Legia ratuje remis na 6 sekund przed końcem spotkania. Lech wygrywa kolejne spotkanie i maszeruje w górę tabeli. Piast ma już 10 punktów przewagi i z góry patrzy na resztę stawki. Cracovia pokonuje Wisłę na jej stadionie po 20 latach bez zwycięstwa. W Niecieczy górą śnieg, który uniemożliwił rozegranie meczu Termaliki z Jagiellonią. Liga nabrała rozpędu. Następna seria gier już w połowie tygodnia.

MOSKAL ZAPŁACIŁ POSADĄ ZA PORAŻKĘ

Kazimierz Moskal nie jest już trenerem Wisły, a tymczasowo poprowadzi ją dotychczasowy asystent, Marcin Broniszewski. Zwolnienie Moskala to konsekwencja porażki w derbach Krakowa (1:2). Biała Gwiazda przespała początkową fazę spotkania, a ambitni i bardzo dobrze grający goście strzelili dwa gole. Wiślacy potrafili odpowiedzieć tylko bramką Pawła Brożka. - Totalnie daliśmy ciała - komentował Moskal. - Cracovia była lepsza - dodawał Arkadiusz Głowacki. - Ta porażka boli i będzie bolała - twierdził Brożek.

Natomiast drużyna Pasów dogoniła Legię i ustępuje jej tylko gorszym bilansem bramkowym. Radość Cracovii była ogromna, bo przełamała 20-letnie fatum gier przy Reymonta, w 1995 roku wygrała 1:0 po golu Krzysztofa Dudy.

- Ta bramka smakuje bardzo dobrze - cieszył się Deniss Rakels, który trafił na 1:0. - Byłbym człowiekiem bez serca, gdybym miał jakieś pretensje do zawodników - mówił Jacek Zieliński. - Tego gola dedykuję wszystkim kibicom Cracovii - oświadczył Deleu, zdobywca drugiej bramki dla Pasów. 

PIASTA NIC NIE ZATRZYMA

Mieli się postawić liderowi, ale zabrakło choćby marnych argumentów. Ruch został posłany na deski w Gliwicach, a Piast potwierdził, że miejsce na szczycie tabeli nie jest żadnym przypadkiem. Na drużynę Radoslava Latala nie ma mocnych, świadczy o tym 10-punktowa przewaga nad Legią i Cracovią. - Jestem potłuczony na worek bokserski. Jednak po zwycięstwie rany tak nie dokuczają, nawet za bardzo ich się nie czuje. Zagraliśmy super mecz i zdobyliśmy bardzo cenne trzy punkty - mówił napastnik Piasta, Martin Nespor. - Ja jestem zadowolony z tego, że zagraliśmy na zero z tyłu - dodał trener Latal.

Do piątkowego wieczoru Ruch miał świetny bilans w meczach rozgrywanych przy Okrzei w Gliwicach, bo jeszcze nigdy tam nie przegrał. Teraz nadszedł ten pierwszy raz. - Przegraliśmy za wysoko, nie graliśmy tak źle, by skończyło się 0:3. Brak Patryka Lipskiego miał znaczenie, ale nie mogę tłumaczyć porażki absencją zawodnika - powiedział Waldemar Fornalik, szkoleniowiec Ruchu.

- Pierwsza połowa do zapomnienia, w drugiej było troszkę lepiej, dochodziliśmy do pola karnego Piasta, ale nie stworzyliśmy sobie stuprocentowych sytuacji - podsumował kapitan gości, Łukasz Surma.

CHARAKTER PODBESKIDZIA, SŁABOŚĆ LEGII

- To był swoisty rollercoaster - mówił Robert Podoliński i te słowa są najlepszym podsumowaniem meczu Podbeskidzia z Legią. Faworyzowani goście słabo rozpoczęli, co wykorzystał Robert Demjan, pokonując Arkadiusza Malarza. Pod koniec pierwszej połowy coś strzeliło do głowy Kristianowi Kolcakowi i brutalnie sfaulował Guilherme, zasłużenie obejrzał czerwoną kartkę. Górale zaczęli się bronić, stracili wyrównującą bramkę (Nemanja Nikolić po raz 17 w tym sezonie). Kiedy Legia była bardzo blisko zwycięskiego gola, do bramki Malarza trafiło Podbeskidzie. Adrian Mójta ni to strzelał ni to dośrodkowywał, piłka trafiła w nogę Igora Lewczuka i zaskoczyła bramkarza legionistów. Eksplozja radości trwała prawie do końca trzeciej doliczonej minuty. Dokładnie na 6 sekund przed końcem wyrównał Stojan Vranjes. Patrząc na okoliczności, punkt zdobyty przez Górali i tak jest ich sukcesem, choć niedosyt pozostaje.

- Z naszej strony dziś nie było niczego, co można ocenić pozytywnie. Strata dwóch punktów jest jak porażka - mówił najgorszy na boisku Ondrej Duda. - Nie wszystko było źle, ale przynajmniej kibice są zadowoleni. Bo lubią takie emocjonujące mecze, ale my trenerzy, nie - stwierdził Stanisław Czerczesow, który po raz pierwszy odkąd pracuje w Legii, zremisował w meczu ligowym.

 

Lechia - Lech. Fot. KAROLINA MISZTAL/REPORTER

KOLEJNA PORAŻKA LECHII

Czarne chmury zbierają się nad Thomasem von Heesenem. Trener Lechii znowu musi szukać wymówki, wytłumaczyć czwartą z rzędu porażkę swojej drużyny. - Rywal ukarał nas za jeden błąd i wygrał. Lech grał skutecznie w defensywie - powiedział szkoleniowiec. Jak nie idzie, to nie idzie, w przypadku biało-zielonych powiedzenie sprawdza się idealnie. Na początku meczu (12. minuta) mieli rzut karny, podyktowany za faul na Sebastianie Mili, ale Grzegorz Kuświk trafił w poprzeczkę. 

Za to Lech, choć zagrał słabe spotkanie, systematycznie wspina się w tabeli. Jan Urban w lidze jeszcze nie przegrał, Jasmin Burić w końcu ma szczęście i ostatnio nie daje się pokonać. Żeby tylko wspomnieć karnego Kuświka i groźny strzał Macieja Makuszewskiego - oba zatrzymały się na poprzeczce. Kolejorz jest już 11. i ma 4 punkty straty do 8. Korony, czyli plan Urbana by znaleźć się w ósemce jeszcze w tym roku, jest jak najbardziej realny do wykonania.

WYCHOWANKOWIE CIĄGNĄ ZAGŁĘBIE

W Lubinie zacierają ręce, bo coraz lepiej radzą sobie wychowankowie Zagłębia. Lubinianie wygrali drugie kolejne spotkanie wyjazdowe, nie pozostawili złudzeń bezradnej na własnym boisku Koronie Kielce (2:0). Jedną z bramek zdobył Jarosław Jach, 21-letni obrońca, sprowadzony do klubu w wieku 19 lat. On, Krzysztof Janus czy Jarosław Kubicki, to zawodnicy, którzy piłkarskie szlify zbierali w akademii Zagłębia. Na 23 strzelone gole w tym sezonie, osiem było autorstwem piłkarzy, którzy ćwiczyli we wspomnianej akademii. Jak widać, opłaca się inwestować w szkolenie młodzieży, bo efekty mogą przyjść bardzo szybko. A Zagłębie, po cichu, zameldowało się na 5. miejscu w tabeli.

Korona potwierdziła, że nie potrafi grać na własnym boisku. Na osiem rozegranych spotkań, wygrała zaledwie jedno i tylko dzięki dobrej postawie na wyjazdach, utrzymuje się w pierwszej części tabeli.

ŚLĄSK I GÓRNIK WCIĄŻ NA DNIE

Grają źle, a dodatkowo fortuna im nie sprzyja. Mowa o drużynach zamykających tabelę ekstraklasy, Górniku Zabrze i Śląsku Wrocław. Wydawało się, że w potyczce z Górnikiem Łęczna zabrzanie w końcu zainkasują trzy punkty. Szymon Skrzypczak strzelił gola, ale w ostatniej minucie spotkania wyrównał Łukasz Mierzejewski. Tym samym drużyna z Górnego Śląska przedłużyła serię meczów bez wygranej do ośmiu. Ostatnie zwycięstwo odniosła 18 września, pokonując u siebie Śląsk Wrocław (2:0).Ciągle tracimy głupie bramki, tak dalej być mnie może – denerwował się Aleksander Kwiek, którego zespół ma już 7 punktów straty do 14. miejsca. Jak tak dalej będzie szło, to nawet podział nie pomoże.

Niespokojnie jest także we Wrocławiu. Mecz z Pogonią miał być „kolejną ostatnią” szansą Tadeusza Pawłowskiego. I znowu się nie udało, bo wrocławianie tylko zremisowali, choć ambicji nie można było im odmówić. – Bardzo chcieliśmy wygrać, oddaliśmy 16 strzałów, w tym siedem celnych. Czekamy na to zwycięstwo, które okaże się dla nas przełomowe, tylko tego potrzebujemy - stwierdził Pawłowski. Jego zespół nie wygrał już 9 kolejnych gier. – To już trzeci kolejny mecz, w którym nie udaje nam się strzelić gola – żałował Czesław Michniewicz, opiekun Portowców.

ZASYPANA NIECIECZA

Zima wprawdzie nas oszczędza, ale nie wszystkich. W sobotę postanowiła dokuczyć malutkiej Niecieczy, gdzie przed spotkaniem z Jagiellonią obficie padał śnieg. Co służby porządkowe usunęły grubą warstwę białego puchu, z nieba spadała kolejna. Nie było innego wyjścia, jak odwołanie meczu, o czym zadecydował sędzia Marcin Borski. Dobrze, że znalazł się w tym roku choć jeden wolny termin, 16 grudnia, wtedy, o godz. 18, Termalica i Jagiellonia nadrobią zaległości.

Fot. górna: Tadeusz Koniarz/REPORTER/East News

 

Piast zwiększa przewagę - podsumowanie 17. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Jeszcze w doliczonym czasie spotkania Bełchatowa z Jagiellonią niepewne ligowego bytu były Ruch Chorzów i Pogoń Szczecin. Wtedy, na minutę przed końcem, Euzebiusz Smolarek sprawił, że można otwierać szampany. Jeden błąd Emilijusa Zubasa zepchnął Brunatnych na ostatnie miejsce w tabeli, a Ruch i Pogoń po kolejnych słabych meczach, mogą się cieszyć i planować budżet na poziomie ekstraklasy. Przed 30. kolejką zostało nam równanie z jedną niewiadomą: spadnie Bełchatów czy Podbeskidzie. Od zeszłego tygodnia drugiego spadkowicza znamy, 5. w tabeli Polonię Warszawa, która nie otrzyma licencji na kolejny sezon.

SCENARIUSZ W GRZE O UTRZYMANIE

W tej chwili zagrożone spadkiem są Podbeskidzie i PGE GKS. W 30. serii gier T-Mobile Ekstraklasy czekają ich mecze wyjazdowe, drużyna Czesława Michniewicza powalczy na Widzewie, a zespół Kamila Kieresia jedzie do Gliwic. Teoretycznie dużo łatwiejsze zadanie ma Podbeskidzie. GKS musi osiągnąć lepszy wynik od bezpośredniego rywala (ma punkt straty, ale lepszy bilans meczów bezpośrednich). Drużyna z Bełchatowa może jeszcze dogonić Ruch Chorzów, ale nie wyprzedzi Niebieskich, właśnie przez gorszy bilans dwumeczu (3:0 i 2:0 dla Ruchu).

Podbeskidzie pokonuje Pogoń i opuszcza ostatnie miejsce w tabeli

TO NIE SĄ CZARY, PIAST MA PUCHARY

Beniaminek z Gliwic będzie w przyszłym sezonie reprezentował Polskę w eliminacjach Ligi Europy. To ogromny sukces Marcina Brosza i jego asystenta Dariusza Dudka. Gliwiczanie zremisowali w 29. kolejce przy Konwiktorskiej w Warszawie, a wobec porażki Górnika z Wisłą (0:1), zapewnili sobie co najmniej 4. pozycję w T-Mobile Ekstraklasie. Dzięki temu, że mistrzostwo i Puchar Polski zdobyła Legia, Śląsk zagra w el. Ligi Europy jako finalista krajowego pucharu i zwolni tym samym miejsce w ekstraklasie (o ile znajdzie się nad Piastem, na razie ma 1 punkt przewagi).

WALKA O NAJNIŻSZY STOPIEŃ PODIUM

Piast może jeszcze odebrać brązowe medale mistrzostw Polski. W ostatniej kolejce gra u siebie z PGE GKS, a ustępujący mistrzowie Polski, czyli Śląsk Wrocław, jedzie na Łazienkowską w Warszawie, czyli do nowego mistrza. W tabeli Piast maa 46, a Śląsk 47 punktów. Lepszy bilans spotkań bezpośrednich ma zespół z Górnego Śląska (3:2 i 3:1 dla Piasta). Czyli w przypadku porażki wrocławian, Piastowi wystarczy remis. Jeśli Śląsk zremisuje na Legii, Piast musi wygrać. W przypadku wygranej zespołu Stanislava Levy'ego, to jego zespół znajdzie się na najniższym stopniu podium.

POLONIA SIĘ ŻEGNA

Ponad 6 tys. kibiców stawiło się na stadionie Czarnych Koszul by pożegnać Polonię. Warszawska drużyna żegna się z T-Mobile Ekstraklasą i to na długo. Po decyzji Komisji Licencyjnej, zespół z Konwiktorskiej, o ile przystąpi do rozgrywek, będzie musiał zacząć zacząć od co najwyżej 3. ligi, a być może dopiero od czwartej. Wszystko przez ogromne problemy finansowe stołecznej drużyny, kilkumilionowe zaległości wobec piłkarzy, ZUS-u i Urzędu Skarbowego.

Remis Polonii z Piastem. Beniaminek w europejskich pucharach

CHORZOWSKI SZPALER

Od obecnego sezonu w regulaminie rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy zawarty jest artykuł 29.5:

"W sytuacji, gdy przed zakończeniem rozgrywek zespół uczestniczący w zawodach zapewnił już sobie tytuł mistrza Polski, zespół przeciwny przed rozpoczęciem procedury ustawiania zespołów wychodzi na boisko pierwszy i ustawia się w szpaler, witając zespół mistrza Polski".

Zawodnicy Ruchu Chorzów dostosowali się do regulaminu i w ten sposób uhonorowali nowego mistrza Polski, Legię Warszawa. W ostatniej kolejce ligowej dojdzie do symbolicznego przekazania berła i korony. Przy Łazienkowskiej w szpaler ustawią się gracze i trenerzy Śląska Wrocław, ustępującego mistrza Polski.

Od lat taka tradycja obowiązuje w Hiszpanii, ale tam nie jest wpisana w regulamin. W Polsce zapoczątkował ją obecny trener Legii, Jan Urban, który w sezonie 2010/11, prowadząc Zagłębie Lubin, nakazał swoim piłkarzom ustawienie się w szpaler przed meczem z ówczesnym mistrzem, Wisłą Kraków. W poprzednich rozgrywkach nie mieliśmy takich zachowań, bo losy tytułu rozstrzygnęły się w ostatniej kolejce ligowej.

PIERWSZY WYJAZDOWY REMIS LECHA

Dopiero w ostatnim spotkaniu wyjazdowym zespół Mariusza Rumaka podzielił się punktami z przeciwnikiem (1:1 we Wrocławiu ze Śląskiem). W dotychczasowych 14, aż 12 razy wygrywał Lech, zanotował jedynie 2 porażki (0:2 z Lechią i 0:1 z Legią). Lechici byli bliscy 13. wygranej i wyrównania ligowego rekordu. Prowadził od 39. minuty po golu Rafała Murawskiego. Wyrównał na 7 minut przed końcem Eric Mouloungui. Dla Kolejorza był to trzeci z rzędu mecz bez wygranej (0:1 z Legią, 0:2 z Podbeskidziem, 1:1 ze Śląskiem).

Waldemar Sobota: Szkoda, że nie wygraliśmy, bo mielibyśmy już pewne 3. miejsce

DESZCZ PRÓBOWAŁ PRZESZKODZIĆ

Wszystkie mecze 29. kolejki T-Mobile Ekstraklasy miały rozpocząć się o tej samej porze (godz. 18). Niestety, w dwóch przypadkach zawiodła ... pogoda. Nad dwoma stadionami przeszły ulewy i przez długi czas istniało realne zagrożenie, że mecze się nie odbędą. W Bełchatowie (GKS-Jagiellonia 1:1) rozpoczęto z 50-minutowym opóźnieniem, w Kielcach (Korona-Widzew 0:0), z 45-minutowym. Boiska były w bardzo złym stanie, co nie pozostało bez wpływu na jakość widowisk.

Jedna niewiadoma - podsumowanie 29. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Radość napastników, koszmar dla obrońców i bramkarzy. Piłkarze T-Mobile Ekstraklasy zafundowali sobie i kibicom ostre strzelanie. W ośmiu meczach zdobyli aż 36 bramek, co jest najlepszym wynikiem od 50 lat! Do wyrównania rekordu z 5. kolejki sezonu 1963/64 zabrakło jednego gola. Na szczycie tabeli pozostała Legia Warszawa. Nie ma już w lidze niepokonanej drużyny, bo swojego pogromcę znalazła Wisła Kraków. Biała Gwiazda przegrała w Bydgoszczy z Zawiszą (1:3).

PIĘĆ MINUT MISTRZA
Legia długo męczyła się z Piastem Gliwice. Strzeliła gola, ale nie przekonywała. Kiedy goście wyrównali (Łukasz Hanzel), a trener Jan Urban wpuścił na boisko Michała Żyro i Jakuba Koseckiego, mistrzowie Polski w końcu zaczęli prezentować się na miarę możliwości. W pięć minut rozbili zespół Marcina Brosza. Pomiędzy 60. a 65. minutą zdobyli trzy bramki. Najpierw Helio Pinto dobił uderzenie w słupek Wladimera Dwaliszwilego. Potem Gruzin sam pokonał Dariusza Trelę, a wynik ustalił Jakub Rzeźniczak. Obrońca legionistów rozgrywa najlepszy sezon w karierze. Strzelił już 3 gole w lidze (i jednego w eliminacjach Ligi Mistrzów), czyli tyle, ile w swoich poprzednich 10 sezonach w T-Mobile Ekstraklasie.

HORROR KOLEJKI
Kiedy zegar na stadionie Górnika Zabrze wskazywał 90 minutę, gospodarze modlili się o remis w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Przegrywali 1:2 i nic nie wskazywało, że to się zmieni. A jednak... W 1. minucie doliczonego czasu wyrównał Bartosz Iwan, a 120 sekund później Prejuce Nakoulma sprawił, że Adam Nawałka mógł zapisać kolejne trzy punkty. Piłkarze z Wrocławia długo nie mogli dojść do siebie. Byli w szoku. - Nigdy mi się coś takiego nie przytrafiło - komentował Marco Paixao, który zdobył dwie bramki dla gości. Nigdy nie mów nigdy...

GOL KOLEJKI
Było z czego wybierać, bo przecież w 12. kolejce T-Mobile Ekstraklasy bramkarze kapitulowali aż 36 razy. Najładniejszą bramkę zdobył Deleu, brazylijski obrońca Lechii Gdańsk. Strzelił lewą nogą z 20 metrów, potężnie, tor lotu piłki zupełnie nie wskazywał, że to uderzenie da Lechii prowadzenie. A jednak, piłka odbiła się od poprzeczki, spadła za linię bramkową, a następnie wyszła w pole. Były to miłe złego początki, bo Lech Poznań na gola Deleu odpowiedział czterema trafieniami. Co ciekawe, wspomniana bramka była pierwszą puszczoną w Ekstraklasie (w 3. meczu) przez Macieja Gostomskiego, który kilka tygodni temu zastąpił Krzysztofa Kotorowskiego.


PRZEBUDZENIE BYŁYCH POLONISTÓW
Łukasz Teodorczyk i Wladimer Dwaliszwili rok temu wspólnie występowali w ataku Polonii Warszawa. Klub z Konwiktorskiej się rozpadł, a oni zmienili pracodawcę, jeden poszedł do Lecha Poznań, drugi do Legii. W obecnym sezonie nie mieli łatwo, często byli krytykowani. Skuteczność powróciła w najlepszym momencie, tuż przed hitem nad hitami, czyli spotkaniem wicemistrza z mistrzem Polski (27.10, godz. 18). Teodorczyk rozłożył na łopatki Lechię Gdańsk (4:1), strzelił dwa gole i zaliczył asystę. Taki sam bilans miał Dwaliszwili w meczu z Piastem Gliwice (4:1).

WEJŚCIE SMOKA
Po powrocie na ławkę trenerską Orest Lenczyk mógł w końcu unieść ręce w geście triumfu. 71-letni szkoleniowiec na inaugurację pracy w Zagłębiu Lubin przegrał dolnośląskie derby ze Śląskiem (0:2), ale w drugim swoim spotkaniu zdobył trzy punkty. Lubinianie pokonali Widzew Łódź (3:1), a kluczowym momentem spotkania było wpuszczenie na boisko Adriana Błąda (71. minuta). Wychowanek Zagłębia strzelił dwa gole i zdecydowanie rozruszał ofensywę. - Przegrywaliśmy, trzeba było podnieść zespół na duchu, pomóc, udało się - skomentował bohater spotkania.

STRZELASZ PIERWSZY? PRZEGRYWASZ
Pierwsze pięć meczów 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy rozegrano według klucza: kto pierwszy strzelał gola, schodził z boiska pokonany. Jagiellonia prowadziła 1:0 z Koroną, skończyło się 1:4. Śląsk wygrywał już 2:0 z Górnikiem, wynik końcowy - 2:3. Wisła prowadziła w Bydgoszczy 1:0, przegrała 1:3. Widzew prowadził w Lubinie 1:0, ale przegrał 1:3. Lechia wbiła bramkę Lechowi, ale z boiska schodziła z wynikiem 1:4. Całą zabawę popsuli piłkarze Cracovii, którzy jako pierwsi zdobyli gola i wygrali z Podbeskidziem (4:2). Podobnie było w Warszawie, gdzie Legia pokonała Piasta (4:1).


WIELKI JAK GOULON
- To jakaś masakra - śmiał się pomocnik Białej Gwiazdy Łukasz Garguła w przerwie meczu Zawiszy z Wisłą, kiedy pytano go o pojedynki ze 100-kilogramowym Heroldem Goulonem. W 2. połowie wiślakowi nie było już do śmiechu. To właśnie Francuz wyrównał stan meczu, a potem poprowadził drużynę do wygranej, a jednocześnie sprawił, że Wisła po raz pierwszy w tym sezonie schodziła z boiska pokonana (1:3). Goulon imponuje. Mimo potężnej budowy ciała jest zwrotny, nie ma problemów z koordynacją. To jasne, że potrafi się przepchnąć, ale o niezły wyskok trudno było go podejrzewać. W meczu z Wisłą pokazał, że to także potrafi.

DOMOWA NIEMOC RUCHU
Niebiescy, grając u siebie,unktować, ale jeśli chce skutecznie walczyć o utrzymanie, musi wygrywać u siebie. Po jednej wygranej na własnym boisku mają także Jagiellonia (4 mecze) i Podbeskidzie (6 meczów).

KARUZELA Z TRENERAMI SIĘ KRĘCI
Prezesi znowu nie wytrzymują ciśnienia i kolejny trener pożegnał się z pracą. Tym razem padło na Czesława Michniewicza, którego Podbeskidzie Bielsko-Biała przegrało w ostatniej kolejce z Cracovią (2:4). Michniewicz pracował w Bielsku od 22 marca, uratował Podbeskidzie przed spadkiem. Po 12 kolejkach obecnych rozgrywek zespół ten zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, zaledwie z 8 punktami na koncie. Nowym szkoleniowcem Górali zostanie Leszek Ojrzyński, zwolniony w sierpniu z Korony Kielce.

Rozstrzelana ekstraklasa - podsumowanie 12. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Choć przy pustych trybunach, to w Warszawie emocji nie zabrakło. Mecz kolejki dwóch odwiecznych rywali, Legii z Wisłą, tym razem na remis. Tyle, że te niedzielne 2:2 jest dla gości jak wygrana, a dla mistrzów Polski powód do wstydu. Legioniści prowadzili 2:0, grali z przewagą jednego zawodnika, a mimo tego dali sobie wydrzeć dwa punkty. W Chorzowie dobiegła świetna passa Ruchu, który po 6 kolejnych wygranych, przegrał u siebie z Piastem (0:2).

WISŁA ZNACZY STILIĆ, A LEGIA ZNACZY KOMPROMITACJA
Gdyby w przerwie meczu Legia - Wisła ktoś publicznie powiedział, że mistrzowie Polski nie wygrają tego meczu, zostałby uznany za niepoczytalnego. Legioniści świetnie dowodzeni przez Miroslava Radovicia i Ondreja Dudę prowadzili 2:0, mogli wyżej, a Biała Gwiazda od 27. minuty grała w „10” po czerwonej kartce Arkadiusza Głowackiego. W drugiej części gry sprawę w swoje ręce (a właściwie nogi) wziął Semir Stilić. Bośniak zaczął rządzić na murawie. Najpierw kapitalnie ograł Tomasza Jodłowca, wyłożył piłkę Donaldowi Guerrierowi, a ten pokonał Duszana Kuciaka. Następnie fantastycznie uderzył z rzutu wolnego (30 metrów od bramki Legii), piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. - Pokazaliśmy charakter - cieszył się Stilić. - Brak zwycięstwa to skandal - nie miał wątpliwości Radović.

URODZINOWY PREZENT MOŻDŻENIA
Lech w meczu z Podbeskidziem szedł drogą: niebo, piekło, niebo. Prowadził po rzucie karnym wykorzystanym przez Huberta Wołąkiewicza. Kiedy fantastycznym uderzeniem z ponad 30 metrów wyrównał Przemysław Pietruszka, a Górale stwarzali kolejne okazje do zdobycia bramki, wszystko wskazywało na to, że przy Bułgarskiej dojdzie do sensacji. I wtedy sędzia podyktował rzut wolny tuż przed polem karnym Podbeskidzia. Mateusz Możdżeń sprytnie odsunął piłkę dwa metry, żeby było łatwiej, uderzył idealnie, nad murem. Była 6. minuta doliczonego czasu gry, obchodzący tego dnia 23. urodziny dał Kolejorzowi trzy punkty. Załamany na ławce rezerwowych Mariusz Rumak wyskoczył jak z procy. Pędził do jubilata z taką szybkością, że Usain Bolt miałby problem z wyprzedzeniem go.

MISTRZ I UCZEŃ NA REMIS
Przed laty Orest Lenczyk i Tadeusz Pawłowski stanowili o sile Śląska Wocław. Pawłowski przez 12 lat grał w tym klubie, jest jego legendą i najlepszym strzelcem w historii. W latach 1979-80 prowadził go Lenczyk, uczynił z Pawłowskiego kapitana drużyny. W niedzielę spotkali się jako trenerzy w derbach Dolnego Śląska. Stawka była wysoka. Śląsk musiał wygrać jeśli jeszcze marzył o walce o miejsce w grupie mistrzowskiej. Zagłębie tak samo, ale cel ma inny, wywalczyć sobie jak największą przewagę nad Widzewem i Podbeskidziem. Skończyło się, jak w takich przypadkach najczęściej bywa, remisem, który nikogo nie urządza. Śląsk ma 7 punktów straty do 8. miejsca na 12 możliwych do zdobycia. Zagłębie zaledwie dwa "oczka" przewagi nad Góralami.

KONIEC SERII KOCIANA, PRZEŁAMANIE PIASTA
To właśnie piękno T-Mobile Ekstraklasy. Niby wszystko powinno być proste. Gra Ruch z Piastem, u siebie. Niebiescy - 6 kolejnych wygranych. Piastunki - 7 meczów bez zwycięstwa, na wiosnę tylko dwa punkty. Wynik 2:0 dla gości. Co więcej, w pełni zasłużony. Bohaterem został Wojciech Kędziora, który strzelił gola i asystował przy bramce zdobytej przez Łukasza Hanzela. Zakończył fantastyczną serię Jana Kociana i jego drużyny. Wylał wiadro zimnej wody na rozgrzane głowy kibiców ze stadionu przy ulicy Cichej. Z kolei Marcin Brosz i jego drużyna złapali głębszy oddech. W najbliższy poniedziałek kolejne wyzwanie: przy Okrzei zamelduje się mistrz Polski, Legia Warszawa.

PIERWSZE GOLE VRANJESA, WIDZEW MKNIE DO 1. LIGI
Lechia wygrała pierwszy mecz na swoim stadionie w rundzie wiosennej T-Mobile Ekstraklasy. Zadanie nie było trudne, bo przyjechał fatalny na wyjazdach Widzew. Swoje pierwsze bramki dla Lechii zdobył pozyskany zimą Stojan Vranjes. Bośniak już w pierwszych kolejkach pokazał, że powinien być wzmocnieniem zespołu Michała Probierza.
Natomiast Widzew jest fenomenem na skalę Europy. Nie ma drugiej innej drużyny na Starym Kontynencie, która przegrałaby WSZYSTKIE mecze wyjazdowe w sezonie. Co więcej, widzewiacy po raz ostatni przywieźli wygraną z obcego boiska już półtora roku temu, 20 października 2012 roku (2:1 z Piastem Gliwice). Ostatni punkt zdobyli 30 maja ubiegłego roku, remisując 0:0 w Kielcach. Teraz tylko cud może uratować zasłużony klub przed spadkiem.

DEBIUT WARZYCHY, ROBAK SIĘ ZACIĄŁ
Czy Górnik zobaczył światełko w tunelu? W pewnym sensie tak, choć świeci ono jeszcze niezbyt mocno. W spotkaniu z Pogonią były już przebłyski przyzwoitej gry, przede wszystkim drugi wiosenny punkt, który wprawdzie sytuacji w tabeli nie ratuje, ale pozwala myśleć w miarę pozytywnie. Robert Warzycha, który debiutował w roli trenera Górnika, mógł być umiarkowanie zadowolony.
W przeciwieństwie do Dariusza Wdowczyka. Pogoń zremisowała trzeci mecz z rzędu, odkąd rozbiła u siebie Lecha Poznań (5:1), nie potrafi wygrać meczu, zdobyła jedną bramkę, a Marcin Robak po strzeleniu pięciu goli Kolejorzowi, przez 180 minut nie trafił do siatki rywali.

MINIMALIŚCI Z KIELC
Oglądanie Korony Kielce w rundzie wiosennej jest sporym wyzwaniem. Pięć spotkań, trzy 3 bramki zdobyte, 2 stracone, wygrana, trzy remisy i porażka. Scyzoryki niby walczą o miejsce w grupie mistrzowskiej, ale robią to bez przekonania. Wygrana z Zawiszą pozwoliłaby zbliżyć się do 8. miejsca na jeden punkt. Do 81. minuty wiele wskazywało, że plan się powiedzie. Wziął w łeb po ładnym strzale Sebastiana Ziajki, który uratował remis dla Zawiszy i pozwolił zachować bezpieczną przewagę w tabeli. Choć Lechia pokonując Widzew (2:0) zmniejszyła dystans do dwóch punktów.

Wiślacki charakter - podsumowanie 26. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się