Legia w kontrowersyjnych okolicznościach pokonuje Jagiellonię (1:0) i zachowuje dystans do Lecha. Kolejorz pewnie wygrywa ze Śląskiem (3:0), zmazując plamę po porażce z Jagiellonią. Cracovia najbliżej utrzymania, Korona przegrywa trzeci kolejny mecz i teraz będzie grać o życie. Dużo działo się w 33. kolejce T-Mobile Ekstraklasy.

EMOCJE, EMOCJE, LEGIA URYWA SIĘ ZE STRYCZKA
O tym meczu będzie mówiło się długo. Nie ze względu na piękne gole czy fantastyczne akcje, ale na decyzje sędziów. Wszystko wskazywało, że Legia podzieli się punktami z Jagiellonią, choć była bliższa wygranej, ale bramkarz gości, Bartłomiej Drągowski, bronił jak natchniony. Wszystko, co najciekawsze i kontrowersyjne, działo się w doliczonym czasie. Najpierw Bartosz Bereszyński zahaczył w swoim polu karnym Przemysława Frankowskiego, ale Paweł Gil nakazał grać dalej. Minęło kilkadziesiąt sekund, a piłka po centrze Łukasza Brozia trafiła w rękę Igorsa Tarasovsa. Tym razem, po sygnalizacji asystenta, Gil podyktował rzut karny, wykorzystany przez Orlando Sa. Dzięki temu Legia utrzymała dystans do Lecha, wciąż traci do niego jeden punkt, ale okoliczności, w jakich wygrała, są mocno kontrowersyjne. Legioniści pokonali u siebie Jagiellonię po pięciu latach przerwy.

PAWŁOWSKI SHOW W POZNANIU
Maciej Skorża długo bił się z myślami. Szymon Pawłowski w poprzednich spotkaniach go zawiódł, bardzo poważnie brał pod uwagę posadzenie go na ławce rezerwowych. Żyłka hazardzisty jednak zwyciężyła. Pawłowski zagrał i był najlepszym zawodnikiem na boisku. Strzelił Śląskowi Wrocław dwa gole, przy trzecim asystował, został bohaterem meczu. - Cieszę się, bo pokazał, że potrafi być istotnym zawodnikiem. Mam nadzieję, że utrzyma tę formę do końca sezonu - triumfował Skorża. - Każdy z nas chciał zmazać plamę z niedzieli. Udało się - dodawał Pawłowski mając na myśli porażkę u siebie z Jagiellonią Białystok (1:3). Po tej przegranej Śląsk spadł na 6. pozycję w tabeli T-Mobile Ekstraklasy.

Wyniki na żywo i najładniejsze bramki z T-Mobile Ekstraklasy!
Chcecie śledzić na żywo wyniki meczów z T-Mobile Ekstraklasy i oglądać najładniejsze bramki? Na tych smartfonach możecie to zrobić:

LECHIA GRA O PUCHARY
- Byliśmy lepsi i wygraliśmy zasłużenie - powiedział trener Lechii Jerzy Brzęczek po skromnym zwycięstwie nad Górnikiem (1:0). Długo był to mecz niewykorzystanych szans. Pudłowali zawodnicy obu drużyn, choć więcej okazji do strzelenia gola mieli goście. Udało się dopiero w 78. minucie, kiedy Grzegorza Kasprzika (pierwszy mecz w sezonie) pokonał Sebastian Mila. - Dobrze, że tak się stało, bo myślę, że byliśmy lepszym zespołem od gospodarzy. Jeszcze raz okazało się, jaki futbol jest nieprzewidywalny - stwierdził kapitan gości i zdobywca bramki.

Wygrana Lechii oznacza, że zespół z Gdańska jest coraz bliższy realizacji celu, czyli zajęcia miejsca gwarantującego występy w europejskich pucharach.

MURAWSKI DAJE TLEN POGONI
Wisła miała zbliżyć się do czołówki, ograć Pogoń, która cel już zrealizowała, czyli awansowała do grupy mistrzowskiej. Portowcy jadąc do Krakowa mieli na koncie trzy kolejne porażki. Wydawało się, że przed Białą Gwiazdą niebyt trudne zadanie.

Często bywa w futbolu, że ta drużyna, której już przed meczem przyznano wygraną, potem męczy się na boisku. Tak było w Krakowie. Semir Stilić zdobył bramkę, wyrównał Adam Frączczak, kilkadziesiąt sekund po tym, jak pojawił się na murawie.

Emocjonująca była końcówka. Najpierw Mariusz Stępiński trafił do bramki Pogoni po centrze Bobana Jovicia. Kiedy sędzia miał odgwizdać koniec spotkania, Portowcy przeprowadzili decydującą akcję. Takafumi Akahoshi wybił piłkę z własnej połowy, ta trafiła do Rafała Murawskiego, którego nikt nie pilnował. Kapitan Pogoni pognał na bramkę Wisły, ograł obrońców i dał Pogoni wyrównanie. Ten remis sprawił, że Biała Gwiazda spadła na 5. miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy.

CELOWNIK WILCZKA, KANONADA W GLIWICACH
Kamil Wilczek zawsze uważany był za zdolnego i utalentowanego zawodnika. Jednak tego, co wyprawia w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy, nikt, na czele z nim samym, nie mógł się spodziewać. To jego siódmy sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. W poprzednich sześciu łącznie zdobył 18 bramek. W obecnym ma już na koncie 20 trafień i zdecydowanie lideruje klasyfikacji strzelców. Cztery gole dołożył w ostatniej kolejce, kiedy on i Konstantin Vassiljev sprawili, że Dariusz Trela, bramkarz PGE GKS Bełchatów, miał nieprzespaną noc. Piast ograł czerwoną latarnię T-Mobile Ekstraklasy aż 6:3. Pierwsze dwa gole strzelił Estończyk, oba bezpośrednio z rzutu wolnego. Potem swoje show rozpoczął Wilczek. Porażka w Gliwicach sprawiła, że z pracy w PGE GKS zrezygnował Marek Zub. Jego umowę rozwiązano za porozumieniem stron.

CRACOVIA BLISKO UTRZYMANIA
Pięć meczów, 13 punktów - to bilans trenera Jacka Zielińskiego. Odkąd przejął drużynę Cracovii, ta nie tylko gra ładnie dla oka, ale i skutecznie. Bez problemów ograła Zawiszę, który w przypadku zwycięstwa, opuściłby strefę spadkową. Na 4 kolejki przed zakończeniem sezonu T-Mobile Ekstraklasy, Pasy są na 9. pozycji z 26 punktami na koncie (Zawisza ma 19). Patrząc na grę drużyny Zielińskiego, nie ma takiej możliwości, by groził jej spadek.

Najpierw chciałem, aby Cracovia wstała z kolan. Chodziło o to, by wyjść z dołka i złapać oddech. Skoro wygrywamy, to następny cel musi być ambitniejszy. Jeśli już zapewnimy sobie utrzymanie, to nie położymy się na boisku, tylko będziemy walczyć dalej. Naszym celem jest zajęcie dziewiątego miejsca na koniec sezonu – zapowiedział Zieliński.

KRYZYS KORONY, ODMIENIONY GÓRNIK
Po nieudanej szarży na grupę mistrzowską, w fazie finałowej jakby powietrze zeszło z piłkarzy Korony Kielce. Drużyna Ryszarda Tarasiewicza przegrała wszystkie trzy spotkania. We wtorek, wydawało się, czekało ją łatwe zadanie, przecież trzy dni wcześniej Górnik Łęczna gładko przegrał u siebie z Cracovią (0:3). Na boisko w Kielcach wyszedł jednak odmieniony. Już w 2. minucie Shepetim Hasani trafił do bramki gospodarzy.  Pod koniec pierwszej połowy Veljko Nikitović podwyższył na 2:0. Koronę do życia próbował przywrócić Jacek Kiełb, strzelając kontaktowego gola, ale wynik spotkania ustalił Fedor Cernych. - Nie po to awansowaliśmy, by teraz spaść - mówił kapitan Górnika, Nikitović. Trzy punkty przywiezione z Kielc mogą być szalenie istotne w kwestii utrzymania. Za to Korona ma ogromny problem, bo jej przewaga nad strefą spadkową, to zaledwie jeden punkt. 

POPIS ZIEŃCZUKA
Niebiescy, pod batutą Marka Zieńczuka, mocno walczą o utrzymanie i są coraz bliżej realizacji tego celu. 37-letni skrzydłowy Ruchu w kolejnym spotkaniu jest jednym z głównych aktorów. W 33. kolejce T-Mobile Ekstraklasy wcielił się w rolę asystenta. Po jego podaniach gole strzelali Rafał Grodzicki i Roland Gigołajew, a Niebiescy odnieśli drugie kolejne wyjazdowe zwycięstwo. Tym razem nie pozostawili złudzeń Podbeskidziu Bielsko-Biała (2:0). Dzięki tej wygranej chorzowianie zrównali się punktami z Góralami, oba zespoły mają pięć oczek przewagi nad strefą spadkową.

Fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News

Podsumowanie 33. kolejki T-Mobile Ekstraklasy: horror w Warszawie - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Mistrz wykorzystał potknięcie Górnika i zimę spędzi z 5­-punktową przewagą nad wiceliderem. Legia pewnie ograła Cracovię (4:1), w jednym z najlepszych meczów tego sezonu T­Mobile Ekstraklasy. Świetne spotkanie rozegrali Michał Kucharczyk (3 gole) i Henrik Ojamaa (3 asysty). Dzięki remisowi Lecha z Zawiszą (2:2), na podium wskoczyła Wisła Kraków (2:1 z Pogonią). Wyklarowała się też grupa drużyn, które będą walczyć o utrzymanie. Zagłębie i Podbeskidzie mają po 17 pkt, Widzew o dwa mniej. Teraz czas na zimowy odpoczynek. Do zobaczenia za dwa miesiące. Liga wraca w piątek, 14 lutego. W Walentynki.

KUCHARCZYK JAK Z PLAYSTATION
"Popykaliśmy trochę z Rado (Miroslavem Radoviciem­ przyp.red.) na konsoli dzień przed meczem. Może to pomogło?" - zastanawiał się po meczu z Cracovią (4:1) skrzydłowy Legii Michał Kucharczyk. Rozegrał swój najlepszy mecz ligowy (grał po raz 90.), zdobył dla mistrzów Polski trzy bramki, zaliczył także asystę przy trafieniu Helio Pinto. Był nie do zatrzymania, obrzydził życie grającemu na lewej stronie Adamowi Marciniakowi. Przekombinował tylko raz, kiedy był sam przed Krzysztofem Pilarzem i chciał go lobować tzw. podcinką. Bramkarz Pasów przewidział jego zamiary i złapał piłkę. Kucharczyk stworzył świetny duet z Henrikiem Ojamą. Estończyk asystował przy każdej z bramek zdobywanych przez 22-­latka, we wspomnianej sytuacji wybronionej przez Pilarza, także piłkę zagrywał Ojama.

CRACOVIA GINIE OD WŁASNEJ BRONI
Cracovię chwali się od morza do Tatr za ofensywny futbol. Za to, że chce grać w piłkę, to, co robi na boisku, jest efektowne, kibic się nie nudzi. Na większość drużyn w Polsce, wystarczy, ale w spotkaniach z faworytami, ginie od własnej broni. Nie potrafi oddać inicjatywy przeciwnikowi, ponosi ją fantazja. I kończy się wynikami 1:6 (z Lechem) czy 1:4 (z Legią). Dla T-­Mobile Ekstraklasy to dobre, dla fanów Pasów raczej nie.

BROŻEK SUPERSTAR
Ponoć Franciszek Smuda wcale nie był przekonany, czy powrót Pawła Brożka do Wisły ma sens. Nie miał jednak napastnika, postawił więc na 30­-latka. I proszę. Po 21 kolejkach T­-Mobile Ekstraklasy Brożek jest na czele strzelców z 11 golami. Wygrywa też w klasyfikacji kanadyjskiej, bo ma jeszcze 6 asyst. Jednym słowem najbardziej efektywny piłkarz ligi. I przykład, że czasem warto schować dumę do kieszeni, popracować za mniejsze pieniądze (choć i tak gigantyczne dla przeciętnego Polaka), ale grać w piłkę, być idolem trybun. Brożek i Wisła przezimują na podium, z 7­-punktową stratą do Legii. Nawet najbardziej optymistycznie nastawieni fani Białej Gwiazdy nie przypuszczali, że w ich klubie znowu będzie tak dobrze.

PRZERWANA SERIA ZAWISZY
Udali się nam w tym roku beniaminkowie T-­Mobile Ekstraklasy. Wszyscy zachwycają się Cracovią, ale przecież Zawisza zdobył tylko jeden punkt mniej. Niewiele brakowało, aby, po wygranych z Legią, Wisłą i Śląskiem, miał na rozkładzie kolejnego z możnych ligi, Lecha Poznań. Wprawdzie drużyna Ryszarda Tarasiewicza dwukrotnie przegrywała, ale odrabiała straty. W II połowie była zespołem dużo dojrzalszym, po prostu lepszym. Zabrakło trochę jakości pod bramką. Remisem (2:2) Ryszard Tarasiewicz i spółka przerwali serię czterech kolejnych wygranych na własnym boisku. W Kolejorzu błysnął za to Łukasz Teodorczyk. Minął rok od jego transferu z Polonii Warszawa i wygląda na to, że 21-latek się zaadoptował w Wielkopolsce. W Bydgoszczy zdobył dwie bramki, 9. i 10. w T­-Mobile Ekstraklasie i jest wiceliderem klasyfikacji strzelców.

ZBAWCA KOCIAN
Kiedy Jan Kocian był zatrudniany przy Cichej w Chorzowie, Ruch wyglądał na jednego z kandydatów do spadku z T-Mobile Ekstraklasy. Słowaka u nas nikt nie znał, więc nie traktowano go zbyt poważnie. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki: odmienił drużynę Niebieskich. Poprowadził ją w 14 spotkaniach, zdobył 26 punktów. W tym czasie więcej ugrała tylko Legia, 28 pkt. Kocia wyprzedził Mariusza Rumaka, Franciszka Smudę i innych. Jeśli podtrzyma skuteczność, drużyna mu się nie rozpadnie, to Ruch ma pewne miejsce w grupie mistrzowskiej, a może powalczy o coś więcej?

TRZYMINUTOWY KAŁASZNIKOW
Są takie mecze, które pamięta się mimo tego, że (ładnie ujmując) nie stały na zbyt wysokim poziomie. Spotkanie Korony z Podbeskidziem do takich z pewnością zaliczymy. Nie było emocji, nie oglądało się tego za dobrze, za wyjątkiem kilku wysokiej klasy interwencji Richarda Zajaca. Aż tu nagle wystrzelił kałasznikow. 3­minutowy huk. 54. minuta, Maciej Korzym na 1:0. 55. minuta, Fabian Pawela na 1:1. 56. minuta. Znowu Pawela, tym razem do swojej bramki po centrze z rzutu rożnego. Kibice w szoku, trenerzy w szoku, Leszek Ojrzyński zrezygnowany, bo przegrywa na boisku klubu, w którym długo pracował, a na dodatek jego napastnik strzela gola samobójczego.

MĘKI JAGIELLONII
Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, a była walka na całego i drżenie o wynik. Mowa o graczach Jagiellonii Białystok, na stadion której przyjechał najsłabszy zespół T­-Mobile Ekstraklasy na wyjazdach - Widzew Łódź. I przegrał po raz 10. w tym sezonie (na 10 podejść), ale wcale tak nie musiało być. Jagiellonia nieco zlekceważyła przeciwnika, dzięki czemu zespół Rafała Pawlaka stwarzał sobie kolejne okazje do strzelenia gola. Problem w tym, że jak już Eduards Visnakovs rozregulował sobie celownik, to nic nie chce wpaść mu do siatki (6 meczów z rzędu bez strzelonego gola). W końcu, jak to zwykle bywa, zdecydował stały fragment gry, konkretnie rzut rożny, po którym Maciej Gajos dał Jadze trzy punkty i zimę spędzi ona na 8. miejscu.

ZMĘCZENI ŻYCIEM
Byli bohaterowie ostatniej tegorocznej kolejki T­Mobile Ekstraklasy, czas na tych, którzy zawiedli. Dwa mecze zakończyły się wynikami bezbramkowymi. Spotkania Śląska z Piastem nie dało się oglądać, tylko nieco lepiej wypadli piłkarze Górnika i Lechii. Kolejny kamyczek do ogródka sędziów, którzy znowu mylili się zbyt często. Asystent Pawła Gila nie widział dwóch pozycji spalonych przy bramce Łukasza Teodorczyka w spotkaniu z Zawiszą (2:2), już sam główny arbiter nie podyktował rzutu karnego za ewidentny faul Manuela Arboledy na Bernardo Vasconcelosie. Kompletnie nie radził sobie Sebastian Jarzębak, rozjemca w meczu Wisły z Pogonią (2:1), doprowadził do wściekłości Dariusza Wdowczyka, szkoleniowca Portowców. Za dużo ostatnio było tych błędów, choć są one częścią futbolu.

Legia w końcu odskoczyła ­- podsumowanie 21. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Lech rozbił Jagiellonię (6:1) i zapewnił sobie 2. miejsce w tabeli T­Mobile Ekstraklasy przed rundą finałową. Oddech złapał Widzew, który sensacyjnie ograł Wisłę Kraków (2:1). Wciąż trwa walka o 8. miejsce, gwarantujące w fazie finałowej grę w grupie mistrzowskiej. W grze pozostały Lechia, Cracovia i Jagiellonia Białystok.

TEO NAPRAWIŁ CELOWNIK

Kolejorz zagrał najlepsze spotkanie w tym sezonie, rozbił Jagiellonię, a 6:1 było najmniejszym wymiarem kary. Drużyna Mariusza Rumaka mocno zasygnalizowała, że nie składa broni i będzie naciskać Legię. Świetne spotkanie rozegrał Łukasz Teodorczyk, który trzykrotnie pokonał Krzysztofa Barana. Napastnik Lecha został wiceliderem klasyfikacji strzelców. Po wysokiej porażce doszło do trzęsienia ziemi w Białymstoku. Rozwiązano umowę z Piotrem Stokowcem, a nowym trenerem Jagiellonii został Michał Probierz, niedawno zwolniony z Lechii Gdańsk.

RADOVIĆ CIĄGLE SZALEJE

Miroslav Radović zalicza najlepszy sezon w swojej karierze. Strzelił dwa gole Zawiszy Bydgoszcz (3:0), zdobył 6. i 7. bramkę na wiosnę. Na dziś ciężko wyobrazić sobie stołeczny zespół bez Serba z polskim paszportem, choć Henning Berg będzie musiał to zrobić, bo Radović w najbliższym meczu nie zagra. Otrzymał 4. żółtą kartkę i musi pauzować. Legia zagrała niezłe spotkanie, choć przewagę udokumentowała dopiero po przerwie. Do formy wraca Michał Żyro, który strzelił swojego pierwszego gola od półtora roku. Zawisza był tylko tłem dla legionistów, ale mimo porażki w stolicy zapewnił sobie miejsce w grupie mistrzowskiej.

ŚWIETNY MECZ W GDAŃSKU

Są takie mecze, w których trakcie człowiek chce, aby trwały jak najdłużej. Tak było w sobotę w Gdańsku, gdzie gracze Lechii i Zagłębia stworzyli bardzo dobre widowisko. Gdyby nie dobra postawa bramkarzy, a w szczególności Mateusza Bąka, na trzech zdobytych bramkach by się nie skończyło. Lechia wygrała zasłużenie, dodatkowo po dwóch pięknych bramkach. Zagłębie ambitnie walczyło, ale gospodarzy ratował Bąk. Oby  więcej takich spotkań.

WISŁA PADŁA W ŁODZI

Czy to początek pościgu za peletonem – zastanawiają się kibice w Łodzi. Widzew był już praktycznie pogrzebany, ale w końcówce sezonu obudził się. Przed tygodniem zdobył pierwszy punkt na wyjeździe (1:1 z Cracovią), a w 29. kolejce T­Mobile Ekstraklasy wygrał pierwszy mecz od 2 listopada poprzedniego roku. Odrobił dwa punkty do Podbeskidzia, gdyby dzisiaj dzielić punkty, do bezpiecznego miejsca w tabeli miałby 4  punkty straty. Z kolei Wisła po bardzo dobrej jesieni, wiosną obniżyła loty. Po rundzie jesiennej miała 7 punktów straty do liderującej Legii, teraz jest ich 15. W słabszej formie jest Paweł Brożek, który w tej rundzie nie zdobył jeszcze bramki. W ośmiu kolejkach ligowych oddał zaledwie 8 strzałów na bramkę rywali, z których tylko jeden był celny.

STEVANOVIĆ CZARUJE

Kiedy środkowy pomocnik strzela trzy gole w jednym meczu, trzeba docenić ten wyczyn. Dzięki Daliborowi Stevanoviciowi Śląsk zachował jeszcze nadzieję na to, że zajmie 12. miejsce i w rundzie finałowej rozegra cztery mecze na własnym boisku. Słoweniec w poprzednich 26 spotkaniach tego sezonu zdobył zaledwie jedną bramkę. Teraz wykonał 300 procent normy. W ogóle na stadionie Podbeskidzia byliśmy świadkami cudu. W poprzednich 14 meczach piłkarze zdobyli tam łącznie zaledwie 14 bramek. Tylko w tym jednym aż 6. Wprawdzie nadal pada tam najmniej goli, ale progres jest widoczny. Górale mają już tylko punkt straty do Zagłębia Lubin.

WIELKI POWRÓT PIASTA

Kamil Wilczek uratował prawdopodobnie posadę Marcinowi Broszowi. W doliczonym czasie gry uratował Piastowi remis i punkt w spotkaniu z Pogonią Szczecin (2:2). Pomocnik śląskiego zespołu trafił do siatki w tym sezonie po raz 5. i 6. Remis z Pogonią i tak ma bardziej psychologiczne znaczenie, bo sytuacja Piasta i tak nie jest najciekawsza. Po podziale punktów będą bardzo blisko strefy spadkowej. W Pogoni z bardzo dobrej strony pokazał się 19-­letni Sebastian Rudol. Prawy obrońca strzelił gola, asystował także przy bramce zdobytej przez Marcina Robaka. Wyróżnia się już nie tylko długimi rękami, ale coraz więcej daje zespołowi Dariusza Wdowczyka. Portowcy są królami remisów w T­Mobile Ekstraklasie, podzielili się punktami już po raz 14 w tym sezonie.

WEGETACJA GÓRNIKA

Górnik Zabrze jest najsłabszą drużyną na wiosnę. Po wspaniałej jesieni, w drugiej rundzie jako jedyny zespół nie wygrał spotkania, zdobył zaledwie 4 punkty. Tym razem padł w Krakowie (0:2 z Cracovią), prawie przez godzinę musiał grać w osłabieniu po czerwonej kartce Przemysława Oziębały. Wydawało się, że po zatrudnieniu Roberta Warzychy coś drgnęło, ale jednak nie. Istnieje matematyczna szansa, że zabrzanie nie zakwalifikują się do grupy mistrzowskiej, a jesień kończył z przewagą 9 punktów nad 9. zespołem.

Strzelanina w Poznaniu ­- podsumowanie 29. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Terminarz ułożył się tak, że w 23. kolejce T-Mobile Ekstraklasy mieliśmy dwa szlagiery: lider grał z wiceliderem, a 3. zespół, z czwartym. Legia po wyeliminowaniu Śląska z Pucharu Polski, pewnie wygrała na jego terenie (3:1) i powiększyła przewagę. Za jej plecami Lech, który szczęśliwie pokonał Jagiellonię (2:0). Ostatniego słowa nie powiedział jeszcze Zawisza, który wygrał w Krakowie z Wisłą (1:0).

SZLAGIER STAŁYCH FRAGMENTÓW
Śląsk był zmęczony 120-minutową walką w Pucharze Polski, legioniści świeżsi, ale nie grający podstawowym składem. We Wrocławiu wielkiego widowiska nie było, a o tym, kto zgarnie komplet punktów, przesądziły stałe fragmenty. Dwie świetne centry Tomasza Brzyskiego z rzutów rożnych (8. i 9. asysta w tym sezonie), wykończenie Jakuba Rzeźniczaka (4. gol, jest najskuteczniejszym obrońcą w T-Mobile Ekstraklasie) i Tomasza Jodłowca. Śląsk kontaktowego gola strzelił także po stałym fragmencie gry, po rzucie wolnym, dośrodkowanie Toma Hateleya wykorzystał Marco Paixao. Wynik spotkania ustalił Michał Kucharczyk po podaniu Michała Żyro. Legioniści powiększyli przewagę nad resztą stawki, a teraz przed nimi spotkania z Wisłą i Lechem.

Wrocławianie natomiast wpadli w dołek. Licząc wszystkie oficjalne mecze, nie wygrali sześciu kolejnych (4 w lidze i 2 w Pucharze Polski), takiej serii Tadeusz Pawłowski jeszcze nie miał. Przez niespełna rok byli niepokonani na własnym boisku, a teraz zanotowali drugą kolejną porażkę (wcześniej 0:1 z Jagiellonią). Do lidera tracą już 8 punktów.

Oglądaj mecze T-Mobile Ekstraklasy na dużym ekranie!
Tablety i phablety umożliwiają oglądanie spotkań piłkarskich gdziekolwiek jesteście! Sprawdźcie polecane urządzenia:

ZŁOTA STOPA DOUGLASA
Lech marnował kolejne okazje, Jagiellonia także, świetnie bronili Krzysztof Baran i Maciej Gostomski. Kiedy zanosiło się na bezbramkowy remis, wszystkich zaskoczył Barry Douglas. O tym, że Szkot ma tzw. młotek w lewej nodze, wiedzieliśmy od dawna. Teraz zrobił z niego użytek. Na cztery minuty przed końcem spotkania pokonał Barana i sprawił, że Kolejorz utrzymał 5-punktowy dystans do Legii. W doliczonym czasie rzut karny wykorzystał jeszcze Tomasz Kędziora. - Takie wygrane cieszą najbardziej, budują atmosferę w szatni - cieszył się trener Maciej Skorża. Lechici wyprzedzili Jagiellonię w tabeli T-Mobile Ekstraklasy i są wiceliderem. Teraz przed nimi starcie ze zwolnionym jesienią z Lecha, Mariuszem Rumakiem, bo Lech jedzie do Bydgoszczy.

-> Podsumowanie 22. kolejki T-Mobile Ekstraklasy: Nie chcą gonić, to Legia ucieka

-> Płeć piękna o Ekstraklasie 

ZAWISZA ZWOLNIŁ SMUDĘ
Jeśli kogoś wyróżniać za wiosenną postawę w T-Mobile Ekstraklasie, to na pewno Zawiszę Bydgoszcz. Dwie wygrane, dwa remisy, 8 punktów, tylko o jeden mniej, niż zdobył jesienią w 19 kolejkach. Co więcej, drużyna Mariusza Rumaka jako jedyna w lidze, w tym roku nie straciła bramki. Mimo tego wciąż ma najgorszą defensywę, dała sobie strzelić 42 gole. Teraz to już przeszłość, a Grzegorz Sandomierski jest niepokonany od 379 minut. Mimo wygranej w Krakowie (1:0 po golu Alvarinho), Zawisza wciąż jest, jak mówi Sandomierski, "tysiące kilometrów od celu", czyli utrzymania. Strata do bezpiecznego miejsca w tabeli wynosi 8 punktów.

Po kolejnej porażce, przy Reymonta doszło do wstrząsu. Zarząd klubu podziękował za pracę trenerowi Franciszkowi Smudzie, któremu ostatnio było nie po drodze z zawodnikami. Jego miejsce zajął Kazimierz Moskal, trener na piątkę. Po raz piąty poprowadzi Wisłę, a w dotychczasowych 15 spotkaniach, 5 wygrał, 5 przegrał, 5 zremisował. Od razu skacze na głęboką wodę, bo czeka go mecz z Legią w Warszawie.

Zawisza zwolniła w ten weekend trenera Smudę. Fot. Maciej Gillert/East News 

PECH I ŁZY PIOTRA BROŻKA
Górnik był lepszy, grał atrakcyjniejszy futbol, a o mało nie przegrał w Gliwicach. Stałoby się tak, gdyby nie pechowa interwencja Piotra Brożka. Dośrodkował Rafał Kosznik, piłka otarła się jeszcze o Heberta, a próbujący ją wybić Brożek zrobił to tak niefortunnie, że wpadła do jego bramki. Ze łzami w oczach opuszczał boisko. - Nie mam do Piotra pretensji, takie nieszczęście mogło przytrafić się każdemu - stwierdził trener Piasta, Angel Perez Garcia. - Na pewno zasłużyliśmy na to wyrównanie i remis. Była nawet szansa na zwycięstwo, bo przecież prowadziliśmy, mieliśmy dogodne sytuacje. Ostatecznie skończyło się to wszystko remisem, który szanujemy. Do końca walczyliśmy o ten jeden punkt - powiedział Kosznik. Po derbowym remisie obie drużyny utrzymały się na swoich miejscach w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, Górnik jest 5., a Piast 9.

ŁĘCZNA W GÓRNEJ ÓSEMCE, PASY CORAZ NIŻEJ
Wygrana Górnika z Cracovią oznaczała, że drużyna z Łęcznej awansuje na 8. miejsce, czyli dające grę w grupie mistrzowskiej. Zawodnicy Jurija Szatałowa stanęli na wysokości zadania. Pokonali Pasy (2:1), choć jako pierwsi stracili bramkę. Na gola strzelonego przez Miroslava Covilo, szybko odpowiedział Patrik Mraz. Zwycięską bramkę zdobył Miroslav Bożok, głową, po dobrym dośrodkowaniu Łukasza Mierzejewskiego. Łęcznianie wygrali drugi kolejny mecz (tydzień wcześniej 1:0 z Pogonią w Szczecinie). Mają punkt przewagi nad 9. Piastem Gliwice.

Za to w Cracovii sytuacja coraz trudniejsza. Robert Podoliński nie może spać spokojnie, porażka w Łęcznej oznacza, że przewaga nad strefą spadkową zmalała do jednego punktu. Teraz Pasy zagrają przy Kałuży z Piastem, a następnie będą ratować swój honor w Pucharze Polski, gdzie przegrali w pierwszym meczu ćwierćfinałowym z II-ligowymi Błękitnymi Stargard Szczeciński (0:2). 

BABIARZA GOL STADIONY ŚWIATA
Nie zastanawiał się, kopnął po prostu lewą nogą, mocno, ale na tyle precyzyjnie, by Radosław Janukiewicz nie miał szans. Bramkarz Pogoni mógł tylko popatrzeć, jak piłka przelatuje mu nad głową i wpada do siatki. - Ułożyła się na strzał, żal było nie spróbować. I wpadło - cieszył się Bartłomiej Babiarz. - W takiej sytuacji bramkarz zawsze robi kilka kroków do przodu, ustawia się wyżej, nie spodziewa się uderzenia. Trzeba tylko czysto trafić. Mnie się to udało - dodawał jeden z bohaterów spotkania Ruchu z Pogonią (2:1).

Niebiescy wygrali, do 14. Cracovii tracą już tylko punkt, a Portowcy zawodzą. Na wygraną czekają od 6 grudnia poprzedniego roku (2:0 z Koroną w 18. kolejce T-Mobile Ekstraklasy). Wprawdzie jeszcze za wcześnie by rozdzierać szaty, ale nie tak miała wyglądać praca Jana Kociana, który jesienią przejął zespół po Dariuszu Wdowczyku.

ZŁOTA GŁÓWKA KORZYMA
Gdyby w 90. minucie ktoś zadał pytanie, który zespół zasłużył na wygraną, odpowiedź mogła być jedna: Korona. To ona grała lepiej, kontrolowała spotkanie, należały jej się trzy punkty. Nieodpowiedzialnie zachował się jednak jej bramkarz, Vytautas Cerniauskas. Wyszedł do niegroźnego dośrodkowania, zamiast złapać piłkę (a mógł to zrobić), piąstkował ją przed siebie. Ta trafiła do Bartłomieja Koniecznego, który wstrzelił ją w pole karne, a Maciej Korzym sprytnym strzałem przelobował Cerniauskasa. I w taki sposób prysły marzenia o 3 punktach jadących do Kielc. Teraz przed Góralami wyjazd do Zabrza, a Korona podejmie Śląsk Wrocław. Dla Ryszarda Tarasiewicza będzie to podróż sentymentalna, bo przecież jest jedną z legend dolnośląskiego klubu.

ODDECH LECHII, FATALNE PUDŁO PIECHA
Wiosną Lechia nie zachwyca, ale regularnie punktuje i poprawia swoją sytuację w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Do grupy mistrzowskiej, do której awans jest jej celem, traci tylko dwa punkty. Wygraną w spotkaniu z PGE GKS Bełchatów (1:0) zapewnił jej Antonio Colak, choć w kontrowersyjnych okolicznościach, bo przed strzałem odepchnął Grzegorza Barana.

Goście są sami sobie winni, że przegrali to spotkanie. Arkadiusz Piech, który imponował skutecznością w poprzednich kolejkach, tym razem zawiódł. Po świetnym podaniu Kamila Wacławczyka znalazł się sam przed Mateuszem Bąkiem. Miał dużo czasu na przyjęcie piłki, ale tego nie zrobił, postanowił od razu uderzyć. I skiksował.

Fot. górna: Natalia Dobryszycka/East News 

Podsumowanie 23. kolejki: ugaszony pożar w Legii - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

rura
22-03-2015 - 14:31:50
legia jest do ogrania wszystko zalezy od sedziow lech jak chce to potrafi i mam nadzieje ze dzis pokaze legi gdzie jej miejsce licze na wygrana i sprawiedliwa gre
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się