Lech rozbił Jagiellonię (6:1) i zapewnił sobie 2. miejsce w tabeli T­Mobile Ekstraklasy przed rundą finałową. Oddech złapał Widzew, który sensacyjnie ograł Wisłę Kraków (2:1). Wciąż trwa walka o 8. miejsce, gwarantujące w fazie finałowej grę w grupie mistrzowskiej. W grze pozostały Lechia, Cracovia i Jagiellonia Białystok.

TEO NAPRAWIŁ CELOWNIK

Kolejorz zagrał najlepsze spotkanie w tym sezonie, rozbił Jagiellonię, a 6:1 było najmniejszym wymiarem kary. Drużyna Mariusza Rumaka mocno zasygnalizowała, że nie składa broni i będzie naciskać Legię. Świetne spotkanie rozegrał Łukasz Teodorczyk, który trzykrotnie pokonał Krzysztofa Barana. Napastnik Lecha został wiceliderem klasyfikacji strzelców. Po wysokiej porażce doszło do trzęsienia ziemi w Białymstoku. Rozwiązano umowę z Piotrem Stokowcem, a nowym trenerem Jagiellonii został Michał Probierz, niedawno zwolniony z Lechii Gdańsk.

RADOVIĆ CIĄGLE SZALEJE

Miroslav Radović zalicza najlepszy sezon w swojej karierze. Strzelił dwa gole Zawiszy Bydgoszcz (3:0), zdobył 6. i 7. bramkę na wiosnę. Na dziś ciężko wyobrazić sobie stołeczny zespół bez Serba z polskim paszportem, choć Henning Berg będzie musiał to zrobić, bo Radović w najbliższym meczu nie zagra. Otrzymał 4. żółtą kartkę i musi pauzować. Legia zagrała niezłe spotkanie, choć przewagę udokumentowała dopiero po przerwie. Do formy wraca Michał Żyro, który strzelił swojego pierwszego gola od półtora roku. Zawisza był tylko tłem dla legionistów, ale mimo porażki w stolicy zapewnił sobie miejsce w grupie mistrzowskiej.

ŚWIETNY MECZ W GDAŃSKU

Są takie mecze, w których trakcie człowiek chce, aby trwały jak najdłużej. Tak było w sobotę w Gdańsku, gdzie gracze Lechii i Zagłębia stworzyli bardzo dobre widowisko. Gdyby nie dobra postawa bramkarzy, a w szczególności Mateusza Bąka, na trzech zdobytych bramkach by się nie skończyło. Lechia wygrała zasłużenie, dodatkowo po dwóch pięknych bramkach. Zagłębie ambitnie walczyło, ale gospodarzy ratował Bąk. Oby  więcej takich spotkań.

WISŁA PADŁA W ŁODZI

Czy to początek pościgu za peletonem – zastanawiają się kibice w Łodzi. Widzew był już praktycznie pogrzebany, ale w końcówce sezonu obudził się. Przed tygodniem zdobył pierwszy punkt na wyjeździe (1:1 z Cracovią), a w 29. kolejce T­Mobile Ekstraklasy wygrał pierwszy mecz od 2 listopada poprzedniego roku. Odrobił dwa punkty do Podbeskidzia, gdyby dzisiaj dzielić punkty, do bezpiecznego miejsca w tabeli miałby 4  punkty straty. Z kolei Wisła po bardzo dobrej jesieni, wiosną obniżyła loty. Po rundzie jesiennej miała 7 punktów straty do liderującej Legii, teraz jest ich 15. W słabszej formie jest Paweł Brożek, który w tej rundzie nie zdobył jeszcze bramki. W ośmiu kolejkach ligowych oddał zaledwie 8 strzałów na bramkę rywali, z których tylko jeden był celny.

STEVANOVIĆ CZARUJE

Kiedy środkowy pomocnik strzela trzy gole w jednym meczu, trzeba docenić ten wyczyn. Dzięki Daliborowi Stevanoviciowi Śląsk zachował jeszcze nadzieję na to, że zajmie 12. miejsce i w rundzie finałowej rozegra cztery mecze na własnym boisku. Słoweniec w poprzednich 26 spotkaniach tego sezonu zdobył zaledwie jedną bramkę. Teraz wykonał 300 procent normy. W ogóle na stadionie Podbeskidzia byliśmy świadkami cudu. W poprzednich 14 meczach piłkarze zdobyli tam łącznie zaledwie 14 bramek. Tylko w tym jednym aż 6. Wprawdzie nadal pada tam najmniej goli, ale progres jest widoczny. Górale mają już tylko punkt straty do Zagłębia Lubin.

WIELKI POWRÓT PIASTA

Kamil Wilczek uratował prawdopodobnie posadę Marcinowi Broszowi. W doliczonym czasie gry uratował Piastowi remis i punkt w spotkaniu z Pogonią Szczecin (2:2). Pomocnik śląskiego zespołu trafił do siatki w tym sezonie po raz 5. i 6. Remis z Pogonią i tak ma bardziej psychologiczne znaczenie, bo sytuacja Piasta i tak nie jest najciekawsza. Po podziale punktów będą bardzo blisko strefy spadkowej. W Pogoni z bardzo dobrej strony pokazał się 19-­letni Sebastian Rudol. Prawy obrońca strzelił gola, asystował także przy bramce zdobytej przez Marcina Robaka. Wyróżnia się już nie tylko długimi rękami, ale coraz więcej daje zespołowi Dariusza Wdowczyka. Portowcy są królami remisów w T­Mobile Ekstraklasie, podzielili się punktami już po raz 14 w tym sezonie.

WEGETACJA GÓRNIKA

Górnik Zabrze jest najsłabszą drużyną na wiosnę. Po wspaniałej jesieni, w drugiej rundzie jako jedyny zespół nie wygrał spotkania, zdobył zaledwie 4 punkty. Tym razem padł w Krakowie (0:2 z Cracovią), prawie przez godzinę musiał grać w osłabieniu po czerwonej kartce Przemysława Oziębały. Wydawało się, że po zatrudnieniu Roberta Warzychy coś drgnęło, ale jednak nie. Istnieje matematyczna szansa, że zabrzanie nie zakwalifikują się do grupy mistrzowskiej, a jesień kończył z przewagą 9 punktów nad 9. zespołem.

Strzelanina w Poznaniu ­- podsumowanie 29. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Jeszcze w doliczonym czasie spotkania Bełchatowa z Jagiellonią niepewne ligowego bytu były Ruch Chorzów i Pogoń Szczecin. Wtedy, na minutę przed końcem, Euzebiusz Smolarek sprawił, że można otwierać szampany. Jeden błąd Emilijusa Zubasa zepchnął Brunatnych na ostatnie miejsce w tabeli, a Ruch i Pogoń po kolejnych słabych meczach, mogą się cieszyć i planować budżet na poziomie ekstraklasy. Przed 30. kolejką zostało nam równanie z jedną niewiadomą: spadnie Bełchatów czy Podbeskidzie. Od zeszłego tygodnia drugiego spadkowicza znamy, 5. w tabeli Polonię Warszawa, która nie otrzyma licencji na kolejny sezon.

SCENARIUSZ W GRZE O UTRZYMANIE

W tej chwili zagrożone spadkiem są Podbeskidzie i PGE GKS. W 30. serii gier T-Mobile Ekstraklasy czekają ich mecze wyjazdowe, drużyna Czesława Michniewicza powalczy na Widzewie, a zespół Kamila Kieresia jedzie do Gliwic. Teoretycznie dużo łatwiejsze zadanie ma Podbeskidzie. GKS musi osiągnąć lepszy wynik od bezpośredniego rywala (ma punkt straty, ale lepszy bilans meczów bezpośrednich). Drużyna z Bełchatowa może jeszcze dogonić Ruch Chorzów, ale nie wyprzedzi Niebieskich, właśnie przez gorszy bilans dwumeczu (3:0 i 2:0 dla Ruchu).

Podbeskidzie pokonuje Pogoń i opuszcza ostatnie miejsce w tabeli

TO NIE SĄ CZARY, PIAST MA PUCHARY

Beniaminek z Gliwic będzie w przyszłym sezonie reprezentował Polskę w eliminacjach Ligi Europy. To ogromny sukces Marcina Brosza i jego asystenta Dariusza Dudka. Gliwiczanie zremisowali w 29. kolejce przy Konwiktorskiej w Warszawie, a wobec porażki Górnika z Wisłą (0:1), zapewnili sobie co najmniej 4. pozycję w T-Mobile Ekstraklasie. Dzięki temu, że mistrzostwo i Puchar Polski zdobyła Legia, Śląsk zagra w el. Ligi Europy jako finalista krajowego pucharu i zwolni tym samym miejsce w ekstraklasie (o ile znajdzie się nad Piastem, na razie ma 1 punkt przewagi).

WALKA O NAJNIŻSZY STOPIEŃ PODIUM

Piast może jeszcze odebrać brązowe medale mistrzostw Polski. W ostatniej kolejce gra u siebie z PGE GKS, a ustępujący mistrzowie Polski, czyli Śląsk Wrocław, jedzie na Łazienkowską w Warszawie, czyli do nowego mistrza. W tabeli Piast maa 46, a Śląsk 47 punktów. Lepszy bilans spotkań bezpośrednich ma zespół z Górnego Śląska (3:2 i 3:1 dla Piasta). Czyli w przypadku porażki wrocławian, Piastowi wystarczy remis. Jeśli Śląsk zremisuje na Legii, Piast musi wygrać. W przypadku wygranej zespołu Stanislava Levy'ego, to jego zespół znajdzie się na najniższym stopniu podium.

POLONIA SIĘ ŻEGNA

Ponad 6 tys. kibiców stawiło się na stadionie Czarnych Koszul by pożegnać Polonię. Warszawska drużyna żegna się z T-Mobile Ekstraklasą i to na długo. Po decyzji Komisji Licencyjnej, zespół z Konwiktorskiej, o ile przystąpi do rozgrywek, będzie musiał zacząć zacząć od co najwyżej 3. ligi, a być może dopiero od czwartej. Wszystko przez ogromne problemy finansowe stołecznej drużyny, kilkumilionowe zaległości wobec piłkarzy, ZUS-u i Urzędu Skarbowego.

Remis Polonii z Piastem. Beniaminek w europejskich pucharach

CHORZOWSKI SZPALER

Od obecnego sezonu w regulaminie rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy zawarty jest artykuł 29.5:

"W sytuacji, gdy przed zakończeniem rozgrywek zespół uczestniczący w zawodach zapewnił już sobie tytuł mistrza Polski, zespół przeciwny przed rozpoczęciem procedury ustawiania zespołów wychodzi na boisko pierwszy i ustawia się w szpaler, witając zespół mistrza Polski".

Zawodnicy Ruchu Chorzów dostosowali się do regulaminu i w ten sposób uhonorowali nowego mistrza Polski, Legię Warszawa. W ostatniej kolejce ligowej dojdzie do symbolicznego przekazania berła i korony. Przy Łazienkowskiej w szpaler ustawią się gracze i trenerzy Śląska Wrocław, ustępującego mistrza Polski.

Od lat taka tradycja obowiązuje w Hiszpanii, ale tam nie jest wpisana w regulamin. W Polsce zapoczątkował ją obecny trener Legii, Jan Urban, który w sezonie 2010/11, prowadząc Zagłębie Lubin, nakazał swoim piłkarzom ustawienie się w szpaler przed meczem z ówczesnym mistrzem, Wisłą Kraków. W poprzednich rozgrywkach nie mieliśmy takich zachowań, bo losy tytułu rozstrzygnęły się w ostatniej kolejce ligowej.

PIERWSZY WYJAZDOWY REMIS LECHA

Dopiero w ostatnim spotkaniu wyjazdowym zespół Mariusza Rumaka podzielił się punktami z przeciwnikiem (1:1 we Wrocławiu ze Śląskiem). W dotychczasowych 14, aż 12 razy wygrywał Lech, zanotował jedynie 2 porażki (0:2 z Lechią i 0:1 z Legią). Lechici byli bliscy 13. wygranej i wyrównania ligowego rekordu. Prowadził od 39. minuty po golu Rafała Murawskiego. Wyrównał na 7 minut przed końcem Eric Mouloungui. Dla Kolejorza był to trzeci z rzędu mecz bez wygranej (0:1 z Legią, 0:2 z Podbeskidziem, 1:1 ze Śląskiem).

Waldemar Sobota: Szkoda, że nie wygraliśmy, bo mielibyśmy już pewne 3. miejsce

DESZCZ PRÓBOWAŁ PRZESZKODZIĆ

Wszystkie mecze 29. kolejki T-Mobile Ekstraklasy miały rozpocząć się o tej samej porze (godz. 18). Niestety, w dwóch przypadkach zawiodła ... pogoda. Nad dwoma stadionami przeszły ulewy i przez długi czas istniało realne zagrożenie, że mecze się nie odbędą. W Bełchatowie (GKS-Jagiellonia 1:1) rozpoczęto z 50-minutowym opóźnieniem, w Kielcach (Korona-Widzew 0:0), z 45-minutowym. Boiska były w bardzo złym stanie, co nie pozostało bez wpływu na jakość widowisk.

Jedna niewiadoma - podsumowanie 29. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Klasyk po polsku na remis. Pierwsza część: walka. Druga, futbol na wysokim poziomie, godny mistrza i wicemistrza kraju. Kolejorz przystępując do starcia z Legią był wyjątkowo zmobilizowany, chęcią odwetu za dwie porażki w poprzednim sezonie. Skończyło się sprawiedliwym podziałem punktów. Dzięki temu legioniści dali dogonić się Górnikowi Zabrze, który wygrał w Białymstoku (1:0). Nasi ligowcy nie mają czasu na odpoczynek, bo T-Mobile Ekstraklasa pędzi. Od poniedziałku do czwartku już 14. kolejka.

PODZIURAWIONY KOSECKI
Na stwierdzenie, że wygląda jak żołnierz wracający z bitwy, odpowiedział, że czuje się dużo gorzej. Dla Jakuba Koseckiego mecz w Poznaniu był prawdziwym testem odporności. Nie miał lekko, bo w poprzednim starciu obu drużyn doszło do sprzeczki pomiędzy  nim, a Kebbą Ceesayem. Kosecki powiedział potem, iż opuszczający boisko Gambijczyk zapowiedział, że przy następnej okazji połamie mu nogi. Do tak drastycznych zdarzeń nie doszło, ale filigranowy pomocnik nie był oszczędzany przez graczy Kolejorza. -  Strasznie boli mnie głowa, jestem pokopany, mam pozbijane mięśnie, dziury w nogach. Zawodnicy Lecha urządzili sobie polowanie na moje kości i cieszę się, że przetrwałem, jestem cały - stwierdził po meczu. Choć najbardziej ucierpiał przez zderzenie z kolegą z drużyny, Łukaszem Broziem. Obaj wystartowali do jednej piłki, zabrakło komunikacji, padli na murawę. Kosecki z guzem na czole wrócił na boisko, Broź pojechał do szpitala.

Piłkarze Legii: Brakuje w naszej lidze takich spotkań, chociaż było w tym meczu sporo brutalnych zagrań - zobacz film!



ŻYCIÓWKA MIŚKIEWICZA
Michał Miśkiewicz jest najbardziej efektywnym bramkarzem T-Mobile Ekstraklasy. Wystąpił 13-krotnie, tylko osiem razy wyciągał piłkę z siatki, także 8 meczów kończył z czystym kontem. Nie tylko dlatego, że dobrze spisuje się defensywa Białej Gwiazdy, ale dzięki własnym umiejętościom. To jemu wiślacy zawdzięczają trzy punkty w ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin (1:0), bo szczególnie w końcówce bronił jak w transie, szczególnie w pojedynkach z Adrianem Błądem, których wygrał aż trzy.

PROBLEM ŚLĄSKA
Mieli walczyć o mistrzostwo Polski, a są na 12. miejscu w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Śląsk to na razie największe rozczarowanie obecnego sezonu. Zaledwie 14 punktów, połowę tego, co ugrali najlepsi, czyli Legia i Górnik. Fakt, w ostatniej serii gier drużyna z Dolnego Śląska przegrała przechowo (1:2 z Zawiszą), bo drugi gol dla bydgoskiego zespołu nie powinien zostać uznany (Wahan Geworgian strzelił go będąc na pozycji spalonej), ale remis czy porażka, nie ma większej różnicy, od Śląska wymaga się czegoś więcej, niż tułania w dolnych rejonach tabeli.

FANTASTYCZNA POŁOWKA W SZCZECINIE
Po 1. połowie meczu Pogoń-Korona publiczność w Szczecinie ziewała z nudów. Drugie 45 minut wynagrodziło im tę nudę z nawiązką. Gole, zmiany akcji, rzut karny, dramaty, czerwona kartka, walka do samego końca. Najpierw prowadziła Korona, wykorzystała grę w przewadze, bo jeszcze przed przerwą z boiska wyleciał Wojciech Golla. Po niespełna kwadransie siły się wyrównały, bo Radek Dejmek faulował Marcina Robaka, sędzia pokazał mu czerwoną kartkę, a gospodarzom przyznał "jedenastkę", wykorzystaną przez Takafumiego Akahoshiego. Portowcy wyszli na prowadzenie dzięki uderzeniu Jakuba Bąka (pozyskanego z Korony). Wyrównał Piotr Malarczyk, a trzy punkty Pogoni dał wspomniany Bąk, wprowadzony w przerwie na boisko w miejsce bezproduktywnego Ediego Andradiny. Do końca trwała walka Korony choćby o remis. Tym razem ambicja nie została nagrodzona.

LONT GLIWY
Nieoceniony w swoich komentarzach trener Orest Lenczyk idealnie podsumował występ swojego bramkarza, Michała Gliwy w meczu z Wisłą Kraków (0:1). -  Futbol to gra błędów, a bramkarz jest jak saper. Tym razem źle wciągnął lont - powiedział 71-letni szkoleniowiec. Gliwa skapitulował po strzale Łukasza Garguły z rzutu wolnego. Wiślak uderzył nieźle, ale praktycznie w środek bramki. Bramkarz z Lubina rzucił się, powinien ją złapać, ale jakimś cudem przepuścił.

CRACOVIA ATAKUJE PO CICHU
Od początku rozgrywek Cracovia jest chwalona za ładną, poukładaną grę. Musiało minąć trochę czasu, aż efektowny futbol przełoży się na efektywność. Pasy w trzech ostatnich kolejkach zdobyły 9 punktów, wygyrwając kolejno z Jagiellonią (2:1), Podbeskidziem (4:2) i Widzewem (3:1), w efekcie po 13 kolejkach Cracovia ma tyle samo punktów (20), co Lech. Dobrym ruchem okazało się sprowadzenie Dawida Nowaka, który odkąd wyjechał z Bełchatowa, nie ma już problemów z kontuzjami.

Trener Stawowy: Mieliśmy spotkanie pod kontrolą. Pawlak: Ubolewam nad kontuzjami - zobacz film!

SELEKCJONER WYGRYWA
Adam Nawałka przejmie od 1. listopada obowiązki selekcjonera reprezentacji Polski, ale nie myśli jeszcze o reprezentacji narodowej, z powodzeniem prowadzi Górnika Zabrze. 14-krotni mistrzowie Polski dogonili właśnie w tabeli Legię Warszawa, dzięki trafieniu Mateusza Zachary. Nawałkę długo krytykowano za stawianie na tego 23-letniego napastnika. Nawałka był uparty i wygrywa z krytykami, a Zachara strzelił już 6 goli w tym sezonie.

SHOW BRAMKARZY W GLIWICACH
Nie zawsze mecze kończące się wynikiem 0:0 jest nudny. Tak było w Gliwicach, gdzie Piast podejmował Lechię Gdańsk. Drużyny stworzyły niezłe widowisko, wiele okazji do zdobycia bramek, ale na posterunku zawsze byli Mateusz Bąk i Dariusz Trela. Piast nie wygrał już trzeciego kolejnego spotkania, z kolei Lechia już od dwóch miesięcy czeka na zwycięstwo w T-Mobile Ekstraklasie. Ostatni raz udało jej się to w Warszawie, na Legii (1:0), 24 sierpnia.

Wojna w Poznaniu - podsumowanie 13. kolejki TME - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!

Piękne bramki w Kielcach, świetny mecz w Poznaniu, festiwal niewykorzystanych sytuacji w Warszawie. Debiut Macieja Korzyma w Podbeskidziu, niesamowita skuteczność Roberta Picha. Dzieje się w T-Mobile Ekstraklasie i bardzo dobrze, bo nasza liga gwarantuje emocje. Przed poniedziałkowym spotkaniem beniaminów, GKS-u Bełchatów i Górnika Łęczna, tylko ten pierwszy zespół ma szansę kończyć 3. kolejkę z kompletem punktów.

FRANEK SMUDA CZYNI CUDA
Franciszek Smuda w niedalekiej przeszłości wprowadzał Lecha Poznań do fazy grupowej Ligi Europy, w niedzielę przyjechał na stadion przy Bułgarskiej w roli szkoleniowca Wisły Kraków. Białej Gwiazdy, o której wszystko można powiedzieć, ale nie to, że jest bogata i ma szeroką kadrę. To, co drużyna spod Wawelu robiła z wicemistrzami Polski do przerwy, to była miazga. Dwa strzelone gole były nie tylko najniższym, ale najniższym z najniższych wymiarów kary. Nic dziwnego, że Mariusz Rumak mówił, że do przerwy powinno być właściwie po meczu. Łukasz Garguła dwukrotnie pokonał Jasmina Buricia, to samo powinien zrobić Paweł Brożek. Pierwsze skrzypce grał Rafał Boguski, a zawodnicy Kolejorza tylko stali i podziwiali, co robią z nimi rywale.
Stare siatkarskie powiedzenie mówi, że jak prowadzisz 2:0, a nie wygrasz 3:0, to przegrasz 2:3. I długo wszystko wskazywało na to, że będzie pasować do T-Mobile Ekstraklasy. Na 1:2 trafił Hubert Wołąkiewicz z rzutu karnego, wyrównał Barry Douglas z rzutu wolego, a kamień z serca spadł miejscowym kibicom. Czekali na trzeciego gola, dającego wygraną, a zamiast tego wychodzili z Inea Stadionu załamani. Wilde-Donald Guerrier pochodzi z Haiti, tam w siatkówkę się nie gra, więc strzelił gola dla Wisły. Sprawił, że drużyna Smudy przywiozła z Poznania komplet punktów, a Rumak siedział załamany na ławce rezerwowych.


SAGANOWSKI PO RAZ 99
Mistrzowie Polski po fantastycznym meczu z Celtikiem Glasgow (4:1), musieli zmierzyć się z polską rzeczywistością. Henning Berg wymienił praktycznie całą jedenastkę, do boju na mecz z Górnikiem posłał w większości zmienników. Ryzyko utraty punktów było wkalkulowane, przecież najważniejsza jest batalia o fazę grupową Ligi Mistrzów. Może to zabrzmi dziwnie, będzie trudne do uwierzenia, ale Legia grała już piąty mecz u siebie w tym sezonie. Wygrała tylko raz, właśnie z Celtikiem. Mierząc się w sobotę z Górnikiem Zabrze, znowu nie zdobyła trzech punktów. Choć tym razem tylko na własne życzenie. Bo Marek Saganowski, który strzelił swojego 99 gola w ekstraklasie, zmarnował jeszcze dwie wyborne okazje do podreperowania bilansu. Bo Arkadiusz Piech tylko po tym jednym meczu mógł być w czołówce ligowych snajperów.
Górnik przy Łazienkowskiej zagrał dobry futbol, zdyscyplinowany, poparty Pavelsem Steinborsem w bramce i zasłużenie wywiózł jeden punkt.

SURMA SAMODZIELNYM REKORDZISTĄ, PODBESKIDZIE PUNKTUJE
453 - to liczba występów Łukasza Surmy w ekstraklasie. Właśnie został rekordzistą, najlepszym zawodnikiem ligi pod tym względem. Kiedy już skończy biegać za piłką, na pewno będzie z tego dumny. W przeciwieństwie do wyników Ruchu w tym sezonie. Niebiescy zajmują ostatnie miejsce, przegrali wszystkie spotkania, walczą w eliminacjach Ligi Europy, ale tam radzą sobie lepiej, niż w T-Mobile Ekstraklasie.
Dla obu drużyn, Ruchu i Podbeskidzia, miał to być mecz prawdy. Górale z dużą siłą rażenia, czyli Maciejem Korzymem i Robertem Demjanem. Z obowiązków wywiązał się tylko ten pierwszy, strzelając gola. Drugi, czyli słowacki król strzelców T-Mobile Ekstraklasy z sezonu 2012/13, został zdjęty z boiska już po pierwszej połowie.
Bielszczanie rozstrzygnęli losy spotkania w ciągu niespełna kwadransa. Pomiędzy 49., a 62. minutą do bramki Krzysztofa Kamińskiego trafiali Maciej Korzym, Tomasz Górkiewicz i Damian Chmiel. Okazałe zwycięstwo stało się faktem, po dwóch porażkach, Leszek Ojrzyński i jego drużyna, w końcu sięgnęli po punkty.

TWIERDZA WROCŁAW NIE PADŁA
Po laniu przed tygodniem (1:4 z Pogonią w Szczecinie), piłkarze Śląska Wrocław mieli coś do udowodnienia. Na ich szczęście, z Zawiszą przyszło im się zmierzyć na własnym boisku, gdzie od momentu zatrudnienia Tadeusza Pawłowskiego, są niepokonani (9 meczów, 6 wygranych, 3 remisy). Podobnie było i tym razem. Robert Pich, który imponuje formą strzelecką (4 gole w 3 meczach), dwukrotnie pokonał Andrzeja Witana, szczególnie drugi jego gol był wyjątkowej urody. Goście, za sprawą Kamila Drygasa, próbowali jeszcze walczyć, ale nieodpowiedzialne zachowanie Luisa Carlosa (dwie żółte kartki) sprawiło, że goście nie mieli argumentów i przegrali drugi mecz z kolei.

BRAZUCA FRUWAŁA W KIELCACH, STADIONY ŚWIATA
Korona zdobyła pierwszy punkt i strzeliła pierwsze gole w tym sezonie. Po dwóch bezbarwnych, przegranych meczach, jakby odżyła, a Ryszard Tarasiewicz mógł się uśmiechnąć. Piękną bramkę zdobył Jacek Kiełb, ale odpowiedział na nią Hernani. Po przerwie na szalony strzał zdecydował się Paweł Golański. Kopnął bardzo mocno, z 40 metrów, w normalnych warunkach takie uderzenie nie miałoby szans powodzenia. I piłka leciała prosto w ręce Radosława Janukiewicza. Problem w tym, że bramkarz Portowców nie wiedzieć czemu, nie złapał brazuki, przeleciała mu między dłoniami i wpadła do bramki. Pogoń nie złożyła broni i wyrównała z rzutu wolnego. Maksymilian Rogalski strzelił kolejnego ładnego gola w tym spotkaniu. Meczu, po którym obie strony mogły być zadowolone. Korona, bo się przełamała, Pogoń, bo wciąż jest niepokonana.

W GLIWICACH BIJĄ NA ALARM
Przed tygodniem Piast zremisował z Wisłą w Krakowie (1:1) i wydawało się, że to symptom poprawy gry. Nic z tego. U siebie tylko momentami dotrzymywał kroku Lechii Gdańsk, zasłużenie przegrał (1:3). Zajmuje trzecie miejsce od końca, może "pochwalić się" najgorszą defensywą w T-Mobile Ekstraklasie (8 straconych bramek).
W Lechii bohaterem był Piotr Wiśniewski. W poprzednim sezonie po spotkaniu z Piastem, został karnie przesunięty do rezerw. Teraz strzelił dwa gole, był najlepszym zawodnikiem na boisku. Biało-zieloni regularnie punktują, ale z oceną nowej Lechii, kompletnie przebudowanej, z kilkunastoma nowymi zawodnikami, na razie trzeba się wstrzymać. Tę drużynę stać na o wiele lepszą grę. Dobrze wprowadził się Ariel Borysiuk, ale zawodzi Bartłomiej Pawłowski. Maciej Makuszewski gra nieodpowiedzialnie, w Gliwicach wyleciał z boiska.

CRACOVIA WCIĄŻ BEZ PUNKTU
Ciężko się będzie grało drużynom T-Mobile Ekstraklasy na stadionie w Białymstoku. Tam Jagiellonia prezentuje się przynajmniej dobrze i znowu to potwierdziła. Wprawdzie zaczęło się źle, bo po zderzeniu dwóch stoperów gospodarzy, goście wyszli na prowadzenie, Deniss Rakels strzelił swojego pierwsze gola w lidze. Jaga cisnęła, cisnęła, aż wcisnęła. Najpierw Maciej Gajos, w końcówce Michał Pazdan i druga wygrana w tym sezonie stała się faktem.
Cracovia przegrała trzecie spotkanie. Na pewno nie tak wyobrażał sobie start rozgrywek nowy trener Robert Podoliński. Problemem Pasów jest gra w defensywie, rywale za łatwo dochodzą do sytuacji strzeleckich. A jeśli połączyć to z nonszalancją w ataku, to efekt widać w tabeli. Zero punktów.

Wielka gra w Poznaniu - podsumowanie 3. kolejki - opinie i komentarze (0)

Aby dodać opinię, pytanie lub komentarz podaj swoje dane w polach poniżej. Pola oznaczone gwazdką (*) są obowiązkowe.

Lepiej w t-mobile

Galaxy S7 już jest! I to z Gear VR w prezencie! Sprawdźcie!
Podziel się