Wygrana z Fiorentiną (2:1) w Lidze Europy, teraz wiktoria z Legią (1:0) przy Łazienkowskiej - to były najlepsze trzy dni Lecha w tym sezonie. Jan Urban poukładał drużynę, dotarł do głów zawodników, wzmocnił ich mentalnie i wspólnie rozpoczynają akcję ratowania tego sezonu. Droga długa i kręta, bo po 13 kolejkach lechici mają zaledwie 9 punktów. Za nami kolejka niewykorzystanych rzutów karnych, bo w aż 3 przypadkach na 5, lepsi okazywali się bramkarze. Pudłowali Kamil Vacek, Michal Papadopulos i Patryk Lipski.

DRUGIE ŻYCIE LECHA

- Wygrałem na Legii, a mam 9 punktów - kręcił głową Jan Urban po prestiżowym meczu z drużyną, którą prowadził przez ponad 4 lata. 53-letni trener stracił pracę przy Łazienkowskiej w grudniu 2013 roku, zostawiając drużynę na 1. miejscu w tabeli. W minioną niedzielę wrócił jako trener Lecha i zgarnął całą pulę. Kolejorz do tej pory miał komplet wyjazdowych porażek, dzięki bramce strzelonej przez Kaspera Hamalainena, po raz pierwszy w tym sezonie nie wracał do domu z niczym.

Lech wygrał, bo w końcu fortuna uśmiechała się do niego. Ileż to razy w poprzednich 12 grach zawodnicy z Poznania narzekali na swoją skuteczność. W efekcie byli czerwoną latarnią ekstraklasy, z zaledwie 6 punktami na koncie. Teraz odbili się od dna, bo potrafili wykorzystać okazję i mieli świetnie dysponowanego Jasmina Buricia. Bośniak dwa razy wygrywał pojedynki z Nemanją Nikoliciem, obronił kilka groźnych strzałów, niewątpliwie był bohaterem Kolejorza.

W Legii nie rozdzierali szat po przegranej. - Nie mam do zawodników pretensji jeśli chodzi o zaangażowanie - mówił Stanisław Czerczesow. Stołecznej drużynie w początkowej fazie sezonu często dopisywało szczęście, teraz było ono po stronie Lecha.

REWELACYJNA KORONA, PIAST MÓWI PAS?

To, co wyprawia Korona w meczach wyjazdowych, przechodzi ludzkie pojęcie. Przecież ten zespół budowano w dwa tygodnie, odeszło wielu zawodników, a w ich miejsce przyszli teoretycznie dużo gorsi. Na boisku tego nie widać. Kielczanie walczą i zdobywają punkty. Kolejne trzy przywieźli z boiska lidera ekstraklasy, Piasta Gliwice. Tym razem jedynego gola strzelił Bartłomiej Pawłowski, po ładnej, indywidualnej akcji i bardzo ładnym strzale. Tym samym Korona jest jedyną drużyną w lidze niepokonaną na wyjazdach. Cztery mecze wygrała, trzy zremisowała. A trener Marcin Brosz może triumfować, bo przecież w niedalekiej przeszłości prowadził zespół z Gliwic.

- To nie był dobry mecz, graliśmy źle, bez agresywności. Przegrywaliśmy za dużo pojedynków. U nas jeśli jeden wypada, to mamy problemy - komentował porażkę Radoslav Latal. W decydującym momencie zawiódł Kamil Vacek, jeden z liderów drużyny. Nie wykorzystał rzutu karnego, choć w poprzedniej kolejce dwa razy pewnie strzelał z jedenastu metrów. Tym razem lepszy okazał się Zbigniew Małkowski.

CRACOVIA GROMI, PIERWSZA PORAŻKA POGONI

Nie ma już niepokonanej drużyny w ekstraklasie. Pogoń Szczecin zachowywała taki status przez 12 kolejek, ale w końcu musiała uznać wyższość rywala. Portowcy padli przy Kałuży w Krakowie, przegrywając z Cracovią aż 1:4. Gospodarze byli drużyną zdecydowanie lepszą.

- Pozytywnie zareagowaliśmy na porażkę z Legią, nasza cierpliwość została nagrodzona. Ten mecz pokazał, że warto konsekwentnie grać swoje - mówił strzelec pierwszego gola Mateusz Cetnarski. Zdradził też sekret wygranej z Portowcami. - Wygraliśmy, po przejąłem funkcję DJ-a w szatni już do końca sezonu. Do tej pory Grzesiek Sandomierski puszczał muzykę, słuchaliśmy disco polo. Teraz decyduję ja, a Grzesiek nie będzie miał dostępu do odtwarzacza - powiedział.

Pogoń próbowała nawiązać walkę, przy stanie 2:0 dla Pasów gola strzelił Łukasz Zwoliński, który na bramkę czekał przez półtora miesiąca, od meczu z Piastem (3:1). Niestety dla jego drużyny, szybko odpowiedział Deniss Rakels, a następnie błąd popełnił Dawid Kudła, który nie zatrzymał łatwego strzału Marcina Budzińskiego.

Pogoń przegrała w tym sezonie po raz pierwszy. Fot. PHOTO JACEK KOZIOL /SE/EAST NEWS

SHOW WISŁY W BIAŁYMSTOKU

Co rusz słychać o możliwej dymisji trenera Kazimierza Moskala, a on wciąż pracuje i swoją robotę wykonuje dobrze. Do tej pory przekleństwem Białej Gwiazdy były remisy, których w tym sezonie ma już siedem, ale w Białymstoku pokazała klasę. Rozbiła Jagiellonię aż 4:1, choć przegrywała 0:1. Szybko wyrównał Paweł Brożek (z rzutu karnego), następnie dwa gole strzelił Maciej Jankowski, a wynik ustalił Wilde-Donald Guerrier. - Moim zawodnikom należą się podziękowania i gratulacje, bo zagrali naprawdę dobrze. Ostatnio byliśmy krytykowani, ale pokazaliśmy, że nasza gra może przynosić wymierne efekty - stwierdził trener Wisły.

Mógł być zadowolony, w przeciwieństwie do Michała Probierza. Jagiellonia przegrała piąte kolejne spotkanie w ekstraklasie, niebezpiecznie zbliżyła się do strefy spadkowej. - Są takie momenty, w których trener musi mieć jaja i wiedzieć co zrobić. Może drużynie jest potrzebny wstrząs, a więc oddaję się do dyspozycji zarządu. To moja decyzja, bo Jagiellonia jest w trudnym momencie - powiedział szkoleniowiec. - Zarząd informuje, że nie było i nie ma tematu zmiany na stanowisku trenera, a Michał Probierz cieszy się naszym pełnym zaufaniem. Może liczyć na nasze pełne wsparcie - napisano w oświadczeniu zarządu białostockiego klubu jasno sygnalizując, że nie ma zamiaru pozbywać się Probierza. 

PIĘKNY REKORD ŁUKASZA SURMY

Koledzy z Ruchu Chorzów zadbali, by Łukasz Surma, ich kapitan, dobrze wspominał swój 500. mecz w ekstraklasie. Niebiescy zasłużenie, choć nie bez nerwów, pokonali Śląsk Wrocław (1:0). Gola na wagę trzech punktów strzelił niezawodny ostatnio Mariusz Stępiński (7. bramka w sezonie). - Jeszcze miesiąc temu śmiano się ze mnie, że wróciłem do Polski, bo nie sprawdziłem się w Niemczech. Ja robię swoje, w Chorzowie chciałem się odbudować, strzelać gole, cieszyć się grą w piłkę. I to robię - powiedział 20-latek, który nie tylko zdobył bramkę, ale wywalczył również rzut karny. Zmarnowany przez Patryka Lipskiego.

Wszyscy byli jednak w cieniu jubilata Surmy. - Denerwowałem się przed spotkaniem, bo wiedziałem, że to coś szczególnego, wyjątkowy mecz. Zagraliśmy bardzo ambitnie i cieszę się, że zakończyliśmy zwycięstwem - powiedział. Jeszcze przed meczem dostał wiele prezentów. Kwiaty, pamiątkowa koszulka, zegarek od sponsora. Najbardziej zaskoczył jednak podarunek od sędziego Szymona Marciniaka. Arbiter podarował Surmie ... żółtą kartkę.

Z kolei Śląsk znowu zawiódł i spadł na 14. miejsce w tabeli, ma już tylko 4 punkty przewagi nad strefą spadkową. - Jesteśmy na równi pochyłem, musimy się podnieść. Już w najbliższym meczu z Lechem - stwierdził trener Tadeusz Pawłowski, którego zespół notuje serię 4 meczów bez wygranej. Szkoleniowiec spotkał się z prezesem Śląska, Pawłem Żelemem. Szef klubu nie chce zwalniać trenera, ale niewykluczone, że w sztabie szkoleniowym dojdzie do pewnych roszad.

PADŁA TWIERDZA MIELEC

Termalica Bruk Bet Nieciecza w końcu znalazła pogromcę na stadionie w Mielcu. Z poprzednich pięciu spotkaniach trzykrotnie wygrywała i dwa razy remisowała. Pechowa okazała się 13. kolejka i spotkanie z Lechią (0:1). Gracze Piotra Mandrysza na pewno nie byli słabsi od drużyny z Gdańska, ale ostatecznie zostali z niczym. O wyniku rozstrzygnął rzut kontrowersyjny rzut karny. Sędzia Tomasz Kwiatkowski uznał, że Dariusz Jarecki faulował Sławomira Peszkę, a Grzegorz Kuświk wykorzystał jedenastkę. W momencie, kiedy piłka wpadała do bramki Sebastiana Nowaka, była już 90. minuta. 

Po czterech kolejnych remisach, przyszła więc porażka beniaminka ekstraklasy. - Takich karnych nie powinno się gwizdać. Szczególnie, że i nam należała się jedenastka. Przegraliśmy na własne życzenie - mówił kapitan Słoników, Jakub Biskup.

PRZEŁAMANIE I ZEMSTA DEMJANA

Każda seria ma swój koniec i tak stało się w przypadku Roberta Dejmana. Napastnik Podbeskidzia strzelił gola po 899 minutach przerwy. Bramkę, która dała jego drużynie prowadzenie w meczu z Górnikiem Zabrze. Dodatkowo uczynił to w swoje 33. urodziny.

Robert Podoliński wiedział co robi. Ostatnio głównie trzymał Słowaka na ławce rezerwowych, ale teraz wykorzystał jego podrażnioną ambicję. Trenerem Górnika jest Leszek Ojrzyński, były szkoleniowiec Górali, którego współpraca z Demjanem układała się, lekko mówiąc, niezbyt dobrze. I udało się. Drugiego gola, pięknego, bo po bardzo mocnym uderzeniu z ostrego kąta, strzelił Adrian Mójta. I nie był to tzw. centrostrzał, zawodnik chciał tak uderzyć i pokonał Grzegorza Kasprzika. Podbeskidzie nie znalazło pogromcy już w szóstym kolejnym spotkaniu, ustanawiając klubowy rekord.

Z kolei sytuacja Górnika robi się coraz gorsza. Wobec wygranej Lecha, spadł na ostatnie miejsce w tabeli. Praca Ojrzyńskiego nie przynosi na razie żadnych efektów. - Najlepiej się popłakać i poddać, ale ja do takich ludzi nie należę. Trzeba walczyć! - stwierdził.

Podsumowanie 13. kolejki Ekstraklasy - Lech w końcu się budzi - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Kibice w Poznaniu odetchnęli z ulgą. Na domową wygraną Lecha czekali od października poprzedniego roku (4:0 z Piastem). W końcu się udało. Drużyna Mariusza Rumaka pokonała Lechię Gdańsk (4:2), ale wciąż jest 4 punkty za plecami Legii, która rozprawiła się z Zagłębiem Lubin (2:0). Czwartej z rzędu porażki doznała Polonia Warszawa, na podium awansował mistrz Polski, Śląsk Wrocław. Blisko pierwszej trójki jest Piast Gliwice, po sprawieniu niespodzianki w Krakowie (2:1 z Wisłą). W walce o utrzymanie, Podbeskidzie nie składa broni. Wygrało 3:1 w Chorzowie z Ruchem.

BRAMKA KOLEJKI
Bartłomiej Pawłowski. Piękne to było uderzenie. Takie, które po obejrzeniu siedmiu powtórek, chce się oglądać dalej. Wychowanek ŁKS-u, obecnie wypożyczony z Jagiellonii Białystok strzelił zewnętrzną częścią stopy, z linii pola karnego, a piłka wpadła w okienko bramki Sebastiana Przyrowskiego. Kluczowe w tym strzale było to, że Pawłowski nie miał czasu, by pomyśleć. Wiedział, że musi uderzyć natychmiast. Stopę miał ułożoną tak, że jedynym rozwiązaniem było wykonanie trudnego technicznie strzału. Wyszło super. Czasem warto więc działać szybko, a nie kombinować.

BOHATER KOLEJKI
Robert Demjan. Szkoda, że Słowak nie urodził się pięć lat później. Tak, niestety ma już 31 lat. Strzelić 10 goli w drużynie, która jest jednym z dwóch głównych kandydatów do spadku, to nie lada sztuka. W ostatniej kolejce dwukrotnie pokonał swojego rodaka, Michala Peszkovicia.
Demjan na razie osiągnął niewiele. Sporadycznie grywał w Viktorii Żiżkov, a przed przyjazdem do Polski jego największym osiągnięciem w sezonie było zdobycie 9 bramek dla słowackiego Matadora Puchov. Do Bielska trafił w sezonie 2010/11, jeszcze w pierwszej lidze. Na zapleczu ekstraklasy strzelił 9 goli. W poprzednim sezonie T-Mobile Ekstraklasy zaliczył 6 trafień. Teraz ma już 10, a więc notuje najlepszy sezon w karierze.

MECZ KOLEJKI
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze (2:1). Obrońcy i pomocnicy popełniali tyle błędów, że dałoby się nimi obdzielić kilka spotkań. Jednak nikt do nich nie miał pretensji (oprócz trenerów oczywiście), bo dzięki temu oglądaliśmy bardzo dobry mecz. Szybki, akcje momentalnie przenosiły się z jednego pod drugie pole karne. Dzięki dobrej postawie bramkarzy, obejrzeliśmy tylko trzy gole. Górnik zagrał dobre spotkanie, Śląsk najlepsze na wiosnę. Dzięki determinacji i wejściu Piotra Ćwielonga, trzy punkty zostały we Wrocławiu, a zespół Stanislava Levyego awansował na 3. pozycję w tabeli. Do Lecha traci 7, a do Legii 11 punktów.

Sebastian Mila: Tym golem chciałem podziękować kolegom z drużyny za wsparcie.

KONIEC SERII
Nie ma już niepokonanej drużyny na wiosnę. Przed 21. kolejką T-Mobile Ekstraklasy goryczy porażki nie zaznały jeszcze zespoły Wisły Kraków i GKS-u Bełchatów. I obie przegrały. Wiślacy nie dali rady u siebie Piastowi Gliwice (1:2), a bełchatowianie ulegli w Koronie w Kielcach (0:1), tracąc pierwszą bramkę wiosną. Najlepszymi drużynami w 2013 roku są Legia i Lech, które wygrały po 4 spotkania, po jednym zremisowały i raz schodziły z boiska pokonane. Zgromadziły po 13 punktów. Tylko o 2 mniej zdobyły Piast Gliwice i Korona. Najgorszym zespołem jest Pogoń szczecin (remis i 5 porażek). Przedostatnie miejsce w tabeli wiosny zajmuje Polonia Warszawa (3 pozycja po rundzie jesiennej. Czarne Koszule wygrały tylko raz, zanotowały jeden remis i 4 porażki.

SPOSÓB NA LITWINA
W końcu. Stało się. Emilijus Zubas skapitulował. W Kielcach, po strzale Vlastimira Jovanovicia. Licznik minut bez straconej bramki przez Litwina zatrzymał się na 497 minutach. Gol dla Korony to w równym stopniu zasługa Jovanovicia, co Macieja Korzyma. Napastnik przeprowadził indywidualną akcję, w polu karnym ograł dwóch obrońców przeciwnika i wyłożył piłkę Bośniakowi. Ten uderzył mocno, po ziemi, Zubasowi zabrakło niewiele, by sięgnąć futbolówkę nogą.

Przerwana seria GKS-u bez porażki. Trzy punkty dla Korony - zobacz film!



DEBIUT KOLEJKI
Jakub Szumski. Mało kto spodziewał się, że 21-latek dostanie szansę debiutu w ekstraklasie. Za czerwoną kartkę pauzował Dariusz Trela, ale w spotkaniu, w którym ją obejrzał, na ławce rezerwowych siedział Jakub Szmatuła. Mimo tego trener Marcin Brosz postawił na wypożyczonego z Legii Szumskiego (wychowanka klubu z Łazienkowskiej). I na pewno się nie zawiódł. Przy strzale Ivicy Ilieva nie miał szans, a potem bronił bardzo dobrze.

SNAJPER ASYSTENTEM
Mariusz Stępiński. W maju skończy 18 lat, a już drugi sezon gra w ekstraklasie. Jak na napastnika bilans bramkowy ma mizerny (28 meczów, 3 gole), ale to dziś najbardziej gorący towar na polskim rynku. W meczu z Polonią bilansu bramkowego nie poprawił, ale asystował przy wszystkich golach strzelonych przez Widzew. Najpierw wyłożył piłkę Veljko Batroviciowi, następnie Bartłomiejowi Pawłowskiemu, a następnie zrobił "jaskółkę" w polu karnym nabierając sędziego Tomasza Garbowskiego, który podyktował rzut karny (wykorzystany przez Łukasza Brozia).

DECYZJA KOLEJKI
Jan Urban. Trener nie może bać się nawet najbardziej kontrowersyjnych decyzji. Bo taką jest zmiana największej gwiazdy T-Mobile Ekstraklasy, czyli Danijela Ljuboi. Nikt nie lubi usłyszeć od trenera w przerwie: nie wychodzisz na drugą połowę. Najlepiej opłacany piłkarz w Polsce usłyszał. Był zły, to naturalne, ale Urban swoją decyzją w dłuższej perspektywie tylko wygrał. Pokazał, że się nie boi, drużyna zobaczyła, że nie ma w niej ludzi nie do ruszenia. A zespół: zagrał najlepsze 45 minut na wiosnę. Bez Ljuboi demolował Zagłębie Lubin, które nie potrafiło wyjść z własnej połowy. Jedyne na co można narzekać, to skuteczność, bo Legia powinna wygrać bardziej zdecydowanie.

JAK PRZEGRAĆ WYGRANY MECZ
Wie to tylko Wisła Kraków. Drużyna Tomasza Kulawika była zdecydowanie lepsza od Piasta Gliwice, który przez większą część spotkania nie potrafił stworzyć zagrożenia pod bramką Sergeia Pareiki. Gliwiczanie zmarnowali nawet rzut karny. Wisła kontrolowała mecz, prowadziła, by nagle w ciągu trzech minut po stałych fragmentach stracić dwie bramki. Damian Zbozień i Rudolf Urban strzelili gole na wagę trzech punktów. Po tej porażce Wiśle pozostało skoncentrowanie się na półfinałowej rywalizacji w Pucharze Polski ze Śląskiem Wrocław.

LICZBA KOLEJKI
168. Tyle bramek w ekstraklasie zdobył Tomasz Frankowski. W spotkaniu z Pogonią Szczecin (1:0) już w 4. minucie wykorzystał rzut karny, zdjął koszulkę meczową, a pod nią miał specjalnie przygotowaną drugą z napisem: "Dzięki za asysty". Wypisane na niej były wszystkie nazwiska piłkarzy, który asystowali przy 167 jego bramkach w ekstraklasie. To dzieło syna Frankowskiego, Fabiana, bramkarza w młodzieżowych drużynach Jagiellonii. Naliczył 52 asystentów. Najwięcej kluczowych zagrań przy golach 38-letniego napastnika zaliczył Maciej Żurawski (24).

Frankowski zapewnia Jagiellonii trzy punkty - zobacz film!

Lech w końcu wygrał u siebie - podsumowanie 21. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Klasyk po polsku na remis. Pierwsza część: walka. Druga, futbol na wysokim poziomie, godny mistrza i wicemistrza kraju. Kolejorz przystępując do starcia z Legią był wyjątkowo zmobilizowany, chęcią odwetu za dwie porażki w poprzednim sezonie. Skończyło się sprawiedliwym podziałem punktów. Dzięki temu legioniści dali dogonić się Górnikowi Zabrze, który wygrał w Białymstoku (1:0). Nasi ligowcy nie mają czasu na odpoczynek, bo T-Mobile Ekstraklasa pędzi. Od poniedziałku do czwartku już 14. kolejka.

PODZIURAWIONY KOSECKI
Na stwierdzenie, że wygląda jak żołnierz wracający z bitwy, odpowiedział, że czuje się dużo gorzej. Dla Jakuba Koseckiego mecz w Poznaniu był prawdziwym testem odporności. Nie miał lekko, bo w poprzednim starciu obu drużyn doszło do sprzeczki pomiędzy  nim, a Kebbą Ceesayem. Kosecki powiedział potem, iż opuszczający boisko Gambijczyk zapowiedział, że przy następnej okazji połamie mu nogi. Do tak drastycznych zdarzeń nie doszło, ale filigranowy pomocnik nie był oszczędzany przez graczy Kolejorza. -  Strasznie boli mnie głowa, jestem pokopany, mam pozbijane mięśnie, dziury w nogach. Zawodnicy Lecha urządzili sobie polowanie na moje kości i cieszę się, że przetrwałem, jestem cały - stwierdził po meczu. Choć najbardziej ucierpiał przez zderzenie z kolegą z drużyny, Łukaszem Broziem. Obaj wystartowali do jednej piłki, zabrakło komunikacji, padli na murawę. Kosecki z guzem na czole wrócił na boisko, Broź pojechał do szpitala.

Piłkarze Legii: Brakuje w naszej lidze takich spotkań, chociaż było w tym meczu sporo brutalnych zagrań - zobacz film!



ŻYCIÓWKA MIŚKIEWICZA
Michał Miśkiewicz jest najbardziej efektywnym bramkarzem T-Mobile Ekstraklasy. Wystąpił 13-krotnie, tylko osiem razy wyciągał piłkę z siatki, także 8 meczów kończył z czystym kontem. Nie tylko dlatego, że dobrze spisuje się defensywa Białej Gwiazdy, ale dzięki własnym umiejętościom. To jemu wiślacy zawdzięczają trzy punkty w ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin (1:0), bo szczególnie w końcówce bronił jak w transie, szczególnie w pojedynkach z Adrianem Błądem, których wygrał aż trzy.

PROBLEM ŚLĄSKA
Mieli walczyć o mistrzostwo Polski, a są na 12. miejscu w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Śląsk to na razie największe rozczarowanie obecnego sezonu. Zaledwie 14 punktów, połowę tego, co ugrali najlepsi, czyli Legia i Górnik. Fakt, w ostatniej serii gier drużyna z Dolnego Śląska przegrała przechowo (1:2 z Zawiszą), bo drugi gol dla bydgoskiego zespołu nie powinien zostać uznany (Wahan Geworgian strzelił go będąc na pozycji spalonej), ale remis czy porażka, nie ma większej różnicy, od Śląska wymaga się czegoś więcej, niż tułania w dolnych rejonach tabeli.

FANTASTYCZNA POŁOWKA W SZCZECINIE
Po 1. połowie meczu Pogoń-Korona publiczność w Szczecinie ziewała z nudów. Drugie 45 minut wynagrodziło im tę nudę z nawiązką. Gole, zmiany akcji, rzut karny, dramaty, czerwona kartka, walka do samego końca. Najpierw prowadziła Korona, wykorzystała grę w przewadze, bo jeszcze przed przerwą z boiska wyleciał Wojciech Golla. Po niespełna kwadransie siły się wyrównały, bo Radek Dejmek faulował Marcina Robaka, sędzia pokazał mu czerwoną kartkę, a gospodarzom przyznał "jedenastkę", wykorzystaną przez Takafumiego Akahoshiego. Portowcy wyszli na prowadzenie dzięki uderzeniu Jakuba Bąka (pozyskanego z Korony). Wyrównał Piotr Malarczyk, a trzy punkty Pogoni dał wspomniany Bąk, wprowadzony w przerwie na boisko w miejsce bezproduktywnego Ediego Andradiny. Do końca trwała walka Korony choćby o remis. Tym razem ambicja nie została nagrodzona.

LONT GLIWY
Nieoceniony w swoich komentarzach trener Orest Lenczyk idealnie podsumował występ swojego bramkarza, Michała Gliwy w meczu z Wisłą Kraków (0:1). -  Futbol to gra błędów, a bramkarz jest jak saper. Tym razem źle wciągnął lont - powiedział 71-letni szkoleniowiec. Gliwa skapitulował po strzale Łukasza Garguły z rzutu wolnego. Wiślak uderzył nieźle, ale praktycznie w środek bramki. Bramkarz z Lubina rzucił się, powinien ją złapać, ale jakimś cudem przepuścił.

CRACOVIA ATAKUJE PO CICHU
Od początku rozgrywek Cracovia jest chwalona za ładną, poukładaną grę. Musiało minąć trochę czasu, aż efektowny futbol przełoży się na efektywność. Pasy w trzech ostatnich kolejkach zdobyły 9 punktów, wygyrwając kolejno z Jagiellonią (2:1), Podbeskidziem (4:2) i Widzewem (3:1), w efekcie po 13 kolejkach Cracovia ma tyle samo punktów (20), co Lech. Dobrym ruchem okazało się sprowadzenie Dawida Nowaka, który odkąd wyjechał z Bełchatowa, nie ma już problemów z kontuzjami.

Trener Stawowy: Mieliśmy spotkanie pod kontrolą. Pawlak: Ubolewam nad kontuzjami - zobacz film!

SELEKCJONER WYGRYWA
Adam Nawałka przejmie od 1. listopada obowiązki selekcjonera reprezentacji Polski, ale nie myśli jeszcze o reprezentacji narodowej, z powodzeniem prowadzi Górnika Zabrze. 14-krotni mistrzowie Polski dogonili właśnie w tabeli Legię Warszawa, dzięki trafieniu Mateusza Zachary. Nawałkę długo krytykowano za stawianie na tego 23-letniego napastnika. Nawałka był uparty i wygrywa z krytykami, a Zachara strzelił już 6 goli w tym sezonie.

SHOW BRAMKARZY W GLIWICACH
Nie zawsze mecze kończące się wynikiem 0:0 jest nudny. Tak było w Gliwicach, gdzie Piast podejmował Lechię Gdańsk. Drużyny stworzyły niezłe widowisko, wiele okazji do zdobycia bramek, ale na posterunku zawsze byli Mateusz Bąk i Dariusz Trela. Piast nie wygrał już trzeciego kolejnego spotkania, z kolei Lechia już od dwóch miesięcy czeka na zwycięstwo w T-Mobile Ekstraklasie. Ostatni raz udało jej się to w Warszawie, na Legii (1:0), 24 sierpnia.

Wojna w Poznaniu - podsumowanie 13. kolejki TME - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Mistrz wykorzystał potknięcie Górnika i zimę spędzi z 5­-punktową przewagą nad wiceliderem. Legia pewnie ograła Cracovię (4:1), w jednym z najlepszych meczów tego sezonu T­Mobile Ekstraklasy. Świetne spotkanie rozegrali Michał Kucharczyk (3 gole) i Henrik Ojamaa (3 asysty). Dzięki remisowi Lecha z Zawiszą (2:2), na podium wskoczyła Wisła Kraków (2:1 z Pogonią). Wyklarowała się też grupa drużyn, które będą walczyć o utrzymanie. Zagłębie i Podbeskidzie mają po 17 pkt, Widzew o dwa mniej. Teraz czas na zimowy odpoczynek. Do zobaczenia za dwa miesiące. Liga wraca w piątek, 14 lutego. W Walentynki.

KUCHARCZYK JAK Z PLAYSTATION
"Popykaliśmy trochę z Rado (Miroslavem Radoviciem­ przyp.red.) na konsoli dzień przed meczem. Może to pomogło?" - zastanawiał się po meczu z Cracovią (4:1) skrzydłowy Legii Michał Kucharczyk. Rozegrał swój najlepszy mecz ligowy (grał po raz 90.), zdobył dla mistrzów Polski trzy bramki, zaliczył także asystę przy trafieniu Helio Pinto. Był nie do zatrzymania, obrzydził życie grającemu na lewej stronie Adamowi Marciniakowi. Przekombinował tylko raz, kiedy był sam przed Krzysztofem Pilarzem i chciał go lobować tzw. podcinką. Bramkarz Pasów przewidział jego zamiary i złapał piłkę. Kucharczyk stworzył świetny duet z Henrikiem Ojamą. Estończyk asystował przy każdej z bramek zdobywanych przez 22-­latka, we wspomnianej sytuacji wybronionej przez Pilarza, także piłkę zagrywał Ojama.

CRACOVIA GINIE OD WŁASNEJ BRONI
Cracovię chwali się od morza do Tatr za ofensywny futbol. Za to, że chce grać w piłkę, to, co robi na boisku, jest efektowne, kibic się nie nudzi. Na większość drużyn w Polsce, wystarczy, ale w spotkaniach z faworytami, ginie od własnej broni. Nie potrafi oddać inicjatywy przeciwnikowi, ponosi ją fantazja. I kończy się wynikami 1:6 (z Lechem) czy 1:4 (z Legią). Dla T-­Mobile Ekstraklasy to dobre, dla fanów Pasów raczej nie.

BROŻEK SUPERSTAR
Ponoć Franciszek Smuda wcale nie był przekonany, czy powrót Pawła Brożka do Wisły ma sens. Nie miał jednak napastnika, postawił więc na 30­-latka. I proszę. Po 21 kolejkach T­-Mobile Ekstraklasy Brożek jest na czele strzelców z 11 golami. Wygrywa też w klasyfikacji kanadyjskiej, bo ma jeszcze 6 asyst. Jednym słowem najbardziej efektywny piłkarz ligi. I przykład, że czasem warto schować dumę do kieszeni, popracować za mniejsze pieniądze (choć i tak gigantyczne dla przeciętnego Polaka), ale grać w piłkę, być idolem trybun. Brożek i Wisła przezimują na podium, z 7­-punktową stratą do Legii. Nawet najbardziej optymistycznie nastawieni fani Białej Gwiazdy nie przypuszczali, że w ich klubie znowu będzie tak dobrze.

PRZERWANA SERIA ZAWISZY
Udali się nam w tym roku beniaminkowie T-­Mobile Ekstraklasy. Wszyscy zachwycają się Cracovią, ale przecież Zawisza zdobył tylko jeden punkt mniej. Niewiele brakowało, aby, po wygranych z Legią, Wisłą i Śląskiem, miał na rozkładzie kolejnego z możnych ligi, Lecha Poznań. Wprawdzie drużyna Ryszarda Tarasiewicza dwukrotnie przegrywała, ale odrabiała straty. W II połowie była zespołem dużo dojrzalszym, po prostu lepszym. Zabrakło trochę jakości pod bramką. Remisem (2:2) Ryszard Tarasiewicz i spółka przerwali serię czterech kolejnych wygranych na własnym boisku. W Kolejorzu błysnął za to Łukasz Teodorczyk. Minął rok od jego transferu z Polonii Warszawa i wygląda na to, że 21-latek się zaadoptował w Wielkopolsce. W Bydgoszczy zdobył dwie bramki, 9. i 10. w T­-Mobile Ekstraklasie i jest wiceliderem klasyfikacji strzelców.

ZBAWCA KOCIAN
Kiedy Jan Kocian był zatrudniany przy Cichej w Chorzowie, Ruch wyglądał na jednego z kandydatów do spadku z T-Mobile Ekstraklasy. Słowaka u nas nikt nie znał, więc nie traktowano go zbyt poważnie. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki: odmienił drużynę Niebieskich. Poprowadził ją w 14 spotkaniach, zdobył 26 punktów. W tym czasie więcej ugrała tylko Legia, 28 pkt. Kocia wyprzedził Mariusza Rumaka, Franciszka Smudę i innych. Jeśli podtrzyma skuteczność, drużyna mu się nie rozpadnie, to Ruch ma pewne miejsce w grupie mistrzowskiej, a może powalczy o coś więcej?

TRZYMINUTOWY KAŁASZNIKOW
Są takie mecze, które pamięta się mimo tego, że (ładnie ujmując) nie stały na zbyt wysokim poziomie. Spotkanie Korony z Podbeskidziem do takich z pewnością zaliczymy. Nie było emocji, nie oglądało się tego za dobrze, za wyjątkiem kilku wysokiej klasy interwencji Richarda Zajaca. Aż tu nagle wystrzelił kałasznikow. 3­minutowy huk. 54. minuta, Maciej Korzym na 1:0. 55. minuta, Fabian Pawela na 1:1. 56. minuta. Znowu Pawela, tym razem do swojej bramki po centrze z rzutu rożnego. Kibice w szoku, trenerzy w szoku, Leszek Ojrzyński zrezygnowany, bo przegrywa na boisku klubu, w którym długo pracował, a na dodatek jego napastnik strzela gola samobójczego.

MĘKI JAGIELLONII
Miało być lekko, łatwo i przyjemnie, a była walka na całego i drżenie o wynik. Mowa o graczach Jagiellonii Białystok, na stadion której przyjechał najsłabszy zespół T­-Mobile Ekstraklasy na wyjazdach - Widzew Łódź. I przegrał po raz 10. w tym sezonie (na 10 podejść), ale wcale tak nie musiało być. Jagiellonia nieco zlekceważyła przeciwnika, dzięki czemu zespół Rafała Pawlaka stwarzał sobie kolejne okazje do strzelenia gola. Problem w tym, że jak już Eduards Visnakovs rozregulował sobie celownik, to nic nie chce wpaść mu do siatki (6 meczów z rzędu bez strzelonego gola). W końcu, jak to zwykle bywa, zdecydował stały fragment gry, konkretnie rzut rożny, po którym Maciej Gajos dał Jadze trzy punkty i zimę spędzi ona na 8. miejscu.

ZMĘCZENI ŻYCIEM
Byli bohaterowie ostatniej tegorocznej kolejki T­Mobile Ekstraklasy, czas na tych, którzy zawiedli. Dwa mecze zakończyły się wynikami bezbramkowymi. Spotkania Śląska z Piastem nie dało się oglądać, tylko nieco lepiej wypadli piłkarze Górnika i Lechii. Kolejny kamyczek do ogródka sędziów, którzy znowu mylili się zbyt często. Asystent Pawła Gila nie widział dwóch pozycji spalonych przy bramce Łukasza Teodorczyka w spotkaniu z Zawiszą (2:2), już sam główny arbiter nie podyktował rzutu karnego za ewidentny faul Manuela Arboledy na Bernardo Vasconcelosie. Kompletnie nie radził sobie Sebastian Jarzębak, rozjemca w meczu Wisły z Pogonią (2:1), doprowadził do wściekłości Dariusza Wdowczyka, szkoleniowca Portowców. Za dużo ostatnio było tych błędów, choć są one częścią futbolu.

Legia w końcu odskoczyła ­- podsumowanie 21. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się