Po pięciu latach przerwy Kolejorz znowu na tronie. Dwukrotnie przegrywał rywalizację z Legią, w końcu ją dopadł. Do zdobycia mistrzostwa Polski wystarczał mu remis w ostatniej kolejce, w konfrontacji z Wisłą Kraków. I ten wynik osiągnął. Ponad 40 tys. ludzi w niebieskich koszulkach świętowało do białego rana. Teraz czas na kolejne wyzwania - walkę o Ligę Mistrzów.

WIELKI WYGRANY - LECH POZNAŃ
To było zapewne najdłuższe 90 minut dla kibiców Lecha w tym sezonie. Niby mieli trzy punkty przewagi nad Legią, grali u siebie, z o nic nie walczącą Wisłą. Mimo wszystko była niepewność. Biała Gwiazda stworzyła dwie groźniejsze okazje do strzelenia gola, kibicom przy Bułgarskiej zadrżały serca. Ostatecznie zwycięski remis udało się utrzymać i Kolejorz po pięciu latach przerwy znowu założył mistrzowską koronę.

- Mecz był naprawdę ciężki, szczególnie pod względem psychicznym. Nie wychodził nam. Czułem z bramki, że granica była cienka. Nie wygraliśmy, ale kto jutro będzie o tym pamiętał? Taka jest piłka, taka jest prawda. To był zwycięski remis, zdobyliśmy mistrzostwo, to też jest sztuka – cieszył się Maciej Gostomski, jeden z bohaterów końcówki sezonu T-Mobile Ekstraklasy. To jego fantastyczne interwencje pozwoliły na utrzymanie wyniku 2:1 w Gdańsku z Lechią.

Oglądaj bramki z T-Mobile Ekstraklasy na telefonie! 
Najładniejsze bramki z boisk T-Mobile Ekstraklasy na Twoim telefonie!


NAJWIĘKSZY PRZEGRANY - LEGIA WARSZAWA
Przed sezonem wszyscy wręczali im tytuł mistrzowski. Najbogatsza drużyna, najlepsi piłkarze, bardzo dobra jesień w europejskich pucharach. Nic nie wskazywało na to, że ktokolwiek może Legii pokrzyżować plany. Stało się inaczej. Legionistów zgubiła pycha, wmówili sobie, że niezależnie od tego, jak będą się prezentować, nic złego im się nie stanie. Teraz będą pokutować. Drużynę ze stolicy czeka przebudowa, kilku piłkarzy odejdzie, przyjdą nowi. Na stanowisku trenera pozostanie Henning Berg, przed którym postawiono jedno zadanie: odzyskanie mistrzostwa Polski. - Nie możemy cieszyć się z drugiego miejsca, to jest nasza porażka. O stracie mistrzostwa zdecydował każdy remis, każda porażka, czy to wiosną czy jeszcze jesienią. Wystarczyło jednego meczu nie przegrać... Dziękuję kibicom za doping w całym sezonie, za to, że byli z nami, jeździli po Polsce i Europie. Dziś nikt nie będzie pamiętał, jak dobrze radziliśmy sobie w Lidze Europy, że zdobyliśmy krajowy puchar. Przegraliśmy mistrzostwo - podsumował bramkarz Legii, Dusan Kuciak.

NAJWIĘKSZY WYGRANY - JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
Nie Lech, nie Legia, a właśnie o Jagiellonii mówi się najcieplej. To klub z Podlasia zrobił największe wrażenie, do końca deptał po piętach dwóm faworytom. Michał Probierz stworzył w Białymstoku świetny kolektyw, prawdziwą drużynę, która dobrze grała w piłkę.

Ostatni ligowy mecz w tym sezonie T-Mobile Ekstraklasy, był najlepszym odbiciem Jagiellonii. Przegrywała u siebie już 0:2 z Lechią i w 14 ostatnich minutach spotkania strzeliła 4 gole. - Trenerowi Probierzowi w Białymstoku trzeba chyba wybudować pomnik. Zasługuje na to. Życzę mu, żeby w Jagiellonii wyrobił sobie taką markę, jak Alex Ferguson w Manchesterze i pracował tyle lat, co Szkot w United. Widać, że trenerowi idzie. Wierzą w niego prezesi. Ma zaufanie i odwdzięcza się dobrymi wynikami - chwalił swojego byłego szkoleniowca reprezentant Polski, Kamil Grosicki.

OSTATNI PUCHAROWICZ - ŚLĄSK WROCŁAW
Pierwszy za podium, ale cel zrealizowany. Śląsk Wrocław zagra w przyszłym sezonie w europejskich pucharach. Dodatkowo, dzięki dwóm strzelonym golom Pogoni Szczecin, Flavio Paixao zajął drugie miejsce w klasyfikacji strzelców. Zdobył 18 bramek, o dwie mniej od Kamila Wilczka z Piasta Gliwice. – Po cichu liczyłem, że Flavio dogoni Kamila, kazałem mu nawet ćwiczyć karne - mówił Tadeusz Pawłowski, trener Śląska. Wrocławianie, podobnie jak Jagiellonia, najwcześniej rozpoczną sezon 2015/16 - już 2 lipca zagrają w 1. rundzie eliminacji Ligi Europy. - Naszym celem będzie awans do fazy grupowej. Na razie jednak chłopcy niech odpoczną, pobawią się trochę, dałem im dyspensę – śmiał się Pawłowski.

NIEZREALIZOWANY CEL – LECHIA GDAŃSK
Lechia walczyła o europejskie puchary do końca, ale tym razem celu nie udało się osiągnąć. Rundę finałową zaczęła nieźle, ale pod koniec rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy przyszły porażki. Do Śląska straciła 6 punktów.

Latem zanosi się znowu na sporo zmian w kadrze zespołu, ale transfery mają być robione z głową. Nie będzie masowego sprowadzania zawodników, jak miało to miejsce przed rokiem. Lechia sama przekonała się, że rozsądne budowanie drużyny popłaca. Zimą postawiono na doświadczenie, sprowadzono Grzegorza Wojtkowiaka, Jakuba Wawrzyniaka i Sebastiana Milę. Oni dali drużynie doświadczenie, którego wcześniej brakowało. W przyszłym sezonie lechiści zapowiadają walkę o mistrzostwo Polski.

BĘDZIE NOWA BIAŁA GWIAZDA
Semir Stilić, Dariusz Dudka, Łukasz Garguła - ich w barwach Wisły w przyszłym sezonie nie zobaczymy. Krakowianie raczej nie będą liczyć się w walce o mistrzostwo kraju, bo właśnie wdrożono plan oszczędnościowy. Wedle zapowiedzi prezesa Roberta Gaszyńskiego, Wisła ma być tańsza, grać efektowniej, przyciągnąć kibiców na trybuny. Na razie ten plan brzmi jak fantastyka, ale zobaczymy.

- Wydatki na wynagrodzenia dla zawodników będą niższe niż w zakończonym właśnie sezonie, na razie nie mamy sponsora strategicznego, ale znajdziemy go do końca roku - obiecał dzień po zakończeniu rozgrywek. Wciąż niepewna jest przyszłość Kazimierza Moskala na stanowisku trenera. - Złożył raport ze swojej pracy, przeanalizujemy go i wyciągniemy wnioski - powiedział Gaszyński. Na razie jedynym nowym zawodnikiem Białej Gwiazdy jest Tomasz Cywka.

GÓRNIK ZABRZE - UGRALI CO CHCIELI
Dla Górnika sezon skończył się po 30. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Licencji na grę w europejskich pucharach by nie dostał, walka o mistrzostwo Polski mu nie groziła. Siedem dodatkowych kolejek trenerzy potraktowali jako możliwość szykowania drużyny na przyszłe rozgrywki. 

- Dla Górnika to był szalony sezon. Zaczęliśmy dobrze, potem było gorzej, w końcu wywalczyliśmy miejsce w czołowej ósemce. Tak, zdarzały się wpadki, ale cel, jaki sobie zakładaliśmy, czyli gra w grupie mistrzowskiej, został osiągnięty. Teraz będziemy mogli odpocząć - podsumował Józef Dankowski. Na zakończenie rywalizacji Górnik przegrał z Legią Warszawa (0:2). Na stadionie przy Łazienkowskiej nie potrafi wygrać od października 1998 roku.

POGOŃ SZCZECIN - OGRYWANIE DZIECIAKÓW
Czesław Michniewicz buduje drużynę na kolejny sezon. Wprowadza do drużyny wielu młodych i utalentowanych piłkarzy, a oni choć nie wygrywają, pozostawiają po sobie dobre wrażenie. Pogoń drugi raz po reformie ESA37 zagrała w grupie mistrzowskiej, czyli ma za sobą 14 spotkań fazy finałowej. Żadnego z nich nie zdołała wygrać. W ostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy przegrała we Wrocławiu ze Śląskiem (1:2).

W drużynie Portowców doszło już do pierwszy decyzji personalnych. Michniewicz podjął decyzję, że na liście transferowej zostaną umieszczeni Michał Koj, Michał Janota, Maksymilian Rogalski i Radosław Janukiewicz. Kibiców szczególnie zaskoczyła ta ostatnia decyzja. Janukiewicz grał dla Pogoni przez sześć sezonów. Zespół Portowców opuszcza też Wojciech Golla, który przenosi się do Holandii, do NEC Nijmegen.

Podsumowanie sezonu T-Mobile Ekstraklasy: Lech mistrzem - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Drugi rok z rzędu Legia Warszawa została mistrzem Polski siedząc przed telewizorem. W sobotnie popołudnie Lech Poznań zremisował z Pogonią Szczecin (0:0) i pozbawił się matematycznych szans na zdobycie tytułu. Z T-Mobile Ekstraklasą żegnają się Widzew Łódź i Zagłębie Lubin.

PSIKUS NIEBIESKICH
Ruch postanowił popsuć nieco świętowanie legionistom, nie przyjechał do Warszawy po najniższy wymiar kary i wygrał przy Łazienkowskiej (2:1). Po sobotnim remisie Lecha Poznań z piłkarzy Legii jakby zeszło powietrze. Nie było widać w ich grze zaangażowania, cechy wolicjonalne były po stronie przyjezdnych. Niebiescy dzięki wygranej umocnili się na 3. pozycji w tabeli ekstraklasy. Odrobili dwa punkty do Kolejorza, mają już pięć punktów przewagi nad Górnikiem i Lechią. Wprawdzie nie otrzymali licencji na gę w europejskich pucharach, ale odwołali się od tej decyzji. Jeśli Komisja Licencyjna przychyli się do ich wniosku, to właśnie Ruch, obok Legii, Lecha i Zawiszy, będzie reprezentował Polskę na scenie międzynarodowej.

NIEUDANY REWANŻ LECHA
Kolejorzowi nie udał się rewanż za porażkę w Szczecinie (1:5). Drużyna Mariusza Rumaka tylko zremisowała z Portowcami (0:0) i pozbawiła się szans na zdobycie mistrzostwa Polski. Drugi rok z rzędu zespół z Poznania zakończy ligę na drugim miejscu. Wprawdzie może jeszcze wyprzedzić go Ruch, ale na dwie kolejki przed końcem ma 4 punkty straty.
Do przerwy spotkania Lecha z Pogonią zdecydowanie lepsi byli gospodarze. W drugiej połowie do głosu doszli goście i to oni byli bliżsi wygranej. Portowcy są jedną z czterech drużyn, które dostały licencję na grę w europejskich pucharach, ale w rundzie finałowej spuścili z tonu (tylko 2 punkty w 5 meczach).

SERIA PIASTA
Pod wodzą Angela Pereza Garcii drużyna z Gliwic przeszła metamorfozę. Kiedy widmo spadku zajrzało jej głęboko w oczy, zespół Piasta wziął się do roboty. Wygrał trzy ostatnie spotkania i pewnie utrzymał się w T-Mobile Ekstraklasie. Skuteczność odzyskał Ruben Jurado, który w minionej kolejce zdobył swoją 6. bramkę w rundzie wiosennej. Hiszpan ma w tym sezonie już 13 trafień.

WISŁA MÓWI PAS
Jesienią zapowiadali, że powalczą o mistrzostwo, wiosnę mają bardzo słabą. Wisła po kolejnej porażce (2:3 z Górnikiem) spadła już na 6. miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Dodatkowo doznała bardzo dużego osłabienia, bo murawę musiał opuścić najlepszy strzelec drużyny, Paweł Brożek. Zawodnik doznał urazu mięśnia dwugłowego i w kończącym się w niedzielę sezonie już nie zobaczymy go na murawie.
Fantastycznie swój 200. mecz w ekstraklasie uczcił Adam Danch. Stoper Górnika dwukrotnie pokonał Michała Miśkiewicza i jego drużyna mogła cieszyć się z trzech punktów. Zabrzanie zajmują 4. miejsce w tabeli.

SMUTEK W ŁODZI I W LUBINIE
Jedni się cieszą, a w Łodzi i w Lubinie wielki smutek. Po porażkach w ostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy (Widzew 0:3 z Podbeskidziem, Zagłębie 0:2 z Piastem), zostało przesądzone, że Widzew i Zagłębie w przyszłym sezonie zagrają w pierwszej lidze. O ile w przypadku widzewiaków taki scenariusz można było zakładać, to spadek Miedziowych jest sensacją. Duże pieniądze, dobrzy piłkarze, pensje na czas, w założeniu walka o czołowe miejsca, a na boisku tego nie widać. Teraz w Lubinie ma zostać wprowadzony program oszczędnościowy, wielu zawodników odejdzie, ale Zagłębie za rok chce wrócić do elity.

LECHIA DALEJ OD PUCHARÓW
Po wygranych z Pogonią (2:0) i Lechem (2:1) w Gdańsku głośno zaczęto mówić, że celem na ten sezon jest zajęcie miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach. Rozpędzona Lechia została jednak zatrzymana w Bydgoszczy. Wprawdzie miała przewagę, jej zawodnicy oddali aż 23 strzały na bramkę Wojciecha Kaczmarka, ale nie byli za pan brat ze skutecznością. Z kolei Zawisza tym remisem trochę podreperował swój bilans w rundzie finałowej (zdobył czwarty punkt).

ŚLĄSK ROZBIŁ JAGIELLONIĘ
Po porażce Legii z Ruchem, Śląsk został jedyną niepokonaną drużyną w rundzie finałowej T-Mobile Ekstraklasy. Wrocławianie tym razem odprawili z kwitkiem Jagiellonią, bijąc ją na jej stadionie aż 3:0. Śląsk z łatwością utrzymał się w ekstraklasie, w pięciu spotkaniach rundy finałowej nie stracił bramki, a Marian Kelemen jest niepokonany od 6 spotkań. Po raz ostatni tak dobra seria przytrafiła się drużynie z Dolnego Śląska aż 32 lata temu. W sezonie 1981/82 zanotowali 7 spotkań z rzędu bez straconego gola.

Mistrz i spadkowicze już znani - podsumowanie 35. kolejki - opinie i komentarze (1)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

MarysiaH
14-12-2015 - 20:57:14
Kto chce zarobic nie wychodzac z domu parenascie dolarow dziennie??? Metoda jest prosta i dziala, wpiszcie sobie w google: room23a adfly
  (0)
Odpowiedz

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

296 meczów, 786 strzelonych goli, średnia aż 2,66 zdobytej bramki na mecz. Dwa spotkania zweryfikowane jako walkowery, 1241 żółtych i 82 czerwone kartki. Na murawie zobaczyliśmy 481 zawodników, z czego aż 144 było młodzieżowcami. Najwięcej goli strzelano w meczach z udziałem Jagiellonii, najmniej w spotkaniach Podbeskidzia. Zapraszamy na podsumowanie sezonu 2013/14.

NAGRODY OD PIŁKARZY DLA PIŁKARZY
Jak co roku, tuż przed końcem sezonu piłkarze drużyn T-Mobile Ekstraklasy otrzymali ankiety, w których wybierali najlepszego piłkarza T-Mobile Ekstraklasy, bramkarza, obrońcę, pomocnika, napastnika, odkrycie i trenera. W wyniku ich głosowania dwie nagrody zgarnął Miroslav Radović (Legia), który został piłkarzem sezonu i najlepszym pomocnikiem. Najlepszym bramkarzem wybrano Dusana Kuciaka (Legia), obrońcą Arkadiusza Głowackiego (Wisła), napastnikiem Marcina Robaka (Pogoń), trenerem Jana Kociana (Ruch), a odkryciem Michała Masłowskiego (Zawisza).

LEGIA NA PROWADZENIU PRAWIE CAŁY CZAS
Tylko po dwóch z 37 kolejek T-Mobile Ekstraklasy, Legia Warszawa nie była liderem tabeli. Prowadziła w niej po pierwszych trzech seriach gier, po 4. i 5. zmienił ją Górnik Zabrze, po 6. odzyskała pozycję lidera i nie oddała jej do zakończenia rozgrywek.

JEDYNAK MIŚKIEWICZ
Zaledwie jeden zawodnik spośród 481, którzy wystąpili w minionym sezonie T-Mobile Ekstraklasy, zagrał we wszystkich spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty. To bramkarz Wisły Kraków, Michał Miśkiewicz, który przebywał na murawie 3330 minut.

BRAMKOWE REKORDY
W dwóch z 296 spotkań obejrzeliśmy po 8 goli, co było rekordem sezonu 2013/14. Najpierw Legia pokonała Koronę w Kielcach (5:3), a w rundzie finałowej zespół złocisto-krwistych zremisował w Białymstoku z Jagiellonią (4:4). W czterech spotkaniach drużyny zdobyły 7 bramek: Jagiellonia – Piast (4:3), Lech – Jagiellonia (6:1), Jagiellonia Wisła (5:2) i Cracovia – Lech (1:6). Najwyższym zwycięstwem było 6:0, w takim stosunku Jagiellonia ograła Ruch Chorzów, a Zawisza pokonał Piasta Gliwice.

ICH MOGLIŚMY OGLĄDAĆ
Trenerzy dali szansę 481 piłkarzom. Najwięcej zawodników wystąpiło w koszulkach Widzewa Łódź, bo aż 36. Najbardziej stabilny skład miała Cracovia, dla niej zagrało tylko 26 piłkarzy, najmniej w lidze. W minionym sezonie T-Mobile Ekstraklasy obejrzeliśmy 152 obcokrajowców. Najwięcej wystawił Widzew, bo aż 14, najmniej Ruch Chorzów, zaledwie dwóch.

Zagłębie Lubin i Widzew Łódź opuściły w tym roku T-Mobile Ekstraklasę.

MŁODZIEŻ W NATARCIU
Reforma rozgrywek sprzyjała młodym piłkarzom. Biorąc pod uwagę graczy o statusie młodzieżowca, czyli urodzonych w 1992 roku i później, zagrało ich 144. Najwięcej w Jagiellonii (17). Najmłodszym zawodnikiem T-Mobile Ekstraklasy został Przemysław Mystkowski z Jagiellonii, który w momencie debiutu miał 16 lat i 36 dni. Najmłodszym zdobywcą bramki był Dawid Kownacki z Lecha Poznań, swoje premierowe trafienie zaliczył mając 16 lat i 344 dni.

KARTKI, KARTKI, KARTKI...
Sędziowie pokazali 1241 żółtych kartek (4 z nich zostały później anulowane). Najwięcej razy karani w ten sposób byli gracze Wisły Kraków i Lecha Poznań (po 90), najmniej piłkarze Ruchu Chorzów (58). Z kolei czerwone kartoniki arbitrzy wyciągali 82 razy. W 45 przypadkach były to bezpośrednie kartki, a 37 w konsekwencji drugiego napomnienia żółtą kartką. Jedyną drużyną, która nie została ukarana bezpośrednią czerwoną kartką, było Podbeskidzie Bielsko-Biała. Najwięcej czerwonych kartek obejrzeli piłkarze Korony (12), najmniej Podbeskidzia (2, obie w konsekwencji dwóch żółtych).
Najczęściej żółte kartki oglądał Łukasz Burliga (15 upomnień), nieco mniej Łukasz Trałka i Mateusz Żytko (po 13). Dwóch zawodników aż 3 razy musiało opuścić boisko przed końcem meczu z powodu wykluczenia. To Rafał Augustyniak (Widzew) i Piotr Malarczyk (Korona).

WYCZYNY SNAJPERSKIE
Królem strzelców sezonu 2013/14 został Marcin Robak, który zdobył 22 bramki (21 dla Pogoni i jedną dla Piasta). Napastnik Portowców strzelił też najwięcej goli w jednym spotkaniu, pięciokrotnie pokonał Macieja Gostomskiego w spotkaniu z Lechem Poznań (5:1). Cztery bramki w jednym spotkaniu zdobył Michał Masłowski (Zawisza – Piast 6:0). Dziewięciu piłkarzy notowało hat tricki: Wladimer Dwaliszwili (Legia), Łukasz Janoszka (Ruch), Marcin Robak (Pogoń), Michał Kucharczyk (Legia), Patryk Tuszyński (Lechia), Łukasz Teodorczyk (Lech), Dalibor Stevanović (Śląsk), Paweł Brożek (Wisła) i Marco Paixao (Śląsk).
Najczęściej zdobywającym bramki zawodnikiem (stosunek liczby minut do strzelonych goli) był Marek Saganowski, który trafiał do siatki rywala średnio o 108 minut. W 1. połowach meczów najskuteczniejszy był Marcin Robak (12 goli), po przerwie też trafiał najczęściej (10 goli), ale wspólnie z Łukaszem Teodorczykiem i Marco Paixao. Na własnym boisku brylował Paweł Brożek, który przy Reymonta strzelił 14 z 17 ligowych goli. Na wyjazdach najskuteczniejsi byli Marco Paixao, Marcin Robak i Łukasz Teodorczyk (po 9 goli).

Drużyny ze Śląska (Górnik i Ruch) zajęły w tym sezonie górne miejsca w tabeli T-Mobile Ekstraklasy.

NAJSZYBSZE GOLE
Najszybciej zdobytą bramką w sezonie 2013/14 T–Mobile Ekstraklasy było ... samobójcze trafienie Michała Miśkiewicza w spotkaniu Wisły Kraków z Podbeskidziem Bielsko-Biała (0:1) w 30. kolejce rozgrywek. W 11. sekundzie meczu Damian Chmiel uderzył z 25 metrów, piłka trafiła w poprzeczkę, następnie w plecy interweniującego Miśkiewicza i wpadła do bramki Białej Gwiazdy. Drugi pod względem szybkości strzelenia gola był Ruben Jurado (51. sekunda, w meczu z Górnikiem), następnie dwóch legionistów, Miroslav Radović (74. sekunda, przeciwko Wiśle), Orlando Sa (80. sekunda, w spotkaniu z Zagłębiem).

ALBAŃSKI JOKER
Bekim Balaj z Jagiellonii Białystok zdobył w minionym sezonie 7 bramek. Aż 4 z nich po wejściu z ławki rezerwowych. Trzykrotnie taka sztuka udawała się Wladimerowi Dwaliszwilemu (Legia), Bartoszowi Iwanowi (Górnik), Przemysławowi Kicie (Cracovia) i Grzegorzowi Kuświkowi (Ruch). Wracając do Albańczyka, był on najczęściej wchodzącym z ławki piłkarzem (wspólnie z Jakubem Smektałą z Ruchu), pojawił się na boisku jako rezerwowy aż 19 razy. Na drugim biegunie był Szymon Pawłowski (Lech). On był zmieniany w 22 z 27 meczów, które rozpoczął w podstawowym składzie.

KOMU RZUT KARNY, KOMU...
Ulubieńcami sędziów zostali piłkarze Lechii Gdańsk. Arbitrzy podyktowali na ich korzyść aż 10 rzutów karnych, przeciwko biało-zielonym było ich tylko 4. Dziewięć razy „jedenastkę” wykonywali zawodnicy Podbeskidzia. Tylko jedna drużyna nie wykonywała rzutu karnego, to Zagłębie Lubin. Największego pecha mieli gracze Górnika Zabrze, dla nich podyktowano 2 rzuty karne, a przeciwko nim aż 9.
Stuprocentową skuteczność z 11 metrów miało 6 zespołów: Pogoń (7 wykorzystanych), Legia (6), Jagiellonia, Śląsk (po 5), Cracovia (3) i Lech (1). Najgorzej pod tym względem prezentował się Górnik Zabrze, którego gracze nie wykorzystali żadnego z dwóch rzutów karnych. Najlepiej z bronieniem „jedenastek” radzili sobie bramkarze Piasta (2 obronione z 4) i Zawiszy (1 z 2).

Dużo grali, dużo strzelali – podsumowanie sezonu 2013/14 - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Szaleństwo w T-Mobile Ekstraklasie trwa w najlepsze. Jagiellonia Białystok wygrała w Poznaniu z Lechem (3:1) i zbliżyła się do lidera na jeden punkt. Szansy odzyskania prowadzenia nie wykorzystała Legia, która tylko zremisowała we Wrocławiu ze Śląskiem (1:1). Od dna odbił się Zawisza, który awansował na 15. miejsce.

JAGIELLONIA, CZYLI KARTA WYCIĄGNIĘTA SPOD STOŁU
- Wszyscy uznali, że karty są już rozdane. Kto wie, może jednak jedna została jeszcze pod stołem i zostanie dla nas - stwierdził po meczu w Poznaniu trener Jagiellonii, Michał Probierz. Jego drużyna zdecydowanie pokonała Lecha na jego boisku (3:1) i włączyła się tym samym do walki o mistrzostwo Polski. Swój akces może potwierdzić już w środę, kiedy przyjeżdża do Warszawy i zmierzy się z Legią. Wiosną pokonała mistrzów Polski 3:1. - Gramy o mistrzostwo! - zadeklarował szczęśliwy Bartłomiej Drągowski. Zawodnicy Kolejorza znaleźli na niego sposób tylko raz, choć bramka nie powinna zostać uznana, bo jej zdobywca, Dawid Kownacki, był na wyraźnej pozycji spalonej. Jagiellonia się jednak otrząsnęła i na gola strzelonego przez Lecha, odpowiedziała trzema. Dwukrotnie trafił Patryk Tuszyński, a wisienką na torcie było uderzenie Macieja Gajosa z rzutu wolnego. 

CZERWONA LEGIA, NIEMOC ŚLĄSKA TRWA
Mistrzowie Polski dostali od losu (i Jagiellonii) szansę na powrót na pozycję lidera. Warunek był jeden - wygrana we Wrocławiu. Nie udało się jednak przywieźć do Warszawy trzech punktów, na które Legia po prostu nie zasłużyła. W ciągu 90 minut oddała jeden celny strzał, po którym Tomasz Jodłowiec pokonał Mariusza Pawełka. Była to 100. bramka zdobyta przez legionistów w tym sezonie, licząc wszystkie rozgrywki. Gol strzelony nieprawidłowo, bo Orlando Sa faulował próbującego interweniować Piotra Celebana, dzięki nieczystemu zagraniu obrońca Śląska nie dotknął piłki, a ta trafiła do Jodłowca.

Wyniki na żywo i najładniejsze bramki z T-Mobile Ekstraklasy!
Chcecie śledzić na żywo wyniki meczów z T-Mobile Ekstraklasy i oglądać najładniejsze bramki? Na tych smartfonach możecie to zrobić:

Bliżsi wygranej byli gospodarze. Gola strzelili już w 6. minucie, kiedy Flavio Paixao pokonał Duszana Kuciaka. Po czerwonej kartce dla Tomasza Brzyskiego powinni jednak zaatakować odważniej. Nie zrobili tego, a Kuciakowi zagrozili dopiero w końcówce. Słowak pewnie obronił trzy strzały z dystansu.

Remis oznacza, że Tadeusz Pawłowski wciąż nie pokonał Henninga Berga, a w tym sezonie próbował już pięć razy, trzykrotnie w lidze, dwukrotnie w Pucharze Polski. Bilans: trzy remisy (wszystkie 1:1) i dwie przegrane (3:4 i 1:3).

WIELKI POWRÓT CENTARSKIEGO
Z kontuzją walczył od początku sezonu, stracił pół roku, ale w końcu wrócił na boisko, od razu z przytupem. Trener Jacek Zieliński odważnie postawił na Mateusza Cetnarskiego w meczu z Górnikiem Łęczna (3:0). Pomocnik wystąpił w podstawowym składzie po raz pierwszy od ośmiu miesięcy. Odpłacił się szkoleniowcowi w najlepszy z możliwych sposobów - strzelił dwa gole. Pasy oddaliły się od strefy spadkowej, odzyskały spokój. Cetnarski mógł triumfować.

Bilans Zielińskiego na ławce trenerskiej Cracovii jest imponujący: cztery mecze, trzy wygrane i remis, 10 zdobytych bramek, dwie stracone. - Coś w nas się zapaliło wraz z przyjściem nowego trenera - stwierdził Cetnarski. - Niech nadal płonie - dodał zawodnik. Krakowska drużyna totalnie zdominowała Górnika. Gracze Jurija Szatałowa byli bezradni, dostali najmniejszy wymiar kary z możliwych, bo Cracovia powinna wygrać to spotkanie dużo wyżej. Górnik Łęczna coraz poważniej musi obawiać się o swój ligowy byt.

BARRIENTOS, CZYLI STADIONY ŚWIATA
Warto było poczekać na drugą połowę meczu Lechia - Wisła, bo to była naprawdę wielka gra, a bramki zdobywane przez Wiślaków, przedniej urody. Strzelanie zaczęli jednak gospodarze, a konkretnie Maciej Makuszewski, który pokonał Michała Buchalika. Potem do roboty wziął się Rafał Boguski, przeżywający ostatnio drugą młodość. Napastnik Białej Gwiazdy wykorzystał dobre dośrodkowanie Bobana Jovicia, główkował, a piłka idealnie wpadła do bramki, Łukasz Budziłek był bez szans na skuteczną interwencję. 30-letni zawodnik Wisły miał też udział przy fantastycznym trafieniu Jeana Barrientosa. Urugwajczyk dostał podanie od Boguskiego, zrobił zwód i piętą posłał piłkę do bramki Lechii. Zaskoczył tym siebie, rywali, a trener Kazimierz Moskal aż złapał się za głowę.

Lechia nie odpuściła i zdołała wyrównać (Kevin Friesenbichler), ale w końcówce bliżej wygranej byli goście. Biała Gwiazda utrzymała 4. pozycję w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, która przy obecnym układzie, daje prawo gry o europejskie puchary.

ZAWISZA WRACA DO GRY
Była świetna seria 8 meczów bez porażki, potem Zawisza się zaciął i nie wygrał czterech kolejnych gier. W 32. kolejce T-Mobile Ekstraklasy przyszło przełamanie. Bydgoszczanie pokonali Koronę Kielce (3:1) i po 242 dniach przebywania na ostatnim miejscu w tabeli, w końcu je opuścili. Do Korony i Górnika Łęczna tracą tylko jeden punkt.

Zawisza rozprawił się z kielczanami bardzo szybko. Błysnął Alvarinho, który w ciągu 10 minut strzelił dwa gole. Drugiego z rzutu karnego, co było epokowym wydarzeniem, bo była to pierwsza "jedenastka" podyktowana na korzyść Zawiszy w tym sezonie. Jeszcze przed przerwą trzecią bramkę dołożył Josip Barisić i było po meczu. W drugiej połowie Korona zaatakowała, ale tylko raz pokonała Grzegorza Sandomierskiego. 

BEŁCHATÓW TONIE
Trudno dziś znaleźć jeden racjonalny argument, który pozwoliłby wierzyć, że PGE GKS Bełchatów utrzyma się w T-Mobile Ekstraklasie. Brunatni czekają na wygraną od 10 meczów, jedyne trzy punkty na wiosnę zgarnęli w 22. kolejce, wygrywając z Wisłą Kraków (3:1). W 32. kolejce po raz kolejny zawiedli. Podbeskidzie nie miało problemów z wygraniem spotkania. Już na początku do bramki Dariusza Treli trafił Bartosz Śpiączka, a na niespełna kwadrans przed końcem wynik spotkania ustalił Dariusz Kołodziej. Górale po raz pierwszy w tym sezonie nie stracili bramki w meczu wyjazdowym. - Zrobiliśmy drugi krok w walce o utrzymanie, w końcu zagraliśmy na zero z tyłu. Szybko się pozbieraliśmy po niepowodzeniu, jakim był brak miejsca w grupie mistrzowskiej. Nasza drużyna ma charakter - podsumował Bartłomiej Konieczny.

GÓRNIK ZNOWU SILNY U SIEBIE
Górnik Zabrze znowu punktuje na własnym boisku. Wciąż w pamięci jest niechlubna seria graczy z Górnego Śląska, którzy przez pół roku nie potrafili wygrać przy własnej publiczności. Powoli jednak odchodzi w zapomnienie, bo ostatnie trzy spotkania przy Roosevelta zakończyły się zwycięstwami Górnika. To ostatnie, z Pogonią (2:0), będzie zapamiętane głównie dzięki urodzie goli strzelanych przez Romana Gergela i Łukasza Madeja.

Słowak swoją bramkę zdobył po 60-metrowym rajdzie, choć trzeba przyznać, że nikt specjalnie mu nie przeszkadzał. - Miałem przed sobą tylko jednego obrońcę Pogoni, a więc ruszyłem na bramkę. Będąc w polu  karnym szukałem kolegów, ale nikogo nie było, to strzeliłem. Wpadło. To chyba mój najładniejszy gol w karierze - powiedział zawodnik.

Pogoń po świetnym początku pracy Czesława Michniewicza (3 wygrane), przegrała trzeci kolejny mecz.

EFIR RATUJE RUCH
Futbol często nie jest sprawiedliwy, o czym na własnej skórze przekonali się piłkarze Ruchu Chorzów. W meczu z Piastem Gliwice byli drużyną lepszą, a zaledwie zremisowali (1:1). Gola, który uratował Niebieskich przed porażką, strzelił Michał Efir. Wcześniej sposób na Matusa Putnockiego znalazł Konstantin Vassiljev, pokonując Słowaka bezpośrednio z rzutu wolnego.

Drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika oddała w tym spotkaniu aż 18 strzałów (przy 5 ze strony Piasta). Dwukrotnie piłka trafiała w poprzeczkę. Raz, po uderzeniu Marka Zieńczuka i fantastycznej interwencji Jakuba Szmatuły, który musnął futbolówkę na tyle, by zbić ją na poprzeczkę. Drugi raz w ostatniej minucie doliczonego czasu, po uderzeniu Michała Helika. 

- Nie możemy biadolić, że nie wygraliśmy tylko musimy zakasać rękawy i grać dalej, bo wyniki są zaskakujące. Tabela naszej grupy przewraca się z kolejki na kolejkę - zauważył kapitan Ruchu, Łukasz Surma.

MICHAL KOSC/REPORTER/East News

Podsumowanie 32. kolejki: Jagiellonia wchodzi do gry o mistrza - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się