Lech - 4:0 u siebie. Legia - 3:0 na wyjeździe. Na tydzień przed hitem nad hitami T-Mobile Ekstraklasy, grą o tron, drużyny z Warszawy i Poznania zaprezentowały bardzo dobrą formę. Od połowy lat 90-tych, kiedy o tytuł mistrzowski biły się Legia z Widzewem, nie mieliśmy tylu emocji. Dwa zespoły, od tygodni idące praktycznie łeb w łeb, w końcu zmierzą się w bezpośrednim starciu. Lekką przewagę ma Legia, 2 punkty w tabeli, swoich kibiców i wynik 3:1 z jesieni, kiedy ograła Lecha w Poznaniu. Tyle, że Kolejorz fantastycznie spisuje się na wyjazdach (12 wygranych w 13 meczach).

WALKA NA DOLE
W cieniu walki o mistrzostwo jest nie mniej emocjonujący wyścig o utrzymanie. Wygrana GKS-u Bełchatów (1:0 z Pogonią) sprawiła, że drużyna Kamila Kieresia zrównała się punktami z Podbeskidziem, a do Portowców traci trzy punkty. Niepewny swojego losu jest też Ruch Chorzów, choć ma bezpieczną, 6-punktową przewagę. Pozostali, od Widzewa przez Koronę i Lechię, mogą być pewni utrzymania. Bo w bezpośrednich meczach zagrają ze sobą Pogoń, Podbeskidzie i Bełchatów, czyli ktoś musi stracić punkty.

WALKA O EUROPĘ
Ścisk także w rywalizacji o miejsca 3-4. Jeśli Legia zdobędzie mistrzostwo, a Śląsk zajmie 3. miejsce, wtedy zakwalifikuje się do eliminacji Ligi Europy jako finalista rozgrywek Pucharu Polski, a prawo reprezentowania Polski w europejskich pucharach otrzyma czwarty zespół. Na razie wrocławianie dali sobie w 4.minucie doliczonego czasu gry wydrzeć remis w Gliwicach (2:3 z Piastem) i wobec wygranej Górnika (2:1 z Zagłębiem), spadli na 5. pozycję. Sensacyjnie miejsce na podium zajmuje beniaminek z Gliwic.

Marcin Brosz (Piast): Cieszą trzy strzelone gole, martwią dwa stracone - zobacz film!

WALKA O KRÓLA STRZELCÓW
Gorąco jest nie tylko na górze, na dole i w środku. Kilku piłarzy rywalizuje o miano najlepszego strzelca T-Mobile Ekstraklasy. W poprzednim tygodniu z wyścigu na własne życzenie wypadł Danijel Ljuboja (12 goli), odsunięty od zespołu dyscyplinarnie za spędzanie nocy nie we własnym łóżku, a na dyskotece. Do niego i współlidera klasyfikacji, Roberta Demjana, dołączył Wladimer Dwaliszwili. Gruzin mógł wspomnianą dwójkę wyprzedzić, ale zmarnował jeden z dwóch rzutów karnych w spotkaniu Legii z Jagiellonią. Swoje 11. trafienie zaliczył Bartosz Ślusarski (Lech Poznań), a 10. bramkę w tym sezonie zdobył Michal Papadopulos z Zagłębia.

WYJĄTKOWA KOLEJKA
Na taką skuteczność naszych ligowców czekaliśmy od 1. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Wtedy w ośmiu meczach zdobyto 28 bramek. Teraz ten wynik został poprawiony o dwa strzelone gole, co daje średnią 3,75 na mecz. Rekord pod względem liczby zdobytych bramek został ustanowiony na PGE Arenie w Gdańsku. Lechia zremisowała z Ruchem 4:4, choć w 90. minucie przegrywała jeszcze 2:4. Dotychczas najwięcej goli w jednym spotkaniu strzelono w meczach Śląska z Jagiellonią (3:3) i Lecha z Lechią (4:2)

JUBILEUSZOWY GOL
W 26. serii gier T-Mobile Ekstraklasy piłkarze zdobyli bramkę numer 500 w obecnych rozgrywkach. Jej autorem był Michał Chrapek, piłkarz Wisły Kraków. Było to jego drugie trafienie w meczu z Koroną Kielce (3:0), w 90. minucie tego spotkania, czyli w okolicy godz. 17.35 w sobotę. Szóstą setkę niespełna pół godziny później otworzył Tomasz Jodłowiec. Obrońca Legii strzelił swojego pierwszego gola dla lidera ekstraklasy (trafił tam zimą ze Śląska Wrocław) już w 2. minucie spotkania. Do tej pory, w 26 kolejkach, nasi ligowwcy zdobyli 519 bramek, co daje średnią 2,5 gola na mecz.

TRENERSKIE NOSY
Byli tacy, jak Franciszek Smuda, którzy mówili, że wszystkie decyzje podejmują "na nos", czyli tak, jak im intuicja podpowiada. W ostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy kilku szkoleniowców trafiło ze swoimi decyzjami. Mariusz Rumak odważnie postąpił już w przerwie meczu z Widzewem (przy stanie 0:0). Zdjął z boiska Karola Linettiego i Łukasza Teodorczyka. Wprowadził Łukasza Teodorczyka i Kaspera Hamalainena. Obaj zdobyli po jednej bramce.
Jan Urban nie ryzykował występu Miroslava Radovicia, a postawił na Michała Kucharczyka, który strzelił swojego pierwszego gola w T-Mobile Ekstraklasie od 14 kwietnia 2012 roku, czyli czekał prawie 13 miesięcy. Mimo słabego meczu w finale Pucharu Polski ze Śląskiem, trener Legii dał szansę Januszowi Golowi. 27-latek pokazał, że skreślono go zbyt wcześnie, zagrał najlepszy swój mecz w tym sezonie.
Cieszyć się może również Bogusław Kaczmarek. Próbując ratować choćby punkt, wpuścił na boisko Adama Dudę i Grzegorza Rasiaka. Lechia przegrywała z Ruchem 2:4 od 90. minuty. I wtedy najpierw Rasiak, a potem Duda dokonali niemożliwego. Każdy zdobył po bramce i punkt został w Gdańsku.

MECZ(E) KOLEJKI
Jednego nie było, właściwie wszystkie 8 spotkań warto było zobaczyć. Pogoń Polonii za Podbeskidziem (2:1), świetną 2. połowę Lecha z Widzewem (4:0), niesamowite emocje w Szczecinie, gdzie Pogoń przegrała z Bełchatowem (0:1), a w ostatnich 10 minutach goście mogli strzelić 3-4 gole, ale zatrzymywał ich świetny Radosław Janukiewicz. Skuteczność Wisły z Koroną (3:0), ogromną dominację Legii z Jagiellonią w Białymstoku (3:0), festiwal strzelecki Lechii i Ruchu (4:4), fantastyczną walkę Piasta ze Śląskiem (3:2) i pierwsze na wiosnę wyjazdowe zwycięstwo Górnika (2:1 w Lubinie z Zagłębiem).

PRZYPOMNIELI O SOBIE
O Michale Kucharczyku już było, ale czas na kolejnych. Dalibor Stevanović do niedzieli nie strzelił nawet jednego gola w T-Mobile Ekstraklasie. W Gliwicach trafił dwukrotnie, choć nie dało to jego drużynie nawet jednego punktu. Grzegorz Rasiak po raz pierwszy od kilku tygodni znalazł się w kadrze meczowej. Walnie przyczynił się do uratowania punktu w spotkaniu z Ruchem (gol i asysta w doliczonym czasie). Dwa razy do bramki Lechii trafił Pavel Szultes, sprowadzany niegdyś do Polonii Warszawa jako potencjalna gwiazda ekstraklasy. I Grzegorz Bonin. Zdobył 2. gola w tym sezonie, a czekał na niego od 1. kolejki, kiedy grając jeszcze w Pogoni pokonał bramkarza Zagłębia Lubin.

REKORDZIŚCI Z BIAŁEGOSTOKU
Jagiellonia nie tylko jest mistrzem remisów (12 w tym sezonie), ale przewodzi też niechlubnej klasyfikacji czerwonych kartek. Ta, którą został ukarany Alexis Norambuena (mecz z Legią) była już 11. w obecnych rozgrywkach T-Mobile Ekstraklasy. Jagiellończycy mogli poprawić wynik, ale sędzia Paweł Pskit był wyjątkowo pobłażliwy. Nie ukarał Ugo Ukaha drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką, za faul w polu karnym na Januszu Golu.

Michał Pazdan (Jagiellonia): W szatni mówimy jedno, na boisku robimy co innego - zobacz film!

WYDARZENIE KOLEJKI
Wprawdzie nie związane bezpośrednio z którymś z meczów, ale warto odnotować fakt, że wicekapitan Legii Ivica Vrdoljak zgolił brodę. Hodował ją od początku rundy wiosennej. Stwierdził, że nie zgoli jej dopóki nie podpisze nowej umowy. Zrobił to w poniedziałek (przedłużył kontrakt o 2 lata). Przez zarost dorobił się w szatni kilku nowych przydomków, Marek Saganowski nazywał go "Mojżeszem", a inni "Rumcajsem".

PRZEŁAMANIE POLONII
Jesienią wydawało się, że Czarne Koszule mogą powalczyć nawet o mistrzostwo Polski, ale potem przyszły problemy finansowe i teraz mają szansę (i to niewielką) jedynie na najniższy stopień podium. W 26. kolejce T-Mobile Ekstraklasy drużyna Piotra Stokowca w końcu przezwyciężyła niemoc w meczach na swoim boisku. Wygrała (2:1 z Podbeskidziem) po raz pierwszy od 150 dni, czyli od pół roku. Poprzednie zwycięstwo miało miejsce 10 grudnia 2012 roku (2:0 z Pogonią).

Odliczamy czas do gry o tron - podsumowanie 26. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Legia przełamała 7-letnie fatum stadionu lokalnego rywala i pokonała w Polonię w derbach stolicy. Lech bez najmniejszych problemów ograł Pogoń w Szczecinie psując debiut Dariuszowi Wdowczykowi. Na 10 kolejek przed końcem sezonu w grze o mistrzostwo zostały już tylko drużyny z Warszawy i Poznania. Obrońca tytułu przegrał w Bełchatowie i ma już 11 punktów straty do lidera. Obudził się Górnik (3:1) z Widzewem, trzeci mecz z rzędu bez punktów zaliczyły Czarne Koszule.

BŁYSK KOLEJKI
Dwójka 21-latków, Marcin Kamiński i Dominik Furman. Stoper Lecha strzelił pierwszego gola w meczu z Pogonią, kapitalnie włączając się do akcji ofensywnej swojej drużyny. Zachował się jak rasowy napastnik. Pomocnik Legii dostał od Jana Urbana 30-minutową szansę w derbach stolicy. Trener lidera zdarł gardło wytykając Furmanowi błędy w ustawianiu się. Zawodnik grał słabo, ale to on zdobył bramkę na wagę trzech punktów wykańczając świetne dośrodkowanie Ivicy Vrdoljaka.

Obaj znają się bardzo dobrze, choćby z mistrzostw Polski juniorów młodszych, kiedy w turnieju finałowym w 2009 roku Kolejorz minimalnie wyprzedził legionistów (przy równej liczbie punktów decydował wynik bezpośredniego meczu, 1:0). Furman był wówczas kapitanem drużyny.

BOHATER KOLEJKI
Adrian Błąd. Wszyscy zastanawiali się jak Pavel Hapal zastąpi pauzującego za kartki Michala Papadopulosa. Udało się. Błysnął 22-letni Adrian Błąd, który z bardzo dobrej strony pokazywał się już w będący wypożyczonym do Zawiszy Bydgoszcz (18 goli w ciągu 1,5 roku w pierwszej lidze). Wychowanek Zagłębia dwukrotnie pokonał Michala Peskovicia. W 20. meczu w ekstraklasie strzelił swoje pierwsze gole. Liczba dwa bardzo mu w drugi dzień świąt wielkanocnych pasowała, bo tyle też obejrzał żółtych kartek i musiał wcześniej udać się pod prysznic. Po chwili Ruch zdobył zwycięską bramkę.

NAJLEPSZY MECZ
Jeśli brać pod uwagę emocje, to ten w Lubinie, gdzie strzelono pięć goli, były zwroty akcji, bramka samobójcza, czerwona kartka. Djordje Czotra najpierw skierował piłkę do własnej bramki, by minutę później wyłożył piłkę jak na tacy Adrianowi Błądowi. Zobaczcie skrót z tego emocjonującego spotkania.

Arkadiusz Woźniak: Nie zasłużyliśmy na tą porażkę.

NAJWAŻNIEJSZY GOL
Jakub Smektała. Tym razem goli wyjątkowej urody nie było, ale strzelono jednego, wyjątkowo cennego. Smektała w doliczonym czasie spotkania Zagłębie - Ruch (2:3) na raty pokonał Michała Gliwę, dzięki czemu Niebiescy przywieźli do Chorzowa trzy punkty. Istotniejsze jest to, że dzięki temu dogonił Pogoń Szczecin, utrzymał przewagę nad GKS-em Bełchatów (9 pkt) i powiększył nad Podbeskidziem (do 10). Autsajderzy T-Mobile Ekstraklasy to najbliżsi rywale Ruchu.

WSZECHSTRONNY LJUBOJA
Serb mógł w sobotnich derbach Warszawy strzelić trzy gole. Poprzestał na jednym, bo zawiodła skuteczność. Zdarza się, choć trzeba zwrócić uwagę na inny aspekt. Gdyby Ljuboi to się udało, skompletowałby najdziwniejszego hat tricka. Najpierw próbował pokonać Sebastiana Przyrowskiego (trafił w niego) klatką piersiową, potem już normalnie, strzelił gola nogą, a następnie ... pośladkami trafił w słupek bramki Czarnych Koszul.

Tomasz Jodłowiec: Dla mnie zwycięstwo w derbach to nic nowego.

POWRÓT KOLEJKI
Dawid Nowak. W tym sezonie wystąpił tylko raz, w 11. kolejce T-ME (GKS - Pogoń 0:1). Potem wylądował w Młodej Ekstraklasie, bo nie zgodził się na obniżenie kontraktu. Dwa tygodnie temu Nowak dogadał się z klubem. Słusznie uznał, że lepiej mniej zarabiać, ale grać, niż nie robić nic. W spotkaniu ze Śląskiem pojawił się na murawie po przerwie. Potrzebował 6 minut, by wywalczyć rzut karny, a faulujący go Marian Kelemen został ukarany czerwoną kartką. Filigranowy napastnik znowu pokazał pazurki. Kiedyś, jak grał w SMS-ie Łódź, koledzy ochrzcili go "kalesoniarzem". Mikra budowa sprawiała, że Nowak ciągle marzł. Zimą wkładał więc kalesony pod dres.

SERIA ZUBASA
Emilijus Zubas zagrał pięć meczów w T-Mobile Ekstraklasie i wciąż jest niepokonany. Dziwi to tym bardziej, że jest bramkarzem zespołu, który desperacko walczy o utrzymanie, dopiero po wielkanocnej serii gier awansował z 16. na 15. lokatę. Litwin do wysokich umiejętności bramkarskich dokłada furę szczęścia. Ratują go słupki, poprzeczki albo złe rozwiązania wybierane przez przeciwników. 22-letni bramkarz solidnie  pracuje na kontrakt w lepszym klubie, bo jeśli dalej tak będzie grał, to niezależnie od utrzymania się Bełchatowa, on tam nie zostanie.

PRZEGRANY KOLEJKI
Stanislav Levy. Sympatyczny trener Śląska w dwóch ostatnich kolejkach mierzył się GKS-em Bełchatów i Podbeskidziem, drużynami, które prawdopodobnie opuszczą ekstraklasę. Żegnający się z tytułem mistrzowie Polski (już 11 punktów straty do Legii) ugrali jeden punkt, szczęśliwie uratowany w doliczonym czasie gry spotkania z Podbeskidziem (1:1). W Bełchatowie ponownie zagrali bardzo słabo, ale najbardziej dziwiły decyzje podejmowane przez czeskiego szkoleniowca. Po czerwonej kartce dla Mariana Kelemena ściągnął z boiska Sebastiana Milę, lidera i kapitana wrocławskiego zespołu, który nawet będąc w mizernej formie, jednym zagraniem potrafi odmienić losy meczu.

Stanislav Levy: To nie przypadek, że Bełchatów cztery razy z rzędu zremisował 0:0

LICZBA KOLEJKI
2456 - tyle dni minęło od ostatniej bramki zdobytej przez Ireneusza Jelenia w polskiej ekstraklasie. W Wielki Czwartek pokonał Macieja Krakowiaka w spotkaniu Górnika z Widzewem (3:1). Poprzedni gol miał miejsce 8 kwietnia 2006 roku. Jeleń grał w Wiśle Płock, a bramkę zdobył w meczu z ... Górnikiem Zabrze (1:0).

CYTATY KOLEJKI
"Brakuje nam instynktu zabójcy. Pójścia za ciosem i dobicia rywala" - Jan Urban po wygranej w derbach Warszawy.

"Teraz musimy zacząć zdobywać punkty u siebie" - Mariusz Rumak po 10. wygranej (w 11. spotkaniu) w tym sezonie na wyjeździe. Przy Bułgarskiej Lech zdobył w obecnych rozgrywkach 9 punktów.

"Wyglądamy tak, jakbyśmy nie chcieli grać w piłkę" - Kamil Kosowski o postawie Wisły Kraków w meczu z Lechią (0:0).

"Nie mam do zawodników pretensji o tę porażkę" - Pavel Hapal, trener Zagłębia Lubin po przegranej z Ruchem Chorzów (2:3).

Dwójka w grze o mistrza - podsumowanie 20. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Choć przy pustych trybunach, to w Warszawie emocji nie zabrakło. Mecz kolejki dwóch odwiecznych rywali, Legii z Wisłą, tym razem na remis. Tyle, że te niedzielne 2:2 jest dla gości jak wygrana, a dla mistrzów Polski powód do wstydu. Legioniści prowadzili 2:0, grali z przewagą jednego zawodnika, a mimo tego dali sobie wydrzeć dwa punkty. W Chorzowie dobiegła świetna passa Ruchu, który po 6 kolejnych wygranych, przegrał u siebie z Piastem (0:2).

WISŁA ZNACZY STILIĆ, A LEGIA ZNACZY KOMPROMITACJA
Gdyby w przerwie meczu Legia - Wisła ktoś publicznie powiedział, że mistrzowie Polski nie wygrają tego meczu, zostałby uznany za niepoczytalnego. Legioniści świetnie dowodzeni przez Miroslava Radovicia i Ondreja Dudę prowadzili 2:0, mogli wyżej, a Biała Gwiazda od 27. minuty grała w „10” po czerwonej kartce Arkadiusza Głowackiego. W drugiej części gry sprawę w swoje ręce (a właściwie nogi) wziął Semir Stilić. Bośniak zaczął rządzić na murawie. Najpierw kapitalnie ograł Tomasza Jodłowca, wyłożył piłkę Donaldowi Guerrierowi, a ten pokonał Duszana Kuciaka. Następnie fantastycznie uderzył z rzutu wolnego (30 metrów od bramki Legii), piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. - Pokazaliśmy charakter - cieszył się Stilić. - Brak zwycięstwa to skandal - nie miał wątpliwości Radović.

URODZINOWY PREZENT MOŻDŻENIA
Lech w meczu z Podbeskidziem szedł drogą: niebo, piekło, niebo. Prowadził po rzucie karnym wykorzystanym przez Huberta Wołąkiewicza. Kiedy fantastycznym uderzeniem z ponad 30 metrów wyrównał Przemysław Pietruszka, a Górale stwarzali kolejne okazje do zdobycia bramki, wszystko wskazywało na to, że przy Bułgarskiej dojdzie do sensacji. I wtedy sędzia podyktował rzut wolny tuż przed polem karnym Podbeskidzia. Mateusz Możdżeń sprytnie odsunął piłkę dwa metry, żeby było łatwiej, uderzył idealnie, nad murem. Była 6. minuta doliczonego czasu gry, obchodzący tego dnia 23. urodziny dał Kolejorzowi trzy punkty. Załamany na ławce rezerwowych Mariusz Rumak wyskoczył jak z procy. Pędził do jubilata z taką szybkością, że Usain Bolt miałby problem z wyprzedzeniem go.

MISTRZ I UCZEŃ NA REMIS
Przed laty Orest Lenczyk i Tadeusz Pawłowski stanowili o sile Śląska Wocław. Pawłowski przez 12 lat grał w tym klubie, jest jego legendą i najlepszym strzelcem w historii. W latach 1979-80 prowadził go Lenczyk, uczynił z Pawłowskiego kapitana drużyny. W niedzielę spotkali się jako trenerzy w derbach Dolnego Śląska. Stawka była wysoka. Śląsk musiał wygrać jeśli jeszcze marzył o walce o miejsce w grupie mistrzowskiej. Zagłębie tak samo, ale cel ma inny, wywalczyć sobie jak największą przewagę nad Widzewem i Podbeskidziem. Skończyło się, jak w takich przypadkach najczęściej bywa, remisem, który nikogo nie urządza. Śląsk ma 7 punktów straty do 8. miejsca na 12 możliwych do zdobycia. Zagłębie zaledwie dwa "oczka" przewagi nad Góralami.

KONIEC SERII KOCIANA, PRZEŁAMANIE PIASTA
To właśnie piękno T-Mobile Ekstraklasy. Niby wszystko powinno być proste. Gra Ruch z Piastem, u siebie. Niebiescy - 6 kolejnych wygranych. Piastunki - 7 meczów bez zwycięstwa, na wiosnę tylko dwa punkty. Wynik 2:0 dla gości. Co więcej, w pełni zasłużony. Bohaterem został Wojciech Kędziora, który strzelił gola i asystował przy bramce zdobytej przez Łukasza Hanzela. Zakończył fantastyczną serię Jana Kociana i jego drużyny. Wylał wiadro zimnej wody na rozgrzane głowy kibiców ze stadionu przy ulicy Cichej. Z kolei Marcin Brosz i jego drużyna złapali głębszy oddech. W najbliższy poniedziałek kolejne wyzwanie: przy Okrzei zamelduje się mistrz Polski, Legia Warszawa.

PIERWSZE GOLE VRANJESA, WIDZEW MKNIE DO 1. LIGI
Lechia wygrała pierwszy mecz na swoim stadionie w rundzie wiosennej T-Mobile Ekstraklasy. Zadanie nie było trudne, bo przyjechał fatalny na wyjazdach Widzew. Swoje pierwsze bramki dla Lechii zdobył pozyskany zimą Stojan Vranjes. Bośniak już w pierwszych kolejkach pokazał, że powinien być wzmocnieniem zespołu Michała Probierza.
Natomiast Widzew jest fenomenem na skalę Europy. Nie ma drugiej innej drużyny na Starym Kontynencie, która przegrałaby WSZYSTKIE mecze wyjazdowe w sezonie. Co więcej, widzewiacy po raz ostatni przywieźli wygraną z obcego boiska już półtora roku temu, 20 października 2012 roku (2:1 z Piastem Gliwice). Ostatni punkt zdobyli 30 maja ubiegłego roku, remisując 0:0 w Kielcach. Teraz tylko cud może uratować zasłużony klub przed spadkiem.

DEBIUT WARZYCHY, ROBAK SIĘ ZACIĄŁ
Czy Górnik zobaczył światełko w tunelu? W pewnym sensie tak, choć świeci ono jeszcze niezbyt mocno. W spotkaniu z Pogonią były już przebłyski przyzwoitej gry, przede wszystkim drugi wiosenny punkt, który wprawdzie sytuacji w tabeli nie ratuje, ale pozwala myśleć w miarę pozytywnie. Robert Warzycha, który debiutował w roli trenera Górnika, mógł być umiarkowanie zadowolony.
W przeciwieństwie do Dariusza Wdowczyka. Pogoń zremisowała trzeci mecz z rzędu, odkąd rozbiła u siebie Lecha Poznań (5:1), nie potrafi wygrać meczu, zdobyła jedną bramkę, a Marcin Robak po strzeleniu pięciu goli Kolejorzowi, przez 180 minut nie trafił do siatki rywali.

MINIMALIŚCI Z KIELC
Oglądanie Korony Kielce w rundzie wiosennej jest sporym wyzwaniem. Pięć spotkań, trzy 3 bramki zdobyte, 2 stracone, wygrana, trzy remisy i porażka. Scyzoryki niby walczą o miejsce w grupie mistrzowskiej, ale robią to bez przekonania. Wygrana z Zawiszą pozwoliłaby zbliżyć się do 8. miejsca na jeden punkt. Do 81. minuty wiele wskazywało, że plan się powiedzie. Wziął w łeb po ładnym strzale Sebastiana Ziajki, który uratował remis dla Zawiszy i pozwolił zachować bezpieczną przewagę w tabeli. Choć Lechia pokonując Widzew (2:0) zmniejszyła dystans do dwóch punktów.

Wiślacki charakter - podsumowanie 26. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Po pięciu porażkach z rzędu drużyna Franciszka Smudy przypomniała sobie, jak smakują trzy punkty. Zrobiła to z przytupem, bo rozbiła Pogoń Szczecin (5:0). Wobec porażki Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze (0:2) zrównała się punkami z zajmującymi 3. miejsce Niebieskimi. Swoje mecze wygrały Legia i Lech, choć poziomem nie zachwyciły.

SETKA PAWŁA BROŻKA
Nie tylko Wisła przerwała fatalną serię, ale i jej najlepszy napastnik Paweł Brożek. 31-latek nie strzelił gola w 10 kolejnych spotkaniach ligowych, ale w końcu się przełamał. I od razu zdobył trzy bramki, z 14 trafieniami na koncie zajmuje 4. pozycję wśród najlepszych strzelców T-Mobile Ekstraklasy. Co najistotniejsze, trzeci gol strzelony Pogoni Szczecin był jego 100. w polskiej lidze, dzięki temu znalazł się w elitarnym "klubie 100".
Pogoń poniosła najwyższą porażkę od 2004 roku. Wówczas również przegrała 0:5 z ... Wisłą Kraków. - Kubeł zimnej wody na nasze głowy - trafnie podsumował trener Portowców Dariusz Wdowczyk.

WIDZEW WALCZY I WYGRYWA
Skazany już przez wszystkich na spadek do 1. ligi Widzew wcale nie złożył broni. W dwóch meczach rundy finałowej zdobył już 4 punkty. Do bezpiecznego, czyli 14. miejsca, traci już tylko trzy oczka. Łodzianie szczególnie groźni są na własnym boisku (na wyjeździe jeszcze nie wygrali, jako jedyny zespół). Potwierdzili to w spotkaniu z Cracovią. Gdyby nie ogromna nieskuteczność Eduardsa Visnakovsa, to właściwie po 1. połowie wynik powinien być już ustalony. Łotysz pudłował jednak w wyśmienitych sytuacjach do strzelenia gola.
Z kolei Cracovia na własną prośbę włączyła się do walki o utrzymanie. Tydzień temu przegrała z Podbeskidziem (0:1), teraz z Widzewem (0:2) i ma tylko 4 punkty przewagi nad 15. Zagłębiem Lubin. Jeszcze jedna porażka i może zrobić się gorąco.

Na boisku w Gdańsku odbył się nasz konkurs "Strzel bramkę z T-Mobile!"  

FAWORYCI WYGRALI, ALE ZAWIEDLI
Legia i Lech zgodnie wygrały w 32. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Warszawski zespół utrzymał więc 5-punktową przewagę nad Kolejorzem. Jednak drużyna Henninga Berga mocno zawiodła oczekiwania swoich kibiców. W Gdańsku grała słabo, momentami bardzo słabo, pozwoliła Lechii na oddanie aż 17 strzałów na bramkę Dusana Kuciaka. Inna sprawa, że gospodarze mieli poważnie rozregulowane celowniki, bo tylko dwa uderzenia były celne. Mimo słabej postawy legioniści przywieźli trzy punkty. Pierwszą wiosenną asystę zaliczył Tomasz Brzyski, a Ondrej Duda zdobył swojego pierwszego gola głową w krótkiej karierze.
Lech wypadł nieco lepiej. Pojechał do Bydgoszczy na mecz ze zdobywcą Pucharu Polski. Kolejorz kontrolował to, co dzieje się na boisku, strzelił dwa gole, ale w końcówce zrobiło się gorąco. Wszystko za sprawą nieodpowiedzialnego faulu Huberta Wołąkiewicza a Jakubie Wójcickim. Kapitan Lecha dostał czerwoną kartkę, Wahan Geworgian wykorzystał rzut karny, ale na więcej Zawiszy nie było stać.

POŻAR W LUBINIE
Zagłębie zremisowało z Koroną (0:0) i sytuacja zespołu Oresta Lenczyka staje się coraz trudniejsza. Na jego szczęście taki sam wynik osiągnął Piast Gliwice w meczu ze Śląskiem (0:0), co sprawia, że Miedziowi wciąż mają dwa punkty straty, co można zniwelować w bezpośrednim spotkaniu (w 35. kolejce). Zagłębie w spotkaniu z Koroną walczyło do końca, starało się, oddało na bramkę Wojciecha Małeckiego aż 21 strzałów. Bramkarz złocisto-krwistych spisywał się jednak bardzo dobrze, godnie zastępuje kontuzjowanego Zbigniewa Małkowskiego.

PODBESKIDZIE CORAZ PEWNIEJSZE UTRZYMANIA
Przez cały sezon Górale byli w strefie spadkowej, wydostali się z niej dopiero po 30. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Dwie wygrane w rundzie finałowej i gracze Leszka Ojrzyńskiego awansowali już na 10. pozycję, powiększyli przewagę nad strefą spadkową do 6 punktów. Jeszcze kilka tygodni temu mało kto tego się spodziewał. Podbeskidzie jednak walczy w każdym spotkaniu, stara się wykorzystać swoje atuty, bazuje na stałych fragmentach Macieja Iwańskiego. Wiosną przegrało tylko raz, z Lechem w Poznaniu (1:2) tracąc bramkę w 4. minucie doliczonego czasu.

GÓRNIK PANUJE NA ŚLĄSKU
Robert Warzycha wygrał swój pierwszy mecz jako trener Górnika. Uczynił to w najbardziej prestiżowym z możliwych spotkań, czyli Wielkich Derbach Śląska z Ruchem (2:0). Zabrzanie świetnie zaczęli to spotkanie. Szybko wyprowadzili dwa ciosy. Najpierw Prejuce Nakoulma wykorzystał zagranie Pawła Olkowskiego (5.minuta), a siedem minut później piękną bramkę zdobył Dzikamai Gwaze. Pomocnik rodem z Zimbabwe wykorzystał, że Michał Buchalik jest wysunięty przed bramkę i technicznym uderzeniem z 20 metrów nie dał szans bramkarzowi Niebieskich.
Potem za robotę wziął się Ruch, stworzył wiele groźnych sytuacji pod bramką Górnika, ale świetnie grał Pavels Steinbors. Łotysz nie dał się zaskoczyć nawet z rzutu karnego, kiedy przechytrzył Filipa Starzyńskiego i obronił uderzenie rozgrywającego zespołu z Chorzowa. Ruch mimo porażki utrzymał 3. miejsce w tabeli, ale dogoniła go Wisła, a tylko jeden punkt tracą Pogoń i Górnik.

Wisła wraca do gry o puchary - podsumowanie 32. kolejki - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

MarysiaE
14-12-2015 - 20:45:24
Kto chce zarobic w sieci parenascie $$ dziennie?? Sposob jest prosty i dziala, wpiszcie sobie w google: room23a adfly
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się