Miało być nudno, bo to mistrz już koronowany, a spadkowicze znani. Wystarczyła pierwsza wiosenna kolejka i to, co w T-Mobile Ekstraklasie najlepsze, czyli nieprzewidywalność, powróciło. Lech już tylko punkt za Legią, Górnik ma dwa do lidera, Podbeskidzie sześć do bezpiecznego miejsca, Bełchatów także nie składa broni. Z wypiekami na twarzy czekamy na najbliższą serię gier.

WYDARZENIE KOLEJKI
Cała T-Mobile Ekstraklasa zagrała dla Przemysława Pełki. Komentatora stacji Canal+, wcześniej Polsatu, który walczy z ciężką chorobą. W ciągu dwóch tygodni przeszedł siedem operacji, stwierdzono zatory trzech tętnic poniżej kolana, nogi nie udało się uratować, została amputowana. Przed nim kosztowna rehabilitacja, chciałby wrócić także do pełnej sprawności, a do tego potrzebuje protezy. Każdy może mu pomóc, a szczegóły dostępne są pod tym adresem: http://www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/lista/pelka_przemyslaw.html

NAJWIĘKSZE ZASKOCZENIE
Na plus, Podbeskidzie Bielsko-Biała. Dariusz Kubicki zaliczył debiut marzeń. Bo choć Jagiellonia znajduje się w środku tabeli, to do minionej soboty nie przegrała spotkania wyjazdowego. Pojechała do Górali i skończyło się 0:4. Podbeskidzie zrobiło duży krok w kierunku utrzymania, mowa nie tylko o punktach, ale psychice. Siebie wzmocniło, u bezpośrednich rywali (szczególnie w Chorzowie), serca zaczęły bić mocniej.
Na minus, Legia Warszawa. Na porażkę w Kielcach nie zasłużyła, bo na pewno nie była słabsza, ale to, co wyprawiała w defensywie, to materiał do analizy przez uczonych. Stracić trzy bramki po stałych fragmentach gry mając tak dobrych i doświadczonych piłkarzy, to trudne do wyjaśnienia.

Podbeskidzie znokautowało Jagiellonię. 4:0 dla "Górali"! Zobacz film!



AKCJA KOLEJKI
Lechia Gdańsk. W piątek na boisku przy Konwiktorskiej przez 80 minut wiało nudą. Ludzie ziewali, niektórzy zasypiali, inni szli do pubu Czarna Koszula na coś mocniejszego. I nagle drużyna z Gdańska obudziła niespełna 3 tys. widzów. Akcja, po której Piotr Wiśniewski strzelił gola, to była klasa europejska. Szybka wymiana piłki, zagrania na jeden kontakt i w końcu finalizacja podania Piotra Brożka. Lepiej zobaczyć to na filmie - zobacz bramkę!

GOL KOLEJKI
Tym razem trudno wybrać jedno trafienie. Dlatego będą trzy, ale za to bardzo podobne. Chronologicznie: Miłosz Przybecki (Polonia - Lechia - zobacz), Bartłomiej Pawłowski (Śląsk - Widzew - zobacz) i Jakub Kosecki (Korona - Legia - zobacz). Całe trio zaimponowało spokojem i wyrachowaniem przy wykańczaniu sytuacji. Strzelili bardzo sprytnie, technicznie, niby tuż obok ręki bramkarza, ale w taki sposób, że ten nie miał szansy na sięgnięcie piłki. Warto podkreślić, że to wciąż młodzi gracze - Przybecki 21 lat, Pawłowski 20, Kosecki - 22.

DEBIUT KOLEJKI
Kasper Hamalainen. Najpierw asysta, potem gol, ofensywny pomocnik z Finlandii w ekstraklasowym debiucie pokazał się z naprawdę dobrej strony. Kogoś takiego Lechowi brakowało jesienią. Kilka tygodni treningów wystarczyło, by wkomponował się do drużyny, złapał porozumienie z Bartoszem Ślusarskim i resztą. Jednak ku przestrodze, przykład Gergo Lovrencsicsa, którzy także fantastycznie zaczął sezon (także w meczu z Ruchem), a potem już do tej formy nie wrócił. Na inaugruację wiosny był rezerwowym.

Cztery bramki Lecha w Chorzowie. Ruch na kolanach - zobacz film!



POWRÓT Z (MAŁYM) PRZYTUPEM
Tomasz Zahorski. Nasłuchał się na swój temat jak mało kto. Nawet kibice Górnika protestowali, kiedy Adam Nawałka postanowił sprowadzić Zahorskiego. 28-letni napastnik ostatniego gola strzelił w listopadzie 2011 roku, jeszcze w Górniku. Potem był wyjazd do Duisburga, epizod w Jagiellonii i powrót do Zabrza. Trafił już w 4. minucie, ale spotkanie z Piastem powinien skończyć przynajmniej z trzema bramkami na koncie. Wykorzystał tę najtrudniejszą sytuację, w tych łatwiejszych, pudłował.

POWRÓT JAK Z KOSZMARU
Marcin Baszczyński. Jesienią był ostoją defensywy Polonii Warszawa. Teraz wrócił do Chorzowa, po ponad 12 latach. I trudno przypomnieć sobie gorszy mecz w wykonaniu Baszczyńskiego. Ofensywni gracze Kolejorza robili w polu karnym Niebieskich to, co chcieli. Na domiar złego, 33-letni defensor zdobył samobójczą bramkę, po której Ruch nie zdołał się już podnieść.

BRAMKARZ KOLEJKI
Dariusz Trela. W Gliwicach mocno naciska na niego Jakub Szumski, ale jak widać, wartościowa rywalizacja motywuje 23-letniego bramkarza Piasta. Gdyby nie jego świetna postawa w zamykającym 16. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy spotkaniu z Górnikiem (0:1), Piast w derbach Górnego Śląska dostałby porządne lanie. Trela zapobiegł utracie 3-4 bramek broniąc w - wydawałoby się - beznadziejnych sytuacjach. A odbicie strzału Tomasza Zahorskiego z czterech metrów to mocna kandydatura do miana interwencji sezonu.

Górnik lepszy od Śląska w Derbach Sląska - zobacz film!



CWANIAK KOLEJKI
Łukasz Teodorczyk. W 17. kolejce T-Mobile Ekstraklasy Kolejorz zagra z Polonią Warszawa. Kiedy Teodorczyk przechodził z Konwiktorskiej na Bułgarską umówiono się, iż w tym spotkaniu nie wystąpi. Jako, że miał 3 zółte kartki na koncie, postanowił wykorzystać fakt, że i tak będzie miał wolne. Sędzia odgwizdał faul, napastnik specjalnie odkopnął piłkę, dostał "żółtko" i będzie pauzował w meczu, w którym i tak nie mógłby zagrać. Dobrze to sobie wykombinował, choć jego zachowaniem zajmie się Komisja Ligi, bo podniesiono lament, że to nie fair. Przesada. W sporcie trzeba być cwanym.

LICZBA KOLEJKI
57 - tyle sekund potrzebował Robert Demjan z Podbeskidzia, by strzelić pierwszego gola w meczu z Jagiellonią Białystok (4:0). Gracze z Bielska-Białej wyrastają na specjalistów od szybkich bramek. W ich poprzednim meczu z Jagiellonią, otwierającym sezon 2012/13, Fabian Pawela trafił do siatki już w 18. sekundzie. Wtedy Jaga zdołała odwrócić losy meczu i wygrać (2:1), w sobotę dostała lanie.

Lech i Górnik na plecach Legii - podsumowanie 16. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Po dwóch kolejkach niespodzianek, po 18. serii gier T-Mobile Ekstraklasy wszystko zdaje się wracać do normy. Pierwszy raz od trzech meczów wygrała Legia. Trzy punkty zainkasował też Lech Poznań i te dwie drużyny odskoczyły reszcie stawki. Zacięły się dobrze funkcjonujące maszyny w Polonii Warszawa i Górniku Zabrze. Śląsk Wrocław zremisował drugie spotkanie z rzędu i do lidera traci już 6 punktów. Jedynym zespołem, który na wiosnę nie stracił bramki jest ostatni w tabeli GKS Bełchatów.

MECZ KOLEJKI

Zagłębie - Jagiellonia (2:1). Oba zespoły oddały 40 strzałów, z czego 17 celnych. Michał Gliwa i Jakub Słowik (ten drugi w szczególności), musieli się mocno napracować. W meczu Zagłębia z Jagiellonią było wszystko: tempo, dramaturgia, błędy piłkarzy i sędziego. Michal Papadopulos przy golu pomógł sobie ręką, Dani Quintana był na minimalnym spalonym. Sprawę rozstrzygnął Boris Godal, celną główką w 2. minucie doliczonego czasu gry. - Bóg widział, co dzieje się na boisku i czuwał nad nami - skomentował zwycięską bramkę czeski napastnik Miedziowych.

NAJŁADNIEJSZY GOL

Przemysław Kaźmierczak. Defensywny pomocnik Śląska Wrocław chyba rozstrzygnął konkurs na bramkę sezonu. Nie chodzi tylko o strzał, ale o całą akcją. W środku pola jednym zwodem minął dwóch rywali, poprowadził piłkę i huknął z 30 metrów nie do obrony. Fakt, przeciwnicy zostawili mu dużo miejsca, ale samo uderzenie, palce lizać. Zobacz bramkę!
Na wyróżnienie zasługuje też techniczny strzał Marcina Pietrowskiego w spotkaniu Lechii z Koroną Kielce (gol na 2:1 - zobacz).


ZAWODNIK KOLEJKI

Tomasz Doczekal. Czeski wieżowiec (193 cm) z Piasa Gliwice zapewnił swojej drużynie trzy punkty w wyjazdowym meczu z Pogonią Szczecin. Choć gdyby zdrowy był Wojciech Kędziora, 24-letni snajper zaczynałby mecze na ławce rezerwowych. Drugi raz z rzędu wyszedł w podstawowym składzie zespołu Marcina Brosza. W 17. kolejce T-Mobile Ekstraklasy strzelił gola Zagłębiu Lubin, w 18., dwukrotnie pokonał Duszana Pernisza, bramkarza Portowców. Doczekal był niewątpliwie pierwszoplanową postacią spotkania dwóch beniaminków. Oprócz dwóch zdobytych bramek, sprokurował rzut karny dla Pogoni. Na jego i drużyny szczęście, Edi Andradina strzelił obok słupka.

Pogoń przegrała u siebie z Piastem 0:2 - zobacz film!

KOLEJKA BRAMKARZY

Praktycznie w każdym meczu 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy trzeba było chwalić bramkarzy. Świetne zawody rozegrał golkiper Jagiellonii Białystok, Jakub Słowik, który bronił jak w transie i doprowadzał do rozpaczy zawodników Zagłębia Lubin. Skapitulował w dwóch sytuacjach, nie mając nic do powiedzenia. Jednak gdyby nie jego dobra forma, nie skończyłoby się na 1:2, a przynajmniej na 1:5.
Bramkarze "zepsuli" też derby ziemi łódzkiej, czyli spotkanie PGE GKS Bełchatów z Widzewem Łódź. Emilijus Zubas i Maciej Krakowiak rozgrywali dopiero swoje 3. spotkania w ekstraklasie. Nie dali się pokonać, choć sytuacji nie brakowało. Obaj zaliczyli przynajmniej po jednej świetnej interwencji.
Na koniec Duszan Kuciak. Przy golu strzelonym przez Roberta Demjana zawinili jego obrońcy, ale Słowak pokazał klasę w ostatniej minucie. Fantastycznie obronił bardzo dobre uderzenie Marko Ćetkovicia. I tym samym został jedynym z chwalonych  bramkarzy, którego drużyna dzięki jego interwencji, zdobyła trzy punkty.

WYDARZENIE KOLEJKI

Niestety, błędy sędziów. I to co najgorsze, tych najlepszych. Zaczął w piątek Tomasz Musiał, który stojąc obok Michala Papadopulosa nie zauważył, iż czeski napastnik Zagłębia Lubin przyjął piłkę ręką, by po chwili umieścić ją w bramce (gol na 1:0).
W niedzielę kolejny z dobrych arbitrów, Paweł Raczkowski, zupełnie pogubił się w hicie kolejki, spotkaniu Górnika Zabrze z Lechem Poznań. Najpierw podyktował rzut karny dla Kolejorza (wykorzystany przez Huberta Wołąkiewicza) uznając, że Seweryn Gancarczyk ręką blokował strzał Karola Linettiego. W rzeczywistości piłka trafiła lewego obrońcę Górnika w plecy. Potem dał się nabrać Bartoszowi Iwanowi i niesłusznie przyznał jedenastkę gospodarzom (niewykorzystaną przez Prejuce Nakoulmę).
I na koniec Hubert Siejewicz, w poniedziałkowym meczu Lechii Gdańsk z Koroną Kielce, nie uznał prawidłowej bramki zdobytej przez Macieja Korzyma. Choć w tym przypadku to przede wszystkim błąd asystenta. Mimo wszystko za dużo tych pomyłek, dodatkowo każda wypaczająca wynik spotkania.

PUDŁO KOLEJKI

Prejuce Nakoulma. Reprezentant Burkina Faso na początku rundy wiosennej jest bez formy. W niedzielę dostał swoją szansę. Grał słabo, ale w ostatniej minucie los się do niego uśmiechnął. Miał wykorzystać rzut karny (przyznany zresztą niesłusznie). Gdyby to zrobił, Górnik wyrównał by stan meczu z Lechem. Nakoulma podszedł do piłki, trafił ją tak, że skozłowała przed bramką i przeleciała obok słupka. Wbrew logice, prawom fizyki i umiejętnościom zawodnika.

DRUŻYNA KOLEJKI

Korona Kielce. Jeśli ktoś nie wie, na czym polega tzw. piłkarska niesprawiedliwość, niech obejrzy sobie mecz Lechii Gdańsk z Koroną Kielce. Wielokrotnie narzekamy na Koronę, że gra za ostro, demoluje przeciwników, ale po poniedziałkowej porażce, po prostu, po ludzku, żal bandy Leszka Ojrzyńskiego. Najpierw traci kuriozalną bramkę, kilka minut później jej kapitan (Kamil Kuzera) nie trafia w piłkę stojąc kilka metrów przed bramką. Jest zły, obraża sędziego, za chwilę bezpardonowo fauluje przeciwnika i wylatuje z boiska. Mimo gry w dziesiątkę, to Korona jest lepsza, prowadzi grę, wyrównuje stan meczu, zdobywa prawidłową bramkę (Maciej Korzym), której nie uznaje sędzia. Walczy dalej, w końcu pada, daje sobie strzelić dwa gole, w doliczonym czasie zmniejsza rozmiar porażki. Kompletnie niezasłużonej. Co ciekawe, Korona jeszcze nie wygrała w tym sezonie meczu wyjazdowego (3 remisy, 6 porażek). Na PGE Arenie zdobyła dwie bramki, czyli tyle, ile w poprzednich 8 spotkaniach na boiskach przecwiników.

5 goli w Gdańsku. Lechia pokonała Koronę - zobacz film!


JAK ONI KUBIE, TAK KUBA IM

"Graj na Wawrzyniaka, on cienki jest" - wydzierał się jeden z kibiców w czasie piątkowego meczu Podbeskidzia z Legią. Zdobył lokalną sławę, słychać go było bardzo dobrze także w telewizji. Słyszał go też Jakub Wawrzyniak i strzelił gola na wagę pierwszej wiosennej wygranej Legii. Bramka bardzo ładna, bo raz, że lewy obrońca, dwa, że świetnie przyjął piłkę, trzy, że uderzył nie do obrony, cztery, że ... cienki jest. Dobrze, w defensywie mógłby się poprawić.

CYTATY KOLEJKI

"Dawno nie widziałem tyle krwi. Zabieramy rannych i jedziemy do Warszawy" - Jan Urban, trener Legii, po pierwszym wygranym wiosną meczu, z Podbeskidziem Bielsko-Biała (2:1).

"Jeśli ten wynalazek ma pomagać, to musimy nauczyć się z niego korzystać" - Adam Nawałka, trener Górnika Zabrze, o pracy sześciu sędziów w meczu Górnik - Lech (0:1).

Podsumowanie 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy - zobacz film!

Legia i Lech uciekają stawce - podsumowanie 18. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

T-Mobile Ekstraklasa wróciła po 2-tygodniowej przerwie na mecze reprezentacji. Kanonadę urządzili sobie gracze Mariusza Rumaka, bo Kolejorz rozbił Cracovię na jej terenie aż 6:1, to najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w obecnych rozgrywkach. Dużo dobrego futbolu zaprezentowały także Legia i Pogoń, które zmierzyły się przy Łazienkowskiej. Znowu błysnął Dani Quintana, który praktycznie w pojedynkę ograł Śląsk. Szkoda tylko, że Hiszpan tak rzadko wznosi się na ten wyższy poziom.

NAJLEPSZY MECZ
Mówią, że ostatni będą pierwszymi. Prawda, bo najlepszym spotkaniem 17. kolejki T-Mobile Ekstraklasy było to zamykające ją, czyli mecz przyjaźni Cracovii z Lechem. Wynik 6:1 dla Kolejorza jak najbardziej zasłużony (mógł być wyższy), ale mylący. Pasy, szczególnie w pierwszej połowie, potrafiły grać naprawdę dobrze i efektownie, wyłączając z tej wyliczanki stoperów i bramkarza. W czterech sytuacjach Lecha ratował słupek (w niego też trafił Łukasz Teodorczyk), za każdym razem po strzałach Vladimira Boljevicia. Czarnogórzec miał wyjątkowego pecha.
Lech w Krakowie wyrównał klubowy rekord najwyższego wyjazdowego zwycięstwa w ekstraklasie. Wcześniej cztery razy Kolejorz wygrywał różnicą pięciu goli na boiskach rywali. Wynik 6:1 osiągnął tylko raz - we wrześniu 1990 roku rozbił Zagłębie w Sosnowcu 6:1. Poza tym były trzy triumfy 5:0 (z Jagiellonią w 1993, Koroną w 2009 oraz ŁKS w 2011 r.).

NAJWIĘCEJ EMOCJI NA SALI SAMOBÓJCÓW ZE ZŁOTOWA
Strzela Wojciech Lisowski, odbija Jakub Wawrzyniak: gol samobójczy, 1:0 dla Pogoni. Dośrodkowuje Tomasz Brzyski, piłkę trąca Wojciech Golla, gol samobójczy, Legia wyrównuje. To wszystko w kwadrans. Co łączy obu nieszczęśników? Klub w którym się wychowali, czyli Sparta Złotów, dziś grający w lidze okręgowej.
Emocji przy Łazienkowskiej nie brakowało. Po raz pierwszy od 19 lat nie było meczu przyjaźni, bo kilka tygodni temu kibice obu klubów ogłosili zakończenie tzw. zgody. Skupili się na dopingu dla swoich drużyn i wychodziło im to fantastycznie. Żadnych przekleństw, głośny śpiew, piękna oprawa warszawiaków, którzy z kartonów ułożyli podobiznę Kazimierza Deyny.
Na boisku była walka, kontrowersje, kłótnie z sędzią, za które wyleciał na trybuny Dariusz Wdowczyk. Trzy słupki (Dwaliszwili i Radović), a ozdobą piękne uderzenie Patryka Mikity w poprzeczkę z 30 metrów. I zasłużone 12. zwycięstwo Legii w obecnym sezonie.

NIGDY WIĘCEJ
Niestety, nie każdym meczem można było się zachwycać tak, jak tymi powyższymi. Sporo było przeciętniactwa, ale najmniej futbolu oglądaliśmy w Gdańsku. Są mecze na 0:0, które potrafią porwać, ten z ostatniej soboty, nie miał żadnych argumentów. Dwie drużyny, łącznie 4 celne strzały, emocji przez kilka minut.

PRZEKLEŃSTWO LAFRANCEA
Kevin Lafrance, Haitańczyk urodzony we Francji, obrońca Widzewa Łódź. W ostatniej serii gier strzelił już trzeciego gola samobójczego, a wystąpił dopiero w 10. spotkaniu T-Mobile Ekstraklasy. Ostatni raz taka "sztuka" udała się Thiago Cionkowi z Jagiellonii, w sezonie 2011/12. Brazylijczyk polskiego pochodzenia na zdobycie trzech bramek samobójczych potrzebował 14 meczów.
Fakt, ten ostatni "swojak" Lafrancea, to był przypadek (a swoje dołożył też Maciej Mielcarz), ale chyba inaczej myśleli trenerzy i działacze Widzewa, bo po spotkaniu w z Zawiszą w Bydgoszczy (0:2) przesunęli do drużyny rezerw.

WYJAZDOWY DRAMAT WIDZEWA
W każdym sezonie są drużyny, które mają wyjazdowy kompleks. Nie wygrywają miesiącami na obcych boiskach, ale raz na jakiś czas przywiozą jakiś remis. Z 17 spotkań obecnego sezonu, Widzew na wyjeździe zagrał tylko siedem razy. I zanotował komplet porażek. Bilans bramkowy jest porażający: 3-20. Do końca sezonu zasadniczego zostało mu 8 spotkań wyjazdowych i tylko 5 u siebie. Jak nie przerwie tej złej passy, z utrzymaniem będzie problem.

TWIERDZA PRZY REYMONTA
Jedno trzeba trenerowi Franciszkowi Smudzie oddać: sprawił, że stadion Wisły przy Reymonta znowu jest twierdzą bardzo trudną do zdobycia. W tym sezonie nie udało się to nikomu, a przyjeżdżały tam mistrz (Legia) i wicemistrz (Lech) Polski. Obie przegrały do zera (odpowiednio 0:1 i 0:2). Biała Gwiazda w dziewięciu spotkaniach u siebie straciła zaledwie jedną bramkę, zdobyła ich aż 15. Siedem razy wygrała, dwukrotnie zremisowała. Porażki nie zanotowano.

UDANY DEBIUT WIECZORKA
Powierzenie prowadzenia Górnika Zabrze trenerowi Ryszardowi Wieczorkowi, zapomnianemu już szkoleniowcowi, było sporym ryzykiem ze strony działaczy Górnika Zabrze. Oczywiście nikt nie zamierza go oceniać po pierwszym meczu, na dodatek u siebie z najsłabszym w lidze Podbeskidziem, ale ten "powtórny debiut" wypadł pozytywnie. Niezła gra, trafione zmiany, zwycięstwo, utrzymanie 3-punktowego dystansu do liderującej Legii. Obecny na spotkaniu Adam Nawałka mógł się uśmiechnąć, że nikt jego roboty nie rozmienia na drobne.

W LUBINIE NADAL BEZNADZIEJNIE
Jest taki żart. "Dobrze, że trener Lenczyk wyłysiał, bo nie przybędzie mu siwych włosów". 5 ostatnich meczów Zagłębia, tylko jeden punkt (1:1 w Szczecinie z Pogonią), tyle samo punktów (13), co biedne jak mysz pod miotłą Podbeskidzie. Gra Zagłębia w ostatnich latach to temat na pracę doktorską. Kto wskaże, dlaczego mając wszystko, notorycznie broni się przed spadkiem, zasłuży na habilitację. Na razie zimą zanosi się na kolejną czystkę w drużynie.

CYTAT KOLEJKI
"Jak widać, żeby zobaczyć Ligę Mistrzów nie trzeba jechać do Madrytu czy w inne miejsca, można przyjść na stadion w Białymstoku, bo to co dzisiaj zrobił Dani, to po to warto było przyjść" - powiedział trener Jagiellonii Piotr Stokowiec opowiadając o golu strzelonym przez Daniego Quintanę, który wbiegł z piłką do bramki. Efektowne to było fakt, ale Liga Mistrzów? Lodu, panie trenerze, lodu.

Lech rozstrzelał piękną Cracovię - podsumowanie 17. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Choć przy pustych trybunach, to w Warszawie emocji nie zabrakło. Mecz kolejki dwóch odwiecznych rywali, Legii z Wisłą, tym razem na remis. Tyle, że te niedzielne 2:2 jest dla gości jak wygrana, a dla mistrzów Polski powód do wstydu. Legioniści prowadzili 2:0, grali z przewagą jednego zawodnika, a mimo tego dali sobie wydrzeć dwa punkty. W Chorzowie dobiegła świetna passa Ruchu, który po 6 kolejnych wygranych, przegrał u siebie z Piastem (0:2).

WISŁA ZNACZY STILIĆ, A LEGIA ZNACZY KOMPROMITACJA
Gdyby w przerwie meczu Legia - Wisła ktoś publicznie powiedział, że mistrzowie Polski nie wygrają tego meczu, zostałby uznany za niepoczytalnego. Legioniści świetnie dowodzeni przez Miroslava Radovicia i Ondreja Dudę prowadzili 2:0, mogli wyżej, a Biała Gwiazda od 27. minuty grała w „10” po czerwonej kartce Arkadiusza Głowackiego. W drugiej części gry sprawę w swoje ręce (a właściwie nogi) wziął Semir Stilić. Bośniak zaczął rządzić na murawie. Najpierw kapitalnie ograł Tomasza Jodłowca, wyłożył piłkę Donaldowi Guerrierowi, a ten pokonał Duszana Kuciaka. Następnie fantastycznie uderzył z rzutu wolnego (30 metrów od bramki Legii), piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. - Pokazaliśmy charakter - cieszył się Stilić. - Brak zwycięstwa to skandal - nie miał wątpliwości Radović.

URODZINOWY PREZENT MOŻDŻENIA
Lech w meczu z Podbeskidziem szedł drogą: niebo, piekło, niebo. Prowadził po rzucie karnym wykorzystanym przez Huberta Wołąkiewicza. Kiedy fantastycznym uderzeniem z ponad 30 metrów wyrównał Przemysław Pietruszka, a Górale stwarzali kolejne okazje do zdobycia bramki, wszystko wskazywało na to, że przy Bułgarskiej dojdzie do sensacji. I wtedy sędzia podyktował rzut wolny tuż przed polem karnym Podbeskidzia. Mateusz Możdżeń sprytnie odsunął piłkę dwa metry, żeby było łatwiej, uderzył idealnie, nad murem. Była 6. minuta doliczonego czasu gry, obchodzący tego dnia 23. urodziny dał Kolejorzowi trzy punkty. Załamany na ławce rezerwowych Mariusz Rumak wyskoczył jak z procy. Pędził do jubilata z taką szybkością, że Usain Bolt miałby problem z wyprzedzeniem go.

MISTRZ I UCZEŃ NA REMIS
Przed laty Orest Lenczyk i Tadeusz Pawłowski stanowili o sile Śląska Wocław. Pawłowski przez 12 lat grał w tym klubie, jest jego legendą i najlepszym strzelcem w historii. W latach 1979-80 prowadził go Lenczyk, uczynił z Pawłowskiego kapitana drużyny. W niedzielę spotkali się jako trenerzy w derbach Dolnego Śląska. Stawka była wysoka. Śląsk musiał wygrać jeśli jeszcze marzył o walce o miejsce w grupie mistrzowskiej. Zagłębie tak samo, ale cel ma inny, wywalczyć sobie jak największą przewagę nad Widzewem i Podbeskidziem. Skończyło się, jak w takich przypadkach najczęściej bywa, remisem, który nikogo nie urządza. Śląsk ma 7 punktów straty do 8. miejsca na 12 możliwych do zdobycia. Zagłębie zaledwie dwa "oczka" przewagi nad Góralami.

KONIEC SERII KOCIANA, PRZEŁAMANIE PIASTA
To właśnie piękno T-Mobile Ekstraklasy. Niby wszystko powinno być proste. Gra Ruch z Piastem, u siebie. Niebiescy - 6 kolejnych wygranych. Piastunki - 7 meczów bez zwycięstwa, na wiosnę tylko dwa punkty. Wynik 2:0 dla gości. Co więcej, w pełni zasłużony. Bohaterem został Wojciech Kędziora, który strzelił gola i asystował przy bramce zdobytej przez Łukasza Hanzela. Zakończył fantastyczną serię Jana Kociana i jego drużyny. Wylał wiadro zimnej wody na rozgrzane głowy kibiców ze stadionu przy ulicy Cichej. Z kolei Marcin Brosz i jego drużyna złapali głębszy oddech. W najbliższy poniedziałek kolejne wyzwanie: przy Okrzei zamelduje się mistrz Polski, Legia Warszawa.

PIERWSZE GOLE VRANJESA, WIDZEW MKNIE DO 1. LIGI
Lechia wygrała pierwszy mecz na swoim stadionie w rundzie wiosennej T-Mobile Ekstraklasy. Zadanie nie było trudne, bo przyjechał fatalny na wyjazdach Widzew. Swoje pierwsze bramki dla Lechii zdobył pozyskany zimą Stojan Vranjes. Bośniak już w pierwszych kolejkach pokazał, że powinien być wzmocnieniem zespołu Michała Probierza.
Natomiast Widzew jest fenomenem na skalę Europy. Nie ma drugiej innej drużyny na Starym Kontynencie, która przegrałaby WSZYSTKIE mecze wyjazdowe w sezonie. Co więcej, widzewiacy po raz ostatni przywieźli wygraną z obcego boiska już półtora roku temu, 20 października 2012 roku (2:1 z Piastem Gliwice). Ostatni punkt zdobyli 30 maja ubiegłego roku, remisując 0:0 w Kielcach. Teraz tylko cud może uratować zasłużony klub przed spadkiem.

DEBIUT WARZYCHY, ROBAK SIĘ ZACIĄŁ
Czy Górnik zobaczył światełko w tunelu? W pewnym sensie tak, choć świeci ono jeszcze niezbyt mocno. W spotkaniu z Pogonią były już przebłyski przyzwoitej gry, przede wszystkim drugi wiosenny punkt, który wprawdzie sytuacji w tabeli nie ratuje, ale pozwala myśleć w miarę pozytywnie. Robert Warzycha, który debiutował w roli trenera Górnika, mógł być umiarkowanie zadowolony.
W przeciwieństwie do Dariusza Wdowczyka. Pogoń zremisowała trzeci mecz z rzędu, odkąd rozbiła u siebie Lecha Poznań (5:1), nie potrafi wygrać meczu, zdobyła jedną bramkę, a Marcin Robak po strzeleniu pięciu goli Kolejorzowi, przez 180 minut nie trafił do siatki rywali.

MINIMALIŚCI Z KIELC
Oglądanie Korony Kielce w rundzie wiosennej jest sporym wyzwaniem. Pięć spotkań, trzy 3 bramki zdobyte, 2 stracone, wygrana, trzy remisy i porażka. Scyzoryki niby walczą o miejsce w grupie mistrzowskiej, ale robią to bez przekonania. Wygrana z Zawiszą pozwoliłaby zbliżyć się do 8. miejsca na jeden punkt. Do 81. minuty wiele wskazywało, że plan się powiedzie. Wziął w łeb po ładnym strzale Sebastiana Ziajki, który uratował remis dla Zawiszy i pozwolił zachować bezpieczną przewagę w tabeli. Choć Lechia pokonując Widzew (2:0) zmniejszyła dystans do dwóch punktów.

Wiślacki charakter - podsumowanie 26. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się