Drużyna Jana Urbana w końcu zagrała tak, jak się od niej wymaga: ładnie i skutecznie. Odprawiła Górnika Zabrze (3:0) i uciekła grupie pościgowej. Z zespołów czołówki tylko Legia wygrała swoje spotkanie i powiększyła przewagę nad Lechem Poznań do 4 punktów. Polonia i Śląsk tracą do niej już 8 oczek. Budzi się Wisła, która wygrała drugi mecz z rzędu i do miejsca gwarantującego udział w europejskich pucharach ma już tylko 6 pkt. straty. To oznacza, że spisany na straty sezon, można jeszcze uratować.

BOHATER KOLEJKI
Emilijus Zubas. 23-letni Litwin jest na ustach wszystkich. Broni świetnie, a to w połączeniu z furą szczęścia powoduje, że w polskiej lidze jeszcze nie dał się pokonać. Bije od niego pewność siebie, czy interweniuje dobrze, czy źle, wyraz twarzy mu się nie zmienia. Nie widać na niej strachu czy niepewności. W sobotę przy Bułgarskiej był chyba pod największym ostrzałem. Lech oddał 14 celnych strzałów na bramkę GKS-u Bełchatów. Zubas wszystkie złapał lub odbił.

Lech remisuje z GKS-em i gubi ważne punkty - zobaczcie film!

PRZEŁAMANIE KOLEJKI
Danijel Ljuboja. W meczu Legii z Górnikiem Zabrze serbski gwiazdor T-Mobile Ekstraklasy długo irytował. Za wszelką cenę chciał w końcu strzelić swojego 11. gola w tym sezonie (zobaczcie bramkę!). 10. bramkę zdobył 2 grudnia (przeciwko Ruchowi Chorzów), ale jak spojrzeć szerzej na jego statystykę, to tak naprawdę zaciął się na dobre w listopadzie. Zapewnił wygraną w meczu z Lechią (2:1, choć wcześniej nie wykorzystał rzutu karnego), a w następnych ośmiu spotkaniach trafił do siatki rywali tylko raz (wspomniane spotkanie z Ruchem). Przełamał się z Górnikiem. Miał 3-4 dobre okazje, ale pudłował, aż w końcu wykorzystał tę najtrudniejszą.

PUDŁO KOLEJKI
Kamil Wacławczyk i Piotr Reiss. Obaj mieli nieprzespaną noc z soboty na niedzielę. Piłkarz z Bełchatowa nie trafił z trzech metrów, napastnik Kolejorza, z czterech. Obaj mieli czas i swobodę, jedyną przeszkodą byli bramkarze. W przypadku Wacławczyka wystarczyło tylko trafić w bramkę, bo Jasmin Burić praktyczie już leżał. Zawodnik przestrzelił. Z kolei Reiss postanowił z bliska podać piłkę Emilijusowi Zubasowi, bo niestety tak wyglądało to uderzenie.

NAJŁADNIEJSZA BRAMKA
Łukasz Gikiewicz. Dośrodkowanie Waldemara Soboty, bomba Gikiewicza i mistrz Polski w doliczonym czasie gry ratuje remis z Podbeskidziem. Gikiewicz jest napastnikiem, choć jego statystyki nie powalają na kolana (51 meczów w ekstraklasie, 8 goli). Ten strzelony w ostatniej kolejce był piękny, Richard Zajac nie zdążył nawet zareagować, a piłka była już w siatce. Zobaczcie bramkę!

MECZ KOLEJKI
Legia - Górnik (3:0). W piątkowy wieczór przy Łazienkowskiej widać było, że grają drużyny z czołówki. Owszem, może nie był to porywający mecz, obfitujący w wiele sytuacji podbramkowych, ale zespoły pokazały to, czego często brakuje na polskich boiskach: jakość. Wynik wprawdzie wskazuje na łatwą wygraną drużyny Jana Urbana, ale tak nie było. Legioniści musieli mocno zapracować na te trzy bramki. Dodatkowo mieli więcej indywidualności (Radović, Ljuboja, Saganowski, Kosecki, Łukasik), ja to one często decydują o wyniku spotkania.

Miroslav Radović o meczu Legia-Górnik - zobacz film!



NAJBARDZIEJ REGULARNY ZESPÓŁ
GKS Bełchatów. Cztery mecze, zero z tyłu, zero z przodu. Wprawdzie remisami T-Mobile Ekstraklasy się nie uratuje (choć Kamil Kiereś twierdzi, że wzmacniają drużynę mentalnie), to gra skazywanej na pożarcie drużyny z Bełchatowa może się podobać. Ciekawe tylko, kiedy Emilijus Zubas i spółka wyczerpią limit szczęścia. Inna sprawa, że to co najmniej dziwnie, iż Legia, Lech i Wisła, czyli drużyny z dużym potencjałem w ofensywie, nie potrafią znaleźć sposobu na najsłabszy (przynajmniej patrząc na tabelę) zespół w T-Mobile Ekstraklasie.

DZIADKOWIE STRASZĄ
Jak w tym powiedzeniu z winem, im starsze, tym lepsze. 37-letni Radosław Sobolewski jest graczem meczu Wisła - Pogoń (2:0), strzela gola dla Białej Gwiazdy, pierwszego w lidze od października 2010 roku. Rok starszy Tomasz Frankowski wraca po kontuzji i już w 2. minucie spotkania Jagiellonii z Polonią (2:0), pokonuje Mariusza Pawełka. To 20. bramka "Franka" w karierze strzelona Czarnym Koszulom. Ma patent. "Dziadkowie" przywracają też blask Legii. Najpierw 35-letni Marek Saganowski, a następnie jego równieśnik Danijel Ljuboja i legioniści umacniają się na pierwszym miejscu w tabeli. Saganowski strzela też drugiego gola, ale sędziowie (niesłusznie) uznają, że był na spalonym. Wszystkich mógł zawstydzić 41-letni Piotr Reiss, ale nie dostosował się do poziomu reszty "dziadków" i pudłował na potęgę.

NAJWIĘKSZA TAJEMNICA
Postawa Lecha Poznań u siebie. Kibice Kolejorza muszą być w szoku. Przychodzą na stadion przy Bułgarskiej, choć ostatni raz Lech wygrał tam 163 dni temu (6.10.2012, 4:0 z Piastem). Od tamtej pory zagrał 5 spotkań. 4 przegrał (z Jagiellonią, Legią, Śląskiem i Polonią). W ostatniej kolejce zremisował z PGE GKS Bełchatów, a więc złośliwi mogą powiedzieć, że jakiś progres jest. W tym sezonie Lech na własnym stadionie zdobył 9 punktów (2 wygrane, 3 remisy, 4 porażki). Mniej od niego u siebie ugrały tylko drużyny będące na miejscach spadkowych, Bełchatów (7 pkt.) i Podbeskidzie (6 pkt.). Gdyby nie fantastyczna postawa drużyny Mariusza Rumaka na wyjazdach (10 meczów, 9 wygranych, 1 porażka), Kolejorz nie byłby wiceliderem.

POWRÓT KOLEJKI
Marcin Robak. Fajerwerków nie było, ale napastników rozlicza się ze zdobywanych bramek. Wszedł na boisko w 79. minucie, w 88. ustalił wynik spotkania Piasta z Lechią na 2:0. Przyjął piłkę, przełożył i uderzył pomiędzy nogami Michała Buchalika (zobaczcie bramkę!). 31-letni napastnik ostatni mecz w T-Mobile Ekstraklasie rozegrał 27 listopada 2010 roku, jako zawodnik Widzewa. Łodzianie wygrali wtedy 4:0 z Górnikiem Zabrze, z Robak strzelił dwa gole. Zimą odszedł do Konyasporu. Teraz wrócił i przywitał się z rodakami kolejną bramką, 27. w 77. występie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

PIĘKNO I PRZEKLEŃSTWO FUTBOLU
Wyniki Polonii i Lechii. Czarne Koszule rozegrały w Białymstoku najlepszy mecz w rundzie wiosennej. To zdanie zarówno trenera Piotra Stokowca, jak i fachowców obserwujących T-Mobile Ekstraklasę. Cóż z tej dobrej postawy, skoro Polonia uległa Jagiellonii (0:2) i perspektywa utrzymania miejsca w okolicach podium (lub na nim) jest coraz mniej realna. Jaga przeprowadziła dwie akcje, obie wykorzystała i za tydzień nikt nie będzie pamiętał, kto w tym meczu był lepszy. Zostanie wynik. - Nie raz i nie dwa to my prowadziliśmy grę, a i tak przegrywaliśmy. Teraz zrobiliśmy to, co trzeba - stwierdził Dawid Plizga. Racja. Podobna sytuacja miała miejsce w Gliwicach. Przez prawie pięć kwadransów drużyna Lechii przeważała, pudłowała lub dobrze bronił Dariusz Trela. W końcówce straciła dwa gole i dwa punkty. - Powinniśmy wygrać tu trzema bramkami - zlościł się trener Bogusław Kaczmarek.

Pewne zwycięstwo Jagiellonii z Polonią - zobacz film!



CYTATY KOLEJKI
"Trochę mi się głos łamie, bo ciężko znaleźć słowa po takim meczu" - Mariusz Rumak, trener Lecha Poznań po remisie z GKS-em Bełchatów (0:0).

"Może rzeczywiście w tym sezonie można będzie pomyśleć o czymś więcej" - Arkadiusz Głowacki po drugiej wygranej z rzędu Wisły Kraków

"To mogła być ostatnia moja bramka w karierze. A tak czeka mnie nieprzespana noc" - Piotr Reiss o swoim kiksie przy strzale z czterech metrów w meczu z GKS Bełchatów (0:0).

Siła Legii, Wisła się budzi - podsumowanie 19. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

W niedzielę przy Łazienkowskiej w Warszawie było jak w Argentynie. Kibice i piłkarze godnie uczcili zdobycie mistrzostwa Polski po 7 latach przerwy. Zawodnicy nie dali szans ustępującemu mistrzowi kraju, Śląskowi Wrocław. Rozbili go aż 5:0, a klasycznego hattricka ustrzelił Marek Saganowski. Nie mniej wesoło było w Bielsku. Podbeskidzie pokonało na wyjeździe Widzew Łódź (2:1) i dzięki tej wygranej zapewniło sobie utrzymanie. Do końca dzielnie walczył GKS Bełchatów, ale zabrakło mu punktu. Z T-Mobile Ekstraklasą żegna się też Polonia Warszawa, która nie otrzymała licencji na przyszły sezon.

BOHATER KOLEJKI
Marek Saganowski. W październiku skończy 35 lat, ale tego wieku kompletnie po nim nie widać. Końcówkę sezonu miał świetną, dochodził do wielu sytuacji podbramkowych, ale brakowało mu skuteczności. Rozgrywki zakończył jednak z przytupem, wbijając trzy bramki Śląskowi Wrocław. Był to dopiero drugi w tym sezonie hattrick. Pierwszego skompletował w 1. kolejce Danijel Ljuboja (4:0 Legii z Koroną Kielce). Saganowski jednak ma tego najcenniejszego, bo klasycznego. Trzy gole w jednej połowie, nieprzedzielone innymi.

NAJCENNIEJSZY GOL KRÓLA STRZELCÓW
Robert Demjan został najlepszym snajperem ekstraklasy. Uzbierał 14 bramek, ale ta ostatnia, zdobyta w meczu z Widzewem (2:1), okazała się najcenniejsza. Bo dała Podbeskidziu utrzymanie w ekstraklasie. Demjan wykorzystał rzut karny. Był to jego pierwszy gol strzelony w tym sezonie z 11. metrów.
Zobaczymy, gdzie w kolejnych rozgrywkach zagra napastnik ze Słowacji. Kończy mu się kontrakt, ale sam nie wykluczył, że zdecyduje się zostać w drużynie Górali. Miniony sezon miał zdecydowanie najlepszy w karierze. Dotychczas w jednych rozgrywkach udało mu się strzelić maksymalnie 6 goli. Teraz zdobył 14 bramek.

Kibice w Bielsku-Białym mogą świętować! Podbeskidzie utrzymało się w T-Mobile Ekstraklasie!

STATYSTYKI
W rozgrywkach sezonu 2012/13 polskie drużyny rozegrały 240 spotkań. 97 z nich zakończyło się wygranymi gospodarzy, 80 razy triumfowali goście, a pozostałe 63 mecze kończyły się remisami. Tych bezbramkowych było 17, bramkowych, 46. Najlepszą obronę miały Legia i Lech (po 22 stracone bramki), najgorszą Ruch Chorzów (48). Zdecydowanie najlepszym zespołem w ofensywie była Legia, która strzeliła 59 goli. Najsłabszy pod tym względem był GKS Bełchatów, zaledwie 24 zdobyte bramki. Najczęściej mecze kończyły się wnikiem 1:0 (43 razy). Najwyższą wygraną wyjazdową odniosła Polonia Warszawa (5:0) z GKS-em Bełchatów. Najwyżej u siebie wygrywały Legia i Korona (5:0). Najwięcej goli w jednym meczu strzelono w 26. kolejce. Lechia zremisowała z Ruchem aż 4:4.

DWA GOLE DO 600
Piłkarze T-Mobile Ekstraklasy strzelili w minionym sezonie 598 goli. 322 z nich były dziełem drużyn gospodarzy, 276, gości. Średnio zdobywana 2,49 na mecz. 254 gole strzelono w pierwszych połowach meczów, a 344 w drugich. 8 bramek było samobójczych. Sędziowie podyktowali 71 rzutów karnych, z których 52 zostały wykorzystane. Po dwa razy nie dali się pokonać Jasmin Burić, Zbigniew Małkowski, Sergei Pareiko, Dariusz Trena, Emilijus Zubas i Jakub Słowik. Najwięcej "jedenastek" zmarnowali zawodnicy Polonii (4). Królem rzutów karnych został Łukasz Broź, kapitan Widzewa zdobył w ten sposób 6 bramek.

CZAS POŻEGNAŃ
Dawno tylu świetnych piłkarzy nie kończyło karier w jednym momencie. Ostatnia kolejka T-Mobile Ekstraklasy była dla nich pożegnaniem. Zacznijmy od Tomasza Frankowskiego, zdobywcy 168 bramek w polskiej ekstraklasie. Z boiskiem żegna się też Michał Żewłakow, 102-krotny reprezentant Polski. Żegna się z futbolem w podwójnej koronie, bo jego Legia zdobyła mistrzostwo i krajowy puchar. Kilkanaście tygodni temu taką samą decyzję podjął jego brat bliźniak, Marcin. Po nim Aleksandar Vuković, który przegrał z kontuzją. Kibice w Poznaniu pożegnali Piotra Reissa, który wytrwał na boisku do 41. roku życia. Prawdopodobnie decyzję o rozbracie z futbolem podejmie też Kamil Kosowski. Kiedyś każdy z nich był gwiazdą ligi. Życie nie znosi próżni, więc miejmy nadzieję, że przyszły sezon wykreuje ich następców. Przynajmniej tak samo dobrych jak ci, którzy odchodzą na emeryturę.

Legia fetuje, Podbeskidzie się utrzymało - podsumowanie 30. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

W hicie T-Mobile Ekstraklasy lepsza (a właściwie skuteczniejsza) była Wisła. Biała Gwiazda dzięki bramce zdobytej przez Pawła Brożka pokonała Legię Warszawa i odrobiła 3 punkty do mistrzów Polski. Górnik Zabrze udzielił lekcji futbolu Pogoni Szczecin na jej terenie bijąc ją aż 4:1. Złośliwi już zaczynają mówić, że wraz ze spadkiem temperatur w Polsce, marnieje jakość japońskich gwiazd Portowców. Na podkreślenie zasługuje też pierwsza od 524 dni wyjazdowa wygrana Korony Kielce.

NIEZAWODNY PAWEŁ BROŻEK
30-letni napastnik Wisły walczył z czasem i kontuzją mięśnia dwugłowego uda. Dopiero w niedzielę, w dniu meczu z Legią, podjął decyzję, że da rady wystąpić. Uraz nie końca został wyleczony, ale perspektywa, że będzie pełny stadion, że przyjeżdża mistrz Polski zrobiła swoja. - Nie mogło mnie zabraknąć w tym spotkaniu. Zdecydowaliśmy się, że zagram. Oczywiście na środkach przeciwbólowych - powiedział bohater Białej Gwiazdy. - Legia stwarzała więcej sytuacji, grała po prostu lepiej. My skupieni na swojej połowie czekaliśmy na tę jedną akcję, którą wykorzystaliśmy - dodał.

Paweł Brożek: To Legia dominowała w tym spotkaniu - zobaczcie film!



PIĘKNY STRZAŁ BRZYSKIEGO
Wprawdzie Legia przegrała z Wisłą w Krakowie (0:1), ale na wyróżnienie zasłużył jeden z jej piłkarzy: Tomasz Brzyski. Ponad 30 tys. widzów przy Reymonta aż złapało się za głowę, kiedy lewy obrońca mistrzów Polski po dośrodkowaniu Dominika Furmana z rzutu rożnego, z 19 metrów, tzw. nożycami uderzył na bramkę Michała Miśkiewicza. Bramkarz Wisły z trudem obronił strzał legionisty. Gdyby nie dał rady, gol sezonu murowany.

ŚLĄSK LEPSZY W DERBACH
To był mecz podtekstów. Śląsk - Zagłębie, derby, na ławce miedziowych Orest Lenczyk, który półtora roku temu doprowadził wrocławski zespół do mistrzostwa Polski. Nestor polskiej myśli szkoleniowej z reguły w swoich debiutach remisował. Teraz przegrał, głównie przez Djordje Cotrę, który najpierw sprowokował rzut karny zagrywając ręką, a następnie za drugą żółtą kartkę wyleciał z boiska.

ZADYSZKI PROBIERZA I STOKOWCA
Gorąco będzie w Gdańsku i w Białymstoku w czasie przerwy na mecze reprezentacji. Lechia pod kierunkiem Michała Probierza wystartowała bardzo dobrze, długo była niepokonana, a ostatnio przestała punktować. Kolejno remis w Szczecinie (1:1), kolejny remis, tym razem u siebie z Zawiszą (1:1), 0:3 w Krakowie z Wisłą, znowu podział punktów na własnym boisku (2:2 z Koroną), aż w 11. kolejce T-Mobile Ekstraklasy aż 1:4 z Widzewem w Łodzi. Widzewem, który do czołówki ligowej nie należy.
Jagiellonia prezentuje się niewiele lepiej, w trzech ostatnich meczach zdobyła jeden punkt. Zawodzi szczególnie na własnym, w części nowym stadionie, gdzie rozegrała 4 spotkania, tylko raz zwyciężyła, a resztę meczów przegrała.

WIELKIE WEJŚCIE PAWLAKA
Rafał Pawlak, dotychczas trener rezerw Widzewa, ponoć w ostatniej kolejce T-Mobile Ekstraklasy grał o swoją przyszłość. W debiucie (26 września zastąpił Radosława Mroczkowskiego) przegrał w Poznaniu z Lechem (0:1), o co nikt nie miał do niego pretensji. Dobry wynik u siebie z Lechią miał być dla niego przepustką do stałej posady. - Rozmawialiśmy w szatni o wielu aspektach, ale nie o zaangażowaniu. Zawodnicy sami muszą wiedzieć, co to oznacza widzewski charakter - mówił już po spotkaniu z Lechią. Widzew zagrał dobrze, z sercem, strzelił 4 gole, z czego dwa Kevin Lafrance, wracający po pauzie za czerwoną kartkę. I od razu w Łodzi zrobiło się weselej.

PRZERWANE FATUM KORONY
Fatum trwało, trwało i trwało, aż w końcu złocisto-krwistym udało się jej przerwać. Po 524 dniach, 21 kolejnych wyjazdowych meczach bez zwycięstwa, wygrali na obcym boisku. Ostatni raz taka sztuka udała się im 28 kwietnia 2012 roku, w Bełchatowie, gdzie ograli miejscowy GKS (2:0) po golach strzelonych prez Pavola Stano. Tym razem szczęśliwcem został 25-letni obrońca Kamil Sylwestrzak, który wykorzystał dośrodkowanie Michała Janoty z rzutu rożnego.

KRAKOWSKA TIKI TAKA DAWIDA NOWAKA
Od początku sezonu Cracovia była chwalona za styl. Wyników nie było, Pasy płaciły wysoką cenę za próbę grania w piłkę nożną, a nie tylko kopania futbolów. Teraz sytuacja wydaje się zmieniać. Cracovia małymi krokami idzie w górę tabeli, zainkasowała trzy punkty w Białymstoku (2:1) dzięki dwóm golom Dawida Nowaka. - Powoli przekonujemy ludzi do naszego stylu, który polega na grze w piłkę, a nie tylko jej kopaniu. Stać nas na awans do pierwszej ósemki - powiedział napastnik Pasów.

KOCIAN ODMIENIŁ RUCH
Słowacki trener zaliczył bardzo dobre wejście do polskiej ekstraklasy. Po raz czwarty poprowadził Ruch Chorzów i jeszcze nie przegrał. Jego bilans to dwa zwycięstwa i dwa remisy. Tym razem ofiarą Jana Kociana był Piast Gliwice. Derby Górnego Śląska wygrali Niebiescy po dwóch bramkach Łukaszów, Janoszki i Surmy. Imponowała szczególnie gra chorzowskiej młodzieży w ofensywie, bardzo dobre podania Filipa Starzyńskiego, wszędobylski Mateusz Kwiatkowski. To w połączeniu z doświadczeniem Surmy czy Marcina Malinowskiego pozwoliło chorzowianom na wygraną. A przecież niedawno przywieźli 0:6 z Białegostoku.

Jan Kocian: Zwycięstwo zawdzięczamy perfekcyjnie zrealizowanej taktyce - zobacz film!

WDOWCZYK DOSTAŁ TORPEDĄ
- Nie jesteśmy niezatapialni. Dziś Górnik nas czterema torpedami przytopił, ale się podniesiemy - tymi słowami skomentował porażkę z Górnikiem Zabrze (1:4) trener Pogoni, Dariusz Wdowczyk. Kluczowym momentem meczu była zmiana dokonana przez szkoleniowca gospodarzy. W 58. minucie zdjął z boiska Bartosza Ławę, a wpuścił na nie 39-letniego Ediego Andradinę. Brazylijczyk wytrzymał trzy minuty. Stracił piłkę na własnej połowie na rzecz Mariusza Zachary, więc sfaulował napastnika Górnika, któremu do pokonania został tylko Radosław Janukiewicz. Sędzia nie miał wyboru: musiał ukarać piłkarza Pogoni czerwoną kartką. I cały plan odrabiania strat runął, a Górnik odpalił jeszcze dwie torpedy.

KONSEKWENCJA DAJE EFEKTY
Ile to razy mówiło się, że Górnik nie ma napastnika. Adam Nawałka obrywał a notoryczne stawanie na Mariusza Zacharę. Nie było tak, że 23-latek kompletnie zawodził, brakowało mu takiego meczu na potwierdzenie słuszności teorii trenera Nawałki. Rozegrał go w 11. kolejce T-Mobile Ekstraklasy, w Szczecinie, gdzie strzelił dwa gole i zaliczył asystę przy bramce zdobytej przez Łukasza Madeja, a następnie był faulowany przez Ediego, który obejrzał czerwoną kartkę.

POMNIK BOLKA I LOLKA
Na Czesława Michniewicza zawsze można liczyć. Wprawdzie jego Podbeskidzie nadal zajmuje ostatnie miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy, ale szkoleniowca nie opuszcza dobry humor. - Nie graliśmy z Lechem Rypin czy Kolajarzem Stróże, ale z wicemistrzem Polski. Remis był szczytem naszych marzeń. Mojego zwolnienia chcą ci sami ludzie, którzy wiosną szukali mi miejsca na pomniku między Bolkiem i Lolkiem - obrazowo opowiedział o meczu, a także spekulacjach na temat ewentualnej utraty pracy. Przypomnijmy, że to Bielsku-Białej powstała kultowa polska kreskówka.

Niepokonana Wisła - podsumowanie 11. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Radość napastników, koszmar dla obrońców i bramkarzy. Piłkarze T-Mobile Ekstraklasy zafundowali sobie i kibicom ostre strzelanie. W ośmiu meczach zdobyli aż 36 bramek, co jest najlepszym wynikiem od 50 lat! Do wyrównania rekordu z 5. kolejki sezonu 1963/64 zabrakło jednego gola. Na szczycie tabeli pozostała Legia Warszawa. Nie ma już w lidze niepokonanej drużyny, bo swojego pogromcę znalazła Wisła Kraków. Biała Gwiazda przegrała w Bydgoszczy z Zawiszą (1:3).

PIĘĆ MINUT MISTRZA
Legia długo męczyła się z Piastem Gliwice. Strzeliła gola, ale nie przekonywała. Kiedy goście wyrównali (Łukasz Hanzel), a trener Jan Urban wpuścił na boisko Michała Żyro i Jakuba Koseckiego, mistrzowie Polski w końcu zaczęli prezentować się na miarę możliwości. W pięć minut rozbili zespół Marcina Brosza. Pomiędzy 60. a 65. minutą zdobyli trzy bramki. Najpierw Helio Pinto dobił uderzenie w słupek Wladimera Dwaliszwilego. Potem Gruzin sam pokonał Dariusza Trelę, a wynik ustalił Jakub Rzeźniczak. Obrońca legionistów rozgrywa najlepszy sezon w karierze. Strzelił już 3 gole w lidze (i jednego w eliminacjach Ligi Mistrzów), czyli tyle, ile w swoich poprzednich 10 sezonach w T-Mobile Ekstraklasie.

HORROR KOLEJKI
Kiedy zegar na stadionie Górnika Zabrze wskazywał 90 minutę, gospodarze modlili się o remis w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Przegrywali 1:2 i nic nie wskazywało, że to się zmieni. A jednak... W 1. minucie doliczonego czasu wyrównał Bartosz Iwan, a 120 sekund później Prejuce Nakoulma sprawił, że Adam Nawałka mógł zapisać kolejne trzy punkty. Piłkarze z Wrocławia długo nie mogli dojść do siebie. Byli w szoku. - Nigdy mi się coś takiego nie przytrafiło - komentował Marco Paixao, który zdobył dwie bramki dla gości. Nigdy nie mów nigdy...

GOL KOLEJKI
Było z czego wybierać, bo przecież w 12. kolejce T-Mobile Ekstraklasy bramkarze kapitulowali aż 36 razy. Najładniejszą bramkę zdobył Deleu, brazylijski obrońca Lechii Gdańsk. Strzelił lewą nogą z 20 metrów, potężnie, tor lotu piłki zupełnie nie wskazywał, że to uderzenie da Lechii prowadzenie. A jednak, piłka odbiła się od poprzeczki, spadła za linię bramkową, a następnie wyszła w pole. Były to miłe złego początki, bo Lech Poznań na gola Deleu odpowiedział czterema trafieniami. Co ciekawe, wspomniana bramka była pierwszą puszczoną w Ekstraklasie (w 3. meczu) przez Macieja Gostomskiego, który kilka tygodni temu zastąpił Krzysztofa Kotorowskiego.


PRZEBUDZENIE BYŁYCH POLONISTÓW
Łukasz Teodorczyk i Wladimer Dwaliszwili rok temu wspólnie występowali w ataku Polonii Warszawa. Klub z Konwiktorskiej się rozpadł, a oni zmienili pracodawcę, jeden poszedł do Lecha Poznań, drugi do Legii. W obecnym sezonie nie mieli łatwo, często byli krytykowani. Skuteczność powróciła w najlepszym momencie, tuż przed hitem nad hitami, czyli spotkaniem wicemistrza z mistrzem Polski (27.10, godz. 18). Teodorczyk rozłożył na łopatki Lechię Gdańsk (4:1), strzelił dwa gole i zaliczył asystę. Taki sam bilans miał Dwaliszwili w meczu z Piastem Gliwice (4:1).

WEJŚCIE SMOKA
Po powrocie na ławkę trenerską Orest Lenczyk mógł w końcu unieść ręce w geście triumfu. 71-letni szkoleniowiec na inaugurację pracy w Zagłębiu Lubin przegrał dolnośląskie derby ze Śląskiem (0:2), ale w drugim swoim spotkaniu zdobył trzy punkty. Lubinianie pokonali Widzew Łódź (3:1), a kluczowym momentem spotkania było wpuszczenie na boisko Adriana Błąda (71. minuta). Wychowanek Zagłębia strzelił dwa gole i zdecydowanie rozruszał ofensywę. - Przegrywaliśmy, trzeba było podnieść zespół na duchu, pomóc, udało się - skomentował bohater spotkania.

STRZELASZ PIERWSZY? PRZEGRYWASZ
Pierwsze pięć meczów 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy rozegrano według klucza: kto pierwszy strzelał gola, schodził z boiska pokonany. Jagiellonia prowadziła 1:0 z Koroną, skończyło się 1:4. Śląsk wygrywał już 2:0 z Górnikiem, wynik końcowy - 2:3. Wisła prowadziła w Bydgoszczy 1:0, przegrała 1:3. Widzew prowadził w Lubinie 1:0, ale przegrał 1:3. Lechia wbiła bramkę Lechowi, ale z boiska schodziła z wynikiem 1:4. Całą zabawę popsuli piłkarze Cracovii, którzy jako pierwsi zdobyli gola i wygrali z Podbeskidziem (4:2). Podobnie było w Warszawie, gdzie Legia pokonała Piasta (4:1).


WIELKI JAK GOULON
- To jakaś masakra - śmiał się pomocnik Białej Gwiazdy Łukasz Garguła w przerwie meczu Zawiszy z Wisłą, kiedy pytano go o pojedynki ze 100-kilogramowym Heroldem Goulonem. W 2. połowie wiślakowi nie było już do śmiechu. To właśnie Francuz wyrównał stan meczu, a potem poprowadził drużynę do wygranej, a jednocześnie sprawił, że Wisła po raz pierwszy w tym sezonie schodziła z boiska pokonana (1:3). Goulon imponuje. Mimo potężnej budowy ciała jest zwrotny, nie ma problemów z koordynacją. To jasne, że potrafi się przepchnąć, ale o niezły wyskok trudno było go podejrzewać. W meczu z Wisłą pokazał, że to także potrafi.

DOMOWA NIEMOC RUCHU
Niebiescy, grając u siebie,unktować, ale jeśli chce skutecznie walczyć o utrzymanie, musi wygrywać u siebie. Po jednej wygranej na własnym boisku mają także Jagiellonia (4 mecze) i Podbeskidzie (6 meczów).

KARUZELA Z TRENERAMI SIĘ KRĘCI
Prezesi znowu nie wytrzymują ciśnienia i kolejny trener pożegnał się z pracą. Tym razem padło na Czesława Michniewicza, którego Podbeskidzie Bielsko-Biała przegrało w ostatniej kolejce z Cracovią (2:4). Michniewicz pracował w Bielsku od 22 marca, uratował Podbeskidzie przed spadkiem. Po 12 kolejkach obecnych rozgrywek zespół ten zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, zaledwie z 8 punktami na koncie. Nowym szkoleniowcem Górali zostanie Leszek Ojrzyński, zwolniony w sierpniu z Korony Kielce.

Rozstrzelana ekstraklasa - podsumowanie 12. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się