Oba kluby reprezentujące Polskę w Lidze Europy, Lech i Legia, seryjnie rozdają punkty. Mistrz Polski, Kolejorz, przegrał już piąte spotkanie w tym sezonie (1:3 z Termalicą). Legioniści nie wygrali czwartego meczu z rzędu. Liderem rewelacyjny Piast Gliwice, który ma 6 punktów przewagi nad drugą w tabeli Cracovią. Teraz ligowcy mają 2 tygodnie przerwy, bo swoje mecze będą rozgrywać reprezentacje narodowe.

HIT NA REMIS

Przyjazd Legii do Białegostoku sprawił, że po raz drugi w historii nowego stadionu Jagiellonii, wszystkie bilety zostały wyprzedane. Fani opuszczali jednak obiekt z uczuciem niedosytu. Gospodarze byli drużyną groźniejszą, stworzyli więcej okazji do strzelenia gola, ale tylko raz udało im się pokonać Duszana Kuciaka. Zrobił to Maciej Gajos, który tym samym godnie pożegnał się z drużyną i kibicami. Został wytransferowany do Lecha Poznań.

Legia zawiodła, oddała tylko jeden celny strzał na bramkę Bartłomieja Drągowskiego. Była to udana próba, bo Guilherme strzelił gola, uderzając idealnie, tuż obok słupka. - Wkurza mnie to, że nie wygrywamy, wkurza mnie to, że znowu nie zachowałem czystego konta - mówił Kuciak, który w ostatnich dniach dostał interesującą ofertę z Hull City. Legia jednak odrzuciła propozycję, nie chcąc tracić jednego z czołowych zawodników tuż przed końcem okresu transferowego.

DRAMAT PO POZNAŃSKU

W Poznaniu biją na alarm. Jeden cel, czyli awans do fazy grupowej Ligi Europy, został zrealizowany. Jednak w lidze sytuacja Lecha wygląda dramatycznie. Zaledwie 4 punkty, trzecie miejsce od końca, pięć porażek, słaba atmosfera w drużynie. Tym razem Kolejorz poległ w Mielcu, gdzie swoje spotkania rozgrywa Termalica. To nie była niespodzianka, a sensacja, choć gospodarze na trzy punkty zasłużyli i solidnie zapracowali. W Lechu zawiodły formacje ofensywne, bo drużyna Macieja Skorży stworzyła wiele okazji do zdobycia bramki, ale szwankowała skuteczność. - Nie ma komu strzelać goli - mówił załamany Skorża.

- To dla nas szczęśliwy dzień. Mimo strasznego upału, z tak mocną drużyną jak Lech Poznań, zagraliśmy bardzo mądrze i zdyscyplinowanie. Wygraliśmy zasłużenie - podsumował trener Termaliki, Piotr Mandrysz.

 

Wisła kontra Śląsk. Fot. Jan GRACZYNSKI/East News

PRZEŁAMANIE WISŁY I PAWŁA BROŻKA

Najlepszy mecz 7. kolejki rozegrano w Krakowie. Wisła podejmowała Śląsk Wrocław i w końcu zdobyła trzy punkty, po trzech kolejnych remisach. Wciąż jest niepokonana w tym sezonie, ma na koncie 2 wygrane i 5 remisów. - To był nasz najlepszy mecz w tych rozgrywkach - powiedział Rafał Boguski. Wiślacy wygrali 4:2.

Najistotniejszym wydarzeniem tego spotkania było przełamanie Pawła Brożka. Napastnik Białej Gwiazdy strzelił gola po 12 meczach bez trafienia do bramki rywali. Czekał na to aż 964 minuty. Mariusza Pawełka pokonał dwukrotnie, a to oznacza, że w klasyfikacji strzelców wszech czasów Wisły dogonił Tomasza Frankowskiego, obaj mają po 115 bramek. Najlepszy snajper Białej Gwiazdy, Kazimierz Kmiecik, ma na koncie 153 trafienia.

PIAST NIE ZWALNIA TEMPA

Jedna porażka, a reszta, to zwycięstwa. Piast, sensacyjny lider ekstraklasy, ma 6 punktów przewagi nad Cracovią, 7 nad Legią i aż 14 nad Lechem. W ostatniej kolejce połknął Górnika Łęczna (3:0), będąc lepszym od pierwszej do ostatniej minuty. Zwycięstwo mogło być bardziej okazałe, bo Martin Nespor nie wykorzystał rzutu karnego.

Oglądałem poprzednie spotkania Górnika i myślałem, że o zwycięstwo będzie nam trudniej - zauważył Radoslav Latal, szkoleniowiec Piasta. - Taki mamy zespół, jak pokazuje nasze miejsce w tabeli. Mieliśmy swoje okazje, choćby Jakub Świerczok, ale Piast stworzył ich więcej i co najważniejsze, wykorzystał je - dodał zawiedziony Jurij Szatałow. Trener Górnika dodatkowo stracił Fedora Cernycha. Reprezentant Litwy przechodzi do Jagiellonii Białystok.

POGOŃ NADAL BEZ PORAŻKI

Opromieniona wygraną z Legią w Warszawie (2:1) , Korona chciała sięgnąć po kolejne trzy punkty. Podejmowała u siebie Pogoń, która w lidze głównie remisuje. Portowcy, bez zawieszonego trenera Czesława Michniewicza, po raz piąty podzielili się punktami z przeciwnikiem. Mecz rozstrzygnęły dwa stałe fragmenty gry. Najpierw Pogoń wykorzystała rzut wolny. Dobrą centrę Rafała Murawskiego wykończył Mateusz Matras. Wyrównał z rzutu karnego Przemysław Trytko.

Korona, która przed sezonem na szybko budowała drużynę, jest na pewno jedną z największych niespodzianek początku sezonu. I dodatkowo się wzmacnia. Wprawdzie odszedł Piotr Malarczyk (do Ipswich), ale na jego miejsce pozyskano Macieja Wilusza. Dodatkowo przychodzi skrzydłowy, Bartłomiej Pawłowski z Lechii. Graczem zespołu prowadzonego przez Marcina Brosza został także hiszpański napastnik, Airam Lopez Cabrera, który ostatnio występował w Cadiz CF (trzeci poziom rozgrywkowy).

LECHIA ZNOWU W PRZEBUDOWIE

Siedem punktów w siedmiu meczach - to bilans Lechii Gdańsk, która miała stać się trzecią siłą w ekstraklasie, a tak nie jest. W związku z tym zdecydowano się na kolejną przebudowę drużyny, tuż przed zamknięciem okienka transferowego. Do Legii odchodzi Stojan Vranjes, do Korony Bartłomiej Pawłowski. Daniel Łukasik ma trafić na wypożyczenie do Vitorii Setubal (Portugalia). Pozyskano za to byłego piłkarza m.in. Juventusu, Milosa Krasicia. Z Catanii przyszedł Michał Chrapek, Lechię ma wzmocnić też Sławomir Peszko, reprezentant Polski.

W ostatniej kolejce gdański klub znowu się nie popisał. Remis w Bielsku-Białej z Podbeskidziem (1:1) nikogo nie zadowolił. Gola dla drużyny Jerzego Brzęczka strzelił Ariel Borysiuk. Wcześniej bramkę dla bielszczan zdobył Frank Adu Kwame. - Zabrakło nam skuteczności, zimnej krwi pod bramką rywali - powiedział trener Lechii. - Jestem rozczarowany naszymi wynikami - dodał Dariusz Kubicki, który jest w coraz trudniejszej sytuacji. Wprawdzie działacze Podbeskidzia deklarują, że jego posada jest bezpieczna, ale w środowisku plotkuje się, że może dojść do zmiany. W grę wchodzą Franciszek Smuda i Jan Kocian.

GÓRNIK WCIĄŻ NA DNIE

Górnik Zabrze wciąż bez zwycięstwa, jako jedyny klub obok Podbeskidzia. Zabrzanie znowu rozczarowali swoich kibiców. - Piłkarsko byliśmy słabsi - powiedział trener Leszek Ojrzyński. Fani Górnika mogą pocieszać się, że zremisowali nie z byle kim, bo Cracovia świetnie radziła sobie na wyjazdach. Grała 4 mecz na obcym boisku, po raz pierwszy straciła bramkę i punkty. 

Wszystko, co najciekawsze, działo się w końcówce pierwszej połowy. Najpierw gola dla Pasów strzelił Dariusz Zjawiński. W pierwszej minucie doliczonego czasu, po centrze Erika Grendela z rzutu wolnego, wyrównał Adam Danch. Nie zmienia to faktu, że zabrzanie wciąż są na ostatnim miejscu w tabeli ekstraklasy.

PRZERWANE FATUM ZAGŁĘBIA

Tym razem młodzież z Ruchu nie poprowadziła drużyny do zwycięstwa. Chorzowianie przegrali z Zagłębiem (1:3) w Lubinie. Tym samym Miedziowi przerwali niekorzystną serię spotkań u siebie z Niebieskimi. Na zwycięstwo czekali od 2007 roku, 2176 dni.

To przeszłość, teraz piszemy nową historię - zapowiadał Waldemar Fornalik, trener Ruchu. I wykrakał. Zagłębie było drużyną wyraźnie lepszą, wygrało zasłużenie. Gole dla drużyny Piotra Stokowca strzelali: Adrian Rakowski, Krzysztof Janus i Michal Papadopulos. Przy ostatniej bramce dla Zagłębia nie popisał się Matusz Putnocky. Bramkarz Ruchu postanowił okiwać napastnika rywali, a dał się wykiwać. Stracił piłkę, a Czech wpakował ją do pustej bramki.

 

Podsumowanie 7. kolejki Ekstraklasy - piąta porażka Lecha - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Jeszcze w doliczonym czasie spotkania Bełchatowa z Jagiellonią niepewne ligowego bytu były Ruch Chorzów i Pogoń Szczecin. Wtedy, na minutę przed końcem, Euzebiusz Smolarek sprawił, że można otwierać szampany. Jeden błąd Emilijusa Zubasa zepchnął Brunatnych na ostatnie miejsce w tabeli, a Ruch i Pogoń po kolejnych słabych meczach, mogą się cieszyć i planować budżet na poziomie ekstraklasy. Przed 30. kolejką zostało nam równanie z jedną niewiadomą: spadnie Bełchatów czy Podbeskidzie. Od zeszłego tygodnia drugiego spadkowicza znamy, 5. w tabeli Polonię Warszawa, która nie otrzyma licencji na kolejny sezon.

SCENARIUSZ W GRZE O UTRZYMANIE

W tej chwili zagrożone spadkiem są Podbeskidzie i PGE GKS. W 30. serii gier T-Mobile Ekstraklasy czekają ich mecze wyjazdowe, drużyna Czesława Michniewicza powalczy na Widzewie, a zespół Kamila Kieresia jedzie do Gliwic. Teoretycznie dużo łatwiejsze zadanie ma Podbeskidzie. GKS musi osiągnąć lepszy wynik od bezpośredniego rywala (ma punkt straty, ale lepszy bilans meczów bezpośrednich). Drużyna z Bełchatowa może jeszcze dogonić Ruch Chorzów, ale nie wyprzedzi Niebieskich, właśnie przez gorszy bilans dwumeczu (3:0 i 2:0 dla Ruchu).

Podbeskidzie pokonuje Pogoń i opuszcza ostatnie miejsce w tabeli

TO NIE SĄ CZARY, PIAST MA PUCHARY

Beniaminek z Gliwic będzie w przyszłym sezonie reprezentował Polskę w eliminacjach Ligi Europy. To ogromny sukces Marcina Brosza i jego asystenta Dariusza Dudka. Gliwiczanie zremisowali w 29. kolejce przy Konwiktorskiej w Warszawie, a wobec porażki Górnika z Wisłą (0:1), zapewnili sobie co najmniej 4. pozycję w T-Mobile Ekstraklasie. Dzięki temu, że mistrzostwo i Puchar Polski zdobyła Legia, Śląsk zagra w el. Ligi Europy jako finalista krajowego pucharu i zwolni tym samym miejsce w ekstraklasie (o ile znajdzie się nad Piastem, na razie ma 1 punkt przewagi).

WALKA O NAJNIŻSZY STOPIEŃ PODIUM

Piast może jeszcze odebrać brązowe medale mistrzostw Polski. W ostatniej kolejce gra u siebie z PGE GKS, a ustępujący mistrzowie Polski, czyli Śląsk Wrocław, jedzie na Łazienkowską w Warszawie, czyli do nowego mistrza. W tabeli Piast maa 46, a Śląsk 47 punktów. Lepszy bilans spotkań bezpośrednich ma zespół z Górnego Śląska (3:2 i 3:1 dla Piasta). Czyli w przypadku porażki wrocławian, Piastowi wystarczy remis. Jeśli Śląsk zremisuje na Legii, Piast musi wygrać. W przypadku wygranej zespołu Stanislava Levy'ego, to jego zespół znajdzie się na najniższym stopniu podium.

POLONIA SIĘ ŻEGNA

Ponad 6 tys. kibiców stawiło się na stadionie Czarnych Koszul by pożegnać Polonię. Warszawska drużyna żegna się z T-Mobile Ekstraklasą i to na długo. Po decyzji Komisji Licencyjnej, zespół z Konwiktorskiej, o ile przystąpi do rozgrywek, będzie musiał zacząć zacząć od co najwyżej 3. ligi, a być może dopiero od czwartej. Wszystko przez ogromne problemy finansowe stołecznej drużyny, kilkumilionowe zaległości wobec piłkarzy, ZUS-u i Urzędu Skarbowego.

Remis Polonii z Piastem. Beniaminek w europejskich pucharach

CHORZOWSKI SZPALER

Od obecnego sezonu w regulaminie rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy zawarty jest artykuł 29.5:

"W sytuacji, gdy przed zakończeniem rozgrywek zespół uczestniczący w zawodach zapewnił już sobie tytuł mistrza Polski, zespół przeciwny przed rozpoczęciem procedury ustawiania zespołów wychodzi na boisko pierwszy i ustawia się w szpaler, witając zespół mistrza Polski".

Zawodnicy Ruchu Chorzów dostosowali się do regulaminu i w ten sposób uhonorowali nowego mistrza Polski, Legię Warszawa. W ostatniej kolejce ligowej dojdzie do symbolicznego przekazania berła i korony. Przy Łazienkowskiej w szpaler ustawią się gracze i trenerzy Śląska Wrocław, ustępującego mistrza Polski.

Od lat taka tradycja obowiązuje w Hiszpanii, ale tam nie jest wpisana w regulamin. W Polsce zapoczątkował ją obecny trener Legii, Jan Urban, który w sezonie 2010/11, prowadząc Zagłębie Lubin, nakazał swoim piłkarzom ustawienie się w szpaler przed meczem z ówczesnym mistrzem, Wisłą Kraków. W poprzednich rozgrywkach nie mieliśmy takich zachowań, bo losy tytułu rozstrzygnęły się w ostatniej kolejce ligowej.

PIERWSZY WYJAZDOWY REMIS LECHA

Dopiero w ostatnim spotkaniu wyjazdowym zespół Mariusza Rumaka podzielił się punktami z przeciwnikiem (1:1 we Wrocławiu ze Śląskiem). W dotychczasowych 14, aż 12 razy wygrywał Lech, zanotował jedynie 2 porażki (0:2 z Lechią i 0:1 z Legią). Lechici byli bliscy 13. wygranej i wyrównania ligowego rekordu. Prowadził od 39. minuty po golu Rafała Murawskiego. Wyrównał na 7 minut przed końcem Eric Mouloungui. Dla Kolejorza był to trzeci z rzędu mecz bez wygranej (0:1 z Legią, 0:2 z Podbeskidziem, 1:1 ze Śląskiem).

Waldemar Sobota: Szkoda, że nie wygraliśmy, bo mielibyśmy już pewne 3. miejsce

DESZCZ PRÓBOWAŁ PRZESZKODZIĆ

Wszystkie mecze 29. kolejki T-Mobile Ekstraklasy miały rozpocząć się o tej samej porze (godz. 18). Niestety, w dwóch przypadkach zawiodła ... pogoda. Nad dwoma stadionami przeszły ulewy i przez długi czas istniało realne zagrożenie, że mecze się nie odbędą. W Bełchatowie (GKS-Jagiellonia 1:1) rozpoczęto z 50-minutowym opóźnieniem, w Kielcach (Korona-Widzew 0:0), z 45-minutowym. Boiska były w bardzo złym stanie, co nie pozostało bez wpływu na jakość widowisk.

Jedna niewiadoma - podsumowanie 29. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Jagiellonia i Legia postanowiły w tej kolejce sobie postrzelać. Drużyna z Podlasia rozbiła aż 6:0 Ruch Chorzów (najwyższa wygrana w tym sezonie), a mistrzowie Polski zdobyli pięć bramek na gorącym terenie w Kielcach (5:3). Głównymi postaciami byli Dani Quintana i Wladimer Dwaliszwili. Dani strzelił dwa gole i zaliczył trzy asysty, "Lado" trzykrotnie pokonał Zbigniewa Małkowskiego. W 7. kolejce T-Mobile Ekstraklasy zdobyto 28 bramek, czyli średnio 3,5 na mecz. Na górze tabeli lekkie roszady. Na najniższe miejsce podium wskoczyła Wisła Kraków, która traci dwa punkty do prowadzącej dwójki: Legii i Górnika.

BOHATERÓW DWÓCH
Wspomniani Quintana i Dwaliszwili zanotowali występy bliskie perfekcji. Gruzin kończył akcje kolegów, niby to proste, ale żadna z trzech zdobytych bramek nie była łatwa, musiał dołożyć coś od siebie, a nie tylko dostawić nogę. Skuteczność Gruzina spowodowała głęboki oddech u trenera Jana Urbana, bo zawodnik ostatnio nie był w formie. Nie strzelił gola w sześciu kolejnych meczach (369 minut), ale przełamał się z przytupem. Oby tak w czwartek z Lazio w 1. kolejce fazy grupowej Ligi Europy. Z kolei patrząc na to, co Quintana wyczynia z zawodnikami Ruchu, ręce same składały się do oklasków. Asystował, strzelał, rozgrywał, nikt nie potrafił za nim nadążyć. Hiszpan już w poprzednim sezonie miał przebłyski bardzo dobrej gry. Szkoda jedynie, że taką formę, jak w miniony weekend, prezentuje tak rzadko.

Piłkarze Legii po meczu z Koroną - zobacz film!

ROZBICI TRENERZY
Jak zwykle sukces ma wielu ojców, a porażka jedną matkę: trenera. Po laniu w Białymstoku, pracę stracił Jacek Zieliński, który złożył rezygnację, a ta została przyjęta. - Podjąłem taką decyzję, bo czuje się odpowiedzialny za to, co się stało. Taka porażka musiała spowodować jakąś reakcję z mojej strony. Jestem człowiekiem honorowym i poczuwam się do winy - powiedział.
Z kolei szkoleniowiec Korony, Jose Rojo Martin, nie musiał obawiać się o posadę, bo dopiero go zatrudniono. Na konferencję po meczu z Legią przyszedł rozbity. Nie potrafił zrozumieć, jak jego drużyna mogła stracić pięć bramek. -  Widziałem jak mój zespół cierpiał, nie cieszył się z gry. Kibice, którzy tu przyszli, nie zasłużyli na to co zobaczyli. Jestem odpowiedzialny za tą porażkę - kajał się.

KOLEJKA NAPASTNIKÓW
Przy okazji meczów reprezentacji z Czarnogórą i San Marino odbyła się ogólnonarodowa dyskusja, że nie potrafimy wychować napastników. Coś w tym jest, ale akurat do graczy z pierwszej linii, po 7. kolejce T-Mobile Ekstraklasy nie trzeba się czepiać. W końcu strzelali i to dużo. Dwaliszwili trzy bramki, Paweł Brożek i Bekim Balaj po dwie, Prejuce Nakoulma, Arkadiusz Piech, Mateusz Piątkowski, Piotr Grzelcach, Marco Paixao i Bernardo Vasconcelos - jedną. A więc 13 goli strzelonych w miniony weekend był autrostwa napastników. Niezły wynik.

PUDŁO KOLEJKI
Trafić z linii bramkowej w słupek? Da się. Udowodnił to Rafał Boguski, który takim zagraniem "popisał" się w meczu Wisły Kraków z Piastem Gliwice (3:0). Dariusz Trela przepuścił piłkę, ta wolno toczyła się do bramki, zawodnik Białej Gwiazdy dopadł do niej, "na wślizgu" chciał wbić ją do bramki. Trafił w słupek. Miał szczęście, że dobitka Pawła Brożka okazała się skuteczna.

Piłkarze Wisły: Z meczu na mecz jest coraz lepiej. Czkamy na derby - zobacz film!



BRAMKARZ KOLEJKI
To nie golkiperzy byli bohaterami, ale nie mogło być inaczej, skoro wyjmowali piłkę z siatki aż 28 razy. Raz uczynił to Radosław Janukiewicz, który w meczu Pogoni z Lechią (1:1) skapitulował po uderzeniu Piotra Grzelczaka. Na miano najlepszego bramkarza kolejki zasłużył obroną rzutu karnego, wykonywanego przez Piotra Wiśniewskiego. Gdyby nie ta interwencja, Lechia strzeliłaby gola na 2:0 i właściwie byłoby po meczu. A tak Takafumi Akahoshi zdołał wyrównać w doliczonym czasie spotkania i jeden punkt został w Szczecinie.

KOLEJORZ: O CO CHODZI?
W poprzednim sezonie Lech fantastycznie spisywał się na wyjazdach: 13 wygranych na 15 meczów. W obecnym zagrał już cztery mecze na obcych boiskach, żadnego nie wygrał, dwa zremisował i dwa przegrał. Po stronie zysków zaledwie jeden gol, straconych aż pięć. W efekcie dopiero 8. pozycja w tabeli, tuż nad kreską, ujemny bilans bramkowy (7:8), 6 punktów straty do Legii i Górnika.
W 7. kolejce Kolejorz przegrał 0:2 we Wrocławiu. Z gry zupełnie na to nie zasłużył, miał więcej okazji do strzelenia gola, prowadził grę, ale został wypunktowany przez Śląsk. Fatalną skuteczność prezentował Bartosz Ślusarski, zupełnie niewidoczny był Karol Linetty. Najbardziej utalentowany z bocznych obrońców w Polsce, Tomasz Kędziora, popełnił błędy przy obu bramkach dla zespołu Stanislava Levego. Można tak jeszcze długo wymieniać. OK, Mariusz Rumak ma od początku sezonu problem z kontuzjami, ale nawet biorąc na to poprawkę, sytuacja wicemistrzów Polski powinna wyglądać zdecydowanie lepiej.

PIERWSZA WYGRANA ZAWISZY
Nie ma już w T-Mobile Ekstraklasy drużyny, która nie wygrałaby w tym sezonie meczu. Najdłużej na pierwsze trzy punkty czekał beniaminek z Bydgoszczy, Zawisza. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza byli generalnie chwaleni za grę, ale brakowało punktów. W końcu udało się zdobyć komplet dzięki wygranej z Cracovią, drugim z beniaminków. Zawisza zaznał smaku ekstraklasowej wiktorii po raz pierwszy od 19 lat (od 23 kwietnia 1994 roku), bo tyle trwała przerwa w grze bydgoskiego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Zawisza górą w starciu beniaminków. Pierwsze zwycięstwo od 19 lat - zobacz film!

Show Quintany i Dwaliszwilego - podsumowanie 7. kolejki ekstraklasy - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Legia traci przewagę, Jagiellonia po sensacyjnej wygranej przy Łazienkowskiej, jest już na podium. Górnik Zabrze prawie od pół roku nie potrafi wygrać meczu na własnym stadionie. Sebastian Mila jako nowy kapitan Lechii poprowadził ją do wygranej. W coraz gorszej sytuacji jest Zawisza, tracący już 12 punktów do bezpiecznego miejsca w tabeli.

GAJOS JAK STADIONY ŚWIATA
W meczach Legii z Jagiellonią narodziła się nowa tradycja. Przy Łazienkowskiej wygrywa Jaga, legioniści regularnie triumfują w Białymstoku. Mistrzowie Polski ostatni raz wygrali u siebie z Jagiellonią 4,5 roku temu i na kolejne zwycięstwo jeszcze poczekają. W 20. kolejce T-Mobile Ekstraklasy przegrali 1:3 i był to najniższy wymiar kary. Goście grali bardzo mądrze i odpowiedzialnie, Legia chaotycznie, bez pomysłu, w mocno rezerwowym składzie. Maciej Gajos strzelił fantastycznego gola, potem nie wykorzystał rzutu karnego, ale za to dobił legionistów i debiutującego Arkadiusza Malarza. Stołeczna drużyna nie wykorzystała szansy powiększenia przewagi nad Śląskiem, Lechem i Wisła, a Jagiellonia dzięki wygranej w Warszawie awansowała na 3. miejsce w tabeli.

Cytat meczu (i całej kolejki), to zdecydowanie wypowiedź trenera Michała Probierza. – Czasem jak patrzę na siebie na powtórkach, to zastanawiam się, co ten pajac przy linii wyrabia – powiedział o sobie po wygranej na Legii.

-> Nowe twarze T-Mobile Ekstraklasy

-> Polscy piłkarze coraz aktywniejsi na Twitterze

RAJDOWIEC ARAJUURI, PECHOWIEC JANUKIEWICZ
Zbliżała się czwarta z doliczonych minut do meczu Pogoni z Lechem. Kibice Portowców świętowali zwycięstwo, ich drużyna miała rzut rożny. Złe wykonanie, błyskawiczna kontra Kolejorza. Gergo Lovrencsics ruszył lewą stroną boiska ile miał sił. Za nim ... środkowy obrońca Paulus Arajuuri, 91 kilogramów wagi. Kiedyś w swoim debiucie w FK Honka był tak zestresowany, że wchodząc na murawę ustaiwł się w obronie ... przeciwników. Teraz pomknął przez całe boisko, dostał podanie od Węgra i jak rasowy napastnik wykorzystał sytuację do zdobycia bramki. Inna sprawa, że Radosław Janukiewicz powinien bez problemu ten strzał obronić. Bramkarz Pogoni kapitalnie bronił przez całe spotkanie. Przy ostatniej interwencji jednak się nie popisał. 

ZWYCIĘSKI KAPITAN MILA
- Od rana byłem zły, zdenerwowany, nie mogłem usiedzieć w jednym miejscu. Adrenalina buzowała - opowiadał Sebastian Mila po swoim debiucie w Lechii. Zwycięskim, bo lechiści ograli na inaugurację Wisłę Kraków (1:0), jak najbardziej zasłużenie. Gola na wagę trzech punktów strzelił Piotr Grzelczak, wykorzystując dobrą centrę Grzegorza Wojtkowiaka. Polak wyręczył Kevina Friesenbichlera, który w czasie zimowych przygotowań zdobył aż 8 goli w meczach kontrolnych.

Wisła, jak to drużyny prowadzone przez Franciszka Smudę, po ciężkim okresie przygotowawczym zagrała słabo. Kończyła mecz bez celnego strzału na bramkę Mateusza Bąka.

Maciej Iwański był wyróżniającą się postacią w ekipie Górali w minionej kolejce 

IWAŃSKI PROWADZI DO ZWYCIĘSTWA
- Do końca nie wiedziałem czy zagram. Dziewięć dni przed meczem, na zgrupowaniu, wypadł mi dysk. Walczyłem z czasem i wygrałem. Warto było - opowiadał Maciej Iwański po spotkaniu Podbeskidzia z PGE GKS Bełchatów (2:1). Doświadczony pomocnik zdobył obie bramki. Najpierw wykorzystał rzut karny, a następnie rzut wolny. Przy strzale z jedenastu metrów miał trochę szczęścia, bo Emilijusowi Zubasowi zabrakło niewiele, by odbić piłkę, a tak musnął ją jedynie rękawicą. - Wszystko było zaplanowane. Obejrzałem karne bronione przez Zubasa. Zawsze robi tak samo, krok do przodu i w prawo. Dlatego uderzyłem w środek - opowiadał. Podbeskidzie po cichu zbliża się w kierunku podium, po dwudziestu kolejkach ma tylko 8 punktów straty do lidera.

-> Bezpiecznie na stadionach T-Mobile Ekstraklasy

EMOCJE, EMOCJE, EMOCJE, CZYLI CRACOVIA ZE ŚLĄSKIEM
Tomasz Hołota utonął w objęciach kolegów, rezerwowi zawodnicy Śląska rzucali się sobie w ramiona, kibice i piłkarze Cracovii stali załamani. W tym tumulcie zupełnie niezauważony stał Bartosz Frankowski, sędzia z Torunia. Z uniesioną ręką, co oznaczało, że nie uznaje bramki zdobytej przez Śląsk, bo jej zdobywca był na pozycji spalonej. W ten sposób Cracovia zremisowała ze Śląskiem (1:1), bo najlepszym meczu 20. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Imponująca była szczególnie druga połowa, akcja za akcją, dużo sytuacji podbramkowych, świetne interwencje bramkarzy, a jednym z nich był debiutujący Jakub Wrąbel. Oby tak dalej.

RUCH UCIEKA ZAWISZY
Grzegorz Kuświk strzelił 9. gola w tym sezonie, a Niebiescy mają już tylko dwa punkty straty do 14. Korony Kielce. Generalnie na dole tabeli coraz większy ścisk, bo przewaga dziewiątego GKS-u Bełchatów nad 15. Ruchem to tylko siedem oczek. Gdyby nie podział punktów, właściwie jednego spadkowicza już byśmy znali. Zawisza Bydgoszcz nie wygrał ósmego kolejnego spotkania, do bezpiecznego miejsca w tabeli T-Mobile Ektraklasy traci już 12 punktów. Tym razem zremisował bezbramkowo z Górnikiem Łęczna, który wciąż ma problem z meczami wyjazdowymi. Po raz 10. w tym sezonie grał na obcym boisku, wciąż ma tylko jedno zwycięstwo.

GÓRNIK RATUJE PUNKT, ALE MA PROBLEM U SIEBIE
Na zakończenie 20. kolejki T-Mobile Ekstraklasy spotkały się drużyny Górnika Zabrze i Korony Kielce. Zabrzanie w końcówce meczu uratowali punkt po golu strzelonym przez rezerwowego Szymona Skrzypczaka. 25-letni napastnik zdobył wyrównującą (1:1) bramkę 4 minuty po wejściu na boisko. Górnik ma ewidentnie problem z meczacmi na własnym boisku. Zabrzanie wygrali zaledwie 3 z 10 domowych meczów w tym sezonie, a ostatni blisko pół roku temu - 23 sierpnia, z Górnikiem Łęczna (2:0)

fot.: East News 

Porażka Legii, Mila debiutuje w Lechii - podsumowanie 20. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się