7 lat. 2207 dni. Tyle czekała Legia Warszawa na zdobycie mistrzostwa Polski. Wszystko stało się jasne w sobotę, 25 maja, kilkanaście minut przed godziną 18. Lech Poznań przegrał z Podbeskidziem Bielsko - Biała (0:2). Przewaga drużyny Jana Urbana wzrosła do 6 punktów. Jako, że zespół z Łazienkowskiej ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań (3:1 i 1:0), mógł rozpocząć przyjmowanie gratulacji. Zasłużonych, bo legioniści byli najlepszą i najrówniej grającą ekipą T-Mobile Ekstraklasy. Zdominowali sezon 2012/13. Zdobyli mistrzostwo Polski, krajowy puchar, wygrali także rozgrywki Młodej Ekstraklasy. I zapewnili miejsce w europejskich pucharach Śląskowi Wrocław, który zagra w eliminacjach Ligi Europy jako finalista Pucharu Polski.

BOHATER KOLEJKI
Fabian Pawela. Dwa gole strzelone przez napastnika Podbeskidzia przy Bułgarskiej w Poznaniu, rozstrzygnęły sprawę mistrzostwa Polski. Pawelę pewnie to mało obchodziło, bo ważniejsze były trzy punkty dla Podbeskidzia. Gdyby nie one, poznalibyśmy już pierwszego spadkowicza, bo w przypadku porażki z Lechem, strata Górali do 14. w tabeli Ruchu Chorzów wynosiłaby już 7 punktów.

Mariusz Rumak: To nie było bardzo słabe spotkanie z naszej strony. Gratuluję Legii mistrzostwa - zobacz film!


NAJWAŻNIEJSZY GOL
Marek Saganowski. W końcówce meczu Legii z Widzewem (1:1) rodowity łodzianin nie trafił do pustej bramki. Oj, dostało mu się za to pudło po meczu. Wychowanek ŁKS-u uwielbia mecze z Widzewem, strzelił mu już 11 goli. Właśnie ta 11. bramka, zdobyta w 55. minucie piątkowego spotkania, dała legionistom mistrzostwo Polski. Saganowski w tym sezonie był tym rozstrzygającym losy w najważniejszych meczach. Dwa razy pokonał Rafała Gikiewicza w pierwszym spotkaniu finału Pucharu Polski, dzięki czemu Legia po raz 16. w swojej historii sięgnęła po to trofeum.

BRODA PROROKA
Michał Kucharczyk zmarnował większość kończącego się sezonu. W końcówce się obudził, zaczął grać regularnie, zdobył nawet bramkę w poprzedniej kolejce (3:0 z Jagiellonią). Zapuścił brodę i obiecał, że nie zgoli jej dopóki Legia nie zdobędzie mistrzostwa Polski. Na swoje szczęście, mógł zrobić to już w ostatnią sobotę. Tego dnia okazał się prorokiem. Legioniści mieli rano trening, a po jego zakończeniu, Kucharczyk ogłosił w szatni: Podbeskidzie wygra z Lechem 2:0. Sprawdziło się.

Piłkarze Legii po zdobyciu mistrzostwa - zobacz film!

TO NIE SĄ CZARY, GLIWICE MOGĄ MIEĆ PUCHARY
W sezonie 1988/89 Ruch Chorzów jako beniaminek zdobył mistrzostwo Polski. Piast Gliwice nie powtórzy tego jedynego w historii przypadku, ale już dziś można przyznać mu tytuł rewelacji rozgrywek. Bo wszystko wskazuje na to, że drużyna Marcina Brosza będzie reprezentowała Polskę w europejskich pucharach. Piast zgromadził 45 punktów, cztery mniej ma Polonia (wątpliwe, by otrzymała licencję), 5 traci Górnik Zabrze (i ma lepszy blilans meczów bezpośrednich, 1:0 i 1:1). To sprawia, że Gliwiczanom wystarczą dwa remisy, by zapewnić sobie udział w eliminacjach Ligi Europy. Dzięki mistrzostwu Legii, Śląsk ma zapewnione miejsce w europejskich pucharach jako finalista Pucharu Polski. To oznacza, że jeśli znajdzie się na najniższym stopniu podium (ma punkt przewagi nad Piastem i gorszy bilans meczów bezspośrednich, 1:3 i 2:3), prawo gry w pucharach przypadnie kolejnemu zespołowi z T-Mobile Ekstraklasy.

ZACIĘTA WALKA O UTRZYMANIE
Mistrza znamy, wicemistrza też, ale do ostatniej kolejki T-Mobile Ekstraklasy będziemy emocjonować się walką o utrzymanie. Wygrywając z Górnikiem (1:0), ogromny krok w kierunku zapewnienia sobie ligowego bytu, zrobiła Pogoń. Po remisie z Legią, w niebezpieczne rejony dostał się Widzew, ale ma 5 punktów przewagi nad GKS-em Bełchatów. W trudnej sytuacji znalazł się Ruch Chorzów, który ma 3 punkty więcej od Bełchatowa i lepszy bilans meczów bezpośrednich. W najbliższej kolejce Niebiescy podejmują świeżo upieczonych mistrzów Polski. Broni nie składa Podbeskidzie, które było ostatnio zdecydowanie lepsze od Lecha (2:0), ale jest w bardzo trudnej sytuacji.

12.     Pogoń Szczecin     32
13.     Widzew Łódź         32
14.     Ruch Chorzów         30
15.     GKS Bełchatów     27
16.     Podbeskidzie        26

0:15 ZGŁOŚ SIĘ
3 bramki na mecz - tyle w ostatnich pięciu kolejkach średnio traci Jagiellonia. Tylko Ruch ma gorsza defensywę w T-Mobile Ekstraklasie. 0:1 z Lechem, 0:3 z Widzewem, Legią i Śląskiem, 0:5 z Koroną. To bilans ostatnich spotkań drużyny prowadzonej przez Tomasza Hajto. W pięciu spotkaniach Jaga straciła 15 bramek, nie zdobyła żadnej. W poprzednich 23 kolejkach dała sobie strzelić 29 goli.

Tomasz Kupisz: Nie można w taki sposób tracić bramek - zobacz film!

LIDERÓW CZTERECH
Po zdobyciu mistrzostwa Polski przez Legię już wiadomo, że tylko 4 drużyny będą mogły pochwalić się, iż w tym sezonie przewodziły T-Mobile Ekstraklasie. Po 1. kolejce były to Legia, Lech i Pogoń, które swoje mecze wygrały po 4:0. w kolejkach 2-3 liderowała ekipa ze stolicy. Od 4., do 6. kolejki, tabeli przewodził Widzew Łódź. Po 7. serii gier i wygranej 2:1 z Wisłą Kraków, liderem została Legia. I nie oddała prowadzenia do końca sezonu.

GOŚCINNA KOLEJKA
5 remisów, 2 wygrane gości i zaledwie jedno zwycięstwo gospodarzy. Tylko Pogoń Szczecin pokonując 1:0 Górnika Zabrze uratowała honor drużyn, które rozgrywały mecze 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy na własnym stadionie. Generalnie w sezonie 2012/13 pojecie "atutu własnego boiska" traci znaczenie. Do tej pory na 216 rozegranych spotkań, tylko 91 wygrali gospodarze (42 procent), 72 zakończyło się zwycięstwami gości (33 procent), a co czwarte (25 procent) kończy się remisem.

NAJSZCZEŚLIWSZY PIŁKARZ
Miroslav Radović. W sobotę zdobył swoje pierwsze mistrzostwo Polski, choć Legia kupiła go z Partizana Belgrad już 7 lat temu. W niedzielę, świętował. W poniedziałek jego żona urodziła w Serbii bliźniaki. Dwóch synów (jednego już ma). - W ciągu dwóch dni ustrzeliłem podwójny dublet - śmiał się najlepszy asystent spośród piłkarzy mistrza Polski.

HISTORYCZNY WYCZYN KOLEJORZA
Lech Poznań 6 razy zdobywał mistrzostwo Polski, ale nigdy nie był wicemistrzem kraju. Sobotnia porażka z Podbeskidziem (0:2) sprawiła, że po raz pierwszy w swojej historii gracze Kolejorza założą srebrne medale.

Mistrzem Polski jest Legia - podsumowanie 28. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

W niedzielę przy Łazienkowskiej w Warszawie było jak w Argentynie. Kibice i piłkarze godnie uczcili zdobycie mistrzostwa Polski po 7 latach przerwy. Zawodnicy nie dali szans ustępującemu mistrzowi kraju, Śląskowi Wrocław. Rozbili go aż 5:0, a klasycznego hattricka ustrzelił Marek Saganowski. Nie mniej wesoło było w Bielsku. Podbeskidzie pokonało na wyjeździe Widzew Łódź (2:1) i dzięki tej wygranej zapewniło sobie utrzymanie. Do końca dzielnie walczył GKS Bełchatów, ale zabrakło mu punktu. Z T-Mobile Ekstraklasą żegna się też Polonia Warszawa, która nie otrzymała licencji na przyszły sezon.

BOHATER KOLEJKI
Marek Saganowski. W październiku skończy 35 lat, ale tego wieku kompletnie po nim nie widać. Końcówkę sezonu miał świetną, dochodził do wielu sytuacji podbramkowych, ale brakowało mu skuteczności. Rozgrywki zakończył jednak z przytupem, wbijając trzy bramki Śląskowi Wrocław. Był to dopiero drugi w tym sezonie hattrick. Pierwszego skompletował w 1. kolejce Danijel Ljuboja (4:0 Legii z Koroną Kielce). Saganowski jednak ma tego najcenniejszego, bo klasycznego. Trzy gole w jednej połowie, nieprzedzielone innymi.

NAJCENNIEJSZY GOL KRÓLA STRZELCÓW
Robert Demjan został najlepszym snajperem ekstraklasy. Uzbierał 14 bramek, ale ta ostatnia, zdobyta w meczu z Widzewem (2:1), okazała się najcenniejsza. Bo dała Podbeskidziu utrzymanie w ekstraklasie. Demjan wykorzystał rzut karny. Był to jego pierwszy gol strzelony w tym sezonie z 11. metrów.
Zobaczymy, gdzie w kolejnych rozgrywkach zagra napastnik ze Słowacji. Kończy mu się kontrakt, ale sam nie wykluczył, że zdecyduje się zostać w drużynie Górali. Miniony sezon miał zdecydowanie najlepszy w karierze. Dotychczas w jednych rozgrywkach udało mu się strzelić maksymalnie 6 goli. Teraz zdobył 14 bramek.

Kibice w Bielsku-Białym mogą świętować! Podbeskidzie utrzymało się w T-Mobile Ekstraklasie!

STATYSTYKI
W rozgrywkach sezonu 2012/13 polskie drużyny rozegrały 240 spotkań. 97 z nich zakończyło się wygranymi gospodarzy, 80 razy triumfowali goście, a pozostałe 63 mecze kończyły się remisami. Tych bezbramkowych było 17, bramkowych, 46. Najlepszą obronę miały Legia i Lech (po 22 stracone bramki), najgorszą Ruch Chorzów (48). Zdecydowanie najlepszym zespołem w ofensywie była Legia, która strzeliła 59 goli. Najsłabszy pod tym względem był GKS Bełchatów, zaledwie 24 zdobyte bramki. Najczęściej mecze kończyły się wnikiem 1:0 (43 razy). Najwyższą wygraną wyjazdową odniosła Polonia Warszawa (5:0) z GKS-em Bełchatów. Najwyżej u siebie wygrywały Legia i Korona (5:0). Najwięcej goli w jednym meczu strzelono w 26. kolejce. Lechia zremisowała z Ruchem aż 4:4.

DWA GOLE DO 600
Piłkarze T-Mobile Ekstraklasy strzelili w minionym sezonie 598 goli. 322 z nich były dziełem drużyn gospodarzy, 276, gości. Średnio zdobywana 2,49 na mecz. 254 gole strzelono w pierwszych połowach meczów, a 344 w drugich. 8 bramek było samobójczych. Sędziowie podyktowali 71 rzutów karnych, z których 52 zostały wykorzystane. Po dwa razy nie dali się pokonać Jasmin Burić, Zbigniew Małkowski, Sergei Pareiko, Dariusz Trena, Emilijus Zubas i Jakub Słowik. Najwięcej "jedenastek" zmarnowali zawodnicy Polonii (4). Królem rzutów karnych został Łukasz Broź, kapitan Widzewa zdobył w ten sposób 6 bramek.

CZAS POŻEGNAŃ
Dawno tylu świetnych piłkarzy nie kończyło karier w jednym momencie. Ostatnia kolejka T-Mobile Ekstraklasy była dla nich pożegnaniem. Zacznijmy od Tomasza Frankowskiego, zdobywcy 168 bramek w polskiej ekstraklasie. Z boiskiem żegna się też Michał Żewłakow, 102-krotny reprezentant Polski. Żegna się z futbolem w podwójnej koronie, bo jego Legia zdobyła mistrzostwo i krajowy puchar. Kilkanaście tygodni temu taką samą decyzję podjął jego brat bliźniak, Marcin. Po nim Aleksandar Vuković, który przegrał z kontuzją. Kibice w Poznaniu pożegnali Piotra Reissa, który wytrwał na boisku do 41. roku życia. Prawdopodobnie decyzję o rozbracie z futbolem podejmie też Kamil Kosowski. Kiedyś każdy z nich był gwiazdą ligi. Życie nie znosi próżni, więc miejmy nadzieję, że przyszły sezon wykreuje ich następców. Przynajmniej tak samo dobrych jak ci, którzy odchodzą na emeryturę.

Legia fetuje, Podbeskidzie się utrzymało - podsumowanie 30. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Radość napastników, koszmar dla obrońców i bramkarzy. Piłkarze T-Mobile Ekstraklasy zafundowali sobie i kibicom ostre strzelanie. W ośmiu meczach zdobyli aż 36 bramek, co jest najlepszym wynikiem od 50 lat! Do wyrównania rekordu z 5. kolejki sezonu 1963/64 zabrakło jednego gola. Na szczycie tabeli pozostała Legia Warszawa. Nie ma już w lidze niepokonanej drużyny, bo swojego pogromcę znalazła Wisła Kraków. Biała Gwiazda przegrała w Bydgoszczy z Zawiszą (1:3).

PIĘĆ MINUT MISTRZA
Legia długo męczyła się z Piastem Gliwice. Strzeliła gola, ale nie przekonywała. Kiedy goście wyrównali (Łukasz Hanzel), a trener Jan Urban wpuścił na boisko Michała Żyro i Jakuba Koseckiego, mistrzowie Polski w końcu zaczęli prezentować się na miarę możliwości. W pięć minut rozbili zespół Marcina Brosza. Pomiędzy 60. a 65. minutą zdobyli trzy bramki. Najpierw Helio Pinto dobił uderzenie w słupek Wladimera Dwaliszwilego. Potem Gruzin sam pokonał Dariusza Trelę, a wynik ustalił Jakub Rzeźniczak. Obrońca legionistów rozgrywa najlepszy sezon w karierze. Strzelił już 3 gole w lidze (i jednego w eliminacjach Ligi Mistrzów), czyli tyle, ile w swoich poprzednich 10 sezonach w T-Mobile Ekstraklasie.

HORROR KOLEJKI
Kiedy zegar na stadionie Górnika Zabrze wskazywał 90 minutę, gospodarze modlili się o remis w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Przegrywali 1:2 i nic nie wskazywało, że to się zmieni. A jednak... W 1. minucie doliczonego czasu wyrównał Bartosz Iwan, a 120 sekund później Prejuce Nakoulma sprawił, że Adam Nawałka mógł zapisać kolejne trzy punkty. Piłkarze z Wrocławia długo nie mogli dojść do siebie. Byli w szoku. - Nigdy mi się coś takiego nie przytrafiło - komentował Marco Paixao, który zdobył dwie bramki dla gości. Nigdy nie mów nigdy...

GOL KOLEJKI
Było z czego wybierać, bo przecież w 12. kolejce T-Mobile Ekstraklasy bramkarze kapitulowali aż 36 razy. Najładniejszą bramkę zdobył Deleu, brazylijski obrońca Lechii Gdańsk. Strzelił lewą nogą z 20 metrów, potężnie, tor lotu piłki zupełnie nie wskazywał, że to uderzenie da Lechii prowadzenie. A jednak, piłka odbiła się od poprzeczki, spadła za linię bramkową, a następnie wyszła w pole. Były to miłe złego początki, bo Lech Poznań na gola Deleu odpowiedział czterema trafieniami. Co ciekawe, wspomniana bramka była pierwszą puszczoną w Ekstraklasie (w 3. meczu) przez Macieja Gostomskiego, który kilka tygodni temu zastąpił Krzysztofa Kotorowskiego.


PRZEBUDZENIE BYŁYCH POLONISTÓW
Łukasz Teodorczyk i Wladimer Dwaliszwili rok temu wspólnie występowali w ataku Polonii Warszawa. Klub z Konwiktorskiej się rozpadł, a oni zmienili pracodawcę, jeden poszedł do Lecha Poznań, drugi do Legii. W obecnym sezonie nie mieli łatwo, często byli krytykowani. Skuteczność powróciła w najlepszym momencie, tuż przed hitem nad hitami, czyli spotkaniem wicemistrza z mistrzem Polski (27.10, godz. 18). Teodorczyk rozłożył na łopatki Lechię Gdańsk (4:1), strzelił dwa gole i zaliczył asystę. Taki sam bilans miał Dwaliszwili w meczu z Piastem Gliwice (4:1).

WEJŚCIE SMOKA
Po powrocie na ławkę trenerską Orest Lenczyk mógł w końcu unieść ręce w geście triumfu. 71-letni szkoleniowiec na inaugurację pracy w Zagłębiu Lubin przegrał dolnośląskie derby ze Śląskiem (0:2), ale w drugim swoim spotkaniu zdobył trzy punkty. Lubinianie pokonali Widzew Łódź (3:1), a kluczowym momentem spotkania było wpuszczenie na boisko Adriana Błąda (71. minuta). Wychowanek Zagłębia strzelił dwa gole i zdecydowanie rozruszał ofensywę. - Przegrywaliśmy, trzeba było podnieść zespół na duchu, pomóc, udało się - skomentował bohater spotkania.

STRZELASZ PIERWSZY? PRZEGRYWASZ
Pierwsze pięć meczów 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy rozegrano według klucza: kto pierwszy strzelał gola, schodził z boiska pokonany. Jagiellonia prowadziła 1:0 z Koroną, skończyło się 1:4. Śląsk wygrywał już 2:0 z Górnikiem, wynik końcowy - 2:3. Wisła prowadziła w Bydgoszczy 1:0, przegrała 1:3. Widzew prowadził w Lubinie 1:0, ale przegrał 1:3. Lechia wbiła bramkę Lechowi, ale z boiska schodziła z wynikiem 1:4. Całą zabawę popsuli piłkarze Cracovii, którzy jako pierwsi zdobyli gola i wygrali z Podbeskidziem (4:2). Podobnie było w Warszawie, gdzie Legia pokonała Piasta (4:1).


WIELKI JAK GOULON
- To jakaś masakra - śmiał się pomocnik Białej Gwiazdy Łukasz Garguła w przerwie meczu Zawiszy z Wisłą, kiedy pytano go o pojedynki ze 100-kilogramowym Heroldem Goulonem. W 2. połowie wiślakowi nie było już do śmiechu. To właśnie Francuz wyrównał stan meczu, a potem poprowadził drużynę do wygranej, a jednocześnie sprawił, że Wisła po raz pierwszy w tym sezonie schodziła z boiska pokonana (1:3). Goulon imponuje. Mimo potężnej budowy ciała jest zwrotny, nie ma problemów z koordynacją. To jasne, że potrafi się przepchnąć, ale o niezły wyskok trudno było go podejrzewać. W meczu z Wisłą pokazał, że to także potrafi.

DOMOWA NIEMOC RUCHU
Niebiescy, grając u siebie,unktować, ale jeśli chce skutecznie walczyć o utrzymanie, musi wygrywać u siebie. Po jednej wygranej na własnym boisku mają także Jagiellonia (4 mecze) i Podbeskidzie (6 meczów).

KARUZELA Z TRENERAMI SIĘ KRĘCI
Prezesi znowu nie wytrzymują ciśnienia i kolejny trener pożegnał się z pracą. Tym razem padło na Czesława Michniewicza, którego Podbeskidzie Bielsko-Biała przegrało w ostatniej kolejce z Cracovią (2:4). Michniewicz pracował w Bielsku od 22 marca, uratował Podbeskidzie przed spadkiem. Po 12 kolejkach obecnych rozgrywek zespół ten zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, zaledwie z 8 punktami na koncie. Nowym szkoleniowcem Górali zostanie Leszek Ojrzyński, zwolniony w sierpniu z Korony Kielce.

Rozstrzelana ekstraklasa - podsumowanie 12. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Choć przy pustych trybunach, to w Warszawie emocji nie zabrakło. Mecz kolejki dwóch odwiecznych rywali, Legii z Wisłą, tym razem na remis. Tyle, że te niedzielne 2:2 jest dla gości jak wygrana, a dla mistrzów Polski powód do wstydu. Legioniści prowadzili 2:0, grali z przewagą jednego zawodnika, a mimo tego dali sobie wydrzeć dwa punkty. W Chorzowie dobiegła świetna passa Ruchu, który po 6 kolejnych wygranych, przegrał u siebie z Piastem (0:2).

WISŁA ZNACZY STILIĆ, A LEGIA ZNACZY KOMPROMITACJA
Gdyby w przerwie meczu Legia - Wisła ktoś publicznie powiedział, że mistrzowie Polski nie wygrają tego meczu, zostałby uznany za niepoczytalnego. Legioniści świetnie dowodzeni przez Miroslava Radovicia i Ondreja Dudę prowadzili 2:0, mogli wyżej, a Biała Gwiazda od 27. minuty grała w „10” po czerwonej kartce Arkadiusza Głowackiego. W drugiej części gry sprawę w swoje ręce (a właściwie nogi) wziął Semir Stilić. Bośniak zaczął rządzić na murawie. Najpierw kapitalnie ograł Tomasza Jodłowca, wyłożył piłkę Donaldowi Guerrierowi, a ten pokonał Duszana Kuciaka. Następnie fantastycznie uderzył z rzutu wolnego (30 metrów od bramki Legii), piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. - Pokazaliśmy charakter - cieszył się Stilić. - Brak zwycięstwa to skandal - nie miał wątpliwości Radović.

URODZINOWY PREZENT MOŻDŻENIA
Lech w meczu z Podbeskidziem szedł drogą: niebo, piekło, niebo. Prowadził po rzucie karnym wykorzystanym przez Huberta Wołąkiewicza. Kiedy fantastycznym uderzeniem z ponad 30 metrów wyrównał Przemysław Pietruszka, a Górale stwarzali kolejne okazje do zdobycia bramki, wszystko wskazywało na to, że przy Bułgarskiej dojdzie do sensacji. I wtedy sędzia podyktował rzut wolny tuż przed polem karnym Podbeskidzia. Mateusz Możdżeń sprytnie odsunął piłkę dwa metry, żeby było łatwiej, uderzył idealnie, nad murem. Była 6. minuta doliczonego czasu gry, obchodzący tego dnia 23. urodziny dał Kolejorzowi trzy punkty. Załamany na ławce rezerwowych Mariusz Rumak wyskoczył jak z procy. Pędził do jubilata z taką szybkością, że Usain Bolt miałby problem z wyprzedzeniem go.

MISTRZ I UCZEŃ NA REMIS
Przed laty Orest Lenczyk i Tadeusz Pawłowski stanowili o sile Śląska Wocław. Pawłowski przez 12 lat grał w tym klubie, jest jego legendą i najlepszym strzelcem w historii. W latach 1979-80 prowadził go Lenczyk, uczynił z Pawłowskiego kapitana drużyny. W niedzielę spotkali się jako trenerzy w derbach Dolnego Śląska. Stawka była wysoka. Śląsk musiał wygrać jeśli jeszcze marzył o walce o miejsce w grupie mistrzowskiej. Zagłębie tak samo, ale cel ma inny, wywalczyć sobie jak największą przewagę nad Widzewem i Podbeskidziem. Skończyło się, jak w takich przypadkach najczęściej bywa, remisem, który nikogo nie urządza. Śląsk ma 7 punktów straty do 8. miejsca na 12 możliwych do zdobycia. Zagłębie zaledwie dwa "oczka" przewagi nad Góralami.

KONIEC SERII KOCIANA, PRZEŁAMANIE PIASTA
To właśnie piękno T-Mobile Ekstraklasy. Niby wszystko powinno być proste. Gra Ruch z Piastem, u siebie. Niebiescy - 6 kolejnych wygranych. Piastunki - 7 meczów bez zwycięstwa, na wiosnę tylko dwa punkty. Wynik 2:0 dla gości. Co więcej, w pełni zasłużony. Bohaterem został Wojciech Kędziora, który strzelił gola i asystował przy bramce zdobytej przez Łukasza Hanzela. Zakończył fantastyczną serię Jana Kociana i jego drużyny. Wylał wiadro zimnej wody na rozgrzane głowy kibiców ze stadionu przy ulicy Cichej. Z kolei Marcin Brosz i jego drużyna złapali głębszy oddech. W najbliższy poniedziałek kolejne wyzwanie: przy Okrzei zamelduje się mistrz Polski, Legia Warszawa.

PIERWSZE GOLE VRANJESA, WIDZEW MKNIE DO 1. LIGI
Lechia wygrała pierwszy mecz na swoim stadionie w rundzie wiosennej T-Mobile Ekstraklasy. Zadanie nie było trudne, bo przyjechał fatalny na wyjazdach Widzew. Swoje pierwsze bramki dla Lechii zdobył pozyskany zimą Stojan Vranjes. Bośniak już w pierwszych kolejkach pokazał, że powinien być wzmocnieniem zespołu Michała Probierza.
Natomiast Widzew jest fenomenem na skalę Europy. Nie ma drugiej innej drużyny na Starym Kontynencie, która przegrałaby WSZYSTKIE mecze wyjazdowe w sezonie. Co więcej, widzewiacy po raz ostatni przywieźli wygraną z obcego boiska już półtora roku temu, 20 października 2012 roku (2:1 z Piastem Gliwice). Ostatni punkt zdobyli 30 maja ubiegłego roku, remisując 0:0 w Kielcach. Teraz tylko cud może uratować zasłużony klub przed spadkiem.

DEBIUT WARZYCHY, ROBAK SIĘ ZACIĄŁ
Czy Górnik zobaczył światełko w tunelu? W pewnym sensie tak, choć świeci ono jeszcze niezbyt mocno. W spotkaniu z Pogonią były już przebłyski przyzwoitej gry, przede wszystkim drugi wiosenny punkt, który wprawdzie sytuacji w tabeli nie ratuje, ale pozwala myśleć w miarę pozytywnie. Robert Warzycha, który debiutował w roli trenera Górnika, mógł być umiarkowanie zadowolony.
W przeciwieństwie do Dariusza Wdowczyka. Pogoń zremisowała trzeci mecz z rzędu, odkąd rozbiła u siebie Lecha Poznań (5:1), nie potrafi wygrać meczu, zdobyła jedną bramkę, a Marcin Robak po strzeleniu pięciu goli Kolejorzowi, przez 180 minut nie trafił do siatki rywali.

MINIMALIŚCI Z KIELC
Oglądanie Korony Kielce w rundzie wiosennej jest sporym wyzwaniem. Pięć spotkań, trzy 3 bramki zdobyte, 2 stracone, wygrana, trzy remisy i porażka. Scyzoryki niby walczą o miejsce w grupie mistrzowskiej, ale robią to bez przekonania. Wygrana z Zawiszą pozwoliłaby zbliżyć się do 8. miejsca na jeden punkt. Do 81. minuty wiele wskazywało, że plan się powiedzie. Wziął w łeb po ładnym strzale Sebastiana Ziajki, który uratował remis dla Zawiszy i pozwolił zachować bezpieczną przewagę w tabeli. Choć Lechia pokonując Widzew (2:0) zmniejszyła dystans do dwóch punktów.

Wiślacki charakter - podsumowanie 26. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się