezent? Napisz o nim w tweecie, zrób zdjęcie i pokaż swoim bliskim, co chciałbyś dostać pod choinkę. Wdzięczność rodziny i znajomych to nie jedyna nagroda, jaką otrzymasz, ponieważ na autorów najciekawszych pomysłów czekają prawdziwie wystrzałowe nagrody:

1 miejsce – smartfon Huawei P8 i koszulka

2 miejsce - smartfon Huawei P8 Lite i koszulka

3 miejsce – smartfon Huawei Talkband B2 i koszulka

Aby wziąć udział w konkursie, opublikuj tweeta ze zdjęciem swojego wymarzonego prezentu i opisz go jednym z trzech hashtagów: #DrogiMikolaju #OdMikolajaChce lub #BezRozczarowan. Nie zapomnij także oznaczyć profili organizatorów: @TMobilePolska oraz @Huawei_Consumer.

A nawet jeśli nie uda Ci się wygrać, to i tak warto poinformować bliskich o swoich zachciankach na Święta. Za jednym tweetem powstrzymasz zalew uporczywych pytań, znajomi i rodzina nie będą musieli dłużej się zastanawiać nad podarunkiem, a Tobie uda się uniknąć nietrafionych prezentów.

Konkurs trwa od piątku 11.12 godz. 10:00 aż do 22.12, do godz. 15:00. Tuż przed Gwiazdką, bo 23.12, organizatorzy opublikują listę zwycięzców. Szczegóły konkursu znajdują się w regulaminie udostępnionym przez organizatorów.

Śledźcie profile @TMobilePolska i @Huawei_Consumer na Twitterze i do dzieła!

 

 

Konkurs T-Mobile i Huawei - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Huawei P8 Lite Dual SIM i Huawei MediaPad T1 8.0 w zestawie. Sprawdź!

Chris Georgiadis wygląda jak syn Franka Zappy lub zaginiony młodszy brat Eugene’a Hütza z Gogol Bordello. Te nazwiska nie padają tu zresztą przypadkowo, bo frontman Turbowolf dysponuje podobnie charyzmatyczną energią i bardzo przenikliwym spojrzeniem na otaczający nas świat. Z Anglikiem o greckim rodowodzie rozkminialiśmy aktualną kondycję rock’n’rolla, czym pachnie ich muzyka (podpowiedź w tytule wywiadu) oraz kto w zespole ma największe jaja.



fot. materiały promocyjne

Jakiś czas temu na swoim facebook’owym profilu, wyrażaliście ubolewanie nad tym, że mocna muzyka rockowa przestała być nieprzewidywalna i niebezpieczna. Uważasz, że Turbowolf jest siłą, która jest w stanie zmienić ten przykry stan rzeczy?

Pamiętam ten post. Zamieścił go Andy (Ghosh – gitarzysta zespołu-red.). Odniósł się w ten sposób do artykułu w „Resolution Mag”, gdzie opublikowano rozmowę z producentem Tomem Dalgetym, który pracował między innymi nad ostatnimi płytami Royal Blood, Band Of Skulls, a kiedyś z Killing Joke. Stwierdził on, że muzyka rockowa w ostatniej dekadzie staje się coraz bardziej homogeniczna. Pomimo powrotu do pozornie naturalnych, analogowych brzmień…

Dziennikarze uwielbiają termin „organicznych”….

Tak, „organicznych”, które w rzeczywistości są efektem przepuszczania dźwięków instrumentów przez różnego rodzaju wtyczki i coraz bardziej wyrafinowany software, który ma oszukać słuchacza. W pierwszej dekadzie XXI wieku modne były potężne brzmienia, ścieżki były multiplikowane na potęgę i miałeś wrażenie, że zamiast dwóch gitar, gra ich dziesięć. Podobnie z brzmieniem bębnów, które kompletnie zatraciły swój ludzki wymiar. Kiedy myślę o tych czasach, w głowie pojawia mi się nazwa Disturbed i robi mi się niedobrze. (śmiech) W ostatnich latach triumfy święcą brzmienia bardziej naturalne, które jednak tylko pozornie pochodzą z lampowych wzmacniaczy i oldskulowych bębnów z taktowcami wielkości spodków kosmicznych… I o tym między innymi mówił w wywiadzie Tom, zwracając uwagę na fakt, że poziom głośności większości współczesnych produkcji jest tak wypośrodkowany, żeby brzmieć idealnie w samochodowych radiach. Nie ma praktycznie żadnych różnic w dynamice dźwięku. A my mówimy takim manipulacjom zdecydowane „nie!”

A nie jest trochę tak, że jednak poruszając gdzieś na obrzeżach mainstreamu i bardziej undergroundowej muzyki, chcąc nie chcąc, wasze płyty brzmią podobnie?

Oczywiście, każdy kto ma uszy szeroko otwarte, jest w stanie ocenić czy nasze płyty brzmią podobnie jak megaprodukcje ze studiów Los Angeles. Wiesz, doszliśmy we współczesnej muzyce do takiego punktu, że cały świat korzysta z tego samego. Te same instrumenty, te same oprogramowanie, podobne tricki realizatorów. Różnica zaczyna polegać na podejściu muzyków, no i oczywiście osobie producenta, który jest w stanie współtworzyć unikalną wizję brzmienia danego zespołu. Celowo mówię „współtworzyć”, bo dla mnie kapela, która nie wie jak chce brzmieć i bezradnie oddaje się pod „opiekę” producenta, nie powinna w ogóle zawracać ludziom dupy swoją muzyką. Wracając do twojego pierwszego pytania – wydaje mi się, że Andy niejako wyraził też naszą wspólną tęsknotę za czasami, kiedy rock był prowokujący, nie był muzyką, którą można było puszczać w butikach z drogimi butami.

Jeżeli dobrze cię zrozumiałem, tęsknicie za czasami kiedy rodzice nienawidzili muzyki, której słuchały ich dzieci?!

Dokładnie tak, lepiej bym tego nie ujął! (śmiech) Przez pewien czas, w połowie lat 90. taką rolę, przynajmniej w Anglii, przejęły rave i techno. To była muzyka głośna, motoryczna, która starszym osobom wychowanym na The Beatles oraz Simonie i Garfunkelu, kojarzyła się z czymś strasznym. Z hedonistyczną zabawą, z narkotykami, heroiną, co rozbudził też poniekąd film „Trainspotting”. W latach 60. czy 70. podobne emocje towarzyszyły muzyce rockowej, która była nieokrzesana, brudna, podejmująca trudne, niewygodne tematy. Z jednej strony mieliśmy teksty Lou Reeda, które pokazywały obsceniczne życie nowojorskiej bohemy artystycznej, Franka Zappę który szydził ze wszystkich i wszystkiego, nie uznając żadnych tematów tabu, a później Iggy’ego Popa, którzy tarzał się w potłuczonym szkle. Kurde, to musiało działać na wyobraźnię ludzi!

Aż nastał punk rock.

I to była kolejna rewolucja. Nie tylko wizerunkowa, ale i światopoglądowa. Nagle rock zaczął być o czymś. Zespoły przestały śpiewać o jednorożcach albo o tym, że fajnie byłoby potrzymać kogoś za rękę. Ja akurat dorastałem w latach 80. Spóźniłem się na najważniejsze rewolty w popkulturze, ale pamiętam dokładnie, kiedy rock, metal czy punk/hardcore były brudne, odpychające, niesłuchalne dla tak zwanych normalnych ludzi. Im gorzej coś brzmiało, tym bardziej byłem tym zachwycony. Obecnie zbyt dużo płyt brzmi jak odlanych z tej samej formy. Nie tego szukam w muzyce.

Pamiętasz jakiś przykład zespołu czy piosenki, które cię przerażały kiedy byłeś dzieciakiem?

Szczerze mówiąc, kiedy byłem kilkulatkiem najbardziej na świecie przerażał mnie klip „Thriller” Michaela Jacksona. Zwłaszcza te fragmenty, w których nie było muzyki! (śmiech) Przez długie lata to było najbardziej przerażające video, jakie widziałem. Natomiast w późniejszych latach takim zespołem, którego wizerunek w połączeniu z muzyką, naprawdę mnie poruszył było White Zombie! Poważnie, byłem ich wielkim fanem jako nastolatek. Teraz nie śledzę już zbyt uważnie tego, co robi Rob Zombie, ale w latach 90… Kiedy miałem 14 czy 15 lat i po raz pierwszy wybrałem się na ich koncert, było to dla mnie niesamowite doświadczenie. Przypominało to upiorny, wędrowny cyrk. Te ich dredy, kapelusze, obszarpane ciuchy, scenografia rodem z jakiegoś B-klasowego horroru. Coś wspaniałego. Kiedy puszczono intro, myślałem że zrobię w gacie ze strachu. Potem już niczego podobnego nie przeżyłem… (śmiech)

Zmieniając temat, pomówmy wreszcie o waszej nowej płycie „Two Hands”. Słuchając jej, do głowy przyszedł mi termin „noise pop”. Pod warstwą stylowego brudu, muzyka Turbowolf stała się jeszcze bardziej przystępna niż na debiucie. A jak ty to odczuwasz?

Podobnie, z tą różnicą że mam świadomość naszego rozwoju jako kompozytorów piosenek. Łatwiej nam przychodzi napisać dokładnie taką piosenkę, na jaką mamy ochotę w danej chwili. Kiedy robiliśmy numery na nasz debiut, a było to pięć czy sześć lat temu, mieliśmy podobny schemat pisania numerów. Stąd też pierwsza płyta jest tak jednorodna. To niekoniecznie jest wadą, ale też na pewno nie wpływało pozytywnie na zróżnicowanie materiału. Na „Two Hands” nie ma dwóch podobnych do siebie kawałków i to jest dla mnie wielka zaleta, bo jednocześnie brzmi to spójnie, a nie jak składanka przypadkowych pomysłów. Po wydaniu pierwszej płyty, koncertowaliśmy prawie trzy lata non stop. Takiej szkoły życia i grania nie zastąpi nic innego. Zaczęliśmy sobie zdawać sprawę, co stanowi największy atut naszej muzyki. Co powinniśmy wyeksponować, a co raczej zniwelować. Nasza przebojowość tym razem wzięła zdecydowanie górę nad hałasem, ale ogólnie podoba mi się ten termin, który zaproponowałeś. Bardzo lubimy dobry pop, szczególnie ten z lat 60., z domieszką soul, r’n’b, rzeczy z Motown… Cały świat czerpie dzisiaj pełnymi garściami z tej złotej epoki. Z drugiej strony, ten nasz pop jest jednak mocno zepsuty. Jest w nim punkowa postawa. Czuć w nim brokat, ale i pot oraz kwaśny odór rzygowin. (śmiech) Przepraszam, poniosło mnie.

Nie krępuj się. Jak to jest grać z małżeństwem w jednym zespole? Nie obawiałeś się, że dołączenie Lianne do zespołu rozmiękczy testosteronową aurę Turbowolf?

Naprawdę czujesz w Turbowolf testosteron? Daj spokój, kojarzy mi się to kapelami brodaczy, którzy grają w knajpach dla motocyklistów. (śmiech) Ale już na serio, przyjście Lianne było jedną z najlepszych decyzji jakie podjęliśmy. Zresztą już kiedyś mieliśmy kobietę w zespole, miała na imię Betty. Lianne wniosła zdecydowanie dobrą energię i co najważniejsze, ma największe jaja z nas wszystkich. Może najwięcej wypić, umie najlepiej rozmawiać z promotorami klubów, a nas wszystkich rozstawia po kątach. Godzimy się jednak na to, bo jest super pozytywną laską. I nie jest też tak, że dopiero w Turbowolf Lianne związała się z naszym perkusistą Blakiem. Oni byli parą, a później małżeństwem już od wielu lat.

Rozpoczęliśmy od pytania rodem z facebooka, i takim też zakończmy naszą rozmowę. Pisaliście niedawno o ostrej popijawie z Royal Blood, która przypieczętowała waszą przyjaźń. Chcielibyście zrobić coś razem w przyszłości?

Wiesz jak to bywa z tymi projektami, które powstają pod wpływem alkoholu czy innych substancji… (śmiech) Kiedyś czytałem o rzekomym duecie, który wymyślili sobie Mick Jagger i Steven Tyler, kiedy byli naćpani. Wyobrażasz to sobie? Duet największych męskich ust w szołbiznesie?! Odszedłem jednak od tematu. Bardzo lubimy chłopaków z Royal Blood, kibicujemy im z całego serca, ale musielibyśmy znaleźć jakąś wyjątkową formułę na nasze wspólne granie, żeby miało to sens. Nie zawsze suma fajnych czynników tworzy fajną całość.

Łukasz Dunaj

Turbowolf wystąpią u boku Red Fang oraz The Stubs na dwóch koncertach w Polsce: 26 kwietnia we wrocławskim klubie Alibi, dzień później w krakowskiej Fabryce.

Słuchaj muzyki w telefonie dzięki WiMP z bezpłatnym transferem danych w T-Mobile. Wypróbuj za darmo przez 30 dni.

Masz smartfon z Androidem: WiMP znajdziesz i aktywujesz
w T-Mobile MyBox (pobierz bezpłatnie).


Masz inny smartfon lub tablet: Wyślij SMS o treści TAK pod bezpłatny numer 80223 lub wejdź ze swojego telefonu na wimp.t-mobile.pl.

Turbowolf: Brokat i pot - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Tylko jedno takie wydarzenie, tylko 10 wolnych miejsc - rozdajemy bilety na ekskluzywny koncert Depeche Mode w Wiedniu!

Weź udział w ekspresowym konkursie i jedź do Wiednia na koncert Depeche Mode!

24 marca, Wiedeń - jedyna i niepowtarzalna okazja, by usłyszeć na żywo nową płytę Depeche Mode przed jej sklepową premierą!

Słynna formacja zaprezentuje materiał z długo wyczekiwanego albumu "Delta Machine" w historycznej wiedeńskiej Dzielnicy Muzeów (MuseumsQuartier), będącej jednym z największych centrów kulturalnych na świecie. Pisaliśmy o tym już tutaj. 



W tym ekskluzywnym wydarzeniu weźmie udział tylko 500 osób, w tym 10 użytkowników portalu T-Mobile Music! Nasz zaprzyjaźniony serwis przygotował specjalny ekspresowy konkurs. Polega na stworzeniu propozycji krótkich wiadomości tekstowych, które chcielibyście wysłać do Depeche Mode.



Gdybyś mógł wysłać jednego smsa do członków zespołu, co byś napisał? Autorom najbardziej kreatywnych propozycji zapewniamy wejściówkę na ekskluzywny, wiedeński koncert, transport, hotel oraz niezapomniane przeżycia.



Pamiętajcie: tylko jedno takie wydarzenie, tylko 10 wolnych miejsc, tylko 500 osób na widowni i tylko 160 znaków. Zgłoszenia przyjmujemy TUTAJ. Powodzenia!

<p><em>Dave Gahan, wokalista Depeche Mode, opowiedział nam o swoim smartfonie, aplikacjach z jakich korzysta i z mobilnych technologii.</em></p>

Wyślij wiadomość i jedź na Depeche Mode do Wiednia! - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Już dzisiaj rozpoczął się III etap konkursu "Złap smartfona!". Wykaż się kreatywnością i zgarnij smartfon od Huawei!

Waszym zadaniem w III etapie będzie:

Planujesz wakacje z grupą znajomych. Jedni chcą jechać w góry, drudzy nad morze, a jeszcze inni za granicę. Napisz co zrobisz, aby wybrnąć z tej sytuacji godząc przyjaciół i zgarnij smartfona Huawei - telefon, z którym wszystko jest możliwe!

Odpowiedź nie może przekroczyć 500 znaków.

Jury, złożone z naszych koleżanek i kolegów z T-Mobile, wybierze jednego z uczestników, który najlepiej i najbardziej kreatywnie wykonał zadanie.

Aby wziąć udział w konkursie musicie polubić na Facebooku profile T-Mobile i Huawei i skorzystać z konkursowej aplikacji.

Swoje prace możecie wysyłać do 10 lipca do godziny 12.59. Ogłoszenie rozstrzygnięcia konkursu nastąpi w terminie 7 dni od dnia zakończenia konkursu na stronie internetowej www.facebook.com/tmobilepl oraz www.facebook.com/HuaweiDevicePolska.

Test smartfona Huawei Ascend Y300 znajdziecie tutaj.

<p><em>Zobaczcie wideo-recenzję smartfonu Huawei Ascend Y300!</em></p>

Ostatnia szansa na wygranie Huawei Ascend Y300! - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się