Zatrzęsła się ziemia w Warszawie i w Poznaniu. Stołeczny zespół znowu nie wygrał spotkania, jedynie zremisował (2:2) z Górnikiem Zabrze, ma już 10 punktów straty do Piasta. Cierpliwość właścicieli się skończyła, Henning Berg zapłacił posadą za słabe wyniki w tym sezonie. Podobny los mógł spotkać Macieja Skorżę, ale dostanie jeszcze jedną szansę.

MISJA BERGA ZAKOŃCZONA

Stało się to, co zapowiadano od dwóch tygodni. Henning Berg stracił pracę w Legii i wynik w meczu z Górnikiem (2:2) nie miał żadnego znaczenia. Norweg pożegnał się z Warszawą, teraz stołeczną drużynę poprowadzi Stanisław Czerczesow, ostatnio pracujący z Dinamem Moskwa. - Dotychczasowa formuła współpracy z trenerem wyczerpała się i nie gwarantowała pełnej realizacji celów założonych na bieżący sezon w obszarze wyniku sportowego oraz rozwoju Legii - tłumaczył prezes i współwłaściciel klubu, Bogusław Leśnodorski.

W Legii szwankowała przede wszystkim gra w defensywie. Drużyna zapomniała jak się broni przy stałych fragmentach gry. Zabrzanie strzelili dwa gole właśnie w taki sposób. Szczęściem legionistów jest posiadanie w kadrze Nemanji Nikolicia. Reprezentant Węgier strzela gola za golem. W Zabrzu trafił dwa razy, najpierw z rzutu karnego, następnie po podaniu Jakuba Rzeźniczaka. Z 12 bramkami na koncie jest zdecydowanym liderem klasyfikacji strzelców. Drugi, czyli Martin Nespor, ma 6 trafień.

 

Nowy trener Legii Warszawa, Stanislaw Czerczesow. Fot. Bartosz Krupa/East News.

KLĘSKA LECHA W KRAKOWIE

To była słodka zemsta Jacka Zielińskiego, choć sam zapowiadał, że czas leczy rany i nie ma już żalu o zwolnienie z Lecha w 2010 roku. Jego zawodnicy rozstrzelali mistrzów Polski, wygrywając aż 5:2. Bartosz Kapustka strzelił najszybszego gola w tym sezonie, trafił w 31. sekundzie. Po 3 minutach było już 2:0, za sprawą Denissa Rakelsa. Kolejorz próbował się odgryźć, ale po bezmyślnym faulu Macieja Gostomskiego, rzut karny wykorzystał Mateusz Cetnarski. Lech odpowiedział golem Kaspera Hamalainena, ale Pasy dołożyły jeszcze dwa trafienia. Na otarcie łez drugiego gola strzelił Fin.

Po meczu Maciej Skorża był załamany, zaczęły się spekulacje, że zastąpi go Jan Urban. Wszystko jednak wskazuje na to, że szkoleniowiec z Radomia dostanie jeszcze jedną szansę wyprowadzenia drużyny z kryzysu. Choć w sumie to już nie kryzys, a tsunami, bo inaczej bilansu Kolejorza w lidze nie da się nazwać. Osiem porażek w 11 spotkaniach, ostatnie miejsce w lidze, 22 punkty straty do lidera. 

PIAST NIE ZWALNIA TEMPA, BIJATYKA Z WISŁĄ

Dobre spotkanie, zacięta walka o punkty, z której obronną ręką wyszedł lider ekstraklasy, Piast Gliwice. Drużyna Radoslava Latala wygrała już po raz 9 w tym sezonie. Martin Nespor wykorzystał dobrą centrę Patrika Mraza i pokonał Radosława Cierzniaka. 

Obraz meczu nieco psują obrazki z końcówki pierwszej połowy, kiedy doszło do bijatyki piłkarzy obu drużyn. Zaczęło się od faulu Denisa Popovicia na Martinie Nesporze. Słoweniec przy okazji uderzył Czecha, a ten zareagował nerwowo. Do przepychanek dołączyli kolejni zawodnicy, Josip Barisić chwycił za gardło i uderzył Pawła Brożka, napastnik Wisły odpłacił tym samym. Sędzia Jarosław Przybył był łaskawy dla awanturników. Nie wyrzucił ich z boiska, choć powinien, pokazał im jedynie żółte kartki. 

JAPOŃCZYK ZAŁATWIŁ RUCH 

Takafumi Akahoshi nie zwalnia tempa. Japończyk w poprzedniej kolejce strzelił pierwszego gola w sezonie, przy Cichej w Chorzowie dołożył dwa następne i Pogoń umocniła się na drugiej pozycji w tabeli ekstraklasy. Zaskoczył Czesław Michniewicz, który zostawił na ławce rezerwowych Łukasza Zwolińskiego, a dał szansę 17-letniemu Marcinowi Listkowskiemu. Nastolatek nie zawiódł, zaliczył asystę przy pierwszej bramce zdobytej przez Akahoshiego.

Po meczu wściekłości nie krył Waldemar Fornalik, który zwykle powstrzymuje się od kontrowersyjnych komentarzy. Tym razem nie wytrzymał. - Jestem zmasakrowany postawą sędziego - mówił o postawie Sebastiana Krasnego z Krakowa. Arbiter popełnił błąd przy pierwszej bramce zdobytej przez Akahoshiego, który był na pozycji spalonej. Potem ukarał dwóch zawodników Niebieskich czerwonymi kartkami, najpierw Rafała Grodzickiego, a już w doliczonym czasie Marka Szyndrowskiego.

ZEPSUTY JUBILEUSZ PROBIERZA

Piłkarze Jagiellonii popsuli jubileusz Michałowi Probierzowi, który w meczu z Lechią prowadził zespół w ekstraklasie po raz 250. Do przerwy grali niezły mecz, ale w drugiej połowie oddali inicjatywę gościom i dostali trzy bramki, zdobyte przez Michała Maka, Macieja Makuszewskiego i Grzegorza Kuświka. Wszystko mogło potoczyć się inaczej, gdyby przy stanie 0:0 Konstantin Vassilijev wykorzystał rzut karny. Strzelił jednak źle, Marko Marić pewnie złapał piłkę. Lechia wygrała pierwsze spotkanie wyjazdowe od maja, natomiast Jagiellonia przegrała drugi kolejny mecz w lidze. 

Porażkę mocno przeżył młody bramkarz Jagi, Bartłomiej Drągowski. Puściły mu nerwy, pokłócił się z rezerwowym graczem swojej drużyny, Jonatanem Strausem. - Przepraszam Jonatana, drużynę, trenera i kibiców za impulsywne zachowanie. Jest mi przykro, nie zapanowałem nad emocjami. Przegrałem dwa razy, obiecuję wyciągnąć wnioski - napisał w oświadczeniu.

DERBY DOLNEGO ŚLĄSKA NA REMIS

Długo było nudno, ale jak piłkarze wzięli się do roboty, to mecz zrobił się interesujący. Dzięki powrotowi Zagłębia do ekstraklasy, kibice na Dolnym Śląsku znowu mogą emocjonować się derbami regionu. Po ostatnim remisie króla jednak nie ma.

Michal Papadopulos strzelił gola w czwartym kolejnym spotkaniu ligowym, choć z niewielką pomocą Piotra Celebana, bo piłka po strzale Czecha otarła się o obrońcę Śląska i uniemożliwiła interwencję Mariuszowi Pawełkowi. Wrocławianie, głównie dzięki wejściu Jacka Kiełba i Petera Grajciara, zdołali odpowiedzieć trafieniem Flavio Paixao. - Byliśmy lepsi, powinniśmy wygrać - oceniał Portugalczyk, mijając się z prawdą, co zdarza mu się dość często. 

 

Derby Dolnego Śląska znowu w Ekstraklasie! Fot. P.Dziurman/REPORTER/East News

MECZ DZIWNYCH GOLI W MIELCU

Termalica i Górnik Łęczna podzieliły się punktami, ale kibice zapamiętają ten mecz dzięki bramkom zdobywanym przez te zespoły. W rolach głównych wystąpili bramkarze obu drużyn, najpierw Silvio Rodić, następnie Sebastian Nowak. Chorwat miał pecha. Po strzale Dawida Plizgi z rzutu wolnego piłka trafiła w słupek, a następnie w niego i wpadła do bramki. Natomiast Polak ewidentnie zawalił. Mając piłkę we własnym polu karnym, próbował ją wyprowadzić, kopnął nieco za mocno i stracił na rzecz Tomasza Nowaka. Ten szybko zagrał do Jakuba Świerczoka, który skierował piłkę do pustej bramki. Bramkarze więcej błędów nie popełnili, dlatego mecz zakończył się remisem. Termalica w tym sezonie zagrała pięć meczów jako gospodarz w Mielcu, żadnego nie przegrała.

KORONA ZNOWU ZAWODZI U SIEBIE

Na wyjazdach kielczanie radzą sobie nadzwyczaj dobrze, bo jeszcze nie przegrali meczu, ale u siebie zawodzą. Wygrali zaledwie jedno spotkanie, w ostatniej kolejce ligowej także nie zgarnęli kompletu punktów. Choć byli blisko, bo w spotkaniu z Podbeskidziem (0:0) byli lepsi, ale nie przełamali kompleksu własnego boiska. Na drodze stanął Emilijus Zubas, bramkarz gości, który bronił bardzo dobrze. - Walczyliśmy z całych sił. Mieliśmy przewagę, prowadziliśmy grę. Niestety nic nie chciało wpaść do bramki rywala. Niedosyt pozostał … - powiedział Marcin Cebula, pomocnik Korony. - Przyjęliśmy system małych kroków. Dzięki postawie Emilijusa, jeden z nich zrobiliśmy w Kielcach - stwierdził trener Górali, Robert Podoliński.

Podsumowanie 11 kolejki Ekstraklasy: Legia bez Berga, nerwy w Lechu - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

W hicie T-Mobile Ekstraklasy lepsza (a właściwie skuteczniejsza) była Wisła. Biała Gwiazda dzięki bramce zdobytej przez Pawła Brożka pokonała Legię Warszawa i odrobiła 3 punkty do mistrzów Polski. Górnik Zabrze udzielił lekcji futbolu Pogoni Szczecin na jej terenie bijąc ją aż 4:1. Złośliwi już zaczynają mówić, że wraz ze spadkiem temperatur w Polsce, marnieje jakość japońskich gwiazd Portowców. Na podkreślenie zasługuje też pierwsza od 524 dni wyjazdowa wygrana Korony Kielce.

NIEZAWODNY PAWEŁ BROŻEK
30-letni napastnik Wisły walczył z czasem i kontuzją mięśnia dwugłowego uda. Dopiero w niedzielę, w dniu meczu z Legią, podjął decyzję, że da rady wystąpić. Uraz nie końca został wyleczony, ale perspektywa, że będzie pełny stadion, że przyjeżdża mistrz Polski zrobiła swoja. - Nie mogło mnie zabraknąć w tym spotkaniu. Zdecydowaliśmy się, że zagram. Oczywiście na środkach przeciwbólowych - powiedział bohater Białej Gwiazdy. - Legia stwarzała więcej sytuacji, grała po prostu lepiej. My skupieni na swojej połowie czekaliśmy na tę jedną akcję, którą wykorzystaliśmy - dodał.

Paweł Brożek: To Legia dominowała w tym spotkaniu - zobaczcie film!



PIĘKNY STRZAŁ BRZYSKIEGO
Wprawdzie Legia przegrała z Wisłą w Krakowie (0:1), ale na wyróżnienie zasłużył jeden z jej piłkarzy: Tomasz Brzyski. Ponad 30 tys. widzów przy Reymonta aż złapało się za głowę, kiedy lewy obrońca mistrzów Polski po dośrodkowaniu Dominika Furmana z rzutu rożnego, z 19 metrów, tzw. nożycami uderzył na bramkę Michała Miśkiewicza. Bramkarz Wisły z trudem obronił strzał legionisty. Gdyby nie dał rady, gol sezonu murowany.

ŚLĄSK LEPSZY W DERBACH
To był mecz podtekstów. Śląsk - Zagłębie, derby, na ławce miedziowych Orest Lenczyk, który półtora roku temu doprowadził wrocławski zespół do mistrzostwa Polski. Nestor polskiej myśli szkoleniowej z reguły w swoich debiutach remisował. Teraz przegrał, głównie przez Djordje Cotrę, który najpierw sprowokował rzut karny zagrywając ręką, a następnie za drugą żółtą kartkę wyleciał z boiska.

ZADYSZKI PROBIERZA I STOKOWCA
Gorąco będzie w Gdańsku i w Białymstoku w czasie przerwy na mecze reprezentacji. Lechia pod kierunkiem Michała Probierza wystartowała bardzo dobrze, długo była niepokonana, a ostatnio przestała punktować. Kolejno remis w Szczecinie (1:1), kolejny remis, tym razem u siebie z Zawiszą (1:1), 0:3 w Krakowie z Wisłą, znowu podział punktów na własnym boisku (2:2 z Koroną), aż w 11. kolejce T-Mobile Ekstraklasy aż 1:4 z Widzewem w Łodzi. Widzewem, który do czołówki ligowej nie należy.
Jagiellonia prezentuje się niewiele lepiej, w trzech ostatnich meczach zdobyła jeden punkt. Zawodzi szczególnie na własnym, w części nowym stadionie, gdzie rozegrała 4 spotkania, tylko raz zwyciężyła, a resztę meczów przegrała.

WIELKIE WEJŚCIE PAWLAKA
Rafał Pawlak, dotychczas trener rezerw Widzewa, ponoć w ostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy grał o swoją przyszłość. W debiucie (26 września zastąpił Radosława Mroczkowskiego) przegrał w Poznaniu z Lechem (0:1), o co nikt nie miał do niego pretensji. Dobry wynik u siebie z Lechią miał być dla niego przepustką do stałej posady. - Rozmawialiśmy w szatni o wielu aspektach, ale nie o zaangażowaniu. Zawodnicy sami muszą wiedzieć, co to oznacza widzewski charakter - mówił już po spotkaniu z Lechią. Widzew zagrał dobrze, z sercem, strzelił 4 gole, z czego dwa Kevin Lafrance, wracający po pauzie za czerwoną kartkę. I od razu w Łodzi zrobiło się weselej.

PRZERWANE FATUM KORONY
Fatum trwało, trwało i trwało, aż w końcu złocisto-krwistym udało się jej przerwać. Po 524 dniach, 21 kolejnych wyjazdowych meczach bez zwycięstwa, wygrali na obcym boisku. Ostatni raz taka sztuka udała się im 28 kwietnia 2012 roku, w Bełchatowie, gdzie ograli miejscowy GKS (2:0) po golach strzelonych prez Pavola Stano. Tym razem szczęśliwcem został 25-letni obrońca Kamil Sylwestrzak, który wykorzystał dośrodkowanie Michała Janoty z rzutu rożnego.

KRAKOWSKA TIKI TAKA DAWIDA NOWAKA
Od początku sezonu Cracovia była chwalona za styl. Wyników nie było, Pasy płaciły wysoką cenę za próbę grania w piłkę nożną, a nie tylko kopania futbolów. Teraz sytuacja wydaje się zmieniać. Cracovia małymi krokami idzie w górę tabeli, zainkasowała trzy punkty w Białymstoku (2:1) dzięki dwóm golom Dawida Nowaka. - Powoli przekonujemy ludzi do naszego stylu, który polega na grze w piłkę, a nie tylko jej kopaniu. Stać nas na awans do pierwszej ósemki - powiedział napastnik Pasów.

KOCIAN ODMIENIŁ RUCH
Słowacki trener zaliczył bardzo dobre wejście do polskiej ekstraklasy. Po raz czwarty poprowadził Ruch Chorzów i jeszcze nie przegrał. Jego bilans to dwa zwycięstwa i dwa remisy. Tym razem ofiarą Jana Kociana był Piast Gliwice. Derby Górnego Śląska wygrali Niebiescy po dwóch bramkach Łukaszów, Janoszki i Surmy. Imponowała szczególnie gra chorzowskiej młodzieży w ofensywie, bardzo dobre podania Filipa Starzyńskiego, wszędobylski Mateusz Kwiatkowski. To w połączeniu z doświadczeniem Surmy czy Marcina Malinowskiego pozwoliło chorzowianom na wygraną. A przecież niedawno przywieźli 0:6 z Białegostoku.

Jan Kocian: Zwycięstwo zawdzięczamy perfekcyjnie zrealizowanej taktyce - zobacz film!

WDOWCZYK DOSTAŁ TORPEDĄ
- Nie jesteśmy niezatapialni. Dziś Górnik nas czterema torpedami przytopił, ale się podniesiemy - tymi słowami skomentował porażkę z Górnikiem Zabrze (1:4) trener Pogoni, Dariusz Wdowczyk. Kluczowym momentem meczu była zmiana dokonana przez szkoleniowca gospodarzy. W 58. minucie zdjął z boiska Bartosza Ławę, a wpuścił na nie 39-letniego Ediego Andradinę. Brazylijczyk wytrzymał trzy minuty. Stracił piłkę na własnej połowie na rzecz Mariusza Zachary, więc sfaulował napastnika Górnika, któremu do pokonania został tylko Radosław Janukiewicz. Sędzia nie miał wyboru: musiał ukarać piłkarza Pogoni czerwoną kartką. I cały plan odrabiania strat runął, a Górnik odpalił jeszcze dwie torpedy.

KONSEKWENCJA DAJE EFEKTY
Ile to razy mówiło się, że Górnik nie ma napastnika. Adam Nawałka obrywał a notoryczne stawanie na Mariusza Zacharę. Nie było tak, że 23-latek kompletnie zawodził, brakowało mu takiego meczu na potwierdzenie słuszności teorii trenera Nawałki. Rozegrał go w 11. kolejce T-Mobile Ekstraklasy, w Szczecinie, gdzie strzelił dwa gole i zaliczył asystę przy bramce zdobytej przez Łukasza Madeja, a następnie był faulowany przez Ediego, który obejrzał czerwoną kartkę.

POMNIK BOLKA I LOLKA
Na Czesława Michniewicza zawsze można liczyć. Wprawdzie jego Podbeskidzie nadal zajmuje ostatnie miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, ale szkoleniowca nie opuszcza dobry humor. - Nie graliśmy z Lechem Rypin czy Kolajarzem Stróże, ale z wicemistrzem Polski. Remis był szczytem naszych marzeń. Mojego zwolnienia chcą ci sami ludzie, którzy wiosną szukali mi miejsca na pomniku między Bolkiem i Lolkiem - obrazowo opowiedział o meczu, a także spekulacjach na temat ewentualnej utraty pracy. Przypomnijmy, że to Bielsku-Białej powstała kultowa polska kreskówka.

Niepokonana Wisła - podsumowanie 11. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Klasyk po polsku na remis. Pierwsza część: walka. Druga, futbol na wysokim poziomie, godny mistrza i wicemistrza kraju. Kolejorz przystępując do starcia z Legią był wyjątkowo zmobilizowany, chęcią odwetu za dwie porażki w poprzednim sezonie. Skończyło się sprawiedliwym podziałem punktów. Dzięki temu legioniści dali dogonić się Górnikowi Zabrze, który wygrał w Białymstoku (1:0). Nasi ligowcy nie mają czasu na odpoczynek, bo T-Mobile Ekstraklasa pędzi. Od poniedziałku do czwartku już 14. kolejka.

PODZIURAWIONY KOSECKI
Na stwierdzenie, że wygląda jak żołnierz wracający z bitwy, odpowiedział, że czuje się dużo gorzej. Dla Jakuba Koseckiego mecz w Poznaniu był prawdziwym testem odporności. Nie miał lekko, bo w poprzednim starciu obu drużyn doszło do sprzeczki pomiędzy  nim, a Kebbą Ceesayem. Kosecki powiedział potem, iż opuszczający boisko Gambijczyk zapowiedział, że przy następnej okazji połamie mu nogi. Do tak drastycznych zdarzeń nie doszło, ale filigranowy pomocnik nie był oszczędzany przez graczy Kolejorza. -  Strasznie boli mnie głowa, jestem pokopany, mam pozbijane mięśnie, dziury w nogach. Zawodnicy Lecha urządzili sobie polowanie na moje kości i cieszę się, że przetrwałem, jestem cały - stwierdził po meczu. Choć najbardziej ucierpiał przez zderzenie z kolegą z drużyny, Łukaszem Broziem. Obaj wystartowali do jednej piłki, zabrakło komunikacji, padli na murawę. Kosecki z guzem na czole wrócił na boisko, Broź pojechał do szpitala.

Piłkarze Legii: Brakuje w naszej lidze takich spotkań, chociaż było w tym meczu sporo brutalnych zagrań - zobacz film!



ŻYCIÓWKA MIŚKIEWICZA
Michał Miśkiewicz jest najbardziej efektywnym bramkarzem T-Mobile Ekstraklasy. Wystąpił 13-krotnie, tylko osiem razy wyciągał piłkę z siatki, także 8 meczów kończył z czystym kontem. Nie tylko dlatego, że dobrze spisuje się defensywa Białej Gwiazdy, ale dzięki własnym umiejętościom. To jemu wiślacy zawdzięczają trzy punkty w ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin (1:0), bo szczególnie w końcówce bronił jak w transie, szczególnie w pojedynkach z Adrianem Błądem, których wygrał aż trzy.

PROBLEM ŚLĄSKA
Mieli walczyć o mistrzostwo Polski, a są na 12. miejscu w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Śląsk to na razie największe rozczarowanie obecnego sezonu. Zaledwie 14 punktów, połowę tego, co ugrali najlepsi, czyli Legia i Górnik. Fakt, w ostatniej serii gier drużyna z Dolnego Śląska przegrała przechowo (1:2 z Zawiszą), bo drugi gol dla bydgoskiego zespołu nie powinien zostać uznany (Wahan Geworgian strzelił go będąc na pozycji spalonej), ale remis czy porażka, nie ma większej różnicy, od Śląska wymaga się czegoś więcej, niż tułania w dolnych rejonach tabeli.

FANTASTYCZNA POŁOWKA W SZCZECINIE
Po 1. połowie meczu Pogoń-Korona publiczność w Szczecinie ziewała z nudów. Drugie 45 minut wynagrodziło im tę nudę z nawiązką. Gole, zmiany akcji, rzut karny, dramaty, czerwona kartka, walka do samego końca. Najpierw prowadziła Korona, wykorzystała grę w przewadze, bo jeszcze przed przerwą z boiska wyleciał Wojciech Golla. Po niespełna kwadransie siły się wyrównały, bo Radek Dejmek faulował Marcina Robaka, sędzia pokazał mu czerwoną kartkę, a gospodarzom przyznał "jedenastkę", wykorzystaną przez Takafumiego Akahoshiego. Portowcy wyszli na prowadzenie dzięki uderzeniu Jakuba Bąka (pozyskanego z Korony). Wyrównał Piotr Malarczyk, a trzy punkty Pogoni dał wspomniany Bąk, wprowadzony w przerwie na boisko w miejsce bezproduktywnego Ediego Andradiny. Do końca trwała walka Korony choćby o remis. Tym razem ambicja nie została nagrodzona.

LONT GLIWY
Nieoceniony w swoich komentarzach trener Orest Lenczyk idealnie podsumował występ swojego bramkarza, Michała Gliwy w meczu z Wisłą Kraków (0:1). -  Futbol to gra błędów, a bramkarz jest jak saper. Tym razem źle wciągnął lont - powiedział 71-letni szkoleniowiec. Gliwa skapitulował po strzale Łukasza Garguły z rzutu wolnego. Wiślak uderzył nieźle, ale praktycznie w środek bramki. Bramkarz z Lubina rzucił się, powinien ją złapać, ale jakimś cudem przepuścił.

CRACOVIA ATAKUJE PO CICHU
Od początku rozgrywek Cracovia jest chwalona za ładną, poukładaną grę. Musiało minąć trochę czasu, aż efektowny futbol przełoży się na efektywność. Pasy w trzech ostatnich kolejkach zdobyły 9 punktów, wygyrwając kolejno z Jagiellonią (2:1), Podbeskidziem (4:2) i Widzewem (3:1), w efekcie po 13 kolejkach Cracovia ma tyle samo punktów (20), co Lech. Dobrym ruchem okazało się sprowadzenie Dawida Nowaka, który odkąd wyjechał z Bełchatowa, nie ma już problemów z kontuzjami.

Trener Stawowy: Mieliśmy spotkanie pod kontrolą. Pawlak: Ubolewam nad kontuzjami - zobacz film!

SELEKCJONER WYGRYWA
Adam Nawałka przejmie od 1. listopada obowiązki selekcjonera reprezentacji Polski, ale nie myśli jeszcze o reprezentacji narodowej, z powodzeniem prowadzi Górnika Zabrze. 14-krotni mistrzowie Polski dogonili właśnie w tabeli Legię Warszawa, dzięki trafieniu Mateusza Zachary. Nawałkę długo krytykowano za stawianie na tego 23-letniego napastnika. Nawałka był uparty i wygrywa z krytykami, a Zachara strzelił już 6 goli w tym sezonie.

SHOW BRAMKARZY W GLIWICACH
Nie zawsze mecze kończące się wynikiem 0:0 jest nudny. Tak było w Gliwicach, gdzie Piast podejmował Lechię Gdańsk. Drużyny stworzyły niezłe widowisko, wiele okazji do zdobycia bramek, ale na posterunku zawsze byli Mateusz Bąk i Dariusz Trela. Piast nie wygrał już trzeciego kolejnego spotkania, z kolei Lechia już od dwóch miesięcy czeka na zwycięstwo w T-Mobile Ekstraklasie. Ostatni raz udało jej się to w Warszawie, na Legii (1:0), 24 sierpnia.

Wojna w Poznaniu - podsumowanie 13. kolejki TME - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Lech rozbił Jagiellonię (6:1) i zapewnił sobie 2. miejsce w tabeli T­Mobile Ekstraklasy przed rundą finałową. Oddech złapał Widzew, który sensacyjnie ograł Wisłę Kraków (2:1). Wciąż trwa walka o 8. miejsce, gwarantujące w fazie finałowej grę w grupie mistrzowskiej. W grze pozostały Lechia, Cracovia i Jagiellonia Białystok.

TEO NAPRAWIŁ CELOWNIK

Kolejorz zagrał najlepsze spotkanie w tym sezonie, rozbił Jagiellonię, a 6:1 było najmniejszym wymiarem kary. Drużyna Mariusza Rumaka mocno zasygnalizowała, że nie składa broni i będzie naciskać Legię. Świetne spotkanie rozegrał Łukasz Teodorczyk, który trzykrotnie pokonał Krzysztofa Barana. Napastnik Lecha został wiceliderem klasyfikacji strzelców. Po wysokiej porażce doszło do trzęsienia ziemi w Białymstoku. Rozwiązano umowę z Piotrem Stokowcem, a nowym trenerem Jagiellonii został Michał Probierz, niedawno zwolniony z Lechii Gdańsk.

RADOVIĆ CIĄGLE SZALEJE

Miroslav Radović zalicza najlepszy sezon w swojej karierze. Strzelił dwa gole Zawiszy Bydgoszcz (3:0), zdobył 6. i 7. bramkę na wiosnę. Na dziś ciężko wyobrazić sobie stołeczny zespół bez Serba z polskim paszportem, choć Henning Berg będzie musiał to zrobić, bo Radović w najbliższym meczu nie zagra. Otrzymał 4. żółtą kartkę i musi pauzować. Legia zagrała niezłe spotkanie, choć przewagę udokumentowała dopiero po przerwie. Do formy wraca Michał Żyro, który strzelił swojego pierwszego gola od półtora roku. Zawisza był tylko tłem dla legionistów, ale mimo porażki w stolicy zapewnił sobie miejsce w grupie mistrzowskiej.

ŚWIETNY MECZ W GDAŃSKU

Są takie mecze, w których trakcie człowiek chce, aby trwały jak najdłużej. Tak było w sobotę w Gdańsku, gdzie gracze Lechii i Zagłębia stworzyli bardzo dobre widowisko. Gdyby nie dobra postawa bramkarzy, a w szczególności Mateusza Bąka, na trzech zdobytych bramkach by się nie skończyło. Lechia wygrała zasłużenie, dodatkowo po dwóch pięknych bramkach. Zagłębie ambitnie walczyło, ale gospodarzy ratował Bąk. Oby  więcej takich spotkań.

WISŁA PADŁA W ŁODZI

Czy to początek pościgu za peletonem – zastanawiają się kibice w Łodzi. Widzew był już praktycznie pogrzebany, ale w końcówce sezonu obudził się. Przed tygodniem zdobył pierwszy punkt na wyjeździe (1:1 z Cracovią), a w 29. kolejce T­Mobile Ekstraklasy wygrał pierwszy mecz od 2 listopada poprzedniego roku. Odrobił dwa punkty do Podbeskidzia, gdyby dzisiaj dzielić punkty, do bezpiecznego miejsca w tabeli miałby 4  punkty straty. Z kolei Wisła po bardzo dobrej jesieni, wiosną obniżyła loty. Po rundzie jesiennej miała 7 punktów straty do liderującej Legii, teraz jest ich 15. W słabszej formie jest Paweł Brożek, który w tej rundzie nie zdobył jeszcze bramki. W ośmiu kolejkach ligowych oddał zaledwie 8 strzałów na bramkę rywali, z których tylko jeden był celny.

STEVANOVIĆ CZARUJE

Kiedy środkowy pomocnik strzela trzy gole w jednym meczu, trzeba docenić ten wyczyn. Dzięki Daliborowi Stevanoviciowi Śląsk zachował jeszcze nadzieję na to, że zajmie 12. miejsce i w rundzie finałowej rozegra cztery mecze na własnym boisku. Słoweniec w poprzednich 26 spotkaniach tego sezonu zdobył zaledwie jedną bramkę. Teraz wykonał 300 procent normy. W ogóle na stadionie Podbeskidzia byliśmy świadkami cudu. W poprzednich 14 meczach piłkarze zdobyli tam łącznie zaledwie 14 bramek. Tylko w tym jednym aż 6. Wprawdzie nadal pada tam najmniej goli, ale progres jest widoczny. Górale mają już tylko punkt straty do Zagłębia Lubin.

WIELKI POWRÓT PIASTA

Kamil Wilczek uratował prawdopodobnie posadę Marcinowi Broszowi. W doliczonym czasie gry uratował Piastowi remis i punkt w spotkaniu z Pogonią Szczecin (2:2). Pomocnik śląskiego zespołu trafił do siatki w tym sezonie po raz 5. i 6. Remis z Pogonią i tak ma bardziej psychologiczne znaczenie, bo sytuacja Piasta i tak nie jest najciekawsza. Po podziale punktów będą bardzo blisko strefy spadkowej. W Pogoni z bardzo dobrej strony pokazał się 19-­letni Sebastian Rudol. Prawy obrońca strzelił gola, asystował także przy bramce zdobytej przez Marcina Robaka. Wyróżnia się już nie tylko długimi rękami, ale coraz więcej daje zespołowi Dariusza Wdowczyka. Portowcy są królami remisów w T­Mobile Ekstraklasie, podzielili się punktami już po raz 14 w tym sezonie.

WEGETACJA GÓRNIKA

Górnik Zabrze jest najsłabszą drużyną na wiosnę. Po wspaniałej jesieni, w drugiej rundzie jako jedyny zespół nie wygrał spotkania, zdobył zaledwie 4 punkty. Tym razem padł w Krakowie (0:2 z Cracovią), prawie przez godzinę musiał grać w osłabieniu po czerwonej kartce Przemysława Oziębały. Wydawało się, że po zatrudnieniu Roberta Warzychy coś drgnęło, ale jednak nie. Istnieje matematyczna szansa, że zabrzanie nie zakwalifikują się do grupy mistrzowskiej, a jesień kończył z przewagą 9 punktów nad 9. zespołem.

Strzelanina w Poznaniu ­- podsumowanie 29. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się