W niedzielę przy Łazienkowskiej w Warszawie było jak w Argentynie. Kibice i piłkarze godnie uczcili zdobycie mistrzostwa Polski po 7 latach przerwy. Zawodnicy nie dali szans ustępującemu mistrzowi kraju, Śląskowi Wrocław. Rozbili go aż 5:0, a klasycznego hattricka ustrzelił Marek Saganowski. Nie mniej wesoło było w Bielsku. Podbeskidzie pokonało na wyjeździe Widzew Łódź (2:1) i dzięki tej wygranej zapewniło sobie utrzymanie. Do końca dzielnie walczył GKS Bełchatów, ale zabrakło mu punktu. Z T-Mobile Ekstraklasą żegna się też Polonia Warszawa, która nie otrzymała licencji na przyszły sezon.

BOHATER KOLEJKI
Marek Saganowski. W październiku skończy 35 lat, ale tego wieku kompletnie po nim nie widać. Końcówkę sezonu miał świetną, dochodził do wielu sytuacji podbramkowych, ale brakowało mu skuteczności. Rozgrywki zakończył jednak z przytupem, wbijając trzy bramki Śląskowi Wrocław. Był to dopiero drugi w tym sezonie hattrick. Pierwszego skompletował w 1. kolejce Danijel Ljuboja (4:0 Legii z Koroną Kielce). Saganowski jednak ma tego najcenniejszego, bo klasycznego. Trzy gole w jednej połowie, nieprzedzielone innymi.

NAJCENNIEJSZY GOL KRÓLA STRZELCÓW
Robert Demjan został najlepszym snajperem ekstraklasy. Uzbierał 14 bramek, ale ta ostatnia, zdobyta w meczu z Widzewem (2:1), okazała się najcenniejsza. Bo dała Podbeskidziu utrzymanie w ekstraklasie. Demjan wykorzystał rzut karny. Był to jego pierwszy gol strzelony w tym sezonie z 11. metrów.
Zobaczymy, gdzie w kolejnych rozgrywkach zagra napastnik ze Słowacji. Kończy mu się kontrakt, ale sam nie wykluczył, że zdecyduje się zostać w drużynie Górali. Miniony sezon miał zdecydowanie najlepszy w karierze. Dotychczas w jednych rozgrywkach udało mu się strzelić maksymalnie 6 goli. Teraz zdobył 14 bramek.

Kibice w Bielsku-Białym mogą świętować! Podbeskidzie utrzymało się w T-Mobile Ekstraklasie!

STATYSTYKI
W rozgrywkach sezonu 2012/13 polskie drużyny rozegrały 240 spotkań. 97 z nich zakończyło się wygranymi gospodarzy, 80 razy triumfowali goście, a pozostałe 63 mecze kończyły się remisami. Tych bezbramkowych było 17, bramkowych, 46. Najlepszą obronę miały Legia i Lech (po 22 stracone bramki), najgorszą Ruch Chorzów (48). Zdecydowanie najlepszym zespołem w ofensywie była Legia, która strzeliła 59 goli. Najsłabszy pod tym względem był GKS Bełchatów, zaledwie 24 zdobyte bramki. Najczęściej mecze kończyły się wnikiem 1:0 (43 razy). Najwyższą wygraną wyjazdową odniosła Polonia Warszawa (5:0) z GKS-em Bełchatów. Najwyżej u siebie wygrywały Legia i Korona (5:0). Najwięcej goli w jednym meczu strzelono w 26. kolejce. Lechia zremisowała z Ruchem aż 4:4.

DWA GOLE DO 600
Piłkarze T-Mobile Ekstraklasy strzelili w minionym sezonie 598 goli. 322 z nich były dziełem drużyn gospodarzy, 276, gości. Średnio zdobywana 2,49 na mecz. 254 gole strzelono w pierwszych połowach meczów, a 344 w drugich. 8 bramek było samobójczych. Sędziowie podyktowali 71 rzutów karnych, z których 52 zostały wykorzystane. Po dwa razy nie dali się pokonać Jasmin Burić, Zbigniew Małkowski, Sergei Pareiko, Dariusz Trena, Emilijus Zubas i Jakub Słowik. Najwięcej "jedenastek" zmarnowali zawodnicy Polonii (4). Królem rzutów karnych został Łukasz Broź, kapitan Widzewa zdobył w ten sposób 6 bramek.

CZAS POŻEGNAŃ
Dawno tylu świetnych piłkarzy nie kończyło karier w jednym momencie. Ostatnia kolejka T-Mobile Ekstraklasy była dla nich pożegnaniem. Zacznijmy od Tomasza Frankowskiego, zdobywcy 168 bramek w polskiej ekstraklasie. Z boiskiem żegna się też Michał Żewłakow, 102-krotny reprezentant Polski. Żegna się z futbolem w podwójnej koronie, bo jego Legia zdobyła mistrzostwo i krajowy puchar. Kilkanaście tygodni temu taką samą decyzję podjął jego brat bliźniak, Marcin. Po nim Aleksandar Vuković, który przegrał z kontuzją. Kibice w Poznaniu pożegnali Piotra Reissa, który wytrwał na boisku do 41. roku życia. Prawdopodobnie decyzję o rozbracie z futbolem podejmie też Kamil Kosowski. Kiedyś każdy z nich był gwiazdą ligi. Życie nie znosi próżni, więc miejmy nadzieję, że przyszły sezon wykreuje ich następców. Przynajmniej tak samo dobrych jak ci, którzy odchodzą na emeryturę.

Legia fetuje, Podbeskidzie się utrzymało - podsumowanie 30. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Drużyna Jana Urbana w końcu zagrała tak, jak się od niej wymaga: ładnie i skutecznie. Odprawiła Górnika Zabrze (3:0) i uciekła grupie pościgowej. Z zespołów czołówki tylko Legia wygrała swoje spotkanie i powiększyła przewagę nad Lechem Poznań do 4 punktów. Polonia i Śląsk tracą do niej już 8 oczek. Budzi się Wisła, która wygrała drugi mecz z rzędu i do miejsca gwarantującego udział w europejskich pucharach ma już tylko 6 pkt. straty. To oznacza, że spisany na straty sezon, można jeszcze uratować.

BOHATER KOLEJKI
Emilijus Zubas. 23-letni Litwin jest na ustach wszystkich. Broni świetnie, a to w połączeniu z furą szczęścia powoduje, że w polskiej lidze jeszcze nie dał się pokonać. Bije od niego pewność siebie, czy interweniuje dobrze, czy źle, wyraz twarzy mu się nie zmienia. Nie widać na niej strachu czy niepewności. W sobotę przy Bułgarskiej był chyba pod największym ostrzałem. Lech oddał 14 celnych strzałów na bramkę GKS-u Bełchatów. Zubas wszystkie złapał lub odbił.

Lech remisuje z GKS-em i gubi ważne punkty - zobaczcie film!

PRZEŁAMANIE KOLEJKI
Danijel Ljuboja. W meczu Legii z Górnikiem Zabrze serbski gwiazdor T-Mobile Ekstraklasy długo irytował. Za wszelką cenę chciał w końcu strzelić swojego 11. gola w tym sezonie (zobaczcie bramkę!). 10. bramkę zdobył 2 grudnia (przeciwko Ruchowi Chorzów), ale jak spojrzeć szerzej na jego statystykę, to tak naprawdę zaciął się na dobre w listopadzie. Zapewnił wygraną w meczu z Lechią (2:1, choć wcześniej nie wykorzystał rzutu karnego), a w następnych ośmiu spotkaniach trafił do siatki rywali tylko raz (wspomniane spotkanie z Ruchem). Przełamał się z Górnikiem. Miał 3-4 dobre okazje, ale pudłował, aż w końcu wykorzystał tę najtrudniejszą.

PUDŁO KOLEJKI
Kamil Wacławczyk i Piotr Reiss. Obaj mieli nieprzespaną noc z soboty na niedzielę. Piłkarz z Bełchatowa nie trafił z trzech metrów, napastnik Kolejorza, z czterech. Obaj mieli czas i swobodę, jedyną przeszkodą byli bramkarze. W przypadku Wacławczyka wystarczyło tylko trafić w bramkę, bo Jasmin Burić praktyczie już leżał. Zawodnik przestrzelił. Z kolei Reiss postanowił z bliska podać piłkę Emilijusowi Zubasowi, bo niestety tak wyglądało to uderzenie.

NAJŁADNIEJSZA BRAMKA
Łukasz Gikiewicz. Dośrodkowanie Waldemara Soboty, bomba Gikiewicza i mistrz Polski w doliczonym czasie gry ratuje remis z Podbeskidziem. Gikiewicz jest napastnikiem, choć jego statystyki nie powalają na kolana (51 meczów w ekstraklasie, 8 goli). Ten strzelony w ostatniej kolejce był piękny, Richard Zajac nie zdążył nawet zareagować, a piłka była już w siatce. Zobaczcie bramkę!

MECZ KOLEJKI
Legia - Górnik (3:0). W piątkowy wieczór przy Łazienkowskiej widać było, że grają drużyny z czołówki. Owszem, może nie był to porywający mecz, obfitujący w wiele sytuacji podbramkowych, ale zespoły pokazały to, czego często brakuje na polskich boiskach: jakość. Wynik wprawdzie wskazuje na łatwą wygraną drużyny Jana Urbana, ale tak nie było. Legioniści musieli mocno zapracować na te trzy bramki. Dodatkowo mieli więcej indywidualności (Radović, Ljuboja, Saganowski, Kosecki, Łukasik), ja to one często decydują o wyniku spotkania.

Miroslav Radović o meczu Legia-Górnik - zobacz film!



NAJBARDZIEJ REGULARNY ZESPÓŁ
GKS Bełchatów. Cztery mecze, zero z tyłu, zero z przodu. Wprawdzie remisami T-Mobile Ekstraklasy się nie uratuje (choć Kamil Kiereś twierdzi, że wzmacniają drużynę mentalnie), to gra skazywanej na pożarcie drużyny z Bełchatowa może się podobać. Ciekawe tylko, kiedy Emilijus Zubas i spółka wyczerpią limit szczęścia. Inna sprawa, że to co najmniej dziwnie, iż Legia, Lech i Wisła, czyli drużyny z dużym potencjałem w ofensywie, nie potrafią znaleźć sposobu na najsłabszy (przynajmniej patrząc na tabelę) zespół w T-Mobile Ekstraklasie.

DZIADKOWIE STRASZĄ
Jak w tym powiedzeniu z winem, im starsze, tym lepsze. 37-letni Radosław Sobolewski jest graczem meczu Wisła - Pogoń (2:0), strzela gola dla Białej Gwiazdy, pierwszego w lidze od października 2010 roku. Rok starszy Tomasz Frankowski wraca po kontuzji i już w 2. minucie spotkania Jagiellonii z Polonią (2:0), pokonuje Mariusza Pawełka. To 20. bramka "Franka" w karierze strzelona Czarnym Koszulom. Ma patent. "Dziadkowie" przywracają też blask Legii. Najpierw 35-letni Marek Saganowski, a następnie jego równieśnik Danijel Ljuboja i legioniści umacniają się na pierwszym miejscu w tabeli. Saganowski strzela też drugiego gola, ale sędziowie (niesłusznie) uznają, że był na spalonym. Wszystkich mógł zawstydzić 41-letni Piotr Reiss, ale nie dostosował się do poziomu reszty "dziadków" i pudłował na potęgę.

NAJWIĘKSZA TAJEMNICA
Postawa Lecha Poznań u siebie. Kibice Kolejorza muszą być w szoku. Przychodzą na stadion przy Bułgarskiej, choć ostatni raz Lech wygrał tam 163 dni temu (6.10.2012, 4:0 z Piastem). Od tamtej pory zagrał 5 spotkań. 4 przegrał (z Jagiellonią, Legią, Śląskiem i Polonią). W ostatniej kolejce zremisował z PGE GKS Bełchatów, a więc złośliwi mogą powiedzieć, że jakiś progres jest. W tym sezonie Lech na własnym stadionie zdobył 9 punktów (2 wygrane, 3 remisy, 4 porażki). Mniej od niego u siebie ugrały tylko drużyny będące na miejscach spadkowych, Bełchatów (7 pkt.) i Podbeskidzie (6 pkt.). Gdyby nie fantastyczna postawa drużyny Mariusza Rumaka na wyjazdach (10 meczów, 9 wygranych, 1 porażka), Kolejorz nie byłby wiceliderem.

POWRÓT KOLEJKI
Marcin Robak. Fajerwerków nie było, ale napastników rozlicza się ze zdobywanych bramek. Wszedł na boisko w 79. minucie, w 88. ustalił wynik spotkania Piasta z Lechią na 2:0. Przyjął piłkę, przełożył i uderzył pomiędzy nogami Michała Buchalika (zobaczcie bramkę!). 31-letni napastnik ostatni mecz w T-Mobile Ekstraklasie rozegrał 27 listopada 2010 roku, jako zawodnik Widzewa. Łodzianie wygrali wtedy 4:0 z Górnikiem Zabrze, z Robak strzelił dwa gole. Zimą odszedł do Konyasporu. Teraz wrócił i przywitał się z rodakami kolejną bramką, 27. w 77. występie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

PIĘKNO I PRZEKLEŃSTWO FUTBOLU
Wyniki Polonii i Lechii. Czarne Koszule rozegrały w Białymstoku najlepszy mecz w rundzie wiosennej. To zdanie zarówno trenera Piotra Stokowca, jak i fachowców obserwujących T-Mobile Ekstraklasę. Cóż z tej dobrej postawy, skoro Polonia uległa Jagiellonii (0:2) i perspektywa utrzymania miejsca w okolicach podium (lub na nim) jest coraz mniej realna. Jaga przeprowadziła dwie akcje, obie wykorzystała i za tydzień nikt nie będzie pamiętał, kto w tym meczu był lepszy. Zostanie wynik. - Nie raz i nie dwa to my prowadziliśmy grę, a i tak przegrywaliśmy. Teraz zrobiliśmy to, co trzeba - stwierdził Dawid Plizga. Racja. Podobna sytuacja miała miejsce w Gliwicach. Przez prawie pięć kwadransów drużyna Lechii przeważała, pudłowała lub dobrze bronił Dariusz Trela. W końcówce straciła dwa gole i dwa punkty. - Powinniśmy wygrać tu trzema bramkami - zlościł się trener Bogusław Kaczmarek.

Pewne zwycięstwo Jagiellonii z Polonią - zobacz film!



CYTATY KOLEJKI
"Trochę mi się głos łamie, bo ciężko znaleźć słowa po takim meczu" - Mariusz Rumak, trener Lecha Poznań po remisie z GKS-em Bełchatów (0:0).

"Może rzeczywiście w tym sezonie można będzie pomyśleć o czymś więcej" - Arkadiusz Głowacki po drugiej wygranej z rzędu Wisły Kraków

"To mogła być ostatnia moja bramka w karierze. A tak czeka mnie nieprzespana noc" - Piotr Reiss o swoim kiksie przy strzale z czterech metrów w meczu z GKS Bełchatów (0:0).

Siła Legii, Wisła się budzi - podsumowanie 19. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

7 lat. 2207 dni. Tyle czekała Legia Warszawa na zdobycie mistrzostwa Polski. Wszystko stało się jasne w sobotę, 25 maja, kilkanaście minut przed godziną 18. Lech Poznań przegrał z Podbeskidziem Bielsko - Biała (0:2). Przewaga drużyny Jana Urbana wzrosła do 6 punktów. Jako, że zespół z Łazienkowskiej ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań (3:1 i 1:0), mógł rozpocząć przyjmowanie gratulacji. Zasłużonych, bo legioniści byli najlepszą i najrówniej grającą ekipą T-Mobile Ekstraklasy. Zdominowali sezon 2012/13. Zdobyli mistrzostwo Polski, krajowy puchar, wygrali także rozgrywki Młodej Ekstraklasy. I zapewnili miejsce w europejskich pucharach Śląskowi Wrocław, który zagra w eliminacjach Ligi Europy jako finalista Pucharu Polski.

BOHATER KOLEJKI
Fabian Pawela. Dwa gole strzelone przez napastnika Podbeskidzia przy Bułgarskiej w Poznaniu, rozstrzygnęły sprawę mistrzostwa Polski. Pawelę pewnie to mało obchodziło, bo ważniejsze były trzy punkty dla Podbeskidzia. Gdyby nie one, poznalibyśmy już pierwszego spadkowicza, bo w przypadku porażki z Lechem, strata Górali do 14. w tabeli Ruchu Chorzów wynosiłaby już 7 punktów.

Mariusz Rumak: To nie było bardzo słabe spotkanie z naszej strony. Gratuluję Legii mistrzostwa - zobacz film!


NAJWAŻNIEJSZY GOL
Marek Saganowski. W końcówce meczu Legii z Widzewem (1:1) rodowity łodzianin nie trafił do pustej bramki. Oj, dostało mu się za to pudło po meczu. Wychowanek ŁKS-u uwielbia mecze z Widzewem, strzelił mu już 11 goli. Właśnie ta 11. bramka, zdobyta w 55. minucie piątkowego spotkania, dała legionistom mistrzostwo Polski. Saganowski w tym sezonie był tym rozstrzygającym losy w najważniejszych meczach. Dwa razy pokonał Rafała Gikiewicza w pierwszym spotkaniu finału Pucharu Polski, dzięki czemu Legia po raz 16. w swojej historii sięgnęła po to trofeum.

BRODA PROROKA
Michał Kucharczyk zmarnował większość kończącego się sezonu. W końcówce się obudził, zaczął grać regularnie, zdobył nawet bramkę w poprzedniej kolejce (3:0 z Jagiellonią). Zapuścił brodę i obiecał, że nie zgoli jej dopóki Legia nie zdobędzie mistrzostwa Polski. Na swoje szczęście, mógł zrobić to już w ostatnią sobotę. Tego dnia okazał się prorokiem. Legioniści mieli rano trening, a po jego zakończeniu, Kucharczyk ogłosił w szatni: Podbeskidzie wygra z Lechem 2:0. Sprawdziło się.

Piłkarze Legii po zdobyciu mistrzostwa - zobacz film!

TO NIE SĄ CZARY, GLIWICE MOGĄ MIEĆ PUCHARY
W sezonie 1988/89 Ruch Chorzów jako beniaminek zdobył mistrzostwo Polski. Piast Gliwice nie powtórzy tego jedynego w historii przypadku, ale już dziś można przyznać mu tytuł rewelacji rozgrywek. Bo wszystko wskazuje na to, że drużyna Marcina Brosza będzie reprezentowała Polskę w europejskich pucharach. Piast zgromadził 45 punktów, cztery mniej ma Polonia (wątpliwe, by otrzymała licencję), 5 traci Górnik Zabrze (i ma lepszy blilans meczów bezpośrednich, 1:0 i 1:1). To sprawia, że Gliwiczanom wystarczą dwa remisy, by zapewnić sobie udział w eliminacjach Ligi Europy. Dzięki mistrzostwu Legii, Śląsk ma zapewnione miejsce w europejskich pucharach jako finalista Pucharu Polski. To oznacza, że jeśli znajdzie się na najniższym stopniu podium (ma punkt przewagi nad Piastem i gorszy bilans meczów bezspośrednich, 1:3 i 2:3), prawo gry w pucharach przypadnie kolejnemu zespołowi z T-Mobile Ekstraklasy.

ZACIĘTA WALKA O UTRZYMANIE
Mistrza znamy, wicemistrza też, ale do ostatniej kolejki T-Mobile Ekstraklasy będziemy emocjonować się walką o utrzymanie. Wygrywając z Górnikiem (1:0), ogromny krok w kierunku zapewnienia sobie ligowego bytu, zrobiła Pogoń. Po remisie z Legią, w niebezpieczne rejony dostał się Widzew, ale ma 5 punktów przewagi nad GKS-em Bełchatów. W trudnej sytuacji znalazł się Ruch Chorzów, który ma 3 punkty więcej od Bełchatowa i lepszy bilans meczów bezpośrednich. W najbliższej kolejce Niebiescy podejmują świeżo upieczonych mistrzów Polski. Broni nie składa Podbeskidzie, które było ostatnio zdecydowanie lepsze od Lecha (2:0), ale jest w bardzo trudnej sytuacji.

12.     Pogoń Szczecin     32
13.     Widzew Łódź         32
14.     Ruch Chorzów         30
15.     GKS Bełchatów     27
16.     Podbeskidzie        26

0:15 ZGŁOŚ SIĘ
3 bramki na mecz - tyle w ostatnich pięciu kolejkach średnio traci Jagiellonia. Tylko Ruch ma gorsza defensywę w T-Mobile Ekstraklasie. 0:1 z Lechem, 0:3 z Widzewem, Legią i Śląskiem, 0:5 z Koroną. To bilans ostatnich spotkań drużyny prowadzonej przez Tomasza Hajto. W pięciu spotkaniach Jaga straciła 15 bramek, nie zdobyła żadnej. W poprzednich 23 kolejkach dała sobie strzelić 29 goli.

Tomasz Kupisz: Nie można w taki sposób tracić bramek - zobacz film!

LIDERÓW CZTERECH
Po zdobyciu mistrzostwa Polski przez Legię już wiadomo, że tylko 4 drużyny będą mogły pochwalić się, iż w tym sezonie przewodziły T-Mobile Ekstraklasie. Po 1. kolejce były to Legia, Lech i Pogoń, które swoje mecze wygrały po 4:0. w kolejkach 2-3 liderowała ekipa ze stolicy. Od 4., do 6. kolejki, tabeli przewodził Widzew Łódź. Po 7. serii gier i wygranej 2:1 z Wisłą Kraków, liderem została Legia. I nie oddała prowadzenia do końca sezonu.

GOŚCINNA KOLEJKA
5 remisów, 2 wygrane gości i zaledwie jedno zwycięstwo gospodarzy. Tylko Pogoń Szczecin pokonując 1:0 Górnika Zabrze uratowała honor drużyn, które rozgrywały mecze 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy na własnym stadionie. Generalnie w sezonie 2012/13 pojecie "atutu własnego boiska" traci znaczenie. Do tej pory na 216 rozegranych spotkań, tylko 91 wygrali gospodarze (42 procent), 72 zakończyło się zwycięstwami gości (33 procent), a co czwarte (25 procent) kończy się remisem.

NAJSZCZEŚLIWSZY PIŁKARZ
Miroslav Radović. W sobotę zdobył swoje pierwsze mistrzostwo Polski, choć Legia kupiła go z Partizana Belgrad już 7 lat temu. W niedzielę, świętował. W poniedziałek jego żona urodziła w Serbii bliźniaki. Dwóch synów (jednego już ma). - W ciągu dwóch dni ustrzeliłem podwójny dublet - śmiał się najlepszy asystent spośród piłkarzy mistrza Polski.

HISTORYCZNY WYCZYN KOLEJORZA
Lech Poznań 6 razy zdobywał mistrzostwo Polski, ale nigdy nie był wicemistrzem kraju. Sobotnia porażka z Podbeskidziem (0:2) sprawiła, że po raz pierwszy w swojej historii gracze Kolejorza założą srebrne medale.

Mistrzem Polski jest Legia - podsumowanie 28. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Była walka, krew, pot i łzy, a ostatecznie ... nic się nie zmieniło, bo układ sił w pierwszej i drugiej "ósemce" w porównaniu z poprzednią kolejką pozostał bez zmian. Strzał z metra w słupek bramki Piasta w wykonaniu Bekima Balaja sprawił, że Jagiellonia nie zagra w grupie mistrzowskiej. Zgodnie wygrały Legia i Lech, Podbeskidzie dzięki najszybszej bramce w historii wykaraskało się ze strefy spadkowej. Sląsk rzutem na taśmę wskoczył na 12. miejsce, dzięki temu zagra 4 mecze u siebie.

MISTRZ POD BATUTĄ ŻYRY
Najpierw asysta, następnie wywalczony rzut karny, Michał Żyro ma coraz większy wpływ na to, co dzieje się w drużynie mistrzów Polski. Wiosną wraca do formy, ma już 5 asyst, strzelił jednego gola. Legia zdeklasowała Zagłębie Lubin w pierwszej połowie meczu tych drużyn. Żal było patrzeć na drużynę Oresta Lenczyka: wystraszoną, grającą bez pomysłu, właściwie patrzącą tylko na to, co robią legioniści. Błysnęli Portugalczycy. Orlando Sa zdobył swoją pierwszą bramkę on transferu do Legii, a Helio Pinto zanotował piękne trafienie z rzutu wolnego. Problem w tym, że stołeczna ekipa uznała, że 45 minut dobrej gry wystarczy i po przerwie spuściła z tonu. Gdyby tego nie zrobiła, z Dolnego Śląska wywiozłaby jeszcze bardziej okazałe zwycięstwo.


FAŁSZYWY GWIZDEK
Lech bez problemu ograł Górnika na jego terenie (3:0), wygrana Kolejorza nie była choćby przez chwilę zagrożona, ale to spotkanie zapamiętamy głównie z powodu bramki zdobytej przez Kaspera Hamalainena (na 3:0). Gdyby być skrupulatnym, to asystę przy tym golu trzeba zaliczyć jednemu z miejscowych kibiców, który w momencie akcji Lecha użył gwizdka. Dmuchnął na tyle mocno, że było to doskonale słyszane na murawie. Zawodnicy Górnika stanęli myśląc, że to sędzia przerwał spotkanie. Fin spokojnie pobiegł na bramkę Grzegorza Kasprzika i go pokonał pieczętując wygraną zespołu Mariusza Rumaka.
Oddzielne słowo należy się Górnikowi - najgorszej drużynie rundy wiosennej. 9 meczów, 4 remisy, 5 porażek. Najgorsza (wspólnie z Cracovią) ofensywa - 6 goli strzelonych. Najgorsza defensywa (16 bramek straconych). A po rundzie jesiennej Górnik zajmował 2. miejsce ze stratą 5 punktów do Legii...

20. GOL ROBAKA
Marcin Robak zdobył swoją 20. bramkę w tym sezonie. Ostatnim Polakiem, który zbliżył się do tego osiągnięcia był Paweł Brożek w sezonie 2008/09 (19 goli). Rok później o jedno trafienie mniej zaliczył Robert Lewandowski. Potem honoru polskich snajperów bronił Tomasz Frankowski (po 15 goli w sezonach 2010/11, 2011/12). Teraz Robak pokazał klasę, a przecież przed nim jeszcze 7 dodatkowych kolejek.
Inna sprawa, że po Pogoni w meczu z czerwoną latarnią T-Mobile Ekstraklasy spodziewaliśmy się o wiele więcej. Widzew przy nieco lepszej skuteczności wcale nie musiał przegrać w Szczecinie. Walczył jednak z własnymi słabościami i dobrą formą Radosława Janukiewicza. Z kolei Portowcy wydają się być mocnym kandydatem do gry w europejskich pucharach.

KOSZTOWNY SŁUPEK BALAJA
Czasem w futbolu strzały niecelne przechodzą do jego historii. Jak choćby David Beckham na Euro 2004 w meczu z Portugalią (poślizgnął się) czy Roberto Baggio na MŚ 1994, po uderzeniu którego Brazylia została mistrzem świata (oba strzały nad poprzeczką). Wracając na ziemię, do naszej rzeczywistości, takim Beckhamem czy Baggio Jagiellonii był Albańczyk Bekim Balaj. Już w doliczonym czasie meczu z Piastem (1:1) z metra trafił w słupek. Gdyby uderzył kilka centymetrów w prawo, to jego drużyna nie tylko wygrałaby mecz, ale i w fazie finałowej zagrała w grupie mistrzowskiej. A tak przyjdzie jej walczyć o utrzymanie. Piast zremisował w Białymstoku, ale dał się wyprzedzić Śląskowi Wrocław i w fazie finałowej zagra trzy mecze u siebie zamiast czterech.

NAJSZYBSZY GOL W HISTORII LIGI
Garstka kibiców przy Reymonta drapała się jeszcze po plecach, przecierała zakurzone krzesełka, szykowała się do wygodnego zajęcia miejsca i oglądania meczu swojej drużyny. W tym czasie zapadło rozstrzygnięcie. Tuż po rozpoczęciu gry Damian Chmiel huknął z prawie 30 metrów na bramkę Michała Miśkiewicza. Bramkarz Wisły nie sięgnął piłki, ta uderzyła w poprzeczkę, odbiła się od jego pleców i wpadła do siatki. Zegar wskazywał 12. sekundę spotkania. Tym samym oglądaliśmy najszybciej zdobytą bramkę w historii T-Mobile Ekstraklasy. Więcej goli przy Reymonta nie strzelono. Podbeskidzie wygrzebało się ze strefy spadkowej, a Biała Gwiazda pogrążona jest w kryzysie. Wiosną zdobyła zaledwie 8 punktów, gorsze pod tym względem są jedynie Piast, Widzew i Górnik.


ZAWISZA STAWIA NA PUCHAR
Wygląda na to, że na dobre obudził nam się Ruch. Najpierw było 6 wygranych z rzędu, potem trzy kolejne porażki, teraz dwa zwycięstwa. Tym samym Niebiescy zakończyli fazę zasadniczą sezonu T-Mobile Ekstraklasy na podium. Po podziale punktów mają zaledwie dwa oczka straty do Lecha i 7 do liderującej Legii.
Nękany kontuzjami Zawisza chyba nie włączy się do walki o najwyższe cele. Drużyna Ryszarda Tarasiewicza ma skoncentrować się na Pucharze Polski, gdzie w pierwszym meczu półfinałowym wygrała z Jagiellonią na wyjeździe (2:0), więc jest faworytem do awansu. A w finale prawdopodobnie czeka rozbite Zagłębie (3:0 w 1. meczu z Arką).

BEZ PRZYJAŹNI W MECZU PRZYJAŹNI
Śląsk - Lechia, czyli mecz przyjaźni, ale tym razem miejsca na sentymenty nie było. Choć akurat w tym przypadku fani obu drużyn niezależnie od wyniku, po spotkaniu byli szczęśliwi. Inne rozstrzygnięcia poukładały się w taki sposób, że skromna wygrana Śląska (1:0) dała zespołowi Tadeusza Pawłowskiego 12. miejsce (i cztery mecze u siebie w fazie finałowej). Z kolei Lechia mimo porażki utrzymała 8. miejsce w tabeli, co pozwoli jej mierzyć się z najlepszymi w dodatkowych 7 kolejkach. Lechię uznajemy też najuczciwszą drużyną ligi: 30 meczów, 10 wygranych, 10 remisów, 10 porażek.

PIERWSZE TRAFIENIE KORZYMA
Pamiętacie straszną kontuzję Macieja Korzyma z końcówki poprzedniego sezonu, kiedy złamał nogę w stawie skokowym? Ambitny kapitan Korony doszedł do siebie, choć po takich urazach ciężko szybko wrócić do formy. Wiosna grywał różnie, głównie słabiej, ale w tym ostatnim spotkaniu w końcu zrobił to, co do niego należało. Przesądził o wyniku meczu z Cracovią  (1:0) wykorzystując dobre dośrodkowanie Kamila Sylwestrzaka. Tym przyłożeniem głowy do piłki Korzym pozbawił Cracovię złudzeń co do awansu do grupy mistrzowskiej. Pasy musiały w Kielcach wygrać, aby wyprzedzić Lechię Gdańsk.

Znamy ostateczne rozstrzygnięcia - podsumowanie 30. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się